Sankcja Kredytu Darmowego: Wells Fargo, Boeing i GetBack pokazują, jak drogo kosztuje ignorowanie klientów. Lekcja dla polskich banków po opinii TSUE

Czas czytania: 14 minut

TSUE niedawno potwierdził korzystną dla polskich konsumentów linię orzeczniczą w sprawie kredytów i pożyczek konsumenckich. Przypomnijmy, że w kwietniu tego roku unijny Trybunał wydał przełomowy wyrok w sprawie C-744/24, zakazujący pobierania odsetek od skredytowanych kosztów (np. od prowizji czy składek ubezpieczeniowych). Natomiast 11 czerwca br. Rzecznik Generalny TSUE wydał opinię do sprawy C-831/24 (Machski), która może znacząco ułatwić konsumentom dochodzenie sprawiedliwości w sądach. Odpowiadając na jedno z trzech pytań prejudycjalnych zadanych przez Sąd Rejonowy w Białymstoku, Rzecznik TSUE stwierdził, że sądy krajowe rozpatrujące spory o kredyty konsumenckie są zobowiązane badać z urzędu całe umowy, nie tylko pod kątem naruszeń wskazanych w oświadczeniu konsumenta o woli skorzystania z SKD, ale także pod względem niedopełnienia przez bank innych obowiązków informacyjnych. Banki robią dobrą minę do złej gry, ale tak naprawdę wisi nad nimi poważne niebezpieczeństwo związane z ogromną liczbą pozwów o SKD. Czas pokaże czy sektor bankowy wyciągnie wnioski z sagi frankowej. Lekcją dla polskich banków powinny być też inne afery, które skończyły się bardzo źle dla wielkich korporacji. Opisujemy trzy przykłady zarówno z rodzimego podwórka (afera GetBack) jak i dotyczące amerykańskich gigantów tj. banku Wells Fargo oraz koncernu Boeing, które powinny być przestrogą dla banków.

  • Według najnowszej opinii Rzecznika Generalnego TSUE do sprawy C-831/24 sądy powszechne są zobligowane do badania z urzędu umów kredytów i pożyczek konsumenckich pod kątem wszystkich naruszeń przepisów (nie tylko tych wskazanych w oświadczeniu o SKD lub w pozwie sądowym).
  • Być może już jesienią tego roku zapadnie w tej sprawie wyrok TSUE. O ile będzie on tożsamy z opinią Rzecznika Generalnego – a tak się dzieje w ponad 90% spraw – to sądy zostaną zalane falą pozwów o SKD. Będzie to olbrzymi problem dla banków i potężne wyzwanie dla sędziów.
  • Banki robią dobrą minę do złej gry, choć orzecznictwo TSUE w sprawie SKD jest coraz bardziej prokonsumenckie. Sektor powinien wyciągnąć wnioski z sagi frankowej, która kosztowała je już 106 mld zł, a – według NBP – będą musiały dołożyć jeszcze około 22 mld zł.
  • Na razie banki nie przewidują systemowego rozwiązania np. w postaci korzystnych dla konsumentów ugód. Wiadomo jednak, że potencjalne koszty opieszałości sektora bankowego mogą być ogromne. Liczba umów kredytów i pożyczek konsumenckich jest szacowana na kilkanaście milionów.

Prokonsumencka opinia Rzecznika Generalnego TSUE do sprawy C-831/24 (Machski). Sądy są zobowiązane do badania z urzędu całych umów kredytów i pożyczek konsumenckich

Sprawa C-831/24 dotyczy pożyczki konsumenckiej zaciągniętej w jednym z banków w 2017 roku na kwotę 133 tys. zł, z czego 76 tys. zł zostało oddane na potrzeby konsumpcyjne kredytobiorcy, 30 tys. zł na spłatę wcześniejszych zobowiązań, a aż 25,8 tys. zł stanowiła składka ubezpieczeniowa.

W 2024 roku konsument złożył w banku oświadczenie o zamiarze skorzystania z Sankcji Kredytu Darmowego, w związku z tym, że bank nie dopełnił wszystkich obowiązków informacyjnych wynikających z art. 30 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim z 2011 roku. Kredytobiorca zarzucił bankowi, że nieprawidłowo podał całkowitą kwotę kredytu, błędnie wyliczył RRSO oraz nie zastosował prawa do bezpłatnego harmonogramu spłat. Jak można się domyślać, bank nie uwzględnił oświadczenia o SKD złożonego w trybie reklamacji, więc konsument skierował przeciwko niemu pozew do sądu.

Rozpoznający sprawę Sąd Rejonowy w Białymstoku powziął kilka wątpliwości i skierował do TSUE trzy pytania prejudycjalne. Pierwsze z nich dotyczyło kwestii obowiązku zbadania przez sąd z urzędu czy bank naruszył inne przepisy niż te, na które powołał się konsument w pisemnym oświadczeniu o woli skorzystania z SKD. Dwa pozostałe pytania odnosiły się do procedury przedterminowej spłaty oraz do fundamentalnej kwestii proporcjonalności sankcji, czyli jak dalece obowiązek informacyjny musi być naruszony, aby skutkował SKD.

W dniu 11 czerwca 2026 r. Rzecznik Generalny TSUE wydał opinię do sprawy C-831/24, przy czym odpowiedział tylko na pierwsze pytanie zadane przez białostocki sąd. Odpowiedź jest jednoznaczna i zdecydowanie prokonsumencka. Wynika z niej, że sąd krajowy ma obowiązek zbadać z urzędu całą umowę kredytu lub pożyczki konsumenckiej, nie tylko pod kątem naruszeń wskazanych przez konsumenta, ale także pozostałych obowiązków ciążących na banku.

Dotychczasowa praktyka polegała na tym, że konsument w oświadczeniu o zamiarze skorzystania z SKD wskazywał konkretne naruszenia. Banki na ogół tych oświadczeń nie uwzględniały, więc sprawy trafiały do sądów. Jednak sądy rozpatrywały tylko to, co było w oświadczeniu. W opinii z dnia 11 czerwca br. Rzecznik Generalny TSUE wskazał jednoznacznie, że sąd rozpoznający sprawę o SKD powinien sprawdzić, czy wszystkie obowiązki z ustawy zostały wypełnione. Sąd nie jest ograniczony wskazaniami zawartymi w oświadczeniu konsumenta ani w piśmie jego pełnomocnika.

Opinia Rzecznika Generalnego TSUE wzmacnia pozycję konsumentów w związku z umowami kredytów i pożyczek konsumenckich. Jeżeli wyrok TSUE w pełnym składzie będzie zbieżny z opinią Rzecznika, to sądy będą musiały z urzędu sprawdzać czy w umowie są inne wady prawne ponad te wskazane w oświadczeniu o SKD. Nawet jeśli sąd uzna, że wskazane w oświadczeniu konsumenta naruszenie nie jest podstawą do zastosowania SKD, to i tak będzie mógł zastosować tę sankcję, o ile dopatrzy się w umowie pożyczki lub kredytu konsumenckiego innych naruszeń przepisów.

Jeszcze nie jest znany terminu ogłoszenia wyroku TSUE do sprawy C-831/24, ale eksperci przewidują, że może on zapaść już jesienią tego roku. Niewykluczone, że Trybunał udzieli odpowiedzi także na pozostałe dwa pytania zadane przez Sąd Rejonowy w Białymstoku, choć w opinii niektórych ekspertów brak odpowiedzi na pytania numer dwa i trzy może wynikać z treści pytania pierwszego. Sąd będzie zobligowany zbadać z urzędu, czy bank wypełnił wszystkie 22 obowiązkowe elementy umowy wynikające z ustawy z 2011 roku, więc będzie to obejmowało również procedury przedterminowej spłaty.

Konsumenci mogą być dobrej myśli – w ponad 90% przypadków wyroki są zbieżne z wcześniejszymi opiniami Rzecznika Generalnego. Przy takim obrocie spraw banki oraz sądy będą miały duże wyzwanie w związku z masowymi pozwami konsumentów. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że w związku z tą sprawą jest duża obawa w środowisku sędziowskim. Na barki sądów zrzucony zostanie cały obowiązek weryfikacji umów, potencjalnie także w przypadku braku wskazania konkretnego naruszenia.

Jak komentuje opinię TSUE do sprawy C-831/24 ZBP i szef bankowców Tadeusz Białek?

Po ogłoszeniu opinii Rzecznika Generalnego TSUE do sprawy C-831/24 Związek Banków Polskich szybko wydał komentarz, w którym podkreślił, że to tylko opinia, która cyt. „ma jedynie charakter pomocniczy”. ZBP zwrócił uwagę na fakt, że nie jest to jeszcze wyrok TSUE i nie wiąże składu orzekającego. Statystyki przemawiają jednak za tym, że wyrok będzie tożsamy z opinią. Co więcej, ZBP podkreślił, że zastosowanie SKD każdorazowo wymaga opinii sądu i nie jest stosowane automatycznie, choć sprawa C-831/24 w ogóle nie dotyka kwestii automatyzmu SKD.

Interesujące, że w komunikacie z dnia 11 czerwca 2026 r., wydanym po ogłoszeniu opinii Rzecznika TSUE, ZBP zachęca klientów aby w sprawie swojej umowy kredytu lub pożyczki konsumenckiej kontaktowali się bezpośrednio z bankiem. Czyżby chodziło o ugody albo o oferty refinansowania kredytów? Pozornie może się wydawać, że to pierwszy sygnał zmiany nastawienia sektora bankowego do kwestii kredytów konsumenckich. Wiemy jednak, że banki próbują wyjść z opresji, oferując rzekomo tańsze kredyty refinansujące poprzednie zobowiązania, ale tak naprawdę chodzi o zastąpienie wadliwych umów nowymi, już pozbawionymi wad.

Warto odnotować, że stanowisko ZBP nieco ewoluowało od czasu wydania wyroku TSUE z 13 lutego 2025 r. do sprawy C-472/23, czyli pierwszej polskiej sprawy dotyczącej kredytów konsumenckich i SKD rozstrzygniętej na forum unijnego Trybunału. Wówczas Prezes ZBP Tadeusz Białek twierdził, że nie obawia się kilku milionów pozwów, a tego typu przewidywania kancelarii prawnych nazwał „absolutną bzdurą”. Tymczasem po czerwcowej opinii Rzecznika TSUE jest to scenariusz jak najbardziej realny.

Prawdopodobnie już ponad półtora roku temu Prezes ZBP zdawał sobie sprawę z tego, że sektorowi bankowemu grozi fala pozwów sądowych o SKD. Mówił wówczas o nadmiarowych sankcjach w Polsce, które rzekomo są ewenementem na skalę europejską oraz o „wolnej amerykance” w chwili kiedy wprowadzano w 2011 roku obowiązującą nadal ustawę o kredycie konsumenckim. Apelował też do prezesa UOKiK, aby jak najszybciej uregulowana została kwestia SKD.

Po przełomowym wyroku TSUE do sprawy C-744/24 z 23 kwietnia 2026 r., gdzie unijny Trybunał uznał za niezgodną z prawem powszechną praktykę banków polegającą na naliczaniu odsetek od skredytowanych kosztów (prowizji, składek ubezpieczeniowych oraz innych opłat związanych z kredytem lub pożyczką konsumencką), ZBP próbował umniejszać znaczenie wyroku i eksponował mniej istotny aspekt tego orzeczenia tj. że banki mają prawo do rekompensaty (wyższego oprocentowania) za niepobieranie odsetek od skredytowanych kosztów.

Banki faktycznie mogą wprowadzić takie rekompensaty, ale będzie to dotyczyło nowych umów. Pojawia się pytanie, co z milionami zawartych wcześniej umów kredytów i pożyczek konsumenckich, w ramach których banki wciąż pobierają odsetki od prowizji albo od składek ubezpieczeniowych? Banki będą musiały wyjść do konsumentów z korzystną ofertą, i to szybko. Jeśli TSUE podtrzyma opinię Rzecznika Generalnego do sprawy C-831/24, do sądów ruszą setki tysięcy konsumentów, zachęcone tym, że sądy będą zobligowane badać z urzędu ich umowy.

Prezes ZBP w jednym z ostatnich wywiadów wspomniał, że sektor pracuje nad jakimiś rozwiązaniami, ale nie podał szczegółów. Za to włączył się w nagonkę na Szefa UOKiK Tomasza Chróstnego, po tym jak w końcówce maja br. rząd odebrał UOKiK prace nad projektem nowej ustawy o kredycie konsumenckim. Tadeusz Białek stwierdził niedawno, że projekt ustawy o kredycie konsumenckim, który przygotował UOKiK to, cyt. „otwarcie wrót dla kancelarii odszkodowawczych”, które – w jego opinii – są głównym beneficjentem SKD. Zarzucił Prezesowi UOKiK, że przygotował rozwiązanie maksymalnie rozszerzające sankcję, zamiast uczynić ją proporcjonalną do skali naruszeń. Paradoksalnie człowiek szefujący sektorowi osiągającemu co roku kilkudziesięciomiliardowe zyski (w ubiegłym roku zysk netto sektora bankowego przekroczył 40 mld zł) mówi o cynizmie i populizmie Prezesa UOKiK, który próbuje objąć większą ochroną słabszych uczestników rynku finansowego.

Przypomnijmy, że nowa ustawa o kredycie konsumenckim ma wdrożyć dyrektywę CCD2 w sprawie kredytów konsumenckich, a unijny termin na przyjęcie przepisów upływa w listopadzie br. Mimo to rząd zamierza przygotować całkiem nowy projekt ustawy. Pojawiają się spekulacje o możliwym lobbingu sektora bankowego, który domaga się złagodzenia sankcji tj. nakładania na banki oraz na inne instytucje finansowe kar proporcjonalnych do stopnia naruszeń.

ZBP próbuje przekierować uwagę opinii publicznej na wyrok w sprawie frankowej C-903/24 (Zmarka)

W związku z tym, że opinia Rzecznika Generalnego TSUE do sprawy C-831/24 jest mocna, jednoznaczna i zdecydowanie prokonsumencka, sektor bankowy próbuje przekierować uwagę opinii publicznej na wyrok TSUE w sprawie frankowej C-903/24 (Zmarka), który zapadł w tym samym dniu tj. 11 czerwca br.

Sprawa C-903/24 dotyczyła umowy kredytu denominowanego kursem franka szwajcarskiego banku Santander BP zawartej w 2008 roku. W 2022 roku kredytobiorcy złożyli do banku reklamację ze wskazaniem że umowa jest nieważna. Wezwali też bank do zwrotu w terminie 30 dni wszystkich dokonanych w związku z umową wpłat. Wezwanie miało jednak ogólny charakter i nie zawierało kwoty, której domagali się Frankowicze. Bank oczywiście nie uwzględnił reklamacji, więc kredytobiorcy złożyli pozew do sądu, gdzie wykazali już konkretną kwotę wraz z odsetkami za opóźnienie od daty wezwania banku do zwrotu wpłat.

Sąd Okręgowy w Warszawie, do którego trafił pozew kredytobiorców frankowych, nabrał wątpliwości od której daty należą im się odsetki za opóźnienie – czy od daty pierwszego wezwania banku do zwrotu wpłat na etapie przedsądowym, które nie zawierało konkretnej kwoty objętej żądaniem, czy dopiero od daty pozwu sądowego. Wobec zaistniałego dylematu warszawski sąd skierował w tej sprawie pytanie prejudycjalne do TSUE.

W wyroku z dnia 11 czerwca 2026 roku TSUE rozwiał wątpliwości SO w Warszawie. W sentencji wyroku Trybunał potwierdził, że konsumentowi należą się odsetki za opóźnienie w związku z nieważną umową frankową, ale liczone dopiero od dnia doręczenia bankowi dokumentu (pozasądowego lub procesowego) zawierającego konkretną kwotę żądań. W przypadku sporu, który stał się kanwą sprawy C-903/24 oznacza to, że kredytobiorcom należą się odsetki liczone dopiero od daty doręczenia bankowi odpisu pozwu sądowego, a nie od pierwszego wezwania do zapłaty, bo tam nie została ujęta kwota żądań.

W opinii pełnomocników prawnych reprezentujących konsumentów wyrok jest potwierdzeniem dotychczasowego orzecznictwa TSUE w sprawie należnych kredytobiorcom odsetek za opóźnienie. Zwłaszcza dotyczy to wyroków do spraw C-520/21 z 15 czerwca 2023 r., C-140/22 z 7 grudnia 2023 r. oraz C-28/22 z 14 grudnia 2023 r. W dwóch wyrokach z grudnia 2023 roku TSUE zakwestionował przyjętą przez Sąd Najwyższy koncepcję, że kredytobiorcom należą się odsetki za opóźnienie dopiero od daty złożenia w sądzie oświadczenia o świadomości skutków nieważności umowy. Po tych wyrokach polskie sądy zaczęły zasądzać odsetki za opóźnienie od daty przedsądowego wezwania banku do zapłaty, a jeśli takiego wezwania nie było – od daty doręczenia bankowi pozwu.

W tym kontekście sprawa C-903/24 była nietypowa, bo kredytobiorcy co prawda złożyli wezwanie do zapłaty na etapie reklamacyjnym, ale nie wskazali kwoty żądań. W sprawach prowadzonych przez doświadczone kancelarie takie sytuacje się już raczej nie zdarzają. Prawnicy z renomowanych kancelarii frankowych twierdzą, że ten wyrok nie wnosi nic nowego do kwestii odsetek za opóźnienie należnych kredytobiorcom frankowym po unieważnieniu umów. Tym samym nie jest on żadnym przełomem.

Innego zadania jest ZBP, który nadinterpretowuje ten wyrok twierdząc, że jest on zdecydowanie pozytywny dla sektora bankowego, bo ogranicza sytuacje, w których kredytobiorcy mogliby domagać się od banków odsetek za opóźnienie od daty złożenia reklamacji niezawierającej wezwania do zapłaty konkretnej kwoty. W ten sposób banki próbują przysłonić znaczenie opinii Rzecznika Generalnego TSUE do sprawy C-831/24 dotyczącej kredytów konsumenckich i SKD, która faktycznie ma charakter przełomowy.

Co w sprawie opinii Rzecznika TSUE do sprawy C-831/24 sądzi Pełnomocniczka MS ds. ochrony praw konsumentów?

Pani Pełnomocnik MS A. Wiewiórowska-Domagalska, zapytana na portalu „X” o stanowisko w sprawie SKD stwierdziła, że zawsze była za tym, aby ochrona konsumenta była efektywna i proporcjonalna. W ten sposób próbowała wybrnąć z odpowiedzi na trudne pytanie, czy jej stanowisko jest bliższe opinii Przewodniczącego KNF, który optuje za zmniejszeniem skutków naruszeń prawa przez banki, czy bliższe prokonsumenckiemu stanowisku Prezesa UOKiK.

Pełnomocniczka MS ds. ochrony praw konsumentów – po tym jak wielokrotnie rozczarowała Frankowiczów – ponownie staje po stronie banków, tym razem w sporze o SKD. Po opinii Rzecznika TSUE do sprawy C-831/24 stwierdziła, że SKD zarówno w świetle orzecznictwa TSUE, jak i w kontekście obowiązującej ustawy o kredycie konsumenckim, jest nieproporcjonalna. Prawnicy uczestniczący w dyskusji na portalu „X” zwrócili uwagę, że jest to sankcja będąca wynikiem decyzji polskiego ustawodawcy, który wdrożył do przepisów poprzednią dyrektywę CCD1. Czyżby prounijny polski rząd nie chciał stosować się do prawa UE? Być może powód takiego stanowiska Pełnomocniczki Ministra Sprawiedliwości jest inny – rząd obawia się, że sądy zostaną zalane ogromną ilością pozwów o SKD.

Ministerstwo Sprawiedliwości zastanawia się nad przygotowaniem specustawy regulującej kwestie rozliczeń konsumentów z bankami. Chodzi o odrębną regulację niż projekt nowej ustawy o kredytach konsumenckich. Ustawa ma przede wszystkim uchronić wymiar sprawiedliwości przed skutkami wzmożonej fali pozwów o SKD. Jeszcze przed ogłoszeniem opinii Rzecznika TSUE do sprawy C-831/24 Minister Waldemar Żurek mówił o cyt. „wdzierającej się do sądów z impetem Sankcji Kredytu Darmowego”. Jak wynika z wyliczeń redakcji BI, ilość reklamacji złożonych w sprawie umów konsumenckich może sięgać 100 tys. a liczba toczących się w sądach spraw o SKD może już oscylować w granicach 25 tys. Niewątpliwie liczby te zwiększą się kilkakrotnie, jeśli wyrok TSUE do sprawy C-831/24 będzie zbieżny z opinią Rzecznika.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

NBP dostrzega ryzyko związane z SKD. Czy banki obudzą się i wyciągną lekcję z historii?

W najnowszym raporcie o stabilności systemu finansowego z czerwca 2026 roku NBP wymienił ryzyko związane z kredytami konsumenckimi jako jedno z trzech głównych zagrożeń dla polskiego systemu finansowego, obok ryzyk związanych z kredytami frankowymi oraz z kredytami złotowymi z WIBOR-em. Mimo to NBP ocenił, że wpływ ryzyka prawnego na ryzyko systemowe uległ obniżeniu. Wynika to z faktu, że 106 mld zł rezerw zawiązanych przez banki na kredyty frankowe pokrywa koszty realizacji niekorzystnych dla banków wyroków oraz koszty ugód. Bank centralny szacuje, że przy podejściu konserwatywnym banki musiałyby dołożyć jeszcze 22 mld zł do rezerw frankowych, ale to nie będzie stanowiło dużego zagrożenia, bo koszty zostaną rozłożone w czasie.

W kwestii SKD NBP zarekomendował zrównoważone podejście, czyli proporcjonalność sankcji do stopnia naruszeń. Autorzy raportu stwierdzili, że potencjalne koszty w razie zmaterializowania się skrajnie negatywnego scenariusza nie zagrożą stabilności systemu finansowego. Na ten moment nie byli jednak w stanie ich oszacować. Według banku centralnego aktualne odpisy na SKD są bardzo niskie. NBP zwrócił jednak uwagę na dużą niepewność wynikającą z kwietniowego wyroku do sprawy C-744/24, który może oznaczać konieczność zwrotu pobranych przez banki odsetek od skredytowanych kosztów.

Według Rzecznika Finansowego dr Michała Ziemiaka banki nie powinny dopuścić do powtórki scenariusza z kredytami frankowymi. To w rękach banków jest przyszłość sporów o SKD. Powinny one proponować konsumentom konkretne, korzystne dla kredytobiorców rozwiązania już na etapie reklamacji. Rzecznik Finansowy twierdzi, że nie ma jeszcze systemowej zmiany podejścia banków do kredytów konsumenckich. Na ten moment banki nie są jeszcze gotowe na dialog ze środowiskiem konsumenckim.

Saga frankowa to nie jedyny przykład afery, z której banki powinny wyciągnąć wnioski. Zarówno w Polsce, jak i na świecie wielkie koncerny próbowały zatuszować nieprawidłowości, ukrywać skalę procederu albo zwyczajnie przeczekać burzę. Nie wyszło im to jednak na dobre. Poniżej prezentujemy trzy przykłady skandali, które koncerny próbowały ukryć, ale ostatecznie słono za to zapłaciły.

Amerykański gigant bankowości Wells Fargo próbował ukryć skalę afery związanej z zakładaniem rachunków bankowych bez zgody klientów

Lekcją dla polskiego sektora bankowego może być skandal związany z amerykańskim bankiem Wells Fargo. Widać tutaj pewną analogię – przede wszystkim chodzi o ukrywanie przez wiele lat skali nadużyć. Obowiązujący w banku Wells Fargo system motywacyjny – polegający na premiowaniu pracowników za jak największą liczbę założonych rachunków bankowych, sprzedanych kart płatniczych oraz innych produktów bankowych – doprowadził do patologii. Pracownicy Wells Fargo zaczęli zakładać klientom fikcyjne konta, składać wnioski o wydanie kart kredytowych bez zgody i wiedzy klientów. Z czasem klienci zaczęli odczuwać konsekwencje tych działań, np. bank pobierał od nich opłaty albo pojawiał się nieoczekiwany wpis w historii kredytowej.

Prawdopodobnie już przed 2010 rokiem pojawiły się pierwsze sygnały o nieprawidłowościach i skargi klientów. Jednak proceder wyszedł na światło dzienne dopiero w 2016 roku, kiedy w wyniku dziennikarskiego śledztwa ukazał się artykuł w „Los Angeles Times”. Dopiero na tym etapie w sprawę włączył się amerykański regulator rynku finansowego, który ukarał Wells Fargo grzywną w wysokości 185 milionów dolarów. Wówczas zarząd banku podjął pozorowane działania mające uzdrowić sytuację.

W kolejnych latach okazało się jaka była skala oszustwa – pracownicy banku założyli nawet 3,5 miliona fałszywych rachunków rozliczeniowych i oszczędnościowych oraz wydali ponad 500 tys. kart kredytowych bez zgody klientów. Według danych z 2022 roku bank musiał zapłacić karę w wysokości 2 mld USD nałożoną przez Consumer Financial Protection Bureau (CFPB), czyli odpowiednik polskiego UOKiK. Do amerykańskich sądów trafiło wiele pozwów przeciwko Wells Fargo, a sprawy toczyły się w sądach latami. Jeszcze w latach 2023-2025 kończone było sporo spraw i bank wypłacał oszukanym klientom rekompensaty. Poważne konsekwencje ponieśli także pracownicy banku. W wyniku afery zwolnionych zostało około 3,5 tys. osób. Ze stanowiska musiał też ustąpić prezes banku John Stumpf.

Koncern Boeing chciał zarobić na bezpieczeństwie pasażerów. Afera związana z samolotem Boeing 737 MAX

Kolejnym przykładem z nieco innej dziedziny jest afera związana z samolotem Boeing 737 MAX. W latach 2018-2019 doszło do dwóch poważnych katastrof lotniczych, w obu przypadkach samoloty Boeing 737 MAX rozbiły się krótko po starcie. W wyniku katastrofy samolotu w Dżakarcie zginęło 189 osób, a kolejna katastrofa w Addis Abebie kosztowała życie 157 osób. Powodem obu katastrof były błędy konstrukcyjne samolotu, błędy przy certyfikacji jednego z systemów oraz niedochowanie standardów bezpieczeństwa. Koncern Boeing wywierał naciski aby piloci nie przechodzili kosztownych szkoleń na symulatorach, co ułatwiało sprzedaż samolotu.

Dopiero po katastrofach ujawnione zostały wewnętrzne informacje wymieniane pomiędzy pracownikami Boeinga. Okazało się, że niektórzy inżynierowie i piloci testujący model samolotu wiedzieli o jego wadach. Koncern Boeing poniósł ogromne koszty na skutek swoich działań powodowanych chęcią zysku, które wedle różnych szacunków wyniosły od 20 mld USD do 35 mld USD. Były to m.in. koszty związane z rekompensatami dla rodzin osób, które poniosły śmierć w dwóch katastrofach, rekompensaty dla linii lotniczych, koszty związane z koniecznością przeprojektowania samolotu i jego ponownej certyfikacji, a także koszty postępowań sądowych oraz ugód. Przede wszystkim jednak koncern stracił reputację, co skutkowało obniżeniem sprzedaży samolotów. Niektóre szacunki mówią o tym, że w wyniku afery Boeinga 737 MAX wartość koncernu spadła o 25%.

Dlaczego opisujemy ten przypadek, mimo że nie dotyczy on ani polskiego podwórka, ani branży bankowej? Wbrew pozorom jest kilka analogii. Koncern Boeing – podobnie jak działające w Polsce banki – chciał mnożyć zyski kosztem swoich klientów. Tym razem chodziło jednak o poważniejsze kwestie – pazerność wielkiej korporacji kosztowała życie 346 osób.

Obligacje GetBack, czyli jedna z największych afer na polskim rynku finansowym. KNF nie zabezpieczył konsumentów przed stratą oszczędności życia

Teraz pora wrócić na nasze rodzime podwórko. Zapewne większość czytelników słyszała o aferze związanej z obligacjami GetBack i rolą, jaką odegrał w niej Idea Bank. Warto wrócić do tej sprawy, bo była to jedna z największych afer w polskim systemie finansowym.

Firma GetBack rozpoczęła działalność w obszarze windykacji w 2012 roku. Podobnie jak Idea Bank należała ona do grupy Getin Holding założonej przez biznesmena Leszka Czarneckiego. Działalność firmy GetBack polegała na skupywaniu od banków wierzytelności (niespłaconych kredytów i pożyczek) i następnie windykacji długów. Podmiot liczył, że odzyska od dłużników większe kwoty niż pieniądze wydane na zakup wierzytelności.

Na sfinansowanie zakupu pakietów długów GetBack potrzebował dużych pieniędzy. Sposobem na finansowanie zakupów wierzytelności była sprzedaż obligacji. Pośrednikiem w sprzedaży tych obligacji był głównie Idea Bank, który oferował zakup papierów dłużnych przede wszystkim klientom detalicznym. Klienci Idea Banku byli wprowadzani w błąd sugestiami, że obligacje GetBack to pewne i bezpieczne inwestycje. Niejednokrotnie nabywcami obligacji były osoby starsze, które powierzyły bankowi oszczędności życia. Według danych KNF obligacje GetBacku zakupiło ponad 9 tys. osób fizycznych a ich wartość emisyjna sięgnęła kwoty ok. 2,5 mld zł.

Afera z obligacjami GetBack została ujawniona w 2018 roku, kiedy to firma zwróciła się po pożyczkę do banku PKO BP i do Polskiego Funduszu Rozwoju. Wówczas wyszło na jaw, że GetBack ma poważne kłopoty finansowe. Obligatariusze zaczęli zgłaszać się do Idea Banku po swoje pieniądze i składać reklamacje. Dopiero wtedy zdali sobie sprawę, że nie były to bezpieczne lokaty, ale bardzo ryzykowna inwestycja.

Większość obligatariuszy odzyskała niewielki procent zainwestowanych pieniędzy. Niektórzy z nich poszli na układ z GetBackiem polegający na umorzeniu części należności i spłaty reszty w ratach, inni zdecydowali się na procesy sądowe. W związku z aferą GetBack toczyły się liczne postępowania prokuratorskie, w wyniku których zarzuty postawiono 131 osobom.

Na koniec warto wspomnieć o ustaleniach Najwyższej Izby Kontroli, która w swoim raporcie stwierdziła, że organy państwowe nie zapewniły należytej ochrony nieprofesjonalnym uczestnikom rynku finansowego (konsumentom), jeśli chodzi o działalność spółki GetBack oraz powiązanych z nią podmiotów oferujących obligacje. W szczególności negatywnie oceniona została działalność Komisji Nadzoru Finansowego, która sprawowała nadzór nad tymi podmiotami i nie wykryła na wczesnym etapie nieprawidłowości.

Podsumowanie

Niedawna opinia Rzecznika Generalnego TSUE do sprawy C-831/24 stawia posiadaczy nieuczciwych kredytów i pożyczek konsumenckich w o wiele lepszej sytuacji. Rzecznik TSUE opowiedział się za tym, że sądy krajowe są zobligowane do badania z urzędu tych umów.

Jeśli wyrok pełnego składu TSUE będzie zbieżny z opinią Rzecznika, to konsumentom będzie znacznie łatwiej dochodzić swoich praw w sądach. Nawet jeśli wskażą w oświadczeniu o SKD błędną podstawę, to sąd i tak będzie musiał z urzędu sprawdzić umowę pod kątem innych wad prawnych.

W sektorze bankowym i w Ministerstwie Sprawiedliwości wybuchła panika. O ile banki szybko nie zaproponują kredytobiorcom korzystnych ugód, to już jesienią tego roku do sądów może trafić ogromna liczba pozwów o SKD. Czas pokaże, czy banki wyciągną wnioski z kryzysu frankowego i z innych afer, które finalnie zakończyły się dla wielkich koncernów ogromnymi stratami finansowymi.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze