Sensacyjny zwrot w sprawach o sankcję kredytu darmowego. Banki same wydały na siebie wyrok sprzed lat?

Czas czytania: 7 minut

Wokół sankcji kredytu darmowego, wprowadzonej do polskiego prawa w 2011 roku za pomocą ustawy o kredycie konsumenckim, nagromadziło się wiele zagadnień spornych. Jedno z nich dotyczy tego, jak należy liczyć roczny termin, przysługujący konsumentowi na złożenie w banku oświadczenia o skorzystaniu z SKD. Pełnomocnicy stron tego konfliktu spierają się o to, co właściwie należy rozumieć poprzez wykonanie umowy, od momentu którego, zgodnie z ustawą, biegnie ów termin. Strona bankowa przekonuje, że roszczenia konsumenta z tytułu SKD powinny przedawniać się po 12 miesiącach od dnia uruchomienia kredytu, rozumianego jako wypłata środków. Jest to o tyle interesująca interpretacja, że diametralnie różni się od tej przedstawianej przez sektor zaraz po uchwaleniu ustawy regulującej sankcję. Jak wówczas bankowi eksperci prawni podchodzili do terminu przedawnienia roszczeń konsumenckich? I co wydarzyło się po drodze, że postanowili zmienić swój pogląd o 180 stopni?

Z tekstu dowiesz się:

  • Ile spraw o sankcję kredytu darmowego trafiło do sądów w I półroczu 2026 roku i ile sporów z tej kategorii wygrywają konsumenci po wyroku TSUE z 23 kwietnia
  • Jak po wyroku TSUE duże giełdowe banki reagują na reklamacje składane przez konsumentów w przedmiocie pobrania odsetek od skredytowanych kosztów
  • Dlaczego kwestia przedawnienia roszczeń z tytułu SKD jest jednym z najważniejszych zagadnień z dziedziny ochrony praw konsumenta, pozostających do wyjaśnienia przez TSUE
  • Z jakich względów bankowcy dążą do przeforsowania interpretacji, zgodnie z którą roszczenie z tytułu sankcji kredytu darmowego wygasa po 12 miesiącach od daty udostępnienia klientowi środków.

Bankowcy walczą o przedawnienie roszczeń konsumenta z tytułu SKD. Czy mają szansę dopiąć swego?

Jeszcze rok temu sankcja kredytu darmowego była dla polskiego sektora bankowego marginalnym problemem – owszem, w sądach było kilkanaście tysięcy spraw z tej kategorii, ale banki wygrywały zdecydowaną większość z nich. Skala porażek konsumentów była tak przytłaczająca, że żaden kredytodawca prócz Alior Banku nie tworzył rezerw w związku z toczącymi się procesami.

Sytuacja diametralnie zmieniła się po wyroku TSUE z 23 kwietnia 2026 roku, w którym unijni sędziowie dobitnie wskazali, że pobieranie przez instytucję finansową odsetek od skredytowanych kosztów kredytu (w tym prowizji, składek na ubezpieczenie) jest praktyką niedozwoloną. Formalnie Trybunał nie powiedział wprost, że bank, który dopuszczał się takiej praktyki, powinien być za nią karany pozbawieniem zarobku na umowie. Praktycznie część sądów dokładnie tak zinterpretowała ten wyrok, o czym mogą świadczyć dane prezentowane przez banki w sprawozdaniach za I półrocze.

Świetnym przykładem jest Pekao S.A., który występował jako pozwany w sprawie C-744/24, rozsądzonej w kwietniu przez TSUE. Do końca I kwartału 2026 roku ów podmiot przegrywał prawomocnie niewiele, bo tylko 18,7 proc. spraw o SKD. W II kwartale skala jego porażek wyniosła już 38 proc.

Wyraźną zmianę trendu widać także w sprawach, w których stroną jest mBank. Ze sprawozdania półrocznego tej instytucji wynika, że do końca I kwartału br. podmiot przegrywał jedynie 5,8 proc. spraw o sankcję kredytu darmowego. Tymczasem w II kwartale klienci mBanku wygrywali prawomocnie 26,5 proc. tych spraw.

Podobną prawidłowość widać również w Millennium Banku, który łącznie, do końca I półrocza, wygrywał ze swoimi klientami ponad 85 proc. sporów sądowych o SKD (niemal 89 proc., jeśli weźmiemy pod uwagę dane obejmujące okres do końca I kwartału br.). Tymczasem w II kwartale 2026 roku, w którym zapadł wspomniany wcześniej wyrok TSUE, Millennium zaczął przegrywać aż 35,5 proc. takich spraw.

Podkreślenia wymaga, że zarówno Millennium Bank, jak i mBank, w odpowiedzi na wyrok w sprawie C-744/24 poinformowały o zaprzestaniu naliczania i pobierania odsetek od kredytowanych kosztów. Pewnym zaskoczeniem może być, że podobnej deklaracji nie złożył Pekao S.A., będący stroną unijnej sprawy. Na plus należy uznać, że klienci wspomnianych trzech banków już teraz mają duże szanse na uznanie reklamacji w zakresie bezprawnego pobrania odsetek od skredytowanych kosztów. Po otrzymaniu reklamacji bank z dużą dozą prawdopodobieństwa zaproponuje zwrot pobranej nadpłaty, licząc, że tym sposobem skłoni klienta do odstąpienia od dalszych roszczeń.

Trudno nie dostrzec oczywistej korelacji pomiędzy unijnym orzeczeniem, kwestionującym legalność doliczania oprocentowania do skredytowanych kosztów pozaodsetkowych, a zmianą nastawienia sądów do roszczeń, powstałych na tle art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim (regulującego SKD).

Najnowsze dane Ministerstwa Sprawiedliwości wskazują, że zapał kredytobiorców do sądzenia się z bankami nie słabnie: w I półroczu do sądów wpłynęło 11 247 spraw o SKD, z czego 4 375 spraw zarejestrowano w I kwartale, a 6 872 w II kwartale. Wzrost liczby nowo składanych spraw w ujęciu kwartał do kwartału wyniósł więc ok. 57 proc.

Jeżeli poszkodowani kredytobiorcy masowo ruszą do sądów, te muszą liczyć się ze znacznie większą falą powództw niż w przypadku spraw frankowych: chodzi już nie o setki tysięcy, a o miliony umów, w przypadku których doszło do naruszenia interesów konsumenta. Nie dziwi więc, że sektor bankowy robi wszystko, by zminimalizować ryzyko prawne związane z sankcją i maksymalnie ograniczyć liczbę uprawnionych do pozwu. Jednym ze sposobów jest… dążenie do przeforsowania takiej interpretacji dotyczącej przedawnienia roszczeń konsumenta, która w widoczny sposób ograniczyłaby możliwość dochodzenia przysługujących mu praw przed sądem.

Roczny termin przedawnienia roszczeń z tytułu SKD stał się przedmiotem medialnej „naparzanki” pełnomocników prawnych. Kto ma rację w tym sporze?

Aby zrozumieć, do czego dążą banki w sporze interpretacyjnym o termin przedawnienia roszczeń, musimy wpierw zagłębić się w treść art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. W ustępie piątym tego artykułu znajdziemy precyzyjne, jak się wydaje, regulacje dotyczące obowiązującego konsumenta terminu na skorzystanie z prawa do „darmowego” kredytu. Jak zaznacza ustawodawca, uprawnienie to wygasa po upływie roku, licząc od dnia wykonania umowy.

Gdy sprawy o SKD stały się medialne, a liczba pozwów sądowych zaczęła niebezpiecznie rosnąć, bankowcy zaczęli forsować w przestrzeni medialnej pogląd, zgodnie z którym poprzez wykonanie umowy należy rozumieć nie spłatę ostatniej raty kredytu, a moment wypłaty konsumentowi środków. Założenie jest zatem takie, że konsument może skorzystać z ochrony przewidzianej przez art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim maksymalnie do roku od uruchomienia finansowania. Interpretacja ta jest o tyle kuriozalna, że maksymalny okres kredytowania w przypadku kredytu konsumenckiego wynosi 10 lat.

W ciągu pierwszego roku wykonywania umowy konsument może nawet nie zorientować się, że jego umowa zawiera błędy kwalifikujące ją do objęcia sankcją kredytu darmowego. Czy zatem roszczenie przysługujące konsumentowi może się przedawnić jeszcze zanim dowie się on o abuzywnych warunkach zawartych w umowie? W przypadku kredytu hipotecznego powiązanego z kursem waluty obcej taki scenariusz byłby niedopuszczalny, o czym kilkukrotnie przesądzał Trybunał Sprawiedliwości UE, między innymi w wyroku z 8 września 2022 roku w połączonych sprawach C-80/21, C-81/21 i C-82/21. W sprawie roszczeń z tytułu SKD Trybunał nie zabrał jeszcze głosu w odniesieniu do terminów przedawnienia, i w tym właśnie banki upatrują swojej szansy na pozbawienie setek tysięcy kredytobiorców realnej możliwości skorzystania z przysługującej im ochrony.

Niepewność w orzecznictwie, generowana przez spory interpretacyjne o pojęcie „wykonania umowy”, nie potrwa długo. Sądy krajowe, widząc, do czego dążą banki w sporach o sankcję kredytu darmowego, ślą do TSUE pytania prejudycjalne o to, czy regulacje krajowe pozwalające, by wspomniane uprawnienie konsumenta wygasło jeszcze w trakcie trwania umowy kredytowej, są w ogóle zgodne z unijną dyrektywą 2008/48/WE. Tej kwestii dotyczy między innymi pytanie trzecie w sprawie zarejestrowanej w Trybunale pod sygnaturą C-433/26 (Paskuła). Wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym wpłynął do Luksemburga w maju 2026 roku, należy się więc spodziewać, że unijni sędziowie ustosunkują się do przedstawionych im zagadnień najwcześniej w 2027 roku. Kilka miesięcy wcześniej, w grudniu 2025 roku, podobne pytanie padło w sprawie o sygnaturze C-828/25 (Szuzyk), w której stroną pozwaną jest bank BNP Paribas. Sprawa pozostaje w toku, jednak planowana data orzeczenia wciąż nie jest znana.

W kwestii przedawnienia roszczeń z tytułu SKD banki polemizują same ze sobą? Ten dokument nie pozostawia złudzeń

Gdy wsłuchamy się w argumenty pełnomocników sektora bankowego, przemawiające za tym, by 12-miesięczny termin na skorzystanie przez konsumenta z sankcji kredytu darmowego był liczony od dnia wypłaty środków, możemy odnieść wrażenie, że forsujący je eksperci prawni są nieszczególnie przekonani do głoszonych przez siebie poglądów. I rzeczywiście, są dowody na to, że jeszcze przed wejściem ustawy o kredycie konsumenckim w życie bankowcy bardzo dobrze wiedzieli, jak interpretować art. 45, wprowadzający do polskiego prawa sankcję kredytu darmowego.

Pierwszym z nich jest uchwała 17/2011, którą Związek Banków Polskich podjął 21 czerwca 2011 roku, czyli jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów dotyczących SKD (co miało miejsce w grudniu tego samego roku). Tego właśnie dnia zarząd ZBP zatwierdził rekomendację, wydaną przez Komitet ds. Kredytu Konsumenckiego i Rady Prawa Bankowego, dotyczącą wybranych problemów interpretacyjnych wynikłych na tle wspomnianej ustawy.

W uchwale zarząd Związku Banków Polskich zajął się między innymi pojęciem „dnia wykonania umowy”, w odniesieniu do którego Komitet zarekomendował przyjęcie literalnej wykładni i uznanie, że dniem wykonania umowy jest dzień spełnienia świadczeń, innymi słowy moment, w którym konsument dokonał spłaty swojego kredytu. Środowisko eksperckie powiązane z sektorem podzielało wówczas pogląd prezentowany dziś na salach sądowych przez pełnomocników konsumentów, którzy tak właśnie interpretują przepisy ustawy o kredycie konsumenckim.

Drugim istotnym dowodem świadczącym o nagłej zmianie podejścia bankowców do „dnia wykonania umowy” jest tekst zamieszczony w Monitorze Prawa Bankowego, w numerze 12, wydanym w grudniu 2011 roku, czyli w tym samym miesiącu, w którym ustawa weszła w życie. Powielono w nim znaną nam już interpretację Komitetu ds. Kredytu Konsumenckiego i Rady Prawa Bankowego, i wskazano dodatkowo na intencje ustawodawcy, ukierunkowane na przyznanie konsumentowi możliwości skorzystania z sankcji kredytu darmowego także po wygaśnięciu zobowiązania.

W oparciu o te intencje sformułowano wskazówki interpretacyjne i zasugerowano rozszerzenie wykładni pojęcia „dnia wykonania umowy” na inne przypadki wygaśnięcia zobowiązania, mające miejsce w praktyce bankowej. Wskazano tu na takie zdarzenia jak „dzień spełnienia innego świadczenia przy datio in solatum, dzień zawarcia umowy odnowienia oraz dzień zawarcia umowy o zwolnienie konsumenta z długu i dzień przejęcia tego długu”.

W sprawach SKD banki pogrążą same siebie?

Zarówno czerwcowa uchwała, jak i późniejszy tekst w Monitorze Prawa Bankowego bezspornie świadczą o tym, że bankowcy już w 2011 roku wiedzieli, czym kierował się ustawodawca, uzależniając start rocznego terminu na skorzystanie z SKD od dnia wykonania umowy. W związku z powyższym, argumentacja podnoszona dziś publicznie przez pełnomocników sektora oraz przedstawiana na salach sądowych jest niczym innym jak elementem strategii obmierzonej na utrudnienie konsumentom dochodzenia roszczeń.

Bankowcy wiedzą, że nie mają racji, utrzymując, że roszczenie konsumenta z tytułu SKD mogło ulec przedawnieniu przed całkowitą spłatą kredytu. Katalog argumentów do podniesienia w sądach, w obronie sektora przed roszczeniami konsumentów, jest jednak na tyle ubogi, że banki chwytają się każdej szansy na spotęgowanie różnic interpretacyjnych w krajowym orzecznictwie.

Jest pewna ironia w tym, że najważniejsze dowody na słuszność tez głoszonych przez stronę konsumencką sektor bankowy przedstawia właściwie sam. Kancelarie reprezentujące w sądach klientów sektora nie muszą w tym przypadku rozbierać linii argumentacyjnej banków na czynniki pierwsze i szukać słabych punktów w ich obronie. Ta obrona obraca się w proch bez ingerencji przeciwnika procesowego, w starciu z konstrukcją interpretacyjną wzniesioną wcześniej przez sektor.

PODSUMOWANIE:

Twierdzenia bankowców, wg których roczny termin na skorzystanie przez konsumenta z sankcji kredytu darmowego winien być liczony od momentu uruchomienia finansowania, nie chwieją się już w posadach. One runęły z całą mocą pod wpływem własnej interpretacji sektora, ukutej jeszcze w 2011 roku, z której wycofanie się jest już po prostu niemożliwe. Nim ustawa o kredycie konsumenckim weszła w życie, bankowi eksperci wiedzieli już, jak należy interpretować „dzień wykonania umowy”, wskazany w tym akcie prawnym jako ten, od którego biegnie roczny termin przedawnienia roszczeń konsumenta. Zmienili swoje podejście dopiero pod wpływem masowych pozwów sądowych, które coraz częściej kończą się uznaniem roszczenia kredytobiorcy.

Sprawozdania półroczne banków nie pozostawiają złudzeń: po wyroku TSUE w sprawie C-744/24 największe giełdowe instytucje finansowe w Polsce zaczynają przegrywać spory o sankcję kredytu darmowego. Wyraźną zmianę trendu orzeczniczego widać między innymi w sprawach, w których stroną są Pekao S.A., mBank i Millennium. A przecież Trybunał Sprawiedliwości UE nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w kwestii kredytów gotówkowych. W Luksemburgu toczy się kilka spraw, w których osią sporu jest SKD – część z nich dotyczy zagadnień związanych z przedawnieniem roszczenia. Ostateczne zrównanie z ziemią bankowej argumentacji o roszczeniu przedawniającym się jeszcze w trakcie wykonywania zobowiązania jest już tylko kwestią czasu. Czas ten bankowcy powinni wykorzystać mądrze, na godzenie się z konsumentami na etapie przedprocesowym i dotwarzanie rezerw na ryzyka prawne tych sporów (co duże banki już czynią).

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze