Pod koniec lutego najbardziej wpływowi bankowcy stawili się w Hotelu Hilton w Warszawie, by wziąć udział w jednym z najważniejszych branżowych wydarzeń tego roku. Mowa o Forum Bankowym, dwudniowej konferencji, w ramach której dyskutowano o kluczowych wyzwaniach stojących przed sektorem bankowym, w tym dotyczących finansowania gospodarki i inwestycji, zagadnień związanych z cyberbezpieczeństwem, jak i ryzyka prawnego produktów długoterminowych, z kredytami hipotecznymi na czele. Konferencję zwieńczyła godzinna debata prezesów, w trakcie której poruszono między innymi wątek modelowej umowy kredytowej i przyszłości hipotek opartych o zmienną stopę. Jakie nastroje panują w środowisku bankowym w kilkanaście dni po wyroku TSUE, dopuszczającym możliwość badania klauzul zmiennego oprocentowania przez krajowe sądy? Czy bankowcy zdają sobie sprawę z tego, że są o krok od zmaterializowania się kolejnego potężnego ryzyka prawnego, tym razem związanego z produktami opartymi o kluczowy wskaźnik referencyjny?
Z tekstu dowiesz się:
- Czego dotyczyła debata prezesów, zorganizowana w ramach Forum Bankowego 2026, oraz kto brał w niej udział
- Czyje opinie, wygłoszone podczas debaty, najlepiej oddają nastrój bankowców po wyroku TSUE w sprawie C-471/24
- Czy bankowcy rzeczywiście wierzą, że modelowa umowa kredytu hipotecznego stanowi odpowiedź na coraz częstsze pozwy przeciwko hipotekom w PLN
- Dlaczego bankowcom tak bardzo zależy na tym, by Polacy częściej i chętniej zaciągali zobowiązania długoterminowe na czasowo stałej stopie.
Forum Bankowe 2026: prezesi największych instytucji finansowych w kraju mówią publicznie o tym, co trapi sektor
Kilka dni temu zakończyła się tegoroczna edycja Forum Bankowego, wydarzenia, które stanowi dla bankowców znakomitą okazję do podsumowań minionego okresu, a przede wszystkim do nakreślenia planów na nadchodzące miesiące. Najwięcej emocji wzbudziła oczywiście debata prezesów, w której udział wzięło ośmiu prominentnych przedstawicieli sektora bankowego, w tym Cezary Stypułkowski (do niedawna prezes mBanku, a obecnie prezes zarządu Pekao S.A.), Szymon Midera (prezes zarządu PKO BP), Joao Bras Jorge (prezes zarządu Millennium Banku), Przemysław Gdański (prezes zarządu BNP Paribas), Elżbieta Czetwertyńska (prezes zarządu Citi Handlowy), Piotr Żabski (prezes Alior Banku), Michał Gajewski (prezes zarządu Santander Banku) oraz Adam Marciniak (prezes zarządu Velo Banku). Dyskusję moderował Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich.
Dyskusja prowadzona była w luźnej formule – panowała koleżeńska atmosfera i dominowały dobre humory, których nie popsuła podejmowana tematyka. A ta bez wątpienia w wielu punktach była trudna. Dyskutowano między innymi o prawdopodobnym spadku zysków w porównaniu do roku poprzedniego. Złożyć się mają na to dwa czynniki: niższe stopy procentowe i wyższy podatek CIT. Oczekiwania są takie, że bieżący rok przyniesie sektorowi łączny zysk w wysokości ok. 30 mld zł (przypomnijmy, że miniony rok sektor zakończył z wynikiem netto w wysokości 48,7 mld zł, który był o ponad 21 proc. wyższy niż rok wcześniej).
Rozmowa poświęcona dużym inwestycjom ujawniła inną obawę prezesów: otóż na poważnie rozważają oni scenariusz, w którym największe krajowe projekty stają się przedmiotem zainteresowania zagranicznych instytucji finansowych, nieobłożonych, w odróżnieniu od rodzimych spółek, podatkiem bankowym. Polscy prezesi tłumaczą, że kredyt udzielony w Polsce, ale zaksięgowany za granicą może być z tego względu tańszy od finansowania proponowanego przez podmiot krajowy. Bardzo dobitnie wypowiedział się na ten temat między innymi Cezary Stypułkowski, wg którego finansowanie z zewnątrz będzie bardziej atrakcyjne.
Zdecydowanie najwięcej emocji wzbudziła dyskusja poświęcona zagadnieniom związanym z kredytami hipotecznymi, w tym z modelowym wzorcem umowy kredytowej, nad którym bankowcy pracowali blisko dwa lata (w ramach Europejskiego Kongresu Finansowego) i który całkiem niedawno ujrzał wreszcie światło dzienne. Jakie nastroje panują w sektorze bankowym po wyroku TSUE z 12 lutego 2026 roku, czyli po ogłoszeniu przez Trybunał, że sądy krajowe mogą pod pewnymi warunkami badać klauzule zmiennego oprocentowania powiązane z WIBORem pod kątem ich abuzywności?
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Modelowa umowa kredytu hipotecznego uwolni banki od ryzyka prawnego? Prezesi bardzo by chcieli…
Wątek modelowej umowy kredytu hipotecznego został w trakcie debaty wywołany przez Tadeusza Białka z ZBP. Słuchając wypowiedzi prezesa Związku Banków Polskich można odnieść wrażenie, że widziałby on ten wystandaryzowany wzorzec umowny jako załącznik do rozporządzenia, czyli jako dokument posiadający oficjalną rządową akceptację – tak przynajmniej może sugerować konstrukcja pytania zadanego prezesowi Miderze w odniesieniu do opracowanego wzorca.
Choć nie zostało to powiedziane wprost w trakcie debaty, wiele wskazuje na to, że rządzący wcale nie kwapią się do firmowania modelowej umowy swoim autorytetem. Nie zapominajmy, że podobny wzorzec (promowany w przestrzeni publicznej jako jednolita umowa kredytowa) powstał w UOKiK, a prezes tego urzędu od miesięcy zabiega o uwagę rządzących dla zaprojektowanych rozwiązań, jak na razie bezskutecznie. Wygląda to trochę tak, jakby polityczni decydenci woleli, aby banki uregulowały się same, bez ingerencji w postaci aktu normatywnego. Przyczyną może być niechęć do brania odpowiedzialności za ewentualne przyszłe skutki wprowadzenia określonych rozwiązań jako reguły funkcjonującej w sektorze.
Jak wspomnieliśmy wcześniej, o komentarz w sprawie modelowej umowy kredytu hipotecznego poproszony został w trakcie debaty prezes PKO Banku Polskiego, Szymon Midera. Nie był to przypadkowy ruch ze strony Tadeusza Białka – nie zapominajmy, że władze PKO BP jako pierwsze zadeklarowały, że wdrożą modelową umowę w swoich relacjach z klientami. Nieoczekiwanie prezes PKO BP skierował dyskusję na nieco inne tory – mianowicie wskazał na potrzebę promowania wśród klientów stałej stopy procentowej. Zwrócił się też do regulatora z prośbą o wydłużenie okresu obowiązywania stałej stopy z obecnych pięciu do ośmiu, a nawet i dziesięciu lat. Zdaniem prezesa PKO BP czasowo stała stopa powinna być standardem w przypadku pierwszego zaciąganego kredytu hipotecznego, celem eliminacji ryzyka.
Szymon Midera w trakcie swojej wypowiedzi zaproponował wprowadzenie na polskim rynku kredytów hipotecznych regulacji na wzór „MiFID III”, a celem miałoby być uświadomienie klientów w prosty sposób o ryzykach zaszytych w zobowiązaniach zaciąganych na okres 20, 30 lat, w tym dotyczących zmiany stopy oprocentowania i potencjalnej zmiany wyceny nieruchomości.
Prezes największego banku w Polsce w szczerych słowach opisuje priorytety typowego kredytobiorcy. Dostało się również przedstawicielom sektora
Prezes PKO BP podzielił się ze zgromadzonymi dość gorzką refleksją na temat poziomu świadomości typowego klienta sektora bankowego: stwierdził bowiem, że nie patrzy on długoterminowo na ryzyko stopy procentowej, a zamiast tego kieruje się kosztem obsługi miesięcznej raty kredytu. Krytycznie spojrzał również na sam sektor bankowy, którego przedstawiciele konkurują ze sobą i są skoncentrowani na udziale zarządzanych instytucji w nowej sprzedaży.
Można to naszym zdaniem zinterpretować jako wezwanie prezesów do współpracy ponad rywalizacją między korporacjami, celem przekonania klienta do korzyści płynących z zaciągania bezpieczniejszego, stabilniejszego zobowiązania opartego o czasowo stałą stopę. Najwyraźniej nie ma większych nadziei na powodzenie tej misji, stąd apel do regulatora o uporządkowanie sytuacji.
Za promowaniem modelowej umowy kredytu hipotecznego jako standardu w relacjach z klientem jest również prezes BNP Paribas, Przemysław Gdański. Celem miałoby być oczywiście minimalizowanie ryzyka prawnego, które, kwotowo, przekracza materializujące się ryzyka kredytowe. W odniesieniu do postulatu dotyczącego stałej stopy procentowej, prezes BNP Paribas podkreślił, że w krajach europejskich nie ma zgodności co do wyższości takiego rozwiązania nad oprocentowaniem zmiennym. Jak wskazał prezes Gdański stopa zmienna jest preferowana np. w krajach południowoeuropejskich. Jego wypowiedź dość szybko została uzupełniona przez prezesa Pekao, Cezarego Stypułkowskiego, który przypomniał zgromadzonym, że krajem, w którym popularne jest oprocentowanie stałe (i to w całym okresie kredytowania), jest Dania.
Prezes Pekao S.A. o obowiązkach informacyjnych wobec klienta. Próbuje zdjąć z banków odpowiedzialność za proceder frankowy?
Cezary Stypułkowski przypomniał zgromadzonym o istnieniu Fundacji Kredytu Hipotecznego, czyli organizacji założonej w 1991 roku przez Ministra Finansów, która w latach 2006-2007 wydawała kilkudziesięciostronicowe informatory, między innymi poświęcone ryzyku kredytowemu i walutowemu. Prezes Pekao S.A., jak się wydaje, przywołał ten fakt nieprzypadkowo: uznał bowiem, że historyczna działalność wspomnianej fundacji stanowi dowód na to, że sektor w przeszłości informował swoich klientów o zagrożeniach wynikających z zaciąganych zobowiązań długoterminowych.
W takich momentach jak ten żałujemy, że debata nie jest prowadzona z aktywnym udziałem publiczności – trudno bowiem ze spokojem słuchać wypowiedzi wieloletniego prezesa jednego z najsilniej ufrankowionych banków w Polsce, przekonującego opinię publiczną o tym, że banki działały fair, ponieważ lata temu organizacja założona przez resort finansów wydawała broszury informacyjne odnoszące się do kredytów hipotecznych. Pytanie, ile w 2006 czy 2007 roku zmieniłaby taka broszura w sytuacji młodego małżeństwa, które przyszło do banku po kredyt w złotówkach, a na miejscu dowiedziało się, że nie ma na taki produkt odpowiedniej zdolności kredytowej i że alternatywą jest bezpieczny, tani kredyt we frankach szwajcarskich…
W Polsce nie ma warunków do udzielania kredytu hipotecznego? Zaskakujące słowa prezesa Stypułkowskiego na Forum Bankowym
Nostalgiczne wspomnienie poświęcone Fundacji Kredytu Hipotecznego było dopiero początkiem przemyśleń Cezarego Stypułkowskiego. Znany jest on z wyjątkowo niefortunnych wypowiedzi, kierowanych pod adresem konkretnych grup klientów sektora bankowego, a cytowanych później przez największe branżowe media w kraju. Prezes Pekao S.A. najwyraźniej jest gorliwym zwolennikiem kontynuowania tej tradycji, albowiem pokusił się o niezwykle osobliwą refleksję. Postawił mianowicie tezę, według której „w Polsce, póki co, nie ma warunków do udzielania kredytu hipotecznego”, a przyczyną ma być brak odpowiedniej infrastruktury prawnej.
Wg Stypułkowskiego przez ostatnich 20 lat banki nie zarobiły na kredytach hipotecznych „żadnych pieniędzy”, tymczasem wszyscy uważają, że się na tym „obławiają”. Pod koniec swojej wypowiedzi prezes Stypułkowski zaskoczył słuchaczy, pomstując na „upadek moralności zobowiązaniowej”, co, jak rozumiemy, tyczy się podejścia polskich klientów do spłacania umów (wszak bankowcy życzyliby sobie, by Polacy stosowali się do warunków umownych bez względu na wszystko).
Departamenty prawne nie wiedzą, czy tworzone przez nie zapisy są w stanie zabezpieczyć banki przed ryzykiem
Głos w sprawie modelowej umowy kredytowej zajął również Piotr Żabski z Alior Banku, który w bardzo negatywny sposób wypowiedział się na temat rzeczywistości, w której „jest przyzwolenie na to, żeby zakwestionować jakiś układ prawny zawarty wstecznie i jeszcze go wstecznie rozliczać”. W jego mniemaniu jest to „dziki zachód”. Nie ten fragment wypowiedzi prezesa zarządu Alior Banku wydaje nam się najciekawszy. Kontynuując swoją myśl, ujawnił, że pytając Departament Prawny banku o to, czy „są okej” z nowymi, budowanymi przez siebie zapisami, uzyskuje się odpowiedź, z której wynika, że „może na jakiś czas to wystarczy, do momentu kiedy znów ktoś nie zakwestionuje, nie rozliczy nas wstecznie”.
Nie jest to pierwszy raz, gdy spotykamy się z podobnym spostrzeżeniem wpływowego przedstawiciela sektora bankowego. Zawsze w takich przypadkach zastanawia nas, dlaczego sektor bankowy uparcie korzysta z usług tych samych prawników, których rady przecież nie sprawdziły się w przeszłości, i nie próbuje konfrontować nowych zapisów umownych z przeciwną stroną barykady, czyli z ekspertami, którzy specjalizują się w kwestionowaniu klauzul zawartych w umowach bankowych.
W tworzeniu modelowej umowy banki bardzo chętnie współpracowały z organizacjami publicznymi, takimi jak Rzecznik Finansowy czy UOKiK, ale stroniły od środowisk konsumenckich, reprezentowanych przez specprawników, których działalność skoncentrowana jest wokół wyszukiwania słabych punktów w umowach kredytowych. Czy w tej napiętej sytuacji nie byłoby najlepszym rozwiązaniem zorganizowanie swego rodzaju „okrągłego stołu” i zaproszenie do niego tych, którzy walczą o przejrzystość klauzul umownych w produktach finansowych? A może celem wcale nie jest stworzenie zrozumiałych, bezpiecznych umów, bo jeśli klienci zaczną rozumieć, co podpisują, to w wielu przypadkach po prostu zrezygnują z finansowania w obawie o ewentualną materializację ryzyka?
Polski rynek bankowy to dziki zachód? Pełna zgoda, tylko kto jest szeryfem, a kto złoczyńcą?
Gdy słuchamy tego, co prezesi mają do powiedzenia na temat modelowej umowy kredytowej i stałej stopy procentowej, zastanawiamy się nad jednym. Dlaczego akurat teraz pojawia się postulat promowania produktów na stałej stopie i wydłużania okresu stałego oprocentowania, nawet do 10 lat? Dlaczego nad podobnym rozwiązaniem bankowcy nie pracowali w 2020 lub w 2021 roku, gdy WIBOR był niski, a Polska stała przed perspektywą pierwszych od dawna podwyżek stopy referencyjnej? Czy to nie dziwne, że bankowcy uznają stałe oprocentowanie na jak najdłuższy okres za absolutny priorytet akurat w momencie, w którym stopy procentowe spadają i wiadomo, że jeszcze w tym roku dojdzie najprawdopodobniej do kolejnych dwóch obniżek?
Z ust prezesa Alior Banku padło określenie „dziki zachód” – i my się z nim jak najbardziej zgadzamy. W Polsce mamy obecnie wszystko, czego potrzeba, by nakręcić dobry western. Jest gorączka złota, która owładnęła bankowców, przyzwyczajonych do tłustych zysków na hipotekach złotowych. Mamy ograniczoną kontrolę prawną – WIBORu, jak wiemy, póki co, kontrolować się nie da, przynajmniej nie w umowach, które podpisano po wejściu w życie rozporządzenia BMR. Mamy też intensywne „osadnictwo”, zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich, w których cena za m2 pobiła już wszelkie rekordy.
Przypuszczalnie jednak różnimy się od prezesów w ocenie tego, kto w tej historii jest szeryfem, a kto złoczyńcą.
PODSUMOWANIE:
Tegoroczna debata prezesów, zorganizowana w ramach Forum Bankowego, ukazuje jak w soczewce, co stanowi obecnie największe wyzwanie dla polskiego sektora finansowego. Tym wyzwaniem nie są już spory frankowe, o których w trakcie debaty nie mówiono prawie wcale. Do rangi największego systemowego problemu urosły ryzyka prawne kredytów złotowych, ze szczególnym uwzględnieniem zobowiązań hipotecznych opartych o zmienne oprocentowanie. Sektor zidentyfikował to zagrożenie, nim zaczęło się ono na dobre materializować: wszak do tej pory, jak twierdzą banki, nie zapadł ani jeden prokonsumencki wyrok w sprawie WIBORu.
Przedstawiciele sektora odtrąbili sukces po orzeczeniu TSUE z 12 lutego 2026 roku, sugerując w mediach, że jest to koniec spekulacji na temat nieuczciwości samego WIBORu, jak i powiązanych z nim klauzul. Tymczasem sektor naciska na nadanie modelowej umowie kredytu hipotecznego rangi załącznika do rozporządzenia, dodatkowo próbuje wymóc na regulatorach, by ci pomogli w promowaniu kredytu na czasowo stałej stopie, najlepiej na okres dłuższy niż pięcioletni. Jakby tego było mało, prominentni bankowcy z rozbrajającą szczerością przyznają, że ich departamenty prawne nie są w stanie stworzyć zapisów, które byłyby wolne od ryzyka w perspektywie długoterminowej.
Jeśli połączymy ze sobą kropki, to szybko dojdziemy do wniosku, że ryzyko związane z klauzulami zmiennego oprocentowania wcale nie wygasło po unijnym wyroku. Przeciwnie, ono może się dopiero zacząć materializować, a skali tego zjawiska nie da się przewidzieć. Właśnie w ten sposób, naszym zdaniem, należy rozumieć słowa prezesa Pekao S.A., mówiącego, że w Polsce nie ma warunków do udzielania kredytów hipotecznych. Nie ma ich, ponieważ nie da się już w sposób bezpieczny dla banków oferować produktów, które były standardem jeszcze 10 lat temu.
Unijna ingerencja w krajowe orzecznictwo sprawiła, że banki desperacko szukają sposobu na załatanie dziurawego systemu możliwie jak najmniejszym kosztem. Oferowanie umów na zrozumiałych, bezpiecznych i przewidywalnych warunkach oczywiście nie wchodzi w grę, bo na takich produktach nie buduje się rynkowej pozycji. Stąd potrzeba zaangażowania w projekt strony publicznej, tj. regulatorów, którzy mogą wydać stosowne rekomendacje, na przykład dotyczące stałej stopy procentowej. Zamrożenie zysków na okres 10 lat, gdy wiadomo, że stopy procentowe będą spadać, wydaje się najsensowniejszą dla bankowców opcją, zwłaszcza, że na horyzoncie majaczy już widmo masowych pozwów o WIBOR, a więc i kolejnych rezerw na ryzyka prawne.


