Bunt sędziów przeciwko bankom. Nie pozwolą zamieść pytań do TSUE pod dywan

Czas czytania: 10 minut

Niewiele jest kwestii tak mocno jednoczących przedstawicieli sektora bankowego jak sankcja kredytu darmowego. Zagrożenie, które zaczęło się materializować dopiero niedawno, i które wynika z treści ustawy o kredycie konsumenckim z 2011 roku, powoduje, że konkurujące ze sobą podmioty robią, co tylko się da, by nie dopuścić do zmiany orzeczniczej w polskich sądach. Obecnie banki wciąż wygrywają większość postępowań o SKD, ale po wyroku TSUE z 23 kwietnia br. (C-744/24) ich sytuacja procesowa staje się coraz trudniejsza. A przecież w Trybunale na rozsądzenie czekają kolejne pilne kwestie związane z sankcją i kredytami konsumenckimi – co się stanie, jeśli i w tych sprawach TSUE wyda korzystne dla kredytobiorców wyroki? Banki nie chcą się o tym przekonywać, dlatego już dziś, w sprawach krajowych, w których sąd zadał pytania prejudycjalne, nierzadko wolą uznać roszczenie (co skutkuje zwykle umorzeniem postępowania unijnego) niż czekać na wyrok – wpierw ten unijny, a potem krajowy, dotyczący indywidualnej sprawy. Polscy sędziowie powoli zaczynają zauważać, że banki traktują uznanie powództwa w sposób instrumentalny i korzystają z niego tam, gdzie im wygodnie, a nie tam, gdzie faktycznie uważają, że ich klient ma rację. Efekt jest taki, że w pojedynczych sprawach sędziowie krajowi dążą do tego, by TSUE odpowiedział na pytania prejudycjalne, mimo uznania przez pozwany bank roszczeń powoda, a czasem nawet mimo pełnego rozliczenia tych roszczeń. Szczegóły w tekście.

Z artykułu dowiesz się:

  • Których pytań prejudycjalnych w przedmiocie SKD szczególnie boją się banki i jak odpowiedź na te pytania mogłaby się przełożyć na sytuację w sektorze
  • W jaki sposób sędziowie uzasadniają potrzebę uzyskania odpowiedzi na zadane pytania prejudycjalne, mimo uznania powództwa przez stronę pozwaną
  • Na co już teraz może liczyć konsument, który znalazł w swojej umowie kredytu gotówkowego zapisy niezgodne z ustawą z 2011 roku.

Banki znalazły sposób na „zamrażanie” unijnych spraw o SKD. Niewykluczone jednak, że nadchodzi odwilż…

Polskie banki są specjalistami w opracowywaniu sprytnych strategii procesowych o krótkim terminie przydatności. Mieliśmy okazję przekonać się o tym przy okazji masowych spraw frankowych – na potrzeby tych procesów banki ukuły koncepcję wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału, która w 2023 roku upadła przed TSUE z głośnym hukiem. Później banki próbowały przekonywać jeszcze, że należy im się od frankowiczów waloryzacja kapitału, że mają prawo podnosić w sądzie zarzut zatrzymania, blokując w ten sposób konsumentowi dostęp do odsetek ustawowych za opóźnienie, a obecnie, również z marnym skutkiem, kolportują w przestrzeni publicznej tezę, zgodnie z którą nieważne umowy, co do jednej, powinny być rozliczane wg teorii salda.

Saga frankowa nieuchronnie dobiega jednak końca – obecnie sądy dopisują do niej ostatni rozdział, i nie ma właściwie żadnych wątpliwości co do tego, jak zamknięta zostanie ta historia. Banki nie chcą stać się bohaterem podobnego dramatu w przyszłości, dlatego z kredytobiorcami gotówkowymi, pozywającymi sektor o sankcję kredytu darmowego, walczą już nieco innymi metodami.

Banki wyraźnie doszły do wniosku, że w sprawach frankowych błędem było bierne oczekiwanie na kolejne wyroki TSUE. W efekcie tych wyroków sądom krajowym zostały wyznaczone bardzo wąskie ramy orzecznicze – banki nie mają jak polemizować z faktem, że ich umowy są nieważne. Co więcej, tak precyzyjne orzecznictwo Trybunału znacząco ograniczyło polskiemu rządowi swobodę w tworzeniu przepisów zawartych w ustawie frankowej. Ustawodawca musiał pilnować, aby treść tego aktu prawnego w żadnym punkcie nie kolidowała z unijnymi stanowiskami, co było jedną z głównych przyczyn wykreślenia z projektu przepisów dotyczących potrącenia.

Skoro więc ogólnokrajowy spór o sankcję kredytu darmowego nabiera tempa, banki wdrażają zupełnie nowy model działania. Nie koncentrują się już tylko na tworzeniu koncepcji prawnych utrudniających konsumentom dochodzenie roszczeń. Zaczynają dbać o to, by TSUE nie wydawał w sprawach o SKD kolejnych wyroków.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Sędziowie nie chcą, by TSUE umarzał postępowanie po uznaniu przez bank powództwa w sprawie krajowej

Kilka miesięcy temu informowaliśmy o sprawie C-566/24, w której pytania prejudycjalne zostały skierowane przez sędziego Mateusza Podhalicza z Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia. Spór, na kanwie którego zadano pytania, dotyczył umowy kredytowej z portfela Santander Banku Polska (obecnie Erste Bank). Stroną skarżącą była spółka Helpfind Recovery, która stała się posiadaczem wierzytelności przysługującej konsumentowi na drodze odpłatnej cesji. Łącznie w odesłaniu prejudycjalnym sędzia Podhalicz postawił 7 pytań, w których poruszone zostały między innymi takie zagadnienia jak:

  • pojęcie kwoty wypłaconej kredytu, w kontekście sytuacji, w której bank udostępnił konsumentowi środki na pokrycie pozaodsetkowych kosztów kredytu, w taki sposób, że środki te nie zostały wydane temu klientowi do jego dyspozycji, a natychmiast zasiliły rachunek banku
  • obejmowanie oprocentowaniem środków, które nie zostały udostępnione konsumentowi, takich jak skredytowane prowizje i inne opłaty
  • obowiązki informacyjne banku względem konsumenta, w kontekście faktu, iż podstawą do naliczenia odsetek jest kwota inna, niż została konsumentowi wypłacona, a także w kontekście przedterminowej spłaty kredytu i prawa do odstąpienia od umowy
  • termin przedawnienia roszczeń konsumenta wynikających z SKD (sąd pyta, czy roczny termin, przewidziany w polskim prawie, może być liczony od dnia wypłaty kredytu)
  • możliwość zastosowania SKD w przypadku ustalenia, że bank naruszył którykolwiek z obowiązków wskazanych w pytaniach prejudycjalnych.

Pytania zostały zadane Trybunałowi w lipcu 2024 roku, a zarejestrowane w Luksemburgu w sierpniu tego samego roku. Zadanie tych pytań skłoniło pozwany bank do uznania powództwa – miało to miejsce w styczniu 2025 roku. Co ważne, podmiot wcale nie przyznał, że umowa była wadliwa – zdecydował się jedynie spełnić roszczenie pieniężne wskazane w pozwie. W ocenie pełnomocnika prawnego spółki dochodzącej roszczeń od Santander Banku, uznanie powództwa można w tym przypadku interpretować jako nadużycie prawa procesowego.

5 marca 2026 roku bank, jak się wówczas wydawało, dopiął swego: TSUE wydał postanowienie o umorzeniu postępowania C-566/24 na skutek uznania powództwa. Sędzia, który wysłał do TSUE wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym, nie składa jednak broni – niedługo po unijnym umorzeniu wydał postanowienie, w którym domaga się, by Trybunał uchylił marcowe postanowienie i wrócił do tej sprawy. W przypadku odmowy, sędzia ponownie kieruje do Luksemburga te same pytania.

Na chwilę obecną sprawa, w której Santander uznał powództwo, pozostaje zawieszona. Sędzia Mateusz Podhalicz stoi na stanowisku, że oświadczenie banku o uznaniu powództwa było nieskuteczne, ocenił też podejście banku jako działanie w złej wierze, nakierowane na próbę zmanipulowania systemu wymiaru sprawiedliwości. W odpowiedzi na te oskarżenia, Erste Bank, następca prawny Santandera, uznał działania sędziego Podhalicza jako sprzeczne z unijnym prawem. Sprawa jest rozwojowa, a kolejny ruch należy teraz do TSUE.

Bunt w Łodzi i Warszawie. Sędziowie nie godzą się na instrumentalne wykorzystywanie prawa procesowego

Sprawa C-566/24 to niejedyny przypadek, w którym sąd krajowy nie godzi się na zamknięcie unijnego postępowania na skutek uznania roszczenia przez stronę pozwaną. Z bardzo podobną sytuacją mamy do czynienia w dwóch sprawach prowadzonych w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Woli, znajdujących się w referacie sędziego Marcina Bogdana. Pierwsza sprawa, w której pytania prejudycjalne wysłano do TSUE pod koniec 2025 roku, otrzymała sygnaturę C-763/25. Także i w tym przypadku powodem jest firma, która skupiła wierzytelność od konsumenta, natomiast pozwanym jest tym razem mBank S.A.

W niniejszej sprawie sąd sformułował 5 pytań prejudycjalnych, w tym odnoszących się do kwestii cesji wierzytelności przysługujących konsumentowi na rzecz podmiotu trzeciego, a także do tego, czy roczny termin na złożenie oświadczenia o skorzystaniu z SKD może być liczony od momentu wypłaty kredytu. Pozostałe pytania dotyczą sposobu liczenia RRSO, między innymi w kontekście popularnej w bankach praktyki, polegającej na doliczaniu do podstawy oprocentowania skredytowanych kosztów kredytu.

Pozwany mBank, w reakcji na skierowanie przez sąd krajowy pytań prejudycjalnych do TSUE, zdecydował się uznać roszczenie. Miało to miejsce w 6 miesięcy od wysłania tych pytań do Luksemburga. Co więcej, mBank zdążył już spełnić wierzytelność pieniężną na rzecz pozywającej go spółki, wnioskując oczywiście do sądu o oddalenie powództwa, alternatywnie o umorzenie postępowania w przypadku cofnięcia pozwu. Jednocześnie pozwany bank życzył sobie, aby sąd krajowy poinformował TSUE o sposobie zakończenia sporu na arenie krajowej oraz by cofnął swój wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym.

Sędzia, który sporządził ten wniosek, ani myśli wycofywać pytania z Trybunału. W wydanym przez siebie postanowieniu SSR Marcin Bogdan daje jasno do zrozumienia, że w jego ocenie bank uznał roszczenie powoda wyłącznie z uwagi na fakt zadania pytań prejudycjalnych. Sędzia sugeruje, że bank, uznając powództwo, chciał zapobiec wydaniu przez TSUE niekorzystnego wyroku, którego skutki objęłyby nie tylko to jedno postępowanie, ale i setki czy nawet tysiące podobnych spraw.

Co więcej, sąd wskazuje, że w podobnych sprawach, w których nie doszło do zadania pytań prejudycjalnych, pozwany nie uznaje roszczeń strony powodowej. Zmiana stanowiska dotyczy wyłącznie tych przypadków, w których sąd angażuje w sprawę Trybunał. Sąd określa wprost działania pozwanego „nadużyciem prawa procesowego nie zasługującym na ochronę sądową, jak i nadużyciem zasad współżycia społecznego (lojalności, uczciwego obrotu, rzetelności)”.

Więcej na temat tej sprawy można przeczytać w serwisie prawo.pl, w artykule z 2 września 2026 roku, pt. „TSUE: Trzy sprawy o SKD, pomimo uznania powództw przez banki”. Serwis przytacza w nim przykład jeszcze jednej sprawy prowadzonej przez sędziego Marcina Bogdana (II C 2441/24), w której zdecydował się on na wysłanie pytań do TSUE, co miało miejsce w maju br. Tym razem bank zareagował na ten ruch wyjątkowo szybko – już po trzech tygodniach pozwany dokonał zapłaty na rzecz powoda kwoty ok. 72 tys. zł, informując jednocześnie sąd o uznaniu powództwa.

Jak wyjaśnia prawo.pl, sąd odsyłający nie zdecydował jeszcze o dalszych losach tego postępowania. Tymczasem sprawa zainicjowana pytaniami z maja zyskała już sygnaturę – C-714/26. Sąd nawiązuje w swoich pytaniach między innymi do sytuacji, w której bank, licząc RRSO, zastosował błędną podstawę oprocentowania. Pyta również, czy sąd krajowy powinien badać z urzędu, czy w umowie są obecne naruszenia, o których mowa we wcześniejszych pytaniach, czy może powinien to robić wyłącznie na wniosek powoda. Także i w tej sprawie powodem jest spółka z o.o., natomiast pozwanym jest BNP Paribas.

RRSO, błędne podanie całkowitej kwoty kredytu, sposób liczenia rocznego terminu przedawnienia – to kwestie, których banki nie chcą w TSUE

W wyniku analizy pytań zadanych w trzech sprawach, w których bank zdecydował się uznać powództwo, byleby nie dopuścić do wydania unijnego wyroku, dość łatwo możemy zorientować się, jakie kwestie sektor uważa za obciążone szczególnym ryzykiem. Najwięcej niepokoju wzbudzają pytania o RRSO, całkowitą kwotę kredytu i to, czy za naruszenia związane z tymi parametrami bank może zostać ukarany sankcją kredytu darmowego. Banki bardzo nie chcą również, aby TSUE ustosunkował się do rocznego terminu przewidzianego w polskim prawie na złożenie oświadczenia o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego.

Przedstawiciele sektora zgodnie utrzymują, że ów termin winien być liczony od momentu uruchomienia finansowania, a nie od spłaty ostatniej raty kredytowej. Jeżeli sądy przyjęłyby punkt widzenia banków, w zdecydowanej większości przypadków spraw spornych roszczenie konsumenta byłoby już przedawnione. Utrwalenie korzystnej dla banków linii orzeczniczej z pewnością wyhamowałoby dalszy wzrost rynku skoncentrowanego wokół cesji wierzytelności – to dla kredytodawców kluczowy skutek, albowiem to właśnie skupy wierzytelności wciąż składają ponad 60 proc. pozwów o SKD (do niedawna odpowiadały za ok. 3/4 wszystkich takich spraw w sądach).

Tak wyrok C-744/24 zmienił sytuację kredytobiorców gotówkowych w sądach. I poza nimi

Choć walka konsumentów o korzystną linię orzeczniczą dopiero się rozpoczyna, ich sytuacja procesowa już w tym momencie jest zdecydowanie lepsza niż przed 23 kwietnia 2026 roku. Wszystko dzięki wyrokowi TSUE w sprawie C-744/24, w którym unijni sędziowie sprzeciwili się praktyce pobierania odsetek od skredytowanych kosztów kredytu. W efekcie tego wyroku największe banki komercyjne w Polsce zostały wręcz zmuszone do skorygowania swoich kwartalnych wyników odsetkowych, a także, w niektórych przypadkach, do utworzenia (póki co niewielkich) rezerw na ryzyka prawne SKD.

Zgodnie z najnowszą wiedzą, do tej pory sektor otrzymał ok. 34 tys. pozwów o sankcję kredytu darmowego i 120 tys. reklamacji. Na koniec II kwartału przeciwko giełdowym bankom toczyło się ponad 25 tys. postępowań z tej kategorii. Niekwestionowanym liderem zestawienia był PKO Bank Polski (7,6 tys. spraw), na drugiej lokacie znalazł się Alior Bank (5,2 tys. spraw), zaś podium zamyka Erste Bank Polska (3,7 tys. spraw). Eksperci mówią o spadającej dynamice napływu nowych spraw do sądów: liczba spraw zarejestrowanych w sądach w IV kwartale 2025 roku była o 68 proc. wyższa niż rok wcześniej, natomiast w I kwartale 2026 roku już tylko o 51 proc. wyższa niż w analogicznym okresie roku 2025. Wzrost napływu spraw w II kwartale wyniósł 49 proc. w ujęciu rdr.

Wyrazem tego, jak wyrok TSUE wpłynął na sytuację w sądach, są najnowsze statystyki orzecznicze, zawarte w sprawozdaniach banków za I półrocze. Dla przykładu, mBank S.A., który przegrywał dotąd tylko 5,8 proc. spraw o SKD, w II kwartale br. poniósł porażkę w 26,5 proc. takich postępowań. Podobną prawidłowość widać również w statystykach Millennium Banku: podmiot przyzwyczaił opinię publiczną do tego, że wygrywa 85 proc. spraw, w których osią sporu jest sankcja kredytu darmowego. Jednak w II kwartale 2026 roku coś się zmieniło: klienci wygrali ze spółką aż 35,5 proc. postępowań. Zmianę trendu orzeczniczego odnotował również Pekao S.A.: bank, który przegrywał 18,7 proc. sporów sądowych o sankcję, w II kwartale musiał pogodzić się z fiaskiem w przypadku aż 38 proc. nowych wyroków.

Przedstawiciele sektora doskonale zdają sobie sprawę ze skali zagrożenia generowanego przez nową kategorię powództw, dlatego po wyroku C-744/24 szukają skutecznych metod pozasądowego rozwiązywania sporów. Wiadomo, że podmioty takie jak Pekao S.A., Alior Bank i Velo Bank już teraz, w odpowiedzi na reklamację, częściowo uznają roszczenie i są gotowe rozliczyć nienależnie pobrane odsetki od skredytowanych kosztów. Kilka tygodni temu PKO BP poinformował, że zamierza rozliczyć się ze swoimi klientami z nadmiarowych odsetek, pobranych od 23 kwietnia 2026 roku. Proces ma być automatyczny – do odzyskania środków nie jest wymagane żadne działanie ze strony klienta.

Rozsądek podpowiada, że wdrożenie podobnych programów w konkurencyjnych podmiotach jest wyłącznie kwestią czasu.

Ponadto, mBank i Millennium Bank w swoich sprawozdaniach za I półrocze 2026 roku poinformowały o zaprzestaniu naliczania i pobierania odsetek od skredytowanych prowizji. Obecnie banki są skoncentrowane na dostosowaniu swoich umów do nowych realiów prawnych, wyznaczonych przez TSUE. Niechętnie mówią natomiast o kwotach wykraczających poza nadmiarowe odsetki. Bieżące działania prowadzone w sektorze są nastawione przede wszystkim na sprawdzenie, na jak duże ustępstwa są gotowi polscy konsumenci względem swoich kredytodawców. W tym względzie strategia bankowców przypomina tę znaną ze spraw frankowych.

Oczywiście, etap, na którym znajdują się obecnie spory o hipoteki w walucie obcej, jest znacznie bardziej zaawansowany niż w sprawach o SKD. Dość powiedzieć, że na rozliczenia z frankowiczami banki wydały ponad 100 mld zł (a to wciąż nie koniec, największe spółki giełdowe nadal dowiązują kolejne rezerwy), podczas gdy na dostosowanie umów kredytów i pożyczek konsumenckich do aktualnej wiedzy orzeczniczej sektor (mamy tu na myśli banki komercyjne, bez uwzględnienia podmiotów z rynku pozabankowego, również zagrożonych sankcją) przeznaczył do tej pory ok. 620 mln zł.

Jest zupełnie jasne, że przyszłe działania systemowe w obszarze roszczeń konsumenckich będą ściśle zależne od kształtującego się orzecznictwa, w tym oczywiście od rodzaju i dotkliwości sankcji, która będzie dominować w sądach po kolejnych wyrokach TSUE i, być może, po spodziewanych uchwałach Sądu Najwyższego. Jednocześnie, w tle wciąż trwają prace resortu sprawiedliwości nad nową ustawą o kredycie konsumenckim, w której, jak zostało już zapowiedziane, znajdą się przepisy miarkujące sankcję. Projekt jest już podobno na ukończeniu, niewykluczone więc, że ujrzy światło dzienne jeszcze w tym roku.

PODSUMOWANIE:

  • Banki nie chcą, by TSUE odpowiadał na pytania polskich sędziów o skutki błędnego obliczenia RRSO i doliczenia dodatkowych kwot do podstawy oprocentowania. Starają się zapobiec kolejnym wyrokom poprzez uznawanie powództw i dobrowolne rozliczenia
  • Sędziowie zaczynają zauważać, że banki są skore do dobrowolnych rozliczeń z klientami tylko w tych procesach, w których doszło do wysłania pytań prejudycjalnych. Niektórzy orzecznicy buntują się przeciwko tej praktyce, wskazując, że stanowi ona nadużycie prawa procesowego
  • Na chwilę obecną nie wiadomo, jak TSUE podejdzie do wniosków krajowych sędziów o udzielenie odpowiedzi na pytania w sprawach, w których pozwany uznał roszczenie powoda
  • Nie czekając na kolejne wyroki TSUE, banki już dziś starają się minimalnym kosztem wyeliminować ryzyko z wykonywanych umów. Dlatego częściowo uznają reklamacje w przedmiocie nienależnie pobranych odsetek. Wciąż jednak oceniają roszczenia SKD za bezzasadne, przynajmniej w tych sprawach, w których sąd nie sporządził wniosku do TSUE.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze