Koniec z ustawą frankową? Nawrocki ma mniej niż tydzień na decyzję, frankowicze liczą na weto

Czas czytania: 9 minut

Prezydent ma mniej niż tydzień na podjęcie decyzji w sprawie ustawy frankowej. Pod koniec czerwca dokument został przyjęty przez Senat (który nie naniósł do niego żadnych poprawek), co wywołało niemałe zamieszanie wśród społeczności frankowiczów, która liczyła po cichu, że projekt nie zyska aprobaty izby wyższej parlamentu i wróci do Sejmu po znacznych modyfikacjach. Tak się jednak nie stało: politycznym decydentom bardzo zależy, by ustawa weszła w życie jeszcze w te wakacje, tu jednak ostatnie słowo należy do prezydenta, który dysponuje w jej sprawie aż trzema opcjami. Jakie to opcje, komu mogą przynieść korzyść, a komu niekoniecznie? I czy ewentualne zawetowanie ustawy frankowej przez Karola Nawrockiego musi oznaczać definitywnie zamknięcie prac nad rozwiązaniami legislacyjnymi usprawniającymi postępowania sądowe przeciwko bankom? Wyjaśniamy w tekście.

Z artykułu dowiesz się:

  • Na jaką decyzję prezydenta RP w sprawie ustawy frankowej liczą polscy konsumenci i jakie są szanse, że ich nadzieje się spełnią
  • Co przemawia za niepodpisywaniem ustawy frankowej przez prezydenta
  • Jakie zdanie na temat treści ustawy frankowej mają doświadczeni prawnicy, wyspecjalizowani w sprawach przeciwko bankom
  • Kogo nie obejmie ustawa frankowa, chociaż, zdaniem wielu, powinna
  • Co będzie oznaczać dla rządu ewentualne niepodpisanie przez prezydenta ustawy frankowej.

Polscy kredytobiorcy w napięciu czekają, co prezydent Nawrocki postanowi w sprawie ustawy frankowej. Czas na jej podpisanie minie 17 lipca

Choć w teorii ustawa frankowa ma objąć swoim działaniem ok. 150 tys. postępowań sądowych, to w praktyce jej wprowadzenie może mieć wpływ na sytuację wielokrotnie większej liczby osób. Potencjalnie przyśpieszenie postępowań przeciwko bankom może oznaczać krótsze kolejki w sądach, przynajmniej w wydziałach cywilnych, a więc i krótsze terminy na wyznaczenie rozprawy. Nie dziwi zatem, że jest to flagowy projekt Ministerstwa Sprawiedliwości, które napotyka wyraźne trudności w reformie polskiego sądownictwa i w związku z tym jest złaknione medialnego sukcesu. Wprowadzenie ustawy frankowej mogłoby zapewnić resortowi taki właśnie sukces, zarówno wizerunkowy, jak i statystyczny. Czy tak się stanie, zależy jednak od splotu kilku czynników, z których najważniejszym jest to, co w sprawie ustawy postanowi sam prezydent.

Ustawa frankowa została przyjęta przez Senat 25 czerwca i niemal natychmiast skierowano ją do pałacu prezydenckiego, celem uzyskania podpisu głowy państwa. Prezydent nie musi się jednak śpieszyć z podpisem – czas ma do 17 lipca 2026 roku. Fakt, że Karol Nawrocki ma sporo czasu na decyzję w sprawie ustawy, jest zdecydowanie na korzyść kredytobiorców. Gdy stało się jasne, że Senat nie ulegnie petycjom kredytobiorców i nie zaproponuje do ustawy poprawek, przeciwnicy kontrowersyjnych rozwiązań legislacyjnych zrozumieli, że to właśnie sceptycyzm prezydenta jest dla nich ostatnią szansą na zablokowanie antykonsumenckich pomysłów resortu. Rozpoczęli więc akcję informacyjną, której adresatem jest pałac prezydencki. Frankowicze oczekują, że Karol Nawrocki albo zawetuje ustawę, albo skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego, celem skontrolowania czy jej postanowienia są w ogóle zgodne z ustawą zasadniczą.

Przypomnijmy, jakie opcje w sprawie ustawy frankowej ma prezydent:

  • podpisanie ustawy – w tym przypadku ustawa wchodzi w życie w 14 dni od publikacji w Dzienniku Ustaw, a kredytobiorcy nie mają już praktycznej możliwości wstrzymania tej procedury
  • zawetowanie ustawy – wówczas ustawa wraca do Sejmu, który teoretycznie ma możliwość odrzucenia weta prezydenckiego, w praktyce jednak koalicja rządząca ma zbyt mało głosów, by przeprowadzić taką ofensywę (do tego potrzebne byłyby głosy większości 3/5 Sejmu przy jednoczesnej obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów)
  • skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego– wtedy bieg terminu na jej podpisanie jest wstrzymywany, zaś sam Trybunał ma trzy możliwości. Może uznać ustawę za zgodną z Konstytucją (w takim przypadku prezydent musi ją podpisać w ciągu 7 dni), stwierdzić, że jest ona niezgodna z ustawą zasadniczą (wówczas prezydent jej nie podpisuje) lub że tylko niektóre jej zapisy cechują się taką niezgodnością (wtedy prezydent może podpisać ustawę z wyłączeniem przepisów zakwestionowanych przez Trybunał lub skierować ją na powrót do Sejmu).

Każdy dzień zwłoki w podpisaniu ustawy przez prezydenta napawa frankowiczów nadzieją na jej zawetowanie. Czy prezydent ma podstawy do podjęcia tak radykalnego kroku? Oczywiście tak, ustawa wzbudza bowiem wyraźny sprzeciw środowisk konsumenckich i reprezentujących ich prawników, a przede wszystkim, wbrew zapewnieniom Ministerstwa Sprawiedliwości, nie daje wcale gwarancji poprawy sytuacji w sądach. Jak zostało wcześniej wspomniane, to, czy ustawa usprawni procesy frankowe i ułatwi pracę wydziałom cywilnym, zależy od splotu kilku czynników. Jednym z nich jest strategia, którą po wprowadzeniu ustawy przyjmą banki.

Czy podmioty te zaczną masowo korzystać z prawa potrącenia wzajemnych wierzytelności i z instytucji pozwu wzajemnego (ustawa przewiduje, że bank będzie mógł skorzystać z takiego pozwu do końca postępowania w I instancji)? Zdania ekspertów prawnych w tym względzie są podzielone. Duża część tego środowiska nie wierzy w scenariusz, w którym banki odstępują od komplikowania postępowań i masowo korzystają z potrącenia, dążąc do jak najszybszego zamknięcia sporów z klientami. Niektóre zapisy ustawy wprost zachęcają bankowców do oportunizmu, o czym więcej za chwilę.

Najpierw zastanówmy się, kto ma więcej do stracenia w przypadku niewprowadzenia ustawy frankowej w życie: banki czy strona rządowa?

Weto prezydenta w sprawie ustawy frankowej może pogłębić kryzys polskiego rządu, a wybory tuż tuż…

Nie da się nie zauważyć, że minął okres największej ekscytacji bankowców wizją wprowadzenia przez rząd ustawy frankowej. Sektor bankowy cieszył się z prac legislacyjnych nad projektem i chwalił rząd za tę inicjatywę, przynajmniej do pewnego momentu. Entuzjazm banków minął, gdy okazało się, że z projektu „wylecą” najprawdopodobniej przepisy dotyczące potrącenia, i gdy stało się jasne, że rząd nie ma odwagi, by wystąpić przeciwko konsumentom, wprost opowiadając się za rozliczeniami nieważnych umów według teorii salda.

Dziś bankowcy mówią o tej ustawie raczej z obojętnością, co oczywiście nie oznacza, że nie widzą w niej dla siebie żadnych korzyści. Nie da się jednak ukryć, że nie będą one już tak spektakularne, jak w sytuacji, w której Sejm zaakceptowałby przepisy przywracające termin na zgłoszenie potrącenia w 150 tysiącach toczących się spraw.

Jeżeli prezydent zawetuje ustawę bądź skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego, postępowania frankowe będą toczyć się tak, jak do tej pory, co wcale nie oznacza, że w kwestii rozliczeń nie dojdzie jeszcze do pewnych modyfikacji. Nie zapominajmy, że w TSUE wciąż czeka kilka frankowych wniosków prejudycjalnych, w tym ten w sprawie C-510/25, dotyczącej teorii salda. Wyrok w tej sprawie ma zostać wydany 10 września 2026 roku.

Wobec braku legislacyjnych regulacji, banki zostaną niejako zmuszone, nie przez rząd, a przez okoliczności zewnętrzne, do jak najszybszego wygaszenia konfliktu z klientami. Przyczyn nie trzeba szukać daleko: stopy procentowe są niższe niż w latach ubiegłych, a bankowcy wprost mówią, że zyski sektora będą topnieć. Banki nie mogą sobie pozwolić na to, by sprawy frankowe trwały latami, bo to wiąże się ze stałym naliczaniem odsetek ustawowych za opóźnienie. Rozsądniej jest więc akceptować wyroki sądów I instancji i przystępować do rozliczeń, zwłaszcza, że niemal niepostrzeżenie sektorowi wyrósł kolejny front sporów, dotyczący sankcji kredytu darmowego. A bierzmy przy tym pod uwagę, że wciąż nie wiadomo, jak potoczą się procesy o klauzule zmiennego oprocentowania powiązane z WIBORem. Brak ustawy frankowej może sprawić, że domknięcie sporów o kredyty w CHF stanie się dla sektora absolutnym priorytetem.

Niewprowadzenie ustawy frankowej może przynieść znacznie więcej szkód obozowi rządzącemu, który, mimo licznych obietnic składanych przed wyborami, dał się poznać jako absolutnie nieefektywny w reformowaniu polskiego sądownictwa. Stabilnością rządowej koalicji wstrząsają coraz to nowe skandale, umiejętnie podsycane w mediach przez partie opozycyjne.

Wydaje się wręcz, że rząd utracił zdolność do skutecznego radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi, czego odbiciem są wyraźnie słabnące sondaże (średnia sondażowa pokazuje, że poparcie dla Koalicji Obywatelskiej w ostatnich 30 dniach spadło o 2,6 proc., natomiast PSL i Polska 2050, które do wyborów szły jako Trzecia Droga, od dłuższego już czasu są pod progiem wyborczym). Zagadką pozostaje, z jakimi postulatami będą szły obecne partie koalicyjne do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych, skoro do tej pory miały wyraźne problemy z wywiązywaniem się z obietnic składanych wyborcom.

Posłanie ustawy frankowej do kosza może szczególnie negatywnie odbić się na dwóch karierach. Mowa oczywiście o Waldemarze Żurku, ministrze sprawiedliwości, który dla misji w resorcie porzucił stanowisko sędziego, a także o dr Anecie Wiewiórowskiej-Domagalskiej, czyli pełnomocniczce ministra ds. ochrony praw konsumenta. Nawet jeśli, jakimś sposobem, Koalicja Obywatelska wywalczy dla siebie kolejną kadencję, radykalne przetasowania w kluczowych resortach jawią się wręcz jako niezbędna formalność. Chociażby celem zresetowania relacji z prezydentem, bez którego aprobaty jakiekolwiek zmiany ustawowe stają się właściwie niemożliwe, a także z polskimi kredytobiorcami, wyraźnie rozczarowanymi postawą pełnomocniczki, która w pewnym momencie wypowiadała się w mediach bardziej jak rzeczniczka bankowych interesów, niż jak ekspert, któremu na sercu leży dobro konsumenta.

Czy ustawa frankowa to rzeczywiście prezent dla banków?

W trakcie prac legislacyjnych nad projektem ustawy frankowej, jeszcze na etapie sejmowym, wielokrotnie mogliśmy usłyszeć, że przepisy proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości stanowią de facto prezent dla banków. W większości przypadków uwagi te były skierowane pod adresem przepisów dotyczących potrącenia, które nie znalazły się w ostatecznej wersji projektu. Nie jest jednak tak, że z ustawy usunięto wszystkie przepisy potencjalnie korzystne dla sektora. Jest dokładnie odwrotnie.

W wersji ustawy, która trafiła na biurko prezydenta, wciąż znajdują się przepisy przewidujące zwrot połowy opłaty sądowej za cofnięty pozew, apelację lub skargę kasacyjną. Bank będzie mógł odzyskać te środki, jeśli z cofnięciem wspomnianego pozwu, apelacji lub skargi złożonej w Sądzie Najwyższym „wyrobi się” do 6 miesięcy od wejścia w życie nowych przepisów. Zdaniem części środowiska eksperckiego, te przepisy mogą, przynajmniej w nadchodzących miesiącach, motywować banki do odwoływania się – wszak część poniesionych kosztów zostanie odzyskana, gdy ustawa zacznie obowiązywać, a banki cofną swoje roszczenia i środki zaskarżenia.

Wiele kontrowersji wzbudza też przepis precyzujący kwestie związane z kosztami postępowania. Kredytobiorcy obawiają się, jak sądy będą podchodzić do tych kosztów w przypadku uznania podniesionego przez bank zarzutu potrącenia. Czy bank w takiej sytuacji zostanie obciążony całością kosztów sądowych, także w części obejmującej uznane potrącenie, czy koszty te będą rozkładane pomiędzy strony proporcjonalnie do uznanych roszczeń? Zgodnie z ustawą, w przypadku uwzględnienia potrącenia, sąd powinien obciążyć bank całością kosztów postępowania, ale tylko w przypadku, jeśli konsument nie kwestionuje zasadności zgłoszonego potrącenia.

Frankowicze obawiają się zatem, że nowe regulacje zachęcą banki do przedstawiania do potrącenia zawyżonych kwot bądź wierzytelności wynikających z innego stosunku prawnego, względnie roszczeń, które uległy już przedawnieniu. Konsument stanie wówczas przed wyborem: będzie mógł zakwestionować potrącenie i narazić się na obciążenie go częścią kosztów postępowania lub, alternatywnie, zaakceptować roszczenie mimo uzasadnionych obiekcji. Opisywane regulacje mogą wręcz skłonić banki do modyfikacji strategii procesowych, celem skomplikowania postępowań i wywołania u strony przeciwnej poczucia niepewności prawnej.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Ministerstwo Sprawiedliwości opracowało ustawę, która jest niekonstytucyjna? Te zapisy są krytykowane przez RPO

Jak zostało wcześniej wskazane, wśród trzech opcji, którymi dysponuje prezydent RP w przedmiocie ustawy frankowej, jest skierowanie dokumentu do Trybunału Konstytucyjnego, celem zweryfikowania, czy zaprojektowane przepisy są zgodne z ustawą zasadniczą. Czy jednak w ustawie rzeczywiście są obecne regulacje wzbudzające uzasadnione wątpliwości natury konstytucyjnej? Jak się okazuje, owszem.

Na potencjalną niezgodność ustawy frankowej z konstytucją RP uwagę zwracał między innymi Rzecznik Praw Obywatelskich. Wśród krytykowanych rozwiązań znalazły się przepisy pozwalające na rozpatrywanie spraw frankowych bez przeprowadzania rozprawy, na tzw. posiedzeniach niejawnych, oraz dopuszczające orzekanie w tych sprawach w apelacji przez składany jednoosobowe. W pierwszym przypadku Rzecznik Praw Obywatelskich, Marcin Wiącek powołuje się na sprzeczność tych zapisów z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, regulującym zasadę jawności postępowania, w drugim wskazuje na brzmienie art. 2, art. 45 ust. 1 oraz art. 31 ust. 3 ustawy zasadniczej.

To jednak nie koniec. Ustawą, która czeka na podpis prezydenta, mają zostać objęci wyłącznie kredytobiorcy i pożyczkobiorcy frankowi (a także ich spadkobiercy, poręczyciele oraz osoby, które przystąpiły do takich umów już po uruchomieniu kredytu). Tym samym dokonano wyraźnego zróżnicowania pomiędzy sytuacją kredytobiorców frankowych a pozostałymi kredytobiorcami walutowymi, którzy procesują się z bankami w oparciu o te same podstawy prawne. Zdaniem RPO, nieobjęcie ustawą pozostałych grup posiadaczy kredytów powiązanych z kursem waluty obcej może naruszać konstytucyjną zasadę równości.

Jeżeli więc prezydent Karol Nawrocki zechce odesłać ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, nie musi nawet kierować się w swojej decyzji głosami konsumentów czy ich pełnomocników prawnych. Wystarczy, że pójdzie tym samym tropem, co Rzecznik Praw Obywatelskich.

Automatyczne wstrzymanie wykonywania umowy nie zawsze jest korzystne dla kredytobiorcy? Tak sugerują eksperci…

Jednym z najważniejszych przepisów ustawy frankowej jest ten dotyczący automatycznego zabezpieczenia powództwa frankowicza. Gdy przepisy wejdą w życie, kredytobiorcy nie będą już składać wniosku o zawieszenie wykonywania umowy do czasu prawomocnego wyroku sądu. Procedura będzie uruchamiana samoistnie, a wnioski o zabezpieczenie, jak i skargi banków w przedmiocie przyznania konsumentowi tego środka tymczasowego, będą pozostawać bez rozpoznania.

Jednocześnie kredytobiorca nadal będzie miał prawo spłacać swój kredyt, a bank nie będzie mógł odmówić przyjęcia świadczenia, w sytuacji, w której wciąż nie doszło do spłaty kapitału kredytu. Zdaniem większości prawników frankowych ten przepis jest korzystny dla strony konsumenckiej. Pojawiają się również sceptyczne głosy. Według krytyków przepisu kredytobiorca powinien mieć możliwość spłacania kwestionowanego kredytu nawet po przekazaniu bankowi w ratach nominalnej kwoty zobowiązania. Chodzi o zabezpieczenie się na wypadek przegrania sprawy o nieważność – wszak wówczas bank z pewnością upomni się o zaległe kwoty, i to wraz z wysokimi odsetkami za opóźnienie. Niestety, w przepisach ustawy zabrakło rozwiązań chroniących konsumentów przed negatywnymi następstwami sądowej porażki, czego nie da się wytłumaczyć tym, że kredytobiorcy wygrywają niemal 100 procent postępowań.

Świadomość, że konsument może zostać obciążony dodatkowymi kosztami sądowymi, nawet w przypadku uznania jego roszczenia dotyczącego nieważności i, częściowo, również zapłaty, może zniechęcać go do dochodzenia roszczeń (i do przyjęcia nie do końca korzystnej ugody), co samo w sobie może być sprzeczne z celami unijnej dyrektywy 93/13, w tym z celem odstraszającym tejże dyrektywy, wymierzonym w nieuczciwe banki.

PODSUMOWANIE:

Prezydent Karol Nawrocki ma wiele powodów, by zawetować ustawę frankową lub skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego. Niezadowolenie konsumentów z treści ustawy to tylko jeden z nich. Cały katalog argumentów natury konstytucyjnej wskazał przed wieloma miesiącami Rzecznik Praw Obywatelskich, którego trudno posądzać o stronniczość w tej sprawie lub o brak kompetencji do zajmowania stanowiska w przedmiocie projektowanych rozwiązań.

Fakt, że prezydent wyraźnie zwleka ze złożeniem podpisu pod ustawą, może wzbudzać we frankowiczach nadzieję na korzystną dla nich decyzję głowy państwa. Niezależnie od tego, czy ustawa zostanie zawetowana, czy odesłana do Trybunału Konstytucyjnego, prawdopodobieństwo jej przeforsowania w przyszłości spadnie niemal do zera. Rząd nie dysponuje większością pozwalającą na odrzucenie prezydenckiego weta. Z kolei sprawy w Trybunale trwają latami, tymczasem ustawa jest rządowi potrzebna „na już”. Za 2-3 lata frankowy kryzys w sądach przeminie i regulowanie tych postępowań odrębnymi przepisami nie będzie już nikomu potrzebne.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze