Jeden błąd banku wystarczy, by mieć darmowy kredyt. Kiedy sąd odbierze im zysk?

Czas czytania: 10 minut

Istniejąca w polskim prawie od ponad 20 lat sankcja kredytu darmowego zaczyna być obiektem zainteresowania tysięcy konsumentów. I trudno się temu dziwić. W wyniku jej zastosowania konsument może zostać zwolniony z płacenia na rzecz banku wszelkich kosztów kredytu, z odsetkami na czele. Powstaje jednak pytanie, jakie błędy musiał popełnić bank, by możliwe stało się skuteczne włączenie ochrony wynikającej z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Czy wystarczy jedno naruszenie, czy musi dojść do zbiegu kilku błędów w umowie, by sąd uznał za właściwe zastosowanie sankcji? Ile czasu jest na skorzystanie z sankcji, co banki zmieniły w swojej strategii po 23 kwietnia i czy sąd ma do dyspozycji inne narzędzia, za pomocą których może ukarać bank za niestaranne lub błędne sformułowanie umowy?

Z tekstu dowiesz się:

  • Kiedy możliwe staje się skorzystanie z sankcji kredytu darmowego, a kiedy taka opcja nie wchodzi w grę
  • Jaka, według unijnego prawa, powinna być sankcja zaprojektowana w krajowym prawie, w odpowiedzi na naruszenia występujące w umowach kredytów konsumenckich
  • Czy sankcja kredytu darmowego może być stosowana w odpowiedzi na błahe błędy, pozostające bez wpływu na sytuację kredytobiorcy
  • Jak banki bronią się przed sankcją kredytu darmowego w sądach i co robią, by wygasić roszczenia strony konsumenckiej.

Sankcja, która daje darmowy kredyt: kiedy chroni konsumenta?

Mówi się, że zawartych umów trzeba dotrzymywać – jednak co zrobić, jeśli umowa została oparta o nieprzejrzyste lub abuzywne warunki, a pomiędzy jej stronami występuje wyraźna dysproporcja sił i wiedzy? Jeżeli po jednej stronie tej umowy mamy konsumenta, a po drugiej bank lub instytucję pożyczkową, zaś sam kontrakt dotyczy kredytu lub pożyczki konsumenckiej, w grę może wchodzić zastosowanie art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, regulującego kwestię tzw. SKD, czyli sankcji kredytu darmowego.

Na mocy tego artykułu zwrot kredytu bez odsetek jest możliwy w przypadku naruszenia warunków przez kredytodawcę – katalog naruszeń objętych tą sankcją jest ściśle określony w ust. 1 wspomnianego artykułu. Aby możliwe stało się skorzystanie z SKD, bank musiałby naruszyć któryś z wymienionych przepisów ustawy o kredycie konsumenckim: art. 29 ust. 1, art. 30 ust. 1 pkt 1–8, 10, 11, 14–17, art 31–33, art. 33a i art 36a–36c.

W odpowiedzi na powyższe naruszenia konsument może złożyć oświadczenie o skorzystaniu z SKD, jednak nie później niż rok od momentu wykonania umowy. Poprzez wykonanie umowy sądy zwykle rozumieją spłatę ostatniej raty kredytu, choć należy w tym miejscu wspomnieć, że w niektórych, rzadkich przypadkach sąd przychyla się do argumentacji banku i liczy ów roczny termin od momentu wypłaty środków. Kwestia ta stała się już przedmiotem pytań prejudycjalnych skierowanych do TSUE i w perspektywie kilkunastu miesięcy należy się spodziewać jej jednoznacznego wyjaśnienia. Pewne wątpliwości interpretacyjne budzi też to, czy na bieg terminu przedawnienia powinien wpływać fakt wypowiedzenia umowy – zgodnie z dominującą w polskim orzecznictwie linią, to zdarzenie pozostaje bez wpływu na start terminu.

Punktem wyjścia do zastosowania sankcji jest więc rodzaj umowy (umowa pożyczki bądź kredytu konsumenckiego – w grę wchodzą zarówno typowe kredyty gotówkowe, jak i tzw. limity na koncie osobistym, kredyty ratalne, a także konsolidacyjne oraz popularne „chwilówki”), przysługujący kredytobiorcy status konsumenta (finansowanie zostało udzielone na cele prywatne, niezwiązane z prowadzeniem działalności zarobkowej) oraz podniesienie roszczenia w ustawowym terminie. Nie ma znaczenia, czy taki kredyt został udzielony w złotówkach, czy w walucie obcej. Znaczenie ma natomiast kwota tego kredytu, która na chwilę obecną nie może przekraczać 255 550 zł (limit ten wkrótce zostanie podniesiony na skutek planowanej zmiany w krajowych przepisach, wymaganej przez nowe regulacje unijne, tzw. dyrektywę CCD2, która rekomenduje państwom członkowskim limit w wysokości 100 tys. euro).

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Jaka powinna być sankcja za naruszenia w umowach kredytów konsumenckich i jak podchodzą do tego polskie sądy

Zalecenia UE w zakresie charakteru sankcji, przewidzianej w krajowym prawie za naruszenia w umowach kredytów konsumenckich, są jasne. Sankcja powinna być skuteczna, odstraszająca i proporcjonalna. Co to właściwie znaczy? Chodzi o to, by występująca w prawie krajowym sankcja realizowała cele dyrektywy i rzeczywiście działała, a jej efektywność nie ograniczała się do samej teorii. Sankcja powinna ponadto zniechęcać przedsiębiorcę do powielania podobnych naruszeń w przyszłości – musi zatem być odpowiednio dotkliwa. Jednocześnie, powinna być dostosowania do skali naruszenia, a co za tym idzie, nie powinno się jej stosować bez dokonania oceny faktycznej szkody powstałej po stronie konsumenta.

Polskie przepisy, przynajmniej na moment pisania tego tekstu (miejmy na uwadze, że w Ministerstwie Sprawiedliwości pisana jest właśnie nowa ustawa o kredycie konsumenckim, którą rząd chce wprowadzić przed końcem kadencji), nie przewidują możliwości miarkowania sankcji. Jednolita sankcja, obecna w polskim prawie, nie stoi w sprzeczności z prawem unijnym, co zostało potwierdzone przez Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku C-472/23 z lutego 2025 roku.

Mamy zatem jednolitą sankcję, czyli darmowy kredyt, w odpowiedzi na konkretne, wymienione w ustawie naruszenia. To ważne, ponieważ ze strony sektora bankowego dość często można usłyszeć narrację, według której konsumenci domagają się zastosowania SKD w odpowiedzi na błahe naruszenia, np. źle postawione przecinki czy nierozwinięcie w umowie skrótowej nazwy którejś z instytucji. Tak jednak nie jest. Sądy w Polsce, analizując sprawy dotyczące sankcji kredytu darmowego, biorą pod uwagę charakter i wagę naruszenia – jeżeli więc konsument w swoim pozwie domaga się zastosowania SKD w odpowiedzi na uchybienie natury formalnej, prawdopodobieństwo uznania takiego roszczenia jest bardzo małe.

Na rozdźwięk między bankową narracją a praktyką sądów zwraca uwagę adwokat Jacek Sosnowski, który od lat prowadzi spory konsumentów z bankami. – Argument o „przecinkach” dobrze brzmi w debacie publicznej, ale niewiele ma wspólnego z tym, co dzieje się na salach sądowych. Sądy dość skrupulatnie oddzielają uchybienia czysto redakcyjne od takich, które realnie utrudniały konsumentowi ustalenie, ile i za co zapłaci. Uczciwie trzeba jednak powiedzieć, że sankcja kredytu darmowego nie jest nagrodą za znalezienie w umowie jakiejkolwiek nieścisłości. Kto idzie do sądu z zarzutem, który nie miał znaczenia ani dla jego decyzji, ani dla jego obciążeń, powinien liczyć się z oddaleniem powództwa – mówi adwokat Jacek Sosnowski z Kancelarii Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

Za co więc w praktyce sąd może ukarać bank sankcją kredytu darmowego? Najpowszechniejszym naruszeniem, na które powołują się konsumenci w sądach, jest pobranie odsetek od skredytowanych kosztów kredytu, takich jak prowizje czy składki na ubezpieczenie kredytu. W przypadku zidentyfikowania w umowie tego rodzaju naruszenia pozycja konsumenta jest mocna, ponieważ ma on po swojej stronie unijne orzecznictwo (wyrok TSUE C-744/24 w sprawie przeciwko Pekao S.A.), jest też w stanie wykazać, że zastosowany przez bank mechanizm miał realny, negatywny wpływ na jego sytuację finansową – wystąpił bowiem scenariusz, w którym konsument zapłacił odsetki nie tylko od faktycznie udostępnionych mu środków, ale również od kosztów pozaodsetkowych, które same w sobie stanowią zarobek dla banku.

Które uchybienia kwalifikują się pod SKD, a które są spod tej sankcji wyłączone?

Choć SKD omawiana jest najczęściej w kontekście odsetek od skredytowanych kosztów, jest to tylko jedno z naruszeń możliwych do objęcia sankcją. W praktyce pełnomocnicy prawni konsumentów, szukając w umowie podstaw do pozwania banku o SKD, koncentrują się na kwestiach związanych z obowiązkami informacyjnymi, na sposobie obliczenia RRSO (rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania), na kosztach kredytu oraz na warunkach, na jakich może dojść do zmiany opłat.

W tym ostatnim przypadku zaleca się dużą ostrożność i niebudowanie całej argumentacji tylko na tym, że bank w sposób niejasny czy nie do końca zrozumiały poinformował o czynnikach mających wpływ na zmianę kosztów. Sąd w takim przypadku może podejść do wskazanego w pozwie naruszenia jako do „zwykłej” klauzuli abuzywnej, nieuruchamiającej mechanizmu, o którym mowa w art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Budując argumentację w procesie, w którym podstawą roszczeń jest ogólnikowość klauzuli, należy skoncentrować się na udowodnieniu, że konsument nie był w stanie określić w oparciu o tę klauzulę, jakie czynniki powodują zmianę kosztów, a także jaki może być kierunek i zakres tych zmian.

Podkreślenia wymaga, że naruszenia związane z niezbadaniem przez instytucję finansową zdolności kredytowej konsumenta lub nieprawidłowym przeprowadzeniem tej procedury nie podlegają co do zasady pod sankcję kredytu darmowego. Także i to może się zmienić po wdrożeniu przez Polskę dyrektywy CCD2, która kładzie dużo większy nacisk (niż jej poprzedniczka) na ten konkretny obowiązek.

Dobrą wiadomością dla konsumenta jest to, że SKD może zostać „włączona” w odpowiedzi na pojedyncze naruszenie w umowie kredytowej. Nie musi zatem dojść do zbiegu kilku czy kilkunastu naruszeń, by sąd uznał, że konsument powinien zostać zwolniony z odsetek i innych opłat na rzecz banku. Kluczowa jest jednak ranga tego naruszenia, jego faktyczny wpływ (szkoda wywołana naruszeniem) oraz to, czy w wyniku popełnionego przez bank błędu konsument mógł mieć trudności z dokonaniem oceny zakresu ciążącego na nim zobowiązania.

Badanie umowy z urzędu i ciężar dowodu

Do zagadnień, na tle których między ekspertami prawnymi dochodzi do sporów interpretacyjnych, należy badanie umowy z urzędu oraz ciężar dowodu. W pierwszym przypadku chodzi o to, czy sąd krajowy, badając sprawę o sankcję kredytu darmowego, powinien skontrolować umowę tylko pod kątem naruszeń wskazanych przez konsumenta w pozwie, czy może jednak zasadne jest skontrolowanie całej umowy i wzięcie również pod uwagę tych naruszeń, które nie zostały przez konsumenta „wyłapane”. Kwestia ta jest przedmiotem jednego z pytań prejudycjalnych w sprawie Machski, C-831/24. W sprawie została już wydana opinia Rzecznika Generalnego, z której wynika, że sąd powinien zbadać treść całej umowy pod kątem wypełnienia obowiązków informacyjnych, a nie jedynie te elementy, które konsument wskazał w pozwie. Data wydania wyroku TSUE nie jest jeszcze znana. Eksperci prawni oczekują, że wyrok będzie zgodny z opinią Rzecznika Generalnego.

No dobrze, a co z ciężarem dowodu w sprawie o sankcję kredytu darmowego? Po czyjej stronie leży udowodnienie, że doszło lub nie doszło do uchybienia obowiązkom umownym lub informacyjnym? Na kanwie spraw frankowych ukształtował się pogląd, zgodnie z którym to bank powinien udowodnić, że zaoferował konsumentowi umowę wolną od postanowień abuzywnych. Ale SKD to nie franki – i nie wolno o tym zapominać. Podejście krajowych sądów do problematyki ciężaru dowodu w sprawach o sankcję kredytu darmowego jest niejednolite. Część sędziów uważa, że to rolą banku jest udowodnienie, że RRSO i inne parametry umowy zostały wyliczone w sposób prawidłowy. Nie jest to jednak regułą, dlatego tak ważne jest przyjęcie przez stronę konsumencką odpowiedniej argumentacji i zgromadzenie jak najmocniejszego materiału dowodowego, świadczącego o winie banku.

– Przenoszenie doświadczeń ze spraw frankowych na sprawy o sankcję kredytu darmowego to jeden z częstszych błędów. W sprawach frankowych spór toczy się przede wszystkim o abuzywność postanowień, w sprawach o SKD – o to, czy bank wykonał konkretne obowiązki informacyjne nałożone ustawą. Prawidłowość wyliczenia RRSO czy całkowitego kosztu kredytu da się sprawdzić rachunkowo, dlatego w praktyce bardzo wiele zależy od tego, czy powód przedstawi sądowi rzetelne wyliczenia i czy zadba o dowód z opinii biegłego tam, gdzie spór dotyczy matematyki, a nie interpretacji – zastrzega mec. Sosnowski.

Jak, prawdopodobnie, bank będzie bronił się przed roszczeniami konsumenta z tytułu SKD?

Choć w teorii SKD jest uruchamiana w następstwie złożonego w banku oświadczenia, w praktyce bank, otrzymawszy takie oświadczenie, najprawdopodobniej nie stwierdzi podstaw do zastosowania sankcji. Banki wciąż korzystają z faktu, że w sprawie stosowania SKD jest więcej pytań niż odpowiedzi. Sytuację komplikuje to, że w wyroku C-744/24 TSUE nie przesądził o tym, że karą dla banku za pobranie odsetek od skredytowanych kosztów powinna być sankcja kredytu darmowego.

Jeżeli kredytobiorca, po otrzymaniu odmownej odpowiedzi na reklamację, zdecyduje się pójść do sądu, musi spodziewać się, że bank zrobi wszystko, by storpedować roszczenie. W sądach banki starają się przeforsować pogląd, zgodnie z którym roszczenie konsumenta jest przedawnione, ponieważ bieg rocznego terminu na skorzystanie z SKD powinien być liczony od momentu wypłaty środków. Co oczywiste, konsument zwykle orientuje się w abuzywnym charakterze swojej umowy na długo po upływie pierwszych 12 miesięcy jej wykonywania. Sądy rzadko „kupują” argument o przedawnieniu, ale nie oznacza to, że konsument powinien po prostu liczyć, że sąd akurat w jego przypadku zastosuje korzystną interpretację. Jego pełnomocnik prawny musi wykazać, że proponowany przez bank sposób liczenia terminu pozbawia w praktyce konsumenta należnej mu ochrony prawnej i wypacza skuteczność oraz odstraszający charakter sankcji.

Prócz tego, bank będzie próbował przekonać sąd, że wskazane klauzule, bez względu na to, czy abuzywne, czy nie, nie skutkowały szkodą po stronie konsumenta. W odniesieniu do skredytowanych kosztów, banki często przekonują, że doliczona do kwoty kredytu prowizja jest częścią kapitału, której konsument nie dostał do ręki. Na szczęście dla strony konsumenckiej, sądy zaczynają zdawać sobie sprawę, że ten argument został już obalony przez unijne orzecznictwo, w tym przez wyrok C-377/14 z 2016 roku.

Po 23 kwietnia 2026 roku, czyli po wyroku TSUE w sprawie C-744/24, banki modyfikują swoje podejście do roszczeń konsumentów. W odpowiedzi na reklamację wciąż twierdzą oczywiście, że umowa nie daje podstaw do uruchomienia SKD. Jednocześnie uznają reklamacje w części dotyczącej nienależnie pobranych odsetek, naliczonych od skredytowanych kosztów. Ta nowa strategia przynosi bankom dwie wymierne korzyści.

Po pierwsze, pozwala wygasić część sporów na etapie przedprocesowym: konsument, odzyskując część świadczenia, może uznać, że kierowanie sprawy na drogę sądową nie ma już większego sensu. Po drugie, daje ważny argument w sądzie: jeśli kredytobiorca będzie obstawał przy powództwie o SKD, bank w toku procesu będzie starał się wykazać, że usunął z umowy abuzywny warunek i naprawił szkodę wyrządzoną konsumentowi. A skoro tak, to dalsze roszczenia są bezzasadne. Rolą pełnomocnika jest w tym przypadku wykazanie, że waga naruszenia po stronie banku wyklucza możliwość „ukarania” go przy pomocy mechanizmu o charakterze restytucyjnym, sprowadzającego się do usunięcia skutków naruszenia. Kłóci się to bowiem ze wspomnianym wcześniej odstraszającym skutkiem sankcji, o którym mowa w przepisach unijnych.

Częściowego uznania reklamacji nie należy jednak, zdaniem mec. Sosnowskiego, traktować ani jako porażki, ani jako zamknięcia sprawy. – Zwrot odsetek naliczonych od prowizji czy składki ubezpieczeniowej to dla konsumenta realne pieniądze i nie ma powodu, by je lekceważyć. Trzeba jednak pamiętać, że to zupełnie inna skala niż sankcja kredytu darmowego, która obejmuje wszystkie odsetki i pozostałe koszty kredytu. Bank, zwracając taką nadpłatę, nie robi konsumentowi uprzejmości – oddaje to, czego w ogóle nie powinien był pobrać – ocenia prawnik.

Jak dodaje, przed przyjęciem takiej propozycji trzeba dokładnie sprawdzić, na jakich warunkach bank ją składa. – Sam przelew zwracanej kwoty co do zasady nie zamyka drogi do dalszych roszczeń. Inaczej jest, gdy bank uzależnia wypłatę od podpisania ugody albo oświadczenia o zrzeczeniu się roszczeń z umowy. Spodziewam się, że pytanie, czy dobrowolne usunięcie skutków naruszenia zwalnia bank z sankcji, stanie się w najbliższych miesiącach jednym z głównych pól sporu w sądach. Moim zdaniem odpowiedź powinna być przecząca – sankcja, której można uniknąć, oddając to, co i tak trzeba było oddać, przestaje kogokolwiek odstraszać – dodaje mec. Sosnowski.

Podsumowanie

Celem ustalenia, czy umowa kredytu konsumenckiego (lub pożyczki) nadaje się do objęcia sankcją kredytu darmowego, konsument powinien odpowiedzieć sobie na kilka kluczowych pytań. Warto zacząć od tego, czy występujący w umowie błąd został ujęty w katalogu uchybień, w art. 45 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim. Jeżeli odpowiedź na to pytanie jest negatywna, to skuteczne domaganie się zastosowania SKD w sądzie może być utrudnione, nawet jeśli charakter naruszenia wydaje się być poważny. Nie oznacza to oczywiście, że w takim przypadku konsument nie jest chroniony w relacji z instytucją finansową – jest, tyle że na mocy innych przepisów. Doświadczony pełnomocnik prawny będzie w takiej sprawie starał się wykazać abuzywność samej klauzuli, po to, by przestała ona wiązać jego klienta. Nie będzie to już jednak proces o SKD, tylko o abuzywność umowy.

Zgodnie z unijnymi przepisami, sankcja obecna w krajowym prawie i przewidziana za naruszenia w umowach kredytów konsumenckich powinna być skuteczna, odstraszająca i proporcjonalna. Ważne staje się zatem odpowiednie dostosowanie rodzaju sankcji do charakteru naruszenia. Konsument nie powinien liczyć, że sąd zasądzi na jego rzecz darmowy kredyt, jeżeli naruszenia występujące w umowie kredytowej pozostają bez wpływu na jego sytuację finansową i na praktyczną możliwość oceny zobowiązania.

Kluczowy w budowaniu linii argumentacyjnej jest odpowiedni dobór dowodów – nie wystarczy, że pełnomocnik kredytobiorcy wykaże podstawę prawną do zastosowania sankcji. Musi jeszcze wykazać przed sądem, że żądana sankcja jest w tym przypadku proporcjonalna, a także że roszczenie zostało podniesione w terminie. W budowaniu argumentacji i strategii procesowej nieodzowne będą wcześniejsze wyroki TSUE, Sądu Najwyższego oraz sądów powszechnych, potwierdzające prawidłowy sposób wnioskowania strony powodowej.

W sprawie o SKD nie ma miejsca na „automatyzmy” znane ze spraw frankowych. Nie można oczekiwać, że sąd będzie domyślnie stosował linię korzystną dla konsumenta i uzna na przykład, że ciężar dowodu spoczywa po stronie banku, a nie stronie powodowej. Konieczne jest zatem przygotowanie się na różne scenariusze, rozważenie potencjalnych strategii przeciwnika i odpowiedni dobór argumentów służących obaleniu bankowych twierdzeń o przedawnieniu i błahym charakterze podniesionego w pozwie naruszenia.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze