Postępowania z powództwa grupowego trwają w Polsce zdecydowanie zbyt długo, a pozywane podmioty dysponują całym katalogiem skutecznych sposobów na ich dodatkowe przeciąganie – patrząc na to z perspektywy spraw frankowych nie można mieć co do tego żadnych wątpliwości. Nie dziwi zatem, że jedno z opozycyjnych ugrupowań sejmowych zainteresowało się tym problemem i rozpoczęło prace nad projektem nowelizacji ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym. Projekt wpłynął do Sejmu w marcu 2025 roku, następnie w kwietniu został skierowany do I czytania w komisjach. Sejm w tym konkretnym przypadku nie śpieszył się z rozpoczęciem procedowania poselskiego projektu: pierwsze czytanie odbyło się dopiero w czwartek, 8 stycznia 2026 roku. W niniejszym tekście wyjaśniamy, o co chodzi w zaproponowanym projekcie, jak może wpłynąć na sytuację frankowiczów, a w przyszłości również innych grup kredytobiorców sądzących się z bankami.
Z tekstu dowiesz się:
- Jakie są argumenty projektodawcy za wprowadzeniem zmian w ustawie o dochodzeniu roszczeń w postępowaniach grupowych
- Jaki stosunek do projektu ma Ministerstwo Sprawiedliwości, Sąd Najwyższy oraz Rzecznik Finansowy
- Co o projekcie myślą członkowie sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka
- Które aspekty postępowań grupowych są obecnie dla kredytobiorców najbardziej kłopotliwe
- Kto skorzysta na ewentualnym niewprowadzeniu zmian w postępowaniach grupowych.
Powództwa grupowe w sprawach konsumenckich okazały się drogą donikąd. Sprawy, ku rozpaczy Polaków, ciągną się bez końca
Choć ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym weszła w życie w 2010 roku, instytucja pozwu zbiorowego nie znalazła jak dotąd wielu entuzjastów. Z raportu opracowanego przez KKG Legal (kancelarię, która reprezentuje m.in. banki w sporach frankowych) wynika, że w okresie od 1 lipca 2010 roku do 31 grudnia 2024 roku do krajowych sądów trafiło zaledwie 371 powództw grupowych w sprawach cywilnych i gospodarczych. Twórcy raportu, powołując się na dane z Ministerstwa Sprawiedliwości, podają, że w 2023 roku do sądów wpłynęło 12 pozwów grupowych (w tym 1 odrzucono i 1 zwrócono), natomiast w 2024 takich nowych spraw pojawiło się 13 (w tym 3 zostały odrzucone). W latach 2010-2016 liczba pozwów zbiorowych składanych rocznie w sądach wahała się od 21 (w 2010 roku) do 42 (w 2014 roku).
Ogromne nadzieje w instytucji pozwu zbiorowego pokładali swego czasu frankowicze. Kilkanaście lat temu orzecznictwo dotyczące abuzywności klauzul przeliczeniowych (a także skutków tej abuzywności) dopiero się kształtowało. Wydaje się więc absolutnie logiczne, że wielu kredytobiorców, mających poważne wątpliwości co do uczciwości warunków, o które oparto ich umowy, obawiało się wystąpienia przeciwko bankowi z indywidualnym powództwem.
Koszty takiego postępowania w przypadku jednostki byłyby znacznie wyższe, a wynik niepewny. Kredytobiorcy zaczęli się więc jednoczyć i składać powództwa grupowe. Prawdopodobnie największa taka grupa to ta, która w 2014 zdecydowała się pozwać Millennium Bank – liczy ona ok. 5,3 tys. osób, które po dziś dzień nie doczekały się prawomocnego wyroku. Część z kredytobiorców uwikłanych w ten proces zdecydowała się złożyć równolegle pozwy indywidualne, w których chodzi o ustalenie nieważności umowy i zwrot świadczenia nienależnego.
Frankowicze i inni kredytobiorcy, obserwując ponure perypetie konsumentów, którzy uwierzyli w sens instytucji pozwu zbiorowego, wyraźnie zniechęcili się do wybierania podobnej drogi w swoich sporach z podmiotami z rynku finansowego. Zamiast tego sądzą się o swoje racje indywidualnie, o czym świadczą liczby: szacuje się, że frankowicze mogli złożyć łącznie blisko 400 tys. pozwów przeciwko bankom. Dla porównania, w sprawach o klauzule zmiennego oprocentowania powiązane ze wskaźnikiem WIBOR, liczba ta przekroczyła już 5 tys.
Klub Konfederacji złożył projekt zmian w ustawie o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym – jakie są jego założenia?
Z perspektywy konsumenta może się wydawać dość niepokojące, że Ministerstwo Sprawiedliwości, które od 2 lat walczy z przewlekłością postępowań sądowych, nie podejmuje żadnych działań celem usprawnienia spraw z powództwa grupowego, co przecież mogłoby w sposób znaczący poprawić sytuację w wydziałach cywilnych. Opieszałością rządu najwyraźniej zmęczeni byli posłowie Konfederacji, którzy jeszcze w marcu 2025 roku złożyli w Sejmie swój projekt zmian w ustawie o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym.
Treść projektu została przedstawiona na dwóch stronach, nie jest to zatem długa lektura i zdecydowanie warto się z nią zapoznać (numer druku 1148 na stronie Sejmu). Można też obejrzeć retransmisję posiedzenia sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, które odbyło się w czwartek 8 stycznia 2026 roku o godzinie 14.00. Projekt na posiedzeniu został przedstawiony przez posła Przemysława Wiplera, który w sposób zwięzły i zrozumiały wyjaśnił, jakie pożytki mogą płynąć z tych rozwiązań dla konsumenta. W imieniu strony rządowej wypowiadał się natomiast Arkadiusz Myrcha, czyli doskonale znany już frankowiczom Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Po pierwsze, przedstawiciele projektodawcy chcą, by członek postępowania grupowego, po wydaniu przez sąd prawomocnego wyroku w sprawie grupy, miał możliwość dochodzenia w indywidualnym postępowaniu roszczeń przewyższających kwotę, do której ujednolicone zostało roszczenie w postępowaniu grupowym. Postulat ten nie będzie miał większego znaczenia dla frankowiczów, którzy w swoich procesach grupowych nie dochodzą roszczeń o charakterze majątkowym, a próbują dowieść abuzywności klauzul zawartych w umowie (w przypadku sprawy grupowej przeciwko Millennium członkowie grupy domagają się odfrankowienia umów, co jak najbardziej miało sens w momencie, w którym sprawa ta trafiła do sądu).
Tego rodzaju zmiana mogłaby natomiast przynieść pożytek konsumentom sądzącym się w sprawach, w których istotnie kwotę roszczenia da się ujednolicić. Taka sytuacja może mieć miejsce np. w procesach, w których linia lotnicza jest pozywana o opóźnienie lotu, lub w tych, w których pozywany jest producent, a roszczenie dotyczy szkód wywołanych przez jego produkt.
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości krytykuje projekt zmian w ustawie
Po drugie, klub Konfederacji chce, aby grupa powodów mogła zdecydować, czy jej charakter jest otwarty, czy zamknięty. Zamknięcie grupy uniemożliwiłoby dołączanie do niej kolejnym zainteresowanym, co w teorii ma usprawnić postępowanie i zapobiec sytuacji, w której skład grupy jest wciąż aktualizowany o nowych członków.
Jak wskazał w swoim wystąpieniu przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości, obowiązujące w tej chwili przepisy regulują termin, w którym można przystąpić do postępowania – po upływie 3 miesięcy od zarządzenia sądu, przystąpienie do grupy jest niedopuszczalne. Dodatkowo zwrócił uwagę, że zamknięcie grupy może być sprzeczne z dyrektywą regulującą ten tryb postępowań, ze względu na skutek w postaci ograniczenia prawa do dochodzenia roszczenia w postępowaniu.
Arkadiusz Myrcha skrytykował również pomysł polegający na udostępnieniu kredytobiorcom możliwości indywidualnego sądzenia się o nadwyżkę roszczenia – w jego ocenie takie rozwiązanie nie usprawni postępowań sądowych, a przyczyni się do ich mnożenia. Niemniej uznał, że diagnoza projektodawcy dotycząca obowiązującej ustawy jest poniekąd prawdziwa. Uwaga ta dotyczyła trzeciego pomysłu legislacyjnego posłów Konfederacji, który i naszym zdaniem jest najbardziej trafny.
Chodzi o uzupełnienie ustawy o procedury przygotowane na okoliczność wystąpienia sytuacji, w której członek grupy decyduje się zawrzeć ugodę z pozwanym. Z projektu zmian w ustawie wynika, że jego twórcy chcą, by zawarcie ugody lub zrzeczenie się roszczenia przez członka grupy nie wpływało na rozstrzygnięcie sprawy z powództwa grupowego. Co więcej, z dyskusji, która wywiązała się w trakcie posiedzenia, wynika, że projektodawca chciałby, aby zawarcie ugody przez uczestnika pozwu zbiorowego wymagało otrzymania zgody co najmniej połowy członków tej grupy. Dlaczego?
Banki znalazły sposób na przeciąganie postępowań grupowych. Posługują się… ugodami
Przyczyny przybliżył w trakcie swojego wystąpienia poseł Wipler, który wyjaśnił, w kontekście postępowań o kredyty frankowe, że zawarcie choćby pojedynczej ugody z członkiem grupy przerywa bieg postępowania i generuje konieczność zaktualizowania składu tej grupy. Poseł wytłumaczył zebranym, jak to działa. Otóż pełnomocnik banku (często nie kryjąc przy tym zadowolenia), na początku rozprawy w sprawie, w której są tysiące poszkodowanych, informuje o zawarciu ugody z jedną bądź kilkoma osobami.
W następstwie tej informacji sąd musi na nowo ustalić, kto jest powodem, co powoduje odroczenie sprawy i konieczność wyznaczenia nowej rozprawy. Na kolejnej rozprawie sytuacja się powtarza. Jeśli się nad tym dobrze zastanowimy, w sprawie, w której grupa liczby kilkaset, czasem i kilka tysięcy osób, taka zabawa może trwać niemal bez końca. Jak podsumował ten wątek poseł Wipler, „tego rodzaju trik proceduralny sprawia, że martwe są przepisy o pozwach zbiorowych”.
Projekt klubu Konfederacji spotkał się z ciepłym przyjęciem ze strony posłów Prawa i Sprawiedliwości
W trakcie posiedzenia, prócz przewodniczącego komisji, sekretarza stanu w MS i reprezentanta projektodawcy, głos zabrała między innymi reprezentantka Rzecznika Finansowego, która przekazała zgromadzonym głównie uwagi techniczne, odnoszące się do sposobu sformułowania proponowanych przepisów, sugerując przy tym konieczność doprecyzowania niektórych z nich.
Głos zabrali również posłowie Paweł Jabłoński z PiS, Tomasz Zimoch (niezrzeszony) i Marcin Warchoł (PiS). W ocenie posła Jabłońskiego komisja powinna kontynuować prace nad projektem, mimo że miejscami jest nieprecyzyjny i wymaga poprawek (np. w kwestii dotyczącej zamknięcia grupy). W opinii posła sugestia ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości, by nie pracować nad projektem (istotnie takowa padła w trakcie posiedzenia), jest niewłaściwa.
Z kolei poseł Marcin Warchoł uznał projekt za ciekawy i niewprowadzający elementów burzących system. W swoim wystąpieniu, w kontekście pomysłu zamknięcia grupy, odwołał się do postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych, w których występuje podobny mechanizm. Dodał, że zamknięcie grupy funkcjonuje w Niemczech, a także we Francji (w postępowaniach konsumenckich).
Celne pytanie zadał przewodniczącemu poseł Tomasz Zimoch, którego zainteresowało, dlaczego tak długo komisja nie zajmowała się tym projektem. Podał tę sytuację jako przykład działania sejmowej zamrażarki, zapytał też o to, czy w tej zamrażarce są także inne projekty.
Wypowiedzi posłów sugerują więc, że widzą sens w dalszym procedowaniu projektu, ku niezadowoleniu Ministerstwa Sprawiedliwości, któremu, jak przypuszczamy, wyjątkowo nie odpowiada pomysł uzależniania możliwości zawarcia ugody w postępowaniu z powództwa grupowego od opinii w tej sprawie ponad połowy członków grupy. Może też chodzić o coś jeszcze, ale o tym za chwilę.
Wpierw chcielibyśmy krótko poruszyć dwa inne ciekawe wątki. Po pierwsze, z uwag nadesłanych do projektu ze strony Sądu Najwyższego wynika, iż ten organ z aprobatą patrzy na pomysł umożliwienia członkowi grupy dochodzenia nadwyżki ponad kwotę roszczenia wskazaną w powództwie grupowym, już w toku postępowania indywidualnego.
Druga ciekawa kwestia dotyczy… lobbingu Związku Banków Polskich, o którym bez ogródek powiedział poseł Wipler w odniesieniu do przepisów dotyczących postępowania grupowego. Treść tej wypowiedzi można odsłuchać dzięki wspomnianej już retransmisji posiedzenia – słowa o ZBP padły ok. godziny 14.34.
Przemysław Wipler bez ogródek o lobbingu ZBP. Reakcja przedstawiciela Ministerstwa Sprawiedliwości mówi sama za siebie
Ze słów posła Konfederacji wynika, że sektorowi bankowemu nie zależy na przyśpieszeniu postępowań, a wręcz przeciwnie – ma chodzić o to, by było tak, jak do tej pory. Zasugerował wręcz, że banki celowo mogą wyszukiwać wierzycieli, przedłużając za ich pomocą w sposób kontrolowany postępowanie grupowe i tym samym odsuwając w czasie wydanie wyroku.
Zastanawiające, jak silną negatywną reakcję Arkadiusza Myrchy wywołały słowa wypowiedziane przez przedstawiciela klubu Konfederacji. Sekretarz był wyraźnie wzburzony i zdziwiony kierunkiem dyskusji, sprawiał też wrażenie, jakby dotknęła go ta część wypowiedzi posła Wiplera, która dotyczyła lobbingu sektora bankowego. Co najmniej tak, jakby przedstawiciel projektodawcy wprost oskarżył resort sprawiedliwości o działanie w interesie grup finansowych, a tak przecież nie było.
Mamy podejrzenie, że rozdrażnienie przedstawiciela resortu nie musiało być następstwem krytycznych uwag Przemysława Wiplera. Faktyczną przyczyną może być zainteresowanie opozycji tą konkretną ustawą, i to w newralgicznym momencie, w którym rządzący walczą z kryzysem zaufania do WIBORu. Wszak w Polsce są miliony osób spłacających kredyty hipoteczne oparte o tę stawkę. Wielu kredytobiorców bardzo chętnie pozwałoby bank o „odwiborowanie” umowy, a na drodze stoją im w tej chwili dwie kwestie: wysoki próg wejścia (honorarium kancelarii trzeba liczyć w tysiącach złotych) oraz niepewność orzecznicza.
Spora część środowiska konsumenckiego wierzy, że linia orzecznicza w sprawach o klauzule zmiennego oprocentowania ulegnie zmianie, na co wpływ mogą mieć wyroki TSUE (pierwszy zapadnie już 16 lutego br.). Gdyby takie osoby zyskały dostęp do efektywnej i taniej ścieżki procesowej, z pewnością już dziś rozważyłyby pozew.
Banki, przedłużając postępowania grupowe, grają na przedawnienie roszczeń o zapłatę?
Poseł Wipler w trakcie posiedzenia komisji wspomniał o kwestii przedawnienia – jego słowa rozumiemy w ten sposób, że banki liczą na upływ terminu na zgłoszenie przez konsumenta wierzytelności o charakterze majątkowym, wynikającej z nienależnie przekazanego bankowi świadczenia pieniężnego.
Istotnie może być to spory problem dla kredytobiorców, których pozew grupowy nie dotyczy odfrankowienia (jak w przypadku Millennium Banku) a unieważnienia umowy. Takie osoby, ze względu na zaawansowany etap postępowania, nie mogą już zwykle wystąpić z grupy, nie mogą też zdublować roszczeń w postępowaniu indywidualnym. Nawet jeśli chciałyby wystąpić z roszczeniem zwrotu świadczenia nienależnego, nie dysponują wyrokiem, który potwierdzałby, że ich umowa jest nieważna.
Czy zatem zmiany w ustawie o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym są potrzebne? Jak najbardziej, choć w naszej ocenie rozwiązania należałoby poddać szerszym konsultacjom i dopracować, tak aby służyły nie tylko osobom, które dopiero zdecydują się na pozew grupowy, ale również tym, które już w takich procesach są, nierzadko od kilkunastu lat. W szczególności za zasadne uważamy zatem zabezpieczenie interesów członków grupy poprzez ochronę ich roszczeń majątkowych (wynikających z umowy, będącej przedmiotem sporu w postępowaniu z powództwa grupowego) przed przedawnieniem.
Krótko mówiąc, jeśli postępowanie grupowe przeciwko bankowi, dotyczące klauzul abuzywnych w umowie kredytowej, charakteryzuje się przewlekłością, uczestnik takiego postępowania powinien zyskać pewność co do tego, że po prawomocnej wygranej grupy będzie mógł, już indywidualnie, dochodzić swoich roszczeń majątkowych.
Projekt klubu Konfederacji podobno był konsultowany z ekspertami prawnymi zajmującymi się sprawami frankowymi, dlatego dziwi nas, że zaproponowane rozwiązania nie odnoszą się w ogóle do kwestii przedawnienia, mimo że – jak wskazuje wypowiedź posła Wiplera w trakcie posiedzenia sejmowej komisji – klub zdaje sobie sprawę z opisywanego zjawiska.
Posiedzenie w sprawie nowelizacji ustawy trwało niespełna godzinę i nie zakończyło się żadnymi konkretnymi wnioskami (nie odbyło się między innymi głosowanie w sprawie dalszego procedowania projektu). Należy się spodziewać, że temat będzie kontynuowany na jednym z kolejnych posiedzeń komisji. Niewykluczone, że nim do tego dojdzie, komisja zajmie się projektem ustawy frankowej i głosowaniem nad poprawkami, które zostały udostępnione posłom w grudniu.
PODSUMOWANIE:
Ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym nie odpowiada na aktualne potrzeby strony powodowej takich postępowań, jak również nie uwzględnia kryzysowej sytuacji, w jakiej znalazł się wymiar sprawiedliwości w obliczu masowego napływu spraw przeciwko bankom. Z tego względu powstała potrzeba znowelizowania ustawy i wprowadzenie przepisów utrudniających pozwanemu przedłużanie postępowania, na przykład poprzez zawieranie pojedynczych ugód z członkami grupy.
Nastawienie posłów PiS do projektu klubu Konfederacji jest pozytywne, czego nie można powiedzieć o podejściu strony rządowej, reprezentowanej na posiedzeniu komisji przez sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Arkadiusz Myrcha wprawdzie zdaje się rozumieć, że obowiązująca ustawa nie jest idealna, krytykuje przy tym propozycje legislacyjne projektodawcy, mało subtelnie zniechęcając posłów do kontynuowania prac nad projektem.
Nowelizacja ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym jest rozwiązaniem niekorzystnym dla banków, które straciłyby swoją przewagę procesową w sprawach z tej kategorii. Co więcej, usunięcie barier, stojących sądom na przeszkodzie do szybszego procedowania spraw frankowych, mogłoby przynieść negatywne skutki stronie rządowej, której zależy przecież, po pierwsze, na tym, by frankowicze zawierali z bankami jak najwięcej ugód, a po drugie, by kredytobiorcy złotowi składali jak najmniej powództw o WIBOR.
Obecnie spraw przeciwko hipotekom złotowym wpływa relatywnie niedużo, ponieważ kredytobiorcy boją się wysokich kosztów sądowych i braku jednolitej linii orzeczniczej. Usprawnienie postępowań zbiorowych mogłoby zachęcić tę kategorię konsumentów do walki o swoje prawa w grupie, co jest dużo tańsze niż indywidualne sądzenie się. Dzięki takim zmianom pozew o WIBOR stałby się dużo bardziej dostępną opcją dla osób w trudnej sytuacji finansowej i takich, które mają ograniczoną wiedzę z zakresu prawa konsumenckiego.
Taki scenariusz nie jest na rękę ani przedstawicielom Ministerstwa Sprawiedliwości, ani sektorowi bankowemu.
Dziękujemy za lekturę.
Publikujemy najważniejsze i aktualne informacje dla kredytobiorców:
WIBOR, raty, wyroki sądów i praktyczne wskazówki.
Bądź na bieżąco — obserwuj FrankNews:



