Z najnowszych doniesień medialnych wynika, że w sądach może być już ok. 30 tys. spraw, w których polscy konsumenci domagają się przyznania im sankcji kredytu darmowego. Wbrew pozorom, nie wszystkie tego typu sprawy dotyczą zawartych z bankami umów kredytowych. SKD to kara dla instytucji finansowej za niedopełnienie obowiązków wobec konsumenta, wprowadzona do polskiego systemu prawnego za pomocą ustawy o kredycie konsumenckim. Ustawa ta reguluje zakres obowiązków przedsiębiorcy zarówno w przypadku udzielanych kredytów konsumenckich, jak i pożyczek gotówkowych. Wśród milionów umów tego typu obecnych w obrocie prawnym sporą część konsumenci zawarli z instytucjami pozabankowymi, w tym z gigantami rynku szybkich pożyczek, takimi jak Provident, Vivus, Smartney czy Wonga. Dlaczego więc popularne media przedstawiają tematykę SKD tak, jakby sankcja była problemem wyłącznie banków?
Z tekstu dowiesz się:
- Jakie błędy w umowie pożyczki bądź kredytu gotówkowego mogą skutkować zastosowaniem sankcji kredytu darmowego
- Które umowy uchodzą za bardziej wadliwe: te zawierane przez banki, czy te oferowane przez instytucje pozabankowe
- Dlaczego tak mało mówi się o sprawach sądowych wytaczanych przez kredytobiorców instytucjom pożyczkowym spoza sektora bankowego
- Kto już dziś powinien poddać swoją umowę pożyczki gotówkowej bezpłatnej analizie w dobrej kancelarii prawnej.
Sankcja kredytu darmowego nie jest wyłącznym problemem banków. Zagrożone są nią również instytucje pozabankowe
Dnia 23 kwietnia br. Trybunał Sprawiedliwości UE odpowiedział na pytania polskiego sądu, zarejestrowane pod sygnaturą C-744/24. Najważniejsza kwestia wyjaśniona przez unijnych sędziów dotyczyła tego, czy instytucja finansowa może pobierać od konsumenta odsetki od skredytowanych kosztów kredytu. Odpowiedź TSUE na to pytanie była negatywna: o ile bank (czy inna instytucja udzielająca konsumentowi finansowania) może kredytować koszty kredytu, takie jak np. prowizje czy składki na ubezpieczenie, o tyle nie wolno jej obejmować tych kosztów oprocentowaniem. Praktykę tego typu należy wprost określić mianem niedozwolonej – i choć Trybunał nie precyzuje, czy taki mechanizm zawsze powinien skutkować zastosowaniem sankcji kredytu darmowego, to w polskim systemie prawnym mamy przewidzianą tylko jedną karę za uchybienia zawarte w umowie kredytu konsumenckiego. Jest nią właśnie pozbawienie instytucji finansowej zarobku na umowie.
Chodzi o art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, która weszła w życie w 2011 roku. Ustawa ta reguluje nie tylko zasady, na jakich udzielane są kredyty konsumenckie, ale również precyzuje obowiązki informacyjne przedsiębiorcy udzielającego konsumentowi pożyczki gotówkowej. Zgodnie z ustawą, pod pojęciem kredytu konsumenckiego kryć się może właśnie pożyczka. Maksymalna kwota takiego zobowiązania to 255 550 zł – lub równowartość tej kwoty. Pod ustawę podlegają więc nie tylko zobowiązania w złotówkach, ale również te wyrażone w walucie obcej.
Dlaczego więc media, poruszając wątek sankcji kredytu darmowego, zwykle piszą o niej w odniesieniu do banków, a nie do instytucji pożyczkowych? Przyczyn może być kilka.
Trzy powody, dla których o SKD mówi się głównie w kontekście banków, a nie instytucji pozabankowych
Po pierwsze, władze spółek działających na rynku pożyczkowym przyjęły nieco inną taktykę niż banki i nie mówią tak chętnie i głośno o problemie, jakim są masowe pozwy o SKD. Prezesi banków rozprawiają o tym problemie bez żadnych oporów, czym ściągają na siebie uwagę dziennikarzy, a w konsekwencji i opinii publicznej. Ilekroć TSUE wydaje wyrok odnoszący się do sankcji bądź w sądzie krajowym zapada wyjątkowo medialne orzeczenie, Związek Banków Polskich zajmuje oficjalne stanowisko w sprawie bądź jego prezes udziela komentarza najbardziej poczytnym portalom ekonomicznym. I choć prezentowana przez bankowców narracja zwykle wskazuje, że SKD to nic innego, jak burza w szklance wody, przeciętny konsument kojarzy dzięki tym wypowiedziom sankcję właśnie z sektorem bankowym.
Po drugie, firmy pożyczkowe, w odróżnieniu od banków giełdowych, nie mają obowiązku kwartalnego publikowania raportów finansowych. A to właśnie te raporty w przypadku banków są naszym głównym źródłem wiedzy o SKD. Wiele banków informuje nie tylko o skali wpływu powództw, ale również ujawnia, ile spraw zakończyło się dotąd wyrokiem sądu. Instytucje pożyczkowe tego nie robią, dzięki czemu unikają zainteresowania mediów.
Po trzecie, przyjęło się, że pozew o sankcję kredytu darmowego opłaca się w przypadku dużej kwoty zaciągniętego zobowiązania. Firmy pożyczkowe kojarzą się raczej z umowami opiewającymi na niższe kwoty. W społecznej świadomości to bank jawi się jako instytucja, do której konsument idzie, by pożyczyć znaczniejszą sumę. A skoro tak, to właśnie banki są w największym stopniu zagrożone pozwami o SKD. Okazuje się jednak, że jest to błędne założenie.
Polacy bardzo chętnie pozywają instytucje finansowe spoza sektora bankowego, o czym przekonał się Provident S.A., będący głównym negatywnym bohaterem unijnej sprawy C-321/22. W niniejszej sprawie TSUE wydał prokonsumencki wyrok, potwierdzając, że sąd badający nieuczciwość klauzul zawartych w umowie powinien brać pod uwagę to, że dany warunek nakłada na konsumenta obowiązek zapłaty kosztów czy też prowizji w kwocie, która jest rażąco nieproporcjonalna do świadczonej na rzecz tego konsumenta usługi.
Rzecznik Finansowy bez ogródek o SKD: pobieranie odsetek od skredytowanych kosztów jest nagminną praktyką banków i firm pożyczkowych
Nie ma wątpliwości, że przełomem w sprawach o sankcję kredytu darmowego może być wspomniany wcześniej wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 roku, wydany w sprawie C-744/24. Bezpośrednio po publikacji orzeczenia, w sprawie wypowiedział się Rzecznik Finansowy, Michał Ziemiak, który przypomniał, że kierowana przez niego instytucja jeszcze przed wyrokiem TSUE, w grudniu 2025 roku, wydała ogólne oświadczenie w kwestii SKD. W oświadczeniu RF podkreślił, że jednym z najistotniejszych obowiązków ciążących na przedsiębiorcy względem konsumenta jest poinformowanie go w sposób zrozumiały o wszelkich kosztach kredytu, w tym o stopie oprocentowania, jak również o warunkach, na jakich ta stopa ma być stosowana.
W komentarzu do kwietniowego wyroku Trybunału Rzecznik Finansowy dał do zrozumienia, że pobieranie odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu jest nagminną praktyką zarówno samych banków, jak i instytucji pożyczkowych. Jak podkreśla Michał Ziemiak, wielokrotnie zgłaszał wobec tej praktyki zastrzeżenia – RF ocenia, że opisywana praktyka jest sprzeczna z samą ideą odsetek kapitałowych, naruszając dobre obyczaje. Rzecznik Finansowy ma nadzieję, że wyrok TSUE wpłynie na obniżenie ogólnego kosztu kredytów konsumenckich i na uproszczenie postanowień wprowadzanych do umów zawieranych z konsumentami.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Te błędy pożyczkodawcy mogą skutkować zastosowaniem sankcji kredytu darmowego
No dobrze, skoro już wiemy, że sankcją kredytu darmowego zagrożone są nie tylko banki, ale również i instytucje pozabankowe, sprawdźmy teraz, jakie błędy i uchybienia przedsiębiorcy mogą skutkować jej zastosowaniem. Po 23 kwietnia 2026 roku na szczycie listy jest wspomniane już pobieranie odsetek od skredytowanych kosztów kredytu (lub pożyczki), takich jak prowizje czy ubezpieczenia. Szacuje się, że tego typu praktyka przez lata była w sektorze finansowym niezwykle powszechnym zjawiskiem – do tego stopnia, że tego rodzaju błąd znajdziemy w kilkudziesięciu procentach umów obecnych w obrocie prawnym.
Bardzo ważnym obowiązkiem banku jest prawidłowe wyliczenie i przedstawienie konsumentowi całkowitej kwoty kredytu, całkowitych kosztów kredytu oraz rocznej rzeczywistej stopy oprocentowania, czyli RRSO. Jeżeli instytucja finansowa powiększyła całkowitą kwotę kredytu o wysokość prowizji bądź ubezpieczenia, może być to potencjalnie podstawą do zakwestionowania legalności takiej umowy. Istotne jest również to, czy kredytodawca bądź pożyczkodawca nie przekroczył w umowie maksymalnych kosztów pozaodsetkowych, których limit wynosi 45 proc. kwoty kredytu.
Nie bez znaczenia są też procedury poprzedzające zawarcie umowy: instytucja finansowa jeszcze na etapie przedkontraktowym powinna doręczyć konsumentowi formularz informacyjny, zawierający główne cechy kredytu. Brak udostępnienia formularza lub przekazanie na nim niepełnych informacji sugeruje naruszenie obowiązków wobec konsumenta.
Największe podmioty na rynku mają poważny problem z SKD. Skalę zjawiska dostrzegł Komitet Stabilności Finansowej
Mogłoby się wydawać, że skoro obowiązki kredytodawcy są wyraźnie sprecyzowane w ustawie o kredycie konsumenckim, to zdecydowana większość instytucji finansowych nie ma problemu z dostosowaniem się do tych regulacji. Nic bardziej mylnego: w sprawie C-744/24, w której TSUE orzekł o niezgodności z unijnym prawem mechanizmu obejmowania oprocentowaniem pozaodsetkowych kosztów kredytu, pozwanym był bank Pekao, czyli jedna z największych instytucji finansowych na krajowym rynku. W sprawie sankcji kredytu darmowego pozywane są również inne banki giełdowe, jak np. Santander Bank Polska (obecnie Erste Bank) czy Alior Bank – o tych podmiotach wiadomo, że przeciwko nim toczyły się postępowania w Luksemburgu.
O skali roszczeń kredytobiorców w związku z SKD piszą obszernie w swoich sprawozdaniach finansowych takie banki jak PKO BP, mBank i BNP Paribas. Podmioty, które mają odwagę pisać o tych postępowaniach, zgodnie utrzymują, że wygrywają zdecydowaną większość sporów z tej kategorii. Jednak zmiana linii orzeczniczej wisi już w powietrzu, o czym świadczyć może to, jak do problematyki SKD podchodzi Komitet Stabilności Finansowej. W zeszłym miesiącu KSF dokonał znaczących modyfikacji w mapie ryzyk i ocenił, że SKD stanowi obecnie zagrożenie nr 2 w krajowym sektorze finansowym. Na pierwszym miejscu uplasowało się ryzyko geopolityczne, natomiast miejsca trzecie i czwarte należą kolejno do kredytów frankowych i WIBORu.
Prawnicy ujawniają, jakie błędy w umowach popełniają instytucje pożyczkowe
Ponieważ instytucje pozabankowe mające pokaźny portfel pożyczek gotówkowych niechętnie informują o skali otrzymywanych pozwów, wiedzę na temat sporów z udziałem tych firm jesteśmy zmuszeni czerpać bezpośrednio od kancelarii prawnych wyspecjalizowanych w sprawach o SKD. Doniesienia tych podmiotów są jednoznaczne: statystycznie, umowy pożyczkowe pochodzące od takich gigantów rynku jak Provident, Vivus, Wonga, Profi Credit czy Smartney są jeszcze bardziej wadliwe niż te stworzone przez zespoły prawne największych banków w Polsce.
Wśród najczęstszych naruszeń popełnianych przez firmy z sektora pozabankowego prawnicy wymieniają m.in. błędy w obliczeniach RRSO, pobieranie odsetek od skredytowanej prowizji, niejasne warunki umowne w przedmiocie zmiany kosztów oraz niedopełnienie obowiązku informacyjnego w zakresie prawa do odstąpienia od umowy. Zdaniem ekspertów prawnych, tego rodzaju uchybienia stanowią solidną podstawę do pozwania banku o sankcję kredytu darmowego. Ze względu na wysokie koszty pożyczek bankowych, sięgające nierzadko 50, czasem nawet i 100 proc. kwoty zobowiązania, w sądzie są do odzyskania gigantyczne pieniądze.
Kto powinien już dziś sprawdzić swoją umowę pod kątem możliwości zastosowania SKD?
Choć potencjał drzemiący w sankcji kredytu darmowego jest duży, często wręcz porównywalny z tym frankowym, linia orzecznicza w tych sprawach wciąż się kształtuje. Z tego względu kredytobiorcom zaleca się ostrożne formułowanie roszczeń, przede wszystkim przy wsparciu doświadczonego, wyspecjalizowanego pełnomocnika prawnego. Nie każdy kredytobiorca czy pożyczkobiorca może jednak czekać z pozwem. Nie zapominajmy, że na złożenie oświadczenia o skorzystaniu z SKD konsument ma tylko rok, licząc od spłaty ostatniej raty kredytu lub pożyczki. Jeżeli więc umowa została już w całości wykonana, a w jej treści znalazły się popularne klauzule niedozwolone, czas na dochodzenie roszczeń jest mocno ograniczony.
Pod ścianą są również ci kredytobiorcy, którzy wskutek problemów finansowych zaprzestali spłaty swojego zobowiązania, w efekcie czego instytucja finansowa wypowiedziała umowę i postawiła wierzytelność w stan natychmiastowej wymagalności. W takim przypadku kredytobiorca nie powinien zwlekać z decyzjami – w następnej kolejności bank złoży pozew i będzie dążył do uzyskania nakazu zapłaty. Celem będzie oczywiście egzekucja komornicza. Aby się bronić, kredytobiorca powinien jak najszybciej nawiązać kontakt z dobrym prawnikiem, specjalistą od spraw przeciwko bankom.
Profesjonalna analiza umowy kredytowej pod kątem postanowień abuzywnych jest zwykle darmowa i na tym etapie współpraca z kancelarią nie wiąże się z jakimikolwiek wiążącymi formalnościami. Jeżeli okaże się, że w umowie kredytowej znalazły się błędy czy uchybienia kwalifikujące ją do objęcia sankcją kredytu darmowego, kredytobiorca ma szansę na skuteczne storpedowanie działań windykacyjnych i egzekucyjnych banku. Może się wręcz okazać, że to nie konsument ma dług wobec pożyczkodawcy, a odwrotnie: to pożyczkodawca ma oddać swojemu klientowi pokaźną kwotę tytułem nadpłaconego kapitału.
PODSUMOWANIE:
Nie jest prawdą, że sankcja kredytu darmowego stanowi wyzwanie wyłącznie dla banków giełdowych i, ewentualnie, dla banków spółdzielczych. Zagrożone sankcją są również podmioty z rynku pozabankowego, czyli popularne spółki wyspecjalizowane w oferowaniu szybkich pożyczek gotówkowych. Chodzi tu zarówno o najbardziej znane podmioty na rynku, jak Provident (którego umowa była już przedmiotem analiz Trybunału Sprawiedliwości UE), Vivus, Wonga czy Smartney, jak i firmy działające na mniejszą skalę, za to w oparciu o bardzo podobne wzorce umowne.
O tym, że pobieranie odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu jest praktyką nagminną zarówno w sektorze bankowym, jak i w instytucjach pożyczkowych, informował bezpośrednio po kwietniowym wyroku TSUE Rzecznik Finansowy, Michał Ziemiak. Jego zdaniem wyrok Trybunału może przyczynić się do obniżenia ogólnego kosztu kredytów konsumenckich i wpłynąć na sposób formułowania postanowień umownych.
Prawnicy wyspecjalizowani w sprawach przeciwko instytucjom rynku finansowego nie mają wątpliwości: większość umów kredytów i pożyczek gotówkowych obecnych w obrocie prawnym posiada wady potencjalnie skutkujące zastosowaniem sankcji kredytu darmowego. Nie chodzi wcale o źle postawione w umowach przecinki czy uchybienia pozostające bez wpływu na sytuację finansową konsumenta. Chodzi o postanowienia, które generują dla instytucji finansowych ogromne dodatkowe zyski, a po stronie konsumenta zwiększają całkowity koszt kredytu o tysiące złotych.
Sankcja kredytu darmowego pozwala konsumentowi odzyskać od banku czy instytucji pożyczkowej nie tylko nienależnie pobrane, nadmiarowe odsetki, ale i wszelkie kwoty pobrane ponad nominalną wartość zobowiązania. Celem jest pozbawienie podmiotu zarobku na wadliwej umowie i zniechęcenie go do stosowania abuzywnych praktyk w przyszłości.
I choć przedstawiciele sektora finansowego zgodnie utrzymują, że wygrywają w sądach większość spraw o SKD, to Komitet Stabilności Finansowej dostrzega w tych procesach poważne zagrożenie dla rynku, o czym świadczy zmiana na mapie ryzyka i przyznanie sankcji wysokiego, drugiego miejsca na liście największych wyzwań w sektorze.



