Szef UOKiK ujawnia kulisy. Banki chcą wyrzucenia sankcji kredytu darmowego z ustawy

Czas czytania: 11 minut

Jeżeli polski rząd liczył, że prezes UOKiK ugnie się pod wpływem prowadzonej przeciwko niemu medialnej kampanii, to srogo się rozczarował. Tomasz Chróstny nie dał się zastraszyć negatywnym recenzjom swojej pracy, płynącym z sektora bankowego i kluczowych resortów. Zamiast tego w coraz bardziej otwarty sposób rozmawia z mediami na temat tego, jak NAPRAWDĘ wyglądają kulisy powstawania ustawy o kredycie konsumenckim i wyjaśnia, jak dotychczasowe zaniechania politycznych decydentów wpływają na rynek usług prawnych w Polsce. Najnowszy wywiad z prezesem UOKiK, opublikowany w money.pl 12 sierpnia 2026 roku, może być interpretowany jako odpowiedź na niedawny tekst Wiewiórowskiej-Domagalskiej w Rzeczpospolitej, w którym pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta próbuje przypisać UOKiK odpowiedzialność za przejęcie w Polsce ochrony konsumenckiej przez podmioty prywatne. Tomasz Chróstny przygotował naprawdę mocną, popartą sensownymi argumentami replikę, po której rządzący dwa razy zastanowią się, nim ponownie uderzą w jego kompetencje.

Z tekstu dowiesz się:

  • Jakie szokujące informacje, w odniesieniu do ustawy o kredycie konsumenckim, ujawnił prezes UOKiK w rozmowie z portalem money.pl
  • Co, zdaniem Chróstnego, jest faktyczną przyczyną tego, jak obecnie wygląda ochrona konsumenta w Polsce
  • Jakie jest zdanie prezesa UOKiK na temat działalności kancelarii odszkodowawczych, krytykowanych przez Wiewiórowską-Domagalską i sektor bankowy
  • W jaki sposób można naprawić patologiczną sytuację na krajowym rynku usług prawnych i jaka w tym rola rządzących.

Prezes UOKiK w mocnych słowach odpowiada na krytykę przedstawicielki resortu sprawiedliwości. Rządzący mają się z czego tłumaczyć

Tomasz Chróstny, stojący na czele Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, już od kilku miesięcy jest na celowniku najpotężniejszych instytucji finansowych w Polsce, jak i przedstawicieli administracji rządowej. Zaczęło się niewinnie, od powierzenia UOKiK roli projektodawcy nowej ustawy o kredycie konsumenckim. Miało to miejsce w 2024 roku, podczas gdy sama ustawa, stanowiąca implementację do polskiego prawa unijnej dyrektywy CCD2, powinna być stosowana najpóźniej od 20 listopada 2026 roku. W toku prac nad ustawą okazało się, że wizja UOKiK zdecydowanie odbiega od oczekiwań rządzących. Jest też wyraźnie sprzeczna z interesami sektora bankowego, który, podobnie jak rząd, desperacko dąży do ograniczenia skłonności polskiego konsumenta do dochodzenia roszczeń przed sądem.

Strona rządowa, w swojej krytyce projektu UOKiK, zasłania się potrzebą unikania nadregulacji. Krótko mówiąc, polskie prawo nie powinno być bardziej restrykcyjne niż wymaga tego prawo unijne. UOKiK, pod wodzą Chróstnego, dążył w projekcie do wzmocnienia pozycji konsumenta i nałożenia na instytucje finansowe nowych obowiązków, których niedopełnienie mogłoby skutkować zastosowaniem sankcji kredytu darmowego. W konsekwencji, UOKiK stracił upoważnienie do prowadzenia prac nad projektem. Obecnie ustawa jest tworzona od podstaw w Ministerstwie Sprawiedliwości, które jest w tych pracach wspomagane przez resort finansów. Mogłoby się wydawać, że po wyrzuceniu projektu UOKiK do kosza konflikt tego urzędu ze stroną rządową zostanie zażegnany. Nic bardziej mylnego.

4 sierpnia 2026 roku na łamach portalu Rzeczpospolita, ukazał się tekst pełnomocniczki ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, dr Wiewiórowskiej-Domagalskiej, przekonującej czytelników, że konsument w Polsce stał się towarem. W jej ocenie to zaniechania UOKiK doprowadziły do sytuacji, w której konsumenci, skonfliktowani z bankami, masowo poszli do sądów. Spowodowało to gwałtowny rozwój rynku kancelarii odszkodowawczych, które, w jej mniemaniu, zaczęły wzmacniać ochronę konsumencką tylko w tych sektorach, w których z biznesowej perspektywy jest to opłacalne.

W tej sytuacji absolutnie nie dziwi, że Tomasz Chróstny zdecydował się na przedstawienie własnego punktu widzenia, zarówno na faktyczne powody, dla których konsumenci poszli do sądu, na rynek kancelarii odszkodowawczych, jak i na to, co obecnie dzieje się w kwestii ustawy o kredycie konsumenckim. Pierwszy cios zadał 11 sierpnia 2026 roku, w rozmowie z dziennikarką money.pl, Karoliną Wysotą. Chróstny z rozbrajającą szczerością przyznał, że UOKiK odmówił udziału w pracach Narodowej Grupy Roboczej ds. reformy wskaźników referencyjnych.

Jego wytłumaczenie należy uznać za logiczne: UOKiK zdał sobie sprawę, że NGR jest zdominowana przez przedstawicieli banków, co nie stwarza optymalnych warunków pod konstruktywną dyskusję. Z wypowiedzi prezesa można wręcz wywnioskować, że nadreprezentacja strony bankowej sprzyja tłumieniu głosów strony prokonsumenckiej. Jest to o tyle groźne, że UOKiK, jako instytucja dysponująca olbrzymim autorytetem, mogłaby samym swoim udziałem, zupełnie nieintencjonalnie, „autoryzować” szemrane przedsięwzięcie, obmierzone na usunięcie z kredytów złotowych podwyższonego ryzyka prawnego.

Drugi cios, znacznie poważniejszy, padł już dzień później, 12 sierpnia, na łamach tego samego portalu. Tym razem prezes Chróstny skoncentrował się już nie na WIBORze, a na ustawie o kredycie konsumenckim i sytuacji panującej na polskim rynku usług prawnych.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

ZBP lobbuje w imieniu sektora bankowego za eliminacją SKD z ustawy o kredycie konsumenckim? Tak twierdzi prezes UOKiK

Prezes UOKiK nie ukrywa, że sektor bankowy wprost drży przed kancelariami odszkodowawczymi i uważa je za olbrzymie zagrożenie. Szef urzędu gra w otwarte karty i przyznaje, że jest świadomy tego, iż przedstawiciele sektora bankowego, w tym oczywiście Związek Banków Polskich, urządzają „pielgrzymki” do Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Finansów (czyli resortów odpowiedzialnych za opracowanie ustawy o kredycie konsumenckim), i próbują doprowadzić do wyrzucenia sankcji kredytu darmowego z projektowanych przepisów, posługując się przy tym argumentem braku proporcjonalności tej sankcji.

Wg bankowców, SKD powinna być stosowana wyłącznie w przypadku bardzo poważnych naruszeń prawa konsumenckiego. Przyznajemy, że interpretacja SKD przez sektor bankowy jest dość egzotyczna, zwłaszcza w kontekście wyroku TSUE z 13 lutego 2025 roku (C-472/23), który przesądził o tym, że istnienie w polskim prawie jednolitej sankcji przewidzianej dla naruszeń występujących w umowach z konsumentem nie jest sprzeczne z unijnym prawem.

Chróstny w rozmowie z money.pl nie kryje, że jego zdaniem opinia Wiewiórowskiej-Domagalskiej jest próbą przygotowania gruntu pod wyeliminowanie SKD z ustawy. W naszej ocenie szef UOKiK ma dobrą intuicję – świadczyć o tym może chociażby spostrzeżenie, którym w czerwcu br., podczas organizowanego w Sopocie EKF, podzielił się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Jego zdaniem sankcja kredytu darmowego powinna zostać uregulowana osobną ustawą. Wg nas intencje rządzących są w tym przypadku oczywiste: chodzi o to, by usunąć przepisy dotyczące sankcji z projektowanej ustawy o kredycie konsumenckim, pod pretekstem stworzenia osobnego aktu prawnego, regulującego precyzyjnie tę jedną konkretną kwestię.

Problem w tym, że na wprowadzenie ustawy o kredycie konsumenckim zostały już tylko 3 miesiące. Nie ma szans, by równolegle rząd był w stanie opracować od podstaw jeszcze jedną ustawę, tym razem poświęconą kwestii SKD. Ryzyko jest zatem takie, że rząd uśpi czujność polskiego konsumenta i wprowadzi ustawę o kredycie konsumenckim bez przepisów dotyczących SKD, a następnie porzuci pomysł uregulowania sankcji ustawą lub będzie prowadził te prace tak nieudolnie, że ustawa nie zostanie w ogóle przyjęta przez Parlament.

Efekt? Sankcja kredytu darmowego zniknie z polskiego prawa, a wraz z nią solidna podstawa dla posiadaczy kredytów gotówkowych, by walczyć w sądach o sprawiedliwe rozliczenia abuzywnych umów.

Tomasz Chróstny o masowych sporach frankowych: przytacza fakty, o których „zapomniał” resort sprawiedliwości

Odnosząc się pośrednio do tekstu Wiewiórowskiej-Domagalskiej w Rzeczpospolitej, Tomasz Chróstny przyznał, że zaskoczyło go, iż resort sprawiedliwości uważa problem frankowy za skutek niewydolności prezesa UOKiK. Wyjaśnił też, jakie fakty pomijają jego krytycy. Przypomniał między innymi, że sektor bankowy, przy wsparciu ZBP i świetnie opłacanych ekspertów, twierdził, że racja w sporze z frankowiczami jest po jego stronie. Banki storpedowały pomysł konwersji kredytów frankowych do PLN i nie chciały ugód. Wolały iść do sądów, gdzie ich argumenty zostały bezlitośnie zweryfikowane.

Prezes UOKiK jasno daje do zrozumienia, że kierowany przez niego urząd aktywnie działał na rzecz usunięcia abuzywnych klauzul z umów frankowych na wiele lat przed materializacją ryzyka: nieuczciwe warunki umowne zostały zidentyfikowane przez UOKiK już w 2009 roku, a w 2012 roku wprowadzono je do rejestru klauzul niedozwolonych. Ponadto, wspierając stronę konsumencką w sporach z bankami, urząd wydawał decyzje w sprawach aneksów rozsyłanych frankowiczom. Chróstny podkreślił jednocześnie, że za eliminowanie klauzul niedozwolonych we wzorach umów UOKiK odpowiada dopiero od 2016 roku.

To ważne, ponieważ gdy urząd uzyskał tę kompetencję, banki już od kilku lat nie oferowały kredytów frankowych. Ponadto prezes przypomina, że od decyzji wydawanych przez UOKiK można odwołać się do sądu. Naszym zdaniem nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której urząd dotkliwie karze banki za stosowanie klauzul przeliczeniowych, a te, wobec braku jednolitej, prokonsumenckiej linii orzeczniczej, idą z pretensjami do sądów. W efekcie wymiar sprawiedliwości i tak zostałby „zapchany” masowymi sporami o kredyty frankowe, tyle że nie z inicjatywy konsumentów, a banków.

Tomasz Chróstny wskazał również na szereg innych czynników, które w pewnym stopniu miały wpływ na kierunek obrany przez kredytobiorców, między innymi na „słabość” miejskich rzeczników konsumenta, którzy, z uwagi na brak odpowiednich funduszy w samorządach, często są zatrudniani jedynie na część etatu. Nie zawsze też mają wykształcenie prawnicze. Nie udało się także powtórzyć sukcesu Niemców i zbudować solidnego systemu ochrony konsumenta opartego o organizacje pozarządowe. Choć takie organizacje działają na polskim rynku, nie stanowią siły, z którą polski sektor bankowy musiałby się poważnie liczyć.

Prezes UOKiK o kancelariach odszkodowawczych: jakich zmian potrzebuje rynek usług prawnych?

W rozmowie prezesa UOKiK z dziennikarką money.pl poruszony został wątek kancelarii odszkodowawczych, które niejako przejęły ochronę polskiego konsumenta przed skutkami abuzywnych klauzul stosowanych przez banki. Kancelarie te od miesięcy stanowią cel medialnych ataków, o czym pisaliśmy już wielokrotnie, także w kontekście wypowiedzi Wiewiórowskiej-Domagalskiej. Tomasz Chróstny bez ogródek mówi o „próbie obrzydzenia Polakom kancelarii odszkodowawczych jako podmiotów wyspecjalizowanych w dochodzeniu praw konsumenckich”, przyznaje jednak, że ten rynek wymaga wprowadzenia pewnych regulacji.

W jego ocenie kancelarie odszkodowawcze powinny zostać objęte szerszym nadzorem. Pomoc prawna powinna być świadczona przez osoby dysponujące odpowiednimi kwalifikacjami: przez adwokatów, radców prawnych lub przynajmniej osoby posiadające wykształcenie prawnicze. Szef UOKiK optuje za rozważeniem wprowadzenia przepisów określających maksymalne stawki premii za sukces, pobieranej przez te podmioty, lub precyzujących szczególne zasady wynagradzania. Jak słusznie zauważa, wymagałoby to działań ustawodawcy, i dodaje, że kierowany przez niego urząd prowadził w tej sprawie rozmowy z Ministerstwem Sprawiedliwości, z których niestety nic nie wyszło.

W tym miejscu chcielibyśmy przypomnieć, że poprzednia ekipa rządząca próbowała uregulować rynek kancelarii prawnych, o czym pisaliśmy w 2023 roku. Ministerstwo Sprawiedliwości pod wodzą Zbigniewa Ziobro było w trakcie tworzenia przepisów nakładających na kancelarie ograniczenia w pobieraniu wynagrodzenia prowizyjnego. Mówiło się wówczas o tym, że wynagrodzenie takiego podmiotu nie powinno przekraczać 25 proc. wartości korzyści uzyskiwanej przez konsumenta w wyniku wygrania sporu z bankiem.

Ponadto resort planował nałożyć na kancelarie nowe obowiązki, związane z wykształceniem jej pracowników. Niestety, prace legislacyjne nad ustawą wyhamowały po wyborach parlamentarnych i zmianie rządu. Stało się tak mimo tego, że środowisko profesjonalnych pełnomocników prawnych, reprezentowane przez Naczelną Radę Adwokacką, próbowało zainteresować nowego ministra problemem braku regulacji rynku, dysponowało też własnym projektem zmian w legislacji.

Przez chwilę wydawało się nawet, że nowy skład resortu podejmie kroki, celem zabezpieczenia interesów konsumenta w relacji z kancelarią odszkodowawczą. W październiku 2024 roku odbyło się seminarium naukowe poświęcone tej problematyce, w trakcie którego przedstawiciele ministerstwa sprawiali wrażenie, jakby zdawali sobie sprawę z charakterystyki rynku i istniejących na nim nierówności (kancelarie adwokackie i radcowskie muszą rywalizować z podmiotami, które nie podlegają pod jakąkolwiek formę nadzoru ze strony samorządów zawodowych). Przez następne miesiące w sprawie działo się niewiele, co zaczęło wyraźnie niecierpliwić Rzecznika Praw Obywatelskich, otrzymującego liczne skargi od polskich obywateli na abuzywne praktyki kancelarii odszkodowawczych.

W kwietniu 2025 roku RPO zaapelował do ministra Bodnara o ustawę chroniącą konsumentów przed wygórowanymi oczekiwaniami finansowymi kancelarii odszkodowawczych. Z odpowiedzi Ministerstwa, która nadeszła w maju, wynika, że rządzący obawiają się wprowadzenia monopolu w świadczeniu usług prawnych i w konsekwencji wyeliminowania z rynku części przedsiębiorców, co z kolei mogłoby uderzyć w konsumentów. Zupełnie nieironicznie resort dał do zrozumienia, że wprowadzenie regulacji mogłoby pozbawić stronę konsumencką łatwiejszego i przede wszystkim tańszego dostępu do specjalistycznej pomocy.

Mamy więc do czynienia z abstrakcyjną sytuacją: Ministerstwo Sprawiedliwości od lat jest zasypywane uwagami o horrendalnych premiach za sukces w sprawach frankowych, co niejednokrotnie było już podnoszone na forum publicznym, między innymi przez wspomnianą pełnomocniczkę ministra, dr Wiewiórowską-Domagalską. Nie możemy jednak jako państwo ograniczyć, chociażby procentowo, wysokości wynagrodzenia takich podmiotów, bo to odebrałoby konsumentom dostęp do wyraźnie tańszej (niż w kancelariach adwokackich) oferty usług prawnych. Naprawdę trudno o mniej sensowną wymówkę.

Obserwując opieszałość działań resortu w omawianej sprawie, wprost nie można oprzeć się wrażeniu, że przyszłość ustawy regulującej działalność kancelarii odszkodowawczych jest już przesądzona. Główną barierą we wprowadzeniu regulacji legislacyjnych mają być obawy związane z ingerowaniem w swobodę działalności gospodarczej. Jest to argument o tyle kuriozalny, że w innych krajach UE przepisy regulujące rynek kancelarii prawnych funkcjonują z powodzeniem od lat. Dlaczego podobnych rozwiązań nie da się wprowadzić w Polsce, możemy się tylko domyślać.

 

Na czym polega faktyczny problem banków (i rządu) z kancelariami?

Rozsądnie rzecz biorąc, rząd musi sobie zdawać sprawę z tego, że wprowadzenie ograniczeń w funkcjonowaniu kancelarii odszkodowawczych i tak nie rozwiązałoby problemu masowych spraw przeciwko bankom. A skoro tak, to nie warto zaprzątać sobie taką ustawą głowy. Największe podmioty tego typu zdecydowanie stać na dostosowanie się do nowych zasad, w tym do wprowadzenia zmian w sposobie naliczania wynagrodzenia czy do zapewnienia klientom odpowiednio wykwalifikowanej i wykształconej obsługi. Nawet gdyby część podmiotów, niepotrafiąca przystosować się do nowych reguł, zniknęła z rynku, nie zmniejszy to liczby powództw frankowych czy tych o SKD.

Klienci, którzy będą chcieli podważyć w sądzie warunki umowne, trafią po prostu do kancelarii adwokackich czy radcowskich, które z chęcią udzielą im profesjonalnego wsparcia. Paradoksalnie, dla rządzących wygodniejszy jest rynek, na którym funkcjonują „czarne owce”, pobierające od konsumentów wygórowane wynagrodzenie i stosujące w umowach klauzule abuzywne, niż gdy jest on krystalicznie czysty i odporny na wszelkie skandale. Nieetyczna działalność pojedynczych podmiotów pozwala zastosować zasadę zbiorowej odpowiedzialności – widać to doskonale po narracji dr Wiewiórowskiej-Domagalskiej, która w swoich wypowiedziach krytycznie ocenia cały rynek, tak jakby nieuczciwe praktyki były na nim standardem.

Nieco inną optykę przyjmują banki, którym w kancelariach odszkodowawczych nie podoba się coś innego. Dla banku jest zupełnie obojętne, czy jego przeciwnik procesowy współpracuje bezpośrednio z adwokatem, czy korzysta z pośrednictwa spółki z o.o., zwanej kancelarią odszkodowawczą. Prawdziwym problemem dla sektora jest wielkość tych podmiotów, w połączeniu z ich finansowymi możliwościami oraz strategią biznesową.

10 lat temu, gdy konflikt frankowiczów z bankami dopiero się rozkręcał, banki toczyły wojnę na argumenty z wąską grupą stosunkowo młodych prawników, którzy porwali się z motyką na słońce i postanowili związać swoją zawodową przyszłość ze sprawami o, jak się wówczas wydawało, niewielkim potencjale. Przez dekadę ci prawnicy zdążyli zbudować wokół siebie wyspecjalizowane zespoły prawne, które w swojej pracy nie koncentrują się wyłącznie na „pewniakach”.

To, co obecnie dzieje się na rynku usług finansowych, można nazwać największym w skali kraju i w dodatku darmowym audytem: setki prawników poświęcają swój czas na szczegółową analizę bankowych wzorców umownych, dotyczących produktów z różnych kategorii. Banki dobrze wiedzą, że nie są w stanie „naprawić przeszłości” poprzez aneksowanie umów – strategia ta nie sprawdziła się przy frankach, nie da więc wymiernych rezultatów przy sporach o inne produkty finansowe. Przedstawiciele sektora bankowego mają przy tym świadomość, że kancelarie prawne stać na prowadzenie skierowanej do konsumentów akcji edukacyjnej, i to z użyciem największych mediów. Frankowi prawnicy bywają w telewizji, wypowiadają się na potrzeby dużych dzienników, a ich wpisy internetowe są śledzone przez rzesze konsumentów.

O tym, że bankom przeszkadza szybki rozwój kancelarii, świadczy fragment wypowiedzi prezesa UOKiK, opublikowany w money.pl:

Banki widzą, że kancelarie urosły do takich rozmiarów, że stać je na profesjonalne analizy ekonomiczne, ekspertyzy i bardzo dobrych prawników. Stały się dla sektora poważnym przeciwnikiem procesowym.”

Zdaniem Chróstnego bankowcy mają wręcz naturalny interes w działaniu na rzecz ograniczenia siły tych podmiotów, boją się bowiem roszczeń składanych przez konsumentów, a dotyczących zapisów umownych kwalifikujących kredyt do objęcia go SKD.

Szansą dla banków jest to, że ich interes jest w tym przypadku zbieżny z interesem strony rządowej. Politycznym decydentom zależy przede wszystkim na uwolnieniu sądów od masowych spraw dotyczących rynku finansowego, które wprost zapychają wydziały cywilne i obniżają efektywność wymiaru sprawiedliwości. Ale nie tylko. Rządzący mają świadomość, jaki potencjał kryje się za sprawami przeciwko bankom: franki kosztowały sektor ponad 100 mld zł, a przecież rezerwy na ryzyko prawne tych umów wciąż jeszcze rosną.

Bankowcy lubią przypominać politykom, że środki te mogły zasilić polską gospodarkę i pomóc w sfinansowaniu projektów o strategicznym znaczeniu dla państwa. Obóz rządzący nie chce, by w przyszłości kolejne miliardy zostały wytransferowane do posiadaczy kredytów gotówkowych czy hipotek złotowych. Dlatego woli torpedować szanse kredytobiorców na zmianę orzeczniczą, o czym świadczą opinie słane do TSUE przez Państwo Polskie w odpowiedzi na kolejne sprawy dotyczące rynku finansowego.

W tym kontekście możemy stwierdzić, że spór na linii prezes UOKiK – rząd to nic osobistego. Dla obozu władzy kłopotliwa jest sytuacja, w której ważny państwowy urzędnik mówi zupełnie innym głosem niż pozostałe instytucje publiczne. Szef UOKiK ma na podparcie swoich tez bardzo mocne argumenty, z którymi ciężko byłoby polemizować. Dlatego dużo lepszą – z perspektywy politycznej – strategią jest zdyskredytowanie Tomasza Chróstnego, odebranie mu wiarygodności i przypisanie absurdalnych win czy motywacji (brak efektywnej ochrony praw konsumenta, dążenie do nadregulacji), niż wikłanie się z nim w publiczną wymianę argumentów, gdy widzem są miliony kredytobiorców, czekających na jeden fałszywy ruch rządu w tej rozgrywce.

PODSUMOWANIE:

  • Prezes UOKiK ujawnił, że przedstawiciele Związku Banków Polskich naciskają na Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministerstwo Finansów, by z nowego projektu ustawy o kredycie konsumenckim wyrzucone zostały zapisy dotyczące sankcji kredytu darmowego
  • Z wypowiedzi ministra sprawiedliwości wynika, że wolałby on, aby SKD została uregulowana odrębną ustawą. Może to być jednak zasłona dymna, służąca uśpieniu czujności konsumentów – niewykluczone, że celem jest całkowita eliminacja sankcji z polskich przepisów
  • Tomasz Chróstny odpiera ataki Ministerstwa Sprawiedliwości na swoją osobę i wyjaśnia, że za szybki rozwój rynku kancelarii odszkodowawczych odpowiada szereg czynników, w tym niechęć banków do polubownego rozwiązywania sporów z klientami, a także brak przepisów regulujących to, kto może świadczyć usługi prawne na rzecz osób poszkodowanych przez instytucje finansowe
  • Szef UOKiK nie jest przeciwny funkcjonowaniu kancelarii odszkodowawczych na polskim rynku. Uważa jednak, że podmioty te powinny zostać objęte regulacjami, między innymi w zakresie pobieranego wynagrodzenia oraz wykształcenia swoich pracowników, tak aby korzystanie z ich usług było bezpieczne i opierało się na uczciwych zasadach.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze