Na początku lutego, niedługo przed wydaniem wyroku TSUE w sprawie C-471/24, Związek Banków Polskich wypuścił raport w całości poświęcony wskaźnikowi referencyjnemu WIBOR. W dokumencie bankowcy, wsparci autorytetem ekspertów z takich dziedzin jak ekonomia, finanse, polityka, próbują przekonać opinię publiczną, że WIBOR jest w pełni legalnym miernikiem, mającym solidne podstawy i niemożliwym do skutecznego zakwestionowania w sądzie. Od wielu miesięcy zarówno same banki, jak i reprezentujący je w sądach prawnicy, twierdzą, że w sprawie WIBORu nie zapadł jeszcze ani jeden prawomocny wyrok na korzyść konsumenta. Ponadto wpajają polskiemu społeczeństwu, że nieliczne nieprawomocne wyroki, w których bankom nie udało się przeforsować swoich argumentów, pozostają bez znaczenia wobec masowej skali wygranych sektora. Tych bankowych zwycięstw ma być już ponad 150. A ile tak naprawdę jest wyroków, które stanowią potwierdzenie racji strony konsumenckiej? I czy istotnie nie ma wśród nich takich, które miałyby już status prawomocnych? Postanowiliśmy to sprawdzić. Oto, co udało nam się ustalić.
Z tekstu dowiesz się:
- Które sądy przychyliły się do roszczeń kredytobiorców w sprawach, w których osią sporu były klauzule zmiennego oprocentowania i obowiązki informacyjne banku dot. WIBORu
- O ilu prawomocnych wyrokach w sprawie kredytów złotowych powiązanych z WIBORem informowały dotąd media i czego dotyczyły te postępowania
- Co mówią nam dotychczasowe orzeczenia sądów krajowych w sprawach „wiborowych” i jak przedstawione wnioski mają się do stanowiska wyrażonego przez TSUE w wyroku C-471/24.
WIBOR nie tak idealny, jak chciałyby tego banki. W sądach zapadają kolejne wyroki na niekorzyść stawki
Gdy Trybunał Sprawiedliwości UE ogłosił wyrok w sprawie C-471/24, jasne stało się, że banki przegrały najważniejszą kwestię: nie udało im się zablokować możliwości badania klauzul zmiennego oprocentowania przez krajowe sądy. Porażkę poniósł również polski rząd i instytucje publiczne, które jesienią 2024 roku wysłały do Luksemburga wspólne, jednoznaczne stanowisko w sprawie. Sektor bankowy zgadzał się z przedstawicielami władzy publicznej co do tego, że nie tylko sam WIBOR, ale i wspomniane klauzule zmiennej stopy powinny zostać wyłączone spod kontroli krajowych sądów. Tak się jednak nie stało. WIBOR owszem, jako wskaźnik chroniony rozporządzeniem BMR, nie podlega kontroli sądów, natomiast powiązane z nim zapisy umowne jak najbardziej mogą być brane pod lupę. Wystarczy tylko, że zostały sporządzone w sprzeczności z wymogami przejrzystości. To, czy były abuzywne, będzie indywidualnie oceniane przez sądy powszechne.
Po wyroku banki zaczęły robić dobrą minę do złej gry: zapewniają w mediach, że decyzja TSUE zamyka jakąkolwiek dyskusję o wadliwości klauzul wiborowych, jak i o rzekomym niedopełnieniu obowiązków informacyjnych przez sektor. W świat wysłano czytelny komunikat: WIBOR jest w porządku, tak samo jak klauzule z nim związane, a pozwy konsumentów nie mają absolutnie żadnych podstaw, co znajdzie wkrótce odzwierciedlenie w wyrokach.
SO w Szczecinie wkracza do gry i wydaje wyrok w sprawie umowy „wiborowej” (sygnatura I C 4293/23)
Jak na ironię już w kilka dni po wyroku C-471/24, do grona „wiborosceptycznych” sądów dołączyła kolejna jednostka. Mowa o Sądzie Okręgowym w Szczecinie, który 16 lutego 2026 roku wydał negatywny dla sektora wyrok w sprawie I C 4293/23, w której pozwanym był BNP Paribas. Sprawa toczyła się o ustalenie i zapłatę – w wyroku sąd stwierdził nieważność umowy kredytu budowlanego zawartej w 2007 roku i zobowiązał pozwany podmiot do zwrotu na rzecz kredytobiorców kwoty ok. 360 tys. zł wraz z odsetkami za opóźnienie.
Wokół wyroku bardzo szybko rozpętała się istna wojna informacyjna. Podczas gdy pełnomocnik kredytobiorców, który opublikował skan wyroku na fanpage’u kancelarii, utrzymuje, że przedmiotem sporu była umowa złotówkowa oparta o zmienne oprocentowanie, sceptycy sugerują, że tak naprawdę chodzić może o umowę frankową, przewalutowaną w 2008 rok z PLN na CHF, i na tej podstawie unieważnioną przez sąd w Szczecinie. Adwokat reprezentujący kredytobiorców z BNP Paribas zapowiedział, że podzieli się publicznie szczegółami uzasadnienia, gdy tylko sąd je wyda. Należy uznać za wątpliwe, że składałby publicznie taką deklarację, gdyby sprawa rzeczywiście dotyczyła klauzuli przeliczeniowej, a nie zapisów odnoszących się do zmiennego oprocentowania opartego o WIBOR.
Można wręcz odnieść wrażenie, że próby zanegowania treści tego wyroku są wyrazem desperacji przedstawicieli sektora bankowego, którzy liczyli, że po 12 lutego 2026 roku złotówkowicze nie odniosą już w polskich sądach ani jednego sukcesu. Wspomniana negacja jest częścią szerszej strategii dezinformacyjnej banków, według których linia orzecznicza w sprawach WIBORu jest jednoznacznie korzystna dla strony profesjonalnej. Według kolportowanej narracji:
- w sądach nie zapadł ani jeden wyrok potwierdzający wadliwość WIBORu
- brak prawomocnych wyroków „wiborowych”, które byłyby korzystne dla strony konsumenckiej
- argumentacja konsumentów w sądach jest tak mało przekonująca, że sądy udzielają im zabezpieczenia powództwa w niezwykle rzadkich przypadkach.
A jaka jest rzeczywistość? Zacznijmy od kwestii ostatniej, czyli od szans konsumenta na prawomocne zabezpieczenie roszczenia w sprawie o kredyt złotowy. Nieprawdą jest, że takie zabezpieczenia należą do rzadkości – doświadczeni w sprawach przeciwko bankom prawnicy dość często informują na swoich stronach i w social mediach o sukcesach na tym polu, czego banki wyraźnie uznać nie chcą. Do ekspertów prawnych mających w swoim portfolio zabezpieczenie powództwa „wiborowego” należą między innymi mec. Radosław Górski (kojarzony do tej pory między innymi z głośną unijną sprawą o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału) oraz mec. Beata Strzyżowska. Jedno z uzyskanych przez kancelarię mec. Strzyżowskiej prawomocne zabezpieczenie zostało wydane 26 września 2025 roku przez Sąd Okręgowy w Gdańsku. Co ciekawe, do wydania decyzji o zabezpieczeniu doszło w zaledwie tydzień od wniesienia pozwu.
O kolejnym prawomocnym zabezpieczeniu, tym razem udzielonym przez Sąd Apelacyjny w Łodzi, media informowały kilka miesięcy temu. Chodzi o sprawę I ACz 2297/25, w której kredytobiorców reprezentuje Kancelaria Kosowicz i Piechota-Młot. Postanowienie wydano 29 października 2025 roku, dotyczy ono wstrzymania wykonywania umowy z portfela Millennium Banku. Co ciekawe, niektóre prawomocne zabezpieczenia powództwa w sprawach o kredyty oparte o WIBOR pochodzą sprzed kilku lat. Przykładem może być postanowienie V Cz 9/23/8, wydane 22 czerwca 2023 roku przez Sąd Rejonowy w Poznaniu. O „zamrożeniu” WIBORu na czas trwania procesu informował media mec. Daniel Ostaszewski.
No dobrze, a jak wygląda kwestia samych wyroków? Cóż, do tej pory media informowały o co najmniej dziesięciu przypadkach, w których sąd wziął stronę złotówkowicza i albo unieważnił umowę, albo wykreślił z niej WIBOR, albo oddalił powództwo banku (jeśli to dotyczyło kwestionowanej przez kredytobiorcę umowy). Wyrok z 16 lutego 2026 roku, wydany przez Sąd Okręgowy w Szczecinie, jest jedenasty. Podkreślenia wymaga fakt, iż dwa wyroki mają już charakter prawomocny. Uznaliśmy, że warto zgromadzić wszystkie te prokonsumenckie orzeczenia w jednym miejscu, chociażby celem skonfrontowania faktów z fałszywymi twierdzeniami bankowców.
Pierwsza głośna bitwa „o WIBOR” rozegrała się w Suwałkach. Oto, co ustalił sąd w sprawie I C 217/24
Pierwszy głośny wyrok zapadł 21 sierpnia 2024 roku w sprawie I C 217/24 – wydał go Sąd Okręgowy w Suwałkach, który wykreślił z umowy kredytu konsolidacyjnego wyrażonej w złotówkach całą klauzulę zmiennego oprocentowania. Sąd zobowiązał kredytobiorczynię do zwrotu na rzecz banku wyłącznie kapitału kredytu. O powyższej sprawie wiemy całkiem sporo, ponieważ w sieci dostępny jest nie tylko sam wyrok, ale również uzasadnienie do niego. Z ustaleń sądu wynika, że bank nie poinformował klientki ani w samej umowie kredytowej, ani w innym dokumencie związanym z zawartym zobowiązaniem, ani też ustnie, czym tak właściwie jest stawka referencyjna WIBOR 3M oraz przez kogo i na jakich zasadach jest ustalana. Co więcej, kredytobiorczyni nie została również poinformowana w żaden sposób o tym, gdzie może odnaleźć wyżej wskazane informacje.
W uzasadnieniu do wyroku sąd w Suwałkach dał jasno do zrozumienia, że wskaźnikiem zarządzał podmiot prywatny, a sama stawka nie miała charakteru urzędowego. Co ciekawe, sąd zwrócił uwagę, że w momencie zawierania spornej umowy, tj. 20 lipca 2020 roku, wskaźnik WIBOR nie posiadał administratora, przynajmniej w rozumieniu znanym z rozporządzenia BMR. Spółka GPW Benchmark otrzymała oficjalną zgodę na administrowanie stawką dopiero 16 grudnia 2020 roku.
W ocenie sądu bank nie dochował obowiązków informacyjnych wobec konsumenta, co było sprzeczne z dobrą wiarą i spowodowało nierównowagę kontraktową ze szkodą dla strony konsumenckiej. To z kolei uzasadniło uznanie spornego warunku umownego za nieuczciwy.
Jak zostało wcześniej wspomniane, był to „pierwszy głośny” wyrok odnoszący się do klauzul „wiborowych” i jednoznacznie korzystny dla konsumenta. Czy jednak rzeczywiście było to pierwsze orzeczenie, w którym bank przegrał sprawę z kretesem? Jak się okazuje… nie.
Pierwszy prawomocny wyrok przeciwko klauzulom zmiennego oprocentowania zapadł jeszcze w 2023 roku – I ACa 1161/22
Znacznie wcześniej, a konkretnie dnia 22 grudnia 2023 roku, Sąd Apelacyjny w Białymstoku zakończył wyrokiem sprawę I ACa 1161/22, oddalając roszczenie przedsiębiorcy skierowane przeciwko kredytobiorcy, a dotyczące zapłaty. Przedmiotem sporu były roszczenia wynikające z zawartej w 2014 roku umowy kredytu gotówkowego. W uzasadnieniu do tego wyroku sąd bogato odniósł się do zawartych w umowie klauzul zmiennego oprocentowania. W ocenie sądu treść tych zapisów „nie pozwala na ustalenie w sposób przejrzysty mechanizmu zmian stopy procentowej kredytu. O braku jednoznaczności tych zapisów najdobitniej świadczy fakt, że w oparciu o ich treść kredytobiorca nie mógł samodzielnie ustalić wartości poszczególnych rat kapitałowo-odsetkowych, te bowiem uzależnione były od wysokości oprocentowania, które na mocy opisywanych zapisów ustalał bank w oparciu o nie do końca jasne kryteria.”
Jeśli zapytamy któregoś wpływowego bankowca o ten prawomocny wyrok, dowiemy się, że nie odnosi się on do wadliwości WIBORu. I oczywiście będzie to prawda. Odnosi się on do nietransparentnych klauzul ściśle powiązanych z WIBORem.
Uzasadnienie drugiego wyroku z Suwałk (I C 332/24) potwierdziło wątpliwości konsumentów dotyczące WIBORu
Szerokim echem odbiła się w mediach kolejna sprawa z Suwałk, której sygnatura to I C 332/24. Dnia 22 stycznia 2025 roku Sąd Okręgowy w Suwałkach ustalił nieistnienie pomiędzy stronami stosunku prawnego wynikającego z umowy kredytowej zawartej w 2015 roku, a także wynikającego z pożyczki zawartej w tym samym roku. Umowa kredytowa opiewała na kwotę 487 tys. zł i jej celem było refinansowanie kredytu mieszkaniowego oraz remont nieruchomości mieszkalnej, natomiast umowa pożyczki dotyczyła kwoty 16.781,91 zł, którą powodowie mieli przeznaczyć na pokrycie kosztów okołokredytowych związanych z zaciągnięciem kredytu.
Co znajdziemy w uzasadnieniu do tego wyroku, w odniesieniu do wskaźnika WIBOR? Między innymi ocenę, zgodnie z którą „w dacie zawierania spornych umów wskaźnik referencyjny WIBOR 3M nie podlegał w Polsce żadnej regulacji ustawowej ani też żadnemu nadzorowi. ” Obszerne uzasadnienie do tego wyroku jest publicznie dostępne na portalu orzeczeń sądów powszechnych. Znaczna część tego uzasadnienia koncentruje się właśnie na zagadnieniach związanych z WIBORem i obowiązkach informacyjnych banku związanych z klauzulami zmiennego oprocentowania. Wskaźnik referencyjny znalazł się wręcz w samym centrum opisywanego sporu i nie sposób odczytywać ten wyrok w kontekście innym niż „wiborowy”, choć oczywiście banki bardzo chcą, by stało się inaczej.
Pożyczkobiorca wygrał prawomocnie z instytucją finansową, mimo że nie miał statusu konsumenta – wyrok w sprawie XXIII Ga 763/24
Oba opisywane wyroki z Suwałk mają charakter nieprawomocny. Tego samego nie można powiedzieć o wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 14 marca 2025 roku w sprawie XXIII Ga 763/24. Przedmiotem sporu była umowa pochodząca z 2017 roku, zawarta przez podmiot udzielający finansowania z klientem, będącym właścicielem gospodarstwa rolnego. Pożyczka, oparta o oprocentowanie zmienne wg stawki WIBOR 1M, opiewała na kwotę 161 130 zł. Ponieważ pożyczkobiorca spłacał swoje zobowiązanie nieregularnie, podmiot, który udzielił finansowania, wypowiedział mu umowę ze skutkiem natychmiastowym. Spór toczył się więc przeciwko pożyczkobiorcy i został zainicjowany przez podmiot udzielający finansowania, który prawomocnie przegrał przed sądem w Warszawie, a jedną z przyczyn było niedopełnienie obowiązków informacyjnych. Co ciekawe, pożyczkobiorca nie zaciągał zobowiązania jako konsument, sąd uznał jednak, że jego pozycja względem podmiotu udzielającego finansowania była daleko słabsza.
Co sąd miał do powiedzenia o klauzulach wiborowych zawartych w tej umowie? Sędzia w uzasadnieniu przyznaje wprawdzie, że treść OWU i umowa pożyczki wskazywały, iż podstawą zmiennego oprocentowania są marża i wskaźnik referencyjny WIBOR 1M, podkreślił jednak, że dokumenty te nie zawierały jakichkolwiek informacji czy pouczeń dotyczących tego, jak kształtuje się wspomniana stawka. Konkretnych wskazań odnoszących się do oprocentowania pożyczki nie było również w harmonogramie jej spłaty. Co ciekawe, w miejscu, w którym pożyczkodawca powinien był określić wysokość raty odsetkowej, umieszczono wyłącznie zapis „według oprocentowania”. W rezultacie strona pozwana w momencie zawierania umowy nie była w stanie dokonać oceny, czy ustalony w opisywany sposób koszt pożyczki jest prawidłowy. Sąd w uzasadnieniu podkreślił, że pożyczkodawca nie przedstawił klientowi chociażby hipotetycznej symulacji, ukazującej, jak będzie się kształtować koszt zaciąganej pożyczki w przyszłości.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Wyroki z Grodziska Mazowieckiego, Cieszyna, Olsztyna i Konina korzystne dla kredytobiorców
Następny wyrok pochodzi z Sądu Rejonowego w Grodzisku Mazowieckim i został wydany 10 kwietnia 2025 roku (sygnatura I C 529/24). Sprawa dotyczyła powództwa o zapłatę i została wytoczona bankowi przez jego klientów. Nie była to sprawa „czysto” wiborowa: pełnomocnik powodów powołał się nie tylko na uchybienia dotyczące obowiązków informacyjnych nałożonych na bank w związku z zastosowaniem zmiennej stopy oprocentowania zależnej od WIBOR, ale również na sankcję kredytu darmowego. Sporna umowa dotyczyła kredytu konsolidacyjnego, w przypadku którego bank naliczał odsetki także od kwoty prowizji, której konsument nie otrzymał do swojej dyspozycji. Treść samego wyroku jest dostępna na portalu orzeczeń sądów powszechnych, niestety bez uzasadnienia.
Dalej mamy nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Cieszynie z 8 sierpnia 2025 roku, w sprawie I C 523/25. Uzasadnienie ani treść orzeczenia nie są niestety dostępne na portalu orzeczeń sądów powszechnych, natomiast z medialnych doniesień możemy się dowiedzieć, że sprawa dotyczyła umowy z portfela PKO BP. W niniejszej sprawie sąd doszedł do wniosku, że nieuczciwość postanowienia umownego polegała na zapewnieniu konsumenta o stabilności stawki referencyjnej.
Kolejny niekorzystny dla banków nieprawomocny wyrok zapadł 18 sierpnia 2025 roku przed Sądem Okręgowym w Olsztynie (sprawa o sygnaturze I C 207/25). W niniejszej sprawie kredytobiorcy pozwali o ustalenie i zapłatę Bank Spółdzielczy w Szczytnie. Osią sporu była umowa kredytu mieszkaniowego zawarta w 2021 roku, z której sąd wyeliminował wskaźnik WIBOR. Co ciekawe, z uzasadnienia wynika, że kredytobiorcy zgłosili się do banku z zamiarem zaciągnięcia zobowiązania na stałej stopie. Bank nie posiadał jednak takiego produktu w swojej ofercie. Klientom zaproponowano umowę opartą o zmienną stopę procentową, zależną od stawki WIBOR 3M. Warunki tejże umowy nie podlegały negocjacji.
W niniejszej sprawie sąd zidentyfikował liczne klauzule niedozwolone, odnoszące się między innymi do zmiennej stopy procentowej opartej o WIBOR 3M, a także do ryzyka zmiany oprocentowania. Sąd uznał, że umowa może nadal obowiązywać po wyeliminowaniu z niej tylko wskaźnika WIBOR, motywując swoją decyzję między innymi wyrokiem TSUE w sprawie C-19/20.
Dalej mamy wyrok Sądu Rejonowego w Koninie, wydany 23 października 2025 toku w sprawie V GC 659/22, w której przedmiotem sporu była umowa leasingowa oparta o wskaźnik referencyjny WIBOR. Sąd stwierdził nieważność umowy, między innymi ze względu na brak równowagi kontraktowej i niedopełnienie przez instytucję finansową ciążących na niej obowiązków informacyjnych.
Sąd w Suwałkach po raz trzeci orzeka na niekorzyść banków. Klauzula zmiennego oprocentowania wygenerowała ryzyko o nieograniczonej skali
Na liście jest i trzeci wyrok z Suwałk, wydany 23 października 2025 roku (sygnatura I C 600/23). Kwestionowana umowa kredytu hipotecznego opartego o WIBOR została zawarta przez strony w grudniu 2021 roku, a postanowienia umowne nie podlegały negocjacji. Co w tym przypadku sąd miał do powiedzenia na temat klauzul zmiennego oprocentowania? „Recenzja” była dla banku druzgocąca.
W ocenie sądu zastosowana przez bank klauzula zmiennego oprocentowania nie dawała kredytobiorcom możliwości prześledzenia zasadności zmian oprocentowania, jak również zrozumienia relacji zachodzącej między zmianą i możliwością zamiany wskaźnika WIBOR 3M a wzrostem oprocentowania. Kredytobiorców pozbawiono możliwości przeprowadzenia samodzielnej analizy podwyżki, obniżki, a także zmiany wskaźnika referencyjnego, ponadto wysokości marży i związanych z tym kosztów, a w związku z tym i wysokości oprocentowania. Efektem było rażące naruszenie interesów kredytobiorców. Sąd uznał, że analizowany warunek umowny prowadzi do nierównowagi kontraktowej stron i powinien zostać uznany za abuzywny. Sąd podkreślił ponadto, że wbrew stanowisku pozwanego, sporna umowa generowała ryzyko nieograniczonego wzrostu rat kredytowych.
SO w Bielsku-Białej sceptycznie o mechanizmie ustalania zmiennego oprocentowania – sprawa I C 1283/24
Ostatni na liście jest wyrok Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej z 20 listopada 2025 roku (sygnatura sprawy I C 1283/24). Spór dotyczył umowy kredytowej z 2015 roku, opiewającej na kwotę 255 tys. zł, opartej o zmienne oprocentowanie zgodnie ze wskaźnikiem WIBOR. Co sąd miał do powiedzenia na temat zastosowanych przez bank klauzul oraz staranności, z jaką realizował on swoje obowiązki informacyjne?
W ustnych motywach wyroku sąd wyjaśnił, że zastosowany mechanizm ustalania oprocentowania został przedstawiony kredytobiorcom w sposób nieprecyzyjny. Bank nie zdefiniował w umowie zmiennej stawki referencyjnej WIBOR jak również samych okoliczności wpływających na zmianę oprocentowania kredytu.
Po wyroku TSUE sądy będą poświęcać jeszcze więcej uwagi obowiązkom informacyjnym banków
Czytając uzasadnienia do przedstawionych wyroków, zauważamy, że wnioski sędziów analizujących różne pod względem treści wzorce umowne są do siebie niezwykle zbliżone. Ocena tych umów, tak pod kątem realizacji obowiązków informacyjnych, jak i samej przejrzystości klauzuli zmiennego oprocentowania, jest podobna. Sądy dostrzegają nie tylko ogólnikowy charakter informacji przekazywanych przez przedsiębiorcę, ale również słabości samego WIBORu, opracowywanego przez podmiot prywatny, niepodlegający zinstytucjonalizowanemu nadzorowi. Wątpliwości sędziów znajdują odzwierciedlenie w treści pytań prejudycjalnych kierowanych do TSUE. W Luksemburgu zarejestrowano kilka kolejnych spraw, w których spór toczy się o obowiązki informacyjne dotyczące zmiennego oprocentowania w kredytach opartych o WIBOR. Niektóre dotyczą umów sprzed wejścia w życie rozporządzenia BMR, czyli z okresu, w którym WIBOR nie był jeszcze pod unijną „ochroną”.
Wracając do uzasadnień prokonsumenckich wyroków, należy podkreślić, że banki miały do nich dostęp na długo przed tym, jak uzasadnienia te stały się przedmiotem analiz środowisk konsumenckich. Już przed wyrokiem TSUE z 12 lutego 2026 roku banki wiedziały, że jeśli unijni sędziowie nie zablokują możliwości badania klauzul zmiennego oprocentowania pod kątem ich abuzywności, to sektor nie będzie w stanie skutecznie ochronić się przed roszczeniami swoich klientów. Wbrew temu co banki twierdzą w debacie publicznej, nie realizowały swoich obowiązków w sposób prawidłowy, zgodny chociażby z wytycznymi dyrektywy unijnej 2014/17. Trybunał Sprawiedliwości UE w motywach wyroku C-471/24 wskazał jasno, które obowiązki informacyjne banku mają kluczowe znaczenie i powinny stać się przedmiotem szczególnej uwagi krajowych sądów. Chodzi między innymi o dostarczenie konsumentowi wiedzy o RRSO, całkowitym koszcie kredytu oraz ryzyku zmiennej stopy oprocentowania na znormalizowanym arkuszu ESIS. Bank powinien spełnić ten obowiązek na etapie przedkontraktowym, czyli jeszcze przed zawarciem umowy z konsumentem, po to, by ten mógł dokonać prostego porównania ofert uzyskanych od różnych instytucji kredytowych, celem wybrania tej optymalnej.
Eksperci prawni zwracają uwagę na ważny aspekt związany z dyrektywą 2014/17 (dotyczącą kredytów mieszkaniowych), a mianowicie na to, że bank, przekazując kredytobiorcy symulację zmiany oprocentowania, powinien uwzględnić w niej najwyższe wartości tego oprocentowania z ostatnich 20 lat (o ile dane z tak długiego okresu są dostępne i o ile w umowie nie przewidziano górnego progu oprocentowania). W przypadku umów zawieranych w latach 2020-2021 oznaczałoby to obowiązek przekazywania klientowi prognozy uwzględniającej skok oprocentowania nawet do ok. 20 proc. Tymczasem banki rzadko kiedy uwzględniały scenariusz, w którym oprocentowanie wzrasta do poziomu przekraczającego 15 proc. Nieuwzględnienie takiego „czarnego scenariusza” może oznaczać dla banku kłopoty, a ściślej rzecz ujmując, może prowadzić do negatywnej oceny sposobu realizacji obowiązków informacyjnych. W wielu przypadkach takie uchybienie może wręcz skutkować wykreśleniem wskaźnika WIBOR z umowy, mimo że w świetle wyroku C-471/24 sam WIBOR nie może być badany przez krajowe sądy.
PODSUMOWANIE:
Z uzasadnień sądów w przytoczonych sprawach wynika jasno, że WIBOR wzbudza liczne wątpliwości krajowej judykatury, podobnie jak sposób, w jaki banki informują kredytobiorcę o ryzyku zmiennej stopy procentowej. Dotyczy to nie tylko kredytów hipotecznych, ale również tych gotówkowych, umów o charakterze konsolidacyjnym czy pożyczek leasingowych. Uzasadnienia w sprawach przegrywanych przez banki wskazują na coraz większą wiedzę sędziów w odniesieniu do mechanizmów, którymi rządzi się WIBOR i powiązane z nim klauzule.
Należy przy tym zaznaczyć, że lista prokonsumenckich wyroków może być niepełna – wszak to, czy media i opinia publiczna dowiedzą się o danym wyroku, zależy od stron sporu i ich pełnomocników prawnych. Jeśli bank przegrywa spór dotyczący kredytu złotowego, zdecydowanie nie zależy mu na nagłaśnianiu sprawy. A co z reprezentantami strony konsumenckiej? Wbrew pozorom nie każda kancelaria mająca takie sprawy w swoim portfolio chce podawać uzyskiwane wyroki do wiadomości publicznej – zwłaszcza jeśli nie zależy jej na pozycjonowaniu się w charakterze „kancelarii wiborowej”.
W rezultacie możemy więc mieć do czynienia z sytuacją, w której banki solidarnie wymieniają się informacjami o swoich sukcesach i dbają o to, by statystyki były możliwie jak najbardziej pełne, podczas gdy strona konsumencka nie jest w stanie współpracować ze sobą w tak samo profesjonalny i skoordynowany sposób. Powód jest prosty: instytucji zagrożonych sporem „o WIBOR” są dziesiątki, a konsumentów uwikłanych w takie postępowania są tysiące. Podczas gdy wymiana informacji pomiędzy bankami i instytucjami pozabankowymi jest dziecinnie prosta, komunikacja pomiędzy konsumentami, niezrzeszonymi w jednym, zorganizowanym stowarzyszeniu czy grupie, jest procesem dużo bardziej złożonym.
Konsekwencją jest to, że o prokonsumenckich wyrokach w sprawach klauzul zmiennego oprocentowania media bardzo często dowiadują się z kilkumiesięcznym opóźnieniem – a to oznacza, że już w tej chwili orzeczeń korzystnych dla kredytobiorców może być znacznie więcej, niż się spodziewamy. I niż chciałyby tego banki.


