PLN - Polski złoty
CHF
4,61
czwartek, 19 lutego, 2026

„Nie badaj, nie sprawdzaj, nie pytaj”? Co banki naprawdę mówią o umowach z WIBOR po wyroku TSUE

Co powinien zrobić kredytobiorca, który ma wątpliwości co do uczciwości klauzul zawartych w umowie kredytu hipotecznego? W ocenie przedstawicieli sektora bankowego najlepiej, aby po prostu zaakceptował warunki, na które wcześniej wyraził zgodę, składając podpis pod umową. W szczególności bankom zależy na tym, by kredytobiorca nie analizował treści swojej umowy z prawnikiem, i w tym celu od miesięcy realizują kampanię informacyjną, której elementem jest opublikowany na początku lutego raport ZBP, w całości poświęcony WIBORowi. Związek Banków Polskich, głosem dwudziestu autorytetów z dziedziny ekonomii i finansów, przekonuje opinię publiczną, że kwestionowanie wskaźnika WIBOR w sądach nie przyniesie nikomu nic dobrego. Tymczasem, w kilka dni po publikacji raportu, TSUE wydał pierwszy i jak na razie jedyny wyrok w sprawie klauzul zmiennego oprocentowania, wskazując na możliwość analizowania tych klauzul przez krajowe sądy pod kątem nieuczciwego charakteru. Czy poprzez akcję zniechęcającą kredytobiorców do kwestionowania postanowień umownych, odwołujących się do wskaźnika referencyjnego, banki są jeszcze w stanie zmienić sposób postrzegania WIBORu przez opinię publiczną?

Z tekstu dowiesz się:

  • Jak banki tłumaczą Polakom, że powinni przestać kwestionować klauzule zmiennego oprocentowania zawarte w umowach kredytów mieszkaniowych
  • Co bankowcy myślą o dotychczasowych statystykach sądowych w sprawach dotyczących WIBORu
  • Co wyrok TSUE z 12 lutego 2026 roku zmienia w pozycji procesowej konsumenta w sprawie o abuzywność klauzuli „wiborowej”
  • Czy stwierdzenie legalności samego WIBORu zamyka kredytobiorcom drogę do wyeliminowania zmiennego oprocentowania z umowy kredytu mieszkaniowego?

Banki nie chcą, by Polacy podejmowali próby weryfikacji swoich umów kredytowych pod kątem abuzywności. Świadczy o tym najnowszy raport ZBP

W swoich wypowiedziach dla mediów bankowcy z dużą chęcią rozprawiają na temat obowiązków ciążących na konsumentach zawierających umowy kredytowe, te hipoteczne i te, w których cel jest typowo konsumpcyjny. Polacy słyszą od prezesów banków, że umów należy dotrzymywać, bez względu na wszystko. I że zaciągnięcie zobowiązania finansowego na okres kilkunastu, a coraz częściej kilkudziesięciu lat, to poważna decyzja, do której należy podejść z należytym rozsądkiem.

Dużo mniej krytycznie bankowcy podchodzą do własnych obowiązków informacyjnych względem klientów – gdy ten temat wypływa w mediach, zgodnie twierdzą, że kierowane przez nich instytucje spełniały (i spełniają) wszelkie wymogi i regulacje nakładane na nie przez prawo i nadzorców. O szczegółach mówią jednak niechętnie, i trudno się temu dziwić, albowiem im uważniej wczytamy się w zapisy obecne we wzorcach umów kredytowych, tym nabierzemy większych wątpliwości co do tego, czy bankowe obowiązki istotnie były realizowane w prawidłowy sposób, zgodnie z unijnym wymogiem przejrzystości.

A to właśnie ten wymóg będzie kluczowy z perspektywy oceny klauzul zmiennego oprocentowania przez krajowe sądy. 12 lutego 2026 roku TSUE powiedział jasno: WIBORu w umowach zawartych po wejściu w życie rozporządzenia BMR kwestionować nie można, natomiast powiązane z nim klauzule jak najbardziej, pod warunkiem, że zostały sformułowane w sposób niespełniający wymogu przejrzystości (czyli nie napisano ich prostym, zrozumiałym językiem, pozwalającym konsumentowi na dokonanie realnej oceny całkowitego kosztu kredytu).

O obowiązkach informacyjnych banków w kontekście wyroku TSUE więcej napiszemy w dalszej części tekstu. Nim do niej przejdziemy, chcielibyśmy przypomnieć, że na początku lutego, tuż przed wyrokiem TSUE w sprawie C-471/24, Związek Banków Polskich opublikował raport w całości poświęcony wskaźnikowi WIBOR. Wg twórców dokumentu, WIBOR jest gwarancją stabilności polskiej gospodarki i ma kluczowe znaczenie dla państwa, wspomnianej już gospodarki, oraz samego społeczeństwa.

Banki przekonują, że nie przegrały ani jednej sprawy o WIBOR. Problem polega na tym, jak tworzą swoje statystyki…

W raporcie znajdziemy dane dotyczące tego, ile warte są instrumenty finansowe oparte o wskaźnik referencyjny WIBOR (ponad 6 bilionów złotych, z czego kredyty indeksowane do WIBORu warte były w 2024 roku 654 mld zł), a także ile mogłoby kosztować sektor masowe kwestionowanie umów kredytowych powiązanych z WIBORem (w skrajnym scenariuszu byłoby to 480 mld zł).

W dokumencie ZBP znajdziemy opinie 20 ekspertów dotyczące WIBORu – jego roli w gospodarce, transparentności procesu wyznaczania stawki, a także potencjalnych skutków jego kwestionowania. Wśród cytowanych ekspertów można znaleźć autorytety z dziedziny ekonomii i finansów, a także byłych i obecnych przedstawicieli instytucji publicznych oraz szeroko rozumianego świata polityki.

Znamienne wydaje nam się, że najostrożniejsze wypowiedzi dotyczące wskaźnika referencyjnego należą do przedstawicieli UOKiK i Rzecznika Finansowego, czyli instytucji, które mają największe doświadczenie praktyczne w analizowaniu staranności, z jaką banki pouczają klienta o ryzyku w długoterminowych umowach kredytowych.

Niestety, twórcy raportu nie pokusili się o uwzględnienie głosu należącego do tej strony środowiska eksperckiego, która jest sceptycznie nastawiona do WIBORu. W naszej ocenie twórcy dokumentu powinni ująć opinię kancelarii prawnych reprezentujących stronę konsumencką, chociażby celem podjęcia polemiki z ich twierdzeniami. Wówczas raport stwarzałby przynajmniej iluzję obiektywizmu.

Autorzy raportu podają szczegóły dotyczące toczących się sporów przeciwko bankom, jednak trudno uznać je za aktualne. Cytowany w raporcie Tadeusz Białek, prezes ZBP, informuje, że w sądach jest 1121 spraw, w których roszczenia dotyczą WIBORu, a dotąd wydano 33 prawomocne wyroki korzystne dla banków.

Tymczasem od kilku tygodni zarówno sami bankowcy, jak i pełnomocnicy prawni reprezentujący banki w sądach zapewniają, że dotąd sądy wydały ok. 150 prawomocnych orzeczeń na korzyść sektora (wg doniesień ze stycznia, opublikowanych w materiale Wyborczej.biz, w sądach miało być 2637 spraw dot. wskaźnika WIBOR). Wg tej narracji kredytobiorcy nie wygrali prawomocnie ani jednej sprawy.

Szkopuł w tym, co banki rozumieją pod pojęciem prawomocnego wyroku na ich niekorzyść w sprawie dotyczącej WIBORu. Otóż w tworzonych statystykach pomijają sprawy, w których sąd oddalił roszczenia banku bądź prawomocnie przyznał rację konsumentowi i unieważnił jego umowę czy też zmienił jej warunki z uwagi na niedopełnienie obowiązków informacyjnych nałożonych na przedsiębiorcę, a związanych z ryzykiem zmiennej stopy procentowej. Jest to niezwykle wygodne podejście, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że pełnomocnicy złotówkowiczów w przyjmowanej argumentacji od dawna koncentrują się właśnie na kwestii obowiązków informacyjnych, a nie na samej abuzywności WIBORu.

Złotówkowicze wygrywają pierwsze sprawy w sądach i uzyskują zabezpieczenia roszczeń

Wyroków, z których jasno wynika, że sąd miał poważne wątpliwości co do przejrzystości procedur informacyjnych banku w odniesieniu do klauzul dotyczących oprocentowania, nie brakuje – wiadomo o przynajmniej dwóch, które są już prawomocne (sygnatury I ACa 535/23 i XXIII Ga 763/24). Orzeczeń o charakterze nieprawomocnym, uznających roszczenie kredytobiorcy, jest więcej – i są wydawane nie tylko przez słynny już na całą Polskę Sąd Okręgowy w Suwałkach. Złotówkowicze odnoszą zwycięstwa w Olsztynie, Jeleniej Górze czy w Bielsku-Białej, o czym informują największe branżowe media w kraju.

Co więcej, eksperci prawni reprezentujący stronę konsumencką (jak np. znany „frankowy” radca prawny, mec. Radosław Górski) zwracają uwagę, że nie należy do rzadkości sytuacja, w której sąd przychyla się do wniosku kredytobiorcy złotowego o przyznanie zabezpieczenia (w wielu przypadkach oznacza to wstrzymanie wykonywania umowy), co samo w sobie świadczyć może o tym, że sądy wydające takie decyzje uznają roszczenie kredytobiorcy za prawdopodobne.

Nie dziwi więc, że banki manipulują informacją i próbują przekonać kredytobiorców, by nie szli do sądów. Wyrok z 12 lutego 2026 roku tylko zwiększył ich determinację – przedstawiciele sektora bankowego robią, co w ich mocy, by kredytobiorcy uwierzyli, że skoro WIBOR nie podlega kontroli krajowych sądów, to sprawy wymierzone w klauzule zmiennego oprocentowania będą masowo oddalane jako bezpodstawne.

Banki chcą, by kredytobiorcy przestali wierzyć kancelariom „wiborowym”. To one są teraz głównym wrogiem sektora

Jakby tego było mało, bankowcy starają się zaszczepić w kredytobiorcach nieufność do kancelarii prawnych wyspecjalizowanych w podważaniu umów kredytowych. Bankowcy bardzo dobrze wiedzą, że jeśli klientowi wyświetli się internetowa reklama kancelarii, zachęcająca do poddania umowy bezpłatnej analizie, istnieje duża szansa, że zdecyduje się on skorzystać z takiej niezobowiązującej oferty. Może to być pierwszy krok do wysunięcia roszczeń przeciwko kredytodawcy: kancelaria sprawdzi umowę, zidentyfikuje w niej klauzule niedozwolone bądź uchybienia względem obowiązku informacyjnego i przedstawi złotówkowiczowi ofertę współpracy, z oszacowaniem możliwych do uzyskania korzyści.

Jeśli kredytobiorca dowie się, że samo wyrzucenie WIBORu z umowy (bez unieważniania całego kontraktu) może mu przynieść oszczędność rzędu kilkuset tysięcy złotych, trudno mu będzie oprzeć się pokusie pójścia do sądu. Dlatego banki przekonują swoich klientów, że oferty kancelarii „wiborowych” są pełne klauzul niedozwolonych i wiążą się z wysokimi opłatami, zaś sam proces jest skazany na porażkę, w wyniku której na kredytobiorcę spadną wielotysięczne koszty procesowe.

Banki dobrze wiedzą, że jeśli sprawa nie trafi na krajową wokandę, to nie zawędruje również do TSUE, który w wyroku z 12 lutego 2026 roku dał jasno do zrozumienia, jak ważne jest prawidłowe spełnienie obowiązków informacyjnych względem konsumenta, w tym tych nakładanych przez dyrektywę 2014/17/UE, dotyczącą konsumenckich kredytów mieszkaniowych.

Wyrok C-471/24 nie pozostawia żadnych złudzeń: brak dochowania obowiązków informacyjnych może być podstawą do kwestionowania klauzuli zmiennego oprocentowania

Z samych tylko motywów unijnego orzeczenia wynika, że w przypadku umów zawartych po wejściu w życie rozporządzenia BMR (a więc już w czasie, gdy WIBOR był chroniony jako kluczowy wskaźnik referencyjny):

  • bank miał obowiązek informować kredytobiorcę o nazwie wskaźnika zmiennej stopy zastosowanego w umowie, nazwie podmiotu administrującego tym wskaźnikiem, jak również o ryzyku ekonomicznym wynikającym ze zmiennego oprocentowania
  • nawet jeśli bank stosował własne definicje WIBORu i administratora, nie mógł w nich odbiegać od stanu rzeczywistego i zniekształcać obrazu wskaźnika
  • w realizacji obowiązków informacyjnych wobec konsumenta bank powinien był się trzymać standardu ESIS – dane powinny być przekazywane na znormalizowanym arkuszu, zawierającym między innymi informacje o RRSO i całkowitym koszcie kredytu, warunkach zmiany oprocentowania oraz o potencjalnym ryzyku wzrostu stopy procentowej. Kredytobiorca powinien otrzymać od banku arkusz ESIS jeszcze przed zawarciem umowy
  • dyrektywa 2014/17/UE nakłada na bank obowiązek przekazania konsumentowi symulacji dotyczącej tego, jak może się zmienić wysokość oprocentowania kredytu (a co za tym idzie i wysokość miesięcznej raty). Bank nie ma pełnej dowolności w zakresie tego, jak te dane będą przedstawiane. Jeśli w umowie nie przewidziano górnej granicy oprocentowania, podmiot powinien uwzględnić w symulacji maksymalny poziom oprocentowania z ostatnich 20 lat, o ile dane z tego okresu są dostępne. Oznacza to, że symulacja pochodząca z 2021 roku powinna zawierać prognozę pokazującą, jak „zachowa się” produkt kredytowy po wzroście oprocentowania do nawet 20 procent.

Co z tego wynika? Wyrok TSUE nie zamyka kredytobiorcom drogi do zwycięstwa w sprawach o kredyty oparte o stawce WIBOR. On jedynie porządkuje kwestię tego, jakie uchybienia banku mogą stać się przedmiotem roszczeń konsumentów.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Eksperci prawni nie mają wątpliwości: lekceważące podejście banków do obowiązków informacyjnych było ponurym standardem. Prym wiodą giganci rynku

Wbrew narracji kolportowanej przez przedstawicieli sektora bankowego, wyrok z 12 lutego 2026 roku wzmacnia pozycję procesową konsumenta, który zyskał pewność co do tego, że klauzule zmiennego oprocentowania, pod pewnymi warunkami, mogą stać się przedmiotem kontroli ze strony krajowych sądów.

Gdyby banki w minionych latach w rzetelny sposób podchodziły do swoich obowiązków informacyjnych (w szczególności w zakresie tego, jak może zmienić się miesięczna rata kredytobiorcy po drastycznej podwyżce oprocentowania kredytu), nie miałyby powodów do obaw. Ale tak niestety nie było. Eksperci prawni, od blisko trzech lat zajmujący się sprawami o WIBOR i klauzule z nim związane, mówią w mediach otwarcie: analiza setek umów kredytów hipotecznych przyniosła zatrważające wnioski co do staranności, z jaką banki wypełniały swoje obowiązki informacyjne względem konsumenta.

Im starsza jest umowa poddawana analizie, tym więcej w niej uchybień, stanowiących potencjalny argument w sądzie. Co ciekawe, wcale nie jest tak, że „najsłabsze” wzorce umowne były konstruowane przez najmniejsze instytucje finansowe. Okazuje się, że to giganci rynku cechowali się przez lata największą niefrasobliwością, czego potwierdzeniem są pytania prejudycjalne wysyłane do TSUE: negatywnym bohaterem co najmniej kilku unijnych spraw o WIBOR jest PKO Bank Polski, który przecież nie skąpi środków na utrzymanie departamentu prawnego i zatrudnia najlepszych ekspertów (swego czasu dla PKO BP pracował nawet Jacek Jastrzębski, obecny przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego).

Kredytobiorca, który wychodzi z założenia, że skoro umowa została podpisana z dużym, giełdowym bankiem, to na pewno nie ma w niej klauzul niedozwolonych, jest zatem w błędzie. Zresztą, pytania prejudycjalne trafiające do Luksemburga to niejedyny argument za niestarannością dużych banków w opracowywaniu klauzul zmiennego oprocentowania. Pod koniec stycznia 2026 roku media ekonomiczne informowały, że PKO BP został ukarany przez UOKiK, a przyczyną nałożenia kary były niedozwolone klauzule dotyczące zmiany oprocentowania kredytu konsumenckiego. Prezes UOKiK zakazał bankowi stosowania tych zapisów i nałożył na podmiot prawie 80 mln zł kary, ponadto zobowiązał PKO BP do poinformowania o decyzji tych klientów, którzy zostali narażeni na działanie wspomnianych klauzul.

Bank jest na etapie analizowania decyzji prezesa UOKiK. Nie wiadomo, czy zdecyduje się na odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

PODSUMOWANIE:

Aby uciec od ryzyka generowanego przez pozwy przeciwko klauzulom zmiennego oprocentowania, banki muszą przekonać polskie społeczeństwo do tego, że roszczenia zawarte w tych pozwach są z góry skazane na porażkę. W tym celu starają się manipulować wnioskami z wyroku TSUE i jednocześnie atakują kancelarie prawne wyspecjalizowane w sprawach przeciwko bankom, wmawiając Polakom, że podmioty te nie informują o rzeczywistym ryzyku związanym z przegraniem sporu sądowego.

Rozmach, z jakim działają bankowcy, świadczy o ogromnej determinacji, a przede wszystkim desperacji. Jeśli polscy konsumenci uwierzą, że doprowadzenie do upadku klauzuli zmiennego oprocentowania jest możliwe, strumień pozwów przeciwko bankom nie tylko nie wyschnie, ale wręcz zamieni się w rwącą rzekę. Podobną do tej, którą frankowicze „dopłynęli” do masowych sukcesów przed TSUE i w krajowych sądach, co wygenerowało jak dotąd po stronie sektora bankowego łączny koszt szacowany na ponad 100 miliardów złotych.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze