mBank upublicznił dane finansowe za IV kwartał 2025 roku, z których wynika, że podmiot jest w znakomitej kondycji finansowej i umiejętnie wykorzystuje sprzyjające mu otoczenie ekonomiczne. Miniony rok mBank zamknął z zyskiem netto wynoszącym 3,54 mld zł, natomiast tylko w IV kwartale skonsolidowany zysk netto przypisany akcjonariuszom podmiotu uplasował się na poziomie 1 mld zł. W prezentacji nie zabrakło oczywiście informacji o sprawach frankowych, które, jak się wydaje, przestają być dla mBanku wyzwaniem: liczba dobrowolnych ugód dynamicznie rośnie, natomiast zainteresowanie pozwami spada. Nie oznacza to jednak, że mBank na dobre kończy trudny etap sporów sądowych z klientami: polscy konsumenci nie odpuszczają i z malejącą ufnością podchodzą do zawartych w ubiegłych latach umów kredytów opartych o wskaźnik WIBOR. Wyrok TSUE, który zapadł 12 lutego 2026 roku, jasno wskazuje, że niedopełnienie przez bank obowiązków informacyjnych dotyczących zmiennego oprocentowania może w niektórych przypadkach sprowadzić na podmiot ryzyko porównywalne z tym frankowym. Czy władze mBanku są gotowe na ten scenariusz?
Z tekstu dowiesz się:
- Jak prezentują się najważniejsze dane z ostatniego raportu finansowego mBanku
- Które zeszłoroczne osiągnięcia mBanku, zdaniem władz podmiotu, były najistotniejsze
- Co zmieniło się we frankowych statystykach mBanku w ciągu ostatnich miesięcy
- Jak obecnie reaguje mBank na niekorzystne wyroki w sprawach frankowych
- Czy po zakończeniu sagi frankowej mBank może się stać stroną kolejnych procesów.
To był rekordowy rok dla mBanku: wyniki finansowe mówią same za siebie
Grupa mBanku ma za sobą naprawdę kapitalny sezon: wskazują na to dane z prezentacji za IV kwartał 2025 roku, ukazujące w pełni skalę finansowego sukcesu tego rynkowego giganta. Zysk brutto wypracowany przez mBank był na poziomie 5 mld zł, natomiast zysk netto okazał się najwyższy w historii podmiotu: wyniósł aż 3,54 mld zł. Władze banku pochwaliły się wzrostem dochodów ogółem do 12,4 mld zł. IV kwartał 2025 roku był dla podmiotu nad wyraz łaskawy: skonsolidowany zysk netto przekroczył 1 mld zł (wzrost rdr o 5,6 proc.). Wzrosły również aktywa, którymi dysponuje mBank: te na koniec 2024 roku wynosiły 245,96 mld zł, tymczasem na koniec grudnia 2025 roku było to już 280,25 mld zł (wzrost o prawie 14 proc.).
Nieznacznie stopniał wynik z odsetek: z poziomu 2512,93 mln zł na koniec 2024 roku do 2482,45 mln zł na koniec 2025 roku. Wzrósł z kolei wynik z opłat i prowizji (542,97 mln zł w 2025 roku vs. 497,29 mln zł w 2024 roku).
W prezentacji mBanku znajdziemy informację o kluczowych osiągnięciach Grupy: obok rozwoju funduszy własnych (wzrost o 19 proc. rdr) i uzyskania współczynnika Tier I na poziomie 14,36 proc. (czyli 4,34 pp ponad wymóg), podmiot umieścił ubiegłoroczne sukcesy związane z wygaszaniem sagi frankowej. Pomiędzy końcem 2024 a końcem 2025 roku liczba ugód frankowych mBanku wzrosła o 41 proc., z poziomu 22 902 do 32 359. Aż o 53 proc. stopniały koszty ryzyka prawnego związanego z kredytami walutowymi: w 2024 roku wynosiły one 4,3 mld zł, a w 2025 roku już „tylko” 2,04 mld zł.
Frankowicze nie są już głównym problemem mBanku? Liczba pozwów systematycznie maleje
Z najnowszej prezentacji mBanku możemy się dowiedzieć, że skłonność kredytobiorców frankowych do kierowania nowych powództw na drogę sądową topnieje z kwartału na kwartał. W całym 2025 roku frankowicze złożyli 2540 spraw przeciwko mBankowi, z czego najwięcej, bo aż 778, trafiło do sądów w I kwartale. W IV kwartale 2025 roku zarejestrowano 431 nowych spraw przeciwko mBankowi, aż o 51 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2024 roku (gdy takich spraw wpłynęło do sądów 883).
Tylko 18,3 proc. spraw frankowych skierowanych do sądów w IV kwartale 2025 roku dotyczy aktywnych umów kredytowych. Reszta to spory o umowy w całości spłacone, co nie powinno dziwić: pula wciąż spłacanych kredytów nieobjętych ani ugodą, ani sporem sądowym, systematycznie się kurczy. Kwartał wcześniej ok. 22,2 proc. spraw składali aktywni frankowicze. Z kolei w II kwartale ur. pozwy o umowy pozostające w obrocie stanowiły 28,1 proc. nowych spraw frankowych.
Ale to nie wszystko. Prócz liczby nowych powództw topnieje również liczba toczących się postępowań sądowych: na koniec 2025 roku było ich 5856, czyli o 21 proc. mniej niż kwartał wcześniej (gdy w sądach toczyło się 7411 spraw). W porównaniu do końca 2024 roku liczba sporów sądowych o franki spadła o 63 proc.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Wciąż większość, bo ok. 75,1 proc. toczących się postępowań frankowych dotyczy aktywnych umów kredytowych (kwartał wcześniej było to 75,4 proc. postępowań, a rok wcześniej 78,4 proc.).
Grupa mBanku bardzo poważnie podchodzi do kwestii rezerw na ryzyka prawne kredytów we franku szwajcarskim: na koniec 2025 roku wskaźnik pokrycia ryzyka utworzonymi odpisami wynosił 192 proc. Struktura portfela frankowego mBanku mówi sama za siebie: na 85 520 umów frankowych tylko 5 952 mają status aktywnych, z czego 74 proc. to kontrakty objęte sporem sądowym. Podmiot wciąż musi liczyć się z ryzykiem spłaconych kredytów pseudowalutowych, których łączna liczba to 33 151 (z tego, jak na razie, tylko 4 proc. objęto postępowaniem sądowym).
Czy mBank może ze spokojem stwierdzić, że ryzyko frankowe jest już przeszłością? Oczywiście nie, na co wskazuje podana liczba spłaconych umów, z których zdecydowana większość wciąż nie została objęta sporem. Posiadacze tych umów nadal mają prawo skierować roszczenie na drogę sądową, domagając się zwrotu świadczenia nienależnego. Na chwilę obecną trudno prognozować, ilu ex-frankowiczów faktycznie zdecyduje się pójść do sądu. Może zdecydować o tym kilka czynników, w tym najbliższe wyroki TSUE dotyczące szczegółów rozliczeń stron nieważnej umowy, jak również ostateczny kształt forsowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości ustawy frankowej.
Ex-frankowicze mogą czuć się zachęceni do podjęcia działań za sprawą strategii procesowej przyjętej przez mBank. Podmiotowi wyraźnie zależy na tym, by sprawy frankowe znajdowały swój finał jak najszybciej, dlatego coraz rzadziej składa w nich apelacje. Dzięki temu byli kredytobiorcy, którzy zdecydują się pozwać mBank po spłacie kredytu, mogą otrzymać prawomocny wyrok w swojej sprawie w kilkanaście miesięcy od wstąpienia na drogę prawną.
Przykładem niech będzie sprawa I C 779/24, rozpatrzona 17 czerwca 2025 roku przez Sąd Okręgowy w Świdnicy. Spór trwał 15 miesięcy i przyniósł frankowiczom korzyść w wysokości 66 tys. zł wraz z odsetkami za opóźnienie, liczonymi od 18 maja 2024 roku do dnia zapłaty. Strony zostały rozliczone w ramach tego samego procesu dzięki instytucji potrącenia. Umowa będąca przedmiotem sporu została podpisana w 2006 roku, jeszcze z poprzednikiem prawnym mBanku, BRE Bankiem S.A. W wyroku sąd ustalił nieistnienie stosunku prawnego wynikającego z umowy, zasądził na rzecz kredytobiorców wskazaną kwotę i zniósł koszty sądowe dla stron procesu. Wyrok jest już prawomocny. Frankowiczów reprezentował adwokat Paweł Borowski przy udziale r.pr. Magdaleny Wiśniewskiej.
Na drodze potrącenia rozliczone zostały również strony postępowania toczącego się pod sygnaturą I C 2821/24, w którym przedmiotem sporu była umowa mPlan, również zawarta z BRE Bankiem S.A. W tym przypadku spór trwał zaledwie 9 miesięcy: Sąd Okręgowy w Toruniu wydał wyrok 8 maja 2025 roku, ustalając nieistnienie stosunku prawnego pomiędzy stronami, zasądzając od mBanku na rzecz kredytobiorczyni kwotę 61 tys. zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie, liczonymi od dnia 28 listopada 2024 roku, oraz zasądzając na jej rzecz zwrot kosztów postępowania w wysokości 10 817 zł. Także i ten wyrok jest już prawomocny, ponieważ mBank nie zdecydował się na złożenie apelacji. Sprawę prowadził adwokat Paweł Borowski.
To nie koniec problemów mBanku z kredytobiorcami. Nadciąga fala pozwów o kredyty złotowe
Radość władz mBanku z topniejącej liczby procesów frankowych jest zrozumiała: podmiot bardzo długo zmagał się z finansowym wyzwaniem, wynikającym z materializującego się w tych sprawach ryzyka prawnego. Czy jednak można dziś powiedzieć, że mBank na dobre wychodzi z sądów i od teraz będzie budował ze swoimi klientami wyłącznie przyjacielskie relacje? Cóż, nie do końca.
12 lutego 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie o sygnaturze C-471/24, dając sądom krajowym zielone światło do kontrolowania klauzul zmiennego oprocentowania powiązanych ze wskaźnikiem referencyjnym WIBOR. Z wyroku wynika, że sądy nie mogą badać samego WIBORu oraz metodologii jego opracowywania, wolno im natomiast analizować, w jaki sposób bank realizował swoje obowiązki informacyjne względem konsumenta, w odniesieniu do ryzyka zmiennej stopy procentowej.
Jeżeli bank nie poinformował kredytobiorcy w wystarczająco przejrzysty sposób o tym, jak może się zmienić wysokość jego zobowiązania po wzroście oprocentowania, skutkiem może być poddanie klauzuli „wiborowej” ocenie sądu, ze szczególnym uwzględnieniem tego, czy klauzula ta miała charakter abuzywny.
W motywach wyroku C-471/24 TSUE podkreślił znaczenie obowiązków, które są nakładane na banki dyrektywą 2014/17/UE. Jednym z nich jest dostarczenie konsumentowi, jeszcze przed zawarciem umowy kredytowej, informacji o ryzyku na znormalizowanym arkuszu ESIS. Arkusz powinien dostarczyć konsumentowi wiedzy o całkowitym koszcie kredytu i RRSO, co więcej, po lekturze arkusza potencjalny kredytobiorca powinien wiedzieć, jakie są zasady zmiany oprocentowania kredytu oraz jakie mogą być skutki wzrostu stóp procentowych.
Powstaje pytanie, jak poważnie mBank podchodził do obowiązków nakładanych przez dyrektywę 2014/17, ze szczególnym uwzględnieniem tego, jak wyglądały symulacje wzrostu oprocentowania przekazywane kredytobiorcy. Z treści dyrektywy wynika bowiem, że jeśli umowa kredytu nie przewidywała górnej granicy oprocentowania, bank powinien przekazać symulację uwzględniającą dane historyczne z ostatnich 20 lat, o ile te są dostępne. A ponieważ WIBOR jest stosowany w polskim systemie finansowym od ponad 30 lat, nie powinno z tym być absolutnie żadnego problemu.
Rzecz tylko w tym, że uwzględnianie w symulacji najwyższego poziomu oprocentowania z okresu minionych 20 lat jest dla banków bardzo niewygodne, ponieważ może zniechęcać potencjalnego kredytobiorcę do wyboru produktu opartego o zmienną stopę. Już teraz eksperci prawni, od kilku lat zajmujący się tropieniem nieprawidłowości w umowach złotowych, wskazują, że nawet największe banki giełdowe nie podchodziły do obowiązków informacyjnych nakładanych przez dyrektywę z należytą starannością, co może przełożyć się dla tych instytucji na nowe ryzyko prawne.
Rozporządzenie BMR nie chroni banków przed konsekwencjami niedopełnienia obowiązków informacyjnych wobec konsumenta
Banki, pytane przez dziennikarzy o komentarz dotyczący sporów sądowych o hipoteki złotowe, wskazują, że TSUE zabronił krajowym sędziom kontrolowania WIBORu. Zgodnie milczą na temat tego, że złotówkowicze w swoich roszczeniach nie koncentrują się na potencjalnej abuzywności wskaźnika referencyjnego, a właśnie na niedopełnieniu obowiązków informacyjnych – a w tym konkretnym względzie banki nie są chronione unijnym rozporządzeniem BMR, regulującym kwestię samych wskaźników.
Oczywiście pierwszy wyrok TSUE nie przesądza o tym, jak potoczą się dalsze losy krajowych sporów o kredyty w złotówce. Pokazuje jedynie, że banki nie mogą liczyć na to, że Trybunał będzie chronił je przed skutkami własnej niefrasobliwości. Do ukształtowania się jednolitej linii orzeczniczej w sprawach klauzul zmiennego oprocentowania będą potrzebne kolejne wyroki TSUE, również w sprawach dotyczących umów podpisanych przed 1 stycznia 2018 roku, czyli przed wejściem w życie rozporządzenia BMR. Pierwsze pytania prejudycjalne odnoszące się do takich kontraktów trafiły do Luksemburga w zeszłym roku. Na ich rozsądzenie TSUE może potrzebować kilkunastu miesięcy.
PODSUMOWANIE:
Ryzyko prawne kredytów frankowych pozostaje na chwilę obecną bez dominującego wpływu na sytuację finansową mBanku. Podmiot uzyskał w 2025 roku rekordowy zysk netto, mimo tysięcy wciąż toczących się przeciw niemu spraw sądowych. Władze mBanku koncentrują się na rozwijaniu programów ugodowych i zwiększaniu wskaźnika pokrycia frankowego ryzyka odpisami. Zdają się rozumieć, że okres wysokich stóp procentowych jest dla nich szansą na domknięcie sagi frankowej bez większych trudności.
Nowa polityka mBanku to dobra informacja dla frankowiczów, którzy mają obecnie aż dwie ścieżki dochodzenia swoich praw: mogą pójść do sądu i żądać eliminacji umowy z obrotu prawnego oraz zwrotu świadczenia nienależnego lub wynegocjować z podmiotem korzystną ugodę. W pierwszym przypadku mBank po przegranej w I instancji najprawdopodobniej nie złoży apelacji. Wyroków, które stają się prawomocne po I instancji, przybywa, o czym świadczą najnowsze doniesienia pochodzące z wyspecjalizowanych kancelarii.
Jednocześnie mBank musi mieć na uwadze, że ryzyko prawne generowane przez kredyty hipoteczne nie znika. Coraz większe niezadowolenie ze swoich umów manifestują kredytobiorcy złotowi, których do dochodzenia roszczeń na drodze sądowej może zachęcić wyrok TSUE z 12 lutego 2026 roku. Na chwilę obecną jest jednak zbyt wcześnie, by próbować choć wstępnie szacować potencjalne koszty tego nowego ryzyka prawnego po stronie banku, a także liczbę kredytobiorców, którzy zdecydują się poddać klauzule zmiennego oprocentowania kontroli sądów.


