Banki znów manipulują frankowiczami. Za narracją o „darmowych mieszkaniach” stoi konkretny cel

Czas czytania: 7 minut

Koniec snu o darmowych mieszkaniach. TSUE po raz kolejny to potwierdza” – taki tytuł nadał Związek Banków Polskich swojemu komentarzowi do czwartkowego wyroku TSUE. Jest to o tyle zaskakujące, że unijny wyrok, który zapadł w połączonych sprawach C-261/25 i C-262/25, nie wnosi tak naprawdę nic nowego do procesowych relacji frankowiczów z bankami. Unijni sędziowie podkreślili to, co kredytobiorcy (i banki) wiedzą od dawna: trzyletni termin przedawnienia bankowych roszczeń o zwrot kapitału biegnie od momentu podjęcia przez konsumenta pierwszej próby zakwestionowania umowy. Dlaczego więc bankowcy świętują ten wyrok, jak gdyby zwiększył on ich szanse procesowe w sporach z klientami? I ile warta jest dziś rzetelność dziennikarska, skoro najpoczytniejsze portale ekonomiczne w Polsce kolportują u siebie stronniczy bankowy przekaz, zamiast zagłębić się w rzeczywisty sens unijnego stanowiska?

Z tekstu dowiesz się:

  • Czy wyrok w połączonych sprawach C-261/25 i C-262/25 zmienia coś w sytuacji frankowiczów sądzących się z bankami o nieważność i zapłatę
  • Jak należy rozumieć hurraoptymistyczne doniesienia bankowców, wg których czwartkowy wyrok TSUE to „koniec snu o darmowych mieszkaniach”
  • Kto może najwięcej skorzystać na czwartkowym wyroku Trybunału i dlaczego
  • Dlaczego, naszym zdaniem, duże media zawiodły w relacjonowaniu najnowszego unijnego orzeczenia
  • Czy to prawda, że frankowicz walczący z bankiem o nieważność umowy nie ma już szansy na skuteczne podniesienie zarzutu przedawnienia.

TSUE po raz kolejny wypowiedział się na temat biegu terminu przedawnienia bankowych roszczeń

Gdybyśmy mieli opisać bieżącą postawę przedstawicieli sektora bankowego w relacji z frankowiczami, pokusilibyśmy się o stwierdzenie, że banki, przede wszystkim, są zdesperowane i złaknione jakiegokolwiek, choćby najmniejszego sukcesu procesowego. Ponieważ ten sukces nie nadchodzi, bankowcy próbują przedstawiać opinii publicznej swoje porażki w zwycięskich barwach. Z taką taktyką mamy do czynienia obecnie, po wyroku TSUE w połączonych sprawach C-261/25 (przydomek Ścierbek) i C-262/25 (przydomek Drózdzik).

Tym razem Trybunał Sprawiedliwości UE wziął pod lupę kwestie związane z biegiem terminu przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału. Od kiedy ów trzyletni termin powinien być w ogóle liczony? Od momentu, w którym bank wypłacił klientowi kapitał kredytu, czy od pierwszej próby zakwestionowania ważności umowy? A może należałoby przyjąć, że termin biegnie od dnia, w którym dana klauzula abuzywna została opublikowana w rejestrze klauzul niedozwolonych?

2 lipca 2026 roku unijni sędziowie rozwiali ewentualne wątpliwości nagromadzone wokół terminu przedawnienia bankowych roszczeń. Uznali, że trzyletni termin biegnie od momentu, w którym konsument zakwestionował ważność umowy po raz pierwszy. Bank nie może więc, tak na wszelki wypadek, wystąpić wobec konsumenta z roszczeniem zwrotu kapitału, jeżeli ten nie podjął działań zmierzających do podważenia umowy.

Co zrozumiały z tego wyroku banki? Wygląda na to, że niewiele.

Związek Banków Polskich manipuluje w sprawie wyroku C-261/25. Pomagają mu w tym ogólnopolskie media

Oficjalny przekaz kolportowany przez Związek Banków Polskich jest taki, że wyrok TSUE z 2 lipca br. ogranicza frankowiczom szanse na skuteczne podniesienie zarzutu przedawnienia w sprawach, w których bank zgłasza roszczenie zwrotu kapitału. Narracja ta, nieskonfrontowana ze stanem faktycznym, poszła już w świat – największe portale branżowe zdecydowały się rozpowszechnić nonsensowne tezy bankowców, wg których skończył się sen o darmowych mieszkaniach. Bezrefleksyjne powielanie takich szkodliwych i z gruntu fałszywych twierdzeń nie świadczy niestety dobrze o poziomie polskiego dziennikarstwa.

Redakcje mediów mainstreamowych nie zadają sobie nawet trudu, by dokonać własnego researchu i obiektywnie ocenić, na ile informacje przedstawiane przez ZBP są zgodne z prawdą, a na ile jest to próba nagięcia faktów, tak aby pasowały do perspektywy przyjętej przez sektor. Niepokojące jest również to, że część redakcji, powielając czy też parafrazując komunikat Związku Banków Polskich, pominęła w ogóle zapytanie o komentarz „drugiej strony barykady”, czyli pełnomocników strony konsumenckiej. Wówczas, zapewne, przedstawiciele mediów dowiedzieliby się, że wyrok wcale nie zamyka konsumentom drogi do „darmowych mieszkań”, a jedynie daje bankom wskazówki, jakie zdarzenie inicjuje bieg terminu przedawnienia ich roszczeń.

Sposób, w jaki media (i banki) zaczęły recenzować wyrok Trybunału z 2 lipca 2026 roku, wywołał w środowisku konsumenckim niemałe zamieszanie. Frankowicze, którzy już sądzą się z bankami, zaczęli dzwonić do swoich pełnomocników prawnych z nerwowym pytaniem, o co w unijnym orzeczeniu tak właściwie chodzi. Skala tego zjawiska niejako zmusiła doświadczonych adwokatów i radców prawnych do publikacji komunikatów, objaśniających, jaki jest faktyczny wydźwięk czwartkowego stanowiska TSUE.

A sens jest taki, że bank to dokładnie taki sam przedsiębiorca, jak każdy inny. Tym samym, jeżeli kredytodawca nie zadbał o wysunięcie przeciwko konsumentowi swojego roszczenia w terminie, musi się liczyć z zagrożeniem w postaci przedawnienia.

Co tak naprawdę TSUE stwierdził w najnowszym frankowym wyroku? I co dalej z przedawnieniem bankowych roszczeń?

Trybunał Sprawiedliwości UE w żadnym razie nie stwierdził, że bank ma jakieś specjalne uprawnienia, pozwalające na skuteczne dochodzenie roszczeń po terminie. Nie rozszerzył też terminów na składanie bankowych roszczeń o zwrot kapitału ani nie nadał przedstawicielom sektora finansowego jakichkolwiek szczególnych przywilejów.

Owszem, bank, pozwany przez kredytobiorcę o nieważność i zapłatę, ma prawo dochodzenia zwrotu kapitału kredytu, ale powinien zachować przy tym obowiązujące terminy. Dodatkowo, banki nie mogą liczyć na to, że po wyroku TSUE w połączonych sprawach C-261/25 i C-262/25 zwrot kapitału będzie na ich rzecz zasądzany niejako automatycznie. Sąd będzie badał każdą taką sprawę indywidualnie, analizując wszelkie argumenty przemawiające za, jak i przeciw zasądzeniu na rzecz banku podniesionego po terminie roszczenia.

Oczywiście, art. 117(1) kodeksu cywilnego pozwala sądowi na nieuwzględnienie, w wyjątkowych przypadkach, upływu terminu przedawnienia roszczeń przedsiębiorcy wobec konsumenta. Przepisy kodeksu cywilnego wskazują jednak katalog czynników, które sąd powinien wziąć w takim przypadku pod uwagę – chodzi tu m.in. o długość przysługującego przedsiębiorcy terminu przedawnienia, to, jak duża była zwłoka w dochodzeniu roszczenia, a także o charakter okoliczności, które doprowadziły do tego, że podmiot zgłosił swoje roszczenie po terminie. W tym względzie absolutnie nic się nie zmienia. Sądy nadal będą mogły, wedle własnego uznania, zasądzać bądź nie zasądzać na rzecz banków zwrot „przeterminowanego” kapitału. Jest bardzo mało prawdopodobne, że po 2 lipca br. praktyka oddalania bankowych kontrpowództw w całości przejdzie do historii.

Warto przy tym nadmienić, że odważna taktyka sektora bankowego, polegająca na kolportowaniu newsa na temat kończącego się snu kredytobiorców o darmowych mieszkaniach, może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Doświadczeni prawnicy, polemizujący z doniesieniami Związku Banków Polskich, konfrontują twierdzenia bankowców z rzeczywistością. A ta wygląda tak, że sądom zdarza się uwzględniać zarzut kredytobiorcy dotyczący przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału. Pisze o tym między innymi radca prawny Radosław Górski, który ujawnia, że jego kancelaria ma w swoim portfolio wyroki, w których sąd odmówił bankowi zwrotu kapitału z uwagi na przedawnienie roszczenia. Dwa z tych wyroków są już prawomocne.

W naszej ocenie takich wyroków nadal będzie przybywać. Nie zapominajmy, że bankowcy bardzo długo podchodzili z dużą opieszałością do terminowego upominania się o zwrot kapitału kredytu. Paradoksalnie, na wyroku TSUE najwięcej zyskać mogą osoby mające dotąd najmniej szczęścia w sporze z bankiem. Mowa o frankowiczach, których dotknął problem przewlekłości postępowania sądowego. Choć obecnie duża część sporów kończy się w maksymalnie 2-3 lata od złożenia powództwa, w sądach wciąż mamy sprawy zainicjowane wiele lat temu, w których bank rażąco spóźnił się z kontrpowództwem o zwrot kapitału. Osoby uwikłane w te procesy, wciąż oczekujące, aż sąd prawomocnie unieważni ich abuzywne umowy, mogą dziś argumentować, że bankowi nie należy się zwrot nienależnie spełnionego świadczenia właśnie przez wzgląd na uchybienie terminom.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Skąd bankowa narracja o „darmowych mieszkaniach”? W przypadku sektora nie ma miejsca na improwizację…

Czwartkowy wyrok TSUE w połączonych sprawach C-261/25 i C-262/25 nie był dla sektora pierwszą okazją do kolportowania narracji, zgodnie z którą frankowicze mogą przestać marzyć o „darmowych mieszkaniach”. Podobna retoryka była używana przez bankowców zaledwie kilka miesięcy wcześniej, w kwietniu, gdy Trybunał wydał kilka frankowych orzeczeń jedno po drugim. Wówczas bankowcy w szampańskich nastrojach przekonywali redakcje branżowych mediów, że to koniec snu kredytobiorców o mieszkaniach za darmo. Dlaczego bankowcy tak kurczowo trzymają się narracji o „darmowych mieszkaniach”?

Sektor chce najprawdopodobniej zrealizować kilka celów jednocześnie. Po pierwsze, dobór kontrowersyjnego nagłówka służy ściągnięciu uwagi opinii publicznej i samych dziennikarzy. Nie jest tajemnicą, że clickbait to jeden z najskuteczniejszych sposobów na nakłonienie użytkownika do podjęcia określonego działania, w tym przypadku do kliknięcia w artykuł i zapoznania się z jego treścią. Tytuł musi intrygować, wzbudzać emocje i przyciągać uwagę – a najłatwiejszym sposobem na osiągnięcie odpowiedniego rezultatu jest „przemycenie” w nagłówku kontrowersyjnej tezy.

Po drugie, bankowcom od dawna zależy na wytworzeniu maksymalnej polaryzacji społecznej w temacie kredytów frankowych. Chodzi o podzielenie społeczeństwa na dwa obozy – nas, uczciwych i praworządnych, rozumiejących, że umów trzeba dotrzymywać, oraz ich – cwaniaków i kombinatorów, którzy próbują wzbogacić się kosztem banków i społeczeństwa.

Polacy przyzwyczaili się już do tego, że frankowicze wygrywają z bankami i otrzymują zwrot świadczenia nienależnego. Przestało ich to dziwić czy szokować, a wręcz zaczęli zgłębiać temat, zrozumiawszy, że doświadczenie frankowiczów może pomóc im samym w walce z nieuczciwymi przedsiębiorcami. Co więc robią banki? Przekonują opinię publiczną, że frankowiczom wciąż mało, i dziś walczą już nie o darmowe kredyty, a o darmowe mieszkania. Cel jest oczywisty: chodzi o rozbudzenie na nowo społecznej niechęci do kredytobiorców frankowych, po to, by wywrzeć na poszkodowanych osobach presję i nakłonić je do zawarcia ugód.

Temu właśnie służy narracja po najnowszym wyroku TSUE. Dziwi tylko, że dziennikarze nie przejrzeli tej strategii i pozwolili, by reprezentowane przez nich media znów stały się darmowymi słupami informacyjnymi dla banków.

PODSUMOWANIE:

Najnowszy frankowy wyrok TSUE, wydany 2 lipca 2026 roku, nie stanowi żadnego przełomu w kwestii przedawnienia roszczeń, choć bez wątpienia był potrzebny. Banki w końcu upewniły się, od kiedy liczyć powinny bieg trzyletniego terminu przedawnienia swoich roszczeń o zwrot kapitału. Nie muszą już masowo rozsyłać do swoich klientów wezwań do zapłaty, w obawie, że ten czy inny sąd uzna, iż trzyletni termin dawno upłynął, ponieważ należało liczyć go od dnia wypłaty kapitału, względnie od publikacji danego postanowienia umownego w rejestrze klauzul niedozwolonych.

Wyrok Trybunału jest dla frankowiczów absolutnie neutralny – nic tak naprawdę nie zmienia w ich sytuacji. Stanowisko TSUE opublikowane w czwartek jest zgodne z dotychczasową, dominującą linią orzeczniczą polskich sądów. Należy oczekiwać, że po tym wyroku nadal zdarzać się będą orzeczenia zasądzające przedawnienie bankowych roszczeń, jak również takie, w których sąd podejmie decyzję o nieuwzględnieniu upływu terminu przedawnienia roszczenia z uwagi na art. 117(1) kc.

Krótko mówiąc, o tym, czy podniesione po terminie roszczenie przedsiębiorcy zostanie uznane, czy oddalone, w każdej takiej sprawie, w pełni indywidualnie, zdecyduje sąd.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze