PLN - Polski złoty
CHF
4,61
środa, 25 lutego, 2026

Sankcja kredytu darmowego jak franki? Sędziowie alarmują: miliony umów, tysiące pozwów i niebezpieczna pułapka dla konsumentów

Sankcja kredytu darmowego i masowe spory sądowe z nią związane mogą wkrótce stać się dla banków problemem na miarę hipotek we franku szwajcarskim. Potencjalny wpływ pozwów o SKD na sytuację w sektorze dość często jest bagatelizowany, przede wszystkim ze względu na znacznie niższą – w porównaniu do spraw o franki i WIBOR – przeciętną wartość roszczenia. Prawda jest jednak taka, że o skali wyzwania może w tym przypadku decydować liczba umów objętych ryzykiem – a tych są miliony. Problem został już dostrzeżony przez Rzecznika Finansowego, który w dniach 11-12 grudnia zorganizował Konferencję Kredytową, poświęconą między innymi kształtującemu się systemowi sankcji konsumenckich. Podczas konferencji wypłynął niezwykle ciekawy wątek związany z cesją wierzytelności i modelem działania spółek, które skupują od konsumentów prawo do pozwania banku. Naszym zdaniem warto poznać tę wiedzę przed podjęciem decyzji o odsprzedaniu wierzytelności. Jak się bowiem okazuje, cesja może wygenerować po stronie kredytobiorcy szereg problemów, o których spółki odszkodowawcze informują bardzo niechętnie.

Z tekstu dowiesz się:

  • Ile spraw o sankcję kredytu darmowego wpływa do polskich sądów i kto jest powodem w tych postępowaniach
  • Jaki jest stan wiedzy o SKD u przeciętnego kredytobiorcy decydującego się na sprzedaż swojej wierzytelności spółce odszkodowawczej
  • W jaki sposób spółki (skupy wierzytelności) docierają do potencjalnych klientów i na ile rzetelnie zaznajamiają ich z ryzykiem generowanym przez cesję
  • Co pozwala spółkom odszkodowawczym na swobodny wybór sądu, który zajmie się daną sprawą, i jak wpływa to na indywidualną sytuację jednostek orzeczniczych.

Konferencja Kredytowa przyniosła nowe, zaskakujące informacje na temat SKD. Źródłem danych jest… sędzia sądu rejonowego

W dniach 11-12 grudnia 2025 roku odbyła się zorganizowana przez Rzecznika Finansowego Konferencja Kredytowa, w której udział wzięli przedstawiciele środowiska naukowego, krajowej judykatury, strony rządowej, a także eksperci rynku. Tematem przewodnim były kredyty konsumenckie, omawiane także w kontekście sankcji stosowanych wobec przedsiębiorcy za niewywiązanie się z ustawowych obowiązków.

Z naszej perspektywy ten dwudniowy event był o tyle ciekawy, że pozwolił spojrzeć na sankcję kredytu darmowego z różnych stron, także od tej najmniej dotąd znanej. Mamy oczywiście na myśli pogląd samych sędziów, praktyków rozpatrujących powództwa przeciwko kredyto- i pożyczkodawcom, w których powodowie domagają się dla siebie darmowego kredytu. Ilekroć media poruszają wątek SKD, bazują albo na ogólnodostępnych danych, albo na opiniach pełnomocników prawnych którejś ze stron, ewentualnie na wypowiedziach przedstawicieli UOKiK czy Rzecznika Finansowego. Niewiele natomiast wiadomo o tym, co o tych sprawach myślą sami sędziowie, a jest to o tyle interesujące, że znają oni doskonale nie tylko charakterystykę zgłaszanych roszczeń, podawaną argumentację, ale również profil typowego powoda.

Drugiego dnia konferencji w przedmiocie spraw o SKD wypowiadała się między innymi sędzia Joanna Mataczyńska, będąca wiceprezesem Sądu Rejonowego dla Nowego Miasta i Wildy w Poznaniu. Sędzia w sposób precyzyjny nakreśliła uczestnikom konferencji, jak spory z tej kategorii wyglądają z perspektywy środowiska orzeczniczego.

Większość spraw o SKD jest składana w następstwie cesji wierzytelności. Konsumenci nie wiedzą, na co się decydują

Sędzia Mataczyńska bardzo otwarcie mówi o problemie, z którym zmaga się obecnie wymiar sprawiedliwości: chodzi o tysiące spraw, w których roszczeniem jest sankcja kredytu darmowego, a które nie są inicjowane przez samych konsumentów (w ocenie sędzi sprawy o SKD rzeczywiście zakładane przez konsumentów stanowią „promil promila”). Pozwy są składane przez podmioty profesjonalne, spółki, które reklamują się w social mediach, między innymi na TikToku i Instagramie, i oferują szybką gotówkę za sprzedaż prawa do pozwania banku. W tym miejscu chcielibyśmy dodać, że kredytobiorcy, którzy decydują się na taką transakcję, otrzymują zwykle w zamian kilka tysięcy złotych – zbywają zaś roszczenie warte wielokrotnie więcej (z doniesień medialnych wynika, że taka spółka płaci za cesję ok. 10 do 20 proc. wartości skupowanej wierzytelności).

W porównaniu do innych spraw przeciwko instytucjom rynku finansowego, spory o SKD są o tyle niezwykłe, że choć dotyczą roszczeń konsumenckich, to konsument nie występuje w nich jako strona. Nie oznacza to oczywiście, że sędziowie nie wzywają tych konsumentów, już po dokonaniu cesji, celem złożenia zeznań. Jak wyjaśnia sędzia Mataczyńska na konferencji, w toku tych zeznań okazuje się zwykle, że konsument ma bardzo nikłe pojęcie o tym, czym jest cesja wierzytelności, jak i sama sankcja kredytu darmowego, bywa też, że nie jest nawet w stanie przypomnieć sobie nazwy spółki, z którą zawarł umowę cesji.

W trakcie przeprowadzania dowodu z zeznań świadka często okazuje się, że konsument nie zna tak naprawdę konsekwencji odsprzedaży swojej wierzytelności podmiotowi trzeciemu. Mimo rażącego braku wiedzy po stronie konsumenta z zakresu skutków zawarcia umowy cesji (co, jak się domyślamy, jest wynikiem niewywiązania się spółki z obowiązków informacyjnych), sąd nie może, ot tak, uznać tej cesji za nieważną. Konsument, pytany przez sąd, zwykle nie jest zresztą zainteresowany cofnięciem cesji – wiązałoby się to bowiem ze zwrotem środków otrzymanych od cesjonariusza.

Alarmujące jest to, iż kredytobiorcy zdają się nie rozumieć, że na drodze cesji nie pozbyli się zobowiązań wobec podmiotu, który udzielił im finansowania. Jeśli spółce będącej cesjonariuszem uda się uzyskać w sądzie sankcję kredytu darmowego, to taki wyrok nie będzie neutralny dla sytuacji konsumenta – w efekcie będzie on musiał rozliczyć się z kredytodawcą z użyczonego mu kapitału kredytu. Nie można bowiem zapominać, że umowa cesji, którą konsument zawrze ze skupem wierzytelności, nie ma wpływu na relację kredytobiorcy z bankiem: dopóki bank nie wyrazi zgody na cesję umowy kredytu, obowiązki z niej wynikające pozostają przy tym, który ją podpisał.

Wyspecjalizowana spółka króluje na rynku pozwów o SKD. Ma kilkanaście spółek-córek w całej Polsce

Wiceprezes Sądu Rejonowego dla Nowego Miasta i Wildy w Poznaniu w prosty, a zarazem niezwykle interesujący sposób wyjaśniła uczestnikom konferencji, na czym polega model biznesowy spółek, które zajmują się skupowaniem wierzytelności od konsumentów. Zwróciła zebranym uwagę na jeden podmiot (nazwa nie została wprost podana), który ma kilkanaście spółek-córek rozlokowanych w całej Polsce. Po co?

Można się tylko domyślić, że celem istnienia tych spółek zależnych jest manipulowanie właściwością miejscową sądu. Wszak pozew powinien trafić do sądu właściwego przez wzgląd na miejsce zamieszkania lub siedziby powoda. Nie jest żadną tajemnicą, że linia orzecznicza w sprawach sankcji kredytu darmowego nie zdążyła się jeszcze utrwalić, a kluczowe wątki związane z tymi sporami wciąż czekają na rozsądzenie przez TSUE. W efekcie możemy mieć do czynienia z sytuacją, w której identyczne sprawy zostaną rozpatrzone zupełnie inaczej przez dwa różne sądy.

Co więc robią spółki-córki? Na konferencji wyjaśnił to Paweł Zagaj ze Związku Banków Polskich. Otóż podmioty te testują, który sąd przychylnie patrzy na sprawy o sankcję kredytu darmowego, jak się domyślamy, także w kontekście kontrowersyjnej cesji wierzytelności. Jeśli Sąd w mieście X rozpatruje sprawy o SKD korzystniej dla spółki niż Sąd w mieście Y, skup wierzytelności zadba o to, by prawa nabyte drogą cesji zostały przypisane spółce, której siedziba podlega pod miasto X.

Efekt? Sądy, które stosują korzystną dla takich firm linię orzeczniczą, są zapychane pozwami o SKD. O skali zjawiska najlepiej świadczy przypadek opisany 8 grudnia br. przez prawo.pl. Serwis przytoczył sytuację, w której spółka skupująca wierzytelności kredytobiorców dotyczące sankcji kredytu darmowego, postanowiła przenieść tysiące spraw (z wypowiedzi sędzi Mataczyńskiej wynika, że w sumie chodzi o 10 tys. powództw) z poznańskiego Sądu Rejonowego dla Nowego Miasta i Wildy w Poznaniu do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli. W następstwie tej lawiny spraw, do Sądu Najwyższego trafił wniosek jednego z warszawskich sędziów o zastosowanie art. 44 (1) kpc i przekazanie spraw innemu sądowi tej samej rangi. Wniosek został niestety rozpatrzony negatywnie, mimo dostrzeżenia przez SN prób manipulacji przez powoda właściwością miejscową sądu. Jak się okazuje, spółka, która weszła w posiadanie wierzytelności na drodze cesji, już czterokrotnie zmieniała swoją siedzibę, co było najprawdopodobniej motywowane linią orzeczniczą dominującą w danym sądzie. Wobec odmowy przeniesienia spraw do innego sądu, mniej obciążonego podobnymi pozwami, należy spodziewać się nasilenia przewlekłości postępowań toczących się w sądzie na warszawskiej Woli. Istnieje ryzyko, że ofiarą podobnych praktyk skupów wierzytelności padną wkrótce kolejne jednostki orzecznicze.

W przypadku SKD, w odróżnieniu od procesów frankowych, na pierwszej linii frontu są sądy rejonowe, zupełnie nieprzygotowane kadrowo i organizacyjnie do prowadzenia setek spraw przeciwko bankom. Co można z tym zrobić? W trakcie konferencji padł pomysł modyfikacji przepisów kodeksu postępowania cywilnego tak, by właściwość miejscowa sądu nie zmieniała się po cesji wierzytelności. W takim przypadku spółka musiałaby pozwać instytucję kredytową w mieście właściwym przez wzgląd na adres zamieszkania konsumenta.

Ciekawostką jest to, że wspomniana spółka, mimo prowadzenia tysięcy podobnych sporów, jest w stanie zarządzać nimi bez najmniejszych uchybień formalnych. Sędzia Mataczyńska dała zebranym do zrozumienia, że zjawiskiem zupełnie normalnym jest to, iż 5 na 10 pozwów ma pewne braki formalne… ale odstępstwem od tej zasady są właśnie pozwy składane przez wspomnianą wcześniej spółkę, wyspecjalizowaną w cesji wierzytelności konsumenckich. Istnieje nawet teoria, że podmiot, tworząc pozwy i pisma, korzysta ze sztucznej inteligencji, trudno bowiem inaczej wyjaśnić fakt braku choćby literówki przy tak masowym zakładaniu spraw.

Banki chciałyby zakazać cesji wierzytelności ale nic z tego – sprzeciwia się temu Trybunał Sprawiedliwości UE

Przedstawiciele sektora bankowego od wielu miesięcy apelują do rządzących o zmiany w prawie, zakazujące obrotu gospodarczego wierzytelnościami wynikającymi z sankcji kredytu darmowego. Jest to absolutnie zrozumiałe: skoro większość spraw o SKD kierują przeciwko bankom spółki odszkodowawcze, narażone na pozwy podmioty chcą zminimalizować ryzyko na drodze legislacyjnej.

Problem polega jednak na tym, że ustawodawca ma w tej konkretnej kwestii związane ręce – zakazanie cesji wierzytelności pomiędzy konsumentem a podmiotem profesjonalnym byłoby niezgodne z unijnym orzecznictwem. Dnia 9 października 2025 roku TSUE wydał wyrok w sprawie C-80/24, zgodnie z którym artykuł 22 ust. 2 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE nie koliduje z przepisami krajowymi umożliwiającymi konsumentowi zbycie przysługującej mu wierzytelności na rzecz podmiotu profesjonalnego.

Co więcej, zgodnie ze stanowiskiem Trybunału, na sądzie krajowym nie spoczywa obowiązek skontrolowania z urzędu nieuczciwego charakteru postanowienia zawartego w podpisanej przez konsumenta umowie cesji wierzytelności, w sytuacji gdy rozpatrywany przez ten sąd spór, którego stronami są spółka będąca cesjonariuszem i przedsiębiorca, dotyczy wierzytelności konsumenta względem przedsiębiorcy, a nie zaś samej umowy cesji.

Wniosek? Kredytobiorca powinien podchodzić do ofert skupów wierzytelności z bardzo dużą ostrożnością, ponieważ sąd, do którego trafi spór o SKD, nie będzie z urzędu analizował umowy cesji pod kątem jej potencjalnej abuzywności.

W tym miejscu chcielibyśmy wspomnieć o ciekawym wątku poruszonym na Konferencji Kredytowej przez Pawła Zagaja ze Związku Banków Polskich. Otóż do Trybunału Sprawiedliwości UE wpłynąć miało pytanie prejudycjalne bułgarskiego sądu, dotyczące właśnie nabywania przez spółkę kapitałową, na drodze cesji, wierzytelności należących do konsumenta. Organ odsyłający pyta unijnych sędziów o to, co powinno stać się w przypadku stwierdzenia przez sąd nieważności umowy: czy spółka kapitałowa, przejmując wierzytelność konsumenta, powinna przejąć również obowiązek zwrotu kapitału kredytu.

Choć w teorii wyroki TSUE wydane w sprawach pochodzących z innych krajów członkowskich powinny być respektowane przez sądy pozostałych państw wspólnoty, praktyka pokazuje, że dla polskich sędziów takie orzeczenia są „przezroczyste”. Warto jednak podkreślić, że w przyszłości takie pytanie może paść ze strony któregoś z polskich sędziów, a wyrok, który zapadnie w sprawie bułgarskiej, pokaże nam, jak na podobne przypadki zapatruje się Trybunał.

Powiązanie cesji wierzytelności z przejęciem obowiązków wynikających z umowy, której ta wierzytelność dotyczy, mogłoby ostudzić zapał pseudokancelarii do przejmowania od konsumentów za bezcen prawa do pozwania banku. Byłoby to korzystne zarówno dla banków, sądów, konsumentów, jak i… uczciwych prawników, których wizerunek obrywa przez abuzywne praktyki spółek kapitałowych.

Z danych ZBP wynika, że konsumenci wygrywają prawomocnie jedynie 10 do 15 proc. spraw o SKD

Paweł Zagaj, przedstawiciel Związku Banków Polskich, który jak sam przyznał, z zawodu jest radcą prawnym, przedstawił szerzej punkt widzenia sektora na problematykę spraw dotyczących sankcji kredytu darmowego. Jego wypowiedź w wielu miejscach była zgodna z tym, o czym wcześniej mówiła wiceprezes Joanna Mataczyńska – po raz kolejny potwierdza się, że tysiące spraw z tej kategorii jest składanych nie przez konsumentów, a przez podmioty profesjonalne. Banki obserwują znaczący wzrost zainteresowania sankcją od ok. 2 lat – wcześniej, jak się okazuje, pozwy o SKD były czymś sporadycznym. Spraw sądowych o sankcję kredytu darmowego przyrasta o ok. 20 proc. kwartał do kwartału, obserwowany jest również przyrost reklamacji, które najprawdopodobniej stanowią preludium do pozwu.

Przedstawiciel ZBP potwierdził istnienie zjawiska forum shoppingu, czyli praktyki kancelarii odszkodowawczych/spółek skupujących wierzytelności obmierzonej na zarejestrowanie sprawy w konkretnej jednostce sądu, gdzie istnieje największa szansa na korzystny wyrok. Przytoczył ponadto statystyki prawomocnych wyroków w sprawach o SKD, z których wynika, że strona konsumencka wygrywa zaledwie 10-15 proc. postępowań.

W kontekście tych danych zasadne wydaje się pytanie, po co spółki z o.o. masowo skupują wierzytelności konsumentów, skoro szanse na przyznanie sankcji wynoszą rzekomo do 15 proc. Kluczowe wydaje się to, że przedstawiciel ZBP przytoczył dane dotyczące wyroków prawomocnych – tymczasem zdecydowana większość takich spraw wciąż znajduje się na etapie sądu I instancji.

Mimo podobno korzystnej dla banków linii orzeczniczej w sprawach sankcji kredytu darmowego większość tych podmiotów nie chwali się skalą swoich sukcesów – informacji o liczbie wygrywanych i przegrywanych sporów nie znajdziemy w najnowszych sprawozdaniach kwartalnych dwóch podmiotów najmocniej obciążonych pozwami z tej kategorii. Mowa oczywiście o PKO Banku Polskim i Alior Banku (ten drugi na koniec III kw. br. miał ponad 90 mln zł rezerwy na ryzyka spraw sądowych o SKD), mających w sądach łącznie ponad 10 tys. takich postępowań.

Nie można zapominać, że przed TSUE toczy się kilka polskich spraw, w których pytania prejudycjalne dotyczą zagadnień związanych z kredytami konsumenckimi, właśnie w kontekście ww. sankcji. Powtarza się w nich wątek kredytowania kosztów kredytu i pobierania z tego tytułu odsetek, czyli praktyki, która – zdaniem pełnomocników strony konsumenckiej – jest niezgodna z prawem i w związku z tym zagrożona sankcją. Jeżeli Trybunał podzieli pogląd konsumentów, krajowa linia orzecznicza bardzo szybko się zmieni, a wówczas bankowcy z nostalgią wspominać będą czasy, w których wygrywali 85 proc. takich postępowań.

PODSUMOWANIE:

Rynek pozwów przeciwko bankom o sankcję kredytu darmowego został zdominowany przez kancelarie odszkodowawcze prowadzone w formie spółek z o.o., opierające swój model biznesowy o cesję wierzytelności. Podmioty te płacą konsumentowi stosunkowo niewielkie kwoty za przeniesienie prawa do pozwania banku, a następnie we własnym imieniu występują z roszczeniem zwrotu świadczenia nienależnego, co generuje po stronie konsumenta ryzyko, którego zwykle nie jest nawet świadomy (sąd najprawdopodobniej wezwie konsumenta do złożenia zeznań w sprawie, bank zaś będzie mógł domagać się zwrotu kapitału lub spłaty kredytu zgodnie z nowym harmonogramem). Ani unijne, ani krajowe prawo nie zabrania spółkom skupowania wierzytelności za ułamek ich wartości, a potencjalna abuzywność zapisów zawartych w umowie cesji nie jest badana przez sąd z urzędu w toku postępowania o SKD.

Tym bardziej więc konsument powinien kilkukrotnie zastanowić się, czy nawiązanie współpracy ze skupem wierzytelności i odpłatna cesja praw do pozwu aby na pewno jest sensowną opcją. Naszym zdaniem lepiej poczekać spokojnie na unijne wyroki i reakcję na nie w krajowych sądach. Za rok, dwa pozycja procesowa strony konsumenckiej może być znacznie silniejsza niż teraz – odsprzedawanie wierzytelności za symboliczną kwotę kilku tysięcy złotych jest więc mało rozsądnym pomysłem. Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że cesja „uwalnia” kredytobiorcę jedynie od przysługującego mu przywileju do pozwania banku i pozostaje bez wpływu na nałożone na niego obowiązki, dotyczące między innymi rozliczenia się z kapitału kredytu.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze