Nikt już nie pozywa banków za WIBOR… Polacy masowo rzucili się na Sankcję Kredytu Darmowego?

Czas czytania: 9 minut

Co mają wspólnego bankowcy z modowymi guru? Okazuje się, że jedni i drudzy, z różnym skutkiem, próbują wyznaczać nowe trendy i decydować o tym, co jest modne, a co nie. 22 czerwca na łamach Pulsu Biznesu ukazał się wywiad z szefem Związku Banków Polskich, Tadeuszem Białkiem. W rozmowie z dziennikarką PB prezes Związku z całych sił stara się przekonać kredytobiorców, że pozywanie banków o WIBOR jest już passé. Przy okazji mówi trochę prawdy na temat tego, jak wygląda polski rynek pomocy prawnej skierowanej do konsumentów i zachęca posiadaczy umów „wiborowych” do podpisywania aneksów, rozsyłanych w związku z rychłą podmianą wskaźnika WIBOR na POLSTR. Banki bardzo liczą na to, że kancelarie dadzą sobie spokój z edukowaniem konsumentów w kwestii klauzul zmiennego oprocentowania. Perspektywa prowadzenia wojny na trzech frontach, frankowym, wiborowym i SKD, przeraża bankowców, i słusznie, bo kolejne wyroki TSUE w kwestii złotowych kredytów hipotecznych i pożyczek gotówkowych mogą zmienić polski system finansowy na zawsze.

Z tekstu dowiesz się:

  • Jakich sztuczek socjotechnicznych używają bankowcy, celem zniechęcania kredytobiorców do składania kolejnych pozwów o WIBOR
  • Czy to prawda, że polscy kredytobiorcy uwierzyli, że kwestionowanie umów z WIBORem stało się nieopłacalne
  • Jak bankowcy przedstawiają polskiemu kredytobiorcy wyrok C-471/24 i jakie pułapki czają się w tej interpretacji
  • Komu bardziej szkodzi nieuregulowany rynek usług prawnych, bankom czy konsumentom.

Polski sektor bankowy próbuje „zaprogramować” konsumentów na nieskładanie kolejnych pozwów „wiborowych”

Jeszcze kilka miesięcy temu widmo masowych powództw przeciwko klauzulom zmiennego oprocentowania wprawiało bankowców w ponure nastroje – zmieniło się to po unijnym wyroku C-471/24, w którym TSUE dopuścił wprawdzie możliwość badania przez sądy krajowe klauzul „wiborowych”, zablokował jednak próby podważania samego WIBORu, przynajmniej w przypadku umów zawartych po wejściu w życie rozporządzenia BMR.

Bankowcy zrozumieli ten wyrok nieco inaczej. Wg nich zamyka on kredytobiorcom drogę do podważania umów opartych o WIBOR. Pogląd ten jest forsowany w mediach dość regularnie, a najnowsza publikacja utrwalająca tezy bankowców w przestrzeni publicznej pojawiła się 22 czerwca br. na łamach Pulsu Biznesu. Mamy na myśli wywiad przeprowadzony przez red. Agnieszkę Morawiecką z prezesem Związku Banków Polskich, Tadeuszem Białkiem.

Rozmowa została opatrzona bardzo sugestywnym nagłówkiem, który krzyczy do kredytobiorców że kwestionowanie umów z WIBORem stało się nieopłacalne. Z zajawki tekstu dowiadujemy się, że łączna wartość kredytów hipotecznych udzielonych przez banki pomiędzy 2004 a 2017 rokiem, to aż 421 mld zł. Część z tych umów jest już spłacona. Nie można wykluczyć scenariusza, w którym kancelarie odszkodowawcze podejmują próby podważenia tych umów. Nim zaczniemy sobie wyobrażać materializację tego ryzyka, nasza kreatywność jest natychmiast gaszona stwierdzeniem, jakoby zainteresowanie „tym tematem” spadło, i to znacząco.

Wg zaprezentowanej narracji, kancelarie koncentrują się teraz wokół innego źródła potencjalnych zarobków. Chodzi oczywiście o sankcję kredytu darmowego, czyli o sprawy, w których kredytobiorcy i pożyczkobiorcy gotówkowi, powołując się na art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, domagają się zwolnienia ich z jakichkolwiek opłat dotyczących uruchomionego zobowiązania, z uwagi na niedopełnienie bankowych obowiązków informacyjnych.

Ryzyko prawne w tle reformy wskaźników referencyjnych: aneksy zmienią zasady gry?

Rozmowa red. Morawieckiej z prezesem Białkiem zaczyna się dość niewinnie, od reformy wskaźników referencyjnych. Dowiadujemy się, że tylko do końca br. banki będą miały możliwość oferowania produktów opartych o wskaźnik WIBOR. W tym okresie będą one proponowane klientom równolegle do produktów opartych o nowy wskaźnik, POLSTR, który w pełni zastąpi WIBOR dopiero za 10 lat, 1 stycznia 2037 roku. To właśnie wówczas WIBOR przestanie być publikowany. W międzyczasie zmieniać się będzie struktura portfela: rosnąć będzie wpływ umów opartych o POLSTR kosztem tych opartych o WIBOR.

Prezes ZBP bardzo szybko przekierowuje rozmowę na strategicznie istotne dla sektora bankowego tory i zwraca uwagę, że zarówno banki, jak i inne instytucje finansowe muszą podpisać aneksy z tymi klientami, których umowy nie zawierają tzw. klauzul awaryjnych, opracowanych z myślą o sytuacji, w której dochodzi do zastąpienia wskaźnika referencyjnego.

Jak ocenia prezes Białek, płynne przejście z jednego wskaźnika na drugi jest w interesie klientów, mimo to część kredytobiorców nie chce podpisywać aneksów. Białek wini za to kancelarie odszkodowawcze, które mają namawiać kredytobiorców do nieskładania podpisu pod tym dokumentem. Ile jest w tym prawdy?

O aneksach do umów, do których rozsyłania niejako zmusza polskie banki rozporządzenie BMR, pisaliśmy już wielokrotnie. Z naszych informacji wynika, że do podpisywania aneksów bardzo sceptycznie podchodzą zarówno kancelarie odszkodowawcze, jak i doświadczeni adwokaci i radcowie prawni, a przyczyna jest bardzo prosta: bank pod pretekstem aneksowania umowy może zechcieć rozszerzyć ją o dodatkowe zapisy, na przykład takie, które powodują zrzeczenie się przez konsumenta roszczeń związanych z niedopełnieniem przez bank obowiązków informacyjnych.

Rada renomowanych prawników jest w istocie prosta: nie podpisuj aneksu bez dogłębnego zapoznania się z jego potencjalnymi skutkami – skonsultuj ewentualne następstwa z profesjonalnym pełnomocnikiem prawnym, po to, by nie pozbawić się prawa do pozwania banku w przyszłości lub by nie utrudnić sobie ewentualnego dochodzenia roszczeń. Tylko tyle i aż tyle.

Brak możliwości podważania wskaźnika to nie to samo, co brak możliwości podważania obowiązków informacyjnych. ZBP tego nie wie?

W wywiadzie pojawia się oczywiście wątek wyroku TSUE w sprawie C-471/24. Pytanie dotyczące pozwów jest poprzedzone dość odważnym stwierdzeniem dziennikarki. Mianowicie, wg red. Morawieckiej, Trybunał jasno poinformował, że WIBOR, jako wskaźnik referencyjny, nie wzbudza zastrzeżeń i był ustalany zgodnie z polskim prawem. Samo pytanie dotyczy tego, czy zmiana wskaźnika z WIBOR na POLSTR może być potencjalnym źródłem powództw.

Związek Banków Polskich zakłada, że tak się nie stanie. Tadeusz Białek dla wzmocnienia tej tezy używa szeregu argumentów, w tym o oparciu procesu o unijne rozporządzenie BMR i korzystaniu z doświadczenia innych krajów w zakresie transformacji wskaźnika. Padają następujące słowa:

W mojej ocenie materii do podważenia umów nie ma i nie będzie. Przypomnijmy — TSUE w wyroku z lutego 2026 r. dotyczącego WIBOR jasno wskazał, że w postępowaniu przed sądem cywilnym nie można podważać wskaźnika ”

Jest to oczywista próba zmanipulowania opinii publicznej, która ma z tego wywiadu wynieść tyle, że Trybunał zakazał podważania WIBORu, a prawda jest przecież dużo bardziej złożona. Konsumentowi w relacji z bankiem przysługuje unijna ochrona, wynikająca z dyrektywy 93/13, tej samej, dzięki której frankowicze wygrywają dziś prawie 100 proc. spraw w sądach. Sądy krajowe w sprawach przeciwko klauzulom zmiennego oprocentowania nie będą zajmować się sposobem wyznaczania stawki referencyjnej – przedmiotem ich zainteresowania będzie natomiast to, jak bank wywiązał się z ciążących na nim obowiązków informacyjnych, czyli jak zaznajomił klienta z ryzykiem klauzuli zmiennego oprocentowania.

Wniosek jest prosty: to, że WIBOR pod względem administracyjnym jest nie do podważenia, nie oznacza wcale, że umowy, w których obecny jest ów wskaźnik, są wolne od ryzyka prawnego.

Dla wzmocnienia swojego przekazu prezes Związku sugeruje rzekomą zmianę podejścia samych kancelarii:

Wydaje się, że zainteresowanie kancelarii umowami ze wskaźnikiem WIBOR znacząco spadło zarówno ze względu na fakt, że zdecydowaną większość spraw wygrywały dotychczas banki, a orzeczenie TSUE z lutego 2026 r. przypieczętowało brak możliwości podważania wskaźnika WIBOR.”

Jak dodaje szef ZBP, kancelarie przeniosły swoje zainteresowanie przede wszystkim na umowy kredytów konsumenckich i na sankcję kredytu darmowego. Ile w tym prawdy?

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Skoro wyrok C-471/24 jest rzekomo korzystny dla banków, to dlaczego liczba spraw „wiborowych” rośnie?

Wyrok TSUE w sprawie C-471/24 wcale nie uspokoił rynku: są to tylko płonne nadzieje sektora, który najwyraźniej nie zauważył, że po unijnym orzeczeniu liczba toczących się spraw „wiborowych” zwiększyła się w sześciu bankach giełdowych z 1 584 do 1 955 (dane za I kwartał br). Jak zatem możemy mówić o wygaszeniu popytu na pozwy, skoro od stycznia do marca liczba spraw powiązanych z klauzulami zmiennego oprocentowania wzrosła o 371, czyli o 23,4 proc.? Weźmy przy tym pod uwagę, że kwartał wcześniej, gdy balonik oczekiwań kredytobiorców (i kancelarii) był napompowany do granic możliwości, przyrost pozwów wyniósł zaledwie 15 proc.

Można dyskutować z opiniami, ale trudno polemizować z twardymi danymi liczbowymi. Banki jednak próbują, co świadczy zarówno o ich desperacji, jak i o nikłej wierze w inteligencję opinii publicznej.

Ponieważ, jak zostało wcześniej wskazane, wyrok TSUE dotyczył sytuacji prawnej po wejściu w życie rozporządzenia BMR (umowa będąca przedmiotem sporu pochodziła z 2019 roku), należy oczekiwać, że nowo składane pozwy w dużej części dotyczą umów sprzed epoki BMR, czyli z okresu, w którym wskaźnik WIBOR nie wynikał jeszcze wprost z unijnego prawa. Zdaniem ekspertów prawnych wyspecjalizowanych w sprawach przeciwko bankom, im starsza umowa kredytowa, tym bankowi trudniej będzie wykazać, że właściwie poinformował kredytobiorcę o ryzyku zmiennej stopy procentowej.

Co niezwykle istotne, do TSUE trafiły już kolejne pytania bezpośrednio odnoszące się do umów „wiborowych” – ich sygnatury to C-586/25, C-630/25 i C-607/25. W powyższych sprawach sądy odsyłające pytają o umowy zawarte przed wejściem w życie BMR, jak również o brak górnej granicy oprocentowania kredytu. Sugerując, że wyrok z lutego 2026 roku zamyka definitywnie spór o WIBOR, bankowcy stosują pre-framing, czyli psychologiczną technikę ukierunkowaną na kształtowanie sposobu myślenia i opinii odbiorcy, jeszcze przed zgłębieniem tematu. Chodzi o to, by Polacy uwierzyli, że przyszłe wyroki we wskazanych sprawach pozostaną bez wpływu na szanse procesowe kredytobiorców.

Powraca temat regulacji na rynku usług prawnych. ZBP stawia za przykład Wielką Brytanię

Pod koniec rozmowy nieco szerzej poruszony zostaje temat rynku kancelarii odszkodowawczych. Prezes Białek szczegółowo odnosi się do patologii na tym rynku, takich jak:

  • masowe skupowanie roszczeń konsumenta za ułamek wartości – istotnie, niektóre kancelarie, prowadzone w formie spółek kapitałowych, proponują odkupienie wierzytelności za 10-15 proc. ich faktycznej wartości, po to, by już we własnym imieniu dochodzić od banku pełnych roszczeń. Praktyka ta jest mocno dyskusyjna, między innymi ze względu na to, że przedsiębiorca, jakim jest kancelaria odszkodowawcza, dochodzi w sądzie praw przysługujących konsumentowi
  • forum shopping, czyli celowe „przekierowywanie” powództw do sądów znanych z korzystnej linii orzeczniczej – od pewnego czasu sędziowie alarmują, że kancelarie odszkodowawcze testują lokalną linię orzeczniczą i tam, gdzie jest ona prokonsumencka, otwierają spółki-córki, celem masowego przekierowywania pozyskiwanych spraw do wybranej jednostki sądowej. Najbardziej jaskrawym przykładem tej strategii jest Poznań, który odesłał do Warszawy ok. 10 tys. spraw o SKD, motywując to pozornym charakterem zmiany właściwości.

W kwestii nieetycznych praktyk kancelarii odszkodowawczych jak najbardziej zgadzamy się prezesem Białkiem. Rynek usług prawnych w Polsce wymaga pilnych regulacji, o co od dawna apeluje między innymi Naczelna Rada Adwokacka. Jak dotąd bezskutecznie, albowiem polski rząd nie wie, jak pogodzić takie regulacje ze swobodą prowadzenia działalności gospodarczej. Czy jednak wymienione przez szefa ZBP nadużycia charakteryzują cały rynek? Oczywiście nie. W Polsce działa wielu profesjonalnych pełnomocników prawnych podchodzących do swojej pracy z najwyższą starannością, o czym świadczy gruntowna zmiana linii orzeczniczej w kwestii franków. Gdyby nie praca niezwykle dociekliwych i bezkompromisowych prawników, kredytobiorcy walutowi nadal masowo przegrywaliby sprawy przeciwko bankom, a polski rynek usług finansowych wyglądałby dziś z pewnością zupełnie inaczej.

Ostatnim wątkiem poruszonym w rozmowie są pytania prejudycjalne trafiające z Polski do Trybunału w Luksemburgu. Jak zauważa dziennikarka, Polska jest rekordzistką w zadawaniu tych pytań. Morawiecka dopytuje szefa ZBP, czy bankowcy spodziewają się kolejnych wniosków prejudycjalnych do TSUE. Odpowiedź nie jest zaskakująca.

W ocenie szefa Związku „rola niektórych polskich sądów ogranicza się do przekaźnika pytań, które w swoich wnioskach składają kancelarie odszkodowawcze i ich pełnomocnicy.”

W tym kontekście mówi o „skrajnej instrumentalizacji wykorzystywania prawa konsumenckiego”. W podobnym tonie wypowiadał się niedawno przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, Jacek Jastrzębski, który był jednym z mówców na Kongresie Prawa Bankowego ZBP. Wypowiedzi Białka i Jastrzębskiego świadczą o głębokiej irytacji panującej w sektorze w związku z kolejnymi pytaniami trafiającymi do TSUE. Logika podpowiada, że skoro banki w relacjach ze swoimi klientami są bez winy, to w ich interesie jest „oczyszczenie się z zarzutów” i pozwolenie na to, by TSUE rozwiał wszelkie wątpliwości prawne dotyczące WIBORu i SKD.

Tymczasem w procesach dotyczących sankcji kredytu darmowego bank woli niekiedy uznać roszczenie konsumenta, niż pozwolić, by w sprawie zapadł wyrok TSUE. Czy możemy ufać w uczciwość i etykę instytucji, które umyślnie torpedują postępowania unijne, byleby nie dopuścić do zajęcia przez TSUE stanowiska w kwestiach generujących rozbieżności orzecznicze?

Pomiędzy wierszami opublikowanej rozmowy przebijają się rzeczywiste intencje sektora bankowego. Chodzi o to, by kredytobiorcy stracili wiarę w szanse na wygraną w sądzie, a kancelarie odszkodowawcze przestały brać na warsztat umowy kredytowe. Tadeusz Białek podaje w wywiadzie przykład Wielkiej Brytanii, która rozwiązała swój problem z kancelariami odszkodowawczymi, działającymi w obszarze ubezpieczeń. Władze zareagowały zaostrzeniem przepisów dotyczących prowadzenia takich podmiotów, co skutkowało wyniesieniem się kancelarii z krajowego rynku. Białek daje więc polskiemu obozowi rządzącemu niemal gotowy przepis na rozwiązanie problemu. Po co mamy naprawiać i ulepszać polski sektor bankowy, skoro możemy po prostu utrudnić konsumentom dochodzenie roszczeń.

I nie, nie negujemy sensu wprowadzenia regulacji – uważamy, że są one potrzebne. Że usługi prawne powinny być w Polsce świadczone wyłącznie przez adwokatów i radców prawnych. ZBP nie troszczy się jednak o to, by kredytobiorców reprezentowali profesjonalni pełnomocnicy. Chodzi wyłącznie o „przepędzenie” z polskiego rynku podmiotów, które jakkolwiek zagrażają bankowemu biznesowi. Interes konsumenta jest tu bez znaczenia.

SKD już teraz jest większym zagrożeniem niż franki i WIBOR

Wywiad opublikowany przez Puls Biznesu warto czytać w szerszym kontekście niż tylko sprawy „wiborowe”. Kilka dni temu miało miejsce posiedzenie Komitetu Stabilności Finansowej w sprawie nadzoru makroostrożnościowego nad systemem finansowym. Po posiedzeniu KSF sporządził nową ocenę ryzyk w sektorze. Dane ogólne brzmią optymistycznie: ryzyko w sektorze spada, co wiąże się między innymi z topniejącymi rezerwami frankowymi oraz malejącym ryzykiem spraw „wiborowych”. Na chwilę obecną drugim największym ryzykiem w sektorze, zaraz po ryzyku geopolitycznym, jest to związane ze stosowaniem sankcji kredytu darmowego. Franki i WIBOR znalazły się dopiero na kolejnych miejscach.

Zarówno KSF, jak i banki doskonale rozumieją, jak może się zmienić linia orzecznicza sądów po wyroku TSUE z 23 kwietnia 2026 roku, dotyczącym odsetek od skredytowanych kosztów kredytu. Sektor poważnie obawia się powtórki ze scenariusza frankowego, dlatego, celem minimalizacji ryzyka, działa wielotorowo: tłumi popyt na pozwy, prewencyjnie uderza w podmioty wyspecjalizowane w sprawach o SKD i przygotowuje odpowiedni grunt pod zmiany w legislacji (obecnie trwają prace nad nową ustawą o kredycie konsumenckim).

Bankowcy zapominają tylko o jednym: od kiedy o sankcji wypowiedział się TSUE, możliwości zażegnania ryzyka ustawą zostały mocno ograniczone. Kredytobiorcy wiedzą już, że bankom nie wolno obejmować oprocentowaniem kwot wyższych niż te wypłacone klientowi do ręki. I doskonale zdają sobie sprawę, jak wykorzystać tę wiedzę w praktyce. Rację ma Rzecznik Finansowy, który od kilku tygodni otwarcie apeluje do banków, by zaczęły dogadywać się ze swoimi klientami na etapie procedur reklamacyjnych.

Oficjalnie banki są w trakcie opracowywania pewnych rozwiązań, nieoficjalnie zaś wiadomo, że w odpowiedzi na reklamacje proponują… jedynie zwrot odsetek od skredytowanych kosztów. Ta propozycja jest spóźniona o co najmniej rok, co naszym zdaniem świadczy o tym, że banki niewiele nauczyły się na frankach. Nadal nie traktują swoich klientów jak równorzędnych partnerów i chcą dyktować warunki nieprzystające do otoczenia prawnego, czym same sabotują stabilność rynku.

PODSUMOWANIE:

Przekaz kolportowany przez szefa ZBP za pośrednictwem portalu Puls Biznesu nie odzwierciedla tego, jak wygląda obecna sytuacja kredytobiorców w sądach. Pokazuje natomiast, jakie oczekiwania mają banki wobec rządzących („wypędzenie” kancelarii odszkodowawczych z Polski), wobec sądów (zaprzestanie zadawania TSUE pytań prejudycjalnych) oraz wobec klientów (bezkrytyczne podpisywanie aneksów, uwierzenie, że interes banku równa się interesowi kredytobiorcy).

Choć oczekiwania bankowców są zupełnie odrealnione, to sam sposób sformułowania narracji jest profesjonalny i może przekonać część społeczeństwa – przynajmniej tę słabiej zorientowaną w grzechach polskiego sektora bankowego. Banki nie dysponują na chwilę obecną mocnymi argumentami o charakterze merytorycznym, dlatego muszą podpierać się sztuczkami socjotechnicznymi i zabiegami erystycznymi, żonglując przy tym danymi statystycznymi. W ujęciu długofalowym ta taktyka nie ma szans w starciu z coraz mocniejszymi kartami strony konsumenckiej. Natomiast w krótszym horyzoncie czasowym może opóźnić wpływ kolejnej fali powództw do polskich sądów, pozwalając bankom na lepsze przygotowanie się, organizacyjne i finansowe, do prowadzenia wojny na trzech frontach.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze