Polacy idą masowo po darmowe kredyty i je dostają! Kolejny hit w sądach po Frankowiczach

Czas czytania: 11 minut

Czy posiadacz kredytu gotówkowego, któremu bank naliczył odsetki od skredytowanych kosztów, ma prawo żądać w sądzie objęcia takiej umowy tzw. sankcją kredytu darmowego? Banki utrzymują, że nie, ale TSUE ma na ten temat inne zdanie, które wyraził ponad miesiąc temu, w wyroku C-744/24. Od wydania unijnego orzeczenia w mediach trwa ostra dyskusja ekspertów prawnych z przeciwnych stron barykady. Debata wokół sankcji kredytu darmowego toczy się w cieniu prac nad nową ustawą o kredycie konsumenckim, stanowiącą wdrożenie unijnych regulacji, zawartych w dyrektywie CCD II. Pierwotnie instytucją wytypowaną przez rząd do skomponowania nowych przepisów był UOKiK – niestety, propozycje legislacyjne powstałe w tym urzędzie nie spodobały się ani bankom, ani Nadzorowi Finansowemu. Rząd zaczyna zatem pisać projekt od nowa, a banki liczą, że tym razem będą w stanie wpłynąć na kierunek tych prac. Bankowcy coraz mniej życzliwie patrzą też na prezesa UOKiK, który bardzo poważnie podchodzi do misji chronienia konsumenta przed abuzywnymi praktykami rynkowymi. Czy Tomasz Chróstny podzieli los odwołanego dwa lata temu Rzecznika Finansowego?

Z tekstu dowiesz się:

  • Czym naraził się bankom prezes UOKiK i jaki jest tego skutek
  • Dlaczego prace nad nową ustawą o kredycie konsumenckim wzbudzają tak wielkie emocje
  • W jaki sposób bankowcy próbują zminimalizować ryzyka związane z obecną w polskim prawie sankcją kredytu darmowego
  • Jak zmieniło się polskie orzecznictwo w sprawach SKD w miesiąc od wyroku C-744/24.

Prezes UOKiK nazwał polski sektor finansowy banksterką. Jego wypowiedź wywołała lawinę komentarzy

Przed niespełna dwoma tygodniami Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, przekonywał Polaków, że nowa ustawa o kredycie konsumenckim wejdzie w życie jeszcze w 2026 roku. W rozmowie z Onetem tłumaczył, dlaczego bankom nie podoba się projekt, nad którym prace trwały w UOKiK ok. 2 lata. Z jego słów jasno wynika, że po wejściu w życie nowych przepisów, stanowiących implementację dyrektywy CCD II, konsument będzie przez bank lepiej informowany, przysługiwać mu też będzie większa ochrona. Zmieni się nie tylko sposób, w jaki banki będą oceniać zdolność kredytową potencjalnego klienta – rewolucja nie ominie reklam usług bankowych: w swoim marketingu instytucje udzielające kredytów i pożyczek nie będą już mogły sugerować, że produkty z tych kategorii wpływają pozytywnie na sytuację finansową klienta. Pożyczka zawsze wiąże się z kosztem – bank nie może pomijać tej informacji w swoim przekazie reklamowym.

Prezes UOKiK bardzo krytycznie zrecenzował też polski sektor bankowy, który w jego ocenie, niestety, niekiedy jest typową banksterką. Po tych słowach Chróstnego w krajowych mediach ekonomicznych zapanowała istna wrzawa. Wypowiedź prezesa UOKiK została skrytykowana między innymi przez wiceprzewodniczącego KNF, który określił ją mianem nieakceptowalnej, ponadto stwierdził, że urąga ona standardom bezstronności i profesjonalizmu. Przypomnijmy, że rozmowa prezesa Chróstnego z Onetem miała miejsce 20 maja w godzinach porannych. Z kolei wypowiedź Marcina Mikołajczyka z KNF została podana w mediach 22 maja.

Tego samego dnia minister nadzorujący politykę rządu, Maciej Berek, poinformował w mediach społecznościowych o wstrzymaniu prac nad projektem ustawy o kredycie konsumenckim. Z informacji opublikowanych 27 maja przez serwis bankier.pl wynika, że decyzja premiera o odebraniu szefowi UOKiK upoważnienia do prowadzenia prac nad ustawą została wydana 18 maja 2026 roku, czyli na kilka dni przed tym, jak Tomasz Chróstny nazwał polski sektor finansowy banksterką. Wbrew pojawiającym się w sieci teoriom spiskowym, odsunięcie szefa UOKiK od prac nad ustawą nie jest bezpośrednią karą za „obrażenie” bankowców.

Z pewnością nie jest jednak przypadkowe.

Krytyka projektu ustawy napisanego w UOKiK dotyczyła między innymi nadregulacji

Prace legislacyjne nad projektem ustawy o kredycie konsumenckim były już na bardzo zaawansowanym etapie – najnowsza wersja projektu została udostępniona w marcu br. i bardzo szybko spadła na nią zmasowana fala krytyki, pochodzącej zarówno z samego sektora bankowego, jak i od strony Ministerstwa Finansów oraz Komisji Nadzoru Finansowego. Wcześniej, w styczniu, odbyła się dwudniowa konferencja uzgodnieniowa, w której udział wzięła strona publiczna, banki oraz instytucje pożyczkowe i organizacje związane z branżą. Zarówno krytykujące projekt instytucje publiczne, jak i sami przedstawiciele sektora bankowego, mieli bardzo podobne zastrzeżenia do propozycji legislacyjnych UOKiK. Wiele z nich dotyczyło rzekomej „nadregulacji”, a ściślej rzecz ujmując, próby wprowadzenia przepisów bardziej restrykcyjnych, niż wymaga tego dyrektywa CCD2.

UOKiK chciał między innymi zlikwidować górną granicę wartości kredytu konsumenckiego – obecnie, górny próg takiego zobowiązania to 255 550 zł (z kolei sugerowany w dyrektywie CCD2 to 100 tys. euro). Ponadto urząd dążył do rozszerzenia katalogu naruszeń kwalifikujących umowę do objęcia sankcją kredytu darmowego. Jakby tego było mało, projekt nowej ustawy przewidywał wprowadzenie sankcji kredytu darowanego, stanowiącej dla kredytodawcy karę za szczególnie poważne naruszenia, takie jak udzielenie kredytu bez zgody klienta. W przypadku tego rodzaju naruszenia konsument nie byłby zobligowany ani do zapłaty na rzecz banku odsetek i kosztów związanych z kredytem, ani nawet do zwrotu samego kapitału kredytu.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

100 tys. reklamacji złożonych w bankach to bomba z opóźnionym zapłonem. Tak banki próbują zapobiec wybuchowi

Zarówno przedstawiciele Nadzoru Finansowego, jak i same banki nie mogły zareagować na tego rodzaju pomysły legislacyjne gromkimi oklaskami. Nie jest żadną tajemnicą, że problem sankcji kredytu darmowego powoli „dojrzewa w sądach” – łącznie złożono już ponad 20 tys. pozwów o SKD, a samych reklamacji otrzymanych przez banki jest 5 razy więcej. Reklamacje te należy traktować jak bombę z opóźnionym zapłonem: kredytobiorcy (jak również firmy skupujące wierzytelności od konsumentów) czekają z pozwami, aż polskie sądy dostosują swoją linię orzeczniczą do wyroku TSUE w sprawie C-744/24.

W tym wyroku, datowanym na 23 kwietnia 2026 roku, Trybunał wskazał jednoznacznie, że bank nie może pobierać odsetek od kredytowanych kosztów kredytu. Zdaniem doświadczonych prawników, wyspecjalizowanych w ochronie praw konsumenta, wyrok ten otwiera kredytobiorcom drogę do dochodzenia „darmowego” kredytu. Innego zdania są same banki i reprezentujący je prawnicy. W ich ocenie TSUE nie przesądził, że obejmowanie oprocentowaniem kredytowanych kosztów kredytu skutkuje zastosowaniem SKD. Dodatkowo bankowi prawnicy utrzymują, że roczny termin na zgłoszenie oświadczenia o skorzystaniu z SKD biegnie od momentu wypłaty kredytu, a nie od dnia, w którym zobowiązanie zostało przez klienta całkowicie spłacone. W ten sposób sektor bankowy buduje narrację, według której większość tego typu roszczeń jest już po prostu przedawniona.

Pełnomocnicy strony konsumenckiej wskazują na absurd tego przekazu. Przypominają, że roczny termin na zgłoszenie oświadczenia o skorzystaniu z SKD, liczony od chwili wypłaty kredytu, oznaczałby pozbawienie konsumenta prawnej ochrony w późniejszych okresach wykonywania umowy. Nie zapominajmy, że maksymalny okres, na jaki udzielony może być kredyt konsumencki, to 10 lat. Jeśli podejście bankowców, forsowane między innymi przez mecenasa Wojciecha Wandzla, byłoby prawidłowe, to w skrajnych przypadkach kredytobiorca nie byłby chroniony przepisami ustawy o kredycie konsumenckim przez 9 lat wykonywania umowy.

Bierzmy przy tym pod uwagę, że w katalogu naruszeń kwalifikujących umowę do objęcia SKD są również takie, które laik może zidentyfikować dopiero na późnym etapie spłaty kredytu. Chodzi tu zwłaszcza o dodatkowe opłaty naliczane przez bank, które w skrajnych przypadkach mogą powodować naruszenie regulacji związanych z maksymalnym pułapem pozaodsetkowych kosztów kredytu.

Bankowcy, prezentując w przestrzeni publicznej teorię na temat roszczeń konsumenta przedawniających się w rok od uruchomienia umowy, mają najprawdopodobniej nadzieję, że ich tok myślenia zostanie podchwycony przez część krajowych sędziów. Nie będziemy oryginalni, jeśli stwierdzimy, że sędziowie są już zmęczeni masowym wpływem spraw przeciwko bankom. Zdecydowanie nie chcą kolejnej fali takich spraw, tym razem dotyczących już nie hipotek frankowych, a kredytów konsumenckich. Część krajowej judykatury może wręcz chcieć zniechęcić kredytobiorców do wchodzenia na drogę sądową. Banki dają im narzędzie ułatwiające realizację tego celu.

Oczywiście nie da się w pełni zneutralizować zagrożeń związanych z SKD poprzez kolportowanie w mediach fałszywych twierdzeń. Wystarczy, że któryś z krajowych sędziów skieruje do TSUE pytanie o to, czy taki sposób liczenia rocznego terminu na skorzystanie z sankcji nie narusza unijnych regulacji związanych z ochroną konsumenta – odpowiedź Trybunału, w świetle wyroków, które zapadają w sprawach frankowych, naprawdę nietrudno sobie wyobrazić. Dlatego bankowcy potrzebują strategii długofalowej, a taką mogą dla nich opracować wyłącznie najwybitniejsi eksperci.

Profesor Romanowski o konflikcie Nadzoru z UOKiK. W rozmowie ze znanym serwisem padła zaskakująca opinia

Jednym z architektów obronnej strategii banków przed skutkami SKD może być prof. Michał Romanowski – ten sam, który był jednym z pełnomocników PKO Banku Polskiego w słynnej sprawie C-471/24, dotyczącej klauzul zmiennego oprocentowania. Dnia 28 maja br. na łamach serwisu Bankier.pl ukazała się obszerna rozmowa z profesorem, w której odnosi się on między innymi do słynnych już słów prezesa UOKiK, tak negatywnie odebranych przez polski sektor bankowy. Współpracujący z sektorem ekspert wypowiedział się o sprawie w nieco innym tonie niż wiceprzewodniczący KNF. W jego ocenie „mamy tu do czynienia z bezprecedensowym konfliktem między organami władzy publicznej, i to w wymiarze konstytucyjnym. Prezes UOKiK zdaje się, że zapomniał, iż w sensie prawnym stracił właśnie status bezstronności jako osoba pełniąca funkcję organu władzy publicznej dysponującej ogromną władzą wymierzania bardzo surowych sankcji. Może to być podnoszone we wszelkich sporach z UOKiK przed sądami polskimi, KE i TSUE.”

Dziennikarz serwisu pyta oczywiście profesora, jak można rozwiązać ten konflikt. To, co proponuje w odpowiedzi Romanowski, jest najprawdopodobniej zarysem długofalowej strategii bankowców, obmierzonej na neutralizację ryzyka drzemiącego w umowach kredytów konsumenckich (i każdych innych oferowanych przez sektor). Profesor podkreśla, że jednym z istotnych problemów ryzyka prawnego/regulacyjnego na rynku finansowym jest krzyżowanie się kompetencji szefa UOKiK i przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Profesor sugeruje, że wypowiedź prezesa UOKiK stanowi przejaw tego problemu. W ocenie Romanowskiego najwyższy czas uporządkować tę kwestię, tak, by wyłączna kompetencja nadzorcza została przyznana przewodniczącemu KNF, który, jak podkreśla, jest organem wyspecjalizowanym w nadzorze nad rynkiem finansowym, także w zakresie ochrony praw konsumenta, w dodatku takim, który rozumie specyfikę tego rynku.

Wyobraźmy sobie teraz sytuację, w której kluczową postacią czuwającą nad ochroną praw konsumenta na polskim rynku finansowym jest przewodniczący Nadzoru Finansowego. Przypominamy, że funkcję tę sprawuje Jacek Jastrzębski, były pracownik departamentu prawnego PKO Banku Polskiego, który jesienią 2022 roku, już jako prezes KNF, dołączył do toczącej się przed TSUE sprawy C-520/21, jednoznacznie opowiadając się po stronie sektora bankowego. Zadajmy sobie teraz pytanie, jak wyglądałaby ustawa o kredycie konsumenckim, gdyby o jej kształcie miał decydować szef KNF? Mamy poważne wątpliwości, czy ostałaby się w niej jakakolwiek wzmianka o sankcji kredytu darmowego. Wszak bankowcy uparcie twierdzą, że tego rodzaju sankcja jest wyłączną specyfiką polskiego rynku – tymczasem podobne rozwiązania z powodzeniem od lat funkcjonują w innych krajach UE, w tym w Czechach i w Niemczech.

Nie ma właściwie żadnych wątpliwości co do tego, jaki pogląd na wynagrodzenie za bezumowne korzystanie przez frankowicza z kapitału miałyby polskie sądy, gdyby zależało to od szefa KNF. Jasno określił on swoje stanowisko w Luksemburgu, twierdząc, że odebranie bankom prawa do takiego wynagrodzenia może skutkować upadłościami w sektorze i wystąpieniem w naszym kraju kryzysu gospodarczego. Scenariusz pisany przez KNF zakładał, że w przypadku negatywnego dla banków stanowiska TSUE sektor wyda na frankowe rozliczenia 100 mld zł. Utworzone dotąd rezerwy na ryzyka prawne przekroczyły już ten pułap, a mimo to największe banki giełdowe notują w naszym kraju rekordowe zyski. Jastrzębski chciał zatem poświęcić ochronę polskiego konsumenta dla dobra instytucji, które z frankowego kryzysu wyszły silniejsze niż kiedykolwiek. Czy naprawdę chcemy, jako społeczeństwo, powierzać wyłączną kompetencję nadzorczą nad polskim rynkiem finansowym komuś, dla kogo bezpieczeństwo najsłabszych uczestników rynku nie ma żadnego znaczenia?

Bankowcy zaginają parol na szefa UOKiK? Wcześniej w niełaskę popadł Rzecznik Finansowy…

W naszej ocenie wypowiedź profesora Romanowskiego sugeruje coś więcej niż tylko budowanie podstaw pod osłabienie pozycji prezesa UOKiK. Może wręcz chodzić o doprowadzenie do zmiany na tym stanowisku. Tomasz Chróstny swoją wypowiedzią na temat „banksterskich” zapędów sektora finansowego jednoznacznie wypozycjonował się jako obrońca interesów konsumenckich. Wcześniej podobną postawę „szeryfa” prezentował dr Bohdan Pretkiel, Rzecznik Finansowy, który w I kwartale 2024 roku, na kilka miesięcy przed tym, jak Sąd Okręgowy w Częstochowie wysłał do Trybunału Sprawiedliwości UE pytania w sprawie C-471/24, wydał istotny pogląd w sprawie kredytobiorców złotowych z Velo Banku.

W sporządzonym stanowisku ówczesny Rzecznik Finansowy poparł stronę konsumencką i potwierdził, że w jego ocenie klauzule zmiennego oprocentowania powiązane ze wskaźnikiem WIBOR mogą być przedmiotem kontroli polskich sądów. Kilka miesięcy później, w czerwcu 2024 roku, dr Pretkiel został odwołany ze stanowiska przez premiera Donalda Tuska. Na wyznaczenie nowego Rzecznika Finansowego polskie społeczeństwo czekało pół roku. W międzyczasie, w okresie, w którym obowiązki RF pełnił jego zastępca, Ziemowit Bagłajewski, rząd sformułował probankowe stanowisko na potrzeby unijnej sprawy C-471/24. Z ustaleń money.pl, opublikowanych w miesiąc po odwołaniu RF, wynika, że pomiędzy kwietniem a czerwcem 2024 roku, przy okazji trwających w tym okresie eventów gromadzących przedstawicieli sektora finansowego, poplecznicy banków mieli przekonywać bliskie otoczenie premiera i ministra finansów do odwołania Bohdana Pretkiela z funkcji RF.

Tymczasem w dniach 1-3 czerwca 2026 roku w Sopocie odbywać się będzie Europejski Kongres Finansowy, na którym znów przetną się drogi przedstawicieli sektora bankowego i reprezentantów strony publicznej. Czy Tomasz Chróstny stanie się kolejną ofiarą zakulisowych intryg sektora bankowego? Niewykluczone, że bankowcy zaadresują swoje frustracje w dwóch różnych kierunkach. Drugim może być… Michał Ziemiak, dr hab. nauk ekonomicznych, który zastąpił dr Pretkiela na stanowisku Rzecznika Finansowego. W ostatnim czasie urząd RF aktywnie wspiera konsumentów w sądowej walce z instytucjami finansowymi, także w odniesieniu do kredytów gotówkowych – i co najważniejsze, robi to skutecznie, o czym możemy się przekonać, śledząc stronę Rzecznika.

Rzecznik Finansowy uchronił dłużniczkę przed egzekucją komorniczą. Sąd, wydając wyrok, nie zbadał zapisów umowy

W maju na stronie RF pojawiła się wzmianka o skutecznym wniesieniu skargi nadzwyczajnej od wyroku zaocznego, dotyczącego pożyczki zabezpieczonej wekslem. W niniejszej sprawie klientka instytucji finansowej zaciągnęła pożyczkę w wysokości 25 tys. zł. Pożyczkodawcę cechowała w tym przypadku ułańska fantazja, albowiem powiększył zobowiązanie klientki o 22 tys. zł kosztów prowizji oraz 3 tys. zł innych kosztów. Zabezpieczeniem tej pożyczki był weksel in blanco.

Gdy klientka firmy zaczęła mieć problemy ze spłatą zobowiązania, instytucja finansowa wezwała ją do wykupu weksla – ponieważ kredytobiorczyni nie dysponowała kwotą umożliwiającą spełnienie tych żądań, firma skierowała sprawę do sądu. W sprawie został wydany wyrok zaoczny, na mocy którego klientka firmy pożyczkowej została zobligowana do zapłaty kwoty wskazanej przez firmę w wekslu, wraz z odsetkami za opóźnienie. Wskutek przegrania sprawy przed sądem klientka firmy została też obciążona kosztami procesu, opiewającymi na kwotę 8 tys. zł.

Wobec braku zdolności klientki do spłaty zadłużenia, rozpoczęła się egzekucja komornicza z nieruchomości będącej własnością dłużniczki. Tu następuje moment zwrotny – pełnomocnik prawny dłużniczki kieruje się po pomoc do Rzecznika Finansowego, który, zapoznawszy się z aktami sprawy, zauważa, że brakuje w nich umowy pożyczki. Brak tej umowy w dokumentacji oznacza, że sąd, wydając wyrok, oparł się na samych tylko twierdzeniach instytucji finansowej i to w oparciu o nie zbudował sobie obraz stanu faktycznego. Samo postępowanie dowodowe zostało zaś ograniczone do skontrolowania poprawności weksla pod kątem formalnym. To duży błąd, sąd bowiem powinien przeanalizować umowę z urzędu pod kątem występowania w niej postanowień o charakterze niedozwolonym, tak w świetle prawa krajowego, jak i unijnego. Niedopełnienie tego obowiązku należy zakwalifikować jako naruszenie prawa procesowego.

W odpowiedzi na złożoną przez Rzecznika Finansowego skargę nadzwyczajną, dnia 18 marca br., Sąd Najwyższy wydał wyrok II NSNc 317/24, uchylając wcześniejszy wyrok zaoczny wydany przez sąd rejonowy i przekazując sprawę do ponownego rozpoznania. Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach, dając nadzieję setkom zagrożonych egzekucją komorniczą kredytobiorców. Osoby, które padły ofiarą agresywnej polityki instytucji pożyczkowych, liczą na sprawiedliwość w sądach – zresztą niebezpodstawnie: po wyroku TSUE w sprawie C-744/24 prokonsumenckich orzeczeń w kwestii sankcji kredytu darmowego systematycznie przybywa.

Krajowe sądy zaczynają uwzględniać wskazówki zawarte w unijnym wyroku C-744/24

Krajowa linia orzecznicza nie jest jeszcze jednolita – wiele spraw banki wciąż wygrywają, skala tych wygranych przestaje jednak przytłaczać. Co więcej, zmianę podejścia na bardziej prokonsumenckie widać także w sądach II instancji. Wyrazem tego może być chociażby wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 21 maja br. (sygnatura sprawy V Ca 2061/25). W tym przypadku kredytobiorcy wygrali swój spór z Erste Bankiem (do niedawna Santander Bankiem Polska). Dwa dni wcześniej w tym samym sądzie wydane zostały dwa prawomocne, prokonsumenckie wyroki, w których roszczenie SKD było skierowane przeciwko PKO BP (V Ca 536/26) i Erste (V Ca 479/26).

Z kolei 20 maja, również w wydziale odwoławczym warszawskiego sądu okręgowego, zapadł wyrok przeciwko mBankowi (sygnatura sprawy: V Ca 603/26).

Niemal każdego dnia w social mediach kancelarii prawnych pojawiają się entuzjastyczne doniesienia o kolejnych wyrokach zasądzających SKD w sądach I instancji: nie ma wątpliwości, że jest to pokłosie kwietniowego wyroku TSUE. Wiadomo, że prokonsumenckie orzeczenia w sprawach SKD zapadają między innymi w Sądzie Rejonowym w Jaworznie (sprawa I C 1279/24 przeciwko Alior Bankowi oraz sprawa I C 1244/24 przeciwko Pekao S.A.), Sądzie Rejonowym w Żninie (sprawa I C 155/24 przeciwko Velo Bankowi), Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy (sprawa I C 236/26 przeciwko PKO Bankowi Polskiemu), Sądzie Rejonowym w Głogowie (sprawa I C 1281/24 przeciwko Erste) i Sądzie Rejonowym w Gdyni (sprawa I C 792/24 przeciwko PKO BP).

Najgorsze dla banków są jednak nie indywidualne prokonsumenckie wyroki, a kolejne pytania prejudycjalne kierowane przez krajowe sądy do TSUE. W kwietniu 2026 roku, jeszcze przed wydaniem wyroku w sprawie C-744/24, do Trybunału wpłynął wniosek prejudycjalny wysłany przez Sąd Rejonowy w Grudziądzu. Sprawa otrzymała sygnaturę C-324/26. Organ odsyłający sformułował cztery pytania, z których kluczowe może się okazać to pierwsze. Dotyczy ono tego, czy podstawą do zastosowania sankcji kredytu darmowego może być uchybienie art. 10 ust. 2 dyrektywy 2008/48/WE, w tym brak zawarcia przez przedsiębiorcę w umowie wszystkich elementów wskazanych w tym przepisie bądź wskazanie ich w sposób błędny czy też niejasny. Wśród elementów wymienionych w art. 10 ust. 2 znajdziemy między innymi całkowitą kwotę kredytu, RRSO i całkowitą kwotę do zapłaty.

Jeżeli bank będący stroną tego sporu nie znajdzie sposobu na storpedowanie unijnego postępowania, wyrok Trybunału może zapaść już w przyszłym roku.

PODSUMOWANIE:

Przedstawiciele sektora bankowego na różne sposoby dążą do zminimalizowania szans kredytobiorców gotówkowych na uzyskanie sankcji kredytu darmowego. Z jednej strony dyskredytują w mediach prezesa UOKiK, który „śmiał” skrytykować sposób działania części podmiotów funkcjonujących na tym rynku. Z drugiej dążą do tego, by wyłączne kompetencje w zakresie nadzoru nad rynkiem finansowym miał przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Ale to nie wszystko.

Równolegle bankowcy starają się wpłynąć na medialną narrację w przedmiocie sposobu liczenia terminów przedawnienia roszczeń konsumenta dot. SKD. Wg banków roszczenia te przedawniają się po roku od wypłacenia klientowi środków kredytowych. Zupełnie nie przeszkadza im to, że przyjęcie takiej argumentacji oznaczałoby pozbawienie tego konsumenta ustawowej ochrony dla pozostałego okresu wykonywania umowy (co byłoby kuriozalną konsekwencją, biorąc pod uwagę, że maksymalny okres kredytowania w przypadku kredytów konsumenckich wynosi 10 lat).

Nerwowość bankowców jest zrozumiała: po 23 kwietnia 2026 roku sądy krajowe zaczynają inaczej podchodzić do roszczeń konsumentów, których podstawą jest art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Kancelarie prawne wyspecjalizowane w sprawach przeciwko bankom publikują kolejne wyroki, wydane już po unijnym orzeczeniu C-744/24, w których sądy uznają argumentację strony powodowej i pozbawiają bank zarobku na abuzywnej umowie. Charakter części tych wyroków jest prawomocny.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze