Nie podpisuj ugody z bankiem w ciemno. Ustawa frankowa zmieniła zasady gry

Czas czytania: 8 minut

Przed Ministerstwem Sprawiedliwości wielki test skuteczności: 7 sierpnia 2026 roku w życie weszła ustawa frankowa, która, według zapewnień resortu, ma usprawnić i przyśpieszyć postępowania o kredyty w CHF. Nie jest wielką tajemnicą, że to, czy ustawa cokolwiek przyśpieszy, w dużej mierze zależeć będzie od banków. To one zdecydują, czy są gotowe ustąpić i zaoferować klientom sensowne ugody, czy może jednak ulegną pokusie brnięcia w procesy sądowe o przewidywalnym, prokonsumenckim wyniku. Zastanówmy się, co realnie może się zmienić w programach ugodowych banków na skutek wejścia ustawy w życie. Czy dobre warunki ugodowe staną się nowym standardem w sektorze bankowym? A może bankowcy wciąż mają powody do twardego licytowania się z kredytobiorcami o każdą złotówkę?

Z tekstu dowiesz się:

  • Jak zmienia się sytuacja kredytobiorcy na skutek ustawowego wprowadzenia tzw. automatycznego zabezpieczenia powództwa w sprawie frankowej
  • Dlaczego, zdaniem ekspertów, na zwolnienie z obowiązku płacenia rat kredytowych konsument może teraz czekać dłużej niż przed wejściem w życie ustawy
  • Czy zawsze opłaca się wstrzymać spłatę rat po doręczeniu bankowi frankowego pozwu
  • Co, bardziej niż automatyczne zabezpieczenie powództwa, może skłonić banki do polubownego rozwiązywania sporów.

Kosmetyczne zmiany zamiast wielkiej rewolucji legislacyjnej: oto, jak ustawa frankowa wpłynie na sytuację kredytobiorców w sądach

7 sierpnia 2026 roku zapisze się jako jedna z ważniejszych dat w kalendarzu frankowiczów, przynajmniej w teorii. To właśnie tego dnia w życie weszła długo zapowiadana przez resort sprawiedliwości ustawa frankowa. Prace nad nią trwały od II połowy 2024 roku, a sama ustawa przeszła w międzyczasie radykalną metamorfozę, powodowaną przede wszystkim krytycznymi głosami strony konsumenckiej. To w wyniku sprzeciwu kredytobiorców z ustawy usunięto kontrowersyjne przepisy dotyczące przywrócenia terminów na zgłoszenie potrącenia. Mieszane uczucia wzbudzały w konsumentach także przepisy dotyczące automatycznego zabezpieczenia roszczeń. Na pozór sam pomysł wprowadzenia takiego automatyzmu wydaje się postępowy i jednoznacznie prokonsumencki. Jednak gdy przyjrzymy się naprawdę wnikliwie tym przepisom, szybko zrozumiemy, że ich wpływ na sytuację procesową konsumenta jest przeceniany.

Tak naprawdę art. 3 ustawy frankowej przyniesie najwięcej pożytku samym sądom, które nie będą już musiały zajmować się tysiącami wniosków o zabezpieczenie roszczenia. Mniej pracy będą miały także sądy odwoławcze – do niedawna standardem w strategii procesowej banków było bowiem zaskarżanie decyzji o przyznaniu konsumentowi wspomnianego środka tymczasowego. Po wejściu w życie nowych przepisów kredytobiorcy nie będą już składać wniosków o zabezpieczenie, a te, które wpłynęły i nie zostały jeszcze rozpatrzone, pozostaną bez rozpoznania. Przy okazji warto podkreślić, że automatyzm zabezpieczenia wprowadzanego przez ustawę jest iluzoryczny.

Nie działa to wcale w ten sposób, że kredytobiorca jest zwalniany z płacenia miesięcznych rat natychmiast po złożeniu pozwu. Musi poczekać, aż odpis powództwa zostanie doręczony bankowi – a to, zwłaszcza w dużych, obłożonych pracą sądach, może potrwać nawet kilka miesięcy. Tymczasem, w miesiącach poprzedzających wprowadzenie ustawy, frankowicze w wielu przypadkach uzyskiwali decyzję o zabezpieczeniu w kilkanaście dni od złożenia wniosku. Plusem ustawy jest to, że kredytobiorca nie musi obawiać się decyzji odmownej w przedmiocie przyznania mu wnioskowanego środka. Minusem, że nie da się określić czasu potrzebnego na „uruchomienie” zabezpieczenia. Podczas gdy jeden frankowicz będzie mógł cieszyć się wolnością od kredytu już w kilka tygodni od złożenia pozwu, drugi będzie czekał na tę chwilę wielokrotnie dłużej. Trudno nazwać to sprawiedliwym rozwiązaniem.

Kiedy frankowiczowi NIE opłaca się rezygnować ze spłaty rat, mimo automatycznego zabezpieczenia roszczeń?

Sporo kontrowersji wzbudza fakt, że kredytobiorca nie będzie miał pełnej swobody w decydowaniu o dalszej spłacie kredytu w trakcie procesu sądowego. Owszem, bank nie będzie mógł odmówić przyjęcia kolejnych rat, ale tylko do pewnego momentu: sytuacja zmieni się, kiedy suma tych rat zrówna się z kwotą wypłaconego kapitału. Gdy już do tego dojdzie, kredytobiorca, który sądzi się o nieważność umowy frankowej, nie będzie mógł w niezakłócony sposób kontynuować spłaty kredytu. Dlaczego to problem?

Ponieważ nawet dziś, mimo ugruntowanego, prokonsumenckiego orzecznictwa, zdarzają się przypadki, w których sąd wydaje wyrok korzystny dla banku. A w takiej sytuacji kredytobiorca będzie zobligowany do zwrotu zaległych rat. Świadomość ryzyka może powodować u rozsądnego kredytobiorcy potrzebę „chomikowania” środków, celem ochrony przed negatywnymi skutkami wystąpienia opisywanego scenariusza. Tym samym zabezpieczenie roszczenia przestaje spełniać swój cel – zamiast zapewniać powodowi bezpieczeństwo, generuje dodatkowe zagrożenie.

Aby nie było zbyt pięknie, ustawa frankowa nie zwalnia kredytobiorcy z obowiązku regulowania innych opłat związanych z kwestionowanym kredytem, niebędących częścią miesięcznej raty. Mowa tu oczywiście o składce na ubezpieczenie kredytu, którą będzie trzeba uiszczać, mimo doręczenia bankowi pozwu.

Ale to nie wszystko. Eksperci prawni rekomendują frankowiczom, by korzystali z „automatycznego” zabezpieczenia roszczeń z rozwagą. Jeśli kredytobiorca ma dużą niedopłatę kapitału, lepiej, aby spłacał kolejne raty, do momentu przekazania bankowi równowartości wypłaconej kwoty kredytu. W innym przypadku, gdy sąd orzeknie nieważność umowy i zasądzi rozliczenie stron, konsument stanie przed koniecznością szybkiego, jednorazowego uregulowania powstałej niedopłaty.

Jak automatyczne zabezpieczenie roszczenia wpłynie na programy ugodowe banków?

Warto się zastanowić, co zmieni się wskutek wprowadzenia art. 3 ustawy frankowej w strategii procesowej banków. Przypominamy, że jeszcze całkiem niedawno banki grały na przewlekłość postępowań sądowych o nieważność i zapłatę, gdyż liczyły, że w międzyczasie kredytobiorcy ugną się i zawrą ugody. Banki musiały skorygować swoje podejście wskutek zmian orzeczniczych dotyczących odsetek ustawowych za opóźnienie. W grudniu 2023 roku Trybunał Sprawiedliwości UE przesądził o tym, że owe odsetki należą się kredytobiorcy już od wezwania banku do zapłaty, nie zaś od momentu pouczenia go przez sąd o skutkach stwierdzenia nieważności umowy (co miało zwykle miejsce niedługo przed wydaniem wyroku w sprawie).

Gdyby art. 3 wszedł w życie 5-6 lat temu, zmiana byłaby rewolucyjna, albowiem bank traciłby jeden z najważniejszych powodów do przeciągania postępowań: nie mógłby zarabiać na wadliwej umowie w trakcie procesu. Ponieważ przepis został wprowadzony w momencie, gdy kredytobiorcy nie mają właściwie żadnego problemu z otrzymaniem zabezpieczenia w sprawie o nieważność umowy, art. 3 ma tak naprawdę znaczenie kosmetyczne i w pewnym sensie jest symbolem zasadności roszczeń kredytobiorców. Tylko tyle i aż tyle.

Wątpliwe, by wskutek automatycznego zabezpieczenia roszczenia banki nagle, jak jeden mąż, zaczęły proponować frankowiczom uczciwe ugody. Owszem, po otrzymaniu odpisu pozwu bank nie ma już interesu w przeciąganiu procesu sądowego, a jednym z najprostszych sposobów na szybkie zamknięcie sporu jest ugoda. Banki oczywiście wciąż rozwijają swoje programy ugodowe i indywidualnie negocjują z kredytobiorcami, zarówno na etapie postępowania w I, jak i w II instancji.

Prawdopodobieństwo, że przed otrzymaniem wyroku I instancji bank zaproponuje kredytobiorcy ugodę, w której uznaje jego roszczenie, jest niewielkie. Wszak zawsze jest szansa, że frankowicz, z przyczyn osobistych, będzie wolał zrezygnować z części należnych mu korzyści, by zakończyć spór kilka czy kilkanaście miesięcy wcześniej. Co innego, gdy kredytobiorca ma już w ręku wyrok sądu I instancji, stwierdzający nieważność umowy. Na tym etapie motywacja banku do szybkiego załatwienia sprawy wyraźnie rośnie. Środkiem do tego celu może być zaproponowanie kredytobiorcy porozumienia kompensacyjnego, czyli dobrowolnego rozliczenia nieważnej umowy, zgodnie z nieprawomocnym wyrokiem sądu.

To właśnie na popularyzację takich rozwiązań ugodowych mogą liczyć frankowicze po 7 sierpnia 2026 roku. Bank nie ma interesu w odwoływaniu się, bo prawdopodobieństwo zmiany wyroku w sądzie apelacyjnym na korzyść przedsiębiorcy wynosi ok. 1 proc. Tymczasem koszty takiego odwołania są ogromne – samo złożenie apelacji wiąże się z opłatą rzędu 5 proc. od wartości przedmiotu zaskarżenia, a nie zapominajmy, że prócz tego bank musi jeszcze opłacić swoich adwokatów i, w razie przegranej, zapłacić koszty procesowe. Sumarycznie chodzi o dodatkowe kilkadziesiąt tysięcy złotych, a jeśli doliczymy do tego odsetki ustawowe za opóźnienie, naliczone za ok. roczny proces, szybko może się z tego zrobić kwota sześciocyfrowa.

Czy po wejściu w życie ustawy frankowej warto jeszcze godzić się z bankiem?

To, że polubowne zakończenie sporu frankowego jest rozwiązaniem korzystnym dla banku, nie podlega właściwie żadnej dyskusji. Pytanie, czy jest to decyzja optymalna również dla kredytobiorcy. Tutaj odpowiedź może być tylko jedna: to zależy. Przede wszystkim od osobistej sytuacji kredytobiorcy, ale też od tego, jakie były okoliczności związane z zawarciem umowy kredytowej. Frankowicz, który zaciągnął kredyt na cele prywatne i nie ma pilnej potrzeby wykreślenia hipoteki z księgi wieczystej, nie ma zbyt wielu powodów do szukania ścieżek polubownego zakończenia konfliktu.

Nawet jeśli sprawa trafi na biurko sędziego, który znany jest z przeciągania postępowań, bądź zostanie zarejestrowana w wydziale, w którym na jednego orzecznika przypada po kilkaset takich sporów, pozostanie to bez większego wpływu na sytuację kredytobiorcy. Być może będzie czekał na wyrok unieważniający umowę nieco dłużej niż osoby sądzące się w mniej obciążonych sądach, ale w rezultacie odzyska od banku większą kwotę, właśnie za sprawą odsetek ustawowych za opóźnienie.

Co innego, jeśli kredytobiorca potrzebuje pilnie sprzedać mieszkanie lub z innych przyczyn chce uwolnić się od ciążącej na nim hipoteki. W takim przypadku, aby zawrzeć z bankiem korzystną ugodę, najlepiej przedyskutować ze swoim pełnomocnikiem prawnym jej ewentualne założenia, a następnie skontaktować się z pozwanym, przedstawiając mu konkretną ofertę. Są szanse, że taka propozycja zostanie zaakceptowana lub bank, dla zasady, podejmie negocjacje, które pozwolą stronom uzyskać rozsądny konsensus.

W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o kwestii podatków. Ugoda tym różni się od unieważnienia umowy, że może powodować konieczność zapłaty podatku dochodowego. Zgodnie z wprowadzonym w 2022 roku rozporządzeniem ministra finansów (które obowiązuje do końca 2026 roku, z możliwością przedłużenia terminu), w przypadku zawarcia ugody frankowej następuje zaniechanie poboru podatku, ale tylko w ściśle określonych przypadkach. Wystarczy, że frankowicz kupił za swój kredyt kilka nieruchomości, by sens finansowy ugody stanął pod ogromnym znakiem zapytania. Konsument będzie musiał bowiem wybrać tylko jedną nieruchomość mieszkalną, która zostanie objęta zwolnieniem. Problematyczna może się również okazać sytuacja, w której nieruchomość zakupiona za frankowy kredyt była częściowo używana w celach prowadzenia działalności gospodarczej. Wówczas zaniechanie poboru podatku obowiązuje tylko dla tej części nieruchomości, która służyła zaspokojeniu prywatnych potrzeb mieszkaniowych.

W przypadku osób, które kwalifikują się do II progu podatkowego, podatek od ugody (w przypadku braku prawa do zwolnienia z jego poboru) wyniesie aż 32 proc. Dla podatników z I progu podatkowego wysokość tego obciążenia fiskalnego wyniesie 12 proc.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Czy jest coś, co może zachęcić banki do ugód bardziej niż ustawa frankowa?

Może się to wydać niektórym naszym Czytelnikom zaskakujące, ale to nie ustawa frankowa jest czynnikiem najsilniej zachęcającym banki do zawierania ugód. Jeżeli przedstawiciele sektora rzeczywiście zmodyfikują warunki ugodowe i zaczną z większą determinacją dążyć do szybszego rozliczenia z klientami, to najprawdopodobniej nie stanie się to za sprawą zmian w legislacji. Największą motywacją dla banków mogą się w tym przypadku okazać… inne postępowania sporne inicjowane przed polskimi sądami.

Mamy tu na myśli przede wszystkim postępowania o sankcję kredytu darmowego, których liczba dynamicznie rośnie, i w których orzecznictwo dopiero się kształtuje. Po wyroku TSUE z kwietnia 2026 roku (C-744/24) wyraźnie widać, że sądy zmieniają swoje podejście do spraw, w których osią sporu są odsetki od skredytowanych kosztów kredytu. Statystyki z minionego kwartału, ujawnione w sprawozdaniach największych giełdowych banków (w tym m.in. mBanku, Millennium Banku, Pekao S.A.) pokazują, że kredytobiorcy wygrywają te sprawy wyraźnie częściej niż w I kwartale, czyli przed unijnym wyrokiem.

W sektorze bankowym panuje duża zgodność co do tego, że okres rekordowych zysków odsetkowych powoli dobiega końca. Banki nie będą więc dysponować tak dużymi środkami na zawiązywanie rezerw, jak miało to miejsce w latach ubiegłych. To, że banki przeszły przez kryzys frankowy bez fali restrukturyzacji, nie jest wcale ich zasługą. Sektor popełnił w relacji z frankowiczami wszystkie możliwe błędy, a przed katastrofą uratowało go korzystne dla niego otoczenie ekonomiczne, którego emanacją były wysokie stopy procentowe.

Prowadzenie wojny z kredytobiorcami na kilku frontach staje się niezwykle ryzykowne, gdy stopy procentowe maleją, a wraz z nimi topnieją wyniki z odsetek. Szybkie domknięcie frankowego rozdziału staje się w tym kontekście przykrym, ale wręcz koniecznym krokiem, z czego sektor coraz lepiej zdaje sobie sprawę.

PODSUMOWANIE:

  • Automatyczne zabezpieczenie roszczeń, wprowadzone pod postacią art. 3 ustawy frankowej, nie zawsze jest korzystne dla kredytobiorcy, gdyż jego uruchomienie zależne jest od doręczenia bankowi odpisu pozwu. Jeśli sprawa trafi do sądu słynącego z powolnej pracy, to kredytobiorca może czekać na „aktywację” zabezpieczenia nawet kilka miesięcy
  • Kredytobiorca frankowy, który wciąż nie spłacił bankowi nominalnej kwoty kredytu (użyczonego kapitału), powinien kontynuować spłatę mimo zabezpieczenia powództwa, tak długo, aż suma zaksięgowanych rat zrówna się z użyczoną mu kwotą
  • Bardziej prawdopodobne jest, że bank zrezygnuje z apelacji i zaproponuje kredytobiorcy zawarcie porozumienia kompensacyjnego po wyroku sądu I instancji, niż że wyjdzie z atrakcyjną propozycją ugodową jeszcze przed wydaniem orzeczenia
  • Jeśli kredytobiorca rozważa zawarcie z bankiem ugody, powinien się upewnić, czy w jego sytuacji możliwe jest skorzystanie z zaniechania poboru podatkowego – jeśli nie, a kredytobiorca kwalifikuje się do II progu podatkowego, sens zawarcia takiego porozumienia może stanąć pod dużym znakiem zapytania
  • Najsilniejszym bodźcem do rozwijania bankowych programów ugodowych może się okazać coś innego niż ustawa frankowa. Mianowicie, banki mogą zacząć aktualizować swoje propozycje ugodowe w obawie, że problem frankowy nałoży się w sądach na problem pozwów o SKD, a ryzyko z tym związane zmaterializuje się w okresie spadku stóp procentowych.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze