PLN - Polski złoty
CHF
4,61
czwartek, 26 lutego, 2026

Adwokaci i Radcowie Prawni Frankowiczów nowym wrogiem publicznym? Ministerstwo Sprawiedliwości chce wyciszyć pozwy konsumentów i zmniejszyć koszty banków?

Frankowicze od miesięcy zastanawiają się, w co gra z nimi Ministerstwo Sprawiedliwości: czy przedstawicielom rządu istotnie chodzi o przyśpieszenie trwających postępowań sądowych, czy może jednak dążą do storpedowania roszczeń odsetkowych strony konsumenckiej i wygaszenia wszelkich spraw przeciwko bankom. Niestety, ostatnie wypowiedzi pełnomocniczki ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta świadczyć mogą o tym, iż intencje resortu nakierowane są na podkopanie społecznego zaufania do kancelarii prawnych, które torują kredytobiorcom drogę do unieważnienia abuzywnych umów. Przeanalizujmy wspólnie najnowszy spin rządzących i zastanówmy się nad tym, czemu ma służyć zaglądanie do portfeli adwokatom i radcom prawnym. Czy istotnie chodzi o interes publiczny? A może o próbę ratowania rynku finansowego przed kolejnymi roszczeniami konsumentów?

Z tekstu dowiesz się:

  • W jaki sposób Ministerstwo Sprawiedliwości postrzega rolę prawników we wciąż trwającym sporze o kredyty frankowe
  • Ile, zdaniem rządzących, stracą kancelarie prawne na wprowadzeniu tzw. ustawy frankowej
  • Dlaczego rządzący są wrogo nastawieni do środowiska frankowych prawników i z jakiego powodu wciąż zwlekają z wprowadzeniem rynkowych regulacji.

Frankowi prawnicy stali się wrogiem numer 1 Ministerstwa Sprawiedliwości. Rządzący chcą ich pozbawić zysków za pomocą ustawy

Gdy obecny obóz rządzący dochodził do władzy, spodziewaliśmy się po nim różnych rzeczy. Wierzyliśmy, że będzie walczył z patologiami w wymiarze sprawiedliwości i oprze swoją politykę o przemyślane, obliczalne działania. Wszak obecni polityczni decydenci w czasach, w których byli w opozycji, krytykowali ówczesną władzę za niszczenie praworządności i pisanie ustaw „na kolanie” – można było więc oczekiwać, że po zmianie warty wprowadzą do Ministerstwa Sprawiedliwości nową jakość.

Z dzisiejszej perspektywy wiadomo już, że Polacy nie mają co liczyć na przewidywalną, rozsądną politykę, przybliżającą nasz kraj do państw zachodu. Przynajmniej nie w kwestii zagadnień, w przypadku których interesy wielkich korporacji ścierają się z interesem przeciętnego konsumenta. Rządzący odkryli się ze swoim sposobem myślenia przy okazji prac nad ustawą frankową, w projekcie której znalazło się kilka bardzo kontrowersyjnych zapisów, stanowiących potencjalnie niebezpieczne narzędzie w rękach tych sędziów, którzy są na bakier z unijnym prawem.

A tych, jak wiemy, wcale w polskich sądach nie brakuje – wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się we wrocławskiej apelacji, w której niemal połowa frankowych wyroków opiera się o antykonsumencką teorię salda. Czy rządzący jakkolwiek dostrzegają problem orzeczeń niezgodnych z utrwaloną linią TSUE? Oczywiście nie. Zamiast tego mają pretensje do osób, które nagłaśniają to zjawisko w mediach – do adwokatów i radców prawnych, którzy w jasny sposób tłumaczą społeczeństwu, że projektowana ustawa frankowa może utrwalić patologie obecne w polskim systemie sądowniczym i dodatkowo dać bankom nowe narzędzia do komplikowania procesów.

Dopóki narracja kancelarii prawnych była kolportowana jedynie w social mediach i w materiałach publikowanych na łamach branżowych portali, przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości ograniczali się w swojej krytyce tego środowiska do drobnych przytyków. Sytuacja zmieniła się w połowie października br., po pierwszym czytaniu w Sejmie projektu ustawy. Nagle okazało się, że narracja frankowiczów i ich pełnomocników prawnych dociera do posłów, którzy ośmielili się skrytykować projekt z sejmowej mównicy. Pomysły, nad którymi Ministerstwo pracowało miesiącami, zostały skompromitowane w bezprecedensowy sposób – „przejechali się” po nich przedstawiciele wszystkich dużych ugrupowań, od prawa do lewa, włącznie z posłami partii wchodzących w skład koalicji rządzącej.

Takiej zniewagi resort nie mógł puścić płazem. Kancelarie prawne wyspecjalizowane w sprawach przeciwko bankom z dnia na dzień stały się dla Ministerstwa wrogiem numer 1.

Pełnomocniczka ministra liczy, ile stracą kancelarie na wprowadzeniu ustawy frankowej. Rząd chce ratować banki kosztem krajowych przedsiębiorców?

Przed kilkoma dniami na portalu xyz.pl opublikowany został wywiad z pełnomocniczką ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, poświęcony w dużej mierze kwestiom związanym z ustawą frankową. Dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska próbuje, jak nam się wydaje, rozwiać w tej rozmowie wątpliwości nagromadzone wokół projektu. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby ograniczyła się do zaprezentowania stanowiska resortu, przytoczenia aktualnych statystyk i wyjaśnienia, jak ustawa wpłynąć może na ich poprawę. Z przykrością odnotowaliśmy, że jednym z głównych wątków tego wywiadu jest nagonka na kancelarie prawne, o czym świadczy już sam tytuł publikacji:

Pełnomocniczka ministra sprawiedliwości: Przez ustawę frankową kancelarie stracą 500 mln zł. Dlatego rozpętały kampanię, która wprowadza w błąd”

Uważny obserwator działań ministerstwa zauważy, że w tym tytule zawarto aktualny spin rządzących, odnoszący się do spraw frankowych. Resort już nawet nie udaje, że chodzi o udrożnienie wymiaru sprawiedliwości, o przywrócenie obywatelom prawa do sądu czy o zagwarantowanie konsumentom prawa do rozpatrzenia ich roszczeń zgodnie z unijnym standardem. Chodzi o to, by wyhamować działalność kancelarii zajmujących się sprawami przeciwko bankom. Ich biznes ma się stać nierentowny – w przeciwnym razie podmioty te, po zakończeniu sagi frankowej, zaczną szukać wad w kolejnych produktach bankowych.

To zresztą już się dzieje: doświadczeni prawnicy wskazują na klauzule abuzywne w umowach pożyczek gotówkowych i kredytów mieszkaniowych opartych o zmienne oprocentowanie. Do sądów trafiają kolejne sprawy z tych kategorii, a sędziowie, nie wiedząc, jak do nich podejść, wysyłają pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE. Tego samego, który przyczynił się do ugruntowania prokonsumenckiej linii orzeczniczej w sprawach frankowych.

Pieniądze, które są transferowane z banków do kieszeni Polaków, mogłyby trafiać do Skarbu Państwa – to dlatego resort atakuje kancelarie?

Nie trzeba być szczególnie wnikliwym obserwatorem rynku finansowego w Polsce, by rozumieć, że interesy rządzących nie pokrywają się w choćby minimalnym stopniu z interesem kancelarii reprezentujących stronę konsumencką. Masowe sprawy sądowe kierowane przeciwko bankom zapychają wymiar sprawiedliwości, ale to najmniejszy problem. Dużo gorsze jest to, że negatywnie wpływają na wyniki finansowe banków, które utrzymują wielomiliardowe odpisy na ryzyka prawne spornych umów. Są to środki, które – jak wyjaśniał we wrześniu szef Związku Banków Polskich w rozmowie z PAP – „mogłyby pracować dla gospodarki, dla obywateli i tym samym również dla państwa ”.

Władzy coraz mniej podoba się, że środki te wędrują bezpośrednio do kieszeni obywateli, podczas gdy pewna ich część powinna trafiać do Skarbu Państwa. Nie zapominajmy, że banki mają prawo do księgowania części frankowych rezerw po stronie kosztów uzyskania przychodu, co z kolei przekłada się na niższe wpływy podatkowe. Gdyby ten niewygodny proceder miał się zakończyć na frankach, być może polityczni decydenci by odpuścili. Ale istnieje realne ryzyko, że problem rozprzestrzeni się na następne produkty bankowe, co z kolei wygeneruje kolejne koszty prawne i wpłynie na dalsze transferowanie środków bezpośrednio do portfeli strony konsumenckiej – bez żadnej daniny dla państwa. A na to polski rząd, przyzwyczajony do podwójnego opodatkowywania obywateli (wpierw za pracę, potem za nabywane przez nich towary) po prostu nie może, dla samej zasady, pozwolić.

Wadliwych umów kredytowych nie da się naprawić. Jest tylko jeden sposób, by wyhamować falę powództw przeciwko bankom

Rządzący dobrze wiedzą, że potencjalnie wadliwe umowy, które zostały już wprowadzone do obrotu prawnego, nie mogą zostać w żaden sposób naprawione czy wyczyszczone z ryzyka. Przekonali się o tym na przykładzie spraw frankowych – w 2011 roku wprowadzona została ustawa antyspreadowa, umożliwiająca frankowiczom spłatę kredytów bezpośrednio w walucie waloryzacji. Wprowadzenie tej ustawy nie zdjęło z banków odpowiedzialności za abuzywne klauzule przeliczeniowe.

Sądy badają te umowy na dzień ich zawarcia – interesuje je to, że kredytobiorcy nie udostępniono możliwości spłaty rat bezpośrednio w CHF, a jedynie w PLN. Banki w przeważającej większości, wyliczając ratę kredytu, stosowały wobec konsumentów niekorzystny przelicznik, zarabiając dodatkowo na tzw. spreadach walutowych. Jest to dziś jedną z przyczyn eliminowania takich kredytów z obrotu prawnego i rozliczania ich zgodnie z teorią dwóch kondykcji.

Z podobnym scenariuszem możemy mieć w przyszłości do czynienia w przypadku wadliwych kredytów konsumenckich, a także tych hipotecznych, opartych o duet WIBOR plus marża. Banki próbują się dziś ratować konsolidacją kredytów gotówkowych, w których zawarto abuzywne zapisy, a także refinansowaniem hipotek złotowych. Wszystko po to, by klient zawarł nową umowę, w której ryzyka związane z produktem bankowym zostały wyjaśnione w sposób zgodny z obowiązującymi standardami.

Rządzący wiedzą, że to za mało, by zamknąć temat spraw o SKD i WIBOR. Dlatego dążą do tego, by Polacy przestali ufać prawnikom i zaczęli krytycznie patrzeć na reklamy kancelarii prowadzących sprawy przeciwko bankom. Równolegle próbują w mało subtelny sposób zachęcić przedstawicieli kancelarii do skoncentrowania się na innych typach spraw, niepowiązanych z sektorem bankowym. „Tu już nie zarobicie, szukajcie szczęścia gdzie indziej” – mniej więcej taki komunikat wysyła prawnikom Ministerstwo Sprawiedliwości.

Wyrazem tego są wypowiedzi wspomnianej już pełnomocniczki, opublikowane na łamach portali money.pl i xyz.pl. Wywiadem dla money.pl zajmowaliśmy się kilka dni temu. Dziś weźmy pod lupę rozmowę, która dostępna jest na drugim z portali.

Wiewiórowska-Domagalska zarzuca kancelariom prowadzenie kampanii przeciwko ustawie. Sama prowadzi kampanię przeciwko prawnikom

Wybraliśmy najbardziej bulwersujące fragmenty wypowiedzi dr Wiewiórowskiej-Domagalskiej i postanowiliśmy wejść z pełnomocniczką w polemikę. Według słów rządowej ekspertki „jedynym przegranym tej ustawy będą kancelarie frankowe”, co samo w sobie świadczy o intencjach projektodawcy. Rząd tworzy prawo skierowane przeciwko identyfikowalnej grupie polskich przedsiębiorców, w dodatku reprezentujących zawody zaufania publicznego. Ze słów pełnomocniczki wynika, że kancelarie stracą na ustawie od 290 do 518 mln zł – Wiewiórowska wylicza, z czego te straty mogą wynikać.

Chodzi m.in. o brak konieczności stawiennictwa na rozprawie wskutek wprowadzenia posiedzeń niejawnych, a także umorzenia postępowań w wyniku zniesienia wzajemności powództwa. Niezmiernie dziwi nas tok myślenia pełnomocniczki, której wyraźnie umknęły pochlebne wypowiedzi frankowych prawników dotyczące upowszechnienia posiedzeń niejawnych. Zapoznaliśmy się z dziesiątkami komentarzy pochodzących z tego środowiska, a dotyczących projektu ustawy. Ten pomysł Ministerstwa nie wzbudził wśród adwokatury najmniejszych kontrowersji.

Co zaś się tyczy rozliczania stron nieważnej umowy w ramach jednego procesu, wydaje nam się dziwne, że Wiewiórowska-Domagalska liczy rzekome straty kancelarii prawnych i pomija całkowicie to, kto jest odpowiedzialny za dublowanie postępowań. Dlaczego banki, w odpowiedzi na pozew o nieważność i zapłatę, nie zgłaszają zarzutu potrącenia i nie dążą do rozliczenia swojego roszczenia w procesie zainicjowanym przez kredytobiorcę? Przecież zarzut potrącenia nie jest instytucją, którą wprowadzi do systemu dopiero ustawa frankowa.

Banki od lat mogą z niego korzystać, ale nie robią tego, ponieważ musiałyby niejako przyznać, że kwestionowane przez kredytobiorców umowy są nieważne. Zamiast tego wolą przeczyć roszczeniu nieważności i składają pozwy o zwrot kapitału, co wcale nie jest jedyną dostępną drogą do odzyskania wypłaconych klientowi środków. Wiewiórowska nie krytykuje jednak banków za to, że nie korzystają z przysługujących im praw. Zamiast tego otwiera niemalże szampana na myśl o tym, że kancelarie nie będą zarabiać na prowadzeniu spraw zakładanych ich klientom przez banki.

Pełnomocniczka znalazła interesujące wytłumaczenie dla krytyki, która spłynęła na ustawę ze środowiska kancelarii prawnych. Jej tok rozumowania jest następujący:

Kancelarie policzyły skutki finansowe ustawy i rozpętały przeciwko niej kampanię.”

Wiewiórowska pomija całkowicie to, że projekt został szeroko skrytykowany również przez przedstawicieli środowiska sędziowskiego (które nadesłało swoje uwagi w toku konsultacji publicznych), a także przez Rzecznika Praw Obywatelskich, którego uwagi pokrywały się w dużym stopniu z poprawkami zgłaszanymi przez frankowych prawników.

Niekonstytucyjność ustawy frankowej to dla resortu żaden temat. Rządzącym brak argumentów?

Ekspertka reprezentująca Ministerstwo Sprawiedliwości wybiórczo odnosi się do krytyki ustawy pochodzącej ze środowiska adwokackiego. Koncentruje się na kwestii odsetek ustawowych, tłumacząc przy tym, że ustawa nie wpłynie na wysokość świadczeń zasądzanych na rzecz konsumentów. Oczywiście nie bierze przy tym pod uwagę, że zapisy odnoszące się do zarzutu potrącenia i wydłużające termin na jego zgłoszenie mogą stanowić zachętę dla niektórych sędziów do rozliczania stron saldem i, co za tym idzie, do pozbawiania kredytobiorców wspomnianych odsetek, należnych za całe lata procesu sądowego.

Pomija przy tym również zarzuty odnoszące się do niezgodności art. 5 projektu ustawy z Konstytucją RP. Prawnicy uważają bowiem, że koliduje on z prawem obywatela do sądu: wszak bank, podnosząc potrącenie na etapie postępowania w II instancji, pozbawi kredytobiorcę możliwości poddania tego roszczenia dwuinstancyjnej kontroli.

Pełnomocniczka wyjaśnia też, w jaki sposób na ustawie skorzystają przedstawiciele sektora bankowego:

Banki skorzystają o tyle, że postępowania będą toczyły się krócej i będzie ich mniej.”

Zapomina przy tym o kilku dodatkowych korzyściach, które ustawa przyzna bankowcom. Wyręczymy pełnomocniczkę w tym zadaniu i przedstawimy największe zalety ustawy z perspektywy banku:

  • banki zyskają możliwość przeciągania postępowań poprzez późne zgłaszanie zarzutu potrącenia, które może skutkować koniecznością przeprowadzenia dodatkowej rozprawy
  • powstanie szansa na skuteczne przeforsowanie przedawnionego roszczenia, zwłaszcza w przypadku, gdy spór w II instancji rozpatrywany jest przez sędziego znanego z brania pod uwagę w swojej praktyce orzeczniczej tzw. „względów słuszności”
  • możliwość odzyskania połowy opłaty sądowej za złożony pozew, apelację lub skargę kasacyjną wniesioną do SN, o ile ów pozew, apelacja bądź skarga zostaną cofnięte do 6 miesięcy od wejścia w życie ustawy – za ten prezent dla banków zapłaci Skarb Państwa, czyli polski podatnik, a koszt liczony będzie w milionach złotych.

W kontekście powyższych uwag opinia pełnomocniczki, zgodnie z którą „wskutek wprowadzenia ustawy konsumenci nie stracą nic z tego, co mają, a jednocześnie procesy będą tańsze i szybsze”, brzmi jak ponury żart. Procesy nie będą szybsze – banki zyskają zupełnie nowe narzędzia do ich zupełnie bezkarnego komplikowania. Co więcej, mogą stać się droższe, jeśli konsument nie zaakceptuje potrącenia zgłoszonego przez bank. W przypadku, w którym frankowicz zaneguje roszczenie banku, na przykład z uwagi na przedawnienie, a sąd mimo zgłoszonych przez konsumenta obiekcji uzna potrącenie za skuteczne, może dojść do obciążenia tegoż konsumenta kosztami postępowania sądowego w części obejmującej oddalone roszczenie o zapłatę.

Krótko mówiąc, bank nie będzie musiał płacić za pozew o zwrot kapitału i dodatkowo będzie mógł uniknąć płacenia znacznej części kosztów przegranego procesu o nieważność. Zaiste, jest to wspaniała perspektywa, którą konsumenci powinni wychwalać wespół ze swoimi pełnomocnikami prawnymi.

A teraz na poważnie. Maski opadły i konsumenci mogą dostrzec wyraźnie, kto jest kim. Zacierają się różnice światopoglądowe pomiędzy rządzącymi a bankowcami. Mają oni wspólny cel i jest nim zatrzymanie lawiny postępowań o klauzule abuzywne w umowach kredytowych. Nie chodzi o poprawę efektywności polskiego sądownictwa – jest to tylko wygodny i jakże pożyteczny slogan, na którym można było wjechać z projektem ustawy do Sejmu. Kredytobiorcy mają dać się golić bankom, pozwolić, by ich kredyty były oprocentowywane według stawki nieodzwierciedlającej realnego kosztu pozyskania pieniądza na rynku międzybankowym, a także nie reagować, gdy banki obejmują oprocentowaniem kwoty, których konsument nie dostał do swojej dyspozycji.

Przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości atakują kancelarie prawne, oskarżają je o stosowanie klauzul abuzywnych w umowach z klientami, i jednocześnie – mimo usilnych próśb Naczelnej Rady Adwokackiej – nie robią nic, by uregulować rynek usług prawnych i oczyścić go z patologii.

Im dłużej obserwujemy opieszałość rządzących w tym zakresie, tym bardziej utwierdzamy się w przekonaniu, że nie jest ona przypadkowa. Tak długo, jak obok adwokatów i radców prawnych na tym rynku działają kancelarie odszkodowawcze i nieetyczne spółki z o.o., rządzący mogą przypisywać prawnikom niestworzone motywy i winy. Sytuacja jest wygodna, bo na tak skonstruowanym rynku odpowiedzialność rozmywa się. Za abuzywne klauzule i wygórowane premie za sukces winne są wszystkie kancelarie i nikt. I jest to dla rządu niezwykle korzystna sytuacja, ponieważ znacząco utrudnia przedstawicielom oczernianej grupy zawodowej dochodzenie roszczeń z tytułu zniesławienia.

PODSUMOWANIE:

Obecna władza miała do wyboru trzy drogi: nieingerowanie w sprawy frankowe i oddanie tego problemu w całości w ręce krajowych sędziów (jak zrobili to jej poprzednicy), wprowadzenie zmian skłaniających banki do modyfikacji strategii procesowych (np. uznawania roszczeń na etapie sądu I instancji, proponowania lepszych ugód sądowych) i forsowanie zmian legislacyjnych, mogących wprowadzić chaos w ugruntowanym orzecznictwie. Rządzący wybrali rozwiązanie ostatnie, czyli najgorsze z możliwych, które nie usprawni pracy polskich sądów, a może pogłębić patologie orzecznicze i oddalić wymiar sprawiedliwości od unijnych standardów.

Wybór rządzących będzie miał ponadto dodatkowe konsekwencje, w postaci utraty zaufania społeczeństwa do zawodu adwokata i radcy prawnego. W efekcie Polacy mogą w przyszłości rezygnować z dochodzenia swoich racji przed sądami w obawie o poniesienie nadmiernych kosztów reprezentacji prawnej. Przedstawicielka strony rządowej kreuje w przestrzeni publicznej pogląd, według którego interes kancelarii prawnej jest rozbieżny z interesem jej klientów. Jest to bezprecedensowy atak na dużą grupę zawodową, wymagającą do sprawnego działania zaufania społeczeństwa.

Poprzez krytykę frankowych prawników Ministerstwo Sprawiedliwości próbuje maskować własną nieudolność, brak sensownych pomysłów na usprawnienie sądownictwa, a przede wszystkim niskie pobudki: nie chodzi o to, by sprawy przeciwko bankom kończyły się szybciej i były tańsze. Celem jest zniechęcenie społeczeństwa do kwestionowania długoterminowych umów i przeciwdziałanie materializacji kolejnych ryzyk prawnych po stronie sektora bankowego.

Interes publiczny, którym zasłania się Ministerstwo Sprawiedliwości, nie ma tu nic do rzeczy.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze