Wbrew oczekiwaniom władz Millennium Banku, saga frankowa, w której ów podmiot jest jednym z głównych aktorów, trwa w najlepsze. Świadczą o tym kolejne wielomilionowe rezerwy kwartalne, jak również wciąż wysoka (choć niższa niż w latach ubiegłych) liczba nowych powództw o nieważność i/lub zapłatę. Millennium Bank, podobnie jak inne duże banki giełdowe, których portfele są zasobne w hipoteki frankowe, stara się przyśpieszyć proces wygaszania konfliktu z klientami, co nie zawsze jest proste, głównie ze względu na rosnące wymagania frankowiczów co do warunków ugód. Czy II połowa 2025 roku będzie dla Millennium okresem przełomu w relacjach z frankowiczami? A może podmiot wciąż robi zbyt mało, by rozwiązać problem abuzywnych hipotek w walucie obcej?
Z tego tekstu dowiesz się:
- Jak wyglądają najnowsze frankowe statystyki Millennium Banku: w ile procesów sądowych jest zaangażowany, w ilu sprawach wydano już prawomocne wyroki i ile ugód zawarł ze swoimi klientami
- Jak zmieniało się na przestrzeni czasu zainteresowanie frankowiczów pozwem przeciwko Millennium Bankowi
- Jakie jest podejście Millennium Banku do ugód z frankowiczami i czy da się zawrzeć z podmiotem korzystną ugodę na etapie przedprocesowym
- Ile trwają sprawy sądowe o nieważność i/zapłatę w 2025 roku i jak Millennium Bank podchodzi do niekorzystnych dla spółki wyroków sądów I instancji.
Spory frankowe nadal stanowią obciążenie dla wyników Millennium Banku: dane z raportu za I półrocze 2025 roku
Z najnowszego sprawozdania finansowego Grupy Millennium Banku frankowicze mogą wyciągnąć dla siebie dwie ważne rzeczy: po pierwsze, przegrywane przez spółkę procesy o abuzywne umowy kredytowe wciąż stanowią gigantyczne obciążenie dla finansów podmiotu. Po drugie, w banku rośnie determinacja do jak najszybszego zamknięcia sporów z klientami, i to nie tylko z tymi, którzy są chętni na zawarcie ugody. O tym jednak więcej za chwilę. Wpierw przyjrzyjmy się danym, które Millennium ujął w swoim raporcie.
Zysk netto grupy wyniósł w I półroczu 2025 roku 511 mln zł, natomiast w II kwartale było to 331 mln zł. Dużo? Mało? To zależy, jak na to spojrzeć. Jeśli z perspektywy sytuacji, w której Millennium Bank znajdował się po ogłoszeniu decyzji rządzących o wprowadzeniu wakacji kredytowych, taki wynik powinien satysfakcjonować władze spółki, i to z naddatkiem. Jeśli natomiast zestawimy kwartalny zysk netto z wysokością rezerw na ryzyka prawne kredytów we franku szwajcarskim, zauważymy sporą dysproporcję…
Jak podaje bank w swoim sprawozdaniu, w minionym półroczu rezerwy frankowe wyniosły 920,4 mln zł dla portfela Millennium i 98,2 mln zł dla portfela Euro Banku. Wartość bilansowa utworzonych rezerw dla własnego portfela Millennium wynosiła na koniec czerwca br. 7 391,1 mln zł, zaś dla portfela Euro Banku 777,9 mln zł.
W II kwartale łączny koszt ryzyka związanego z kredytami w walucie obcej wyniósł w Millennium Banku 619 mln zł przed opodatkowaniem i 555 mln zł po opodatkowaniu.
Nietrudno więc dojść do wniosku, że gdyby nie spory z frankowiczami, wynik kwartalny Millennium Banku byłby zauważalnie wyższy, o czym wspomniano zresztą w raporcie. Bez wspomnianych wyżej kosztów zysk netto za II kwartał wyniósłby blisko 887 mln zł. A przecież nie tak dawno władze Millennium zapowiadały, że frankowicze i ich roszczenia już wkrótce przestaną wywierać wpływ na sytuację podmiotu… Czyżby się myliły?
Niestety, ale wiele na to wskazuje.
Na koniec czerwca br. Millennium Bank miał 22,6 tys. spraw w sądach
Jak możemy się dowiedzieć z półrocznego sprawozdania Millennium, na dzień 30 czerwca 2025 roku bank był stroną w procesach dotyczących 20 294 „własnych” umów kredytowych oraz 2 305 umów z portfela dawnego Euro Banku. Statystyka ta dotyczy tylko spraw z powództwa indywidualnego i nie zawiera spraw windykacyjnych inicjowanych przez podmiot przeciwko klientom. 46 proc. spraw frankowych toczy się obecnie przed sądami I instancji, natomiast 54 proc. trafiło już do sądu II instancji. Poniżej kilka ciekawostek na temat frankowego portfela Millennium Banku oraz charakterystyki sporów, które toczy z frankowiczami:
- całkowita wartość roszczeń wniesionych przez powodów w tych sprawach to 4 266,5 mln złotych i 339,8 mln franków szwajcarskich
- pierwotna wartość 109 tys. umów kredytów frankowych udzielonych przez Millennium (lub przez jego poprzednika, czyli Euro Bank) wynosi 19,4 mld zł
- 468 na 20 294 kwestionowane umowy z portfela Millennium są również przedmiotem pozwu zbiorowego
- ok. 20 proc. spraw toczących się przeciwko Millennium zainicjowali kredytobiorcy, którzy spłacili swoje zobowiązania przed złożeniem pozwu (lub tacy, których kredyty były już przeliczone na złote w momencie składania powództwa)
- 860 umów zostało w całości spłaconych już w trakcie procesu sądowego.
Millennium Bank podaje też ciekawe informacje na temat ilości spraw, które wpływały przeciwko niemu w latach ubiegłych. Największy boom na pozwy przypadł na 2023 rok, gdy frankowicze zdecydowali się zakwestionować 6 863 umowy z portfela Millennium i 645 umów z portfela dawnego Euro Banku. W 2024 roku wpływ był już mniejszy, wyniósł 5 842 (+ 656 roszczeń dotyczących umów Euro Banku).
W I połowie 2025 roku frankowicze skierowali przeciwko Millennium Bankowi 2 110 roszczeń i 253 roszczenia dotyczące umów Euro Banku. Zainteresowanie frankowiczów pozwem maleje, co jest zjawiskiem całkowicie naturalnym – wszak liczba osób uprawnionych do skierowania roszczeń na drogę sądową jest ograniczona.
Millennium Bank zmienia strategię w procesach frankowych. Powodem są masowe przegrane?
Ponieważ sprawy zakładane bankowi przez klientów nie są zjawiskiem nowym, w wielu przypadkach sądy wydały już prawomocne wyroki. Millennium raportuje, że na koniec czerwca 2025 roku miał 12 303 takie ostateczne rozstrzygnięcia, z czego 121 dotyczyło spraw windykacyjnych, zakładanych klientom przez bank. Jak dotąd 8 380 spraw zakończyło się niekorzystnie dla banku. Dodatkowo 110 spraw zostało umorzonych, a w 3 732 przypadkach strony zawarły ugodę. Tylko 81 spraw rozsądzono korzystnie dla banku.
Katastrofalna statystyka stała się najprawdopodobniej dla Millennium bodźcem do zmiany strategii procesowej, o czym więcej za chwilę. Wpierw zajmijmy się ugodami, które spółka podpisuje (a może bardziej stara się podpisywać) z frankowiczami. Bank zapewnia w swoim raporcie, że jest otwarty na indywidualne negocjacje z klientami w przedmiocie przedterminowej spłaty kredytu lub przewalutowania zobowiązania na złotówki. Podmiot informuje, że wynikiem tych negocjacji liczba aktywnych kredytów walutowych znajdujących się w jego portfelu zmniejszyła się o 28 069. Koszty wspomnianych negocjacji przekroczyły jak dotąd 2,7 mld zł.
Na koniec I półrocza 2025 roku Millennium Bank posiadał w portfelu 20 256 aktywnych kredytów hipotecznych powiązanych z walutą obcą.
W samym II kwartale 2025 roku bank zawarł 1 087 ugód (statystyka ujmuje zarówno ugody sądowe, jak i pozasądowe), natomiast kwartał wcześniej podpisał 1 102 takie porozumienia. Od ponad dwóch lat liczba zawieranych w kwartale ugód plasuje się na podobnym poziomie, i to mimo otwartości władz banku na wspomniane wcześniej indywidualne negocjacje.
Nieprawdziwe byłoby jednak stwierdzenie, że Millennium Bank nie ma wpływu na to, ile ugód zawiera w kwartale. Wszystkie narzędzia pozwalające na masowe dogadywanie się z klientami są już na stole. Inna sprawa, że władze banku nie chcą z nich korzystać. Czym są tak naprawdę indywidualne negocjacje z Millennium Bankiem? Naszym zdaniem zamiast negocjacji pasuje tu inne słowo. Licytacja. Bank sonduje indywidualną sytuację klienta, stopień jego zniecierpliwienia i desperacji, próbuje też wyczuć, na ile świadomy swoich praw jest taki klient – i na podstawie obrazu, który wyłania się z tych informacji, podchodzi do rozmów o ugodzie.
Ugody frankowe w Millennium Banku: jak wyglądają warunki w 2025 roku?
Klient, który otrzymał od banku nową propozycję ugodową (zakładamy, że nie pierwszą, ponieważ bank robi już kolejne „okrążenie” wokół swoich klientów) powinien zdać sobie sprawę z tego, że dobrowolnie oferowane przez podmiot warunki zawsze są opcją minimum. Celem banku jest zarobienie na wadliwym kredycie, niezależnie od tego, jak wygląda obecnie orzecznictwo w sprawach dotyczących produktów tego typu. Bank liczy na naiwność klienta, na jego chęć uwolnienia się od nieprzewidywalnego zobowiązania, wreszcie na to, że choć trochę uwierzył on w rządowy przekaz, wg którego ugoda jest najlepszą metodą rozwiązania sporu kredytowego.
Warto sobie więc zadać pytanie: czy kredytobiorca frankowy jest w stanie zawrzeć z bankiem sensowną ugodę na etapie przedprocesowym? Cóż, nie jest to niemożliwe, aczkolwiek szanse na wypracowanie takiego porozumienia są niewielkie. W naszym przekonaniu bank będzie ważył ryzyko związane z wejściem w proces z klientem. Dobrą ugodę zaproponuje wówczas, gdy uzna, że owo ryzyko jest większe niż przeciętnie. Rzecz jednak w tym, że kredytobiorcy wygrywają obecnie blisko 100 proc. postępowań przeciwko bankom – jak więc można w tej sytuacji mówić o większym ryzyku niż przeciętne? Czy bank może stracić w sądzie więcej niż prawo do odsetek za udzielenie kredytu?
Owszem, może. W niektórych przypadkach w grę wchodzi już nie tylko unieważnienie umowy i rozliczenie według teorii dwóch kondykcji. Jeżeli kredytobiorca lata temu informował bank o swoich zastrzeżeniach dotyczących umowy, a następnie, zniechęcony negatywnie rozpatrzoną reklamacją, odpuścił temat, dziś może być dla banku absolutnie priorytetowym adresatem propozycji ugodowej. Ewentualne zainicjowanie procesu przez takiego kredytobiorcę obciąży bank ryzykiem związanym z potencjalnym przedawnieniem roszczenia o zwrot kapitału.
Jeżeli więc nie jesteś stroną sporu sądowego o kredyt frankowy, a mimo to dostałeś od Millennium Banku nadspodziewanie korzystną propozycję ugodową, przeanalizuj ją wraz z doświadczonym prawnikiem. Może się okazać, że pozornie interesująca oferta gwarantuje tak naprawdę ułamek korzyści, które są do uzyskania w sądzie.
Dlaczego Millennium Bank proponuje frankowiczom lepsze ugody na etapie procesowym?
Warunki ugodowe oferowane przez bank na etapie procesowym to już zupełnie osoby temat. Kredytodawca zdaje sobie sprawę, że adresat jego propozycji jest reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika prawnego, w dodatku poniósł już pewne koszty związane z zainicjowaniem sporu. Jest zatem świadomy swoich praw i zdeterminowany, by doprowadzić sprawę do końca. Jeśli uzyskał zabezpieczenie roszczenia, przestało mu najpewniej zależeć na szybkim zakończeniu sprawy. Płatność rat została wstrzymana, zaś wieloletni proces wiąże się z późniejszym zasądzeniem na rzecz kredytobiorcy wysokich odsetek ustawowych za opóźnienie. Oczywiście pod warunkiem wygranej – a prawdopodobieństwo, że bank poniesie porażkę w sądzie, jest niezwykle wysokie.
Nie może zatem dziwić, że Millennium Bank, celem eliminowania ryzyka z kolejnych umów frankowych, nie ogranicza się do rozwijania programów ugodowych. Z danych publikowanych przez dobre kancelarie frankowe wynika, że Millennium, podobnie jak inne duże banki, np. mBank, PKO BP, BNP Paribas, Santander, coraz częściej rezygnuje z walki o swoje racje przed sądami II instancji. W naszym przekonaniu jest to wynik kilku czynników:
- bank chce ograniczyć koszty masowych procesów, w których jego szanse na wygraną są bliskie zeru
- podmiot realnie obawia się zmiany orzecznictwa w przedmiocie przedawnienia roszczeń o zwrot kapitału – obawy te nie są bezzasadne, albowiem przed Trybunałem Sprawiedliwości UE analizowane są już zagadnienia z tego zakresu
- Millennium wie, że okres wysokich stóp procentowych powoli dobiega końca – stara się więc wykorzystać czas rekordowych zysków do definitywnego zamknięcia sporu z kredytobiorcami. Nieprzeciąganie skazanych na porażkę postępowań sprzyja tej strategii.
Nowe podejście Millennium do sądowych porażek jest dobrą informacją nie tylko dla posiadaczy aktywnych kredytów, ale również dla ex-frankowiczów, którzy pozywają podmiot o zapłatę. Osoby te są oczywiście zorientowane na jak najszybsze odzyskanie dokonanej nadpłaty kapitału, zatem perspektywa otrzymania prawomocnego wyroku po zamknięciu postępowania w I instancji wydaje się niezwykle kusząca.
Wobec zmodyfikowanego kursu władz banku względem frankowiczów warto się zastanowić, czy spółka podejmie w przyszłości decyzję o rozszerzeniu swojego programu ugodowego na posiadaczy spłaconych umów. Jak na razie, przynajmniej oficjalnie, nic na to nie wskazuje. Nieoficjalnie już dziś wiadomo, że część banków proponuje ex-frankowiczom ugody „po cichu”, bez medialnej promocji. Adresatami tych propozycji są oczywiście te osoby, które już wytoczyły powództwo o zapłatę. Bank wie, że to właśnie pozew (i poniesione w związku z nim koszty) świadczą o rzeczywistych zamiarach klienta znacznie dobitniej niż złożona reklamacja czy wezwanie do zapłaty.
Możesz wygrać prawomocnie z bankiem w I instancji. Millennium nie jest tu wyjątkiem
Zmiana podejścia Millennium Banku do procesów z frankowiczami stanowi ogromną szansę dla kredytobiorców, którzy do tej pory nie weszli na drogę sądową. Część z nich uzyska tzw. ekspresowe wyroki, w kilka do kilkunastu miesięcy od złożenia pozwu. Co więcej, wyroki te staną się prawomocne po I instancji.
Oto przykłady spraw, w których Millennium Bank odpuścił i nie zdecydował się na odwołanie, pomimo niezwykle niekorzystnych dla niego warunków rozliczeń zasądzonych w I instancji:
- III C 1503/24 – sprawa, na której prawomocne rozsądzenie frankowicze z Millennium czekali 27 miesięcy. Dnia 24 lutego 2025 roku Sąd Okręgowy w Siedlcach, po przeprowadzeniu jednej rozprawy, wydał wyrok stwierdzający nieważność umowy, którą powodowie zawarli z Millennium Bankiem, jak również zasądzający na rzecz powodów kwotę 278 192,55 zł wraz z odsetkami ustawowymi obejmującymi czas trwania całego postępowania sądowego. Adwokat Paweł Borowski, prowadzący tę sprawę, informuje, że wyrok jest już prawomocny. Jego klienci zyskali na unieważnieniu umowy 243 tys. zł
- XXVIII C 11635/21 – wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, ustalający nieważność frankowej umowy podpisanej przez strony sporu w 2008 roku, a także zasądzający od pozwanego Millennium Banku na rzecz powodów zwrot świadczenia nienależnego w wysokości 223.387,05 zł wraz z odsetkami ustawowymi, liczonymi od 10 grudnia 2021 roku do dnia zapłaty. Wyrok zapadł 9 października 2024 roku, a zysk z niego to aż 417 tys. zł. Sprawę prowadził adwokat Paweł Borowski.
Kancelaria mec. Borowskiego w komunikatach na swojej stronie internetowej podaje informacje dotyczące najnowszych wygranych. Wśród nich znajdują się ekspresowe wyroki w sprawach przeciwko Millennium Bankowi, jak np. ten wydany 25 lipca br. przez Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim (sygnatura I C 361/25). W przedstawionym przypadku czas trwania postępowania to zaledwie 4 miesiące. Błyskawiczną wygraną udało się również uzyskać w sprawie II C 1001/24, rozpatrzonej 4 czerwca 2025 roku przez Sąd Okręgowy w Katowicach, gdzie czas trwania postępowania to 7 miesięcy.
Czas pokaże, czy w wymienionych przypadkach bank zdecyduje się na odwołanie, czy może zaakceptuje wyrok i przystąpi do rozliczeń z klientami.
PODSUMOWANIE:
Millennium Bankowi zależy na zawieraniu kolejnych frankowych ugód bardziej niż jego klientom. Frankowicze mający umowy w tym banku nie czują się szczególnie zachęceni do wyboru ugody, głównie ze względu na proponowane im warunki, nieprzystające ani do aktualnej linii orzeczniczej, ani do potencjalnych korzyści, które kredytobiorca może uzyskać, wybierając drogę sądową.
Rezerwy, które Millennium Bank dotwarza co kwartał z myślą o frankowych ryzykach, konsumują znaczną część jego zysków z prowadzonej działalności. Choć władze Millennium chciałyby jak najszybciej „spłacić” frankowiczów, nie jest to takie proste, przede wszystkim z powodu wciąż ewoluującej linii orzeczniczej. To, co jeszcze niedawno było dla frankowiczów sufitem oczekiwań, dziś jest podłogą, po której stąpają z niezwykłą pewnością siebie.
Obecnie nie ma już większego znaczenia, jaką strategię procesową przyjmie bank w sporach o kredyty frankowe – efekt będzie ten sam, czyli przegrana i konieczność wykonania wyroku sądu. Podmiot stoi na straconej pozycji i jedyne, co mu pozostaje, to umiejętne zarządzanie ryzykiem w toczących się procesach (i przeciwdziałanie materializacji ryzyka w przypadku umów nieobjętych sporem).
Służyć temu może przede wszystkim niekomplikowanie postępowań i akceptacja wyroków na etapie sądu I instancji. Apelacje powoli przestają się opłacać – nie tylko generują koszty, ale i opóźniają moment wyeliminowania abuzywnej umowy z portfela kredytowego. A tego giełdowe banki z pewnością chcą dziś uniknąć.