Dwa banki już oddają odsetki po wyroku TSUE. Co z klientami pozostałych?

Czas czytania: 11 minut

W największych bankach w Polsce trwa właśnie akcja dostosowywania umów kredytowych do unijnego wyroku z 23 kwietnia br. (C-744/24). Ponieważ TSUE przesądził o tym, że bank nie może pobierać odsetek od skredytowanych kosztów kredytu (np. prowizji, składek na ubezpieczenie), banki muszą niezwłocznie zaprzestać tej praktyki – ale nie tylko. Zasadne staje się rozliczenie nienależnie pobranych odsetek, czyli oddanie klientom środków, które do tej pory wydawały się przedstawicielom sektora pewnym zyskiem. Jak zwykle w takich przypadkach bywa, problemem dla banków staje się ustalenie, jak bardzo będą musiały sięgnąć do swoich kieszeni celem przeprowadzenia uczciwych rozliczeń. Sektor preferowałby zwrot jedynie tych odsetek, które zostały naliczone i pobrane od wyroku TSUE. Ten pomysł nie podoba się jednak Rzecznikowi Finansowemu, który uważa, że konsumenci powinni otrzymać również odsetki pobrane we wcześniejszych okresach. W tle toczą się prace nad nową ustawą o kredycie konsumenckim, której kształt powinniśmy poznać już w nadchodzących miesiącach.

Z tekstu dowiesz się:

  • Które banki już w tej chwili rozliczają się z konsumentami z nienależnie pobranych odsetek od skredytowanych kosztów kredytu
  • Jak banki interpretują wyrok TSUE i dlaczego ta interpretacja nie zadowala ani strony konsumenckiej, ani Rzecznika Finansowego
  • Jaka jest najnowsza narracja banków, opracowana i kolportowana z myślą o złagodzeniu potencjalnych skutków wyroku TSUE.

Banki tłumaczą się w mediach z pobierania odsetek od skredytowanych kosztów. Konsekwentnie milczą na temat unijnego wyroku sprzed 10 lat

Rok 2026 przyniósł bankom sporą niespodziankę: podmioty z tego rynku były do niedawna przekonane, że po przejściu fali spraw frankowych ich problemy z roszczeniami konsumenckimi, przynajmniej na tak masową skalę, zakończą się. Nadzieje na taki scenariusz zostały rozwiane przez Trybunał Sprawiedliwości UE, który 23 kwietnia 2026 roku wydał wyrok w sprawie C-744/24, w której pozwanym był Pekao S.A. Unijne orzeczenie nie pozostawia wielkiego pola do interpretacji: bank, który skredytował konsumentowi pozaodsetkowe koszty kredytu, takie jak prowizje czy składki na ubezpieczenie, nie może objąć tych kosztów oprocentowaniem.

Odsetki powinny być liczone wyłącznie od kwot faktycznie udostępnionych kredytobiorcy. TSUE wskazał, że jeśli bank chce jakoś zrekompensować sobie brak możliwości pobrania odsetek od skredytowanych kosztów, może odpowiednio powiększyć stopę oprocentowania takiego kredytu. Jednocześnie Trybunał nie wskazał, jaka powinna być kara dla banku za przyjęcie nieprawidłowej podstawy do naliczenia odsetek. Nie wiemy zatem, czy zdaniem unijnych sędziów zastosowanie takiej błędnej praktyki powinno skutkować sankcją kredytu darmowego, opisaną w art. 45 obowiązującej od 2011 roku ustawy o kredycie konsumenckim.

Sektor bankowy, komentując unijne orzeczenie, skoncentrował się na tym, że TSUE nie powiązał praktyki pobrania odsetek od kosztów pozaodsetkowych z koniecznością zastosowania SKD. Jednocześnie jego przedstawiciele stoją na stanowisku, iż działali zgodnie z obowiązującym prawem, a opisywanej praktyki nie zakazywała ani ustawa o kredycie konsumenckim, ani nie sprzeciwiały się jej UOKiK i KNF. Narrację tę przyjęła dość bezkrytycznie również część przedstawicieli mediów. Z dużym zażenowaniem odnotowujemy fakt, że największe branżowe portale powielają bankowy przekaz bez podjęcia próby weryfikacji tego, czy przedstawiane twierdzenia są w ogóle zgodne z prawdą.

Tymczasem obowiązująca ustawa o kredycie konsumenckim, stanowiąca implementację dyrektywy CCD1, w żadnym miejscu nie precyzuje, że bank lub inna instytucja kredytowa może pobierać odsetki od skredytowanych kosztów. Ustawodawca w ogóle nie przewidział zaistnienia tak absurdalnej sytuacji, jak ta, w której znaleźli się polscy konsumenci: polskie banki znalazły sposób, by zarobić na kliencie na trzy sposoby: na odsetkach od użyczonego kapitału, na prowizji, stanowiącej dodatkowy zarobek na umowie, i na odsetkach od tej prowizji. Zgadza się, banki pobierały odsetki od pozaodsetkowych kosztów kredytu, a dziś twierdzą, że w tej praktyce nie było nic niestosownego – i są w tych twierdzeniach wspierane przez część przedstawicieli mediów.

Gdyby środowisko dziennikarskie rzeczywiście było zainteresowane obiektywnym przedstawieniem swoim czytelnikom pełnego obrazu sytuacji, wzięłoby w swoich rozważaniach pod uwagę wcześniejszy wyrok TSUE, z kwietnia 2016 roku, w sprawie C-377/14. W tamtym orzeczeniu unijni sędziowie wskazali jasno, że bank nie może doliczać do całkowitej kwoty kredytu czy kwoty wypłat jakichkolwiek innych kwot, które nie zostały konsumentowi wydane do jego dyspozycji, w tym kwot naliczonych przez kredytodawcę w związku z pokryciem kosztów udzielenia kredytu.

Już w 2016 roku nie było wątpliwości co do tego, jaki stosunek TSUE ma do praktyki powiększania całkowitej kwoty kredytu, stanowiącej podstawę do objęcia oprocentowaniem, o skredytowane koszty. Wyrok ten, wiążący wszystkie państwa członkowskie UE, najwyraźniej umknął jednak polskiemu sektorowi bankowemu. Jego publikacja nie została również zauważona przez Komisję Nadzoru Finansowego, która jeszcze w 2021 roku, w wydawanych przez siebie broszurach informacyjnych, kolportowała błędne wskazówki dotyczące liczenia RRSO. Nie dziwi zatem, że skompromitowana KNF mówi dziś tym samym głosem, co banki, i zdaje się odczytywać wyrok z 23 kwietnia 2026 roku jako próbę zmiany zasad gry w czasie jej trwania.

O tym, że zdziwienie wyrokiem jest w sektorze wyłącznie pozorne, świadczyć może fakt, że największe giełdowe banki w Polsce zaczęły odstępować od opisywanej abuzywnej praktyki na długo przed jego publikacją. Akcja usuwania z bieżącej oferty kredytów gotówkowych opartych o mechanizm kredytowania kosztów rozpoczęła się jeszcze w 2023 roku. Na koniec 2024 roku już tylko nieliczne podmioty kontynuowały zawieranie umów w oparciu o kredytowanie kosztów. Gdy Trybunał wydał wyrok w sprawie C-744/24, banki nie musiały już zmieniać swojej aktualnej oferty kredytów gotówkowych. Problemem stał się jednak portfel aktywnych umów, zawartych jeszcze w okresie sprzed „wyczyszczenia” oferty.

Nie tylko mBank i Millennium Bank oddają konsumentom część nienależnie pobranych odsetek. Kolejne podmioty zaczynają szukać ucieczki przed SKD

Ponieważ unijny wyrok nie zostawia bankom żadnego pola do dyskusji, niemal natychmiast po jego wydaniu sektor zaczął dostosowywać się do nowych reguł gry. O skali podjętych działań dowiadujemy się z półrocznych sprawozdań finansowych, których publikacja przypadła na miesiące wakacyjne. Sumarycznie, w II kwartale (w którym TSUE wydał wyrok), banki giełdowe wydały ok. 620 mln zł na zaadaptowanie się do nowych warunków. Kwota ta w większości została przeznaczona na korektę przyszłych przychodów z tytułu odsetek. Wiadomo też, że trzy banki (PKO BP, Alior Bank, BNP Paribas) utworzyły pierwsze, póki co niewielkie, rezerwy na ryzyka prawne związane z sankcją kredytu darmowego.

Gdy weźmiemy pod uwagę, ile spraw o SKD toczy się obecnie w sądach, może wręcz dziwić, że podobnych rezerw nie tworzą pozostałe banki giełdowe. Z danych Związku Banków Polskich wynika, że 15 banków komercyjnych otrzymało dotąd 120 tys. reklamacji i 34 tys. pozwów o tę sankcję (są to dane z końca II kwartału). W przypadku banków notowanych na giełdzie liczba toczących się spraw sądowych to 25,2 tys. Z mediów głównego nurtu możemy dowiedzieć się, że zdecydowaną większość (80 proc.) takich spraw przedstawiciele sektora wygrywają. Dane te owszem, mogą odzwierciedlać rzeczywistą skalę wygranych sektora, jednak z uwzględnieniem wszystkich prawomocnych wyroków sądowych, a nie tylko tych, które zapadły po orzeczeniu TSUE.

Różnica jest znacząca, o czym możemy się przekonać, analizując dane zawarte w półrocznych sprawozdaniach finansowych sektora. Te są nieubłagane. Pekao S.A., który łącznie, do końca II kwartału, przegrał tylko 18,7 proc. spraw o SKD, w samym II kwartale otrzymał 50 prawomocnych wyroków, spośród których 38 proc. było zwycięskich dla strony konsumenckiej. Z podobną zmianą w orzecznictwie zmaga się mBank, który łącznie przegrał prawomocnie jedynie 5,8 proc. spraw o SKD. Wśród spraw prawomocnie zakończonych przez sądy w II kwartale było aż 26,5 proc. wygranych po stronie kredytobiorcy. Podobny trend możemy zaobserwować w Millennium, który przyzwyczaił się, że wygrywa 85 proc. spraw o SKD. W II kwartale skala tych zwycięstw drastycznie spadła: bank w tym okresie przegrał 35,5 proc. postępowań.

Zarówno mBank, jak i Millennium zawarły w swoich sprawozdaniach za I półrocze informację o zaprzestaniu naliczania i pobierania odsetek od skredytowanych kosztów kredytu. Banki przestały stosować tę praktykę od daty wydania wyroku TSUE w sprawie C-744/24, czyli od 23 kwietnia 2026 roku. Na podobną deklarację nie zdobył się w sprawozdaniu bank Pekao S.A., który poinformował jedynie o korekcie wynikowej w wysokości 126 mln zł, a także zasugerował, że w przyszłości możliwe jest wdrożenie rozwiązań sektorowych.

Według najnowszych doniesień medialnych, bank jest gotów na dostosowanie się do unijnego wyroku poprzez rozliczenie nadmiarowych odsetek, ale tylko tych pobranych od 23 kwietnia 2026 roku. Podmiot nie jest osamotniony w tym podejściu – podobną interpretację wyroku Trybunału proponują także inni gracze rynku finansowego.

Podkreślenia wymaga, że część banków stosuje nieco inne zasady rozliczeń w przypadkach objętych reklamacją. Jeżeli konsument złożył w banku oświadczenie o skorzystaniu z SKD, istnieje szansa, że bank częściowo uzna roszczenie i zdecyduje się na rozliczenie nienależnie pobranych odsetek od początku wykonywania umowy, przy jednoczesnym zastrzeżeniu, że nie znajduje podstaw do objęcia umowy sankcją kredytu darmowego. Kancelarie prawne reprezentujące w sądach stronę konsumencką już od jakiegoś czasu zwracają uwagę, że taktykę częściowego uznawania reklamacji testują takie podmioty jak Velo Bank, Alior Bank i Pekao S.A.

Na to, jak konsument powinien odczytać taki zwrot, zwraca uwagę adwokat Jacek Sosnowski, którego kancelaria prowadzi kilka tysięcy spraw przeciwko bankom.

– Przelew z banku albo pismo z nowym harmonogramem to dla konsumenta przede wszystkim sygnał, a nie zamknięcie tematu. Bank w ten sposób sam przyznaje, że w umowie coś było nie tak i że przez lata pobierał świadczenie, do którego nie miał podstawy. Pierwsze, co kredytobiorca powinien w takiej sytuacji zrobić, to wyjąć umowę z szuflady i ją uważnie przeczytać – mówi adwokat Jacek Sosnowski z Kancelarii Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

Jak tłumaczy, sam zwrot części odsetek to wyłącznie rozliczenie nadmiarowego świadczenia, a nie sankcja, którą przewiduje art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim.

– Sankcja kredytu darmowego działa zupełnie inaczej: jeśli bank naruszył obowiązki informacyjne, konsument oddaje wyłącznie pożyczony kapitał, bez odsetek i bez prowizji, a to, co już zapłacił ponad kapitał, podlega zwrotowi. Skala korzyści jest więc nieporównywalna z tym, co banki proponują dziś w ramach dobrowolnych rozliczeń. Dlatego przelew warto potraktować jako zaproszenie do sprawdzenia, czy umowa nie kwalifikuje się do czegoś znacznie więcej – dodaje mec. Sosnowski.

PKO BP i Erste Bank stawiają na automatyzację procesu rozliczeń. Alior dostosuje się do unijnego wyroku w IV kwartale br.

Jak zwykle w przypadkach spraw spornych, zwolennikiem postępowych rozwiązań jest PKO BP. Podmiot, który jako pierwszy rozpoczął w 2021 roku pilotaż ugód frankowych (co bardzo mu się opłaciło), poinformował o rozpoczęciu we wrześniu tego roku procedury automatycznego rozliczania się z odsetek, pobranych od skredytowanych kosztów od 23 kwietnia 2026 roku. Klienci tego banku nie muszą upominać się o zwrot – bank odda pieniądze tak czy inaczej.

Od momentu publikacji sprawozdań finansowych za I półrocze minęło już kilka tygodni, w trakcie których pozostali przedstawiciele sektora bankowego nie próżnowali. Wiadomo na przykład, że z dniem 27 sierpnia 2026 roku BNP Paribas zaczął korygować umowy kredytów konsumenckich, co skutkowało rozesłaniem klientom nowych harmonogramów spłaty. Portal Puls Biznesu, powołując się na biuro prasowe banku, poinformował, że proces będzie prowadzony sukcesywnie, zgodnie z terminami zapadalności.

Ten sam portal podaje, że do akcji rozliczania nadmiarowych odsetek dołączył Erste Bank. Podobnie jak reszta, podmiot dokonuje zwrotu odsetek pobranych od 23 kwietnia do dnia całkowitej spłaty kredytu, pracuje także nad rozwiązaniem technologicznym umożliwiającym zautomatyzowanie całego procesu. Również Velo Bank zamierza rozliczać się z odsetek pobranych od dnia wydania wyroku TSUE – procedurą objęte zostaną aktywne umowy, a do jej uruchomienia nie będzie potrzebny odrębny wniosek złożony przez klienta.

Z informacji, do których dotarł pb.pl wynika, że również ING Bank Śląski i Alior Bank przygotowują się do uwzględnienia skutków kwietniowego wyroku TSUE. Pierwszy nie ujawnił jeszcze, na kiedy zaplanowano wdrożenie, natomiast drugi zapowiedział, że zamierza dostosować się do orzeczenia do IV kwartału br. Alior chce postawić na automatyczne rozliczenie odsetek.

Ciekawostką jest to, że choć Alior formalnie jest drugim (po PKO BP) najczęściej pozywanym bankiem, to pod względem wartości przedmiotu sporu w sprawach o SKD ma pozycję niekwestionowanego lidera. Klient Alior Banku przeciętnie sądzi się o kwotę prawie 46 tys. zł, podczas gdy w PKO BP kwota ta wynosi niespełna 29 tys. zł, a w Erste Banku, trzecim pod względem ilości otrzymanych powództw, kwota ta to ok. 30,5 tys. zł. Na koniec II kwartału banki te miały w sądach kolejno 7,6 tys., 5,2 tys. oraz 3,7 tys. postępowań o sankcję kredytu darmowego.

 

ZBP rekomenduje bankom rozliczenie odsetek pobranych od 23 kwietnia. Z takim podejściem nie zgadza się Rzecznik Finansowy

Opisywane rozwiązania wdrażane przez banki są zgodne z rekomendacjami, wydanymi niedawno przez Związek Banków Polskich. ZBP nie znajduje podstaw do tego, by banki rozliczały się z kredytobiorcami, którzy spłacili już swoje umowy, jak również by dokonywały zwrotów odsetek pobranych przed wydaniem unijnego wyroku. Doprawdy trudno zrozumieć tę logikę: wszak wyrok TSUE nie stworzył nowej rzeczywistości prawnej, a jedynie wyjaśnił zaistniałe wątpliwości dotyczące wykładni prawa unijnego i potwierdził przypuszczenia strony konsumenckiej, wyrażane publicznie już od kilku lat.

Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że sytuacja jest analogiczna jak w przypadku kredytów frankowych: wyrok TSUE z 3 października 2019 roku nie stanowił przesłanki do rozliczenia świadczeń nienależnych pobranych od dnia jego wydania. Wyrok ten, podobnie jak i późniejsze, miał bezpośredni wpływ na zmianę orzeczniczą w krajowych sądach i w konsekwencji na eliminację z obrotu prawnego setek tysięcy wadliwych umów, zawartych na długo przed publikacją unijnego stanowiska.

Komunikat ZBP, w którym Związek zachęca banki do wdrażania rozwiązań odpowiadających wyrokowi TSUE, został pozytywnie odebrany przez Rzecznika Finansowego, dr Michała Ziemiaka, z pewnym zastrzeżeniem. RF oczekuje, że banki rozliczą nie tylko odsetki, które zostały pobrane nienależnie po wyroku TSUE, ale również te wcześniejsze. Zapowiedział, że kierowany przez niego urząd będzie monitorował przyjętą przez banki metodę rozliczeń. Nawet jeśli banki zgodziłyby się z Rzecznikiem Finansowym i postanowiły rozliczyć także wcześniejsze nadmiarowe odsetki, jest z tym pewien problem. Kto i za jaki okres powinien otrzymać ten zwrot?

Czy banki powinny rozliczyć się ze wszystkimi swoimi klientami, od których pobrano odsetki od skredytowanych kosztów, począwszy od 2011 roku, w którym zaczęła obowiązywać ustawa o kredycie konsumenckim? A może zwrot powinien objąć tylko świadczenia nieobjęte przedawnieniem (od nowelizacji kc z 2018 roku termin przedawnienia roszczeń w przypadku konsumenta wynosi 6 lat, wcześniej był dziesięcioletni). Sytuację komplikuje fakt, że obowiązująca ustawa o kredycie konsumenckim została znowelizowana w 2014 roku, w wyniku czego niektóre istotne pojęcia zostały zaktualizowane, co teoretycznie może mieć wpływ na sposób adaptacji banków do realiów wyznaczanych unijnym wyrokiem.

Skala problemu wykracza przy tym daleko poza spór o okres, za który bank ma oddać odsetki. Z danych systemu skdomat.pl, który analizuje umowy kredytów konsumenckich pod kątem naruszeń ustawy, wynika, że w lipcu 93 proc. sprawdzonych umów miało istotne wady dające duże prawdopodobieństwo skutecznego skorzystania z sankcji kredytu darmowego.

– Konsument nie powinien uzależniać sprawdzenia umowy od tego, czy jego bank akurat zdecydował się na zwrot. Rekomendacja ZBP obejmuje tylko aktywne umowy i tylko odsetki od 23 kwietnia, więc ogromna grupa kredytobiorców, w tym ci, którzy kredyt już spłacili, nie dostanie z banku żadnego sygnału. To nie znaczy, że ich umowy są w porządku – to znaczy jedynie, że bank nie widzi powodu, żeby ich o tym informować – ocenia prawnik.

Zastrzega jednak, że sankcja kredytu darmowego nie działa automatycznie.

– Aby z niej skorzystać, trzeba złożyć bankowi pisemne oświadczenie, a w razie sporu wykazać przed sądem konkretne naruszenie obowiązków informacyjnych z art. 30 ustawy. Ustawa przewiduje też roczny termin na złożenie tego oświadczenia, liczony od wykonania umowy, więc w przypadku kredytów już spłaconych czas ma realne znaczenie. Przelew od banku niczego tu nie przesądza, ale jest dobrym momentem, żeby w ogóle zadać sobie to pytanie – zastrzega mec. Sosnowski.

Sektor chce miarkowania sankcji w nowej ustawie o kredycie konsumenckim. Rząd zdaje się podzielać te oczekiwania

Warto wziąć pod uwagę jeszcze jedną kwestię: obecnie banki debatują wyłącznie o rozliczeniu nienależnie pobranych odsetek. Nie chcą nawet słyszeć, że objęcie oprocentowaniem pozaodsetkowych kosztów kredytu mogłoby skutkować zastosowaniem SKD, czyli pozbawieniem ich zarobku na tak skonstruowanej umowie. Jeżeli w kolejnych wyrokach Trybunał Sprawiedliwości UE powiąże pobranie odsetek od skredytowanych kosztów z potrzebą zastosowania sankcji wykraczającej poza rozliczenie samego nadmiarowego świadczenia (celem uczynienia sankcji odstraszającą a nie jedynie mającą charakter restytucyjny), banki będą miały problem nieustępujący rangą temu frankowemu.

Sektor liczy, że odpowiedzią na to zagrożenie będzie nowa ustawa o kredycie konsumenckim, za pomocą której Polska ma dokonać transpozycji do krajowego prawa przepisów unijnej dyrektywy CCD2. Zarówno banki giełdowe, jak i banki spółdzielcze liczą na to, że w nowej ustawie znajdą się przepisy miarkujące sankcję, w tym przewidujące zastosowanie SKD wyłącznie w przypadku najcięższych naruszeń, skutkujących pokrzywdzeniem konsumenta. Z dotychczasowych wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości, które jest projektodawcą ustawy, wynika, że nowy akt prawny będzie zawierał dodatkowe mechanizmy sankcyjne, co może świadczyć o tym, iż resort ugiął się pod naciskami sektora.

W jak dużym stopniu nowe mechanizmy sankcyjne stanowić będą odpowiedź na potrzeby banków, polscy konsumenci przekonają się już w nadchodzących miesiącach. Niewykluczone, że projekt ujrzy światło dzienne jeszcze w tym roku. Resort planuje przeprowadzenie konsultacji publicznych nad projektem, co da szansę środowiskom konsumenckim na zaprezentowanie własnych postulatów. Co więcej, nim ustawa wejdzie w życie, TSUE wyda najprawdopodobniej kolejne wyroki odnoszące się do polskich kredytów gotówkowych. Możliwy jest zatem scenariusz, w którym Ministerstwo zostanie zmuszone do skorygowania projektu i dostosowania go do nowych wytycznych przedstawionych przez Trybunał.

– Nowa ustawa, nawet jeśli złagodzi sankcję, co do zasady nie powinna działać wstecz wobec umów zawartych pod rządami obecnych przepisów. Dla milionów kredytobiorców gotówkowych punktem odniesienia pozostanie więc art. 45 w dzisiejszym brzmieniu i to, jak wyłoży go Trybunał w kolejnych sprawach. Spodziewam się, że dobrowolne zwroty odsetek nie zatrzymają fali pozwów, a raczej ją uruchomią, bo tysiące osób po raz pierwszy od lat zajrzy do umów, o których dawno zapomniały – prognozuje adwokat.

PODSUMOWANIE:

  • Zgodnie z aktualną wiedzą, podmioty takie jak mBank, Millennium Bank, PKO BP, Pekao S.A., BNP Paribas, Erste Bank,Velo Bank, ING Bank Śląski i Alior Bank planują rozliczenie odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu, pobranych od 23 kwietnia 2026 roku, czyli od wyroku TSUE
  • Podejście ww. banków jest zgodne z rekomendacją Związku Banków Polskich, który nie znajduje podstaw do prowadzenia rozliczeń w przypadku w całości wykonanych umów, a także w odniesieniu do odsetek pobranych przed wydaniem unijnego wyroku
  • Zarówno poszczególne banki, jak i ZBP, nie biorą pod uwagę faktu, że praktyka doliczania kosztów pozaodsetkowych do podstawy oprocentowania została zakwestionowana przez TSUE na długo przed wyrokiem C-744/24, a konkretnie w kwietniu 2016 roku, w orzeczeniu C-377/14
  • Poglądowi, według którego banki powinny rozliczyć wyłącznie odsetki pobrane od 23 kwietnia 2026 roku, sprzeciwia się Rzecznik Finansowy, który zapowiada, że kierowany przez niego urząd będzie monitorował procedury przyjęte w tym zakresie przez sektor.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze