Frankowicze: to jeszcze nie koniec „darmowych mieszkań”. TSUE zostawił furtkę, o której banki wolą milczeć

Czas czytania: 8 minut

Po serii wyroków TSUE z 16 kwietnia 2026 roku wizja darmowych mieszkań dla frankowiczów odchodzi w zapomnienie. A przynajmniej tak się wydaje. Trybunał dopuścił bowiem możliwość przerywania biegu terminu przedawnienia roszczeń banku poprzez złożenie kontrpowództwa zawierającego roszczenie warunkowe, a także nie dopatrzył się niezgodności z europejskim prawem praktyki krajowych sądów, polegającej na uznawaniu przedawnionego roszczenia kredytodawcy z uwagi na tzw. względy słuszności. Jakby tego było mało, sądy krajowe otrzymały zielone światło do wstrzymywania biegu terminu przedawnienia roszczeń banku wraz z chwilą złożenia przez konsumenta oświadczenia o świadomości skutków stwierdzenia nieważności umowy. Banki nie muszą zatem obawiać się masowego oddalania ich roszczeń o zwrot kapitału, nawet jeśli takie roszczenie zostało złożone w ponad 3 lata od otrzymania powództwa o nieważność umowy. Nie oznacza to jednak, że od teraz liczba wyroków oddalających pozew o zwrot kapitału z powodu przedawnienia spadnie do zera. Zastanówmy się zatem, kto i w jakich okolicznościach nadal może mieć szansę na „darmowe” mieszkanie.

Z tekstu dowiesz się:

  • Co oznaczają najnowsze wyroki TSUE w kontekście terminów przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału
  • Jakie nastroje zapanowały w środowisku pełnomocników frankowiczów po wyrokach C-752/24, C-753/24 i C-901/24
  • Czy TSUE może jeszcze zmienić zdanie na temat zależności występującej pomiędzy oświadczeniem konsumenta a wstrzymaniem terminu przedawnienia roszczeń banku
  • Jak czwartkowe wyroki zostały przyjęte przez sektor bankowy
  • Czy po 16 kwietnia 2026 roku banki mogą przestać pilnować terminów przedawnienia swoich roszczeń o zwrot kapitału.

TSUE przeciwko „darmowym” mieszkaniom dla frankowiczów. Co to oznacza dla banków, a co dla strony konsumenckiej?

W zeszły czwartek Trybunał Sprawiedliwości UE wydał aż trzy wyroki odnoszące się do biegu terminu przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału kredytu. Mowa o sprawach, których sygnatury to C-752/24 (przydomek Jangielak), C-753/24 (przydomek Rzepacz) i C-901/24 (przydomek Falucka). Pierwsza i trzecia dotyczą umów frankowych z portfela mBanku, natomiast w drugiej spór toczy się o umowę PKO BP, a właściwie Nordei, której kredyty są obecnie obsługiwane przez największy bank w Polsce.

Kredytobiorcy frankowi wiązali z tymi wyrokami ogromne nadzieje: liczyli, że TSUE ograniczy krajowym sądom możliwość uznawania roszczeń banku po upływie terminu przedawnienia i ukróci praktykę polegającą na przerywaniu biegu tego terminu wskutek złożonego powództwa warunkowego bądź odebrania od konsumenta oświadczenia o świadomości skutków stwierdzenia nieważności umowy. Tak się jednak nie stało.

W sprawie Jangielak Trybunał Sprawiedliwości UE nie dostrzegł sprzeczności dyrektywy 93/13 z praktyką polskich sądów, polegającą na uznawaniu powództwa warunkowego banku za czynnik przerywający bieg terminu przedawnienia. Krótko mówiąc, podmiot, który w procesie zainicjowanym przez konsumenta utrzymuje, że sporna umowa kredytowa jest ważna, może w procesie zainicjowanym przez siebie domagać się zwrotu kapitału, zastrzegając, że składa to powództwo wyłącznie na wypadek uznania roszczenia konsumenta i wyeliminowania umowy z obrotu prawnego.

W sprawie Rzepacz, z którą kredytobiorcy wiązali największe nadzieje, Trybunał nie zakwestionował możliwości uznawania przedawnionego roszczenia banku z uwagi na zasady współżycia społecznego czy funkcjonujące w polskim kodeksie cywilnym „względy słuszności”. Warto w tym miejscu dodać, że w krajowych przepisach zostało precyzyjnie wyjaśnione, iż takie zasądzenie jest możliwe w wyjątkowych przypadkach i po rozważeniu interesów stron. Wrócimy do tego wątku w dalszej części artykułu. Nim się to stanie, omówmy pokrótce trzeci wyrok, w sprawie Falucka.

Kwestia oświadczeń, składanych przez frankowiczów przed sądem, powróci jeszcze na unijną wokandę?

Orzeczenie wydane przez Trybunał w sprawie C-901/24 wydaje się nam najbardziej zaskakujące. Unijni sędziowie nie sprzeciwili się bowiem praktyce krajowych sądów, pozwalającej przedsiębiorcy niejako na „wydłużenie” terminu przedawnienia. Najważniejszą rolę w tej sprawie odgrywają oświadczenia, które zaczęły być odbierane przez sądy od frankowiczów w 2021 roku. To właśnie wtedy Sąd Najwyższy wydał uchwałę III CZP 6/21, wprowadzając do polskich spraw frankowych koncepcję bezskuteczności zawieszonej umowy kredytowej zawierającej klauzule niedozwolone. Zgodnie z tą koncepcją kredytobiorca, który walczy przed sądem o nieważność umowy kredytowej, ma obowiązek złożyć w toku postępowania oświadczenie, w którym informuje sąd, że zdaje sobie sprawę ze skutków swojej decyzji. W oświadczeniu tym zwykle konsument deklaruje, że jest świadomy tego, iż będzie musiał rozliczyć się z bankiem z kapitału kredytu.

Co warte podkreślenia, w grudniu 2023 roku Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok (C-140/22), w którym bezwzględnie rozprawił się z bezskutecznością zawieszoną, orzekając, iż konsument nie ma obowiązku składania oświadczeń celem unieważnienia swojej umowy. Problem w tym, że aż do wyroku Trybunału w sprawie C-140/22 kredytobiorcy wierzyli, że nie mają innego wyboru, składali więc takie oświadczenia, by uzyskać wyrok stwierdzający nieważność, nie zastanawiając się przy tym, jakie może to przynieść konsekwencje w przyszłości.

Koncepcja ukuta w Sądzie Najwyższym okazała się kołem ratunkowym dla sektora bankowego, który obawiał się przedawnienia swoich roszczeń w setkach, jeśli nie w tysiącach spraw. Banki bardzo długo wierzyły, że trzyletni bieg terminu przedawnienia ich roszczeń należy liczyć od momentu stwierdzenia nieważności umowy. Jednak TSUE, między innymi w wyrokach z grudnia 2023 roku, przedstawił zupełnie inny pogląd. Według unijnego stanowiska bieg terminu przedawnienia roszczeń konsumenta i przedsiębiorcy jest inicjowany dokładnie w tym samym momencie – czyli wraz z chwilą zakwestionowania abuzywnych warunków umownych przez kredytobiorcę.

Jeśli więc pomiędzy złożeniem przez konsumenta powództwa o nieważność a upomnieniem się banku o zwrot kapitału minęły ponad trzy lata, roszczenie przedsiębiorcy należy uznać za przedawnione. Co więc zrobiły banki? Zaczęły forsować w procesach sądowych pogląd, zgodnie z którym bieg terminu przedawnienia ich roszczeń został przerwany przez złożenie przez konsumenta oświadczenia o świadomości skutków nieważności umowy. W ich ocenie, skoro konsument przyznał przed sądem, że jest gotów do zwrotu kapitału i ma świadomość, że musi rozliczyć się z bankiem z otrzymanego świadczenia, to należy traktować takie oświadczenie jako uznanie roszczenia i „zamrożenie” terminu przedawnienia.

Wyrok TSUE w sprawie Falucka nie koliduje z tą koncepcją, co jest w pewnym sensie sukcesem argumentacji bankowych prawników. Pierwszym od dawna, jeśli chodzi o sprawy frankowe. Nie jesteśmy jednak przekonani co do tego, czy banki powinny przywiązywać się do tego orzeczenia. Spośród wszystkich trzech zagadnień rozsądzonych przez Trybunał 16 kwietnia właśnie to trzecie zasługuje na ponowne przeanalizowanie, tym razem w kontekście pozornej dobrowolności oświadczenia składanego przed sądem przez stronę konsumencką. W naszej ocenie problem oświadczeń i przerwania biegu przedawnienia może jeszcze powrócić do Luksemburga, a ewentualna odpowiedź TSUE na inaczej niż do tej pory postawione pytanie prejudycjalne może bardzo zdziwić przedstawicieli sektora bankowego.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Wyroki TSUE z 16 kwietnia 2026 roku: porażka frankowiczów czy wzmocnienie dotychczasowej linii orzeczniczej?

Czy, biorąc pod uwagę treść czwartkowych wyroków TSUE, powinniśmy rozpatrywać je w kontekście klęski strony konsumenckiej? Zdecydowanie nie. Wyroki TSUE w sprawach C-752/24, C-753/24 i C-901/24 nie stanowią przełomu w krajowym orzecznictwie i nie poprawiają sytuacji banków. One stanowią potwierdzenie słuszności linii orzeczniczej, która w polskich sądach dominuje od dawna. Dodatkowo w dwóch pierwszych sprawach Trybunał bezpośrednio w wyroku podkreślił znaczenie ochrony konsumenta i wskazał sądom krajowym, że powinny pilnować, by strona konsumencka mogła bez nadmiernych przeszkód korzystać z praw przysługujących jej na mocy dyrektywy 93/13.

Nie zapominajmy też, że podstawowym celem kredytobiorców frankowych jest pozbycie się wadliwego, nieprzewidywalnego i w praktyce niespłacalnego zobowiązania, a nie otrzymanie darmowego mieszkania. Dotąd bardzo rzadko zdarzało się, by kredytobiorca odmawiał rozliczenia się z bankiem z kapitału, argumentując to przedawnieniem roszczeń. Powód jest prosty: kredytobiorcy nie chcieli angażować swoich sił i zasobów finansowych w kolejny wieloletni proces. Zamiast tego chętnie podpisywali (i nadal podpisują) porozumienia kompensacyjne, pozwalające na całkowite zakończenie relacji z bankiem tuż po wyroku stwierdzającym nieważność umowy.

Zdarzają się jednak sytuacje wyjątkowe. Takie, w których strategia procesowa przyjęta przez bank w procesie zainicjowanym przez kredytobiorcę była szczególnie perfidna i obmierzona na wydłużenie postępowania. W takich sprawach pełnomocnicy banków zaskarżali każdą decyzję sądu, domagali się przesłuchania długiej listy świadków, często zgłaszając błędne adresy, co powodowało niemożność doręczenia wezwania i tym samym rozciągnięcie postępowania w czasie. Banki domagały się przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego, gdy było im to na rękę, składały wnioski o wyłączenie sędziego, a gdy sądy zaczęły wysyłać pytania prejudycjalne do TSUE, prawnicy sektora postulowali wstrzymanie krajowych postępowań do czasu wydania unijnych wyroków (w tej strategii dużą rolę odgrywały też spodziewane uchwały Izby Cywilnej Sądu Najwyższego). W efekcie sprawy, które można by definitywnie zamknąć w 2-3 lata, trwały nierzadko 8-9 lat. Kredytobiorcy w tym czasie żyli niejako w zawieszeniu – trudno podejmować ważne życiowe decyzje ze świadomością ciężaru w postaci frankowej hipoteki. Czy powinno nas zatem dziwić, że kredytobiorca, który wie, że bank spóźnił się z pozwem, działa zgodnie z literą prawa i podnosi w sądzie argument o przedawnieniu?

Co zrobiłby bank, gdyby wiedział, że roszczenie kredytobiorcy jest przedawnione? Litowałby się nad klientem i pozwolił, aby sąd uznał powództwo? A może z satysfakcją wniósłby o oddalenie powództwa z uwagi na zbyt późne przedstawienie roszczeń? Naszym zdaniem odpowiedź na to pytanie jest jasna. Wystarczy, że prześledzimy to, co dzieje się w sprawach o sankcję kredytu darmowego, w których termin na zgłoszenie oświadczenia o skorzystaniu z tej sankcji jest zaledwie dwunastomiesięczny, licząc od dnia wykonania umowy. Banki od miesięcy starają się przeforsować w sądach pogląd, zgodnie z którym przez wykonanie umowy należy rozumieć wypłatę środków na rzecz klienta, a nie spłatę ostatniej raty kredytu. Oczywiste jest, że banki dążą do tego, by kredytobiorcy nie mieli szansy w porę zareagować i upomnieć się o swoje prawa. Jak zatem kredytobiorcy frankowi, obserwując nieetyczne działania banków w sporze o SKD, mają silić się na wyrozumiałość w swoich procesach?

Jaka była reakcja banków i frankowych prawników na wyroki TSUE w sprawach C-752/24, C-753/24 i C-901/24?

Wróćmy jednak do reakcji, które wystąpiły w środowisku prawnym po ogłoszeniu wyroków TSUE. Wśród banków i ich pełnomocników prawnych zapanowała radość. Bankowcy poważnie liczyli się ze scenariuszem, w którym 16 kwietnia 2026 roku Trybunał zadaje im trzy nokautujące ciosy. Tak się jednak nie stało, a więc sektor nie musi już obawiać się scenariusza, w którym luka w rezerwach na ryzyka prawne kredytów frankowych powiększa się nagle o dziesiątki miliardów złotych. Wśród pełnomocników strony konsumenckiej nastroje są różne. Część frankowych prawników podchodzi do wyroków z dużym zrozumieniem. Mowa tu przede wszystkim o ekspertach z wieloletnim doświadczeniem, spośród których część zna realia unijnych postępowań od strony praktycznej. Ta grupa od początku studziła nadmierne emocje u frankowiczów, tłumacząc im, że sądy krajowe z dużą niechęcią podchodzą do argumentacji konsumentów dotyczącej przedawnienia roszczeń banku. To nie zmieniłoby się niezależnie od wyroków TSUE – miejmy na uwadze, że sędziowie podejmują niezawisłe decyzje, i choć są związani unijnymi wyrokami, to dość często interpretują je tak, jak jest im akurat wygodnie.

Druga grupa prawników pozornie akceptuje unijne stanowisko, stara się przy tym nie gasić całkowicie nadziei kredytobiorców na „darmowe” mieszkania. Na blogach tych właśnie ekspertów będziemy w następnych tygodniach czytać o wyrokach z 16 kwietnia 2026 roku w kontekście art. 5 kodeksu cywilnego i zasady czystych rąk. Na czynniki pierwsze rozbierany będzie też art. 117(1) kc, który precyzuje, w jakich sytuacjach sąd może rozważyć zastosowanie względów słuszności.

Z przepisu wynika, że sąd powinien rozważyć w szczególności długość terminu przedawnienia, zwłokę w dochodzeniu roszczenia oraz charakter okoliczności przyczyniających się do zgłoszenia roszczenia po upływie obowiązującego terminu. Przyznać trzeba uczciwie, że ten, kto zechce pielęgnować w kredytobiorcach nadzieję na „darmowe” mieszkania, ma pewne pole do popisu.

Czy teraz banki nie muszą już pilnować terminów przedawnienia swoich roszczeń?

Konstrukcja przepisów z art. 117(1) kodeksu cywilnego powinna skłaniać banki do daleko posuniętej ostrożności w pilnowaniu terminów przedawnienia roszczeń. To, że TSUE nie zakwestionował zgodności klauzuli słuszności z europejskim prawem, nie oznacza jeszcze, że powinna ona być stosowana automatycznie, bez dogłębnej analizy okoliczności, które skutkowały opóźnieniem w dochodzeniu roszczenia. Bank tym różni się od konsumenta, że posiada profesjonalny departament prawny i jest na bieżąco z krajowymi przepisami. Trudno więc wyobrazić sobie sytuację, w której spóźnia się ze złożeniem pozwu, kierowany niewiedzą.

Podobnie trudno uznać trzyletni termin na zgłoszenie roszczenia za niewystarczający do dopełnienia formalności o czasie. Nie zapominajmy również, że banki mogły zadbać o swój interes i upomnieć się o kapitał na innej drodze niż odrębny pozew. Miały przecież do dyspozycji zarzut potrącenia, który pozwalał im dokonać kompensaty wzajemnych wierzytelności w procesie zainicjowanym przez konsumenta. Banki aż do dzisiaj niechętnie korzystają z takiej możliwości. Czy zatem należy im się szczególne traktowanie na salach sądowych, w sprawach, w których spierają się z konsumentami? Jest to jedno z pytań, które będą musieli zadać sobie już wkrótce polscy sędziowie.

PODSUMOWANIE:

Wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawach C-752/24 i C-753/24 wzmacniają dotychczasową linię krajowych sądów w przedmiocie przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału. Trybunał nie powiedział w nich tak naprawdę nic nowego, nie przyznał też bankom nowych przywilejów, wykraczających poza to, co już znajduje się w kodeksie cywilnym. Mało tego, TSUE w tych wyrokach podkreślił znaczenie ochrony konsumenta i dał sądom krajowym jasno do zrozumienia, że powinny pilnować, by uznanie przedawnionego roszczenia czy przerwanie biegu terminu przedawnienia na skutek złożenia pozwu warunkowego nie ograniczały możliwości korzystania przez konsumenta z uprawnień wynikających z dyrektywy 93/13.

Z kolei wyrok C-901/24 pozostawia pewne niedopowiedzenie: można mieć bowiem wątpliwości, czy w każdym przypadku oświadczenie składane przez konsumenta przed sądem było jego dobrowolną decyzją, czy jednak stanowiło nieodłączną procedurę w dążeniu do stwierdzenia przez sąd nieważności umowy. TSUE w wyroku z grudnia 2023 roku potwierdził, że stwierdzenie nieważności umowy nie powinno zależeć od złożenia przez konsumenta sformalizowanego oświadczenia o świadomości skutków tej nieważności. Powstaje zatem pytanie, czy sąd rzeczywiście powinien uznać złożenie tego oświadczenia za czynność przerywającą bieg terminu przedawnienia roszczeń banku. Nie można wykluczyć, że któryś z krajowych sędziów zdecyduje się zadać pytania prejudycjalne dotyczące opisanej problematyki. Odpowiedź TSUE w prezentowanej kwestii z pewnością rozwiałaby wątpliwości strony konsumenckiej i pomogła w ujednoliceniu orzecznictwa.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze