Banki chcą być sędzią we własnej sprawie. ZBP radzi: nie idźcie do kancelarii

Czas czytania: 8 minut

Konflikt banków z kancelariami odszkodowawczymi przechodzi powoli z gruntu spraw frankowych na front procesów o sankcję kredytu darmowego. W przypadku rynku spraw o SKD możemy mówić o wyraźnej dominacji spółek z o.o., działających w modelu cesji wierzytelności. Do niedawna 3 na 4 pozwy o SKD były kierowane do sądu nie przez konsumenta, a przez firmę, która skupiła od niego wierzytelność. Obecnie udział spółek w pozywaniu banków jest niższy, wynosi nieco ponad 60 proc., ale sektor bankowy wciąż widzi w kancelariach potężnego przeciwnika i stara się osłabić wpływ tych firm na decyzję przeciętnego klienta rynku finansowego w przedmiocie dochodzenia roszczeń. Oczekiwania bankowców są jasne: chodzi im o to, aby konsument kierował swoje wątpliwości dotyczące umowy bezpośrednio do kredytodawcy, a nie do firmy wyspecjalizowanej w pozywaniu instytucji finansowych. Czy ten plan może się powieść?

Z tekstu dowiesz się:

  • Jakie jest najnowsze stanowisko ZBP w sprawie wyroku TSUE z 23 kwietnia 2026 roku (w zakresie pobierania odsetek od skredytowanych kosztów kredytu)
  • Co sądzi Rzecznik Finansowy o pomyśle bankowców, polegającym na jedynie częściowym rozliczeniu nienależnie pobranych odsetek
  • Czy dobrowolne rozliczenia, do których szykują się banki, mogą mieć rzeczywisty wpływ na orzecznictwo w przedmiocie sankcji kredytu darmowego
  • Jak rozumieć spadający udział skupów wierzytelności w pozywaniu banków o SKD?

ZBP radzi bankom, by przestały pobierać odsetki od skredytowanych kosztów. Związek spóźnił się z tym apelem o… 2 lata

Wyrok TSUE w sprawie C-744/24 bardzo często jest przedstawiany przez media jako wydarzenie, na które polski sektor bankowy nie był przygotowany. Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził we wspomnianym wyroku, że ani banki, ani inne instytucje udzielające kredytów bądź pożyczek konsumenckich, nie mogą pobierać odsetek od skredytowanych kosztów, np. prowizji czy składek na ubezpieczenie. Samo kredytowanie kosztów jest legalne, jednak nie może się wiązać z powiększeniem podstawy oprocentowania o kwoty, których konsument nie otrzymał do ręki. Jeżeli instytucja finansowa chce sobie zrekompensować brak możliwości pobrania odsetek od skredytowanej prowizji, może po prostu zwiększyć stopę oprocentowania takiego kredytu.

W pięć miesięcy po unijnym wyroku Związek Banków Polskich zaapelował do przedstawicieli sektora o zaprzestanie naliczania odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu w nowych umowach, jak również w umowach, które były już wykonywane w dniu wydania unijnego wyroku. ZBP proponuje ponadto, by banki rozliczyły się ze swoimi klientami z nienależnie naliczonych odsetek, ale tylko z tych, które pobrano od 23 kwietnia 2026 roku (czyli od dnia wydania wyroku przez unijny Trybunał).

O tym, że wyrok TSUE nie stanowił dla bankowców większego zaskoczenia, świadczy przede wszystkim fakt, że banki komercyjne zdążyły wyeliminować z bieżącej oferty praktykę pobierania odsetek od kredytowanych kosztów na długo przed jego wydaniem. Zdecydowana większość dużych instytucji finansowych przestała proponować klientom umowy oparte o ten mechanizm w latach 2023-2024. Jako jeden z ostatnich z naliczania odsetek od skredytowanych kosztów zrezygnował Alior Bank, co miało miejsce ok. 1,5 roku temu.

Faktycznym problemem dla banków są dziś umowy zawarte kilkanaście czy kilkadziesiąt miesięcy temu, w których zastosowano abuzywny mechanizm. Propozycja ZBP, by banki rozliczały tylko odsetki pobrane od wyroku TSUE, jest o tyle kontrowersyjna, że jej wdrożenie prowadziłoby do pozbawienia konsumenta przeważającej części należnego mu zwrotu. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że Związek, dając bankom taką radę, wyświadcza im niedźwiedzią przysługę. Dlaczego? Ponieważ rozpoczęcie szeroko zakrojonej akcji rozliczania tych odsetek, po pierwsze, zaalarmuje konsumentów, że w ich umowach było coś nie tak, a po drugie, zwiększy zainteresowanie reklamacjami.

Przypomnijmy, że do końca I półrocza 2026 roku sektor otrzymał ok. 120 tys. reklamacji. Z danych zebranych przez ZBP wynika, że do końca czerwca br. 15 banków otrzymało łącznie 34 tys. pozwów o SKD. Z doniesień kancelarii prawnych, wyspecjalizowanych w reprezentowaniu konsumentów, wiemy, że niektóre banki, w odpowiedzi na reklamację zawierającą oświadczenie o skorzystaniu z SKD, już teraz częściowo uznają roszczenia klienta. Co ważne, bank, w odpowiedzi na taką reklamację bardzo często potwierdza prawo konsumenta do otrzymania zwrotu nadmiarowych odsetek, pobranych nie tylko od 23 kwietnia br., a od początku wykonywania umowy. Skoro więc po sieci krąży informacja, że składając reklamację, można odzyskać znacznie większe kwoty niż na skutek automatycznych rozliczeń, kolejna fala oświadczeń o skorzystaniu z SKD jest już tylko kwestią czasu.

Rzecznik Finansowy dopilnuje, żeby banki rozliczyły się z klientami co do złotówki? Komunikat ZBP spotkał się ze stanowczą reakcją

Na początku czerwca br., gdy banki nadal analizowały potencjalne skutki wyroku TSUE, Rzecznik Finansowy, dr Michał Ziemiak, dał przedstawicielom sektora dobrą radę. Mianowicie, zaproponował bankowcom, by nie czekali, aż sprawy o SKD trafią do sądów czy właśnie na biurko RF – Rzecznik dał sektorowi czytelną wskazówkę, by ten zaczął dogadywać się z konsumentami na etapie procedury reklamacyjnej. Bankowcy są jednak znani z tego, że słuchają takich porad bardzo wybiórczo. Apel ZBP i sposób, w jaki banki podchodzą do rozliczeń, stanowią tego potwierdzenie.

Nim Związek Banków Polskich zaprezentował swoje stanowisko dotyczące zaprzestania naliczania odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu, część instytucji finansowych zdążyła już zapowiedzieć odejście od tej praktyki wraz z 23 kwietnia 2026 roku. Jako pierwsze poinformowały o tym mBank i Millennium Bank, przy okazji publikacji sprawozdań półrocznych. Bardzo szybko dołączył do nich PKO Bank Polski, który zapowiedział dodatkowo, że zamierza zautomatyzować proces. Automatyzacją zainteresowany jest również Erste Bank, który obsługuje kredyty gotówkowe Santander Banku Polska. Wiadomo, że działania w tym względzie planuje również Alior Bank, który daje sobie czas na dostosowanie się do wyroku TSUE do IV kwartału br. Z medialnych doniesień wynika, że podobne rozwiązania w niedługim czasie zamierzają przedsięwziąć również BNP Paribas, Velo Bank i ING Bank Śląski.

Jak dotąd żaden bank nie wyszedł przed szereg i nie zaproponował rozliczenia całości nadmiarowych odsetek. Ale spokojnie, o sprawiedliwość dla konsumentów upomniał się już Rzecznik Finansowy, który mówi w mediach wprost o potrzebie objęcia zwrotem również nienależnych odsetek pobranych przed 23 kwietnia. Zapowiada również, że będzie przyglądał się przyjętym przez przedstawicieli sektora procedurom rozliczeń. RF przypomina bankom, że sposób, w jaki dostosują się do wyroku TSUE, będzie miał wpływ na decyzję konsumentów. W tym miejscu chcemy podkreślić, że sam fakt dobrowolnego rozliczenia przez bank części czy nawet całości nienależnie pobranych odsetek nie zamyka konsumentowi drogi do pozwu.

 

Dobrowolne rozliczenie to coś więcej niż próba zniechęcenia konsumentów do pozwu. To element strategii, którą banki przyjmą wkrótce w procesach sądowych

Przyjęcie przez bank ugodowej postawy i dostosowanie się bez zbędnej zwłoki do unijnego orzeczenia może przemawiać na korzyść takiej instytucji w sądzie, w sytuacji, w której konsument jednak zdecydowałby się złożyć pozew o sankcję kredytu darmowego. Wdrożenie odpowiednich mechanizmów, służących przywróceniu równowagi między stronami umowy, świadczy o tym, że podmiot jest gotów naprawić popełnione błędy. Nie zapominajmy jednak, że naprawa szkody to działanie o charakterze restytucyjnym, a restytucja nie jest sankcją.

Tymczasem zarówno dyrektywa konsumencka 93/13, jak i dyrektywa 2008/48/WE, regulująca kwestie kredytów konsumenckich, precyzują, że sankcja przewidziana za naruszenie przepisów przez przedsiębiorcę powinna być skuteczna, proporcjonalna i odstraszająca. Czy sam fakt, że bank musi oddać świadczenie nienależne, jest dla niego wystarczająco dotkliwą sankcją? To wątpliwe. Najwyraźniej nie są do tego przekonane również sądy krajowe, które po 23 kwietnia 2026 roku zaczynają zupełnie inaczej patrzeć na problem sankcji kredytu darmowego w kontekście odsetek od skredytowanych kosztów. Świadczy o tym zmiana w statystykach orzeczniczych, którą widać w sprawozdaniach półrocznych mBanku, Millennium Bank i Pekao S.A.

Statystyki te zmieniły się w następujący sposób:

  • mBank – łącznie, do końca I półrocza br. podmiot przegrywał prawomocnie jedynie 5,8 proc. spraw o SKD. W II kwartale wśród prawomocnych orzeczeń otrzymanych przez mBank aż 26,5 proc. stanowiły przegrane
  • Millennium Bank – sumarycznie bank wygrał 85 proc. spraw o SKD, jednak w samym II kwartale br. statystyka ta zmieniła się na niekorzyść podmiotu: wyroki, które spłynęły z sądów w tym okresie były w 35,5 proc. negatywne dla banku
  • Pekao S.A. – do tej pory bank przegrał prawomocnie jedynie 18,7 proc. postępowań o SKD, jednak w II kwartale br. skala tych porażek była zauważalnie wyższa, na poziomie 38 proc.

Zasadnym wydaje się, aby banki jak najszybciej poszły za radą Rzecznika Finansowego i rozliczyły nienależnie pobrane odsetki, celem wygaszenia motywacji konsumentów do pozwu. Póki co jednak wolą przedstawiać w mediach narrację, według której proces o SKD jest zupełnie nieopłacalny, ponieważ kwoty, które są potencjalnie do odzyskania, zostaną w przypadku wygranej skonsumowane przez honorarium prawnika. Jest to oczywiście dalekie od prawdy, a banki, kolportując taki przekaz, liczą najwyraźniej, że konsumenci nie wiedzą, na czym tak właściwie polega sankcja kredytu darmowego. A polega przecież na tym, że konsument oddaje bankowi wyłącznie czystą kwotę, którą pożyczył, bez odsetek i jakichkolwiek opłat dodatkowych.

Znając skalę potencjalnych korzyści i rozumiejąc, co tak naprawdę oznacza wyrok TSUE z kwietnia br., konsumenci coraz częściej wolą pozwać bank we własnym imieniu, bez pośrednictwa skupu wierzytelności. I znów, świadczą o tym bezsporne dane.

Banki zignorowały ważny unijny wyrok w sprawie kredytowania kosztów. Dziś chcą być sędzią we własnej sprawie

Choć banki otrzymały kilkadziesiąt tysięcy spraw spornych o SKD, udział konsumentów w tych procesach był dotąd relatywnie niewielki. Jak podaje money.pl w artykule z 23 sierpnia br., w I kwartale aż 3/4 pozwów o SKD wniosły firmy wyspecjalizowane w skupowaniu roszczeń konsumenckich. W II kwartale ich udział w formułowaniu powództw spadł do 65 proc. Portal wskazał, że w tym okresie liczba spraw wnoszonych bezpośrednio przez konsumentów wzrosła o ponad sto procent, z 1038 do 2158.

Nieco inne dane podaje prezes ZBP, Tadeusz Białek, w rozmowie z PAP Biznes, na którą powołuje się bankier.pl. Z tej wypowiedzi wynika, że ok. 60 proc. spośród 30 tys. pozwów dotyczących SKD opiera się o cesję wierzytelności. Prezes Związku Banków Polskich przypomina, że w wyniku cesji wierzytelność jest zbywana przez konsumenta za ułamek wartości. Kancelaria po przeprowadzeniu cesji pozywa bank we własnym imieniu i to ona otrzyma od banku zwrot świadczenia w przypadku ewentualnej wygranej.

Tadeusz Białek sugeruje, że przedmiotem dużego zainteresowania kancelarii odszkodowawczych są umowy w całości spłacone. Za sprzedaż wierzytelności, w ocenie szefa ZBP, konsument otrzymuje ok. 10-15 proc. jej wartości. Jaką odpowiedź ma ZBP na ten proceder, dowiadujemy się z PAP Biznes:

Będziemy konsekwentnie rekomendować klientom kontakt z bankiem, a nie z kancelarią odszkodowawczą. Jeżeli są odsetki do zwrotu w świetle ostatniego orzeczenia TSUE, to bank będzie taką reklamację przeprowadzał. ”

W ocenie prezesa ZBP kancelaria odszkodowawcza, rekomendując klientowi określone rozwiązania, będzie działać przede wszystkim na rzecz własnego interesu, nie zaś interesu tego klienta. W tym miejscu warto zadać retoryczne pytanie o to, czyj interes będą w takim razie reprezentować banki, gdy zaczną się do nich zgłaszać klienci, zainteresowani uczciwym rozliczeniem abuzywnej umowy.

ZBP nie chce, by konsumenci ufali kancelariom odszkodowawczym i jednocześnie uważa, że powinni zaufać samym bankom, które ponoszą przecież pełną odpowiedzialność za skonstruowanie postanowień umownych zakwestionowanych przez TSUE. Co więcej, banki latami opierały swoje umowy o mechanizm kredytowania kosztów kredytu, mimo że co najmniej od kwietnia 2016 roku wiedziały, jakie zdanie ma TSUE w przedmiocie doliczania dodatkowych kwot, niewypłaconych klientowi, do podstawy oprocentowania kredytu.

W wyroku C-377/14 Trybunał wskazał jasno, że dodatkowe kwoty, przeznaczone przez kredytodawcę na pokrycie kosztów kredytu, nie mogą być wliczane do całkowitej kwoty kredytu i kwoty wypłat. Wyrok, choć wydany na kanwie sprawy czeskiej, jest wiążący dla wszystkich państw Unii Europejskiej. Banki w Polsce ten wyrok zignorowały, a dziś chcą być sędzią we własnej sprawie i opowiadać klientom o przysługujących im prawach w sporze o nienależnie spełnione świadczenie.

Po wyroku TSUE kancelarie odszkodowawcze zaczną ostrożniej korzystać z cesji?

Malejący udział skupów wierzytelności w pozywaniu banków o SKD to coś więcej niż efekt zmiany podejścia konsumentów do dochodzenia roszczeń we własnym imieniu. Jest wysoce prawdopodobne, że po wyroku TSUE kancelarie wyspecjalizowane w cesji wierzytelności zaczynają modyfikować swoją strategię biznesową. Choć formalnie, w zeszłorocznym wyroku C-80/24, TSUE dał konsumentom zielone światło do cedowania wierzytelności na podmioty trzecie, wciąż nie jest jasne, czy taki podmiot trzeci, wyspecjalizowany w dochodzeniu roszczeń przeciwko bankom, może korzystać przed sądem z ochrony przysługującej konsumentowi. Efektem tego wiele spraw spornych, w których powodem jest spółka z o.o., jest oddalanych, właśnie z uwagi na fakt, że z roszczeniem nie występuje sam konsument.

Mając świadomość wciąż wysokiego ryzyka przegranej, spółka jest niejako zmuszona do zmiany swojej dotychczasowej strategii i uważniejszego filtrowania wierzytelności nadających się do objęcia cesją. Oczywiście nie wiemy tego na pewno, ale obserwując to, co dzieje się na rynku, łatwo wysnuć wniosek, że skupy powoli zaczynają rezygnować z proponowania odpłatnej cesji posiadaczom kredytów opiewających na kwoty rzędu kilku czy kilkunastu tysięcy złotych. Zamiast tego koncentrują się na pozyskiwaniu umów cesji dotyczących wierzytelności o większej wartości. Praca włożona w pozwanie banku i dochodzenie roszczenia jest tu tak sama, ale stawka w grze staje się wyższa, co w przypadku firmy, która w początkowej fazie takiego sporu nie tylko nie zarabia, ale wręcz wydaje (aby wejść w posiadanie roszczenia), będzie mieć kluczowe znaczenie.

A co z niżej wycenianymi wierzytelnościami? Te oczywiście wciąż będą możliwe do dochodzenia przed sądem, jednak należy oczekiwać, że kancelarie odszkodowawcze zaczną sugerować klientom występowanie z roszczeniem we własnym imieniu. Jeśli po stronie powodowej jest konsument, prawdopodobieństwo uwzględnienia roszczenia wzrasta. Kancelaria odszkodowawcza wciąż może zarobić, tyle że już nie na cesji, a na podzleceniu sprawy zewnętrznemu prawnikowi. W statystykach zbieranych przez banki taki spór będzie wyglądał już inaczej, i właśnie tę zmianę trendu obserwujemy dziś w danych prezentowanych przez ZBP.

PODSUMOWANIE:

  • W najnowszym stanowisku do wyroku C-744/24 Związek Banków Polskich sugeruje przedstawicielom sektora dobrowolne rozliczenie odsetek naliczonych od skredytowanych kosztów, ale tylko tych, które zostały pobrane po 23 kwietnia br.
  • Rzecznik Finansowy pozytywnie ocenia apel ZBP w zakresie podjęcia dobrowolnych rozliczeń, jednak nie zgadza się z podejściem polegającym na rozliczeniu wyłącznie nadmiarowych odsetek pobranych od 23 kwietnia
  • Rozliczając dobrowolnie nadmiarowe odsetki, bank buduje grunt pod ewentualny proces sądowy, w którym będzie starał się wykazać, że podjął próbę naprawienia szkody i polubownego rozwiązania sporu
  • Spadek udziału skupów wierzytelności w pozywaniu banków o SKD świadczy o rosnącej świadomości konsumentów w zakresie dokonującej się w sądach zmiany orzeczniczej. Świadczy też o tym, że kancelarie odszkodowawcze dostosowują strategię biznesową do niekorzystnego dla nich orzecznictwa. 

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze