PLN - Polski złoty
CHF
4,61
wtorek, 10 lutego, 2026

„WIBOR jest nieskazitelny i KONIEC?” Banki zacieśniają szyki przed wyrokiem TSUE 12.02.2026

Już w tym tygodniu kredytobiorcy złotowi poznają pogląd TSUE na klauzule zmiennego oprocentowania obecne w polskich kredytach hipotecznych, a konkretnie na to, czy wspomniane zapisy mogą być przedmiotem kontroli krajowych sądów. O nerwowej atmosferze panującej w środowisku bankowców świadczy intensyfikacja działań informacyjnych, skoncentrowanych wokół obrony zarówno samego wskaźnika WIBOR, jak i postanowień umownych z nim powiązanych. Bankowi prawnicy polemizują w mediach z poglądem kancelarii „wiborowych” i próbują przekonać społeczeństwo do tego, że doniesienia tych podmiotów o możliwości podważenia wskaźnika referencyjnego to nic innego jak chwyt marketingowy. Jakich argumentów używają i jakie „drobne” szczegóły konsekwentnie pomijają w swoich publikacjach?

Z tekstu dowiesz się:

  • W jaki sposób sektor bankowy „zbroi się” przed wyrokiem TSUE w sprawie C-471/24
  • Dlaczego banki koncentrują się na obronie samego WIBORu, skoro sprawa C-471/24 dotyczy jedynie klauzul z nim powiązanych
  • Czy to prawda, że Najwyższa Izba Kontroli potwierdziła, że z WIBORem jest wszystko w porządku
  • Jakie informacje dotyczące WIBORu są ukrywane przed kredytobiorcami złotowymi i o czym to może świadczyć.

Wskaźnik WIBOR wkracza na unijną salę sądową. W czwartek pierwszy wyrok TSUE w sprawie klauzul zmiennego oprocentowania

Temperatura publicznej dyskusji poświęconej wskaźnikowi referencyjnemu WIBOR i powiązanym z nim klauzulom osiągnęła nieznany dotąd poziom. Bankowcy, którzy jeszcze niedawno niewiele sobie robili z powództw przeciwko hipotekom złotowym, obecnie komentują niemal każdą zyskującą popularność publikację, krytycznie recenzującą sam wskaźnik, jak i odwołujące się do niego postanowienia umowne. Polem bitwy stał się między innymi portal Infor.pl, na którym co kilka dni pojawiają się kolejne rewelacje na tematy „okołowiborowe”, publikowane przez którąś ze stron tego sporu. Naszym zdaniem od dłuższego już czasu brak nowych argumentów w tej ogólnopolskiej debacie – te najprawdopodobniej pojawią się po 12 lutego 2026 roku, czyli po wyroku TSUE w sprawie C-471/24.

Przypominamy, że to tego dnia Trybunał przesądzi o tym, czy kompetencją sądów krajowych jest badanie klauzul zmiennego oprocentowania powiązanych ze wskaźnikiem referencyjnym WIBOR. Co ważne, żadne z pytań prejudycjalnych, na które ma paść odpowiedź, nie dotyczy bezpośrednio tego, czy sam WIBOR i metody jego wyznaczania mogą stać się przedmiotem takiej kontroli. Mimo to już od kilku lat w przestrzeni publicznej pada wiele pytań o uczciwość i miarodajność tej stawki. Do sądów idą kolejni kredytobiorcy, co skutkuje wysyłką nowych pytań prejudycjalnych zaadresowanych do Trybunału. Niektóre z nich dotyczą umów zawartych przed 2018 rokiem, a więc przed wejściem w życie rozporządzenia BMR, czyli unijnego dokumentu regulującego kwestie kluczowych wskaźników referencyjnych.

Sądy pytają TSUE o wyjątkowo niewygodne dla banków aspekty, na przykład o to, czy bank powinien był poinformować kredytobiorcę, że wskaźnik, od którego zależne jest oprocentowanie jego kredytu, jest ustalany przez podmiot prywatny, niepodlegający zinstytucjonalizowanemu nadzorowi, a na proces wyznaczania tego wskaźnika wpływ mają same banki. Już sam sposób sformułowania tych pytań wskazuje na dużą podejrzliwość sędziów, którą wywołuje zarówno polityka informacyjna banków, jak i zawiły, mało transparentny proces wyznaczania kluczowej stawki referencyjnej. Nie dziwi zatem, że sektor bankowy robi obecnie wszystko, by przekonać opinię publiczną, że zarzuty pod adresem WIBORu są pozbawione podstaw i formułowane wyłącznie w oparciu o nieprawdziwe informacje, szerzone przez kancelarie wyspecjalizowane w kwestionowaniu umów kredytowych, poszukujące dla siebie nowych, atrakcyjnych ścieżek rozwoju.

Oto najważniejsze argumenty bankowców i współpracujących z bankami prawników, przemawiające za uczciwością WIBORu

W jaki sposób banki próbują przekonać opinię publiczną, że WIBOR jest uczciwy i niemożliwy do zakwestionowania w sądzie? W ciągu kilku ostatnich lat banki opracowały cały katalog twierdzeń na obronę wskaźnika referencyjnego – katalog ten od pewnego czasu nie ulega większym zmianom, co może świadczyć o tym, że kreatywność przedstawicieli sektora doszła już do ściany. Eksperci sektora odpierają zarzuty kancelarii prawnych, podając w mediach, że:

  • sposób opracowywania WIBORu nie jest zależny wyłącznie od regulaminu administratora stawki, spółki GPW Benchmark, a wynika także z unijnego rozporządzenia BMR, do którego muszą być dostosowane krajowe regulacje
  • spółka wyznaczająca stawki WIBOR na poszczególne okresy podlega nadzorowi KNF, czyli instytucji, która sprawuje również kontrolę nad spółkami składającymi się na krajowy sektor bankowy
  • fakt spadku liczby transakcji na rynku międzybankowym, będących pierwszym stopniem w kaskadzie danych, na podstawie których wyznaczany jest WIBOR, nie oznacza wcale oderwania wskaźnika od realiów rynkowych – wszak rozporządzenie BMR przewiduje sytuację, w której stawka wyznaczana jest w oparciu o kwotowania wiążące
  • WIBOR, w odróżnieniu od wskaźnika LIBOR (o którym wiadomo, że był podatny na manipulacje), został wyposażony w dodatkowe mechanizmy ochronne, na wypadek prób manipulowania danymi
  • wskaźnik WIBOR funkcjonuje na polskim rynku od 30 lat i przez ten okres organy nadzoru nie stwierdziły żadnych prób manipulowania nim bądź nieprawidłowości dotyczących procesu jego wyznaczania.

Ile rzeczywiście warte są argumenty bankowców na obronę WIBORu?

Polemiczne publikacje prezentowane czytelnikom popularnych portali o tematyce finansowej i ekonomicznej są pisane poważnym, branżowym żargonem – tak aby odbiorca tych treści czuł respekt przed wiedzą autorów i jednocześnie uwierzył, że argumenty krytyków WIBORu są dęte, wręcz pozbawione jakichkolwiek podstaw. W części przypadków bankowcy trafiają ze swoją strategią na podatny grunt: wielu kredytobiorców złotowych woli odrzucić wariant, w którym WIBOR był wyznaczany w nieprawidłowy sposób, bo daje im to poczucie bezpieczeństwa.

Jeśli WIBOR jest ok, to fundamenty, na których oparto system pożyczek i kredytów, są stabilne i niepodważalne. Owszem, raty są wysokie, owszem, banki zarabiają na odsetkach miliardy złotych, ale wszystko dzieje się w majestacie prawa i szary Kowalski nic nie może z tym zrobić. A skoro nic się nie da z tym zrobić, to po co zaprzątać sobie głowę tym tematem. Typowy reprezentant takiego toku myślenia nie chce czuć się ofiarą systemu, bo wówczas musiałby zwątpić w swój spryt i znajomość zasad, na których opiera się świat. Nie jest to absolutnie nic przyjemnego, dlatego nieszczególnie dziwi nas, że niektórzy posiadacze kredytów złotowych wolą przyznać rację bankom i po prostu zbyć informacje głoszone przez kancelarie „wiborowe” machnięciem ręki.

Spróbujmy jednak podejść z dystansem do argumentów sektora bankowego i zastanówmy się, czy rzeczywiście powinny one rozwiać wszystkie nasze wątpliwości.

Zacznijmy od podstaw prawnych, o które oparty jest wskaźnik WIBOR. Owszem, wynika on ze wspomnianego już wcześniej rozporządzenia BMR, które, jak wiemy, weszło w życie w styczniu 2018 roku. Wynika z tego, że przez ponad 20 lat strategicznie istotny dla polskiej bankowości wskaźnik referencyjny był wyznaczany bez międzynarodowego umocowania (z czego kilkanaście lat dotyczy okresu, w którym Polska była już członkiem UE) – jak wówczas kontrolowano proces wyznaczania WIBORu? Obrońcy wskaźnika odpowiedzą oczywiście, że czuwała nad tym Komisja Nadzoru Bankowego, następnie przekształcona w Komisję Nadzoru Finansowego. Zadajmy sobie jednak pytanie, czy KNB (następnie KNF) przez lata swojej działalności wzorowo chroniła słabszych uczestników rynku finansowego, którymi bez wątpienia są konsumenci, przed wprowadzaniem na ten rynek produktów opartych o nadmierne ryzyko? W naszym przekonaniu Komisja nie ma w tym zakresie czystego sumienia – wystarczy wspomnieć, że nie uchroniła Polaków przed zaciągnięciem ponad 700 tys. kredytów waloryzowanych kursem franka szwajcarskiego i opartych o klauzule niedozwolone, dotyczące m.in. spreadu przeliczeniowego. Spreadu, który pozwalał bankom na dodatkowy zarobek.

Gdybyśmy cofnęli się o kilkanaście lat, również usłyszelibyśmy, że te produkty są zupełnie legalne i transparentne, niemożliwe do zakwestionowania. Kredytobiorcy powiedzieli „sprawdzam”, poszli do sądów i dziś prawomocnie wygrywają ok. 97 proc. postępowań. Komisja Nadzoru Finansowego do końca broniła interesów banków, a jej przewodniczący (były wieloletni pracownik PKO BP) w październiku 2022 roku przystąpił do toczącego się przed TSUE postępowania, dając jasno do zrozumienia, że przedstawiciele sektora powinni mieć prawo do wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału, w dodatku strasząc unijnych sędziów katastrofalnymi skutkami ewentualnego prokonsumenckiego wyroku. Czy naprawdę złotówkowicze mają dziś uwierzyć, że Komisja Nadzoru Finansowego to ich przyjaciel, troszczący się o to, by banki nie manipulowały danymi na swoją korzyść?

Afera frankowa to niejedyny czarny rozdział na kartach historii Nadzoru Finansowego w Polsce. Nie zapominajmy o aferze z 2018 roku, czyli o propozycji korupcyjnej złożonej Leszkowi Czarneckiemu, właścicielowi Getin Noble Banku, przez ówczesnego przewodniczącego KNF (chodziło o to, by Getin zatrudnił na niezwykle korzystnych warunkach finansowych wskazanego mu prawnika, za co mógłby liczyć na łagodniejsze traktowanie przez Nadzór). W efekcie ujawnienia afery przez Wyborczą, przewodniczący KNF podał się do dymisji. Okazało się bowiem, że właściciel GNB nagrał rozmowę z szefem Nadzoru i poszedł z tematem do mediów, kompromitując jeden z najważniejszych urzędów w państwie.

Jesienią 2022 roku, decyzją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, Getin Noble Bank został objęty przymusowym postępowaniem restrukturyzacyjnym, a obecnie jest w trakcie postępowania upadłościowego. W pewnym sensie groźba, która padła wiosną 2018 roku pod adresem głównego akcjonariusza Getinu, została spełniona – bank został przejęty, a bezpośrednią przyczyną miała być jego zła sytuacja finansowa.

Czy zatem fakt, że administrator stawki WIBOR podlega kontroli KNF, powinien jakkolwiek uspokajać polskich kredytobiorców? Mamy co do tego poważne wątpliwości.

Co tak naprawdę napisała NIK po przeprowadzeniu czynności kontrolnych w sprawie procesu ustalania WIBORu

Nie zapominajmy również, że formalnie KNF sprawuje nadzór nad spółką od grudnia 2020 roku. Wcześniej, jak twierdzi Nadzór, GPW Benchmark mogła opracowywać wskaźnik na podstawie przepisów przejściowych BMR. Czy w tym czasie Komisja prowadziła bieżącą kontrolę nad spółką? W tym miejscu warto wspomnieć o niepokojących wynikach kontroli NIK, o których wspomniano w raporcie sprzed ponad roku. Informację na ten temat znajdziemy w komunikacie na stronie NIK, datowanym na 28 października 2024 roku. Możemy się z niego dowiedzieć między innymi, że:

  • nadzór sprawowany przez UKNF nad spółką GPW Benchmark oraz podmiotami dostarczającymi dane wejściowe biorące udział w procesie fixingu stawki WIBOR był zgodny z przepisami prawa
  • choć nadzór odbywał się przepisowo, to KNF nie wykorzystywała w pełni przysługujących jej możliwości, w tym tych dotyczących przeprowadzenia kontroli w siedzibie spółki
  • działania UKNF skoncentrowane wokół nadzoru nad administratorem wskaźnika oraz panelistami (bankami przekazującymi dane) w zakresie realizacji wytycznych BMR w przeważającym stopniu miały charakter analityczny
  • Komisja nie dokumentowała prowadzonych działań, jak również ustaleń z analiz – z komunikatu NIK możemy się dowiedzieć, że chodzi o działania „zarówno w trakcie postępowania administracyjnego w sprawie udzielenia zezwolenia na prowadzenie działalności jako administrator wskaźników referencyjnych stóp procentowych, jak i prowadzonych działań nadzorczych obejmujących analizę „zza biurka”. ”

Dziś bankowcy i ich prawnicy przekonują społeczeństwo, że Najwyższa Izba Kontroli nie miała zastrzeżeń co do sposobu wyznaczania WIBORu. Tego samego nie można natomiast powiedzieć o staranności, z jaką UKNF podszedł do swoich obowiązków nadzorczych, zarówno w stosunku do administratora WIBORu, jak i banków przekazujących dane biorące udział w fixingu. Nie można pominąć faktu, że GPW Benchmark nie wpuściła upoważnionych kontrolerów NIK do swojej siedziby, argumentując odmowę tym, że nie podlega pod nadzór tej instytucji. Naszym zdaniem takie zachowanie administratora kłóci się z wizerunkiem podmiotu dbającego o przejrzystość swoich procedur.

Administrator WIBORu nie chce, by społeczeństwo znało szczegóły ustalania stawki?

Dziwne wydaje się również to, że zarówno GPW, jak i administrator WIBORu, będący jej spółką-córką, wzbraniają się przed odpowiedzią na otrzymywane pytania o szczegóły fixingu. W zeszłym roku media informowały o tym, że brak udzielenia informacji ze strony obu podmiotów stał się przedmiotem zainteresowania sądów administracyjnych. Znów więc postawa administratora koliduje z zapewnieniami obrońców WIBORu o transparentności całego procesu.

Podsumowując, nie wiemy, jak wyglądały szczegóły dotyczące przekazywania danych do administratora stawki, choć sektor bankowy bardzo dba, byśmy znali teorię. Opór stawiany przez GPW, jak i administratora stawki w odpowiedzi na wnioski o ujawnienie tych danych może wskazywać, że żądane informacje nie tylko nie wzmocniłyby argumentacji obrońców WIBORu, ale wręcz spotęgowałyby wątpliwości społeczeństwa. I sądów, które już teraz wstrzymują postępowania dotyczące klauzul zmiennego oprocentowania w oczekiwaniu na wyroki TSUE, co jasno świadczy o tym, że nie darzą WIBORu wysokim zaufaniem.

PODSUMOWANIE:

Celem niniejszego artykułu nie jest przesądzanie o tym, czy WIBOR jest uczciwy, czy też nie. Faktem jest, że oprocentowanie kredytów złotowych na przestrzeni lat radykalnie wzrosło. Dopóki stopy procentowe były niskie, banki nie były zainteresowane oferowaniem kredytów na stałej stopie – zmieniło się to dopiero wraz z rozpoczęciem cyklu podwyżek stóp przez NBP. Może to świadczyć o tym, że banki, które dostarczają administratorowi WIBORu dane do fixingu, nie są zainteresowane tym, jak klienci będą radzić sobie z terminową spłatą swoich zobowiązań w przypadku zmian otoczenia ekonomicznego. A skoro tych instytucji nie stać na etyczne podejście do konsumenta, to czy możemy liczyć na to, że przekazywały kwotowania wiążące w dobrej wierze, opierając się pokusie zawyżania danych?

Cała procedura wyznaczania WIBORu oparta jest o szereg podmiotów i instytucji, o których nie można powiedzieć, że cieszą się wzorową opinią. Mamy Komisję Nadzoru Finansowego, która wyrosła na instytucji skompromitowanej w aferze frankowej, i której były prezes był bohaterem skandalu korupcyjnego, w wyniku czego musiał podać się do dymisji. Mamy administratora stawki, który zarządza nią od połowy 2017 roku, mimo że formalne pozwolenie na opracowywanie wskaźnika dostał dopiero pod koniec 2020 roku. Administratora, który nie wpuszcza do swojej siedziby kontrolerów NIK i nie odpowiada na pytania wnioskujących o szczegóły wyznaczania WIBORu. Wreszcie mamy banki, które cieszą się w Polsce wieloletnią tradycją oferowania klientom ryzykownych, często wręcz abuzywnych produktów finansowych. W przeszłości mieliśmy polisolokaty, kredyty frankowe, obecnie uzasadnioną wątpliwość wzbudza transparentność bankowych praktyk, o które oparte są kredyty gotówkowe. WIBOR i produkty, w których znajduje on zastosowanie, to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej.

Czy możemy zatem ufać bankom, które dały się polskim kredytobiorcom poznać jako instytucje nielojalne wobec klienta, szukające okazji do podwójnego zarobku (spread walutowy, kredytowanie kosztów kredytu) i wymuszające na politycznych decydentach korzystne rozwiązania legislacyjne (takie jak np. zadekretowanie teorii salda w rozliczeniach nieważnych umów frankowych)? Naszym zdaniem, nim obdarzymy je ponownym kredytem zaufania, trzeba wnikliwie sprawdzić, co tak naprawdę kryło się za mechanizmem WIBORu i czy aby na pewno procedura nie odbywała się z naruszeniem prawa i ze szkodą dla klienta.

Jeśli banki rzeczywiście chcą oczyścić się z medialnego szlamu, powinny z pokorą poczekać na wyroki TSUE – bez kombinowania, prób zdominowania narracji, bez wywierania wpływu na decyzje organów władzy publicznej. Jeżeli WIBOR rzeczywiście jest uczciwy, to żadna akcja podjęta przez kancelarie prawne tego nie zmieni, a prawda obroni się w sądach.

Dziękujemy za lekturę.
Publikujemy najważniejsze i aktualne informacje dla kredytobiorców:
WIBOR, raty, wyroki sądów i praktyczne wskazówki.

Bądź na bieżąco — obserwuj FrankNews:

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze