PLN - Polski złoty
CHF
4,61
środa, 25 lutego, 2026

Frankowicze wchodzą w 2026 rok z przewagą. TSUE, ustawa frankowa i ugody banków – co naprawdę się zmieni?

W kończącym się właśnie 2025 roku, podobnie jak w latach poprzednich, wyjaśniono kilka niewiadomych, komplikujących lub wręcz przedłużających procesy frankowe. Kredytobiorcy dowiedzieli się między innymi, że kontrpozwy banków o zwrot kapitału muszą uwzględniać kwoty, które konsument spłacił w ratach kapitałowo-odsetkowych, co więcej, w przypadku uznania roszczenia o zwrot kapitału sąd nie powinien w sposób nadmierny obciążać konsumenta kosztami postępowania sądowego. Nie da się jednak ukryć, że kilka bardzo ważnych kwestii wciąż czeka na jednoznaczne rozstrzygnięcie – chodzi między innymi o sposób liczenia terminu przedawnienia po stronie banku, jak również o to, czy kredytobiorca ma prawo rościć od banku o zwrot całej kwoty świadczenia nienależnego, wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Odpowiedzi na te pytania mogą pojawić się już w 2026 roku, za sprawą oczekiwanych wyroków TSUE. Czego jeszcze powinni spodziewać się frankowicze w nadchodzącym roku? Czy istnieje realna szansa, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy uda się raz na zawsze domknąć sagę frankową?

Z tekstu dowiesz się:

  • Co dalej z projektem ustawy frankowej – kiedy Sejm pochyli się ponownie nad propozycjami legislacyjnymi resortu sprawiedliwości
  • Jak mogą zmienić się procesy frankowiczów w 2026 roku i jak to wpłynie na tempo rozpatrywania spraw
  • Czy banki mają powody, by zaproponować frankowiczom lepsze ugody w 2026 roku
  • Co z kredytobiorcami, którzy wciąż nie pozwali banku o nieważność i zapłatę – ile mają jeszcze czasu na upomnienie się o swoje prawa i co się stanie, jeśli się spóźnią.

W 2025 roku frankowicze potwierdzili swoją mocną pozycję procesową i pokazali rządowi, że nie można ich ignorować. Czy 2026 rok przyniesie im kolejne sukcesy?

Pracowity, emocjonujący i satysfakcjonujący – taki był 2025 rok dla społeczności frankowej, która po raz kolejny wzmocniła swoją pozycję procesową i potwierdziła wyższość własnej argumentacji nad tą forsowaną przez banki. Mimo licznych sukcesów, nie był to wcale łatwy okres – kredytobiorcy, jak również ich pełnomocnicy prawni, musieli zmierzyć się z falą krytyki, pochodzącej już nie tylko od samych banków, ale i od strony rządowej. Uruchomiono potężną machinę medialną celem zdyskredytowania osób, które walczą o swoje prawa w sądach, a przede wszystkim po to, by zniszczyć zaufanie społeczeństwa do wyspecjalizowanych kancelarii, reprezentujących kredytobiorców w sporach z bankami. Z jakim skutkiem?

Z całą pewnością niewystarczającym, co dobitnie pokazał przebieg posiedzenia dwóch połączonych komisji sejmowych (mamy tu na myśli Komisję Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisję Gospodarki i Rozwoju), procedujących projekt ustawy frankowej. Relacjonowaliśmy szczegółowo przebieg tego posiedzenia niespełna dwa tygodnie temu – okazało się, że akcja informacyjna przeprowadzona przez społeczność frankową, a skierowana do posłów, członków obu komisji, przyniosła znakomite rezultaty. Posłowie stawili się na posiedzeniu świetnie przygotowani, świadomi zagrożeń wynikających z art. 5, 15 i 18 projektu, i gotowi do zadawania przedstawicielom strony bankowej licznych pytań, często bardzo trudnych, na które bankowcy i ich pełnomocnicy prawni nie mieli sensownych odpowiedzi.

Posiedzenie trwało ponad 2 godziny i nie zakończyło się sporządzeniem sprawozdania, po którym mogłoby nastąpić drugie czytanie w Sejmie. W trakcie posiedzenia dyskutowano na temat poprawek, między innymi nad poprawką numer 3, gwarantującą kredytobiorcy prawo do odsetek ustawowych za opóźnienie, naliczanych od kwoty roszczenia wskazanej w pozwie, i za okres od dnia, w którym to roszczenie stało się wymagalne, bez względu na zgłoszone przez bank potrącenie. Jest prawdopodobne, że już w styczniu 2026 roku zwołane zostanie kolejne posiedzenie sejmowych komisji w tej samej sprawie, na którym odbędzie się głosowanie nad poprawkami.

Proces legislacyjny w przypadku projektu ustawy frankowej może się skończyć jeszcze w I kwartale br., należy przy tym mieć na uwadze, że sytuacja jest bardzo dynamiczna, o czym świadczy chociażby nagła zmiana zdania w środowisku bankowym, które obecnie chce wstrzymać prace nad ustawą, przynajmniej do momentu wydania kolejnych orzeczeń TSUE, tym razem w przedmiocie odsetek ustawowych za opóźnienie oraz zarzutu potrącenia.

Frankowicze (i banki) czekają na kolejne wyroki TSUE. Data najbliższego została wyznaczona na 22 stycznia 2026 roku

Pisząc, o tym, co wydarzy się w sprawach frankowych w 2026 roku, nie sposób nie wspomnieć o TSUE. Pod koniec lipca 2025 roku do Trybunału Sprawiedliwości UE trafiły dwa pytania prejudycjalne warszawskiego sądu, zarejestrowane pod sygnaturą C-510/25. Sąd odsyłający dąży do poznania stanowiska Trybunału w sprawie dopuszczalności praktyki krajowych sądów, polegającej na stosowaniu z urzędu rozliczeń saldem w procesach dotyczących nieważnych umów kredytowych. Pyta również o należne konsumentowi odsetki ustawowe za opóźnienie, a konkretnie o to, czy sąd może ich nie zasądzić od sumy świadczeń spełnionych na rzecz banku w trakcie wykonywania nieważnej umowy.

O możliwość umorzenia należnych konsumentowi odsetek za opóźnienie, tym razem na skutek zarzutu potrącenia podniesionego przez tegoż konsumenta, warszawski sąd dopytuje również w sprawie C-549/25. Pytanie zostało skierowane do TSUE w sierpniu 2025 roku.

Najciekawiej prezentują się jednak pytania zadane w grudniu 2024 roku, a zarejestrowane w Luksemburgu pod sygnaturą C-902/24. Tu ponownie organem odsyłającym jest Sąd Okręgowy w Warszawie, a pytań jest pięć. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że sędzia, który sformułował te pytania, wyprzedził epokę, albowiem dotyczą one zagadnień wzbudzających najwięcej wątpliwości w minionych kilku miesiącach.

Pytania dotyczą następujących kwestii:

  1. czy bank, w toku postępowania z powództwa konsumenta, może potrącić własną wierzytelność, wynikającą z użyczonego kredytobiorcy kapitału, z wierzytelnością tego konsumenta, wynikającą ze spłaconych rat kapitałowo-odsetkowych
  2. czy bank może skutecznie potrącić swoją wierzytelność z wierzytelnością konsumenta w sytuacji, w której zarzut potrącenia miałby charakter ewentualny, zaś bank utrzymywałby w procesie, że zawarta przez strony umowa jest ważna i wolna od klauzul abuzywnych
  3. czy bank może uczynić wymagalną, poprzez wezwanie kredytobiorcy do zwrotu kapitału, swoją wierzytelność, przy jednoczesnym utrzymywaniu, że umowa, której ta wierzytelność dotyczy, jest ważna i nie zawiera zapisów niedozwolonych
  4. czy termin, w którym bank wzywa kredytobiorcę do zwrotu kapitału, może być dwutygodniowy, w rezultacie sprawiając, że zgłaszana wierzytelność stanie się wymagalna
  5. czy sąd może obciążyć konsumenta częścią kosztów procesowych, w zakresie, w jakim jego powództwo zostało oddalone w następstwie skutecznego podniesienia przez bank zarzutu potrącenia.

Odpowiedź na ostatnie pytanie wydaje się formalnością, przynajmniej w świetle wyroku TSUE wydanego 27 listopada 2025 roku, w sprawie C-746/24. Przypomnijmy, że unijni sędziowie przedstawili w nim pogląd, zgodnie z którym sąd krajowy nie może obarczać konsumenta nadmiernymi kosztami procesu, związanymi z kontrpowództwem banku, w sytuacji gdy dotyczyło ono abuzywnej i w konsekwencji nieważnej umowy. Trudno sobie wyobrazić, by unijni sędziowie przyjęli radykalnie odrębny pogląd w kwestii kosztów generowanych przez oddalenie części powództwa, w dodatku w sytuacji, w której cała umowa jest nieważna.

Reszta pytań wydaje się jak najbardziej na czasie, a odpowiedzi Trybunału mogą wiele zmienić w sytuacji procesowej kredytobiorców. I to już w 2026 roku – nie zapominajmy, że tempo wydawania orzeczeń TSUE jest znacznie bardziej satysfakcjonujące niż w sądach polskich. W praktyce odpowiedź na pytania prejudycjalne pojawia się bardzo często już po kilkunastu miesiącach od wszczęcia postępowania. Dla przykładu postępowanie w sprawie C-746/24, zakończonej wyrokiem z 27 listopada 2025 roku, zostało wszczęte 25 października 2024 roku (to wtedy sędzia SO w Warszawie, Michał Maj, wydał postanowienie o skierowaniu pytania prejudycjalnego do TSUE).

Podobnie niewiele czasu Trybunał potrzebował na sformułowanie odpowiedzi w sprawie C-767/24, która została zainicjowana 6 listopada 2024 roku. Wyrok zapadł 11 grudnia 2025 roku i, co warte podkreślenia, był korzystny dla kredytobiorców. Z wyroku wynika bowiem, że podniesienie przez konsumenta zarzutu potrącenia w sporze z bankiem o nieważną umowę kredytową nie powoduje automatycznego zrzeczenia się prawa do skorzystania z zarzutu przedawnienia. Powodowie w sprawach, w których pomiędzy wysłaniem do banku reklamacji (ewentualnie zawezwania do próby ugodowej) a doręczeniem przez bank wezwania do zwrotu kapitału minęły ponad 3 lata, mogą bez przeszkód podnieść argument o przedawnieniu roszczenia banku, nawet jeśli sami wystąpili o potrącenie wzajemnych wierzytelności.

Jeśli TSUE zachowa podobne tempo orzekania w sprawach C-510/25 i C-549/25, wyroków należy się spodziewać latem, ewentualnie wczesną jesienią. Jeszcze wcześniej zapadnie wyrok w sprawie C-902/24 – datę jego ogłoszenia ustalono na 22 stycznia 2026 roku.

Wygląda zatem, że frankowicze wejdą w Nowy Rok z przytupem. A ponieważ pytania te rozwieją większość wątpliwości związanych z artykułami 5 i 18, znajdującymi się w projekcie ustawy frankowej, strona rządowa wreszcie zyska jasne, precyzyjne wskazówki co do tego, czy w ogóle jest sens majstrować przy zarzucie potrącenia – może się bowiem okazać, że samo wezwanie kredytobiorcy do zwrotu kapitału nie uczyniło wierzytelności banku wymagalną, oczywiście o ile bank nie przyznał, że umowa jest nieważna. A z takimi przypadkami mamy przecież w sądach do czynienia nagminnie – pełnomocnicy frankowiczów wprost przyznają, że sytuacje, w których bank potwierdziłby abuzywność wprowadzonej do obrotu umowy kredytowej, praktycznie się nie zdarzają.

Czy w 2026 roku frankowicze otrzymają wreszcie sensowne propozycje ugodowe?

To w dużej mierze od wyroku w sprawie C-902/24 zależeć będzie, czy frankowicze otrzymają od banków lepsze propozycje ugodowe. Jeśli banki zyskają pewność co do tego, że prawo do otrzymania zwrotu użyczonego klientowi kapitału jest zagrożone, zrobią wszystko, by sprawy z powództwa kredytobiorców nie kończyły się wyrokami. Dużo lepszą opcją stanie się uznanie roszczenia kredytobiorcy, zarówno co do nieważności umowy, jak i co do zapłaty, nawet z odsetkami ustawowymi za opóźnienie.

Piszemy oczywiście o przypadkach, w których roszczenie kredytobiorcy zostało sformułowane ponad 3 lata temu – w pozostałych banki mogą po prostu dopełnić formalności w terminie, co… przyniesie bardzo podobny skutek. Wszak co sąd może zrobić z postępowaniem, w którym pozwany sam przyznaje, że roszczenie kredytobiorcy jest zasadne?

Jeśli wyrok C-902/24, szczególnie odpowiedź na pytanie trzecie, okaże się z korzyścią dla kredytobiorców, frankowicze mogą być pewni jednego: porozumienia kompensacyjne staną się w środowisku bankowców znacznie popularniejsze niż w latach ubiegłych.

Odpowiedzi TSUE na pytania zawarte we wniosku dla sprawy C-902/24 będą mieć również spore znaczenie dla kredytobiorców, którzy jeszcze nie pozwali banku, ale w przeszłości próbowali, na przykład na drodze reklamacji, przedstawić mu swoje zastrzeżenia dotyczące klauzul przeliczeniowych. W przypadku ukształtowania się w krajowych sądach niekorzystnej dla banków linii orzeczniczej w przedmiocie przedawnienia wierzytelności dotyczących zwrotu kapitału kredytu, osoby dotąd niechętne procesowaniu się, również takie, które spłaciły swoje kredyty w całości, zyskają nowy argument w negocjacjach ze swoim kredytodawcą.

Oczywiście oficjalnie banki nie oferują ex-frankowiczom żadnych ugód, natomiast za kulisami od dawna mówi się, że posiadacze spłaconych umów takie propozycje jak najbardziej otrzymują, tyle że po wytoczeniu powództwa o zapłatę. Trzeba liczyć się ze scenariuszem, w którym za jakiś czas ex-frankowicz nie będzie musiał nawet kierować przeciwko bankowi pozwu na drogę sądową. Wystarczy, że wezwie go do zapłaty. W tym miejscu sceptycy mogą zastanawiać się, dlaczego bank miałby w ogóle rozważać uznanie takiego roszczenia na etapie przedprocesowym. Odpowiemy na te wątpliwości pytaniem: a jaką będzie miał alternatywę?

W nadchodzącym roku sprawy sądowe najprawdopodobniej staną się dla banków zdecydowanie droższe – frankowicze mają realne szanse na zabezpieczenie swojego prawa do odsetek za opóźnienie (zarówno na drodze ustawy frankowej, jak i poprzez nadchodzące orzeczenia TSUE), dodatkowo wiadomo już, że banki nie mają co liczyć na to, że sądy będą obciążać konsumentów kosztami kontrpowództw o zwrot kapitału. Jeśli w sprawie C-510/25 zapadnie wyrok negujący możliwość rozliczania stron nieważnej umowy za pomocą salda, do lamusa odejdzie praktyka niektórych sędziów, polegająca na znoszeniu dla stron kosztów procesu – te przypadną do uregulowania bankowi.

Krótko podsumowując ten wątek, objęcie sporem sądowym pojedynczej hipoteki frankowej może wygenerować po stronie banku koszty idące w dziesiątki tysięcy złotych, i to bez uwzględnienia kwot, których kredytobiorca domaga się w pozwie. Z tego względu należy zupełnie realnie ocenić, że bankom, wbrew nieśmiałym zapowiedziom, nie uda się domknąć sagi frankowej w 2026 roku. Choć duże giełdowe banki mają wysokie pokrycie aktywnych hipotek frankowych utworzonymi rezerwami, odpisy księgowe nie uwzględniają w całości (ani nawet w istotnej części) ryzyka związanego z pozwami od ex-frankowiczów, jak i kosztów wynikających z konieczności zapłacenia odsetek ustawowych za opóźnienie.

Jak nietrudno się domyślić, dokonując odpisów księgowych, banki nie brały pod uwagę scenariusza, w którym część ich wierzytelności przestaje być możliwa do wyegzekwowania ze względu na przedawnienie. Zupełnie rozsądnie należy ocenić, że sektor będzie zmagał się z finansowymi skutkami pozwów frankowych jeszcze przez wiele kwartałów, a ostateczny koszt rozliczeń z kredytobiorcami zależeć będzie w dużej mierze od skłonności banków do zawierania uczciwych ugód.

Co z ustawą frankową w 2026 roku? Czy kontynuowanie prac nad nią ma w ogóle sens?

Część środowiska eksperckiego, włączając w to niektórych sympatyków sektora bankowego, uważa, że prace nad ustawą frankową powinny zostać natychmiast przerwane, między innymi z uwagi na toczące się przed TSUE postępowania. Uważamy jednak, że ten scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny – Ministerstwo Sprawiedliwości poświęciło kilkanaście miesięcy na opracowanie tych rozwiązań, przeprowadziło proces konsultacji publicznych i bardzo intensywnie promowało ten projekt w mediach. Porzucenie prac nad ustawą na tym etapie byłoby kompromitacją dla rządzących, na którą nie mogą sobie obecnie pozwolić.

Ministerstwo Sprawiedliwości jest aktualnie w sytuacji nie do pozazdroszczenia – zapowiadane reformy sądownictwa idą wolniej, niż oczekuje tego strona społeczna. Przeforsowanie rozwiązań, które odblokowałyby polski wymiar sprawiedliwości, wymaga uzyskania podpisu prezydenta – a jak powszechnie wiadomo, relacje Pałacu Prezydenckiego z resortem Waldemara Żurka, są, najdelikatniej rzecz ujmując, chłodne. Przeforsowanie ustawy frankowej jest więc dla ministerstwa kwestią honoru i sposobem na udowodnienie swojej sprawczości. Dlatego frankowicze nie powinni nadmiernie liczyć na scenariusz, w którym po Nowym Roku rząd odkłada projekt na półkę.

Osobną kwestią jest to, czy projekt ma szansę przejść przez Sejm. Nie zapominajmy, że już w trakcie posiedzenia sejmowych komisji posłowie z klubu PiS złożyli wniosek o odrzucenie ustawy w całości. Wniosek wprawdzie został rozpatrzony negatywnie, ale sam fakt, iż większość posłów była za dalszym procedowaniem projektu, tak naprawdę niewiele znaczy. W trakcie posiedzenia członkom komisji rozdano kartki z poprawkami do ustawy, które, przynajmniej w teorii, powinny stanowić odpowiedź na oczekiwania i wątpliwości strony społecznej. Jeśli posłowie przekonają się, że te poprawki nie przekładają się na najważniejsze, czyli na usprawnienie postępowań, mogą dojść do wniosku, że zagłosowanie za odrzuceniem projektu jest najrozsądniejszą opcją – zwłaszcza wobec masowego sprzeciwu interesariuszy wobec planów legislacyjnych rządu.

Samo skierowanie ustawy do trzeciego czytania w Sejmie również nie gwarantuje jej przegłosowania. Nie zapominajmy, że sceptycznie do projektu podchodzi spora część posłów koalicji rządzącej, w tym Polski 2050, która dysponuje obecnie siłą 31 mandatów. Koalicja Obywatelska nie jest w stanie przeforsować projektu własnymi głosami, wspartymi o głosy posłów z Lewicy i PSL. Istnieje więc realna szansa zatopienia ustawy podczas głosowania w Sejmie. Gdyby jakimś cudem projekt przeszedł przez Sejm, a następnie przez Senat, nie zapominajmy, że wejście w życie ustawy jest zależne od podpisania jej przez prezydenta.

Znając determinację frankowiczów, należałoby się w takiej sytuacji spodziewać masowego wysyłania petycji do Kancelarii Prezydenta, co, jak sądzimy, mogłoby odnieść pozytywny skutek. Dla Karola Nawrockiego, wyraźnie niechętnego obecnemu ministrowi sprawiedliwości, zawetowanie tej ustawy mogłoby stanowić efektowny pokaz siły. Bez wątpienia taki ruch zyskałby mu również sympatię wielotysięcznej armii kredytobiorców, i to bez względu na ich osobiste preferencje polityczne.

Czy 2026 rok przyniesie przedawnienie tysięcy frankowych roszczeń?

Przedawnienie roszczeń wynikających z nieważnej umowy kredytowej jest zagadnieniem niezwykle skomplikowanym, nie tylko po stronie banku. Również konsumenci nie mogą być absolutnie pewni tego, że mają jeszcze mnóstwo czasu na pozwanie banku i dochodzenie swoich wierzytelności. Choć termin przedawnienia roszczeń w przypadku konsumenta wynosi aż 6 lat (a w odniesieniu do rat spłacanych przed lipcem 2018 jest jeszcze dłuższy, bo dziesięcioletni), problematyczne może być wyznaczenie daty, od której powinien być liczony.

Samo roszczenie dotyczące nieważności umowy nie podlega przedawnieniu, w odróżnieniu od roszczenia majątkowego. Przedawnienie liczone jest osobno dla każdej spłaconej raty, stąd długa zwłoka w złożeniu pozwu może doprowadzić do sytuacji, w której część roszczenia nie będzie możliwa do wyegzekwowania, nawet mimo prawomocnego wyroku stwierdzającego nieważność umowy. Oczywiście, frankowicz i w tym przypadku może liczyć na prokonsumenckie orzecznictwo TSUE, zgodnie z którym termin przedawnienia nie może wystartować przed momentem, w którym konsument pozyskał wiedzę o abuzywności swojej umowy. Teoretycznie więc, tak długo, jak kredytobiorca nie wysłał do banku reklamacji, przedsądowego wezwania do zapłaty, ani nie przystąpił do rozmów o ugodzie, nie zainicjował biegu terminu przedawnienia swoich roszczeń.

Nie można jednak zapominać, że część sędziów sceptycznie podchodzi do zapewnień konsumentów, iż nie dotarły do nich wieści o unijnej wygranej Dziubaków nad Raiffeisen Bankiem. Informację tę podawały wszystkie największe media – wyrok zapadł w 2019 roku, i to właśnie od końca tego roku sąd może w niektórych przypadkach liczyć sześcioletni termin przedawnienia roszczeń. A to oznaczałoby, że roszczenie wciąż nieobjęte pozwem (który zatrzymuje bieg przedawnienia) może być niemożliwe do wyegzekwowania po 31 grudnia 2025 roku.

Kwestie związane z przedawnieniem roszczeń sprawiają konsumentom wiele trudności, pozytywnie należy ocenić więc inicjatywę Kancelarii Adwokata Pawła Borowskiego, dzięki której powstała strona kiedyprzedawnienie.pl – jest to bezpłatne narzędzie online, pozwalające ocenić, czy w konkretnym przypadku doszło już do przedawnienia roszczenia, czy jeszcze nie. Kredytobiorca, w celu poznania odpowiedzi na nurtujące go pytanie, musi jedynie wypełnić prosty formularz. Narzędzie umożliwia szybką analizę sytuacji posiadaczy aktywnych, jak i spłaconych kredytów. Korzystając ze strony, można się również dowiedzieć, ile kosztuje kredytobiorcę każdy dzień, miesiąc i rok zwłoki w pozwaniu banku.

PODSUMOWANIE:

Frankowy kalendarz na 2026 rok zapowiada się naprawdę obiecująco. Pierwszą istotną datą będzie 22 stycznia – to właśnie wtedy TSUE ma odpowiedzieć na pięć pytań prejudycjalnych, zarejestrowanych pod sygnaturą C-902/24. W I kwartale 2026 roku ważyć się będą losy projektu ustawy frankowej, która ponownie zostanie wzięta pod lupę przez połączone składy dwóch sejmowych komisji. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem resortu sprawiedliwości, głosowanie nad ustawą w Sejmie powinno się odbyć w ciągu najbliższych kilkunastu tygodni.

W II połowie 2026 roku frankowicze mogą spodziewać się kolejnych wyroków TSUE, w sprawach C-510/25 i C-549/25. Po tych wyrokach kwestia związana ze sposobem liczenia odsetek ustawowych za zwłokę nie powinna mieć przed krajowymi sądami absolutnie żadnych tajemnic.

Przyszłoroczne nastawienie banków do sporów frankowych, podobnie jak chęć tych instytucji do aktualizowania warunków ugodowych, będą zależne od kilku czynników, w tym od ostatecznego kształtu ustawy frankowej i, przede wszystkim, oczekiwanych wyroków TSUE.

Oczywiście kredytobiorcy nie powinni mieć złudzeń: jeśli banki dostrzegą dla siebie choćby cień szansy na wypromowanie własnej interpretacji tych orzeczeń, z pewnością skorzystają z okazji. Ewentualne próby manipulacji wnioskami z unijnych wyroków nie zmienią oczywiście krajowej linii orzeczniczej – mogą jedynie przedłużyć chwiejność występującą w orzecznictwie, a związaną z kwestiami rozliczeń. W takim przypadku należałoby się spodziewać skierowania do TSUE kolejnych pytań, wyjaśniających ewentualne wątpliwości interpretacyjne dotyczące poprzednich wyroków.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze