Ile może zarobić kwartalnie największy giełdowy bank w Polsce, zmagający się z wciąż wysokim ryzykiem prawnym hipotek frankowych, w dodatku w dobie malejących stóp procentowych? Okazuje się, że w grę wchodzą miliardy złotych. Tydzień temu PKO Bank Polski zaprezentował swój raport za I kwartał 2026 roku – z dokumentu wynika, że Grupa PKO BP zarobiła we wskazanym okresie 2,52 mld zł netto. Tym samym był to najbardziej zyskowny kwartał w historii tego banku, co świadczy o tym, że frankowicze nie mają już większego wpływu na sytuację finansową spółki. Nie oznacza to oczywiście, że bank przestał dokładać kolejne miliony do frankowej skarbonki – kolejne rezerwy wciąż są księgowane, choć oczekiwania są takie, że jest to ostatni rok z tak znaczącym odpisem na sprawy sporne. Problem w tym, że hipoteki frankowe to tylko jeden z trzech otwartych konfliktów pomiędzy PKO BP a jego klientami. Czy władze banku nie dostrzegają rosnącego problemu sporów o sankcję kredytu darmowego i klauzule zmiennego oprocentowania? A może rozumieją zagrożenie, ale nie chcą (jeszcze) o nim mówić?
Z tekstu dowiesz się:
- Jakie dane dotyczące sporów frankowych umieścił PKO BP w swoim najnowszym sprawozdaniu kwartalnym
- Czy należy wierzyć w medialne doniesienia, wg których PKO BP już wkrótce może „zakręcić kurek” frankowiczom i zakończyć proces dowiązywania rezerw
- Co obecnie dzieje się w sądach, w sporach, których stroną jest PKO BP (podajemy przykładowe orzeczenia)
- Ile spraw o SKD i WIBOR toczy się w polskich sądach przeciwko PKO BP i czy bank utworzył rezerwy na ryzyka prawne postępowań z tych kategorii.
Grupa PKO BP z historycznym zyskiem netto. Podmiot w końcu znalazł sposób na zażegnanie frankowego kryzysu?
PKO Bank Polski to niekwestionowany lider polskiego rynku usług finansowych – trzeba jednak przyznać, że nie wszystkie rankingi, w których przoduje, przysparzają mu chwały. Ten konkretny podmiot jest zdecydowanym numerem 1, jeśli chodzi o liczbę udzielonych kredytów we franku szwajcarskim. Mówi się o łącznej puli 178 tys. umów, w których występował mechanizm waloryzacyjny powiązany z kursem waluty obcej. Oczywiście PKO BP nie zapracował na ten sukces w pojedynkę: prócz tego, że sam udzielał Polakom tego rodzaju kredytów, przejął również portfel frankowy dawnego Nordea Banku. Nie dziwi zatem, że jest to najchętniej pozywany przez frankowiczów bank w Polsce, w dodatku taki, z którym ci kredytobiorcy na masową skalę wygrywają.
Koszt ryzyka prawnego, z którym mierzy się PKO BP, powoduje, że z tym większym podziwem spoglądamy na jego kwartalne wyniki. Grupa PKO BP zarobiła w I kwartale 2026 roku zawrotne 2,52 mld zł netto, czyli o 2 proc. więcej niż rok wcześniej. Ambicją władz banku jest uzyskanie 30- proc. udziału w rynku detalicznym i 20 proc. udziału w rynku korporacyjnym. Kwartalny wynik PKO BP z tytułu odsetek wyniósł 5,95 mld zł (w porównaniu do 5,98 mld zł rok wcześniej), natomiast wynik z tytułu opłat i prowizji to prawie 1,38 mld zł (rok wcześniej było to 1,25 mld zł).
Wyniki kwartalne Grupy zapewne byłyby jeszcze lepsze, gdyby nie kilka negatywnych czynników. Mowa o wciąż aktywnym ryzyku prawnym kredytów frankowych, wyższym podatku CIT (wzrost obciążenia o 529 mln zł) i spadku marży odsetkowej. Nie można też zapominać o systematycznie rosnących kosztach: wzrost kosztów działania podmiotu w ujęciu rdr to aż 106 mln zł.
Uwagę zwraca to, ile PKO BP zaksięgował w minionym kwartale na poczet ryzyka prawnego kredytów hipotecznych w walucie obcej. Było to 388 mln zł – obiektywnie wciąż znacząca kwota, jednak wyraźnie niższa od tej zaksięgowanej tytułem rezerw w I kwartale ubiegłego roku. Wówczas odpisy frankowe wyniosły prawie miliard złotych, a ich suma za cały 2025 rok przekroczyła 4 mld zł.
Dlaczego rezerwy maleją, skoro bank wciąż jest masowo pozywany o kredyty we franku szwajcarskim? Cóż, podmiot najprawdopodobniej wychodzi z założenia, że zdecydowana większość spraw frankowych, które trafią do sądów, będzie dotyczyła wciąż aktywnych umów, a nie tych spłaconych, których posiadacze mają, zdaniem bankowców, niższą motywację do sądzenia się. O konkretnych liczbach dotyczących sporów frankowych piszemy bardziej szczegółowo w następnych akapitach.
PKO BP kontra frankowicze: co dzieje się w sądach?
Władze PKO BP bez wątpienia mają ważny powód do zadowolenia: liczba toczących się spraw sądowych przeciwko kredytom mieszkaniowym w walucie obcej wreszcie zaczęła topnieć. Na koniec I kwartału 2026 roku w sądach toczyło się 29 098 postępowań, w których łączna wartość przedmiotu sporu została oszacowana na 12 mld 131 mln zł. Dla porównania, na koniec 2025 roku w sądach było 31 997 spraw spornych o łącznej wartości 13 mld 343 mln zł. Kwartalny spadek spraw w toku to zatem ok. 9 proc.
Bank bardzo lakonicznie informuje o sprawach, które zostały prawomocnie zakończone: podaje ogólną liczbę takich postępowań (17 013) i zestawia ją z liczbą zakończonych spraw, aktualną na koniec 2025 roku (15 542), dodaje przy tym, że przeważająca większość wydanych wyroków jest korzystna dla kredytobiorców. PKO BP nie precyzuje jednak, ile spraw wygrywa, a ile przegrywa. Może to świadczyć o tym, że podmiot zdecydowanie nie ma się czym chwalić i nie chce, by konkretne statystyki trafiły na nagłówki portali ekonomicznych, przyciągając uwagę tych frankowiczów, którzy wciąż nie wystąpili z pozwem.
Nie jest żadną tajemnicą, że zarówno PKO BP, jak i inne silnie ufrankowione banki, koncentruje swoje siły na zniechęceniu niezdecydowanych kredytobiorców do wchodzenia na drogę sądową. Jeśli media obiegnie informacja, że podmiot przegrywa prawomocnie blisko 100 proc. postępowań, do sądu mogą masowo ruszyć ex-frankowicze, czyli wspomniani wcześniej posiadacze spłaconych kredytów.
Przypominamy, że z raportu za 2025 rok wynika, iż 39,5 proc. frankowego portfela PKO BP to właśnie umowy spłacone – przekłada się to na 70,4 tys. w całości wykonanych kontraktów. Na koniec zeszłego roku bank mógł się pochwalić pokryciem aktywnego portfela frankowego utworzonymi rezerwami na poziomie 177 proc. To oczywiście znakomity wynik, bierzmy jednak pod uwagę, że bankowi bardzo zależy, by 2026 rok był ostatnim z tak wysokimi rezerwami na ryzyka prawne. Będzie trudno zrealizować te ambicje, jeśli do sądów trafi kolejnych kilkanaście, być może kilkadziesiąt tysięcy powództw.
PKO BP przyznaje, że pozywa walczących z nim kredytobiorców o zwrot użyczonego kapitału kredytu: na koniec I kwartału 2026 roku w sądach było w toku 18 587 spraw z tej kategorii (zwykle są one w sądach rejestrowane pod symbolem 057 cf). Liczba toczących się postępowań o zwrot kapitału kredytu zaczyna jednak maleć: na koniec 2025 roku było ich 19 599. O czym to świadczy? Tak naprawdę wniosków jest kilka, a najważniejszy jest związany z wyrokiem TSUE wydanym 19 czerwca 2025 roku. W sprawie C-396/24 Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził, że bank, pozywając konsumenta o zwrot kapitału, musi pomniejszyć kwotę roszczenia o sumę kwot spłaconych przez tego konsumenta w ratach kapitałowo-odsetkowych. Tymczasem wielu frankowiczów pozywających bank o nieważność i zapłatę nadpłaciło już kapitał kredytu, a zatem kontrpowództwa wydają się pozbawione podstaw.
Topniejąca liczba toczących się postępowań o zwrot kapitału może być też związana z porozumieniami kompensacyjnymi, które bank podpisuje z klientami po prawomocnym unieważnieniu umowy kredytowej. Jeżeli umowa jest nieważna, a kredytobiorca dobrowolnie chce się rozliczyć z wypłaconej mu kwoty, lepszym i tańszym dla banku rozwiązaniem staje się właśnie zawarcie wspomnianego porozumienia, niż dochodzenie należnych kwot w osobnym postępowaniu – zwłaszcza biorąc pod uwagę, że zgodnie z najnowszym orzecznictwem TSUE sąd krajowy nie może nakładać na konsumenta będącego stroną abuzywnej umowy kredytowej nadmiernych kosztów procesowych, które mogłyby go zniechęcić do dochodzenia praw przyznanych mu na mocy dyrektywy 93/13.
Na koniec tej części tekstu chcielibyśmy jeszcze wspomnieć o dwóch kwestiach. O ugodach zawieranych przez PKO BP z frankowiczami oraz o tym, jak wygląda obecnie strategia procesowa podmiotu. Zacznijmy od ugód.
Do końca I kwartału PKO Bank Polski zarejestrował 69,5 tys. wniosków o mediacje. Łącznie, do końca marca br., podmiot zawarł i rozliczył 64,3 tys. ugód. Z tego 45,2 tys. ugód strony zawarły na drodze mediacji, a 19,1 tys. ugód podpisano już na etapie postępowania sądowego.
A jak wygląda przebieg spraw spornych, w których strony sądzą się o nieważne umowy frankowe?
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Frankowicze wygrywają z PKO BP na masową skalę. W nowszych sprawach zdarza się, że bank rezygnuje z apelacji
Sprawy przeciwko PKO BP możemy podzielić na dwie kategorie: na te, w których wyrok sądu I instancji zapadł już po orzeczeniach TSUE w przedmiocie waloryzacji kapitału kredytu oraz sposobu naliczania odsetek ustawowych za opóźnienie, i na te wcześniejsze. W praktyce momentem granicznym jest początek 2024 roku – to wówczas banki upewniły się co do braku szans na rekompensatę za bezumowne korzystanie przez klienta z kapitału, a kilka tygodni wcześniej, w grudniu 2023 roku, dowiedziały się, że nie mogą blokować konsumentom prawa do odsetek ustawowych za opóźnienie, podnosząc w sądach zarzut zatrzymania.
Efekt jest taki, że w sprawach nowszych PKO BP coraz częściej rezygnuje ze składania apelacji, co prowadzi do uprawomocniania się wyroków na etapie I instancji. Z takim przypadkiem mamy do czynienia na przykład w sprawie I C 1999/23, w której powód wniósł o stwierdzenie nieważności umowy kredytowej z portfela dawnego Nordea Banku. Wyrok zapadł 10 października 2025 roku przed Sądem Okręgowym w Toruniu, który uznał powództwo i zasądził od pozwanego PKO BP na rzecz kredytobiorcy zwrot świadczenia nienależnego w kwotach 288 981,36 zł i 7 528,16 CHF plus odsetki ustawowe za opóźnienie, liczone od 3 listopada 2023 roku do dnia zapłaty. Postępowanie trwało 27 miesięcy, a bank nie zdecydował się na zaskarżenie wyroku. Sprawę prowadziła Kancelaria Adwokata Pawła Borowskiego.
Inaczej potoczyły się losy sprawy XXVIII C 13384/22, prowadzonej przez Kancelarię Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni. W tym przypadku wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie zapadł 29 września 2023 roku, a więc przed wydaniem uchwały frankowej i co najważniejsze, przed kluczowymi dla kredytobiorców wyrokami TSUE. W I instancji sąd uznał nieważność zawartej w 2005 roku umowy kredytowej (kredytodawcą był dawny Nordea Bank, poprzednik prawny PKO BP) zasądził na rzecz kredytobiorców kwotę 189 498,68 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie i obciążył pozwany podmiot kosztami postępowania. PKO Bank Polski postanowił złożyć odwołanie, co wydłużyło spór o kolejne lata. Prawomocny wyrok zapadł 25 lutego 2026 roku przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie (sygnatura sprawy VIII ACa 2218/25), który oddalił apelację pozwanego i obciążył go kosztami postępowania II instancji.
PKO BP a sankcja kredytu darmowego i pozwy „wiborowe”
W najnowszym sprawozdaniu kwartalnym PKO Bank Polski poświęca trochę miejsca sprawom spornym dotyczącym złotowych kredytów hipotecznych na zmiennej stopie procentowej powiązanej ze wskaźnikiem WIBOR oraz kredytów gotówkowych, w przypadku których konsumenci, powołując się na art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, żądają zwolnienia ich z wszelkich kosztów wynikających z kwestionowanego zobowiązania (kredytobiorcy, wskazując na istotne wady w umowie bądź niedopełnienie obowiązków informacyjnych przez podmiot udzielający finansowania, domagają się, by sąd potwierdził ich prawo do zwrotu na rzecz banku samej tylko nominalnej kwoty kredytu).
W odniesieniu do postępowań o kredyty mieszkaniowe powiązane ze stawką WIBOR, bank informuje, że na koniec I kwartału 2026 roku miał w sądach 869 spraw spornych. Dla porównania, na koniec 2025 roku, takich spraw w toku było 737. Liczba toczących się postępowań przeciwko klauzulom zmiennego oprocentowania wzrosła w zaledwie kwartał o prawie 18 proc. Jest to o tyle interesujące, że 12 lutego 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok C-471/24, który banki uznały za niekorzystny dla konsumentów i utrudniający im przeforsowanie argumentacji o wadliwości wskaźnika referencyjnego. Dane z I kwartału świadczą o tym, że konsumenci nie dali wiary argumentacji sektora i uznali, że walka o sprawiedliwość w sądzie jak najbardziej ma sens.
Bank nie utworzył jak dotąd żadnej rezerwy na sprawy sporne dotyczące hipotek opartych o wskaźnik referencyjny WIBOR. Nie podał również w sprawozdaniu kwartalnym, w ilu sprawach z tej kategorii sądy wydały prawomocne wyroki (oraz jaki był rozkład tych wyroków).
Pomiędzy końcem 2025 roku a końcem I kwartału 2026 roku wyraźnie wzrosła także liczba toczących się spraw o sankcję kredytu darmowego – z 6 677 do 7 263 (wzrost 8,78 proc. kdk). Tutaj już nie obyło się bez utworzenia rezerw. Grupa informuje w najnowszym sprawozdaniu kwartalnym o ujęciu rezerwy na postępowania w toku w kwocie 4 mln zł. Rezerwa na dzień 31 grudnia ur. wyniosła 5 mln zł. Jednocześnie PKO BP informuje, że w sprawach o SKD orzecznictwo sądów jest w większości korzystne dla podmiotu. Musimy jednak wierzyć władzom banku na słowo, ponieważ podmiot nie podpiera swoich twierdzeń jakimikolwiek statystykami.
PODSUMOWANIE:
Jest zdecydowanie zbyt wcześnie, by wieszczyć rychły koniec frankowej sagi w PKO Banku Polskim. Owszem, liczba toczących się spraw spornych maleje, podobnie jak topnieją kwartalne rezerwy na ryzyka prawne hipotek powiązanych z kursem waluty obcej. Nie można jednak bagatelizować zagrożenia związanego ze spłaconymi kredytami, których jest w PKO BP ponad 70 tysięcy. Do tej pory wskaźnik „pozywalności” w przypadku spłaconych umów frankowych wynosił poniżej 10 proc. – na koniec 2025 roku PKO BP miał w sądach 5,5 tys. spłaconych umów. Trudno dziś oszacować, jaka część spłaconego portfela zostanie ostatecznie objęta sporem sądowym i jaki będzie finalny koszt ryzyka prawnego tych hipotek.
Władze banku mają wszelkie podstawy, by niepokoić się dynamicznym przyrostem liczby postępowań sądowych przeciwko klauzulom zmiennego oprocentowania i sankcji kredytu darmowego. Szczególnie niebezpieczny wydaje się wyraźny wzrost liczby powództw „wiborowych”, który świadczy o tym, że wyrok TSUE w sprawie C-471/24 (a przede wszystkim medialna propaganda banków po tym wyroku) nie zniechęcił kredytobiorców do wstępowania na drogę sądową.


