Jak daleko posunie się Komisja Nadzoru Finansowego, by uchronić banki przed wprowadzeniem prokonsumenckich zmian legislacyjnych dotyczących kredytów gotówkowych? Wiele wskazuje na to, że determinacja Nadzoru jest na tyle duża, iż jest on gotów skonfliktować się z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w którym od ok. dwóch lat powstaje nowa ustawa o kredycie konsumenckim. Z medialnych doniesień wynika, że KNF ma uwagi niemal do każdego zaprojektowanego w ustawie przepisu, a najwięcej negatywnych emocji wzbudzają w nadzorcach propozycje dotyczące sankcji kredytu darmowego. Atmosfera w sektorze robi się coraz gęstsza, i nie chodzi tylko o kierunek zmian legislacyjnych proponowanych przez UOKiK. W tym miesiącu przed TSUE ma zapaść przełomowy wyrok dotyczący zagadnień związanych z SKD, w tym kredytowania prowizji i pobierania z tego tytułu odsetek. Czy polskie sądy są skazane na kolejną falę powództw przeciwko bankom?
Z tekstu dowiesz się:
- Jakie istotne dla kredytobiorców zmiany chce przeforsować UOKiK w projekcie ustawy o kredycie konsumenckim
- Co w praktyce oznaczałoby dla banków zaostrzenie przepisów dotyczących SKD
- Jak wyglądają bieżące statystyki pozwów dotyczących sankcji kredytu darmowego w polskim sektorze bankowym
- W jaki sposób banki próbują powstrzymać TSUE przed odpowiadaniem na pytania prejudycjalne polskich sędziów w przedmiocie sankcji kredytu darmowego.
Polska ma coraz mniej czasu na wdrożenie przepisów implementujących unijną dyrektywę CCD2
Wszelkie kwestie związane z udzielaniem kredytów konsumenckich są w Polsce regulowane przepisami ustawy o kredycie konsumenckim, która weszła w życie w 2011 roku. Ustawa stanowi implementację unijnych przepisów dyrektywy CCD1. Przepisów, które niedługo przejdą do historii, albowiem w październiku 2023 roku Parlament Europejski przyjął nową dyrektywę regulującą kwestie związane z kredytami konsumenckimi. Dyrektywa 2023/2225, znana szerzej jako CCD2, ma zostać wdrożona do krajowych przepisów pod postacią ustawy.
Teoretycznie przepisy krajowe powinny zostać przyjęte do 20 listopada 2025 roku, a ich stosowanie ma być obowiązkowe od 20 listopada 2026 roku. W praktyce prace nad ostatecznym kształtem ustawy wciąż są w toku. UOKiK pracował nad nimi za zamkniętymi drzwiami ok. 1,5 roku. Projekt ujrzał światło dzienne w lipcu ubiegłego roku, i spotkał się z dużą krytyką. Jak informuje Puls Biznesu, w ciągu kilku tygodni projektodawca otrzymał ok. 1,5 tys. stron uwag, z czego ponad 100 stron zastrzeżeń zgłosiła Komisja Nadzoru Finansowego.
Na początku 2026 roku UOKiK zorganizował konferencję uzgodnieniową, w trakcie której miały zostać przeprowadzone konsultacje projektu z instytucjami publicznymi oraz organizacjami reprezentującymi stronę biznesową. Co ciekawe, Urząd nie pochwalił się nową wersją projektu, a ograniczył się jedynie do zaprezentowania zebranym pokazu slajdów. Nowa wersja projektu została upubliczniona 6 marca – i znów posypały się w jej stronę liczne uwagi. Ponownie prym w krytyce wiedzie Komisja Nadzoru Finansowego, która tym razem zmieściła swoje zastrzeżenia na kilkudziesięciu stronach. Jakie są najpoważniejsze zarzuty formułowane pod adresem projektu?
UOKiK chce naprawiać polski rynek usług kredytowych, ale jest osamotniony w swoich działaniach
Okazuje się, że UOKiK, tworząc przepisy, wyraźnie obrał sobie za punkt honoru uporządkowanie polskiego systemu finansowego, przynajmniej w zakresie udzielanych konsumentom pożyczek oraz kredytów gotówkowych. W niektórych miejscach przepisy proponowane przez Urząd są bardziej restrykcyjne niż regulacje dyrektywy CCD2. Przykładem może być brak wskazania w ustawie górnego progu wartości kredytu konsumenckiego.
Przypomnijmy, że obecne krajowe przepisy zawierają taką granicę – jest nią kwota 255 550 zł. W przepisach dyrektywy CCD2 górny limit kredytu konsumenckiego ustalono na kwotę 100 tys. euro. Wprowadzenie nowej ustawy o kredycie konsumenckim w treści, która nie precyzuje górnej granicy wartości kredytu, generowałoby nowe zagrożenia dla polskiego sektora finansowego. W praktyce, w sytuacji stwierdzenia wad lub uchybień w umowie, ochrona konsumencka obowiązywałaby nawet posiadaczy zobowiązań opiewających na wielomilionowe kwoty.
Jakby tego było mało, UOKiK proponuje zmiany w sankcji kredytu darmowego (regulowanej obecnie przez art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim). I nie będą to zmiany na korzyść sektora bankowego. Urząd chce, by sankcja znajdywała zastosowanie w przypadku dokonania przez instytucję udzielającą finansowania błędnej oceny zdolności kredytowej klienta.
Bardzo rzadko zdarza się, by jedna instytucja państwowa w jawny sposób atakowała drugą za opracowane rozwiązania legislacyjne. Tym razem mamy do czynienia właśnie z taką sytuacją. 19 marca 2026 roku, na łamach Pulsu Biznesu pojawił się tekst zawierający liczne wypowiedzi zastępcy przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, Marcina Mikołajczyka.
Nie pozostawia on suchej nitki na projekcie i procesie jego opracowywania. Zdaniem zastępcy przewodniczącego Nadzoru projekt wprowadza rozwiązania, które „będą źródłem narastającego ryzyka prawnego w kolejnych latach”. Mikołajczyk recenzuje też sam proces konsultacji i przebieg konferencji uzgodnieniowej – mówi o ich iluzorycznym charakterze, o ignorowaniu głosu rynku oraz nadzorcy.
Przedstawiciel KNF oskarża TSUE o demontowanie polskiego systemu prawa cywilnego
W tekście PB pojawia się wątek kredytów frankowych – zastępca przewodniczącego KNF sugeruje, że UOKiK nie wyciągnął wniosków z tej sprawy, daje też jasno do zrozumienia, że mamy do czynienia z powieleniem tego samego błędu, który w konsekwencji może sprowadzić na sądy kolejną falę masowych spraw z rynku finansowego. Mikołajczyk rozciąga swoją krytykę również na sądy (za częste wysyłanie pytań prejudycjalnych do TSUE), jak i sam Trybunał Sprawiedliwości UE (za „demontowanie naszego systemu prawa cywilnego”).
Zachęcamy Państwa do oddania się lekturze tekstu na stronie pb.pl, gdyż ukazuje on w pełnej krasie stan umysłu przedstawicieli Nadzoru Finansowego. Problemem dla KNF nie jest to, że na polskim rynku finansowym funkcjonują tysiące, być może nawet miliony umów, które nie przeszłyby pomyślnie kontroli unijnego Trybunału. Problemem jest to, że polscy sędziowie zasięgają opinii na temat tych umów na zewnątrz, w instytucji, która w swojej odpowiedzi będzie kierować się wyłącznie prawem, a nie tym, jakie mogą być skutki wydanego stanowiska dla krajowego systemu bankowego.
Nie powinno nas to zresztą dziwić. W październiku 2022 roku, przed pierwszym posiedzeniem TSUE w sprawie C-520/21 (dotyczącej wynagrodzenia za bezumowne korzystanie przez frankowicza z kapitału), do unijnego postępowania dołączył Jacek Jastrzębski, przewodniczący KNF, który w bardzo subiektywny sposób przedstawił sędziom możliwe konsekwencje przyznania frankowiczom „darmowych” kredytów. Przewodniczący KNF straszył Trybunał potencjalnymi upadłościami w sektorze, czym zrobił wrażenie na sędziach, tyle że nie takie, jakiego się spodziewał. Po posiedzeniu media rozpisywały się o pytaniu, które zostało zadane Jastrzębskiemu przez jednego z sędziów Trybunału – o to, czy polski system bankowy jest oparty na niesprawiedliwości, i czy w takim razie nie warto go naprawić.
Co tak naprawdę kryje się za krytyką KNF? Sprawdźmy najnowsze statystyki pozwów o sankcję kredytu darmowego
W przypadku roszczeń dotyczących sankcji kredytu darmowego mamy do czynienia z dwiema wzajemnie się wykluczającymi narracjami. Według banków zagrożenie praktycznie nie istnieje, o czym świadczyć ma korzystne dla sektora orzecznictwo polskich sądów: kredytobiorcy przegrywają nawet 90 proc. postępowań przeciwko bankom, w których podstawą roszczenia jest sankcja kredytu darmowego. Banki przekonują, że w sposób restrykcyjny podchodzą do wszelkich nakładanych na nie obowiązków informacyjnych, a zatem nie ma możliwości, by polscy konsumenci zaczęli nagle masowo, w sposób skuteczny, podważać zawarte umowy.
Inną rzeczywistość kreśli natomiast Komisja Nadzoru Finansowego, która na ryzyko sankcji kredytu darmowego zareagowała już w marcu 2025 roku, gdy wespół z NBP, BFG i Ministerstwem Finansów (z którymi tworzy Komitet Stabilności Finansowej) uznała sankcję za zagrożenie dla stabilności systemu finansowego.
Według najnowszych doniesień, pod koniec ubiegłego roku przeciwko bankom toczyło się ponad 21 tys. postępowań o sankcję kredytu darmowego. Dla porównania, na koniec 2024 roku w toku pozostawało ok. 13,5 tys. spraw o SKD. Jak dotąd sądy zakończyły 3,4 tys. takich spraw. Faktyczna skala sporów może być jednak znacznie większa. Nie zapominajmy, że kredytobiorcy pozywają nie tylko banki, ale i instytucje pozabankowe, które nie informują publicznie o liczbie otrzymywanych pozwów. Według Agnieszki Wachnickiej ze Związku Banków Polskich, w sektorze szybciej przybywa reklamacji niż samych pozwów. Liczba otrzymanych reklamacji dotyczących SKD dochodzi już do 100 tys.
Aktualnie banki nie czują potrzeby tworzenia rezerw na ryzyka prawne kredytów konsumenckich – spośród giełdowych instytucji tylko Alior Bank utworzył takie rezerwy, co może być związane z dużym udziałem tych produktów w portfelu kredytowym podmiotu. Skłonność banków do księgowania wielomilionowych odpisów na ryzyka SKD może bardzo szybko ulec zmianie. Wystarczy, że któraś z powszechnych w sektorze praktyk, ściśle powiązanych z udzielaniem kredytów konsumenckich, zostanie negatywnie oceniona przez TSUE. Najwięcej problemów może sprawić bankowcom wyrok w sprawie doliczania dodatkowych kwot, np. prowizji, do całkowitej kwoty kredytu, a następnie pobieranie od tych kwot, niewypłaconych konsumentowi do ręki, sowitych odsetek. O tzw. kredytowaniu kosztów kredytu Trybunał wypowie się już 23 kwietnia, w sprawie C-744/24.
Sprawy o SKD znikają z unijnej wokandy. Bank woli uznać powództwo zamiast czekać na wyrok TSUE
Pierwszy wyrok dotyczący sankcji kredytu darmowego, w odniesieniu do sprawy polskiej, zapadł przed TSUE w lutym 2025 roku. Trybunał nie dopatrzył się niezgodności polskich przepisów dotyczących sankcji z europejskim prawem. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat do TSUE wysłano co najmniej kilka zestawów pytań prejudycjalnych nawiązujących do SKD – część z nich wycofano z unijnej wokandy przed wydaniem wyroku, co jest spowodowane uznaniem powództwa kredytobiorcy bądź zawarciem przez strony ugody. Uznaniem powództwa zakończyła się między innymi sprawa C-566/24, w której pytań prejudycjalnych było aż siedem.
Umorzenie sprawy w Trybunale nastąpiło w marcu 2026 roku. Co ciekawe, mimo uznania przez pozwaną instytucję roszczeń powoda (co miało miejsce w styczniu 2025 roku), sprawa krajowa wciąż pozostaje w toku. Zarówno Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia, który prowadzi sprawę, jak i Sąd Okręgowy w Łodzi, rozpatrujący skargi złożone w tym postępowaniu, stoją na stanowisku, że do dokonania oceny skuteczności uznania powództwa potrzebna jest odpowiedź TSUE na złożone pytania prejudycjalne.
Wygląda więc na to, że krajowi sędziowie zaczynają się buntować przeciwko podejmowanym przez banki próbom obejścia prawa, co z perspektywy środowisk konsumenckich jest oczywiście pozytywnym zjawiskiem. Z pewnością jednak nie spodoba się to samym bankom oraz Komisji Nadzoru Finansowego, dla których częstotliwość zadawania pytań prejudycjalnych przez przedstawicieli polskiej judykatury jest absolutnie nieakceptowalna. I trudno się temu dziwić: obecnie to właśnie TSUE jest dla polskich konsumentów gwarantem egzekwowania przez krajowe sądy unijnego prawa. Kto wie, jak wyglądałby dzisiaj polski rynek usług finansowych, gdyby nie pytania prejudycjalne wysyłane do Trybunału. Być może setki tysięcy wadliwych umów frankowych wciąż pozostawałyby w obrocie prawnym, bez szans na unieważnienie, a sektor nie rozpocząłby nawet dyskusji o stworzeniu jednolitego wzorca umownego i promowaniu produktów długoterminowych na stałej stopie procentowej? Tego już się nie dowiemy.
Należy jednak oczekiwać, że przyszłe wyroki TSUE w sprawie sankcji kredytu darmowego wpłyną nie tylko na krajową linią orzeczniczą, ale i na determinację, z jaką banki będą wprowadzać zmiany w swoich praktykach informacyjnych oraz w samych wzorcach umownych. Trybunał jeszcze nie wypowiedział się w przedmiocie kredytowania kosztów kredytu, a niektóre banki już rezygnują z pobierania odsetek od kredytowanej prowizji i na potęgę konsolidują kredyty gotówkowe celem zamknięcia starych, ryzykownych umów. Ewentualny prokonsumencki wyrok w sprawie C-744/24 może zmusić do działania podmioty, które do tej pory reagowały w sposób opieszały na możliwość materializacji nowego ryzyka. Może też wznieść falę konsolidacji na nowy poziom.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
PODSUMOWANIE:
Sankcja kredytu darmowego bardzo długo pozostawała w cieniu roszczeń frankowiczów oraz rozwijających się spraw przeciwko klauzulom zmiennego oprocentowania. Ale to już przeszłość. Mimo usilnych starań, banki nie są w stanie zablokować wszystkich postępowań o sankcję kredytu darmowego toczących się przed TSUE. Przełomowy wyrok w sprawie kredytowania kosztów kredytu, czyli praktyki niezwykle powszechnej w polskim sektorze bankowym, zapadnie już 23 kwietnia 2026 roku. Jest mało prawdopodobne, że okaże się korzystny dla banków.
Jeżeli TSUE uzna za abuzywny mechanizm pobierania odsetek od kredytowanej prowizji, ryzyko prawne związane z sankcją kredytu darmowego zostanie rozciągnięte na miliony umów. Co za tym idzie, liczba spraw sądowych w toku bardzo szybko może się zwielokrotnić, co z kolei może się przyczynić do kryzysu w sądach rejonowych, które, ze względu na wartość przedmiotu sporu, prowadzą najwięcej spraw o SKD.
Nie dziwi więc, że wobec tego zagrożenia Komisja Nadzoru Finansowego dwoi się i troi, by skłonić UOKiK do naniesienia zmian w projekcie ustawy o kredycie konsumenckim. Rozszerzenie sankcji kredytu darmowego i nałożenie na banki kolejnych obowiązków w prostej linii prowadzi do powstania nowych ryzyk w sektorze, które mogą zmaterializować się nawet za kilka lat. KNF nie chce powtórki z franków, dlatego, jako społeczeństwo, nie mamy co liczyć, że będzie oglądała się na prawa konsumenta, gdy zagrożona jest wiarygodność całego systemu.



