To wprost niewiarygodne, jak pogmatwaną historię może mieć pojedyncza umowa kredytu hipotecznego: przekonali się o tym Polacy, którzy w pierwszej dekadzie XXI wieku podpisali w Kredyt Banku umowę o hipotekę frankową. Od tego momentu „wykonawca” tej umowy zmieniał się już kilkukrotnie: portfel Kredyt Banku został wpierw przejęty przez BZ WBK, który następnie przeszedł rebranding i zaczął oferować nowe produkty pod nazwą Santander. Minęło parę lat, klienci przyzwyczaili się do nowego szyldu, jednak zupełnie niepotrzebnie: w kwietniu br. doszło do kolejnego rebrandingu, będącego skutkiem zeszłorocznego przejęcia Santandera przez Erste Group. Sprawozdanie kwartalne podmiotu, opublikowane pod koniec kwietnia, zostało już wydane pod nowymi barwami, jednak czy w praktyce cokolwiek zmieni się u frankowiczów wskutek przejęcia Santandera przez Erste? I do jakich wniosków można dojść, analizując część najnowszego sprawozdania kwartalnego, poświęconą sprawom frankowym?
Z tekstu dowiesz się:
- Jaki był I kwartał 2026 roku dla dawnego Santander Banku, a obecnie Erste Banku Polska
- Jak dużym priorytetem dla Austriaków jest pozbycie się hipotek frankowych z portfela
- Czy kredytobiorca, który nie zdążył pozwać Santandera, może skierować pozew przeciwko Erste, domagając się unieważnienia wadliwej umowy i zwrotu spełnionych świadczeń
- Co mówi nam najnowsze sprawozdanie kwartalne Erste Banku na temat pozwów o sankcję kredytu darmowego i klauzule zmiennego oprocentowania.
Nowy szyld, stare problemy, czyli co słychać w dawnym Santanderze po I kwartale 2026 roku
„Nowy rok, nowy ja” – tego rodzaju deklaracje możemy dość często znaleźć w pierwszych dniach stycznia pod postami znajomych, publikowanymi w mediach społecznościowych. Wdrożenie ambitnego planu „wzięcia się za siebie” nie zawsze dotyczy indywidualnych jednostek – czasem może dotyczyć ogromnej, zatrudniającej tysiące osób instytucji. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku jednego z największych banków na polskim rynku. Dnia 9 stycznia 2026 roku oficjalnie domknięto prawne aspekty przejęcia Santander Banku przez austriacką Erste Group. Kilka miesięcy później, pod koniec kwietnia, Santander przeszedł kompleksowy rebranding. U frankowiczów nie wywołało to jednak większych emocji – oni byli w tym miejscu już kilkukrotnie i nie robi im różnicy, czy strona, na której logują się, by sprawdzić zatrważające saldo zadłużenia, jest utrzymana w krzykliwym pomarańczowym kolorze, czy może w odcieniach energetycznego błękitu.
To, co może zmienić ich nastawienie do banku po rebrandingu, to podejście do wciąż tlącego się problemu abuzywnych hipotek. Nowy właściciel przejął Santander z dobrodziejstwem inwentarza, tzn. z grupą aktywnych kredytów w walutach obcych oraz z ryzykiem prawnym generowanym przez spłacone hipoteki. Frankowiczów interesuje zatem, czy następca prawny Santandera będzie otwarty na negocjacje ugodowe ze swoimi klientami, a także, jaką przyjmie strategię procesową w sprawach, w których nie ma szans na uzyskanie konsensusu. Czy Erste Bank będzie składał odwołania w sprawach, w których kredytobiorcy pozwali Santander o nieważność umowy i zapłatę? A może przyjmie podejście zbliżone do mBanku, który obecnie traktuje z najwyższym priorytetem wyzbycie się portfela wadliwych kredytów?
Odpowiedzi na te pytania należy szukać w najnowszym sprawozdaniu finansowym banku, opublikowanym tuż przed majówką. Zanim przejdziemy do szczegółów ujętych w tym dokumencie, przypomnijmy, że Santander nie jest pierwszym silnie ufrankowionym bankiem, który w trakcie wykonywania wadliwych umów przeszedł w inne ręce.
Przez ostatnią dekadę mieliśmy z podobnymi sytuacjami do czynienia już wielokrotnie. Konsumenci, którzy w ostatnich latach pozywali mBank o nieważność kredytów indeksowanych kursem franka szwajcarskiego, w wielu przypadkach podpisywali umowę z poprzednikiem prawnym pozywanej instytucji, czyli z BRE Bankiem S.A. Klienci dawnej Nordei sądzą się z PKO Bankiem Polskim, zaś ci, którzy podpisywali umowy z BGŻ czy Fortis Bankiem, dziś walczą przed sądami o sprawiedliwość z BNP Paribas. Gdy z polskiego rynku zniknął GE Money Bank, jego zobowiązania prawne wobec frankowiczów nie wyparowały: przejął je BPH S.A. z siedzibą w Gdańsku, będący obecnie stroną tysięcy spraw o nieważność i zapłatę. Podmiot nie prowadzi aktywnej sprzedaży nowych produktów na naszym rynku, jego działalność ogranicza się do obsługi „starego” portfela.
Frankowicze, którzy do niedawna sądzili się z Santanderem, również nie zawierali swoich umów z tym podmiotem: ich hipoteki pochodzą albo z portfela Kredyt Banku, albo z Banku Zachodniego WBK. Zmiana nazwy czy zmiana właściciela nie powodują rzecz jasna, że frankowicz traci możliwość dochodzenia swoich praw przed sądem. Odpowiedzialność za wadliwe umowy nie znika – zwykle, jak zostało już wcześniej wspomniane, jest gorzką częścią przejmowanego inwentarza.
Frankowicz, który zwlekał z pozwaniem Santandera, może dziś pozwać jego następcę prawnego
Co się dzieje ze sprawami spornymi, w których stroną był przejęty podmiot? Zwykle dochodzi w nich do „podmiany” pozywanej instytucji. W sprawach frankowych, w których pozwanym był Santander, kredytobiorcy będą zatem dochodzić teraz roszczeń od Erste Banku. Ci, którzy tak długo zwlekali z pozwem, aż Santander wypadł z polskiego rynku, wciąż mają szansę naprawić swój błąd – mogą bowiem pozwać Erste, wychodząc przeciwko podmiotowi z takimi samymi roszczeniami, jakie wcześniej otrzymałby Santander. Konsumentów uczulamy oczywiście na kwestię przedawnienia roszczeń: termin przedawnienia wynosi obecnie 6 lat (dotyczy roszczeń o charakterze majątkowym), zatem jeśli kredytobiorca już w 2020 roku dawał znać Santanderowi, że ma zastrzeżenia do swojej umowy, to powinien pozwać Erste Bank najpóźniej do końca 2026 roku.
Jak do tej pory radził sobie Santander w procesach z kredytobiorcami? Cóż, najdelikatniej rzecz ujmując, nie najlepiej. Podmiot przegrywał zdecydowaną większość spraw sądowych, do tego stopnia, że w pewnym momencie zaczął testować strategię polegającą na akceptowaniu wyroków wydawanych w I instancji. Tak było między innymi w sprawie XXVIII C 14509/22, prowadzonej przez adwokata Pawła Borowskiego. Pozew frankowiczów przeciwko Santanderowi został złożony w Sądzie Okręgowym w Warszawie w sierpniu 2022 roku.
Wyrok zapadł 18 września 2025 roku, po 37 miesiącach postępowania i przeprowadzeniu jednej rozprawy. Orzeczenie sądu nie pozostawia żadnych złudzeń: umowa zawarta przez powodów z poprzednikiem prawnym Santandera, Kredyt Bankiem, jest nieważna, a pozwany musi oddać powodom kwotę ponad 53 tys. zł. Uwzględniając fakt, że unieważnienie umowy oznacza praktycznie wyzerowanie salda zadłużenia, konsumenci zyskali na tym wyroku 333 tys. zł. Wyrok jest już prawomocny.
Brak odwołania się banku w niniejszej sprawie może być wynikiem kilku wyroków TSUE, wydanych w ostatnich latach w przedmiocie wynagrodzenia/rekompensaty dla banku za korzystanie z kapitału oraz w odniesieniu do należnych konsumentowi odsetek za opóźnienie. Wcześniej banki, w tym Santander, raczej uważały, że apelacja jest opłacalna, nawet mimo tego, że najprawdopodobniej zakończy się porażką – przedstawiciele sektora bankowego chcieli po prostu odłożyć w czasie rozliczenie z klientem i nie spodziewali się jeszcze, że może się to wiązać z wyższymi kosztami takich rozliczeń, wynikającymi właśnie z odsetek za opóźnienie.
Jeszcze w I połowie 2023 roku prawdopodobieństwo złożenia przez bank apelacji w przegranej sprawie frankowej było bardzo wysokie. Przekonali się o tym frankowicze, którzy wygrali z Santanderem przed Sądem Okręgowym w Warszawie, co miało miejsce 16 maja 2023 roku (XXVIII C 17784/21). Bank zaskarżył wyrok stwierdzający nieważność umowy, a na finał sprawy w apelacji trzeba było poczekać do 10 września 2025 roku. Efekt to oddalenie przez sąd apelacji banku oraz obciążenie go kosztami postępowania w II instancji. Sprawa toczyła się przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie pod sygnaturą VIII ACa 593/25 i była prowadzona przez Kancelarię Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni.
Dawny Santander ma za sobą pierwszy kwartał pod wodzą Austriaków. Jakie są skutki tej zmiany?
Jaki był dla Erste Banku Polska pierwszy kwartał w naszym kraju? Nie da się ukryć, że Portugalczycy oddali Austriakom Santander w naprawdę dobrej kondycji – ta machina od lat funkcjonuje sprawnie i jej działania nie zakłóciła nawet ogólnopolska awantura o hipoteki frankowe. W prezentacji za I kwartał Erste Bank chwali się wolumenem kredytów brutto w wysokości 172 mld zł (wzrost 7 proc. rdr, udział w rynku 11,2 proc.) oraz ponad 6 milionami klientów, w tym 4 milionami klientów cyfrowych.
Gdy jednak mowa o zysku, przynajmniej w zestawieniu z danymi ubiegłorocznymi, wyniki Erste przestają wprawiać w zachwyt. Owszem, grupa „wykręciła” zysk netto na poziomie 1 mld 28 mln zł, ale jest to o 39 proc. mniej niż w I kwartale 2025 roku. Zauważalnie spadł (o 4 proc. rdr) wynik z odsetek, który w I kwartale br. wyniósł 3 mld 63 mln zł. Wzrósł za to wynik z prowizji – w minionym kwartale wyniósł 772 mln zł (+ 6 proc. rdr). Niestety dla banku, wzrosły także i koszty, i to o 23 proc. rdr, do poziomu 1 mld 685 mln zł.
Naszych Czytelników niezmiennie interesuje to, jak ich kredytodawca radzi sobie ze sprzątaniem po procederze frankowym. Dane zawarte w sprawozdaniu kwartalnym wskazują na to, że podmiot konsekwentnie dąży do neutralizacji ryzyk związanych z portfelem abuzywnych hipotek frankowych. Jeszcze na koniec 2025 roku Santander Bank miał aktywnych 10,7 tys. hipotek indeksowanych i denominowanych kursem CHF, natomiast do końca I kwartału 2026 roku frankowy portfel Grupy Erste skurczył się do 9,4 tys. umów.
Co ważne, bankowi udało się również zredukować liczbę toczących się postępowań frankowych, z poziomu 13 312 na koniec 2025 roku do 12 519 na koniec I kwartału 2026 roku.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Ex-frankowicze pozywają Erste o zapłatę. Ryzykiem objętych jest 34,4 tys. wykonanych umów
Udział umów spłaconych przed wniesieniem pozwu w całkowitej liczbie postępowań sądowych to 26 proc. (wzrost o 3 pp w porównaniu do końca 2025 roku). Erste przypomina, że w ogólnej liczbie postępowań jest też jeden pozew zbiorowy, dotyczący 193 umów kredytowych indeksowanych kursem franka szwajcarskiego. Wartość przedmiotu sporu w tym postępowaniu to prawie 51 mln zł. Liczba umów objętych sporem z powództwa grupowego zmniejszyła się w ciągu jednego kwartału o 4, co każe przypuszczać, że z kilkoma posiadaczami kwestionowanych w tym postępowaniu umów bank zawarł ostatnio ugodę.
Koszt ryzyka prawnego frankowych kredytów mieszkaniowych wyniósł w I kwartale 2026 roku w Erste Banku 165,5 mln zł (w porównaniu do 79,3 mln zł rok wcześniej). Ugody z frankowiczami kosztowały bank w I kwartale ponad 10 mln zł (w analogicznym okresie roku ubiegłego Santander zaraportował koszt ugód w wysokości nieco ponad 2 mln zł). Rosnące koszty ugód mogą świadczyć o tym, że frankowicze z dawnego Santandera nie zadowalają się już byle czym i są gotowi odstąpić od roszczeń po usłyszeniu naprawdę dobrej propozycji porozumienia.
Erste Bank Polska wychodzi z założenia, że zdecydowana większość pozwów przeciwko hipotekom frankowym zostanie wniesiona do końca 2027 roku. Później liczba wnoszonych powództw powinna zacząć spadać, a powodem ma być oczekiwane uporządkowanie otoczenia prawnego. Podmiot oszacował też, ile spłaconych umów frankowych jest narażonych na objęcie sporem sądowym. Na koniec I kwartału br. było to 34,4 tys. kredytów, których kwotę uruchomienia oszacowano na 4,2 mld zł.
Umowy te to wielka niewiadoma – trudno przewidzieć, ilu ex-frankowiczów ostatecznie wybierze się do sądu, chociażby celem wynegocjowania rozsądnej ugody. Nie może zatem dziwić, że bank sukcesywnie dowiązuje kolejne rezerwy na franki (łącznie to już 4,5 mld zł), a wskaźnik pokrycia rezerwami aktywnego portfela frankowego brutto wynosi już 183,4 proc.
Sprawdźmy teraz, ile spraw bank przegrywa, a ile wygrywa z frankowiczami. Do końca I kwartału podmiot uzyskał 6898 prawomocnych wyroków, z czego 6692 wyroki są niekorzystne dla Grupy. Łącznie więc Santander (obecnie Erste) przegrał z frankowiczami 97 proc. postępowań.
Ponadto, do końca I kwartału 2026 roku bank zawarł 13 109 frankowych ugód, z czego 643 ugody zostały zawarte właśnie w minionym kwartale.
Erste Bank Polska vs. pozwy o sankcję kredytu darmowego i WIBOR
Erste Bank Polska nawiązuje też w swoim sprawozdaniu do spraw spornych dotyczących sankcji kredytu darmowego. Jak dowiadujemy się z dokumentu, na koniec marca br. Erste Bank był pozwany w 3 809 postępowaniach o SKD, w których wartość przedmiotu sporu wyniosła 108 mln 346 tys. zł.
Bank nie zdecydował się, póki co, na utworzenie pierwszych rezerw na ryzyka prawne wynikające ze sporów o sankcję kredytu darmowego.
Jednocześnie warto nadmienić, że Erste nie wspomina w swoim sprawozdaniu o sprawach spornych o klauzule zmiennego oprocentowania powiązane ze wskaźnikiem WIBOR. Być może po wyroku TSUE w sprawie C-471/24 podmiot optymistycznie zakłada, że sprawy tego typu nie będą w przyszłości stanowić dla niego większego wyzwania. Istnieje też inna możliwość: nie można wykluczyć, że liczba spraw spornych o WIBOR rośnie, mimo unijnego wyroku, i bank na razie nie chce się tym chwalić.
Oczywiście realizacja strategii polegającej na nieinformowaniu opinii publicznej o wpływie nowych powództw może się sprawdzić wyłącznie w krótkiej perspektywie: jeżeli „wiborowcy” nie odpuszczą i będą słać do sądów kolejne pozwy, tak jak robią to posiadacze kredytów gotówkowych, walczący o SKD, bank nie będzie mógł już milczeć na ten temat, a informacja o skali powództw obiegnie krajowe media, dając kolejnym grupom kredytobiorców do myślenia.
PODSUMOWANIE:
Erste Bank ma za sobą pierwszy kwartał działalności w Polsce – zdążył już zatem poznać w praktyce, jak wygląda rzeczywistość w masowych postępowaniach sądowych przeciwko abuzywnym klauzulom przeliczeniowym. Pytanie, co Erste Bank zdecyduje się zrobić z tą wiedzą: czy zacznie dążyć do jak najszybszego wygaszenia konfliktu z frankowiczami, czy może pozwoli, by sprawy te wypaliły się w naturalny sposób, bez rewolucyjnych zmian w programach ugodowych. Sam fakt, że bank wydał w minionym kwartale 5 razy więcej na ugody niż rok wcześniej, mówi już sporo o kursie obranym przez podmiot w sprawach spornych, które w 97 proc. przypadków kończą się przecież niekorzystnie dla niego.
Otwarte też pozostaje pytanie, czy bank będzie rezygnował z apelacji w przegrywanych procesach o franki. Wydaje się to prawdopodobny scenariusz, chociażby ze względu na ugruntowane unijne orzecznictwo w przedmiocie odsetek ustawowych za opóźnienie. Największym zagrożeniem dla podmiotu jest obecnie potencjalna materializacja ryzyka związanego ze spłaconymi hipotekami frankowymi. Jeżeli ex-frankowicze odpuszczą sobie walkę o sprawiedliwość w sądach, to realny stanie się scenariusz zakładany przez bank, w którym większość powództw zostaje wniesiona do końca 2027 roku. Jeżeli natomiast byli kredytobiorcy otrzymają jakikolwiek impuls do działania, którego skutkiem będą masowe powództwa o zapłatę, optymistyczne prognozy banku staną się jedynie wspomnieniem.

