Od kilku miesięcy informujemy naszych czytelników o nagłej zmianie kursu Ministerstwa Sprawiedliwości w kwestii frankowiczów. Nie jest to oczywiście zmiana o 180 stopni, wszak resort nie zaczął nagle negować abuzywności klauzul przeliczeniowych czy niedopełnienia obowiązków informacyjnych przez banki. Nie da się jednak przejść obojętnie obok planów wprowadzenia ustawy frankowej (której – według wcześniejszych zapowiedzi – miało nie być), podobnie jak nie sposób zignorować słów, które padają ze strony jednej z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicielek Ministerstwa pod adresem kancelarii reprezentujących w sądach stronę konsumencką. Zauważyliśmy, że przytłaczająca większość członków środowiska prawniczego zdecydowała się zignorować te mało eleganckie zaczepki, co w naszej ocenie jest błędem. Dlatego postanowiliśmy wystąpić do Naczelnej Rady Adwokackiej i Krajowej Izby Radców Prawnych z oficjalną prośbą o komentarz w sprawie oskarżeń, które rzuca pod adresem frankowych prawników pełnomocniczka ministra ds. ochrony praw konsumenta. Otrzymaną odpowiedź prezentujemy naszym czytelnikom w całości.
- Już blisko rok trwa medialna krucjata Ministerstwa Sprawiedliwości przeciwko kancelariom prawnym zajmującym się kwestionowaniem abuzywnych zapisów w umowach produktów bankowych. Pod adresem profesjonalnych pełnomocników prawnych padają kuriozalne oskarżenia
- Pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, sama będąca doktorem prawa, swoimi wypowiedziami pod adresem kancelarii prawnych, być może nie do końca świadomie, podkopuje zaufanie konsumentów do profesjonalnych pełnomocników prawnych
- Resort, kolportując w przestrzeni medialnej przekaz o nieetycznie działających kancelariach, podważa tak naprawdę własną skuteczność. Od lat pozwala funkcjonować na rynku podmiotom niebędącym kancelariami adwokackimi czy radcowskimi, które zupełnie legalnie mogą nazywać się „kancelariami prawnymi”
- NRA wielokrotnie apelowała o uregulowanie rynku profesjonalnych pełnomocników prawnych, jak na razie nieskutecznie. Zapytaliśmy Radę o opinię w sprawie wypowiedzi pełnomocniczki ministra – nie zawiedliśmy się. Wyważone, acz stanowcze stanowisko NRA stanowi idealne podsumowanie poczynań rządowej ekspertki i samego Ministerstwa.
Ministerstwo Sprawiedliwości walczy o usprawnienie sądownictwa różnymi metodami. Niektóre trudno ocenić jako racjonalne
Od połowy października 2023 roku społeczeństwo polskie słyszy szereg obietnic i ambitnych planów odnoszących się do naprawy polskiego wymiaru sprawiedliwości. W listopadzie 2024 roku minister sprawiedliwości Adam Bodnar zaprezentował reformatorski program 10 filarów, docelowo mający poprawić wydajność sądów i przyśpieszyć procedowanie. Równolegle w resorcie trwały prace nad ustawą o KRS. W mediach bardzo szybko zaczęły się pojawiać pierwsze zapowiedzi cofnięcia zmian wprowadzonych po 2017 roku przez „neoKRS”. Już teraz wiadomo, że jeśli plan resortu się powiedzie, wielu dzisiejszych sędziów zostanie odsuniętych od orzekania, także w sprawach frankowych, stanowiących duże obciążenie dla wydziałów cywilnych.
Obecny skład Ministerstwa Sprawiedliwości upatruje wrogów nie tylko wśród neosędziów. Coraz częściej kolportuje negatywny przekaz medialny wycelowany bezpośrednio w kancelarie prawne specjalizujące się w ochronie praw konsumentów. Swoją „misję” realizuje rękami pełnomocniczki ministra ds. ochrony praw konsumenta, dr Anety Wiewiórowskiej-Domagalskiej, która przed objęciem tego stanowiska dała się poznać jako ekspertka, w bezkompromisowy sposób recenzująca patologiczne zachowania banków w relacjach z klientami.
Dr Wiewiórowska-Domagalska z wykształcenia sama jest prawnikiem, wydawałoby się więc, że będzie potrafiła docenić rolę, jaką pełnią dziś profesjonalni pełnomocnicy, reprezentujący kredytobiorców w sądach. Niestety, po objęciu stanowiska w ministerstwie jej poglądy mocno ewoluowały, o czym świadczą liczne wypowiedzi medialne.
Dr Wiewiórowska-Domagalska krytykuje kancelarie, ale nie precyzuje, które. Czemu ma to służyć?
Pierwsza krytyka kancelarii prawnych, kierowana publicznie przez pełnomocniczkę ministra, pojawiła się już w lipcu 2024 roku. To wówczas portal Business Insider opublikował tekst pod wiele mówiącym tytułem: „Frankowicze powinni uważać na własnych prawników. Paradoks kancelarii frankowych”. W artykule pojawiają się wypowiedzi dr Wiewiórowskiej-Domagalskiej, odnoszące się do zapisów umownych i praktyk stosowanych przez kancelarie w relacjach z frankowiczami. Pełnomocniczka miała poinformować o tych nieprawidłowościach UOKiK.
W tekście cytowani są także anonimowi bankowcy, narzekający na to, że pełnomocnicy błędnie informują swoich klientów o możliwościach zawarcia z bankiem ugody. Jeśli uważnie zapoznamy się z tą lekturą, zauważymy, że brak w niej jakichkolwiek konkretów. Brak też doprecyzowania, o jakie kancelarie chodzi. Adwokackie? Radcowskie? A może jednak odszkodowawcze, funkcjonujące w formie spółek kapitałowych i często mające niewiele wspólnego z profesjonalnym rynkiem usług prawnych?
W tym samym miesiącu pełnomocniczka ministra była gościem programu prowadzonego przez Ewę Szadkowską, dziennikarkę portalu Rzeczpospolita. Jednym z istotniejszych tematów poruszonych podczas rozmowy były ugody frankowe. Pełnomocniczka, delikatnie zachęcona przez prowadzącą, zaczęła sugerować, że powodem, dla którego kancelarie frankowe są negatywnie nastawione do rozwiązań ugodowych, są pieniądze. Tu znów pozwolimy sobie na dokładny cytat: „Jestem głęboko przekonana, że sądy będą orzekały sprawniej, a ugody mają potencjał. Ale ich spopularyzowanie będzie ewidentnie niekorzystne finansowo dla kancelarii, które pobierają procent od wygranej kwoty ”.
Ilekroć pełnomocniczka mówi w mediach o działalności kancelarii obsługujących roszczenia konsumentów, z trudem przychodzi jej przemilczenie kwestii wynagrodzeń i… odsetek ustawowych za opóźnienie. Te ostatnie w praktyce należą się stronie wygrywającej spór, to jednak nie przeszkadza pełnomocniczce w sugerowaniu, że na odsetkach korzystają prawnicy. Wyrazem poglądów dr Wiewiórowskiej-Domagalskiej niech będzie rozmowa z Wyborczą, promowana następującym tytułem: „Aneta Domagalska-Wiewiórowska: Mam obawy, że wymiar sprawiedliwości może służyć nie tylko dochodzeniu roszczeń, ale również zarabianiu”.
Podobnych, bardziej i mniej subtelnych przytyków skierowanych pod adresem kancelarii prawnych, pełnomocniczka ministra naprodukowała w ostatnich miesiącach sporo. Nie będziemy cytować kolejnych, bo w gruncie rzeczy sprowadzają się one do tego samego: kancelarie frankowe zarabiają na prowadzeniu spraw przeciwko bankom pieniądze. Duuuużo pieniędzy. I dlatego nie chcą, by ich klienci zawierali z bankami ugody.
Nie dlatego, że te ugody pozbawiają tych klientów korzyści, wycenianych nierzadko na kilkaset tysięcy złotych. Nie z uwagi na nietransparentne i zawiłe warunki, na jakich kredytobiorca może skorzystać ze zwolnienia podatkowego po zawarciu ugody. I nie dla zachowania najwyższej dbałości o interes klienta. Chodzi o ich własny interes ekonomiczny.
Ministerstwo Sprawiedliwości nie umie sobie poradzić z patologią na rynku usług prawnych, a chce naprawiać polskie sądy
Pełnomocniczka ministra ds. ochrony praw konsumenta w swoich rozmowach z mediami nawet nie próbuje rozgraniczać działalności prowadzonej przez adwokatów i radców prawnych od tej, którą zajmują się kancelarie odszkodowawcze, nieobjęte jakimkolwiek dodatkowym nadzorem ani regulacjami wynikającymi z kodeksu etyki zawodowej. Krytyka politycznych decydentów w bardzo sprytny sposób koncentruje się na „kancelariach” lub „kancelariach prawnych”, co w naszej ocenie należy poczytywać jako próbę manipulowania opinią publiczną.
W rozumieniu przeciętnego obywatela, pod hasłem „kancelaria prawna” kryje się profesjonalny podmiot prowadzony przez adwokatów, radców prawnych, zajmujący się specjalistycznym doradztwem z wybranych dziedzin prawa. Z reguły nie wie on, że – jeśli tylko ma ochotę i odpowiednie środki – sam może założyć sobie taką „kancelarię prawną”, rejestrując ją jako spółkę z o.o. z minimalnym kapitałem 5 tys. zł. Nazwa „kancelaria prawna” nie jest w Polsce w żaden sposób zastrzeżona, co stanowi ogromne pole do nadużyć dla podmiotów, które chcą uchodzić za świadczące profesjonalną pomoc prawną, choć nie mają ku temu żadnego przygotowania.
Naczelna Rada Adwokacka doskonale zdaje sobie sprawę z rangi i skali tego problemu, dlatego od lat apeluje do rządzących o uregulowanie rynku – informowaliśmy o tym już wielokrotnie, szczegółowo opisując postulaty adwokatury. W 2023 roku, jeszcze za poprzedniej władzy, Ministerstwo Sprawiedliwości pracowało nad rozwiązaniami ograniczającymi działalność kancelarii odszkodowawczych, nakładającymi na nie nowe obowiązki, a także regulującymi kwestie wynagrodzenia prowizyjnego.
Po zmianie ekipy rządzącej temat niestety ucichł. Próby publicznego podnoszenia go w pytaniach kierowanych do strony rządowej ukazują brak pomysłu politycznych decydentów na rozwiązanie problemu. Ministerstwo zasłania się kwestią swobody działalności i zdaje się ignorować fakt, że rozwiązania regulujące rynek z powodzeniem funkcjonują w innych krajach Unii Europejskiej.
Mamy więc do czynienia z bardzo interesującą i jednocześnie frustrującą sytuacją. Z jednej strony pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta zwraca uwagę na nadużycia dokonywane przez kancelarie i na rzekome nieetyczne zachowania pełnomocników, z drugiej jednak Ministerstwo, poza zgłoszeniami konkretnych nadużyć do UOKiK, nie robi nic, by naprawić ten rynek.
Podkreślmy to jeszcze raz, aby odpowiednio wybrzmiało: przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości nie wiedzą, jak pozbyć się patologii z rynku usług prawnych, a chcą się zabierać za kompleksową reformę sądownictwa.
NRA komentuje wypowiedzi przedstawicielki Ministerstwa Sprawiedliwości. Stanowisko jest jednoznaczne
Krytyka, którą pełnomocniczka ministra formułuje pod adresem kancelarii prawnych, odbija się w tym środowisku szerokim echem. Z pewną dozą smutku zauważamy, że bardzo niewielu adwokatów/radców prawnych zajmujących się obsługą spraw przeciwko bankom decyduje się na publiczną odpowiedź na te krytyczne uwagi. Nie wiemy, z czego to wynika. Prawnicy nie chcą się narażać przedstawicielom resortu? Wolą udawać, że to nie o nich mówi dr Wiewiórowska-Domagalska w mediach? A może po prostu nie chcą schodzić w debacie publicznej poniżej pewnego poziomu i dlatego wolą przemilczeć nieeleganckie zaczepki dotyczące sfery finansowej ich działalności? Możemy się tylko domyślać.
Uważamy jednak, że głos adwokatury w tej konkretnej sprawie powinien wybrzmieć głośno i wyraźnie. W naszej ocenie, jeśli uwagi pełnomocniczki ministra nie spotkają się z odpowiednią ripostą, poczuje się ona zachęcona do dalszego rozpowszechniania opinii krzywdzących to środowisko. Dlatego postanowiliśmy napisać w tej sprawie do Naczelnej Rady Adwokackiej i Krajowej Izby Radców Prawnych. Do obu jednostek wysłaliśmy te same trzy pytania, nawiązujące do tego wywiadu z pełnomocniczką ministra, opublikowanego 23 czerwca 2025 roku na łamach portalu „Rzeczpospolita”. Pada tam następujące zdanie: „Stronie, która ostatecznie wygrywa, a więc konsumentom – a w istocie ich pełnomocnikom – na poziomie czysto finansowym obecnie wciąż opłaca się przeciąganie spraw. ”
Stanowisko Naczelnej Rady Adwokackiej
Odpowiedź otrzymaliśmy wyłącznie od NRA. Treść pytań, jak i pełne stanowisko Rady prezentujemy poniżej.
- Jak Naczelna Rada Adwokacka ocenia tego typu publiczne wypowiedzi kierowane pod adresem pełnomocników procesowych, w tym adwokatów, które sugerują działania niezgodne z etyką zawodową lub nastawione na korzyść finansową kosztem interesu klienta i sprawności wymiaru sprawiedliwości?
Naczelna Rada Adwokacka, przede wszystkim pozostaje w przekonaniu, że pojęcie: „pełnomocników procesowych”, które pojawiło się w źródłowej dla tej dyskusji wypowiedzi pełnomocnika Ministra Sprawiedliwości, to wypowiedź nieprecyzyjna, a użyte określenie, definiowane później jako odnoszące się do „ kancelarii frankowych”, dotyczyło podmiotów, które na rynku świadczenia pomocy prawnej działają jako podmioty bez wewnętrznego nadzoru organów samorządowych. Powyższe przekonanie nie zmienia faktu, że wszelkie uogólnienia należy oceniać krytycznie, gdyż dyskredytują one, miejmy nadzieję nieintencjonalnie, rzetelnie wykonujących zawód adwokatów czy radców prawnych, podważając autorytet zawodów zaufania publicznego i sugerując brak nadzoru nad ewentualnymi działaniami sprzecznymi z zasadami etyki obu profesji. Naczelna Rada Adwokacka stoi na stanowisku, że szkodliwym jest sugerowanie opinii publicznej, że adwokat działa lub mógłby działać niezgodnie z zasadami etyki przedkładając swoje korzyści, w tym korzyści finansowe nad interesy klienta. Adwokatura jest elementem konstytucyjnego systemu wymiaru sprawiedliwości, a także stoi na straży praw i wolności obywatelskich, przeciwstawiając się wszelkim próbom ich ograniczenia. Przedstawicielom władzy publicznej nie przystoi posługiwanie się w debacie publicznej insynuacjami i niepotwierdzonymi w faktach sugestiami lub osobistymi odczuciami.
Niedopuszczalne jest sugerowanie w przestrzeni publicznej, że adwokaci podejmują czynności nastawione na własne korzyści z przedkładaniem ich ponad interes klienta, choćby z tej prostej przyczyny, że jest on nierozerwalnie związany z interesem adwokata. Takie wypowiedzi są nieakceptowalne, zwłaszcza, że osoba je wypowiadająca nie przedstawia jakichkolwiek dowodów potwierdzających tak absurdalne tezy, jak też posługuje się ogólnikami.
W całym dyskursie zapomina się także o działaniach banków, które wnosząc często bezzasadne apelacje czy skargi kasacyjne, przedłużają postepowania, co generuje naliczanie odsetek za zwłokę. W efekcie obciąża to sektor bankowy w znacznie większym zakresie, aniżeli w przypadku gdyby przyjąć wyrok I instancji i od razu go wykonać. Banki jako podmioty funkcjonujące w profesjonalnym obrocie i znające zarówno przepisy jak i dominującą linię orzeczniczą doskonale wiedzą, że szanse powodzenia wniesionego przez nie środka odwoławczego są znikome. Oddalają jednak w czasie wykonanie wyroku, co generuje olbrzymie koszty, które w ostatecznym rozrachunku obciąż nas – wszystkich uczestników rynku, bez względu na status konsumenta czy przedsiębiorcy. Jednak nie to jest przedmiotem publicznej dyskusji. Odnosi się wrażenie, że pośród polityków brak pewnej symetrii: jest przyzwolenie na korzystanie przez Banki ze wszystkich przysługujących im uprawnień procesowych i krytyczna ocena wykorzystywania takich proceduralnych rozwiązań przez, tak czy inaczej, pokrzywdzonych w całym procederze kredytów frankowych, obywateli. Od konsumentów i ich pełnomocników, jak wynika z komentowanej wypowiedzi, oczekuje się, że z tych uprawnień, w imię efektywności wymiaru sprawiedliwości, zrezygnują.
Naczelna Rada Adwokacka złożyła do Ministerstwa Sprawiedliwości projekt ustawy o uregulowaniu rynku pomocy prawnej zmierzający do uporządkowania katalogu podmiotów uprawnionych do udzielania pomocy prawnej poprzez ograniczenie działalności podmiotów, które bez gorsetu ujednoliconych standardów etycznych i nadzoru korporacji samorządowych nad ich przestrzeganiem świadczą pomoc prawną obywatelom, działając często na ich szkodę. W samorządzie adwokackim, a także radcowskim nie ma miejsca i co więcej nie występuje akceptacja dla działań członków naszych korporacji, które narażałyby interesy naszych klientów. Zamiast szkodliwych społecznie uogólnień warto skoncentrować się na rzeczywistej ochronie interesów obywateli w tym obszarze.
Nie da się postawić innej konkluzji, niż ta, że oba zagadnienia: uregulowanie szybkości postępowań przed organami wymiaru sprawiedliwości i uregulowanie rynku pomocy prawnej są w rękach państwa i jego instytucji. Szukanie winnych poza tym obszarem to próba odwracania uwagi od istoty obu problemów.
- Czy zdaniem Naczelnej Rady Adwokackiej tego rodzaju wypowiedzi – padające z ust przedstawicielki Ministerstwa Sprawiedliwości – są uprawnione i adekwatne do powagi debaty publicznej o kondycji sądownictwa oraz roli adwokatury?
Powaga debaty publicznej wyklucza stosowanie takich zabiegów erystycznych, które zawierają jakąkolwiek manipulację. Debata publiczna powinna rzetelnie odzwierciedlać przebieg prac, uwarunkowania otoczenia prawnego, w którym zmierzamy do uregulowania określonej materii, ale przede wszystkim nie może zamiast proponować rozwiązania, poszukiwać w otoczeniu uzasadnienia dla braku postępu prac.
Oczywistym jest, że zmiany w prawie, które odnoszą swój skutek na wielu polach funkcjonowania państwa i obywateli wymagają debaty: debaty z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości, konsumentów, przedsiębiorców i środowiska prawniczego. Jednakże taka debata ma sens tylko wtedy, kiedy stosuje się w niej argumenty merytoryczne, poparte rzetelną analizą i danymi, a nie skróty myślowe mające na celu dyskredytację jej uczestnika, z tego tylko względu, że jego ocena wprowadzanych rozwiązań jest w części krytyczna. Na kondycję sądownictwa składa się wiele czynników. Jednym z nich są przepisy, które sądy mają obowiązek stosować, ale innym, równie ważnym w wymiarze szybkości rzetelnego rozpoznawania spraw, są przepisy regulujące ustrój sądownictwa, zasady pracy sądów, oraz liczba sędziów, którzy te sprawy mają wnikliwie rozpatrzyć. Nie możemy zapominać, że sądy muszą działać w granicach prawa, z poszanowaniem wyroków TSUE i SN. Adwokaci zaś obowiązujące prawo stosują, czy to się podoba politykom, czy nie. Dobrze funkcjonujący system sprawiedliwości przygotowany jest na to, że obywatel skorzysta z wszelkich przysługujących mu uprawnień w celu skutecznego dochodzenia swoich roszczeń.
Raz jeszcze należy podkreślić, że Adwokatura nie została powołana do rozwiązywania „systemowych” problemów, z którymi boryka się władza ustawodawcza czy wykonawcza. Adwokatura służy pomocą w pracach nad projektowanymi zmianami, opinią co do trafności tych zmian, mając na uwadze obowiązujący porządek prawny i konieczność zapewnienia należytej ochrony jednostce. Adwokaci mają obowiązek stosowania prawa i działania w granicach obowiązującego prawa. Natomiast nie jest ich rolą nakłanianie klientów do wyboru takich instrumentów prawnych, których wyboru oczekuje od nich władza.
- Czy Naczelna Rada Adwokacka planuje zająć oficjalne stanowisko lub podjąć działania w związku z tą wypowiedzią, która – według części środowiska – może naruszać dobre imię adwokatury i podważać zaufanie do wykonywanego zawodu?
Naczelna Rada Adwokacka stoi na stanowisku, że każdy winien ponosić odpowiedzialność za wypowiadane w przestrzeni publicznej twierdzenia. Adwokatura jednak to także „stan umysłu”, który zawsze szuka uzasadnienia ludzkich błędów i powoduje, że patrzymy na analizowaną wypowiedź jako na poważną, ale jednak niezręczność, a nie, jak na zamierzone i wymierzone w adwokaturę działanie. Wypowiedzi przedstawiciela Ministerstwa Sprawiedliwości, który z racji sprawowanej funkcji powinien znać realia wykonywania zawodów prawniczych oraz liczyć się z konsekwencjami formułowanych wypowiedzi świadczą jedynie o autorze takich stwierdzeń. Takie wypowiedzi de facto świadczą o bezsilności Ministerstwa wobec problemów, które winno rozwiązać, a także o braku rozeznania, umiejętności zdiagnozowania i właściwego zaadresowania problemu. Sprawa wydaje się na tyle oczywista, że powinna być rozwiązana wewnętrznymi działaniami w obrębie Ministerstwa, bez angażowania przeciążonego, jak wszyscy wiemy, pracą, wymiaru sprawiedliwości.
PODSUMOWANIE:
Naczelna Rada Adwokacka w sposób niezwykle odważny i merytoryczny stanęła w obronie profesjonalnych pełnomocników prawnych, oceniając wypowiedzi pełnomocniczki ministra kierowane pod adresem kancelarii jako wyraz bezsilności resortu sprawiedliwości wobec problemów. Przypomina też, że w debacie publicznej powinny być podnoszone argumenty merytoryczne, oparte na rzetelnej analizie i wiarygodnych danych – nie ma w niej miejsca na manipulacje i skróty myślowe.
Co ważne, NRA zwraca uwagę na asymetrię standardów, które narzuca się stronom sporu: politycy akceptują, że banki wykorzystują wszystkie dostępne dla nich uprawnienia procesowe i jednocześnie oczekują, że strona konsumencka będzie rezygnować ze swoich uprawnień w imię usprawnienia wymiaru sprawiedliwości.
Za najlepsze podsumowanie medialnego sporu rozpętanego przez pełnomocniczkę ministra uważamy następujący fragment z odpowiedzi udzielonej nam przez Radę:
„uregulowanie szybkości postępowań przed organami wymiaru sprawiedliwości i uregulowanie rynku pomocy prawnej są w rękach państwa i jego instytucji. Szukanie winnych poza tym obszarem to próba odwracania uwagi od istoty obu problemów.”



