Kilka dni temu światło dzienne ujrzał raport przygotowany przez ekspertów Instytutu Sobieskiego, którego przedmiotem był wpływ podważania WIBOR-u na stabilność sektora finansowego oraz na gospodarkę Polski. Raport – choć stwarza pozory obiektywizmu – w istocie jest prezentacją narracji banków. Przedstawione w nim dane oraz negatywne dla gospodarki scenariusze wywołały poruszenie w mediach. Tymczasem skrajnie negatywny scenariusz wynikający z podważania WIBOR-u (tj. koszty sektora bankowego w wysokości 284 mld zł) zakłada masowe unieważnianie umów, podczas gdy według samego raportu spośród 154 prawomocnych wyroków w sprawach o WIBOR tylko jeden zakończył się unieważnieniem umowy. Zatem w jakim celu powstał raport? Wydaje się, że chodzi o przeforsowanie rozwiązań korzystnych dla sektora (m.in. obłożenie „kancelarii” skupujących roszczenia konsumentów 95% podatkiem), przekonanie konsumentów, że nie warto podważać WIBOR-u oraz narzucenie sądom, jak mają rozstrzygać sprawy o WIBOR.
- Raport IS prezentuje skrajnie negatywne dla banków i gospodarki scenariusze wynikające z masowego podważania umów z WIBOR-em, co ma kosztować sektor bankowy od 78,7 mld zł do 283,7 mld zł. Choć skrajnie negatywny scenariusz jest raczej niemożliwy, autorzy lamentują że banków nie stać na takie wydatki, mimo zysków netto sektora na poziomie blisko 50 mld zł rocznie.
- Autorzy raportu pouczają sądy jak należy interpretować Dyrektywę 93/13 i wskazują jako nadrzędny cel ochronę stabilności systemu finansowego, który ma być ważniejszy niż ochrona konsumenta.
- Według ekspertów IS wyrok TSUE do sprawy C-471/24 zamknął dyskusję na temat WIBOR-u, pozbawił sądy kompetencji do badania prawidłowości i metodologii wyznaczania wskaźnika oraz zwolnił banki z obowiązku przekazywania konsumentom szczegółowych danych technicznych. Eksperci nie wspomnieli jednak o kolejnych pytaniach prejudycjalnych, zwłaszcza tych dotyczących umów sprzed BMR.
- Raport zawiera rekomendacje dla instytucji publicznych, w tym tak kontrowersyjne jak obłożenie kancelarii skupujących roszczenia z umów kredytowych podatkiem w wymiarze 95%.
- W przeszłości bankowcy próbowali już uratować WIBOR. Niedawno wyciekły w mediach tajne plany wysoko postawionych przedstawicieli banków dotyczące nakłonienia Prezesa NBP do przejęcia administracji nad tym wskaźnikiem.
- WIBOR ma wkrótce zostać zastąpiony w nowych umowach kredytowych wskaźnikiem POLSTR, a projekt ustawy zobowiązuje banki do zaproponowania obecnym kredytobiorcom zmiany wskaźnika w drodze aneksu.
Raport ekspertów Instytutu Sobieskiego w obronie WIBOR-u. Próba wywarcia wpływu na orzecznictwo sądów oraz na instytucje publiczne
W dniu 23 września Instytut Sobieskiego opublikował raport pt. „Wpływ podważania stawki referencyjnej WIBOR na stabilność sektora finansowego oraz na gospodarkę Polski”. Autorami publikacji są eksperci powiązani z sektorem bankowym i z administracją publiczną – Leszek Skiba oraz Piotr Pawliczak.
Leszek Skiba obecnie piastuje funkcję prezesa Instytutu Sobieskiego. W latach 2009-2015 był zatrudniony w NBP, w latach 2015–2020 zajmował stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów, w latach 2020-2024 był prezesem banku PEKAO a od sierpnia 2025 roku został powołany na doradcę społecznego Prezydenta Karola Nawrockiego.
Piotr Pawliczak pracował m.in. w UKNF i Ministerstwie Finansów, zasiadał w Radzie BFG, a później był związany z PEKAO Bankiem Hipotecznym. W latach 2018–2021 pełnił funkcję zastępcy dyrektora Departamentu Rozwoju Rynku Finansowego w Ministerstwie Finansów. Był też zastępcą dyrektora Departamentu Analiz i Sprawozdawczości w Ministerstwie Aktywów Państwowych.
Podajemy tak szczegółowo dane biograficzne obu autorów raportu, aby unaocznić czytelnikom, że nie są oni niezależnymi i neutralnymi ekspertami w kwestii WIBOR-u, z uwagi na swoje silne związki z sektorem bankowym. Warto też dodać, że raport był przedmiotem debaty zorganizowanej przez Instytut Sobieskiego, w której uczestniczył m.in. Prezes ZBP Tadeusz Białek oraz inni eksperci współpracujący z sektorem bankowym.
A teraz przejdźmy już do najważniejszych tez płynących z raportu, który wywołał niemałe poruszenie w mediach.
Epatowanie danymi w celu podkreślenia znaczenia WIBOR-u dla polskiej gospodarki
Autorzy raportu, jako argument w obronie wskaźnika WIBOR, powołali się na jego długą historię (od lat 90-tych) i fakt, że wyznacza on nie tylko oprocentowanie kredytów, ale także jest indeksem stanowiącym podstawę wyceny wielu aktywów będących w posiadaniu funduszy inwestycyjnych, firm leasingowych czy instytucji finansowych – w tym instrumentów pochodnych i obligacji (skarbowych, korporacyjnych, komunalnych).
Powołując się na dane zebrane przez UKNF, już we wstępie autorzy podali łączną wartość aktywów finansowych opartych na WIBOR-ze wynoszącą ponad 6 bln zł, czyli równowartość 167% polskiego PKB. Według przytoczonych danych, aktywa sektora bankowego i SKOK-ów oparte na tym wskaźniku mają wartość 1.074,2 mld zł (ok. 32% aktywów sektora bankowego i prawie 30% PKB), z czego 305,6 mld zł to kredyty hipoteczne.
Narracja o niekorzystnej dla konsumentów linii orzeczniczej w sprawach o WIBOR
Autorzy w alarmującym tonie poinformowali o rosnącej liczbie sporów sądowych z powództwa konsumentów, którzy od 2022 roku podważają w sądach WIBOR. Podali też konkretne liczby wskazujące na dynamiczny przyrost spraw sądowych. Według przytoczonych w raporcie danych, na koniec 2023 roku w sądach były 654 sprawy dotyczące kredytów opartych na WIBOR-ze, w 2024 już 1.532, a na koniec 2025 roku 2.728. Z każdym rokiem rośnie też liczba postępowań zabezpieczających powództwa konsumentów (na koniec 2025 roku takich postępowań było 975).
Jak twierdzą autorzy raportu, korzystnych dla konsumentów orzeczeń w sprawach o WIBOR jest zaledwie 1,5% (na 269 spraw zakończonych w I instancji, tylko 4 skończyły się wygraną konsumentów). Zaś spośród 154 prawomocnych wyroków, tylko jeden miał zakończyć się unieważnieniem umowy kredytowej.
Nieco inaczej – choć w podobnym tonie – przedstawił dane na temat liczby sporów sądowych oraz rozkładu wyroków Prezes ZBP Tadeusz Białek uczestniczący w debacie nad raportem. Według niego do końca lipca 2026 roku w sądach było już 3.841 spraw dotyczących WIBOR-u. Prawomocnych wyroków w sprawach o WIBOR zapadło 277, przy czym rzekomo żaden z nich nie był korzystny dla konsumentów, czemu konsekwentnie zaprzeczają kancelarie prawne. T. Białek poinformował też, że na 585 nieprawomocnych wyroków tylko 10 stanowiły wygrane konsumentów.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Straszenie negatywnymi konsekwencjami dla sektora finansowego i całej gospodarki po ukształtowaniu się niekorzystnej dla banków linii orzeczniczej w sprawach o WIBOR
W celu zobrazowania konsekwencji ukształtowania się w sądach niekorzystnej dla banków linii orzeczniczej autorzy raportu dokonali szacunkowych wyliczeń potencjalnych strat banków w dwóch negatywnych scenariuszach. Pierwszy zakłada eliminację z umów WIBOR-u i pozostawienie oprocentowania na poziomie stałej marży, co wiąże się z koniecznością zwrotu przez banki części pobranych odsetek. Drugi scenariusz dotyczy unieważnienia umów, czego konsekwencją jest konieczność zwrotu przez banki całości pobranych odsetek a także opłat i prowizji.
Koszty zmaterializowania się negatywnych dla banków scenariuszy zostały przez autorów raportu oszacowane na minimum 78,7 mld zł a maksimum 283,7 mld zł, czyli ponad 88% wartości kapitałów własnych sektora bankowego, które na koniec 2025 roku wynosiły 322 mld zł. Najniższe koszty (78,7 mld zł) dotyczyłyby zmaterializowania się najłagodniejszego negatywnego scenariusza, zakładającego pójście do sądów tylko 50% posiadaczy kredytów czynnych oraz 15% posiadaczy kredytów spłaconych, przy założeniu że sądy będą usuwać z umów sam WIBOR.
Skrajnie negatywny scenariusz zakłada pójście do sądów 85% posiadaczy aktywnych umów oraz 35% posiadaczy kredytów spłaconych i ukształtowanie się linii orzeczniczej polegającej na unieważnianiu w całości umów. W takiej sytuacji banki musiałyby zgromadzić kwotę 284 mld zł na realizację niekorzystnych wyroków.
Tymczasem – jak wynika z danych przytoczonych w samym raporcie – spośród 154 prawomocnych wyroków w sprawach o WIBOR tylko jeden zakończył się unieważnieniem umowy, i to z przyczyn niezwiązanych ze wskaźnikiem. Jednym słowem chodzi o straszenie opinii publicznej oraz wywarcie presji na sądach i na władzach publicznych.
Według autorów analizy „biedne” banki potrzebowałyby aż 15 lat na zgromadzenie 284 mld zł. Tymczasem roczne zyski netto całego sektora bankowego wykazują stałą tendencję rosnącą i w ostatnich latach przekraczają 40 mld zł (w 2024 roku wynosiły 40,1 mld zł, a w 2025 roku już 48,7 mld zł). Można więc zakładać, że banki znacznie szybciej zebrałyby pieniądze na zwroty dla WIBOR-owiczów, nawet gdyby ziścił się ten skrajny scenariusz.
Autorzy raportu posłużyli się też dobrze znanymi „straszakami” dotyczącymi konsekwencji ukształtowania się niekorzystnej dla banków linii orzeczniczej w postaci ograniczenia akcji kredytowej, trudniejszego dostępu do kredytów hipotecznych oraz do kredytów dla przedsiębiorstw i samorządów, a także przeniesienia kosztów sporów sądowych na klientów banków (wyższe marże, opłaty i prowizje). Poważniejsze konsekwencje to osłabienie wzrostu gospodarczego i zachwianie zaufania do sektora bankowego, wyższe koszty obsługi długu publicznego, obniżenie ratingu Polski. Autorzy ostrzegają sędziów, że rozstrzygnięcia w sprawach WIBOR-owych mają znaczenie nie tylko dla stron sporu, ale także cyt. „dla całej gospodarki i bezpieczeństwa finansowego kraju”.
Teza o niemożliwej manipulacji WIBOR-em wsparta stanowiskiem NBP
Twórcy raportu szczegółowo omówili procedury wyznaczania wskaźnika WIBOR, zarówno przed wejściem w życie unijnego rozporządzenia BMR, jak i później. Doszli do konkluzji, że nawet przed rozporządzeniem BMR wskaźnik WIBOR był pod ścisłą kontrolą.
Choć wiadomo, że istnieją poważne przesłanki przemawiające za tym, że branżowe stowarzyszenie ACI Polska sprawowało tylko iluzoryczną kontrolę nad prawidłowością wyznaczania wskaźnika (banki kontrolowały banki), to autorzy raportu wysuwają argumenty za tym, że od 2013 roku WIBOR podlegał ścisłej kontroli Rady WIBOR. Natomiast po zaimplementowaniu w Polsce unijnego rozporządzenia BMR oraz po wyznaczeniu licencjonowanego administratora (spółki GPW Benchmark) nie mógł być manipulowany ze względu na metodę kaskady danych, zabezpieczenia operacyjne oraz ogromne kary finansowe za dopuszczenie się manipulacji.
W dalszej części raportu autorzy przytoczyli stanowisko NBP opublikowane w „Raporcie o stabilności systemu finansowego” z grudnia 2025 r., z którego wynika, że nie ma podstaw prawnych do kwestionowania wskaźnika WIBOR ustalanego już w reżimie BMR, a ryzyko może się zmaterializować tylko w przypadku niedopełnienia przez bank obowiązków informacyjnych.
Dyrektywa 93/13 nieprecyzyjnie określa wymogi transparentności? Dla sądów nadrzędnym celem powinna być stabilność systemu finansowego a nie ochrona konsumentów?
Autorzy raportu przedstawili własną interpretację unijnej Dyrektywy 93/13 chroniącej konsumentów przed nieuczciwymi praktykami banków oraz zamieścili pouczenie dla sądów, czyje interesy powinny uwzględniać przede wszystkim. Chociaż przyznali, że Dyrektywa ta została prawidłowo zaimplementowana do polskich przepisów kodeksu cywilnego (art. 3851 – 3853), to uznali ten akt prawny za wysoce restrykcyjny dla profesjonalnych uczestników rynku, czyli dla banków.
Zdaniem autorów raportu, przepisy Dyrektywy 93/13 są nieprecyzyjne w zakresie definicji czym jest transparentność i jednoznaczność. Raport przywołuje wypowiedź Przewodniczącego KNF Jacka Jastrzębskiego o tym, że wykładnia Dyrektywy 93/13 powinna uwzględniać stabilność systemu bankowego, jako nadrzędnego celu, ważniejszego od interesów poszczególnych grup interesariuszy.
Według twórców raportu argumentacja ta powinna być brana pod uwagę przez sądy w trakcie kształtowania linii orzeczniczej. Jednocześnie pod adresem polskich sądów sformułowany został zarzut, że pilnują one wyłącznie standardów ochrony konsumenta, stosują bezpośrednio prawo unijne (często wbrew prawodawstwu krajowemu) oraz pomijają kwestie stabilności sektora finansowego. Autorzy uważają, że sądy powinny uwzględniać poglądy reprezentowane przez takie organa jak Komitet Stabilności Finansowej oraz nadzór finansowy, tak aby zapobiec ryzyku zachwiania stabilności systemu finansowego.
Według ekspertów Instytutu Sobieskiego TSUE rozstrzygnął już na korzyść banków kwestie podważania WIBOR-u w wyroku C-471/24. Czyżby eksperci zapomnieli o sprawach C-586/25 oraz C-630/25?
Raport IS zawiera analizę linii orzeczniczej TSUE w zakresie wskaźników referencyjnych. Zdaniem autorów raportu większość korzystnych dla konsumentów orzeczeń opiera się nie na wadliwości WIBOR-u, ale na niedopełnieniu przez bank obowiązków informacyjnych. Jak twierdzą autorzy, w odniesieniu do WIBOR-u wymóg transparentności jest spełniony, bo wszystkie informacje figurują na stronie administratora oraz na stronach urzędów publicznych.
Raport przytacza kilka orzeczeń TSUE wydanych w sprawach niepolskich. Sporo miejsca poświęca też pierwszemu wyrokowi TSUE do polskiej sprawy WIBOR-owej C-471/24 z dnia 12 lutego 2026 r. Wyrok ten został zinterpretowany jako odebranie polskim sądom kompetencji do badania prawidłowości WIBOR-u i metodologii jego ustalania oraz zwolnienie banków z obowiązku przekazywania konsumentom szczegółowych informacji technicznych na temat metody wyznaczania WIBOR-u. Autorzy raportu chyba zapomnieli, że w TSUE są kolejne pytania prejudycjalne dotyczące umów z WIBOR-em, a na rozstrzygnięcie czekają sprawy C-586/25 oraz C-630/25 dotyczące umów sprzed wejścia w życie rozporządzenia BMR.
Twórcy raportu przeczą sami sobie – z jednej strony informują, że TSUE rozstrzygnął już kwestie WIBOR-u na korzyść banków, z drugiej strony przedstawiają katastrofalne wizje po zmaterializowaniu się negatywnego dla banków scenariusza. Z raportu wynika, że banki mocno obawiają się, że sądy zaczną stosować do sporów o kredyty złotowe linię orzeczniczą znaną ze sporów o kredyty walutowe, która kosztowała sektor bankowy już ponad 100 mld zł. Dlatego autorzy podkreślają, że oba typy sporów diametralnie się różnią a tło prawne sporów o WIBOR jest dalece bardziej skomplikowane niż w sprawach frankowych.
Rekomendacje ekspertów Instytutu Sobieskiego dla instytucji publicznych zgodne z interesami sektora bankowego
Na koniec autorzy raportu zamieścili swoje rekomendacje dla instytucji publicznych. Rekomendacja dla Komitetu Stabilności Finansowej to utrzymanie dotychczas prezentowanego stanowiska, że WIBOR jest zgodny zarówno z prawem krajowym jak i unijnym (rozporządzenie BMR). Wobec Prezesa UOKiK wysunięta została rekomendacja przyspieszenia prac legislacyjnych nad jednolitym wzorcem umowy kredytu hipotecznego i współpracy z sektorem bankowym nad wdrożeniem tego wzorca. Autorzy oczekują też, że Prezes UOKiK zainicjuje dyskusję na temat regulacji prawnych dotyczących reklamowania i oferowania usług w zakresie podważania umów kredytowych. Chodzi o przekazywanie w ofertach rzetelnych informacji na temat prawdopodobieństwa przegrania sporu, szacunkowego czasu trwania postępowania oraz wysokości kosztów ponoszonych przez konsumentów w związku ze sprawą sądową.
Kolejną rekomendacją dla Komitetu Stabilności Finansowej, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Prezesa UOKiK jest zainicjowanie dyskusji nad uregulowaniem obrotu roszczeniami dotyczącymi spłaconych kredytów hipotecznych (m.in. wprowadzenie wymogów dotyczących reklamowania skupu takich roszczeń). Natomiast wobec Ministerstwa Finansów sformułowana została rekomendacja, aby resort zainicjował dyskusję dotyczącą opodatkowania podmiotów skupujących roszczenia ze spłaconych kredytów hipotecznych. Autorzy argumentują, że proceder ten obciąża sądy a kancelarie skupują roszczenia za bardzo niskie ceny względem wartości przedmiotu sporu. Według propozycji autorów raportu podatek miałby wymiar 95% od dochodu rozumianego jako różnica pomiędzy korzyścią uzyskaną po ewentualnym wygraniu sporu a ceną nabycia roszczenia.
Gdyby doszło do wprowadzenia tak wysokiego podatku skup roszczeń od kredytobiorców przestałby się opłacać, na czym straciłyby nie tylko kancelarie odszkodowawcze, ale także wszystkie kancelarie prawne, które oferują pomoc kredytobiorcom WIBOR-owym. Bankowcom chodzi o zahamowanie napływu nowych pozwów jeszcze zanim trafią one do sądów. Dlatego w trakcie debaty nad raportem pomysł ten poparł Prezes ZBP Tadeusz Białek. Natomiast współautor raportu Leszek Skiba w wypowiedzi dla mediów uzasadniał ten kontrowersyjny pomysł koniecznością ochrony konsumentów przed praktyką skupywania roszczeń. Przeciwko tak wysokiemu podatkowi opowiedział się uczestnik debaty dr hab. Paweł Szczęśniak z UMCS, który zajmuje się zawodowo m.in. prawem podatkowym. Stwierdził on, że podatek nie może mieć charakteru wywłaszczeniowego i zaproponował mniej kontrowersyjne rozwiązanie w postaci zakazu zaliczania w koszty wydatków na nabywanie roszczeń.
Bankowcy już wcześniej podejmowali próby obrony WIBOR-u. Wiosną 2026 roku chcieli zaproponować Prezesowi NBP przejęcie administracji wskaźnika
Kilka dni temu Money.pl ujawniła kulisy tajnego planu bankowców zakładającego uratowanie WIBOR-u poprzez przeniesienie go do NBP. Plan powstał wiosną 2026 roku, po zapadłej 18 maja decyzji o wycofaniu WIBOR-u z nowych umów, w gronie wysoko postawionych przedstawicieli banków, którzy sprzeciwiali się likwidacji WIBOR-u. Zakładał on, że administratorem reszty wskaźników byłaby nadal spółka GPW Benchmark, dzięki czemu klienci mieliby wybór pomiędzy WIBOR-em, POLSTR oraz WIRON-em. Marchewką dla klientów miała być niższa cena kredytów hipotecznych. Jednak dobro klienta nie było na pierwszym miejscu.
Bankom chodziło głównie o ich własny interes – nadal mogłyby oferować produkty oparte na WIBOR-ze. Autorzy pomysłu chcieli przekonać do pomysłu Prezesa NBP Adama Glapińskiego, który zyskałby w ten sposób parasol ochronny w kontekście trwającego sporu politycznego wokół władz NBP oraz toczącego się w Sejmie postępowania o pociągnięcie Prezesa NBP do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Bank centralny i sam Prezes Glapiński zyskaliby na znaczeniu, bo NBP odpowiadałby za wskaźnik, na którym oparte są umowy i instrumenty warte kilka bilionów złotych. Ostatecznie bankowcom zabrakło odwagi. Nikt nie odważył się pójść z propozycją do władz NBP, tym bardziej że wszystko działo się za plecami KNF.
WIBOR od początku 2027 roku nie będzie stosowany do nowych umów, ale ma być opracowywany do końca 2036 roku
Podwyżki stóp procentowych w 2022 roku i gwałtowny wzrost stawki WIBOR były przyczyną pierwszych pozwów o WIBOR. Instytucje publiczne zaczęły wówczas debatować nad reformą wskaźników referencyjnych. W tym celu utworzona została Narodowa Grupa Robocza ds. reformy wskaźników referencyjnych (NGR).
W pracach NGR udział biorą wyłącznie instytucje publiczne oraz przedstawiciele sektora bankowego m.in. MF, NBP, UKNF, BFG, PFR, GPW, KDPW, Banku Gospodarstwa Krajowego, administratora wskaźników (spółki GPW Benchmark), czołowe banki komercyjne, zrzeszenia banków spółdzielczych, fundusze inwestycyjne, towarzystwa ubezpieczeniowe oraz organizacje branżowe zrzeszające podmioty rynku finansowego. Z pozoru wydaje się, że reprezentowani są wszyscy interesariusze rynku finansowego. Brakuje jednak przedstawicieli bardzo ważnej grupy tj. konsumentów, których budżety domowe mocno zależą od wysokości wskaźnika referencyjnego wyznaczającego zmienne oprocentowanie kredytów.
Pierwotnie ustalono termin odejścia od WIBOR-u na 2024 rok. Następcą WIBOR-u miał być wskaźnik WIRON oparty na historycznych (twardych) danych na temat transakcji depozytowych typu O/N (jednodniowych). Wkrótce wyszły na jaw wady WIRON-u, takie jak niższy poziom wskaźnika w stosunku do WIBOR-u (istotna wada w rozumieniu interesów banków) oraz duża zmienność wskaźnika. Wobec tych obiekcji w 2024 roku NGR zadecydowała, że następcą wskaźnika WIBOR będzie wskaźnik POLSTR (Polish Short Term Rate) bazujący na depozytach niezabezpieczonych zawieranych pomiędzy instytucjami finansowymi. Termin zakończenia opracowywania oraz publikacji WIBOR-u wyznaczono na 31 grudnia 2036 r. Jednak wskaźnik ten ma zniknąć z nowych umów i instrumentów finansowych już z początkiem 2027 roku.
Zmianę wskaźnika w istniejących umowach ma uregulować ustawa, której projekt zobowiązuje banki do zaproponowania kredytobiorcom zamiany WIBOR-u na stałą stopę albo na POLSTR. Kredytobiorca może ofertę odrzucić, a jego umowa zostanie wtedy na WIBOR-ze. Spór toczy się o to, czy przy zamianie bank będzie mógł doliczyć tzw. spread korygujący, o co zabiega NBP. Narracja banków jest taka, że reforma wskaźników jest neutralna i nikt na niej nie straci. Nie można wykluczyć, że jej celem jest uśpienie czujności kredytobiorców, do których mają trafić aneksy do umów o zmianie oprocentowania.
Podsumowanie
Sektor bankowy wykorzystuje wszelkie możliwości i kontakty w instytucjach publicznych aby zablokować drogę sądową do podważania WIBOR-u. Prawdopodobnie w tym celu powstał raport rzekomo niezależnych ekspertów Instytutu Sobieskiego, zawierający rekomendacje i apele do instytucji publicznych (m.in. do Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Sprawiedliwości, Prezesa UOKiK, Komitetu Stabilności Finansowej).
Wśród postulatów znalazł się kontrowersyjny pomysł obłożenia kancelarii skupujących roszczenia z umów kredytowych 95% podatkiem oraz nałożenie na kancelarie obowiązków dotyczących oferowania i reklamowania usług prawnych dotyczących pozwów o WIBOR (m.in. podawania prawdopodobieństwa przegrania sprawy sądowej).
Bankowcom zależy na tym żeby ukrócić możliwości podważania WIBOR-u poprzez ograniczenie dostępu do usług prawnych. Poprzez szeroką publikację raportu w mediach próbują też wpłynąć na opinię publiczną, na decyzje władz oraz na stanowisko sądów w sprawie umów z WIBOR-em.




