Minął już ponad miesiąc od przełomowego wyroku TSUE w sprawie C-744/24, dotyczącej sankcji kredytu darmowego – a skoro opadł już pierwszy kurz po unijnym orzeczeniu, pora na pierwsze podsumowania. Prześledziliśmy doniesienia medialne na temat tego wyroku, a także dyskusje w social mediach, prowadzone wokół sprawy C-744/24 przez prawników i przez samych konsumentów – z zebranych informacji wyłania się dość interesujący obraz, który chcielibyśmy przedstawić naszym Czytelnikom w niniejszym artykule.
Z tekstu dowiesz się:
- Jak banki zareagowały na wyrok C-744/24 i w jaki sposób dostosowały swoją narrację do stanowiska Trybunału
- Jak wyrok został przyjęty przez krajowe sądy, a jak przez pełnomocników strony konsumenckiej
- Czy prawdą jest, że Pekao S.A., występujący w sprawie C-744/24 w charakterze pozwanego, próbował storpedować wydanie unijnego orzeczenia
- Dlaczego medialne deklaracje bankowców dotyczące sankcji kredytu darmowego tak różnią się od strategii przyjętej za kulisami sporu z kredytobiorcami.
Bankowcy nie dowierzają w to, co wydarzyło się w TSUE 23 kwietnia. Przyjęta przez sektor narracja to próba zniekształcenia rzeczywistości
A miało być tak pięknie: banki zdążyły zawiązać ponad 100 mld zł rezerw na ryzyka prawne kredytów frankowych i bardzo liczyły, że w ciągu najbliższych kilku kwartałów uda im się domknąć pozostające w sądach sprawy sporne. Tych systematycznie ubywa: jeszcze pod koniec 2024 roku w toku było ponad 200 tys. postępowań o kredyty w CHF – obecnie jest ich ok. 150 tys. i każdy kolejny miesiąc przynosi korzystną dla sektora aktualizację tych danych. Polskie instytucje finansowe bardzo długo nie chciały wierzyć w scenariusz, w którym materializuje się ryzyko prawne związane z inną kategorią produktów kredytowych niż te frankowe.
Nadzieje okazały się płonne: 23 kwietnia 2026 roku TSUE wydał wyrok w sprawie C-744/24, przesądzając o przyszłości postanowień zawartych w umowach kredytów i pożyczek konsumenckich, dotyczących tzw. kredytowania kosztów kredytu. Według TSUE bank może skredytować konsumentowi koszty związane z zaciągnięciem zobowiązania, takie jak prowizje czy ubezpieczenia. Nie może jednak pobierać od tych kosztów odsetek.
Zdaniem Trybunału, instytucja finansowa udzielająca konsumentowi pożyczki bądź kredytu gotówkowego, może obejmować oprocentowaniem wyłącznie kwoty wydane do dyspozycji konsumenta. To orzeczenie ma absolutnie przełomowe znaczenie dla klientów polskiego rynku finansowego. Stanowi jasno o tym, że praktyka polegająca na pobieraniu odsetek od kredytowanych kosztów kredytu ma charakter niedozwolony, a zatem może skutkować zastosowaniem wobec banku sankcji kredytu darmowego. Oczywiście zastosowanie sankcji w sprawach spornych nie będzie automatyczne – to, czy bank powinien zostać ukarany pozbawieniem go zysku z umowy, zależeć będzie każdorazowo od indywidualnej oceny sądu.
Bezpośrednio po wyroku stanowisko w sprawie zajął Związek Banków Polskich, któremu szefuje Tadeusz Białek. W swoim komunikacie ZBP próbuje marginalizować znaczenie tej części wyroku, w której Trybunał stwierdza, że bank nie może pobierać od konsumenta odsetek od kredytowanych kosztów, i jednocześnie podkreśla, że unijni sędziowie potwierdzili prawo banku do rekompensaty kosztów poprzez objęcie wypłaconej kwoty kredytu proporcjonalnie wyższym oprocentowaniem. Ponadto, w swoim komunikacie Związek Banków Polskich podkreśla, że TSUE nie potwierdził, iż pobieranie odsetek od kredytowanych kosztów skutkuje zastosowaniem SKD.
Poprzez powyższy przekaz medialny przedstawiciele sektora bankowego realizują w naszej ocenie trzy cele:
- wpływają na odbiór unijnego wyroku przez konsumenta, który otrzymuje zniekształcony obraz ustaleń Trybunału – laik może wręcz uznać, że nawet jeśli postanowi zakwestionować swoją umowę, to wskutek zastosowania przez sąd sankcji kredytu darmowego może dojść do… wzrostu oprocentowania kredytu (co zmniejszyłoby korzyść takiego kredytobiorcy z wygranej)
- wzmacniają w społeczeństwie wrażenie niepewności prawnej – bankowcy podkreślają, że sądy w dalszym ciągu nie mają podstaw do stosowania sankcji kredytu darmowego, która jest nieadekwatna do skali naruszenia, co jest oczywistą nieprawdą, jako że w polskim prawie sankcja ta nie jest miarkowana ani uzależniona od wagi uchybienia (brak miarkowania sankcji nie został negatywnie oceniony przez Trybunał w poprzednim wyroku dotyczącym SKD, wydanym w lutym 2025 roku)
- podkopują społeczne zaufanie do kancelarii prawnych – bankowcy i ich prawnicy, komentując wyrok C-744/24, sugerują, że jest on niekorzystny dla interesów kancelarii reprezentujących w sądach stronę konsumencką. Chodzi o to, by konsumenci uwierzyli, że ich szanse na skuteczne zakwestionowanie umowy w sądzie są bardzo niskie, wbrew temu co twierdzą podmioty wyspecjalizowane w sprawach przeciwko bankom.
W kampanii dezinformacyjnej banków ogromną rolę odgrywają prawnicy, reprezentujący na co dzień te podmioty w sądach. Tacy eksperci w umiejętny sposób wykorzystują w kontakcie z mediami swój autorytet i przekonują, że nawet jeśli konsument jakimś cudem wygra w sądzie, to jego korzyść z wyroku będzie symboliczna. A jak jest naprawdę?
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Konsument, któremu bank skredytował prowizję i pobrał z tego tytułu odsetki, może odzyskać w sądzie naprawdę spore pieniądze
W sprawie, którą 23 kwietnia 2026 roku rozsądził TSUE, konsument zaciągnął w Pekao S.A. kredyt na kwotę 150 tys. zł. Z powyższej kwoty bank udostępnił mu jednak tylko 133 tys. zł – resztę, czyli 17 tys. zł, podmiot zaliczył na poczet skredytowanej składki na ubezpieczenie. Gdyby na tym zakończyło się kredytowanie tych kosztów, według TSUE nie byłoby problemu. Ten powstał, gdy bank postanowił, że od tak skredytowanej składki ubezpieczeniowej zacznie pobierać odsetki.
W efekcie oprocentowaniem została objęta kwota wyższa, niż klient otrzymał do swojej dyspozycji. Bank, stosując tego rodzaju mechanizm, nie tylko błędnie wyliczył całkowitą kwotę kredytu, ale również podał błędną RRSO (rzeczywistą roczną stopę oprocentowania). A to już poważny błąd, który może skutkować zastosowaniem wobec banku wspomnianej wcześniej sankcji kredytu darmowego, prowadzącej do pozbawienia instytucji finansowej jakiegokolwiek zarobku na tak wadliwie skonstruowanym produkcie.
Wbrew temu, co twierdzą bankowcy, kwoty do odzyskania w sądzie wcale nie są symboliczne. Wygrany spór o sankcję kredytu darmowego oznacza, że kredytobiorca oddaje bankowi wyłącznie użyczoną mu kwotę – bez prowizji, odsetek i jakichkolwiek opłat dodatkowych. Im wyższa była kwota zaciągniętego zobowiązania, tym wyższe będą potencjalne zyski z takiej wygranej.
Choć maksymalna kwota kredytu konsumenckiego to 255 550 zł, w praktyce przeciętna wartość takiej umowy jest wielokrotnie niższa. Nie oznacza to absolutnie, że banki mogą machnąć ręką na rosnące ryzyko prawne takich umów. Kluczowym problemem sektora jest w tym przypadku liczba umów objętych tym ryzykiem – według nieoficjalnych danych w obrocie pozostaje od 15 do nawet 18 mln kredytów i pożyczek konsumenckich. Ponieważ praktyka polegająca na pobieraniu odsetek od kredytowanych kosztów była do niedawna niezwykle powszechna w polskim sektorze bankowym, problem może dotyczyć nawet 80 proc. wykonywanych kontraktów.
Nie dziwi zatem, że banki bronią się, jak mogą, przed zmianami w krajowym orzecznictwie, do których może dojść na skutek kolejnych wyroków TSUE.
W listopadzie 2025 roku Pekao S.A. wnioskował do TSUE o zakończenie postępowania z uwagi na uznanie roszczeń konsumenta
Od wielu miesięcy informujemy naszych Czytelników, że przedstawiciele sektora bankowego próbują torpedować unijne sprawy, w których osią sporu są umowy kredytów gotówkowych. Ich desperacja jest tak wielka, że są gotowe nawet uznać roszczenie kredytobiorcy, byleby sąd zakończył krajową sprawę i zawnioskował do TSUE o powielenie tego ruchu w postępowaniu zainicjowanym pytaniami prejudycjalnymi.
Nie inaczej było w sprawie C-744/24, w której już 20 listopada 2025 roku bank Pekao S.A. poinformował TSUE o uznaniu roszczeń konsumenta, domagając się usunięcia sprawy z unijnej wokandy. Trybunał zachował jednak czujność i wysłał zapytanie w tej sprawie do sądu odsyłającego, którym był Sąd Rejonowy we Włodawie. Ten z kolei zapewnił Trybunał, że postępowanie krajowe nadal jest w toku. Dzięki bezkompromisowej postawie polskiego sądu kredytobiorcy doczekali się zatem unijnego stanowiska dotyczącego jednego z najważniejszych zagadnień związanych z kredytami i pożyczkami gotówkowymi.
Konsument obserwujący to, co banki twierdzą publicznie w rozmowach z mediami, w odniesieniu do sankcji kredytu darmowego, i zestawiający te twierdzenia z działaniami podejmowanymi w procesach sądowych, może odczuwać pewien dysonans. Skoro bankowcy są pewni, że oferowali polskim klientom uczciwe, transparentne i zgodne z prawem produkty, to dlaczego uznają roszczenia w sprawach, w których sąd wysyła pytania prejudycjalne do TSUE?
Odpowiedź może być tylko jedna: banki z premedytacją wprowadzają opinię publiczną w błąd co do legalnych aspektów tych umów. Robią to po to, by zmniejszyć skłonność konsumentów do wchodzenia na drogę sądową. Bankowcy doskonale rozumieją, że liczba spraw sądowych o SKD, trafiających przed oblicze polskiego wymiaru sprawiedliwości, przekłada się na liczbę pytań prejudycjalnych kierowanych do Luksemburga. Intencją sektora jest to, by takich pytań trafiało do TSUE możliwie jak najmniej, tak aby krajowe sprawy sporne nie były zakłócane przez unijną ingerencję (jak miało to miejsce w procesach frankowych). Właśnie dlatego medialna aktywność banków nie pokrywa się z przyjętą przez te instytucje strategią procesową.
Co dzieje się w sądach po wyroku C-744/24? Niektóre doniesienia ekspertów zaskakują
W idealnym świecie wyrok TSUE w sprawie C-744/24 pociągnąłby za sobą natychmiastową zmianę linii orzeczniczej w polskich sądach. Ale świat nie jest niestety idealny i z całą pewnością idealne też nie są krajowe sądy. W ponad miesiąc od unijnego wyroku sytuacja procesowa kredytobiorców wciąż jest niepewna, choć doświadczeni prawnicy wskazują, że nastawienie polskich orzeczników do sankcji kredytu darmowego powoli zaczyna się zmieniać.
Kancelarie coraz częściej publicznie informują o prawomocnych sukcesach w sprawach SKD – sędziowie, którzy mieli poważne wątpliwości co do legalności mechanizmów stosowanych przez banki w kwestionowanych umowach, utwierdzili się w swoich poglądach, co zaczęło się przekładać na wydawane przez nich orzeczenia. Mowa tu przede wszystkim o sędziach, którzy zawieszali postępowania dotyczące sankcji, w oczekiwaniu na wyrok TSUE.
Na drugim biegunie mamy sędziów, którzy na długo przed unijnym orzeczeniem twierdzili, że wiedzą, jak rozpatrywać takie sprawy i nie potrzebują do tego wskazówek Trybunału. Okazuje się, że część środowiska orzeczniczego, mimo jednoznacznie prokonsumenckiego wyroku w sprawie C-744/24, nadal nie znajduje podstaw do stosowania SKD w przypadkach, w których bank pobierał odsetki od kredytowanych kosztów kredytu. Argumentacja sędziów w sprawach, w których roszczenie konsumenta zostaje oddalone, jest zwykle podobna.
Sceptyczni wobec SKD orzecznicy powołują się w uzasadnieniach swoich wyroków na zasadę proporcjonalności (dziwnym trafem zapominając przy tym o zasadzie skuteczności oraz o odstraszającym skutku dyrektywy 93/13), konstytucję RP i kartę praw podstawowych. Warto podkreślić, że jeszcze przed wydaniem wyroku C-744/24 niektórzy sędziowie nie dostrzegali różnic pomiędzy pojęciem kwoty udzielanego kredytu a całkowitej kwoty kredytu. Co więcej, nie potrafili zrozumieć, dlaczego – skoro bank może kredytować koszty kredytu – to nie wolno mu pobierać od tych kosztów odsetek.
Dla prawników sprawa jest oczywista: bank nie może dwa razy zarabiać na tym samym. Ponadto pobieranie odsetek od kredytowanych kosztów kredytu utrudnia konsumentowi porównanie poszczególnych ofert między sobą na etapie przedkontraktowym. Zwracają przy tym uwagę na rolę obowiązków informacyjnych, w świetle dyrektywy 2008/48 i dyrektywy 93/13 – unijne prawo precyzuje przecież, że przedsiębiorca powinien realizować te obowiązki, stosując prosty i zrozumiały język. W sytuacjach spornych, wątpliwości powinny być interpretowane na korzyść konsumenta.
Tymczasem w polskim orzecznictwie nie ma nawet pełnej zgody co do tego, od kiedy należy liczyć roczny termin przedawnienia roszczeń dotyczących sankcji kredytu darmowego. Wciąż zdarzają się bulwersujące przypadki wyroków, w których sąd oddala roszczenie ze względu na rzekome przedawnienie – wg takich interpretacji roczny termin powinien być liczony od momentu wypłaty kredytu, a nie od chwili wykonania umowy, czyli pełnej spłaty zobowiązania. Wyraźnie widać zatem, że sędziowie są podatni na medialną narrację banków, które od wielu miesięcy forsują w przestrzeni publicznej właśnie taką eksplikację ustawowego terminu.
To jednak nie wszystko.
Sędziowie, oddalając roszczenia dotyczące SKD, piszą w uzasadnieniach o marketingu kancelarii. To dowód na skuteczność bankowej propagandy
Od pewnego czasu w sieci głośno jest o przypadkach uzasadnień do wyroków oddalających roszczenie konsumenta, w których sędziowie wprost piszą o marketingu kancelarii prawnych, wprowadzającym kredytobiorców w błąd co do możliwości zwolnienia ich z kosztów kredytu. Jeden z takich bulwersujących wyroków miał zostać wydany w Sądzie Rejonowym w Garwolinie: według sędziego klientka miała rzekomo naoglądać się reklam i w konsekwencji uwierzyć, niesłusznie, w swoje prawo do darmowego kredytu.
Nagonkę na kancelarie prawne podsycają oczywiście same banki, które przekazują mediom doniesienia o anonimowych klientach przegrywających sprawy o SKD i załamanych zasądzonymi od nich kosztami procesu. Jeden z takich klientów miał nawet pisać list do prezesa banku z prośbą o umorzenie tych kosztów. Cel jest oczywisty: chodzi o to, by konsumenci uwierzyli, że ich szanse na korzystny wyrok są mocno niepewne, a ewentualna porażka w sądzie zrujnuje ich domowy budżet.
Jak prawnicy oceniają wyrok C-744/24 w ponad miesiąc od jego publikacji?
Bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku TSUE w sprawie C-744/24 pełnomocnicy prawni konsumentów wypowiadali się o nim w bardzo optymistycznym tonie. Co zmieniło się po kilku tygodniach od wydania orzeczenia? Jak się okazuje, niewiele: przedstawiciele tego środowiska nadal są głęboko przekonani o tym, że ten wyrok przełoży się w sposób bezpośredni na zmianę orzecznictwa krajowych sądów. Wskazują przy tym, że na tę zmianę będzie trzeba chwilę poczekać – dokładnie tak, jak miało to miejsce w sprawach frankowych po pierwszych wyrokach TSUE, odnoszących się do abuzywnych klauzul przeliczeniowych.
Jednocześnie przedstawiciele kancelarii prawnych wyspecjalizowanych w sprawach przeciwko bankom tłumaczą społeczności konsumenckiej, że do wyklarowania się jednolitej linii orzeczniczej będą potrzebne kolejne unijne wyroki. Ich wydanie to oczywiście kwestia czasu, a trzeba nadmienić, że nie wszyscy konsumenci mogą sobie pozwolić na cierpliwość. Nie zapominajmy o rocznym terminie, naglącym tych, którzy spłacili już ostatnią ratę kredytu. Doświadczeni prawnicy nie kryją, że w wielu przypadkach wciąż wstrzymują się ze złożeniem sprawy w sądzie, w oczekiwaniu na kolejne wyroki Trybunału (i na zapoznanie się sędziów z wyrokiem C-744/24). Skierowanie powództwa przeciwko bankowi jest wstrzymywane tam, gdzie taka zwłoka nie naraża kredytobiorcy na przedawnienie roszczenia. W sprawach, w których takie ryzyko występuje, pozwy składane są już teraz.
Prawnicy mówią w mediach wprost, że stronie konsumenckiej bardzo przydałaby się rewizja rocznego terminu na skorzystanie z sankcji kredytu darmowego – zdaniem wielu ekspertów ów termin powinien być liczony nie od momentu spłaty zobowiązania, a od chwili, w której konsument dowiedział się o przysługującym mu prawie do zakwestionowania uchybień zawartych w umowie. Wystąpienie takiego scenariusza jak najbardziej jest możliwe – w tym względzie znów wszystko jest w rękach TSUE.
Bierzmy pod uwagę, że jeszcze kilka lat temu frankowicze nawet nie marzyli o tym, że sądy będą liczyć bieg terminu przedawnienia roszczeń od chwili, w której konsument pozyskał wiedzę o abuzywnym charakterze swojego zobowiązania. Sądy sztywno trzymały się terminów zawartych w prawie krajowym, licząc je osobno dla każdej spłacanej raty. Dziś ta metoda to już przeszłość, a frankowicze odzyskują należne im środki nawet w wiele lat po całkowitej spłacie swoich umów.
Możliwe, że kiedyś podobne przywileje uzyskają posiadacze kredytów konsumenckich – do tego czasu kredytobiorcy muszą się jednak uzbroić w cierpliwość i przede wszystkim w ogromne pokłady zaufania do swoich prawników: banki na przykładzie sporów frankowych nauczyły się, że skuteczność narracji kierowanej do mediów przekłada się na… efektywność argumentacji stosowanej w sądach i na wyniki programów ugodowych. Dlatego w następnych miesiącach dołożą starań, by konsumenci zwątpili w swoje szanse na sądową wygraną i zaczęli z dystansem podchodzić do materiałów informacyjnych opracowywanych przez kancelarie prawne.
PODSUMOWANIE:
23 kwietnia 2026 roku konsumenci wygrali bardzo ważną bitwę w wojnie o sankcję kredytu darmowego. Przed nimi kolejne sądowe zmagania, zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym. Do Trybunału Sprawiedliwości UE wpływają kolejne zapytania prejudycjalne wprost powiązane z abuzywnymi warunkami w umowach kredytów konsumenckich – banki próbują torpedować te sprawy poprzez uznawanie roszczeń powodów, z różnym skutkiem. Wydaje się, że sądy zdążyły zrozumieć intencje, które kryją się za działaniami banków – w związku z tym coraz mniej chętnie pomagają tym podmiotom w „utrącaniu” spraw na etapie unijnym.
W ponad miesiąc od wyroku C-744/24 wciąż jest za wcześnie na pisanie o tym, jaki będzie jego finalny wpływ na krajowe orzecznictwo. Niektórzy sędziowie, mimo jednoznacznego stanowiska TSUE w przedmiocie pobierania odsetek od kredytowanych kosztów kredytu, wciąż są sceptyczni wobec sankcji kredytu darmowego i oddalają roszczenia konsumentów, niekiedy stosując w uzasadnieniach argumentację wprost wyjętą z propagandy banków.
Banki wiedzą, że stawka w grze o SKD jest bardzo wysoka – rozumieją przy tym, że konsumenci mają w tej grze bardzo mocne karty. Sektor chce uniknąć błędów popełnionych w sporach z frankowiczami: stara się zdominować medialną narrację i próbuje dotrzeć ze swoim przekazem nie tylko do samych konsumentów, ale również do sędziów, zmęczonych masowymi sprawami frankowymi i myślących bardzo niechętnie o kolejnej fali powództw przeciwko bankom.
Jeżeli posiadacze kredytów gotówkowych chcą powtórzyć sukces frankowiczów w sądach, nie mogą się zniechęcać. W sprawach takich, jak te dotyczące sankcji kredytu darmowego, zmiany orzecznicze zachodzą powoli, a sami powodowie, choć stanowią stronę słabszą wobec banku, nie mogą liczyć na wsparcie oraz zrozumienie rządzących i większości instytucji państwowych. Ich głównym sprzymierzeńcem stają się wyspecjalizowane kancelarie prawne – banki są tego świadome i wykorzystują ten fakt w swojej strategii medialnej, obmierzonej na zniechęcenie konsumentów do kierowania kolejnych spraw na drogę sądową.
Przedstawiciele sektora bankowego liczą się z tym, że nie są w stanie „naprawić” wadliwych umów wprowadzonych do obrotu prawnego: nauczyli się tego na przykładzie hipotek frankowych. Ich jedyną szansą na wygaszenie konfliktu o SKD na wczesnym etapie jest właśnie podważenie wiarygodności kancelarii prawnych, m.in. poprzez przypisanie im nieczystych intencji. Jeśli konsumenci zaczną bardziej ufać bankom niż swoim prawnikom, miliony umów kredytów gotówkowych, mimo swoich oczywistych wad, pozostaną bezpieczne.
Epilog: Sądy nie czekają. Polskie orzecznictwo reaguje na C-744/24 w czasie rzeczywistym
W ciągu zaledwie trzydziestu dni od ogłoszenia wyroku TSUE w sprawie C-744/24 polskie sądy okręgowe wydały co najmniej dwadzieścia kilka prawomocnych orzeczeń, w których kredytobiorcy odzyskali swoje pieniądze na podstawie sankcji kredytu darmowego. Tylko w okresie między 23 kwietnia a 22 maja 2026 roku kancelarie reprezentujące stronę konsumencką potwierdziły publicznie wygrane w sądach okręgowych w Warszawie, Łodzi i Kielcach oraz w sądzie rejonowym w Gdyni. Wśród pozwanych: PKO BP, mBank, Bank Pekao S.A., Bank Millennium, BNP Paribas, Erste Bank i Alior Bank. Trudniej o bardziej reprezentatywny przekrój krajowego sektora bankowego.
Co najistotniejsze, nie są to wyroki I instancji. Niemal wszystkie z wymienionych orzeczeń to zmiany wcześniejszych rozstrzygnięć na korzyść kredytobiorcy. Innymi słowy: sędziowie pierwszoinstancyjni oddalali roszczenia konsumentów, powołując się – jak pisaliśmy w głównej części tekstu – na zasadę proporcjonalności, konstytucję, kartę praw podstawowych, a czasem wprost na „marketing kancelarii prawnych”. Sądy okręgowe, rozpatrując apelacje, te orzeczenia uchylają lub zmieniają. To dokładna ilustracja zjawiska, o którym mówią doświadczeni pełnomocnicy strony konsumenckiej: opór części orzeczników wobec stosowania SKD nadal istnieje, ale system apelacyjny zaczyna go systematycznie korygować.
Symbolicznym przykładem jest sprawa o sygnaturze XXVII Ca 1660/25, rozpatrzona przez Sąd Okręgowy w Warszawie 21 maja 2026 roku. Sąd zasądził od Banku Pekao S.A. na rzecz konsumenta 30 468,28 zł wraz z odsetkami oraz kosztami postępowania – a w uzasadnieniu wyroku wprost powołał się na orzeczenie TSUE w sprawie C-744/24. Od ogłoszenia unijnego wyroku minęło wtedy zaledwie 28 dni. Z punktu widzenia szybkości reakcji polskiego wymiaru sprawiedliwości – niemal niespotykane. Banki przyzwyczaiły nas do tego, że na recepcję wyroków TSUE w krajowych sądach trzeba czekać miesiącami, jeśli nie kwartałami.
Jeszcze ciekawiej zrobiło się dzień wcześniej, kiedy 20 maja Sąd Okręgowy w Warszawie zmienił wyrok w sprawie V Ca 2006/24 – również na korzyść kredytobiorcy Banku Pekao S.A. Przypomnijmy: to właśnie Pekao S.A. było pozwanym w sprawie, której dotyczył wyrok C-744/24, i to właśnie ten bank w listopadzie 2025 roku próbował uznać roszczenia konsumenta, by powstrzymać Trybunał od wydania orzeczenia. Niespełna miesiąc po ogłoszeniu tegoż wyroku ten sam bank przegrywa kolejną sprawę o niemal identyczny mechanizm – tym razem już bez możliwości „wyciszenia” sporu na poziomie unijnym. Zachodzi pytanie, ile takich wyroków musi jeszcze zapaść, zanim narracja sektora dogoni rzeczywistość sądową.
Dysonans, o którym pisaliśmy w korpusie tekstu, staje się w tym kontekście wręcz groteskowy. Związek Banków Polskich i prawnicy reprezentujący sektor w mediach przekonują, że wyrok C-744/24 „nie potwierdził” stosowania sankcji kredytu darmowego, że sądy wciąż nie mają podstaw do orzekania na korzyść konsumentów, a kancelarie prawne zwodzą klientów obietnicami bez pokrycia. W tym samym czasie sądy okręgowe w trzech różnych miastach Polski w jednym tygodniu zmieniają wyroki na korzyść kredytobiorców w sprawach przeciwko siedmiu największym bankom kraju. Liczby nie znają retoryki.
Czy ponad dwadzieścia orzeczeń, jakie dotąd zidentyfikowaliśmy, wystarcza, by mówić o utrwalonej linii orzeczniczej? Oczywiście, że nie. Każdy doświadczony prawnik przyzna, że budowa stabilnego orzecznictwa to perspektywa kwartałów, nie tygodni, a niektórzy sędziowie nadal pozostaną głusi na argumenty wynikające z prawa unijnego. Ale tempo, w jakim polskie sądy zaczęły konsumować wyrok C-744/24, jest dla strony konsumenckiej obiecujące. W sprawach frankowych na podobny moment przełomu trzeba było czekać znacznie dłużej. Tutaj zmiana zaczyna się dziać w czasie rzeczywistym – i banki, mimo wszystkich swoich narracyjnych zabiegów, nie są w stanie jej zatrzymać.
Aneks: zidentyfikowane prawomocne wyroki korzystne dla konsumentów SKD po C-744/24 (23.04 – 22.05.2026)
SO Warszawa: XXVII Ca 3804/25 (PKO BP, 27.04), V Ca 3387/25 (mBank, 07.05), V Ca 180/26 (PKO BP, 14.05), V Ca 3214/25 (mBank, 12.05), V Ca 2546/25 (PKO BP, 12.05), V Ca 2006/24 (Pekao, 20.05), XXVII Ca 4011/25 (Millennium, 23.04), V Ca 2970/23 (PKO BP, 14.05), V Ca 3865/25 (Pekao, 07.05), V Ca 3885/25 (Millennium, 07.05), V Ca 181/26 (BNP Paribas, 30.04), XXVII Ca 1680/25 (Erste, 29.04), V Ca 479/26 (Erste, 19.05), V Ca 536/26 (PKO BP, 19.05), V Ca 603/26 (mBank, 20.05), XXVII Ca 1660/25 (Pekao, 21.05 – kwota 30 468,28 zł), V Ca 2061/25 (Erste, 21.05). SO Łódź:III Ca 3117/25 (Alior, 15.05). SO Kielce: II Ca 1626/25 (Alior, 08.05), II Ca 338/26 (Alior, 29.04). SR Gdynia: I C 792/24 (PKO BP, 21.05 – nieprawomocny).


