PLN - Polski złoty
CHF
4,52
czwartek, 15 stycznia, 2026

Wyrok TSUE o WIBOR jeszcze nie zapadł, a banki już „legalizują” umowy. Co naprawdę dzieje się z kredytami złotowymi?

Bankowcy wyraźnie nie radzą sobie z presją stwarzaną przez nadchodzący wyrok TSUE w sprawie C-471/24. Choć ryzyko, że Trybunał dopuści możliwość badania przez polskie sądy abuzywności samego WIBORu jest minimalne, wcale nie uspokaja to przedstawicieli sektora, którzy doskonale wiedzą, że wątpliwości ekspertów prawnych dotyczące potencjalnej nietransparentności wskaźnika to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Wystarczy bowiem, że sądy zaczną negatywnie oceniać sposób wypełnienia przez banki obowiązków informacyjnych, by ruszyła lawina pozwów, niewykluczone że groźniejsza od tej frankowej. Nie dziwi zatem, że w dużych, opiniotwórczych mediach pojawia się coraz więcej tekstów na obronę hipotek złotowych. Wynika z nich jedno: pozew „wiborowy” nie ma najmniejszego sensu i jest skazany na porażkę, a kredytobiorcy, którzy uwierzyli, że jest inaczej, ulegli marketingowi kancelarii prawnych. Czy kancelarie zajmujące się sprawami przeciwko bankom istotnie prezentują swoim przekazem alternatywną rzeczywistość? A może dostrzegły w umowach złotowych coś, co umknęło ich oponentom?

Z tekstu dowiesz się:

  • Jakimi argumentami posługują się przeciwnicy pozwów przeciwko klauzulom zmiennego oprocentowania i ile warte są ich twierdzenia w zderzeniu z faktami
  • Co Związek Banków Polskich ma do powiedzenia na temat nielicznych prawomocnych przegranych sektora w sprawach, w których doszło do eliminacji WIBORu z umowy lub unieważnienia kontraktu
  • Dlaczego wyrok w sprawie C-471/24, którego wydanie zapowiedziano na 12 lutego 2026 toku, najprawdopodobniej nie zamknie unijnego sporu kredytobiorców złotowych z bankami
  • Co banki mogą zrobić już teraz, by zminimalizować ryzyko prawne związane z niewypełnieniem obowiązków informacyjnych w relacji z kredytobiorcą złotowym.

Unijny wyrok w sprawie WIBORu jeszcze nie zapadł, a w mediach już ruszyła narracja o zerowej szansy na wygraną kredytobiorcy

Bacznie śledząc działania informacyjne banków, ukierunkowane na wytworzenie w polskim społeczeństwie określonego przekonania, można dojść do następującego wniosku. Otóż im bardziej banki obawiają się materializacji jakiegoś scenariusza, tym częściej i głośniej mówią w mediach, że on na pewno nie wystąpi. A ponieważ zaufanie społeczne do sektora bankowego jest w Polsce wyjątkowo niskie, bankowcy chętnie korzystają z dodatkowego wsparcia w postaci, teoretycznie obiektywnych, opinii branżowych dziennikarzy.

Ile wart jest ten obiektywizm, zrozumiemy, gdy spróbujemy sobie odpowiedzieć na pytanie, kto jest jednym z najlepszych reklamodawców dla portali i czasopism o tematyce finansowej czy ekonomicznej. I co by się stało, gdyby banki, jak jeden mąż, obraziły się na media w Polsce i przestały reklamować w nich swoje produkty. No właśnie.

Wracając jednak do pokrętnego modelu działania banków, można go zobrazować poprzez wskazanie, jak zmieniała się narracja sektora w przypadku WIBORu. Początkowo, gdy do sądów wpływały pierwsze pozwy, a kancelarie reprezentujące złotówkowiczów zaczęły wyjaśniać społeczeństwu, że WIBOR opiera się w dużej mierze nie o rzeczywiste transakcje na rynku międzybankowym, a o dane hipotetyczne, bankowcy niewiele robili sobie z tego zamieszania. Pytani o nietransparentność wskaźnika referencyjnego, z pełnym luzem, czasem wręcz z uśmiechem, informowali, że WIBORu zakwestionować się nie da.

Ton tej narracji zmienił się na poważniejszy dopiero w II połowie 2024 roku, a konkretnie po tym, jak Sąd Okręgowy w Suwałkach wydał pierwszy korzystny dla kredytobiorcy wyrok w sprawie dotyczącej WIBORu. Miało to miejsce 21 sierpnia 2024 roku, ale informacja została podchwycona przez media dopiero kilka miesięcy później.

Suwałki, Jelenia Góra, Bielsko-Biała, Grodzisk Mazowiecki: w tych miastach udało się podważyć klauzule oparte o WIBOR

W niniejszej sprawie powództwo złożył sam bank, który – na skutek zaprzestania przez kredytobiorczynię spłaty zobowiązania – wypowiedział umowę i skierował przeciwko dłużniczce roszczenie zapłaty. Pozwanej, reprezentowanej w sądzie przez prawnika z urzędu, udało się dowieść, że bank nie dopełnił obowiązków informacyjnych w odniesieniu do wskaźnika WIBOR, co skutkowało powstaniem nierównowagi stron kontraktowych, na niekorzyść konsumenta. W efekcie cała klauzula zmiennego oprocentowania została uznana za warunek o charakterze nieuczciwym, co skutkowało wyeliminowaniem jej z umowy.

Zaledwie kilka miesięcy później, dnia 22 stycznia 2025 roku, ta sama sędzia wydała wyrok w sprawie I C 332/24, w której osią sporu był kredyt hipoteczny z portfela Getin Banku (obsługiwany przez Velo Bank). Tutaj również sędzia dostrzegła abuzywność klauzul opartych o wskaźnik WIBOR, tym razem jednak poszła o krok dalej i orzekła nieistnienie stosunku prawnego pomiędzy bankiem a kredytobiorcą. Velo Bank ma zapłacić swoim klientom 245 943,93 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie, liczonymi od 26 kwietnia 2024 roku do dnia zapłaty, ponadto został obciążony kosztami postępowania sądowego.

Oba te wyroki są nieprawomocne.

Wyroki z Suwałk wyraźnie ośmieliły kolejnych sędziów do krytycznej analizy klauzul zmiennego oprocentowania. Kolejny wyrok zapadł 18 sierpnia 2025 roku w Sądzie Okręgowym w Olsztynie (I C 207/25), który zdecydował o eliminacji klauzuli „wiborowej” z umowy powodów, wskutek czego bank został zobowiązany do zwrotu na rzecz swoich klientów 150 tys. zł.

Z kolei 20 listopada 2025 roku wyroki niekorzystne dla banków zapadły w dwóch sądach okręgowych: w Jeleniej Górze (I C 383/24) i w Bielsku-Białej (I C 1283/24). Pierwszy z tych wyroków skutkował „odwiborowaniem” umowy kredytowej i zobligowaniem Pekao S.A. (który był w tym przypadku kredytodawcą) do zwrotu na rzecz kredytobiorców nadpłaconych rat. Drugi z kolei dotyczył unieważnienia całej umowy, w wyniku czego kredytobiorcy zyskali aż 234 tys. zł.

W międzyczasie, 10 kwietnia 2025 roku, przed Sądem Rejonowym w Grodzisku Mazowieckim zapadł wyrok w sprawie I C 529/24, w której doszło do skutecznego zakwestionowania warunków umowy kredytu konsolidacyjnego, w efekcie czego powodowie zostali zwolnieni z płacenia na rzecz banku opłat i prowizji. W tej sprawie kredytobiorcy powołali się na przepisy ustawy o kredycie konsumenckim, jednak należy zauważyć, że jednym z argumentów sądu za wydaniem korzystnego dla kredytobiorców wyroku były uchybienia banku w zakresie przekazania konsumentowi informacji o wskaźniku referencyjnym WIBOR 3M.

Wyborcza.biz znowu kolportuje propagandę banków. Wspomina przy tym o prawomocnych wyrokach korzystnych dla złotówkowiczów

W swoim najnowszym tekście dziennikarka portalu Wyborcza.biz, Anna Popiołek, powołuje się na dane Związku Banków Polskich, według którego podobnych przypadków jest nie więcej niż 10. Już sam tytuł artykułu zawiera gotową tezę, umieszczoną tam najprawdopodobniej po to, by wywrzeć odpowiednie wrażenie także na tych osobach, które nie zechcą przeczytać całości bądź nie mają wykupionej subskrypcji (materiał jest za paywallem). Tytuł brzmi następująco:

Kredytobiorco, bijesz się z bankiem o WIBOR? Teraz masz mniej więcej zero szans na wygraną”

Proponujemy autorce, by następnym razem zacytowała refren przeboju Lady Pank i obwieściła złotówkowiczom, że ich szanse na zwycięstwo w sądzie wynoszą mniej niż zero. Będzie to tak samo zgodne ze stanem faktycznym, jak powyższy nagłówek.

Z leadu możemy się dowiedzieć, że w sądach jest 2637 spraw dotyczących wskaźnika WIBOR w kredytach hipotecznych, i że jak dotąd zapadło w tych sprawach 151 wyroków, z których żaden nie był sukcesem kredytobiorcy. Inne dane przedstawiał zaledwie kilka tygodni wcześniej portal money.pl, który donosił, że od początku 2024 roku do końca III kw. 2025 roku do sądów trafiło 5090 spraw dotyczących umów opartych o zmienne oprocentowanie, zależne od wskaźnika WIBOR. Wg money.pl w samym 2024 roku sądy zarejestrowały 1941 takich sporów, a przez pierwsze trzy kwartały 2025 roku wpłynęło ich 3149.

Oczywiście oficjalne dane nie są znane. Najpełniejsze informacje ma zapewne Związek Banków Polskich, ale szczerze wątpimy, czy byłby skłonny się nimi podzielić. Ponieważ media już od jakiegoś czasu informują o pojedynczych przypadkach negatywnych dla sektora wyroków, które miały się już uprawomocnić, dziennikarka Wyborczej (swego czasu wyróżniona nagrodą ZBP za przejrzyste i rzetelne prezentowanie tematyki bankowo-finansowej) zdecydowała się poruszyć ten wątek i opatrzyła tę informację komentarzem Katarzyny Urbańskiej ze Związku Banków Polskich.

W odniesieniu do wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, wydanego 14 marca 2025 roku (XXIII Ga 763/24), oddalającego apelację spółki Siemens Finance, Urbańska dała do zrozumienia, że w tej sprawie nie doszło do zakwestionowania klauzuli zmiennego oprocentowania, ani samego wskaźnika WIBOR. W niniejszej sprawie sądy miały po prostu uznać, że postanowienia zawarte w tej konkretnej umowie, w harmonogramie płatności i OWU były na tyle niejasne, że nie dawały możliwości obliczenia oprocentowania, jak i jego wysokości.

W przypadku wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu (I ACa 535/23) osią sporu miał nie być wskaźnik WIBOR, zaś powództwo banku miało zostać oddalone ze względu na niewłaściwe wypowiedzenie umowy.

Kancelarie prawne kreują popyt na pozwy, bo to jedyna droga do zwycięstwa w sądach?

W dalszej części tekstu red. Popiołek daje do zrozumienia, że mimo braku szans na wygraną z bankiem, kancelarie prawne namawiają złotówkowiczów do składania pozwów o WIBOR. Powodem ma być malejący popyt na pozwy frankowe oraz niedostateczny zarobek na sprawach o SKD. Wg tej narracji kancelariom zależy na wygenerowaniu takiej fali pozwów jak w przypadku hipotek w CHF, bo tylko wtedy będą mieć „jakiekolwiek szanse na wygraną”, a w dodatku będą mogły testować przychylność poszczególnych sędziów.

Mówiąc szczerze, ta logika nie do końca się spina. Czy mamy rozumieć, że sądy zaczną orzekać na korzyść kredytobiorców dopiero, jak do sądu wpłynie stutysięczny pozew? Zakładając, że jest tak, jak dziennikarka sugeruje, i kancelarie istotnie napędzają popyt, bo liczą na zbudowanie jak najzasobniejszego „portfela” klientów domagających się odwiborowania umowy, to jaka będzie wiarygodność tych podmiotów, jeśli sądy nie podzielą argumentacji strony powodowej i oddalą roszczenia, obciążając kredytobiorców kosztami?

Naszym zdaniem tego rodzaju taktyka byłaby niezwykle ryzykowna i generowała dla kancelarii w dłużej perspektywie więcej szkód niż pożytku. W przyszłości, ilekroć kancelarie podnosiłyby argument abuzywności w odniesieniu do jakiegokolwiek bankowego produktu, przedstawiciele sektora przypominaliby, że podmioty te myliły się co do WIBORu (wpędzając klientów w długi), a zatem czemu nie miałyby mylić się i tym razem?

W naszej ocenie kancelarie rzeczywiście wierzą w to, że ich argumentacja może utrzymać się w sądach, a pierwsze prokonsumenckie wyroki zdają się potwierdzać sens tej wiary. Zastanawiający jest przy tym sposób, w jaki przedstawicielka ZBP próbuje bagatelizować znaczenie prawomocnych wyroków, argumentując przy tym, że sąd uznał jedynie warunki konkretnej umowy za niejasne, tak jakby w jakikolwiek sposób obalało to narrację strony przeciwnej.

Nadchodzi wyrok TSUE w sprawie C-471/24. Jeśli Trybunał podzieli opinię swojej Rzeczniczki, banki będą miały problem

O ile w początkowej fazie sporu o klauzule zmiennego oprocentowania prawnicy kredytobiorców istotnie koncentrowali się na wątpliwościach związanych z samą stawką referencyjną, o tyle obecnie stawiają nacisk na niedopełnienie obowiązków informacyjnych dotyczących wskaźnika i generowanych przez niego ryzyk. Jest to zresztą spójne ze stanowiskiem wyrażonym przez Rzeczniczkę Generalną TSUE w sprawie C-471/24. RG uznała, że krajowe sądy nie mogą poddawać kontroli wskaźnika referencyjnego, ale już dopuściła możliwość dokonywania przez te sądy oceny uczciwości samego warunku umownego dotyczącego zmiennego oprocentowania.

Owszem, jeśli TSUE podzieli opinię Rzeczniczki, to o żadnym „automatycznym” unieważnianiu umów złotowych czy taśmowym wykreślaniu z nich stawki WIBOR nie może być mowy. Kredytobiorcy zyskają jednak możliwość kwestionowania zapisów w swoich umowach pod kątem niewypełnienia przez bank obowiązków informacyjnych, a sądy będą musiały się nad tym problemem pochylić. Z jakim skutkiem, tego nie wiemy.

Ale biorąc pod uwagę, że już teraz, mimo nagonki ze strony sektora bankowego i jednoznacznie antykonsumenckiego stanowiska strony rządowej, niektórzy sędziowie przyznają rację konsumentom, należy oczekiwać, że wyrok Trybunału może tę tendencję pogłębić. Oczywiście, o ile nie będzie daleko różnił się od ustaleń poczynionych przez Rzeczniczkę Generalną we wrześniu ur. Na gdybanie zostało już niewiele czasu, albowiem wyrok zostanie wydany 12 lutego 2026 roku.

Realnie należy założyć, że po jego ogłoszeniu banki wcale nie złożą broni, a zamiast tego natychmiast przystąpią do prób przeforsowania własnej interpretacji tego wyroku w mediach. Znamy to doskonale ze spraw frankowych: ilekroć TSUE wydaje wyrok, który jest korzystny dla frankowiczów, bankowcy natychmiast próbują wskazać takie aspekty orzeczenia, które mogą zachwiać linią orzeczniczą na korzyść sektora. Na końcu okazuje się, że ich twierdzenia mijają się ze stanem faktycznym, co nie przeszkadza im w kontynuowaniu dotychczasowej strategii, w nadziei, że społeczeństwo nie potrafi połączyć kropek.

Co z umowami zawartymi przed wejściem w życie BMR? Do TSUE wpłynęło pytanie prejudycjalne

Kwestią, która już teraz powinna niepokoić banki, jest ta związana z ryzykiem generowanym przez umowy hipoteczne podpisane przed 2018 rokiem, czyli przed wejściem w życie rozporządzenia BMR. W tej chwili sektor broni się przed roszczeniami kredytobiorców, podkreślając, że WIBOR jest nie do ruszenia, właśnie dlatego, że wynika z BMR, czyli unijnego dokumentu regulującego zagadnienia związane ze stosowaniem wskaźników referencyjnych.

Tymczasem do TSUE trafiło już kolejne pytanie, tym razem dotyczące umowy zawartej przed 2018 rokiem, a zatem przed wejściem w życie wspomnianego rozporządzenia. Sygnatura tej sprawy to C-630/25, a wyroku należy spodziewać się w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy (o ile pozwany bank nie podda sporu, który toczy się w kraju, i nie dogada się z kredytobiorcą, co skutkowałoby wycofaniem pytań prejudycjalnych i usunięciem sprawy z unijnej wokandy).

Szczegóły dotyczące spraw „wiborowych” toczących się przed TSUE, wraz z omówieniem pytań prejudycjalnych, można znaleźć na stronie https://wibortsue.pl/, prowadzonej przez Kancelarię Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni, która wywalczyła dla swoich klientów unieważnienie umowy kredytu złotowego przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej.

Banki boją się masowych przegranych, dlatego już teraz „legalizują” umowy, które mogłyby w przyszłości stać się przedmiotem sporu

Bankowcy doskonale wiedzą, że w sporze dotyczącym klauzul zmiennego oprocentowania nie chodzi już o to, by zablokować możliwość kwestionowania umów złotowych przez krajowe sądy. Ten scenariusz, w świetle opinii Rzeczniczki Generalnej, już teraz uznać należy za nierealny. W tej chwili sektorowi zależy przede wszystkim na ograniczeniu zniszczeń, krótko mówiąc, na doprowadzeniu do sytuacji, w której konsumenci co do zasady nie wierzą w sens pozwu i z ostrożności trzymają się z daleka od kancelarii prawnych, wyspecjalizowanych w kwestionowaniu popularnych wzorców umownych.

Temu służy krytyczna narracja skierowana przeciwko kancelariom prawnym i bagatelizowanie znaczenia nielicznych prokonsumenckich wyroków wydanych przez sądy w sprawach „wiborowych”. Ale banki mają do dyspozycji także inne narzędzia, służące minimalizacji ryzyka. Przedstawiciele sektora mogą dokonać audytu wzorców umownych (co więcej zakładamy, że już to zrobili), wytypować klauzule stanowiące słaby punkt tych umów, a następnie podjąć próbę „legalizacji” już zawartych kontraktów poprzez… konsolidację lub refinansowanie zobowiązania.

Jakiś czas temu na YouTube i w social mediach dużą popularnością cieszył się trik pozwalający na szybką zmianę warunków już wykonywanej umowy na znacznie korzystniejsze. Eksperci wyspecjalizowani w tematyce produktów bankowych doradzali kredytobiorcom, by zawnioskowali w swoim banku online o zaświadczenie o saldzie kredytu, co miało spowodować automatyczne wysłanie do nich przez bank propozycji obniżki oprocentowania. Dlaczego?

Cóż, wystąpienie z wnioskiem o udostępnienie salda kredytu jest traktowane przez bank jak chęć przejścia do tańszej konkurencji. Bank woli więc zaoferować już teraz lepsze warunki i podpisać z klientem aneks do umowy online, niż pozwolić, by taki klient „uciekł” do innego podmiotu. Opisywana porada miała dotyczyć PKO Banku Polskiego, czyli największego kredytodawcy Polsce, przeciwko któremu toczy się w TSUE sprawa C-471/24 (swoją drogą ciekawe, ile umów PKO BP jest opartych o ten sam wzorzec).

Całość została zaprezentowana tak, jakby to kredytobiorca mógł przechytrzyć bank i dzięki jednemu trikowi oszczędzić tysiące złotych. Filmy z tej kategorii mają setki tysięcy wyświetleń i nie wiadomo tak naprawdę, ile osób skorzystało z tej rady, aneksując swoje umowy. To właśnie w taki sposób przedstawiciele sektora mogą dążyć do „zalegalizowania” wadliwych umów: poprzez zmianę warunków, refinansowania i konsolidacje.

Klient, godząc się na nowe warunki, podpisuje aneks lub dostaje nową umowę, w której bank zadbał o spełnienie wszelkich obowiązków informacyjnych. W takim przypadku pozwanie banku „o WIBOR” może się okazać niezwykle trudne lub wręcz niemożliwe, ale o tym eksperci zachęcający do takich praktyk oczywiście nie informują.

Wniosek? Przed podpisaniem jakiegokolwiek załącznika do już obowiązującej umowy kredytowej czy też przed podjęciem decyzji o refinansowaniu kredytu warto wnikliwie zapoznać się z warunkami aneksu/nowej umowy, najlepiej przy wsparciu doświadczonego prawnika. Obniżenie oprocentowania o 1-2 pp może się dziś wydawać korzystną opcją, jednak przestanie nią być, jeśli okaże się, że ten konkretny wzorzec umowny, który bank chce „zalegalizować” przy pomocy podobnych praktyk, jest tak wadliwy, że zasługuje wyłącznie na eliminację z obrotu prawnego.

PODSUMOWANIE:

Sympatyzujący z sektorem bankowym dziennikarze próbują przekonać opinią publiczną, że szanse kredytobiorcy złotowego na wygranie sprawy „o WIBOR” są bliskie zeru. Na podparcie swoich tez przywołują wypowiedzi bankowców, w których interesie jest utrzymanie społeczeństwa w przeświadczeniu, że wybór drogi sądowej jest skazany na klęskę. Tymczasem pytanie nie brzmi dziś, czy umowę kredytu hipotecznego wyrażoną w złotych da się skutecznie podważyć w sądzie. Brzmi ono: w jak wielu przypadkach banki nie dopełniły obowiązków informacyjnych, dając tym samym klientowi podstawę do zakwestionowania klauzuli zmiennego oprocentowania?

Na to pytanie odpowiedź wciąż nie jest znana, choć już teraz są pewne przesłanki świadczące o tym, iż problem może być powszechny. Przykładem takiej przesłanki może być skłonność PKO BP do oferowania kredytobiorcom złotowym lepszych warunków kredytowych już w trakcie wykonywania umowy.

Oczywiście kredytobiorcy powinni ostrożnie podchodzić do wszelkich skrajnych opinii, czy to ze strony sektora bankowego, czy handlowców współpracujących z kancelariami odszkodowawczymi. Podczas gdy jedni negują jakąkolwiek możliwość podważenia złotowego wzorca umownego, drudzy upierają się, że pozew o WIBOR jest formalnością, co oczywiście nawet nie stało koło prawdy. Ta, jak to często bywa, leży pośrodku: WIBOR nie jest ani tak teflonowy, jak chcieliby tego bankowcy, ani tak łatwy do usunięcia z umowy, jak twierdzą przedstawiciele spółek z o.o., budujących wokół tych pozwów nowy model biznesowy.

Dziękujemy za lekturę.
Publikujemy najważniejsze i aktualne informacje dla kredytobiorców:
WIBOR, raty, wyroki sądów i praktyczne wskazówki.

Bądź na bieżąco — obserwuj FrankNews:

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze