Dnia 17 kwietnia 2026 roku zakończy się najprawdopodobniej pewien rozdział w dochodzeniu roszczeń przez polskich konsumentów. To właśnie wtedy ma przestać działać doskonale znany frankowiczom rejestr klauzul niedozwolonych, czyli spis postanowień, które nie są dla konsumenta wiążące w relacji z przedsiębiorcą. Przeciwko likwidacji rejestru protestują środowiska konsumenckie oraz reprezentujący je prawnicy. Sceptycznie nastawieni do pomysłu są również szef UOKiK oraz Rzecznik Finansowy. Choć obecnie rejestr ma bardziej znaczenie symboliczne i historyczne niż praktyczne, jego zamknięcie może w sposób negatywny wpłynąć na dostęp konsumentów do wiedzy o abuzywnych zapisach umownych stosowanych przez przedsiębiorców – i nie chodzi tu tylko o banki. W jaki sposób istnienie rejestru przyczynia się do poprawy sytuacji polskiego konsumenta i kto może ucieszyć się z likwidacji tego narzędzia?
Z tekstu dowiesz się:
- Jakie znaczenie miał rejestr klauzul niedozwolonych w postępowaniach przeciwko bankom o kredyty frankowe
- Dlaczego rządzący chcą zlikwidować rejestr klauzul niedozwolonych i kto się temu sprzeciwia
- Co mogłoby okazać się sensowną alternatywą dla likwidacji rejestru i kto mógłby na niej skorzystać
- Co łączy rejestr klauzul niedozwolonych z toczącymi się sprawami sądowymi o klauzule zmiennego oprocentowania.
Nadchodzi koniec rejestru klauzul niedozwolonych: czy to narzędzie ochrony konsumenckiej naprawdę nie jest już potrzebne?
Niewiele jest w Polsce narzędzi, które przyczyniły się do poprawy świadomości konsumentów w zakresie przysługujących im praw w zbliżonym stopniu, co rejestr klauzul niedozwolonych. Strona, prowadzona przez UOKiK, umożliwia szybkie wyszukanie postanowień, które zostały prawomocnie uznane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za abuzywne. Klauzule niedozwolone można wyszukiwać nie tylko po numerze postanowienia, dacie wyroku czy jego sygnaturze – użytkownik w prosty sposób może sprawdzić, które zapisy umowne stosowane przez konkretnego przedsiębiorcę zostały negatywnie ocenione przez SOKiK, a przez to nie wiążą konsumenta.
Narzędzie przez lata stanowiło nieocenioną pomoc dla konsumentów toczących spory z wielkimi korporacjami. Wbrew pozorom, nie chodziło tylko o banki. W bazie znajdziemy klauzule stosowane między innymi przez deweloperów, firmy przewozowe, biura podróży czy sklepy internetowe. Prawdą jest natomiast, że o rejestrze zrobiło się wyjątkowo głośno za sprawą pierwszych sporów frankowych. Nim o kontrowersyjnych klauzulach przeliczeniowych stosowanych w umowach z kredytobiorcami frankowymi zdążył wypowiedzieć się TSUE, to właśnie rejestr postanowień niedozwolonych prowadzony przez UOKiK stanowił dla polskiego konsumenta kluczowe źródło wiedzy na temat abuzywnych praktyk sektora bankowego.
8-10 lat temu frankowicze powoływali się w swojej argumentacji procesowej na obecne w rejestrze klauzule, co spotykało się wówczas z aprobatą sądów. Z czasem znaczenie rejestru zaczęło maleć – w sprawach frankowych zapadały kolejne unijne wyroki, zawierające bardzo precyzyjne wskazówki dla krajowych sądów, dotyczące zarówno tego, co powinno stać się z umową zawierającą niedozwoloną klauzulę przeliczeniową, jak i szczegółów rozliczeń pomiędzy stronami. Argumentów za nieważnością frankowych umów zaczęło przybywać, a sam rejestr zszedł na dalszy plan wśród źródeł procesowych inspiracji.
Ostatnie klauzule niedozwolone wpisano do rejestru ponad 3 lata temu. To efekt nowelizacji sprzed ponad dekady
Nie tylko wyroki TSUE wpłynęły na stopniową marginalizację rejestru. Kluczowe znaczenie miały tu zmiany prawa, a konkretnie pochodząca z 2015 roku nowelizacja ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, uchylająca artykuł 479 pkt 45 kpc, porządkujący procedurę następującą po wydaniu wyroku w sprawie dotyczącej uznania postanowienia umownego za niedozwolone. To wówczas jasne stało się, że rejestr przestanie działać 17 kwietnia 2026 roku.
W 2016 roku rozpoczęto swego rodzaju proces „wygaszania” rejestru – ustawodawca zdecydował bowiem o modyfikacji ścieżki eliminowania klauzul niedozwolonych z obrotu. Model zbudowany na orzeczeniach sądów zastąpiono wersją opartą o decyzje prezesa UOKiK. Skutkiem tej zmiany było zaniechanie w 2016 roku wprowadzania do rejestru nowych klauzul niedozwolonych – wyjątkiem były postanowienia, w przypadku których sprawa sądowa została zainicjowana przed wprowadzeniem nowych przepisów.
Ostatnie wpisy w rejestrze pochodzą z 13 stycznia 2023 roku i dotyczą branży nieruchomości. Mogłoby się zatem wydawać, że skoro rejestr nie jest już aktualizowany, to istotnie jego użyteczność jest ograniczona i w związku z tym jego dalsze utrzymywanie nie ma większego sensu. Ale to tylko pozory. W rzeczywistości narzędzie to w dalszym ciągu stanowi dla konsumentów cenne i w dodatku zupełnie darmowe źródło wiedzy o abuzywnych postanowieniach umownych stosowanych przez przedsiębiorców z poszczególnych branż.
Jeśli dane postanowienie wzbudza wątpliwości konsumenta, jest on w stanie w kilku prostych krokach zweryfikować, czy w przeszłości nie zostało ono negatywnie ocenione przez SOKiK. Jeśli obawy konsumenta się potwierdzą, to zyskuje on bardzo poważny argument w sporze z przedsiębiorcą już na etapie reklamacji.
Aktualizacja zamiast likwidacji, czyli nowe pomysły dla starego rejestru
Rejestr klauzul niedozwolonych jest niezwykle użytecznym narzędziem nie tylko dla samych klientów rynku, ale także dla przedsiębiorców oraz kancelarii konstruujących umowy, w oparciu o które firmy budują swoje relacje z konsumentami. Nie dziwi więc, że wieść o rychłym zamknięciu rejestru budzi tak ogromny publiczny sprzeciw. Za utrzymaniem rejestru prowadzonego przez UOKiK są, z oczywistych względów, środowiska konsumenckie, wspierane przez prawników wyspecjalizowanych w ochronie praw konsumenta. Niektórzy eksperci prawni, jak np. mec. Karolina Pilawska, postulują nie tylko utrzymanie rejestru, ale i przekształcenie go w platformę archiwizującą postanowienia niedozwolone i edukującą konsumentów w zakresie abuzywnych zapisów stosowanych przez przedsiębiorców.
Naszym zdaniem na wdrożeniu tego rozwiązania mogliby skorzystać zarówno sami konsumenci, zyskujący dostęp do darmowych, wiarygodnych (bo pochodzących bezpośrednio od instytucji publicznych) materiałów poświęconych ochronie konsumenta, jak i przedsiębiorcy, którym istnienie takiej platformy ułatwiłoby tworzenie transparentnych wzorców umownych, wolnych od podwyższonego ryzyka prawnego.
Przeciwko zamknięciu rejestru protestuje również Kancelaria Radcy Prawnego Beaty Strzyżowskiej, która w październiku 2025 roku złożyła petycję w sprawie przedłużenia jego funkcjonowania, zaadresowaną do prezesa UOKiK, ministra sprawiedliwości, jak również do ministra rozwoju i technologii. Jak możemy przeczytać na stronie kancelarii, we wpisie poświęconym petycji, likwidacja rejestru „osłabiłaby bezpieczeństwo prawne obywateli i ograniczyła dostęp do rzetelnych informacji o nadużyciach przedsiębiorców. ”
UOKiK i Rzecznik Finansowy sceptycznie o likwidacji rejestru
O utrzymanie rejestru, prócz prawników, walczy także Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, który proponuje, by narzędzie było dostępne jeszcze przez kolejną dekadę. Sceptyczny wobec pomysłu likwidacji rejestru jest również Michał Ziemiak, Rzecznik Finansowy, który w komentarzu na portalu LinkedIn pisze wprost: „Rejestr UOKiK to nie archiwum ciekawostek, ale praktyczna mapa ryzyk prawnych w obrocie konsumenckim. ” W ocenie Rzecznika Finansowego rejestr wymaga poprawek, aktualizacji, systematyzacji, niewykluczone, że również skrócenia – jest jednak ważny, zarówno dla strony konsumenckiej, dla prawników, jak i dla samego rynku.
Co ciekawe, w obronie rejestru klauzul niedozwolonych nie wypowiedziała się jak dotąd pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska. Jej ostatnia aktywność medialna skoncentrowana jest wokół najnowszych wyroków TSUE, tego w sprawie Herchoski (C-902/24) i tego dotyczącego sprawy C-471/24, w której spór toczył się o klauzule zmiennego oprocentowania.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Likwidacja rejestru klauzul niedozwolonych a sprawy WIBORowe – kto może skorzystać na wygaszeniu narzędzia?
W dyskusji poświęconej rejestrowi klauzul niedozwolonych nie można zapominać o niezwykle ważnym wątku: o coraz częstszych sporach kredytobiorców z bankami, w których osią konfliktu są klauzule zmiennego oprocentowania powiązane ze wskaźnikiem referencyjnym WIBOR. Jak się okazuje, w rejestrze klauzul niedozwolonych znajduje się już kilka zapisów umownych odnoszących się do zmiennego oprocentowania. Co ciekawe, klauzule te zostały wpisane do rejestru w latach 2010-2013, czyli na długo przed tym, jak media głównego nurtu zaczęły zajmować się tematem potencjalnej abuzywności WIBORu oraz opartych o niego postanowień.
W rejestrze znajdziemy między innymi klauzule dające kredytodawcy dużą swobodę w zmianie oprocentowania, jak również takie, które obciążają nadmiernym ryzykiem stronę konsumencką. Nie sposób nie zauważyć więc, że zapisy negatywnie ocenione przez sąd dotyczą dokładnie tych kwestii, które dziś wzbudzają wątpliwości konsumentów. Oczywiście likwidacja rejestru nie spowoduje, że kredytobiorcy stracą możliwość skutecznego dochodzenia swoich roszczeń w sądach.
Nawet jeśli podobna klauzula do tej kwestionowanej przez konsumenta została wpisana do rejestru, nie oznacza to automatycznie, że stosunek prawny wynikający z umowy nie łączy stron. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że banki, jak i inne podmioty świadczące usługi na rzecz konsumentów, bardzo rzadko pozytywnie rozpatrują reklamacje, w których konsument powołuje się na występowanie w umowie klauzuli abuzywnej. Liczą po prostu, że odpowiedź odmowna zniechęci klienta do podejmowania dalszych działań.
W praktyce, mimo istnienia rejestru, konsument chcący skutecznie skorzystać ze swoich praw, musi wstąpić na drogę sądową. Dokładnie tak, jak ma to miejsce w przypadku spraw frankowych, w których kredytobiorca musi doprowadzić do prawomocnego unieważnienia umowy, by skutecznie uwolnić się od negatywnego wpływu klauzuli abuzywnej. Tak to wygląda obecnie i tak będzie wyglądać po ewentualnej likwidacji rejestru.
Wraz z rejestrem klauzul niedozwolonych zniknie rozszerzona skuteczność, chroniąca konsumentów przed nieuczciwymi praktykami na rynku
Pisząc o zaletach rejestru klauzul niedozwolonych z perspektywy konsumenta, nie można zapominać o tzw. rozszerzonej skuteczności, czyli o zasadzie prawnej, zgodnie z którą prawomocne orzeczenie stwierdzające abuzywność postanowienia umownego jest wiążące nie tylko dla podmiotu, wobec którego ów wyrok został wydany, ale również dla innych przedsiębiorców korzystających w swoich wzorcach umownych z postanowień o takiej treści.
Jeżeli rejestr klauzul niedozwolonych zostanie zlikwidowany, to ta zasada prawna przestanie mieć zastosowanie. Dla sektora bankowego, którego przedstawiciele stosują w swoich wzorcach umownych klauzule o bardzo podobnym brzmieniu, jest to oczywiście świetna informacja – wszak klauzula, która została wpisana do rejestru kilkanaście lat temu, w związku z prawomocnym wyrokiem wydanym przeciwko bankowi X, nie będzie stanowić w 2026 roku zagrożenia dla banku Y, który stosował w swoich wzorcach bardzo podobny zapis.
Chociażby z tego powodu warto protestować przeciwko zamknięciu rejestru i wspierać inicjatywy konsumenckie skoncentrowane na przedłużeniu jego działania (lub wręcz na uzupełnieniu rejestru o nowe funkcjonalności).
PODSUMOWANIE:
Samo to, że rejestr klauzul niedozwolonych nie jest aktualizowany od ponad trzech lat, nie stanowi argumentu za jego zamknięciem. Gdy ustawodawca podejmował decyzję o wyłączeniu rejestru, sytuacja na rynku nie była tak napięta, jak ma to miejsce dzisiaj. Wiadomo było, że przedsiębiorcy dopuszczają się abuzywnych praktyk w relacjach z konsumentami, ale faktyczna skala tego zjawiska była wówczas nieznana. Poznaliśmy ją między innymi za sprawą masowych pozwów frankowych i setek tysięcy wyroków przyznających rację stronie konsumenckiej. Dziś jest już zupełnie jasne, że naruszanie obowiązków informacyjnych i obciążanie konsumenta nadmiernym ryzykiem nie było w sektorze usług finansowych zjawiskiem epizodycznym czy marginalnym: latami było ponurym standardem. W zetknięciu ze skalą naruszeń polskiego sektora bankowego, decyzja o likwidacji rejestru klauzul niedozwolonych wydaje się nie tylko przedwczesna, ale wręcz zupełnie nietrafiona.


