Będzie łatwiej wygrać z bankiem? Ustawa frankowa wchodzi w wakacje 2026! Kto naprawdę zyska, a kto straci?

Czas czytania: 8 minut

Scenariusz, w którym ustawa frankowa wchodzi w życie w wakacje 2026, staje się coraz bardziej realny: do jego materializacji potrzebny jest już tylko podpis Prezydenta RP, albowiem pod koniec zeszłego tygodnia Senat przyjął projekt bez nanoszenia do niego poprawek. Projekt, w swoim aktualnym kształcie, nie stanowi już dla frankowiczów zagrożenia, albowiem kontrowersyjne przepisy dotyczące potrącenia zostały z niego usunięte na etapie prac w Sejmie. W sprzyjających okolicznościach i przy odrobinie dobrej woli banków zmiany legislacyjne mogą wręcz przyśpieszyć procedowanie postępowań i ułatwić stronom wzajemne rozliczenia. Co zmieni się po wejściu w życie nowych przepisów i kto może na nich skorzystać?

Z tekstu dowiesz się:

  • Które rozwiązania zawarte w projekcie ustawy frankowej mogą faktycznie przyczynić się do sprawniejszego rozpoznawania sporów o kredyty we franku szwajcarskim
  • Które grupy kredytobiorców, wbrew oczekiwaniom, nie zostaną objęte ustawą
  • Co na ustawie frankowej zyskają kredytobiorcy oraz banki i jak w praktyce może się to przełożyć na skłonność stron do zawierania ugód
  • Czy w projekcie znajdują się jeszcze zapisy mogące wzbudzać wątpliwości interpretacyjne wśród krajowych orzeczników.

Bankom nie udało się przywrócić do ustawy frankowej przepisów wydłużających terminy na zgłoszenie potrącenia. Senat przyjął projekt bez poprawek

To koniec walki bankowców o zmianę w przepisach dotyczących potrącenia wzajemnych wierzytelności w postępowaniach frankowych. Nie będzie wydłużenia obowiązujących terminów ani przywracania ich w sprawach, w których banki spóźniły się z podniesieniem zarzutu. Jest to bez wątpienia najważniejsza informacja, którą frankowicze mogą dla siebie wyciągnąć z ostatniego posiedzenia Senatu, przeprowadzonego w zeszłym tygodniu. Dnia 25 czerwca 2026 roku senatorowie głosowali nad ustawą o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania spraw dotyczących umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego, szerzej znaną jako ustawa frankowa.

Zanim przeprowadzono głosowanie, odbyła się dyskusja nad proponowanymi rozwiązaniami legislacyjnymi, Senat mógł również wysłuchać wystąpienia wiceministra sprawiedliwości Arkadiusza Myrchy, który przybliżył zgromadzonym sens wprowadzenia ustawy oraz odpowiadał na pytania senatorów. Jedną z podniesionych w czasie posiedzenia kwestii była ta dotycząca ograniczenia w stosowaniu nowych przepisów wyłącznie do spraw o kredyty powiązane z kursem CHF. Wbrew oczekiwaniom, ustawa nie zrówna sytuacji procesowej wszystkich kredytobiorców walutowych.

Podczas gdy frankowicze będą się sądzić z bankami na nowych zasadach, u posiadaczy kredytów w euro, dolarach czy jenach japońskich nie zmieni się absolutnie nic. Ministerstwo Sprawiedliwości wyszło po prostu z założenia, że problemem dla wymiaru sprawiedliwości są głównie sprawy frankowe i to one wymagają zastosowania szczególnych rozwiązań. Do rządzących nie trafił zatem argument o tym, że w świetle unijnego i krajowego prawa klauzule abuzywne zawarte w umowach „eurowiczów” były dokładnie tak samo szkodliwe, jak te umieszczone przez banki w kontraktach frankowych. Nie ma przy tym znaczenia, czy kurs waluty waloryzacji w międzyczasie wzrósł, czy utrzymał się na podobnym poziomie, co w dniu zawarcia umowy.

Co ważne, ustawa frankowa ma objąć posiadaczy kredytów, jak i pożyczek hipotecznych powiązanych z kursem CHF. Ustawa znajdzie zastosowanie zarówno w sprawach toczących się w momencie jej wejścia w życie, jak i w tych, które zostaną zainicjowane po jej wprowadzeniu.

Nowe przepisy będą stosowane także w przypadku sądzących się z bankami spadkobierców frankowiczów, osób, które przystąpiły do długu lub poręczyły za dług wynikający z umowy frankowej, jak również tych, które ponoszą odpowiedzialność rzeczową za spłatę frankowego zobowiązania. Ustawa nie obejmie natomiast kredytobiorców frankowych sądzących się z bankiem w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego bądź upadłościowego (nowe przepisy nie zmienią więc sytuacji „getinowców”), a także frankowiczów, którzy sądzą się z bankiem w postępowaniu z powództwa grupowego (a takich osób wciąż są w Polsce tysiące).

Proces legislacyjny wokół ustawy wciąż trwa. Po przegłosowaniu jej w Senacie ustawa trafi na biurko prezydenta RP. To od podpisu Karola Nawrockiego zależy obecnie, czy przepisy zaprojektowane w resorcie sprawiedliwości staną się elementem sądowej praktyki. Jeśli prezydent podpisze ustawę, wejdzie ona w życie w 14 dni od publikacji w Dzienniku Ustaw. W praktyce, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z oczekiwaniami rządzących, nowe przepisy mogą zacząć funkcjonować jeszcze w te wakacje. Na chwilę obecną nie sposób przewidzieć, czy ustawa zyska aprobatę prezydenta. Nie zapominajmy, że podchodzi on z dużą rezerwą do projektów powstających w Ministerstwie Sprawiedliwości i niewykluczone, że zaskoczy jeszcze rządzących zawetowaniem ustawy.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Tak zmienią się postępowania frankowe po wejściu w życie specustawy: automatyczne zabezpieczenie z furtką dla kredytobiorców

Przejdźmy do konkretów, czyli do tego, jaki będzie realny wpływ ustawy frankowej na sytuację procesową kredytobiorców sądzących się z bankami w sprawach 049 cf. Najważniejsza zmiana dotyczyć będzie zabezpieczenia powództwa. Gdy nowe przepisy wejdą w życie, kredytobiorca nie będzie musiał już występować do sądu o zastosowanie tego rodzaju środka tymczasowego. Spłata rat kredytu zostanie wstrzymana automatycznie, a wnioski o zabezpieczenie wysłane przed wprowadzeniem ustawy i nierozpatrzone do momentu jej wejścia w życie pozostaną bez rozpoznania. To rozwiązanie w sposób zauważalny odciąży zarówno sędziów w sądach okręgowych, jak i w apelacjach: do tej pory banki bardzo często zaskarżały decyzje o przyznaniu zabezpieczenia, co wkrótce nie będzie już miało miejsca.

Warto nadmienić, że kredytobiorcom zostawiono pewną furtkę do spłacania kredytu, nawet po automatycznym zabezpieczeniu powództwa. Otóż frankowicz, który wciąż nie spłacił bankowi nominalnej kwoty kredytu (czyli kapitału), może kontynuować wykonywanie umowy do momentu, aż nie będzie miał niedopłaty. Bank będzie zobowiązany do przyjęcia takiej płatności. Kredytodawca nie będzie również mógł w żaden sposób „karać” frankowiczów za zaprzestanie spłaty kredytu objętego sporem sądowym. Podmiot nie będzie mógł ani wypowiedzieć umowy, ani wysłać zgłoszenia do BIK czy biura informacji gospodarczej. Jeżeli bank wysłał takie zgłoszenie przed dniem wejścia w życie ustawy, nowe przepisy przyznają mu dwumiesięczny termin na poinformowanie biur informacji kredytowej i gospodarczej o wstrzymaniu obowiązku spłaty rat.

Wyroki wydawane na posiedzeniach niejawnych mogą stać się nowym standardem

Jednolite orzecznictwo w połączeniu z masowym wpływem spraw frankowych doprowadziły sędziów do konieczności poszukiwania, niejako na własną rękę, środków obmierzonych na usprawnienie postępowań, oczywiście w ramach narzędzi udostępnionych przez kodeks postępowania cywilnego. Jednym z takich rozwiązań jest rozpoznawanie spraw frankowych na posiedzeniach niejawnych, bez przeprowadzania rozprawy. Tego rodzaju uproszczona procedura bardzo nie podobała się bankom, które w wielu sprawach domagały się przeprowadzenia rozprawy, mimo oczywistej konsekwencji w postaci wydłużenia całego postępowania.

Jeśli ustawa frankowa wejdzie w życie, protesty bankowców wobec opisywanej praktyki sędziów będą bez znaczenia: sędziowie zyskają bowiem możliwość rozpoznawania spraw na posiedzeniach niejawnych, nawet mimo sprzeciwu strony postępowania. Posiedzenia niejawne mają zostać upowszechnione również w sądach apelacyjnych, co, obiektywnie rzecz biorąc, może znacząco skrócić te postępowania, a nawet zniechęcić banki do składania odwołań (stracą bowiem praktyczną możliwość sabotowania sprawy w II instancji).

Dużym udogodnieniem dla kredytobiorców mogą się okazać przepisy zawarte w art. 6, uprawniające sąd do przesłuchania świadka poza salą sądową, czyli na posiedzeniu online, mimo sprzeciwu strony, a także te sformułowane w art. 7, wg których sąd może przyjąć od strony zeznania na piśmie, gdy nie zachodzi konieczność odebrania od niej przyrzeczenia.

Co więcej, zaprojektowane przez resort przepisy zakładają zmianę w składach sędziowskich. Sprawy frankowe w II instancji mają być rozpatrywane przez składy jednoosobowe, a wyjątkiem mają być sytuacje, w których skład trzyosobowy został wyznaczony przed wejściem w życie ustawy. Jednoosobowe składy będą również wyznaczane do rozpatrywania zażaleń wpływających w sprawach frankowych.

Powództwo wzajemne i rozszerzenie kompetencji referendarzy sądowych w sprawach frankowych

W nowych regulacjach legislacyjnych rządzący kładą duży nacisk na powództwa wzajemne. Sens jest taki, by sąd mógł rozliczyć wierzytelność kredytobiorcy wobec banku i banku wobec kredytobiorcy w ramach jednego postępowania. Rozwiązanie ma więc przeciwdziałać dublowaniu spraw, które nie tylko wygląda kiepsko w statystykach, ale i obciąża krajowy wymiar sprawiedliwości w ponadprzeciętnym stopniu. Z danych resortu wynika, że co czwarta sprawa tocząca się w sądzie okręgowym dotyczy kredytu frankowego. Dużo gorzej jest w apelacji, gdzie franki stanowią 70 proc. kolejki.

Ogromne obciążenie sędziów pracą powoduje konieczność rozszerzenia kompetencji po stronie referendarzy sądowych. Jeśli ustawa wejdzie w życie, będą oni mogli wydawać postanowienia o umorzeniu postępowania i kosztach procesu, w przypadku cofnięcia pozwu ze skutkiem prawnym. Podobnie sytuacja będzie wyglądać w przypadku cofnięcia apelacji.

Resort zachęca strony do cofania pozwów i apelacji. Możliwy zwrot połowy opłaty sądowej

Ministerstwu Sprawiedliwości bardzo zależy na jak najszybszym zmniejszeniu liczby toczących się postępowań frankowych. Można to osiągnąć głównie na dwa sposoby: poprzez stymulowanie popytu na ugody oraz poprzez zniechęcanie stron do wnoszenia apelacji i skarg kasacyjnych. Odpowiedzią na potrzeby rządzących jest zawarty w ustawie frankowej artykuł 16, zgodnie z którym możliwy jest zwrot połowy opłaty za pozew, apelację bądź skargę kasacyjną (również tę przyjętą do rozpoznania), w przypadku ich cofnięcia do 6 miesięcy od wejścia w życie nowych przepisów. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na art. 20 ustawy, uprawniający Sąd Najwyższy do zmiany postanowienia o przyjęciu skargi kasacyjnej do rozpoznania, w sytuacji, w której w sprawie nie występuje już istotne zagadnienie prawne bądź też nie zachodzi potrzeba wykładni budzących wątpliwości czy generujących rozbieżności orzecznicze przepisów prawnych.

W naszej ocenie scenariusz, w którym zwrot połowy opłaty motywuje kredytobiorcę do zawarcia z bankiem ugody, jest mocno wątpliwy. Pozywając bank, frankowicz uiszcza opłatę w wysokości 1000 zł, a zatem zachęta w postaci zwrotu 500 zł, w przypadku roszczenia opiewającego na setki tysięcy złotych, może skusić niewielu. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku banków, które mają w sądach kilkadziesiąt tysięcy spraw o zwrot kapitału. W sprawach tych wniesiona opłata jest znacznie wyższa, ponieważ przedsiębiorca nie może skorzystać z preferencji udostępnionej wyłącznie stronie konsumenckiej (musi więc uiścić opłatę wynoszącą 5 proc. wartości przedmiotu sporu). Należy więc oczekiwać, że nowe przepisy mogą zachęcić banki do godzenia się z kredytobiorcami już na etapie procesu sądowego, co pozwoli im obniżyć łączny koszt sporu.

Koszty sądowe a potrącenie: art. 5 wzbudza pewne kontrowersje

W poprzedniej wersji projektu ustawy treść art. 5 dotyczyła krytykowanego przez środowiska konsumenckie pomysłu wydłużenia i przywrócenia terminów na zgłoszenie potrącenia. Po eliminacji tych zapisów z dokumentu, art. 5 dotyczy innej kontrowersyjnej kwestii, a mianowicie sposobu naliczania kosztów sądowych w sprawach, w których bank podniósł zarzut potrącenia.

Wg art. 5.1, bank ponosi koszty procesu w części, w której powództwo zostało oddalone na skutek uwzględnienia potrącenia, bez względu na wynik sprawy, ale tylko jeżeli konsument nie zakwestionował zasadności tego potrącenia. Pełnomocnicy strony konsumenckiej krytykowali ten zapis już na etapie prac w sejmowych komisjach.

Prawnicy wyjaśniali, że przepisy tego rodzaju mogą osłabić pozycję procesową konsumenta, który, zgłaszając wątpliwości wobec roszczeń banku (na przykład związane z ich przedawnieniem), będzie musiał liczyć się z obciążeniem go częścią kosztów sądowych w przypadku uznania potrącenia. Może to wręcz motywować banki do przedstawiania w sądzie zawyżonych kwot do objęcia potrąceniem bądź podejmowania prób potrącenia kwot wynikających z innych zobowiązań czy też dotyczących przedawnionych wierzytelności.

Ministerstwo Sprawiedliwości już na etapie prac w Sejmie wyjaśniało, że kredytobiorca, który nie kwestionuje zasadności samego potrącenia, nie musi obawiać się obarczenia go częścią kosztów sądowych. Frankowicze podchodzą jednak do tych zapewnień nieufnie, ponieważ sposób sformułowania tych przepisów pozostawia pewną furtkę interpretacyjną, która może zostać w przyszłości wykorzystana przez orzeczników sympatyzujących z sektorem bankowym.

Czy obawy te są zasadne, pokaże dopiero praktyka.

Ustawa frankowa 2026: co faktycznie się zmieni?

Po modyfikacjach, naniesionych do projektu z inicjatywy strony konsumenckiej jeszcze na etapie prac w Sejmie, ustawa nie przynosi już sektorowi bankowemu większych korzyści. Zabrakło w niej najważniejszego z perspektywy bankowców zapisu, dotyczącego zmian w terminach potrącenia. Ponieważ niekorzystne dla konsumentów przepisy zostały usunięte z ustawy, nie zachodzi już ryzyko zmiany orzeczniczej w przedmiocie zasądzania odsetek ustawowych za opóźnienie. Kredytobiorca nadal może się ubiegać o pełne odsetki od kwoty roszczenia, tj. wartości spełnionego świadczenia nienależnego. Świadomość tego faktu może skłaniać banki do proponowania kredytobiorcom lepszych ugód i przede wszystkim do rezygnowania z apelacji.

Ustawa nie wprowadza do spraw frankowych istotnych zmian o charakterze materialnoprawnym, a jedynie służy usprawnieniu procedur, bez ingerowania w kierunek wydawanych orzeczeń. Tym samym należy się spodziewać, że po wejściu w życie ustawy frankowej kredytobiorcy będą mieli dokładnie takie same szanse na wygranie z bankiem, jak obecnie. Wynik sprawy nie będzie zależał od wprowadzenia nowych przepisów, a od tego, jak zostanie ona poprowadzona przez pełnomocnika kredytobiorcy. Przepisem na sukces w sprawie frankowej wciąż pozostanie przemyślane know how kancelarii prawnej i dopracowana treść powództwa oraz pism procesowych, nie zaś zmiany proceduralne, które mają stanowić przede wszystkim ułatwienie dla sądów.

Oczywiście w przestrzeni medialnej będą pojawiać się insynuacje, jakoby nowe przepisy wprowadzały do postępowań frankowych element niepewności. Na takiej narracji korzystać będą same banki, którym zależy, by kredytobiorcy nie czekali na prawomocne wyroki sądów, tylko decydowali się na polubowne załatwienie sporu. Należy podchodzić z dużym dystansem do wszelkich publikacji zawierających takie sugestie, bez względu na renomę mediów udostępniających przestrzeń do ich kolportowania.

PODSUMOWANIE:

Frankowicze dopięli swego: udało im się zablokować najbardziej szkodliwe przepisy zawarte w pierwotnym tekście projektu ustawy frankowej. Przepisy, które zostały w ustawie, nie stanowią już zagrożenia dla przyszłości postępowań przeciwko bankom. Na nowych przepisach nie skorzystają banki, tylko sądy – a to samo w sobie jest informacją pomyślną dla frankowiczów, którym zależy przecież, by postępowania trwały krócej i toczyły się sprawniej.

Kredytobiorcy frankowi dzięki tej ustawie mają szansę nie tylko na szybciej zapadające wyroki, ale i na lepsze propozycje ugodowe od banków. Niestety, na podobne perspektywy, co osoby sądzące się w sprawach z powództwa indywidualnego, nie mogą liczyć frankowicze uwikłani w pozwy zbiorowe, jak również ci, którzy sądzą się z upadłym Getin Noble Bankiem. Nowe przepisy nie znajdą zastosowania ani w przypadku powództw grupowych, ani w odniesieniu do spraw toczących się przeciwko bankom objętym postępowaniem restrukturyzacyjnym czy upadłościowym. Na usprawnienie swoich postępowań nie powinni oczekiwać również eurowicze, których sytuacja pozostanie bez zmian, podobnie jak i innych kredytobiorców pseudowalutowych, których rządzący pominęli w swoich planach.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze