ZBP przegrał proces, a Morawiecki i szef UOKiK znów mówią o „banksterach”

Czas czytania: 9 minut

„Wiarygodny jak bankowiec” – takie porównanie może wejść niebawem do kanonu polskich powiedzeń, a przynajmniej sektor bankowy bardzo mocno na to pracuje. O problemach banków z deficytem społecznego zaufania rozpisujemy się od dawna, głównie w kontekście afery frankowej, kontrowersji wokół wskaźnika WIBOR, a ostatnio przede wszystkim w nawiązaniu do rosnącej fali pozwów o sankcję kredytu darmowego. Dziś chcielibyśmy odnieść się do zupełnie innej kwestii, dotyczącej Zondacrypto, a okazja ku temu jest nieprzeciętna, albowiem kilkadziesiąt godzin temu krajowe media podały, że Związek Banków Polskich, na razie nieprawomocnie, przegrał przed Sądem Okręgowym w Warszawie proces wytoczony dziennikarzom money.pl. Redaktorski duet Jadczak – Wysota ma na swoim koncie głośne publikacje poświęcone związkom Zondacrypto z ZBP, w tym temu, jak operator giełdy kryptowalut, za pośrednictwem Związku „pomagał” w pisaniu ustawy regulującej rynek. Dlaczego przegrana ZBP przed sądem ma znaczenie dla polskiego kredytobiorcy i jaki morał z niej płynie?

Z tekstu dowiesz się:

  • Dlaczego Związek Banków Polskich pozwał portal money.pl i dlaczego sąd oddalił bankowe powództwo
  • Czego dotyczyły teksty będące przedmiotem sporu sądowego
  • Jak afera Zondacrypto wpływa na wizerunek i wiarygodność Związku Banków Polskich, a także całego sektora bankowego
  • Czy w kontekście informacji ujawnionych przed redakcję money.pl zasadne jest nazywanie polskiego sektora finansowego „banksterką”.

Związek Banków Polskich przegrywa przed sądem z money.pl. Chodzi o głośną aferę Zondacrypto

Choć przeciętny Polak jest w stanie bez problemu wymienić kilka nazw największych banków w naszym kraju, najprawdopodobniej nie pójdzie mu tak łatwo ze wskazaniem instytucji, która stanowi dla nich wspólny mianownik. A jest nim Związek Banków Polskich, organizacja, która zrzesza zarówno banki komercyjne, jak i spółdzielcze, w tym zarówno banki z polskim kapitałem, jak i krajowe oddziały banków zagranicznych.

ZBP sam o sobie pisze, że jego cele to „reprezentowanie i ochrona wspólnych interesów członków Związku przez podejmowanie i wspieranie działań na rzecz tworzenia warunków rozwoju banków i polskiej gospodarki we współdziałaniu z organami Państwa i nadzorcami, organami Unii Europejskiej oraz w ramach współpracy międzynarodowej, a także uczestniczenie w dialogu społecznym i dostarczanie rzetelnej wiedzy na temat działalności banków oraz ich roli w zrównoważonym rozwoju gospodarczym kraju.”

I rzeczywiście, Związek Banków Polskich charakteryzuje się ogromnym zaangażowaniem w ochronę bankowych interesów, a także w publiczną dyskusję – zwłaszcza, gdy sektor stoi w obliczu kolejnego kryzysu wizerunkowego. Przekonywaliśmy się o tym wielokrotnie, przy okazji kolejnych wyroków TSUE, niekorzystnych dla banków. Ilekroć Trybunał dokonuje wykładni prawa unijnego, wzmacniając pozycję procesową strony konsumenckiej, Związek Banków Polskich, najczęściej reprezentowany przez swojego prezesa, Tadeusza Białka, dokonuje medialnej reinterpretacji takiego orzeczenia, która – tu bez zaskoczenia – jest zawsze pomyślna dla członków tej organizacji.

Zdarzało się już wielokrotnie, że wygłaszane przez ZBP tezy były bezlitośnie weryfikowane przez polskie sądy – z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku spraw frankowych, a obecnie możemy zauważyć podobny schemat w sprawach o sankcję kredytu darmowego. W związku z tym trudno określić wiedzę, dostarczaną przez ZBP polskiemu społeczeństwu, jako rzetelną i wiarygodną. Wizerunek tej organizacji z pewnością nie poprawi się po najnowszych medialnych doniesieniach, o przegranej Związku przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

Pozwanym w sprawie był money.pl, od redakcji którego ZBP domagał się publikacji czterech sprostowań, w nawiązaniu do tekstów poświęconych współpracy ZBP ze skompromitowaną giełdą kryptowalut Zondacrypto, następcą BitBay. Zondacrypto była jedną z największych giełd kryptowalut w naszej części Europy, obracającą wielomiliardowymi środkami. Wiosną 2026 roku media poinformowały o upadłości giełdy. Zondacrypto pozostawiła po sobie tysiące poszkodowanych: według ustaleń mediów, straty pokrzywdzonych osób mogą sięgać 2,4 mld zł.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

ZBP twierdzi, że Zondacrypto nie należała do struktur Związku, ponieważ… nie opłaciła składki

W czerwcu br. na łamach money.pl ukazał się tekst Karoliny Wysoty i Szymona Jadczaka pt. „Jak Zondacrypto pisała ustawę z pomocą bankowców”. Autorzy artykułu wskazali na bezpośrednie powiązania spółki ze Związkiem Banków Polskich. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w styczniu 2024 roku Zondacrypto została przyjęta do Komitetu ds. Cyberbezpieczeństwa ZBP. Kilka tygodni później, ZBP przesłał do Zondacrypto projekt ustawy o kryptowalutach, prosząc spółkę o uwagi. Dla precyzji wyjaśniamy, że chodzi o ustawę, która miała uregulować rynek giełd kryptowalut w Polsce, czyli obszar, w którym Zondacrypto była ważnym graczem. W odpowiedzi, podmiot odesłał ZBP propozycje poprawek. W marcu tego samego roku ZBP przekazał Ministerstwu Finansów swoje stanowisko w sprawie projektu – jak wskazują dziennikarze money.pl, analiza dokumentów świadczy o tym, że było ono wcześniej konsultowane z Przemysławem Kralem, prezesem Zondacrypto. W tekście padają dokładne przykłady zmian przedstawionych w resorcie przez ZBP, a inspirowanych uwagami Krala.

Bezpośrednie powiązania z ZBP otwierają wiele drzwi. Tak było również w przypadku Zondacrypto: w kwietniu spółka dostała zaproszenie od resortu finansów do udziału w konferencji uzgodnieniowej, poświęconej projektowi. Jak wynika z korespondencji wymienianej wewnątrz spółki, możliwość uczestnictwa w tej konferencji powstała właśnie na skutek współpracy z ZBP.

Związek bardzo szybko odniósł się do rewelacji publikowanych przez money.pl, wskazując, że Zondacrypto nigdy nie była jego członkiem. Przyczyną miało być… nieopłacenie przez spółkę obowiązkowej składki. Wg ZBP, uchwała nie została zatem wykonana. Innego zdania są dziennikarze money.pl, którzy wskazują, że z dokumentu wynika, iż wchodzi w życie z dniem podjęcia, a członkostwo nie zależy tu od uiszczenia składki.

Nie to jest jednak najbardziej jaskrawym świadectwem tego, że ZBP, delikatnie mówiąc, mija się z prawdą. Wszak po podjęciu uchwały i nieopłaceniu składki przedstawiciele spółki zyskali możliwość skonsultowania projektu ustawy o kryptowalutach, i to na wielu różnych płaszczyznach: nie chodzi tylko o zgłoszenie uwag do projektu, ale również o wspomniane wcześniej zaproszenie na konferencję uzgodnieniową. Ponadto, przejawem współpracy ZBP z Zondacrypto było uczestnictwo tej spółki w pracach grup operacyjnych, dotyczących cyberbezpieczeństwa i zapobiegania oszustwom.

Spór pomiędzy ZBP a portalem znalazł swój finał w sądzie – tyle że nie taki, jakiego oczekiwał Związek. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił w całości powództwo, uznając, że sprostowania, których domagał się ZBP, były tak naprawdę polemiką z publikacjami portalu. Co więcej, wspomniane sprostowania w części powielały stanowisko Związku, ujęte w tych publikacjach. Wyrok w sprawie jest nieprawomocny, a ZBP przysługuje możliwość złożenia apelacji.

Niedługo po przedostaniu się do mediów informacji o wyroku, ZBP zamieścił na swojej stronie oświadczenie, w którym wyjaśnia, iż przedmiotem oceny sądu w tej sprawie nie było to, czy treść tych artykułów naruszyła dobra osobiste Związku. ZBP podkreśla również, że w wyroku sąd nie potwierdził, że działania Związku były sprzeczne z prawem czy dobrymi obyczajami. Z oświadczenia wynika, że w sądach toczą się lub toczyć się będą inne postępowania związane z publikacjami money.pl. Tym razem, jak wskazuje Związek, przedmiotem oceny ma być to, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych organizacji, jak i jej prezesa, Tadeusza Białka.

Publikacje money.pl nie ujawniają pojedynczej afery. Mogą pokazywać szerszy problem

Dlaczego afera ZBP z upadłą giełdą kryptowalut w tle powinna nas oburzać? Powód jest bardzo prosty. Związek Banków Polskich, jako największa i najbardziej wpływowa krajowa organizacja zrzeszająca banki, ma bezpośredni dostęp do politycznych decydentów i przedstawicieli Nadzoru Finansowego. Ponadto jej głos liczy się w procesie legislacyjnym, co pokazał przykład nowej ustawy o kredycie konsumenckim. UOKiK przez 2 lata pracował nad projektem ustawy, za pomocą której Polska miała wdrożyć do swojego prawa regulacje zawarte w unijnej dyrektywie CCD2, szczegółowo porządkującej kwestie kredytów konsumenckich, w tym ochrony konsumenta w relacji z przedsiębiorcą.

Ponieważ UOKiK stworzył ustawę, która kładła olbrzymi nacisk na tę ochronę, projekt bardzo szybko stał się obiektem krytyki, zarówno ze strony regulatorów, jak i ZBP. KNF i Ministerstwo Finansów mówiły w tym przypadku takim samym głosem jak przedstawiciele środowiska bankowego. Działania krytyków ustawy przyniosły wymierny efekt: projekt został odebrany UOKiK, a napisanie go od nowa zostało powierzone Ministerstwu Sprawiedliwości. Już dziś wiadomo, że resort, pisząc nowy projekt, uwzględnił najważniejszy postulat ZBP, czyli miarkowanie sankcji. Z medialnych komentarzy przedstawicieli resortu wynika, że w ustawie znajdą się dodatkowe mechanizmy sankcyjne, ponadto, pojawiają się sugestie, że w przypadku niektórych naruszeń zamiast sankcji będzie możliwa restytucja, czyli naprawienie szkody.

ZBP jest więc organizacją, której działania przekładają się bezpośrednio na kształt tworzonego w Polsce prawa. Powinno nas niepokoić, że te wpływy mogą w skrajnym scenariuszu posłużyć nieetycznie działającym czy mówiąc wprost, nieuczciwym podmiotom, dla których ZBP jawi się jako most prowadzący do kluczowych w Polsce ministerstw.

Kiepski PR banków zaczyna szkodzić nawet politykom. Przykład byłego premiera mówi sam za siebie

Co najbardziej świadczy o tym, jak mało popularne w Polsce są dziś banki? Moglibyśmy posługiwać się tu licznymi sondażami i badaniami, rozkładając poszczególne wykresy na czynniki pierwsze, ale jest coś, co mierzy społeczną niechęć do banków niczym papierek lakmusowy. Chodzi o zmianę zachowania polityków, którzy sami, przed rozpoczęciem swojej kariery w parlamencie, robili spektakularne kariery w sektorze bankowym.

Chyba najbardziej znanym przykładem takiego polityka-bankowca jest Mateusz Morawiecki, były premier rządu Zjednoczonej Prawicy, obecnie stojący na czele nowej partii, Rozwój Plus. Morawiecki od 1998 roku był związany z BZ WBK, w którym w latach 2007-2015 był prezesem zarządu. Można powiedzieć, że fotel bankowca płynnie zamienił na ławy sejmowe: w 2015 roku otrzymał funkcję wiceprezesa Rady Ministrów, a w 2016 roku już oficjalnie wstąpił do Prawa i Sprawiedliwości.

Daty „panowania” Morawieckiego w Banku Zachodnim zahaczają oczywiście o okres boomu na kredyty frankowe. Zgadza się, za jego prezesury bank ten udzielał kredytów we franku szwajcarskim, co w pewnym stopniu czyni go moralnie odpowiedzialnym za krzywdę polskich kredytobiorców. Dziś były premier z całych sił stara się zapomnieć lata swojej prezesury w BZ WBK, a jeden z jego ostatnich sejmowych występów jest tego rozpaczliwym dowodem.

Na nagraniu, udostępnionym przez Morawieckiego 8 października, za pośrednictwem platformy X.com, widzimy, jak z poziomu sejmowej mównicy domaga się opodatkowania sektora bankowego i oskarża rząd o to, że pozwala, by banki polskie „skubały polskich obywateli”. Po chwili jest jeszcze ostrzej, mówi o okradaniu rolników i polskich rodzin, a także przywołuje zyski, jakie banki raportowały za jego rządów, i zestawia je z tymi za kadencji bieżącej władzy. Na końcu, w odniesieniu do sektora, używa określenia „banksterzy”, którego, jak doskonale wiemy, bankowcy bardzo nie lubią.

Czy Mateusz Morawiecki zapomniał już, że przez 17 lat sam był częścią środowiska, które dziś bezlitośnie krytykuje? Oczywiście nie. Po prostu wie doskonale, że banki kojarzą się dziś Polakom z legalnie działającą lichwą, i że trzeba stanowczo odżegnywać się od jakichkolwiek związków z nimi.

Podkreślmy to jeszcze raz: banki, ze swoją brudną grą, są dziś nieakceptowalnym partnerem nawet dla polityków, dla których stanowią wizerunkowe obciążenie i widmo katastrofy wyborczej. Rozmawiać można z nimi za zamkniętymi drzwiami, a nie w blasku reflektorów i przy włączonych mikrofonach.

Prezes UOKiK jeszcze raz o banksterce w sektorze. Ujawnia nowe fakty dotyczące projektu ustawy o kredycie konsumenckim

Informacja o wyroku sądu w sprawie ZBP zbiegła się w czasie z wywiadem, którego udzielił portalowi Business Insider prezes UOKiK, Tomasz Chróstny. Jeden z poruszonych w tej rozmowie wątków dotyczy innego głośnego wywiadu z Chróstnym, w którym nazwał on polski sektor bankowy „banksterką”. W najnowszej rozmowie prezes nie wycofuje się z tych słów. Przypomina kontekst, w jakim to określenie zostało użyte: chodziło o działania sektora oraz współpracujących z nim ekspertów, ukierunkowane na zmianę treści projektowanych przepisów ustawy o kredycie konsumenckim. W jego ocenie UOKiK stracił upoważnienie do kontynuowania prac nad ustawą, ponieważ nie uległ presji banków.

Jednocześnie, Chróstny zadeklarował, że UOKiK czeka na nowy projekt ustawy (opracowywany przez resort sprawiedliwości – przyp.red.) i przypomniał wcześniejsze deklaracje ministra Berka, obecnie zasiadającego w Trybunale Konstytucyjnym, wg których projekt powinien ujrzeć światło dzienne już kilkanaście tygodni temu. W tym miejscu warto przypomnieć, że ex-minister Maciej Berek był jednym z surowych krytyków projektu ustawy stworzonego w UOKiK. Tymczasem Tomasz Chróstny mówi w wywiadzie, że założenia projektu UOKiK zyskały pełną akceptację Zespołu ds. Programowania Prac Rządu, kierowanego właśnie przez ministra Berka. Kluczowy wydaje się ten fragment wypowiedzi Tomasza Chróstnego:

„Wszystkie elementy, które później zaczęto przedstawiać jako nadregulację, nie pojawiły się w naszym projekcie nagle. Wynikały z założeń zaakceptowanych przez stronę rządową. Jednocześnie byliśmy gotowi do zmian i kompromisu wszędzie tam, gdzie pojawiały się uzasadnione wątpliwości resortów.„

W rozmowie pojawił się jeszcze jeden ciekawy wątek, dotyczący samych pozwów o SKD. Jak doskonale wiemy, banki podnoszą w mediach, że sankcja ta jest obecnie stosowana w odpowiedzi na błahe błędy i źle postawione przecinki, co nie ma absolutnie żadnego przełożenia na sytuację finansową kredytobiorcy. Prezes UOKiK rozprawia się z tą narracją i wyjaśnia, że urząd przeprowadził analizę orzecznictwa, z której wynika, że SKD jest stosowana w przypadku tych naruszeń, które rzeczywiście wpływają na sytuację konsumenta, takich jak np. błędne wyliczenie RRSO. Tomasz Chróstny przypomina, że sankcja jest obecna w polskim prawie od 20 lat, a próby jej ograniczenia pojawiły się dopiero, gdy konsumenci zaczęli z tych rozwiązań realnie korzystać.

Nie jest to oczywiście żadne odkrycie: środowisko konsumenckie od dawna obserwuje ten spektakl z mieszaniną gniewu i bezradności. Publiczne potwierdzenie tego, co jest jasne dla konsumentów, przez ważnego państwowego urzędnika jest o tyle istotne, że stanowi publiczny komunikat wymierzony w stronę sektora: wiemy, co robicie i dlaczego – i będziemy monitorować wasze działania.

PODSUMOWANIE:

  • Związek Banków Polskich pozwał redakcję money.pl, ponieważ nie spodobał mu się sposób, w jaki dziennikarze tego portalu opisali powiązania ZBP z giełdą kryptowalut Zondacrypto
  • Z tekstów opublikowanych na money.pl wynika, że współpraca z ZBP stała się dla Zondacrypto przepustką do drzwi Ministerstwa Finansów. Poprzez ZBP, Zondacrypto mogła nanosić swoje uwagi do projektu ustawy regulującej rynek kryptowalut
  • ZBP zaprzecza, jakoby Zondacrypto była jego członkiem. Spółka nie opłaciła bowiem obowiązkowej składki członkowskiej. Innego zdania są dziennikarze money.pl, którzy podkreślają, że uchwała, na mocy której Zondacrypto miała zasilić szeregi Związku, weszła w życie z dniem jej podjęcia, a opłacenie składki nie miało tu nic do rzeczy
  • Związek Banków Polskich przegrał sprawę przed warszawskim sądem, ale wszystko wskazuje, że zarówno sama organizacja, jak i jej prezes będą dochodzić kolejnych roszczeń, tym razem z tytułu naruszenia dóbr osobistych
  • Przegrana ZBP przed warszawskim Sądem Okręgowym negatywnie wpływa na wizerunek organizacji, która nie zdołała przeforsować swojej argumentacji w sprawie skierowanej przeciwko money.pl. Podkreślenia wymaga jednak, że wyrok jest nieprawomocny, a Związek może jeszcze złożyć apelację. Z komunikatu opublikowanego przez ZBP nie wynika bezpośrednio, czy organizacja skorzysta z przysługującej jej możliwości
  • Z najnowszego wywiadu z prezesem UOKiK, Tomaszem Chróstnym, wynika, że nie wycofuje się on ze słów o „banksterce”. Prezes ustosunkowuje się w rozmowie do krytyki swoich przeciwników, i przypomina, że wedle zapewnień byłego ministra, Macieja Berka, treść nowej ustawy o kredycie konsumenckim powinniśmy poznać już kilkanaście tygodni temu
  • Tomasz Chróstny, powołując się na analizy UOKiK, zaprzecza, jakoby sankcja kredytu darmowego była obecnie stosowana w przypadku naruszeń pozostających bez wpływu na sytuację finansową konsumenta. Lektura orzeczeń wskazuje na coś dokładnie odwrotnego – na to, że sądy zasądzają SKD w przypadku istotnych błędów, takich jak np. nieprawidłowe wyliczenie RRSO.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze