Zamieszanie w sprawie ustawy frankowej wciąż trwa: po przegłosowaniu przez Senat bez nanoszenia poprawek, dokument trafił na biurko prezydenta RP, który na decyzję, co z nim zrobić, ma czas do 17 lipca br. Ministerstwo Sprawiedliwości oczywiście ma nadzieję, że Karol Nawrocki dostrzeże sens w zbiorze przepisów legislacyjnych, regulujących postępowania frankowe. Natomiast sami kredytobiorcy liczą, że prezydent zawetuje ustawę, ewentualnie skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego. Nauczeni doświadczeniem, kredytobiorcy nie czekają na dalszy rozwój sytuacji, tylko aktywnie działają na rzecz uświadomienia głowie państwa, że wejście w życie ustawy frankowej jest jawnym ukłonem w stronę banków, który może jedynie skomplikować toczące się procesy sądowe. Komu uwierzy Karol Nawrocki: politycznym decydentom z przeciwnej strony barykady czy osobom, które zostały oszukane przez banki?
Z tekstu dowiesz się:
- W jaki sposób kredytobiorcy próbują przekonać prezydenta RP, by nie składał podpisu pod ustawą frankową
- Jakie są główne zagrożenia związane z wejściem w życie ustawy frankowej
- Dlaczego przeciwnikom ustawy nie podoba się pomysł „automatycznego” zabezpieczenia powództwa w sprawach frankowych
- Czy frankowicze mają jeszcze realną szansę na powstrzymanie zapędów legislacyjnych Ministerstwa Sprawiedliwości.
Frankowicze piszą do prezydenta w sprawie niechcianej przez nich ustawy. Chcą prezydenckiego weta lub skierowania ustawy do TK
Trudno byłoby znaleźć w Polsce drugą tak zdeterminowaną i niezłomną grupę konsumentów jak frankowicze: kredytobiorcy poszkodowani przez hipoteki frankowe od niemal półtora roku walczą o to, by rząd porzucił plan legislacyjnego uregulowania postępowań o nieważność i zapłatę. Niestety, bezskutecznie.
Dnia 29 maja 2026 roku, po trzecim czytaniu w Sejmie, ustawa została przyjęta przez posłów, a następnie skierowana do prac w komisjach senackich. Stanowisko Senatu w sprawie ustawy frankowej zostało zaprezentowane dnia 25 czerwca br. – Senat nie wniósł poprawek do ustawy, mimo wyraźnych sugestii środowisk konsumenckich, które obawiały się potencjalnych skutków szeregu zapisów zawartych w ustawie. Dzień później ustawa trafiła na biurko prezydenta RP. Karol Nawrocki ma czas na zdecydowanie, co zrobić z ustawą, do 17 lipca br. Możliwości są trzy:
- podpisanie ustawy – to dla kredytobiorców frankowych najgorsza opcja. Jeżeli prezydent podpisze ustawę, to wejdzie ona w życie w 14 dni od publikacji w Dzienniku Ustaw
- zawetowanie ustawy – to opcja, która najbardziej odpowiadałaby środowiskom frankowym – w tym wariancie prezydent odmawia podpisania ustawy i odsyła ją do Sejmu wraz z uzasadnieniem. Sejm może odrzucić weto prezydenta, jednak potrzebne jest do tego 3/5 głosów (plus na sali musi się znajdować co najmniej połowa ustawowej liczby posłów)
- skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego – prezydent może zdecydować się na taki krok w sytuacji, gdy będzie miał wątpliwości co do zgodności ustawy z Konstytucją RP. Jeżeli Trybunał Konstytucyjny uzna, że ustawa nie stoi w sprzeczności z konstytucją, to prezydent będzie musiał złożyć pod nią podpis.
Co będzie lepsze dla frankowiczów: prezydenckie weto czy skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego?
Kredytobiorców frankowych „urządza” tak naprawdę zarówno zawetowanie ustawy, jak i skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego. W przypadku weta, rząd ma bardzo nikłe szanse na zgromadzenie wystarczającej liczby posłów do odrzucenia prezydenckiego sprzeciwu. Koalicja chwieje się w posadach, wstrząsana coraz to nowymi aferami – partie niewchodzące w skład rządu coraz śmielej myślą o przyszłorocznych wyborach, a głosowanie w sprawie tak kontrowersyjnego projektu wespół z przeciwnikami politycznymi wydaje się, przynajmniej pod względem strategicznym, pozbawione głębszego sensu.
29 maja w głosowaniu nad ustawą frankową udział wzięło 428 posłów, z czego ustawę poparło 230. Gdyby podobna ilość posłów była na sali w momencie głosowania nad odrzuceniem prezydenckiego weta, koalicja rządząca potrzebowałaby 257 głosów, by przeforsować swój plan. Jest to po prostu nierealne. W Sejmie przeciwko ustawie frankowej był cały klub PiS (172 głosy, 15 posłów nie głosowało), od głosu wstrzymało się też 12 posłów Konfederacji. Ponadto, od głosu wstrzymało się 4 posłów Razem oraz 3 posłów Konfederacji Korony Polskiej. Trudno wprost wyobrazić sobie scenariusz, w którym dotychczasowi przeciwnicy ustawy zmieniają na jej temat zdanie po wecie prezydenta.
Wniosek płynie z tego taki, że jeżeli Karol Nawrocki zawetuje ustawę, to jej los jest już właściwie przesądzony. Wydaje się zresztą, że z podobnym przypadkiem będziemy mieć do czynienia w sytuacji skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Wszak wokół ustawy narosło wiele wątpliwości właśnie natury konstytucyjnej. Chodzi tu między innymi o zakres jej obowiązywania: zaprojektowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości przepisy zakładają objęcie regulacjami wyłącznie postępowań o kredyty powiązane z kursem franka szwajcarskiego.
Tymczasem w sądach mamy tysiące postępowań, w których kredytobiorcy sądzą się z bankami o niemal identyczne umowy, zawierające bliźniacze klauzule niedozwolone, tyle że powiązane z kursem innych walut obcych, np. euro, dolara amerykańskiego czy jena japońskiego. Rząd nie zdecydował się na „usprawnienie” ustawą tych postępowań. Z punktu widzenia ustawy zasadniczej, a konkretnie konstytucyjnej zasady równości, proponowany przez rządzących wariant legislacyjny potencjalnie może naruszać prawo pozostałych grup poszkodowanych przez banki kredytobiorców do równego traktowania. Zwracał na to uwagę między innymi Rzecznik Praw Obywatelskich w swojej opinii do projektu ustawy.
Rzecznik Praw Obywatelskich miał również zastrzeżenia co do regulacji dotyczących rozpoznawania spraw frankowych na posiedzeniach niejawnych. Z punktu widzenia frankowicza sytuacja, w której sąd nie przeprowadza rozprawy, tylko wydaje wyrok na posiedzeniu niejawnym, jest bardzo wygodna – odpada stres związany z zeznawaniem na sali sądowej, a nawet konieczność dojazdu do sądu. RPO zwraca jednak uwagę w swojej opinii, że projektowany przepis budzi pewne zastrzeżenia, związane z brzmieniem art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, poświęconego zasadzie jawności postępowania. To jednak nie koniec. Według RPO niezgodny z Konstytucją RP (w tym z art. 2, art. 45 ust. 1 oraz art. 31 ust. 3) może być również zapis dotyczący rozpatrywania spraw frankowych w apelacji przez składy jednoosobowe.
Wobec powyższego należy oczekiwać, że skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego zapewniłoby kredytobiorcom frankowym skutek podobny do jej zawetowania: ustawa po prostu nie weszłaby w życie.
Oto argumenty frankowiczów przeciwko ustawie: podwójne standardy i destabilizacja procesów
Kredytobiorcy frankowi są wyraźnie niepocieszeni tym, że Senat nie zdecydował się na naniesienie do ustawy prokonsumenckich poprawek – planują więc akcję obmierzoną na uświadomienie prezydentowi RP, jakie zagrożenia niesie za sobą wprowadzenie tej ustawy w bieżącym brzmieniu. Na platformach społecznościowych znajdziemy masę wpisów zachęcających kredytobiorców do kierowania do Kancelarii Prezydenta, czy to mailowo, czy pocztą tradycyjną, petycji o zawetowanie ustawy lub o skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego. W sieci krążą gotowe wzory takich wniosków, zawierające katalog najważniejszych argumentów za niepodpisywaniem ustawy.
Frankowicze wskazują między innymi na art. 16, przewidujący zwrot na rzecz banku połowy opłaty sądowej w przypadku cofnięcia pozwu, apelacji bądź skargi kasacyjnej do 6 miesięcy od wejścia w życie ustawy. Ich zdaniem ów przepis stanowi przywilej dla przedstawicieli sektora bankowego, proponowany przez projektodawcę kosztem budżetu państwa. Środowiskom konsumenckim nie podoba się również art. 8 ustawy, zgodnie z którym bank zyskuje prawo do wytoczenia powództwa wzajemnego aż do zamknięcia rozprawy przed sądem I instancji. Zdaniem frankowiczów jest to naruszenie zasady koncentracji materiału dowodowego oraz zasady równości wobec prawa. Wejście w życie tego przepisu może destabilizować procesy sądowe, a także powodować ich przewlekłość.
Frankowicze nie chcą automatycznego zabezpieczenia powództwa. Boją się płacenia wysokich odsetek w przypadku przegranej
Wiele miejsca w swoich skargach frankowicze poświęcają art. 3 ustawy, dotyczącemu automatycznego zabezpieczenia powództwa. Dlaczego ten przepis nie zdobył aprobaty środowisk konsumentów, skoro, przynajmniej w teorii, pozwala na szybkie wstrzymanie wykonywania umowy i jednocześnie daje kredytobiorcy możliwość dalszego spłacania kredytu, aż do momentu, w którym spełnione świadczenie będzie równe kwocie użyczonego kapitału?
Chodzi tu przede wszystkim o zagrożenie generowane przez ten przepis po stronie tych nielicznych kredytobiorców, którzy przegrywają swoje procesy z bankami. Co się stanie, jeśli sąd wstrzyma spłatę kredytu, a frankowicz następnie przegra sprawę przeciwko bankowi? Przeciwnicy art. 3 tłumaczą, że w takim przypadku kredytobiorca może zostać zobligowany do zapłaty na rzecz banku dodatkowych wysokich odsetek. Wskazują też, że pozbawienie kredytobiorcy prawa do spłacania kredytu w toku postępowania sądowego, na etapie, w którym spełnione świadczenie przewyższa już kapitał kredytu, zmniejsza ochronę konsumenta przed odsetkami ustawowymi za opóźnienie, których bank domaga się od kwoty kapitału.
Frankowicze zwracają uwagę, że ustawę przyjęto bez uwzględnienia poprawek merytorycznych przedstawianych przez stronę społeczną – pominięte zostały więc argumenty dotyczące ryzyka powstania nowych sporów interpretacyjnych oraz nastania chaosu w orzecznictwie, jak również akcentujące potencjalną niekonstytucyjność forsowanych przepisów.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Jakie są szanse, że prezydent nie podpisze ustawy frankowej?
Wbrew pozorom szanse na to, że Karol Nawrocki zawetuje ustawę frankową bądź skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego wcale nie są marginalne. Do tej pory prezydent zawetował 39 i podpisał 236 ustaw. Wynika z tego, że co siódma ustawa trafiająca na biurko prezydenta Karola Nawrockiego nie zyskuje jego aprobaty. Zaledwie wczoraj prezydent zwrócił się do rządu z apelem o przedstawienie mu tych ustaw, które były obiecywane w kampanii wyborczej, i które miały zostać zrealizowanie w ciągu pierwszych 100 dni nowych rządów.
Przypominamy, że partie wchodzące w skład koalicji rządzącej nie szły do wyborów z hasłami dotyczącymi uregulowania spraw frankowych. Pomysł wprowadzenia zmian legislacyjnych w tym obszarze pojawił się już po objęciu władzy, i to nie od razu. Początkowo rząd, ustami pełnomocniczki ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumentów, dr Anety Wiewiórowskiej-Domagalskiej, publicznie zapewniał, że na wprowadzanie ustawy frankowej jest już za późno. W kilka miesięcy później, pod koniec 2024 roku, ruszyły prace nad tym rzekomo spóźnionym projektem, czemu właściwie od początku towarzyszył głośny sprzeciw środowisk konsumenckich.
Powstaje pytanie, czy prezydent RP ma jakikolwiek powód, by iść na rękę Ministerstwu Sprawiedliwości i złożyć podpis pod ustawą frankową? Wydaje się, że nie. Środowisko polityczne, z którym sympatyzuje i z którego wywodzi się Karol Nawrocki, pokazało w Sejmie, że nie zgadza się z propozycjami legislacyjnymi rządzących. Opór społeczny wobec ustawy frankowej wciąż jest ogromny, mimo usunięcia z niej przepisów dotyczących potrącenia. W tym kontekście fakt, że ustawa frankowa trafiła właśnie na biurko prezydenta RP, trudno interpretować inaczej, niż jako szansę, zarówno dla głowy państwa, jak i dla partii opozycyjnych, na nabicie sobie kilku dodatkowych punktów wizerunkowych, w tym u środowisk, które wcale nie są ich naturalnym elektoratem.
Jeżeli prezydent dostrzeże tę szansę, to jego decyzja w sprawie tego, co zrobić z tą ustawą, będzie właściwie tylko formalnością.
PODSUMOWANIE:
Frankowicze wciąż mają okazję, by powstrzymać wejście ustawy frankowej w życie – i zamierzają umiejętnie z tej okazji skorzystać. Kredytobiorcy pseudowalutowi organizują się w sieci i planują zmasowaną akcję informacyjną, której głównym adresatem jest Pałac Prezydencki. Frankowicze przedstawiają prezydentowi Nawrockiemu cały katalog argumentów za zawetowaniem ustawy lub za skierowaniem jej do Trybunału Konstytucyjnego.
Jeżeli prezydent wybierze którąś z tych opcji, prawdopodobieństwo wejścia w życie ustawy frankowej spadnie niemal do zera – rząd nie ma dość posłów, by odrzucić weto prezydenckie, sama zaś ustawa zawiera tyle potencjalnych niezgodności z ustawą zasadniczą, że trudno spodziewać się, iż zostanie zaaprobowana przez TK.


