Wskaźnik POLSTR niebezpieczny dla banków ale boją się o tym mówić głośno

Czas czytania: 8 minut

Już za nieco ponad dwa miesiące banki stracą prawo do oferowania kredytów oprocentowanych zgodnie ze wskaźnikiem WIBOR. Od 1 stycznia 2027 roku nowe kontrakty będą już zawierane w oparciu o następcę WIBORu, wskaźnik POLSTR. Choć mogłoby się wydawać, że zmiana wskaźnika na nowy to dla banków doskonała wiadomość, doniesienia medialne wskazują na ogólny brak zadowolenia sektora z decyzji rządzących.Okazuje się, że nawet 80 proc. przedstawicieli sektora nie chce przejścia na POLSTR – chodzi nie tylko o skomplikowaną procedurę jego wyznaczania, ale również o to, że podmiana wskaźnika na zgodny z globalnymi trendami najprawdopodobniej nie wyeliminuje ani nawet nie ograniczy ryzyka prawnego związanego ze zmiennym oprocentowaniem. Dlaczego więc bankowcy nie mówią o swoich obawach wprost, wskazując na ewentualne alternatywy.

Z tekstu dowiesz się:

  • Co w praktyce oznacza zmiana wskaźnika na POLSTR dla konsumentów i dla samych banków
  • Dlaczego banki nie chcą reformy wskaźnika referencyjnego i jakiego środka nacisku używa Nadzór Finansowy, by zwalczyć ich opór
  • Czy bankowcy są w stanie współdziałać w ważnych dla sektora sprawach, takich jak dialog z rządzącymi w sprawie wskaźnika POLSTR
  • Kto zarobi, a kto straci na reformie wskaźników referencyjnych – i gdzie w tym wszystkim jest konsument.

1 stycznia 2027 roku WIBOR ustąpi miejsca wskaźnikowi POLSTR. Zmiana zacznie się od nowo zawieranych umów

W przyszłym roku WIBOR będzie obchodził swoje okrągłe, trzydzieste urodziny – i będzie to poniekąd moment symboliczny, albowiem 2027 rok ma być tym, w którym ów wskaźnik ma przejść na „emeryturę”. Z dniem 1 stycznia 2027 roku przedstawiciele sektora bankowego nie będą już mogli proponować klientom nowych produktów, w tym kredytów hipotecznych, w oparciu o stawki WIBOR.

W obrocie pozostaną natomiast wiborowe kredyty zaciągnięte przed tą datą. Według aktualnej wiedzy, WIBOR ma być publikowany do 2036 roku – w międzyczasie banki powinny, zgodnie z zaleceniami rządzących, proponować swoim klientom aneksowanie już wykonywanych umów i przejście na nowy wskaźnik, POLSTR.

Z pozoru mogłoby się wydawać, że reforma wskaźników referencyjnych jest prezentem dla banków: po wyroku TSUE w sprawie C-471/24 stało się zupełnie jasne, że polscy konsumenci mogą kwestionować w sądach klauzule zmiennego oprocentowania powiązane z WIBORem, co generuje po stronie sektora ryzyko wyceniane na setki miliardów złotych. Sęk w tym, że POLSTR nie eliminuje problemu: zmiana stawek to tak naprawdę krok w nieznane, a bankowcy są do niego zachęcani przez Nadzór w mało pokojowy sposób.

KNF daje bankom do zrozumienia wprost, że bunt pod postacią oferowania produktów opartych o WIBOR po nowym roku skutkować będzie wszczęciem czynności nadzorczych. Sektor nie chce wojny z Nadzorem, i jest to absolutnie zrozumiałe – jest to jedna z nielicznych instytucji, która staje po stronie banków niemalże zawsze, gdy te są atakowane przez swoich przeciwników za abuzywne praktyki wobec konsumentów.

A to dopiero wierzchołek góry lodowej: KNF, w odpowiedzi na nieposłuszeństwo banków, mogłaby mocno skomplikować im prowadzenie działalności, na przykład poprzez zmianę polityki kształtowania wymogów kapitałowych. Publiczny sprzeciw wobec KNF nie wchodzi zatem w grę, jednak w kuluarach bankowcy coraz śmielej rozmawiają z dziennikarzami o swoich obawach związanych z reformą. Najbardziej obszerne relacje z takich rozmów publikuje w serwisie money.pl dziennikarka Karolina Wysota.

Nieoficjalnie mówi się o tym, że nikt w sektorze bankowym nie chce końca WIBORu

W tekście z 12 października 2026 roku, dziennikarka, powołując się na anonimowych informatorów z sektora bankowego, wyjaśnia, że opór wobec POLSTR jest tam znacznie większy niż sugeruje to oficjalna komunikacja. Z zaprezentowanych w tekście cytatów wynika, że ani dyrektorzy, ani prezesi i rady nadzorcze nie chcą zmiany wskaźnika, nie mają jednak wyjścia, skoro KNF zakazała dalszego stosowania WIBORu.

W ocenie cytowanego przez money.pl bankowca, twierdzenia, jakoby zmiana wskaźnika była dobrowolna, należy włożyć między bajki. W rzeczywistości wszyscy reprezentanci sektora mają świadomość ryzyka, a także konsekwencji wymuszania tworzenia się rynku. W kwietniu br. prezesi banków spotkali się z Nadzorem Finansowym, jednak z ustaleń money.pl wynika, że w trakcie tego spotkania nie rozmawiano w sposób otwarty o ryzykach związanych z reformą.

Bankowcy przeszli do dyskusji o tych ryzykach dopiero po spotkaniu z przedstawicielami Nadzoru. Problemem okazuje się, dość nieoczekiwanie, brak przywództwa w sektorze – anonimowy informator money.pl wskazuje, że prywatne zdanie prezesów największych banków w Polsce nie przekłada się na oficjalne działania. Jakby tego było mało, budowanie wspólnego frontu przeciwko POLSTR jest utrudnione z uwagi na brak zaufania i wzajemne animozje.

Kilka tygodni temu informowaliśmy, również powołując się na śledztwo money.pl, że niechęć wobec reformy wskaźników referencyjnych zaprowadziła niektórych przedstawicieli środowiska bankowego do dość kontrowersyjnego pomysłu, polegającego na… zmianie administratora WIBORu i przeniesieniu wskaźnika do Narodowego Banku Polskiego, celem odparcia argumentu o nietransparentności stawek.

Wskaźnik POLSTR pozostałby w grze, jednak banki miałyby wybór co do tego, którą opcję – WIBOR czy POLSTR – zaproponować klientom. „Rewolucjoniści” nie dopięli jednak swego: nie udało im się nawet doprowadzić do oficjalnego spotkania z NBP i do rozmowy o ewentualnej realizacji tego pomysłu.

Te banki już stosują POLSTR w swoich umowach. Co z obowiązkami informacyjnymi?

Obecnie część sektora uważa podobno, że na tym etapie reformy krytykowanie jej kierunku nie ma już większego sensu – wynoszenie tej kwestii na forum publiczne mogłoby bowiem skutkować zatrzymaniem sprzedaży produktów opartych o nowy wskaźnik. I tu ważna uwaga: część banków już od pewnego czasu oferuje konsumentom umowy oprocentowane zgodnie z POLSTR. Instytucje takie jak PKO Bank Polski, Pekao S.A., ING Bank Śląski, Erste Bank, Millennium i Velo Bank już we wrześniu br. wprowadziły do swojej oferty hipoteki oparte o nowe stawki.

W październiku podobne kroki podjął mBank, który w nowych wnioskach kredytowych zamiast stawki WIBOR 3M stosuje już POLSTR 1M. A to jeszcze nie koniec – niektóre instytucje finansowe już teraz stosują POLSTR w umowach z przedsiębiorcami. Przykładem może być mBank, z ofertą faktoringu oraz Pekao S.A., w którym można uruchomić kredyt obrotowy oparty o nowy wskaźnik.

Przedstawiciele sektora bankowego informują swoich klientów o zmianie wskaźnika, póki co robią to jednak niezwykle ostrożnie, żeby nie powiedzieć lakonicznie – spór o WIBOR, a już zwłaszcza unijna sprawa C-471/24, nauczyły bankowców, że stosowanie własnych definicji kluczowych dla umowy pojęć może podnosić poziom przyszłego ryzyka prawnego.

Dlatego dziś, zaznajamiając klientów z przeprowadzanymi zmianami, odsyłają ich po więcej informacji do zewnętrznych, oficjalnych źródeł.

To spread korygujący (lub jego brak) zdecyduje o tym, czy któraś strona umowy skorzysta na reformie

Jak zostało wcześniej wspomniane, rządzący naciskają na sektor bankowy, by jego przedstawiciele zaangażowali się w proces usuwania z rynku umów opartych o WIBOR. Chodzi o to, by klienci, którzy spłacają umowy „wiborowe”, otrzymali od banków ofertę przejścia na POLSTR lub na czasowo stałą stopę. Mile widziana byłaby dodatkowa zachęta, w postaci niższej marży.

Teoretycznie na zmianie stawki konsument mógłby co nieco skorzystać. Pozostaje jednak małe „ale” – mamy tu na myśli spread korygujący, który, zdaniem NBP, powinien zostać doliczony do nowego wskaźnika, tak aby podmiana pozostała neutralna pod względem finansowym. Chodzi o zastosowanie podobnego mechanizmu do tego, który został użyty przy zamianie dobrze znanego frankowiczom wskaźnika LIBOR na SARON.

Problem w tym, że rządzący, w stworzonym przez siebie projekcie ustawy, nie uwzględnili takiej korekty, wyrównującej różnicę pomiędzy stawkami w aneksowanych kontraktach. W ocenie NBP, brak tego spreadu spowoduje, że zmiana wskaźnika nie będzie neutralna ekonomicznie dla stron umowy, nie wiadomo tylko, kto zarobi na tej różnicy – bank czy kredytobiorca. To zależeć będzie od tego, czy różnica między dotychczasową podstawą oprocentowania a tą nową będzie dodatnia czy ujemna.

Bankowcy już teraz określają wskaźnik POLSTR mianem „neoWIBORu”. Mają ku temu naprawdę dobre powody…

Zastrzeżenia sektora bankowego pod adresem wskaźnika POLSTR są jednak znacznie bardziej złożone. Osią ich obaw jest sama konstrukcja wskaźnika, którego wyznaczanie jest niezwykle skomplikowane i może generować dodatkowe problemy w przypadku produktów, dla których wycena musi być znana wcześniej. WIBOR był w tym aspekcie znacznie łatwiejszy w stosowaniu, ponieważ stawki są znane z wyprzedzeniem.

POLSTR nie daje bankom tego luksusu – jest wyznaczany w oparciu o rzeczywiste transakcje, co więcej, w umowach z klientami stosowany jest nie w formie pojedynczego dziennego odczytu, a stopy składanej. W efekcie środowisko bankowe już teraz postuluje o wprowadzenie terminowej wersji wskaźnika, która rozwiązywałaby problem… generując przy tym kolejny.

Tego rodzaju terminowy wskaźnik musiałby zostać oparty przynajmniej w części o deklaracje banków, a zatem sektor wróciłby do punktu wyjścia, czyli do wskaźnika, który nie do końca odzwierciedla realia rynku. Z tego względu bankowcy coraz częściej określają POLSTR mianem „neoWIBORu”, co już samo w sobie wiele mówi o ich nastawieniu do reformy.

Tymczasowo banki stosują inne rozwiązanie, tj., na potrzeby produktów, w których wycena musi być znana z wyprzedzeniem, brane są pod uwagę wcześniejsze odczyty, pozwalające ustalić oprocentowanie na kolejny okres. Ale i ten sposób nie jest wolny od ryzyka: jak wskazuje money.pl, w międzyczasie może dojść do zmiany rzeczywistego kosztu pieniądza, co zmusza bank do zabezpieczenia się przed ewentualną różnicą. Służyć temu mają instrumenty pochodne, których rynek w odniesieniu do nowego wskaźnika dopiero się tworzy.

Żeby było jeszcze ciekawiej, w pewnych aspektach POLSTR może zderzyć się z dokładnie tymi samymi przeszkodami, co jego poprzednik. Anonimowi informatorzy redakcji money.pl wskazują, że pod koniec miesiąca liczba rzeczywistych transakcji, na bazie których wyznaczany jest POLSTR, jest niewielka, co może zwiększać wahania wskaźnika.

Jeżeli w sektorze wzrośnie nadpłynność, to tych transakcji może być jeszcze mniej. Zgodnie z metodologią wyznaczania POLSTR, możliwy jest scenariusz awaryjny, w którym administrator wskaźnika rozszerza grono podmiotów dostarczających dane wejściowe. Pytanie o to, czy taka zmiana sprawi, że POLSTR zachowa zdolność do pomiaru rynku, pozostaje bez odpowiedzi.

Mimo opisywanych kontrowersji, Ministerstwo Finansów zachowuje optymizm, przynajmniej w kontakcie z mediami. Money.pl cytuje słowa wiceministra Juranda Dropa z 13 sierpnia 2026 roku, z których wynika, że ze wskaźnikiem POLSTR nie ma absolutnie żadnego problemu. Prowadzi to nas w naturalny sposób do kolejnego wątku, czyli do tego, kto może skorzystać na reformie wskaźników referencyjnych.

Kto zyska, a kto straci na reformie wskaźników referencyjnych?

Teoretycznie, zmiany mogą być korzystne dla samych klientów, dzięki wspomnianym spadkom marży. Rzecz tylko w tym, że póki co marże nie maleją, a rosną. Po wdrożeniu przez PKO BP i PKO Bank Hipoteczny umów opartych o stawkę POLSTR 1M, marża wzrosła o 0,1 pp, natomiast oprocentowanie spadło o ok. 0,2 pp. W ING Banku Śląskim wzrost marży wyniósł z kolei 0,19 pp.

Nieoficjalnie mówi się jednak o tym, że największymi wygranymi tej reformy będą Komisja Nadzoru Finansowego oraz administrator stawek POLSTR, spółka GPW Benchmark. Dla KNF przejście z WIBORu na POLSTR oznacza mniej obowiązków w sferze kontrolnej. Skoro wskaźnik nie będzie już wyliczany w oparciu o kwotowania wiążące, KNF będzie mogła kontrolować cały proces tak jak lubi najbardziej, czyli zza biurka.

Przypominamy, że w przeszłości Najwyższa Izba Kontroli dość niepochlebnie wypowiadała się o sposobie sprawowania nadzoru nad wyznaczaniem wskaźnika WIBOR – zdaniem audytorów NIK, KNF nie wykorzystywała w pełni dostępnych uprawnień, w tym możliwości przeprowadzenia kontroli bezpośrednio w siedzibie administratora stawek. Po zmianie wskaźnika na POLSTR Nadzór Finansowy odetchnie z ulgą – zarządzanie całym procesem stanie się prostsze, a kluczowa będzie strona analityczna całego przedsięwzięcia.

Money.pl, bazując na anonimowych źródłach, wskazuje, że na reformie wskaźników skorzystać może także GPW Benchmark, który dostrzega dla siebie szansę rozwoju usług powiązanych ze wskaźnikiem POLSTR, w tym dotyczących liczenia odsetek, obsługi transakcji OIS, a także wsparcia emisji obligacji. Tu jednak administrator może się nieprzyjemnie zdziwić, ponieważ na rynku funkcjonują już wyspecjalizowane podmioty zajmujące się taką działalnością, posiadające w dodatku odpowiednią infrastrukturę, mające za sobą lata praktyki i dysponujące siecią klientów.

Podczas gdy jedni myślą o potencjalnych korzyściach z reformy wskaźników referencyjnych, drudzy – mamy tu na myśli bankowców – są pełni obaw nie tylko co do skutków tych zmian, ale również co do tego, kto potencjalnie może zostać nimi obarczony. Sektor brał udział w pracach nad reformą, a obecnie czuwa nad procesem wprowadzania POLSTR na rynek.

Jeżeli reforma okaże się porażką, generującą kolejne ryzyka prawne, „rachunek” za tę zmianę nie zostanie wystawiony rządzącym i urzędnikom pracującym nad warstwą legislacyjną ustawy, tylko bankom, które po raz kolejny spotkają się ze swoimi klientami w sądach. A wynik takiego sporu jest, przynajmniej na chwilę obecną, niemożliwy do przewidzenia.

PODSUMOWANIE:

  • Zmiana wskaźnika na POLSTR może, teoretycznie, oznaczać dla kredytobiorców niższe marże – rządzący zachęcają banki, by te, proponując aktywnym kredytobiorcom „wiborowym” aneksy do umów, kusiły ich tego rodzaju dodatkową korzyścią
  • W przypadku banków zmiana wskaźnika oznacza dodatkowe obowiązki i związane z nimi koszty – w dodatku nie jest pewne, jaki będzie ostateczny skutek tej reformy i czy negatywnymi konsekwencjami całego przedsięwzięcia nie zostanie obarczony sam sektor
  • Bankowcy zdecydowanie woleliby zostać przy dotychczasowym wskaźniku, nie mają jednak takiej możliwości – KNF wymaga, by od 1 stycznia 2027 roku WIBOR wypadł z gry w nowo oferowanych produktach. W odpowiedzi, część banków wprowadziła POLSTR do nowych umów już we wrześniu 2026 roku
  • Przedstawiciele sektora, mimo niepochlebnej opinii na temat POLSTR, nie są w stanie przeciwstawić się KNF ani zbudować wspólnego frontu przeciwko reformie – na przeszkodzie temu stoją przede wszystkim wzajemne animozje i brak zaufania. Sektor boi się ponadto narażać Komisji, która w odwecie mogłaby zmienić swoją politykę kształtowania wymogów kapitałowych
  • Na reformie wskaźników referencyjnych może potencjalnie zyskać Komisja Nadzoru Finansowego, z której POLSTR ściąga część obowiązków kontrolnych, a także GPW Benchmark, która liczy na rozwój usług dodatkowych, związanych z administrowaniem nowymi stawkami.
FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze