Rząd ugiął się pod presją banków? Prace nad kluczową ustawą wstrzymane po słowach o „banksterce”

Czas czytania: 9 minut

Rządzący intensywnie pracują nad utwierdzeniem polskiego obywatela w przeświadczeniu, że nowa ustawa o kredycie konsumenckim ma służyć interesowi sektora bankowego, a nie klientów rynku finansowego. Dnia 22 maja br. krajowe media podały informację o wstrzymaniu prac nad projektem ustawy – przypominamy, że ów projekt to efekt dwóch lat pracy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wiele wskazuje, że wysiłki UOKiK były daremne, bo projekt wyraźnie nie przypadł do gustu kluczowym ministerstwom, a także Komisji Nadzoru Finansowego i Komitetowi Stabilności Finansowej, o bankach nawet nie wspominając. Jednym z zarzutów kierowanych pod adresem projektu jest nadmierna regulacja i zawarcie w nim przepisów, które – zdaniem rządzących – mogą skutkować przyznaniem konsumentowi zbyt daleko idących przywilejów. Rząd boi się powtórki scenariusza frankowego i kolejnej fali powództw, tym razem przeciwko sankcji kredytu darmowego. W tekście wyjaśniamy, które zapisy projektu wywołują szczególną niechęć politycznych decydentów i nadzoru finansowego. Komentujemy również najnowszy gorący spór pomiędzy szefem UOKiK, Tomaszem Chróstnym, a Komisją Nadzoru Finansowego.

Z tekstu dowiesz się:

  • Dlaczego projekt nowej ustawy o kredycie konsumenckim stanowi zagrożenie dla interesów sektora finansowego
  • Jak polski konsument mógłby skorzystać na wdrożeniu przepisów proponowanych przez UOKiK
  • Czyją stronę konfliktu biorą czołowe media ekonomiczne i z czego to może wynikać
  • Dlaczego decyzja o wstrzymaniu prac nad ustawą NIE przełoży się, przynajmniej w perspektywie długoterminowej, na poziom ochrony konsumenckiej w Polsce.

Nowa ustawa o kredycie konsumenckim stała się osią konfliktu pomiędzy UOKiK a rządem. Zaprojektowane przepisy są zbyt prokonsumenckie?

Już za kilka miesięcy, 20 listopada 2026 roku, upłynie termin pełnego wdrożenia do polskiego systemu prawnego rozwiązań zawartych w europejskiej dyrektywie CCD II, regulującej kwestie związane z kredytami konsumenckimi. Polska rozpoczęła prace nad projektem ustawy w 2024 roku – zadanie stworzenia przepisów, które zastąpią te zawarte w obowiązującej od 2011 roku ustawie o kredycie konsumenckim, zostało powierzone Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów, kierowanemu przez prezesa Tomasza Chróstnego. UOKiK, projektując nowe przepisy, wyraźnie postawił sobie za punkt honoru odpowiednie zabezpieczenie interesów słabszej strony umowy kredytowej, czyli konsumenta.

Urząd ma znakomitą wręcz wiedzę o patologiach występujących na rynku usług kredytowych i pożyczkowych – od lat wpływają do niego liczne skargi od klientów sektora, związane ze stosowaniem przez banki i instytucje pozabankowe postanowień niedozwolonych. Emanacją niezadowolenia konsumentów z warunków, na jakich banki udzielają w Polsce kredytów gotówkowych, są liczne pozwy o sankcję kredytu darmowego. Do tej pory do sądów wpłynęło ponad 20 tys. pozwów o tę sankcję, w których konsumenci powołują się na art. 45 obowiązującej ustawy o kredycie konsumenckim. Z doniesień samych bankowców wynika, że liczba reklamacji składanych w bankach, a dotyczących warunków w umowach takich kredytów, jest pięciokrotnie wyższa. Może to świadczyć o tym, że większość konsumentów odkłada decyzję o pozwie w oczekiwaniu na wyklarowanie się jednolitej linii orzeczniczej w przedmiocie zagadnień związanych z niewypełnieniem obowiązków informacyjnych przez banki, w odniesieniu do kredytów i pożyczek gotówkowych.

Jednym z głównych zarzutów kierowanych przez konsumentów pod adresem banków i instytucji pożyczkowych jest tzw. kredytowanie kosztów pozaodsetkowych. W polskim sektorze finansowym przez lata kwitł proceder polegający na uzależnianiu udzielenia kredytu/pożyczki o charakterze konsumenckim od zapłacenia przez konsumenta wysokiej prowizji bądź wykupienia u kredytodawcy drogiego ubezpieczenia. Klient nie musiał wykładać tych pieniędzy „na stół”. Kredytodawca zwykle w takich sytuacjach proponował skredytowanie tych kosztów, tj. doliczenie ich do kwoty kredytu, od której następnie były naliczane odsetki. Mechanizm ten prowadził do błędnego wyliczenia RRSO i powodował, że bank zarabiał na środkach, których nigdy nie udostępnił klientowi do ręki.

W kwietniu 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że bank nie może nakładać oprocentowania na kredytowane koszty kredytu (wyrok C-744/24), czym wywołał popłoch w sektorze finansowym. Nie jest tajemnicą, że banki obawiają się scenariusza, w którym ryzyko związane z sankcją kredytu darmowego zmaterializuje się jeszcze przed domknięciem w sądach sagi frankowej. Niepokój ten do niedawna był podsycany przez medialne doniesienia dotyczące rozwiązań projektowanych przez UOKiK w nowej ustawie o kredycie konsumenckim. Projekt ujrzał światło dzienne w sierpniu 2025 roku – spadła jednak na niego tak przytłaczająca krytyka, że UOKiK postanowił ponownie wziąć go na warsztat. Kolejna wersja projektu została udostępniona w marcu br. Także i tym razem proponowane przez UOKiK rozwiązania nie spotkały się z aprobatą rządzących, jak również Komisji Nadzoru Finansowego i Komitetu Stabilności Finansowej. Projekt został bardzo ostro skrytykowany m.in. przez Marcina Mikołajczyka, zastępcę przewodniczącego KNF, który swoją opinią na temat propozycji legislacyjnych UOKiK podzielił się z redakcją Pulsu Biznesu.

Najwięcej kontrowersji od początku wzbudzały wspomniane już przepisy dotyczące sankcji kredytu darmowego. UOKiK proponuje, by katalog naruszeń, kwalifikujących umowę do objęcia SKD, został uzupełniony o sytuację, w której bank nie zbadał należycie zdolności kredytowej klienta. Dodatkowo Urząd chciałby wprowadzić do ustawy sankcję kredytu darowanego, która miałaby dotyczyć przypadków uruchomienia kredytu bez jednoznacznej zgody konsumenta czy wręcz bez złożenia przez niego wniosku. W przypadku takiego naruszenia bank zostałby ukarany w szczególnie dotkliwy sposób: jego klient nie musiałby bowiem oddawać ani naliczonych odsetek, ani nawet samego kapitału kredytu.

Propozycje legislacyjne UOKiK w ogniu krytyki: rząd obawia się nadregulacji

Banki od miesięcy ubiegają się o wprowadzenie miarkowania sankcji – i w pewnym stopniu postulat ten został uwzględniony w projekcie ustawy, wdrażającej dyrektywę CCD II. UOKiK proponuje bowiem wprowadzenie czegoś na wzór sankcji kredytu „półdarmowego” – sankcja miałaby polegać na okrojeniu należnych bankowi odsetek o połowę. Wspomniana sankcja miałaby znaleźć zastosowanie w przypadkach niektórych naruszeń obowiązku informacyjnego.

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych propozycji UOKiK jest ta polegająca na zniesieniu górnego limitu wysokości kredytu konsumenckiego. Obecnie za kredyt konsumencki uważany jest produkt o maksymalnej wartości 255 550 zł. Tymczasem w dyrektywie CCD II występuje jedynie regulacja, zgodnie z którą limit ma zostać podniesiony do kwoty 100 tys. euro. Przedstawiciele Nadzoru Finansowego są wyraźnie zirytowani radykalnym, prokonsumenckim podejściem UOKiK. Wtóruje im zresztą Rządowe Centrum Legislacji, które w mediach forsuje narrację o „gold platingu” czyli nadregulacji. Pełne obaw co do skutków ustawy są Ministerstwo Sprawiedliwości (które nie chce kolejnej fali powództw przeciwko bankom) i Ministerstwo Finansów (które drży o wyeksponowanie sektora bankowego na nadmierne ryzyko).

Krytycznie do projektu ustawy jest oczywiście nastawiony sam sektor bankowy, który obawia się, że proponowane przez UOKiK rozwiązania wygenerują kolejne ryzyka prawne, w dodatku dotyczące produktów, w których obecnie występują one w stopniu umiarkowanym lub wręcz marginalnym. Wejście w życie ustawy w zaprojektowanym kształcie oznaczałoby rozpostarcie parasola ochrony konsumenckiej nad tymi klientami rynku, którzy pożyczają od banków miliony.

Naszym zdaniem może wzbudzać podejrzenia to, że zarówno bankom, jak i regulatorom zależy na pozbawieniu takich klientów rozszerzonej ochrony. Bardzo zastanawiają nas powody, dla których nadzorcy usilnie dążą do zwolnienia banków z wykazywania się szczególną starannością w realizowaniu obowiązków informacyjnych wobec klientów pożyczających kwoty powyżej 100 tys. euro. Logika podpowiada, że im wyższa kwota pożyczki, tym bank lepiej powinien zabezpieczyć ryzyka po stronie klienta, a tymczasem w Polsce koncepcja ustawowej ochrony jest stawiana na głowie.

Prezes UOKiK bez litości o sektorze finansowym w Polsce: typowa banksterka. Reakcja KNF była błyskawiczna

Brak elementarnej logiki w zachowaniu rządzących wyraźnie wyprowadza z równowagi samego prezesa UOKiK, Tomasza Chróstnego. Przed kilkoma dniami prezes Urzędu w rozmowie z Onetem krytycznie wypowiedział się o polskim sektorze finansowym, którego przedstawiciele mogą się, jego zdaniem, niekiedy jawić jako „typowa banksterka”. Chróstny w rozmowie z Onetem podkreślił, że UOKiK, wbrew głosom krytyków, ma odpowiednie doświadczenie do stworzenia projektu ustawy. Przypomniał, że urząd od kilkudziesięciu lat implementuje przepisy europejskie i wprowadza akty prawne, dysponuje też wyspecjalizowanymi w tym kierunku kadrami.

Co więcej, prezes zdradził, że UOKiK słyszał od niektórych ministerstw, że może za bardzo wsłuchuje się w głos strony społecznej. Z wypowiedzi wynika, że sugerowano mu przyśpieszenie prac nad ustawą poprzez nawiązanie dialogu bezpośrednio z interesariuszami. Prezes UOKiK nie ma złudzeń – wg niego banki chciałyby realizować swoje czynności w dotychczasowy sposób, często z poszkodowaniem strony konsumenckiej, w dodatku unikając przy tym odpowiedzialności.

Już następnego dnia wypowiedź Tomasza Chróstnego spotkała się z ripostą zastępcy przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, Marcina Mikołajczyka, tego samego, który ostro krytykował projekt ustawy o kredycie konsumenckim na łamach Pulsu Biznesu. W ocenie wiceszefa Nadzoru wypowiedź Chróstnego urąga standardom bezstronności i profesjonalizmu, których należy oczekiwać od przedstawicieli państwa. Jako przedstawiciel KNF Mikołajczyk sprzeciwił się stygmatyzowaniu rynku finansowego i przedstawianiu go w roli czarnego charakteru. Określenie sektora mianem „banksterki” uznał za nieakceptowalne.

Taka retoryka podważa bezpieczeństwo i stabilność obrotu gospodarczego oraz tworzy napięcia i konflikty między konsumentami a przedsiębiorcami. Szczególnie niebezpieczne konsekwencje może to wywoływać w sektorze bankowym, którego fundamentem jest zaufanie” – skonstatował wiceszef KNF.

Podwójne standardy w KNF: wybiórczy profesjonalizm i żonglowanie odpowiedzialnością

Chcemy zwrócić uwagę na dwa aspekty poruszone w wypowiedzi Mikołajczyka: konieczność zachowania bezstronności przez przedstawicieli państwa oraz zaufanie jako fundament funkcjonowania sektora. W odniesieniu do kwestii pierwszej, chcielibyśmy, skłonić naszych Czytelników do refleksji nad tym, jak wysoki był poziom bezstronności u Jacka Jastrzębskiego, przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, w październiku 2022 roku, gdy miał przyjemność gościć w Luksemburgu, na posiedzeniu w sprawie C-520/21.

Wówczas Jastrzębski przekonywał sędziów TSUE, że bankom należy się od frankowiczów wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału. Przewodniczący KNF sugerował przy tym, że jeśli banki nie otrzymają takiego wynagrodzenia, to może się to skończyć upadłościami w sektorze. Jego wypowiedź była tak jednostronna, że spotkała się ze zdecydowaną reakcją jednego z sędziów, który wprost zapytał Jastrzębskiego, czy w świetle prezentowanych przez niego twierdzeń o rzekomym zagrożeniu dla stabilności systemu finansowego, cały ten rynek został w Polsce oparty na nieuczciwości, a także czy nie należałoby tego naprawić.

Drugą kwestią jest wspomniane przez Mikołajczyka zaufanie, będące fundamentem sektora bankowego. W tym miejscu warto przypomnieć, że jeszcze pod koniec 2024 roku w sądach toczyło się ok. 204 tys. postępowań przeciwko bankom o kredyty frankowe. Obecnie takich postępowań jest ok. 150 tys., jednak liczba spraw, w których pozywanym jest bank, właściwie nie topnieje, bo dochodzą kolejne wątpliwości prawne, dotyczące między innymi sankcji kredytu darmowego czy klauzul zmiennego oprocentowania.

W sprawach frankowych banki przegrywają ok. 98 proc. postępowań sądowych, a łączny koszt poniesiony przez sektor w związku z tymi procesami przekroczył już 100 mld zł. Kto w takim razie odpowiada za to, że banki jawią się Polakom jako czarne charaktery? Naszym zdaniem odpowiedzialnością za ten stan rzeczy z pewnością nie należy obarczać prezesa UOKiK. Jesteśmy zdania, że winni negatywnego odbioru społecznego działań sektora są sami bankowcy, latami unikający odpowiedzialności za wprowadzenie do obrotu setek tysięcy wadliwych umów, a także przedstawiciele nadzoru finansowego, którzy ze swojego urzędu uczynili smutną karykaturę.

Co więcej, uważamy, że sposób, w jaki czołowe media w kraju relacjonują cały konflikt na linii UOKiK – przeciwnicy rozwiązań zawartych w projekcie, jest daleki od obiektywnego.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Polska to jedyny kraj z sankcją kredytu darmowego? Tak twierdzą „duże” media…

Duże redakcje bardzo wiele miejsca w swoich publikacjach poświęcają na wypowiedzi krytyków projektu i nie próbują nawet konfrontować tych krytycznych uwag ze stanem faktycznym. Nie są prostowane oczywiste nieprawdy, jak na przykład kłamstwo dotyczące tego, że Polska jest jedynym krajem, w którym funkcjonuje sankcja kredytu darmowego. Tymczasem podobne zapisy, dopuszczające możliwość pozbawienia banku odsetek od udzielonego kredytu, funkcjonują między innymi we Francji, Niemczech i w Czechach. Przedstawianie Polski jako jedynego kraju, w którym obowiązują tego rodzaju przepisy, ma – w naszej ocenie – na celu przygotowanie gruntu pod złagodzenie obowiązującego prawa, oczywiście na korzyść sektora bankowego.

Bankowcy doskonale wiedzą, jak grać na nastrojach społecznych i systematycznie testują w mediach kolejne „spiny” (podejmują próby kształtowania medialnego przekazu) o rzekomych negatywnych skutkach zwiększonej ochrony konsumenta. W ostatnich tygodniach media, ku uciesze sektora bankowego, przekonują polskie społeczeństwo, że przeregulowanie rynku usług finansowych prowadzi do rozrostu w naszym kraju szarej strefy. Konsument, któremu bank odmawia kredytu na skutek przyjęcia zbyt restrykcyjnych kryteriów oceny, nie rezygnuje z zaciągnięcia zobowiązania. Po prostu pożycza pieniądze od instytucji spoza oficjalnego systemu finansowego, która nie musi przestrzegać reguł nałożonych na banki.

Te doniesienia nie najlepiej komponują się z obiektywnymi danymi, według których wartość rynku pożyczek wzrosła, i to w zaledwie 2 lata, z poziomu 8,5 mld zł do 25,5 mld zł. Te dane najwyraźniej nie przemawiają do strony rządowej, która 22 maja br. podjęła decyzję o wstrzymaniu prac nad ustawą o kredycie konsumenckim. O tym, że rząd opracuje nową propozycję ustawy, poinformował w piątek Maciej Berek, minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Jak wyjaśnił we wpisie na platformie X.com, „Musimy to zrobić szybko, ale kluczowe jest wyeliminowanie ryzyka nadregulacji i prawidłowe implementowanie wymagań UE”.

Napisanie nowej ustawy nic nie da. Rytm w sprawach przeciwko bankom jest nadawany przez TSUE

Rząd wyraźnie nie rozumie, że odstąpienie od propozycji opracowanych przez UOKiK wcale nie poprawi sytuacji sektora bankowego, który nie jest w stanie uciec od odpowiedzialności za już popełnione błędy. Nie zapominajmy, że wzorce umowne oferowane przez banki są przedmiotem pogłębionych analiz najlepszych kancelarii prawnych w kraju. Podmioty reprezentujące interesy konsumentów zachęcają sędziów do kierowania zagadnień budzących wątpliwości prawne bezpośrednio do TSUE. Każde kolejne pytanie prejudycjalne generuje po stronie sektora nowe ryzyko – nie dziwi zatem, że w licznych przypadkach, w odniesieniu do roszczeń z tytułu SKD, banki wolą uznać powództwo klienta, byleby tylko sprawa zniknęła z unijnej wokandy.

Nie każdą sprawę udaje się jednak storpedować: krajowi sędziowie oczywiście zauważają zależność pomiędzy zadaniem w sprawie pytań prejudycjalnych a uznaniem powództwa kredytobiorcy. W wielu przypadkach nie chcą pozwolić, by bank w sposób instrumentalny wykorzystywał prawo i wręcz optują za wydaniem przez TSUE orzeczenia w sprawie. Obecnie polscy konsumenci czekają na stanowisko Trybunału w sprawie C-831/24, w której organ odsyłający pyta o to, czy istnieje konieczność badania przez sąd krajowy wszystkich przesłanek do zastosowania sankcji kredytu darmowego. Chodzi o to, czy sąd musi analizować całą umowę pod kątem wystąpienia w niej jakichkolwiek niezgodności z ustawą, czy może się ograniczyć do uchybień wskazanych w pozwie. Jeżeli TSUE przyjmie pogląd, zgodnie z którym każdorazowo konieczna jest pełna analiza treści umowy, skutkiem będzie znaczące wzmocnienie ochrony konsumenckiej, i to bez jakichkolwiek krajowych ingerencji legislacyjnych.

PODSUMOWANIE:

Sektor bankowy po raz kolejny udowadnia, jak ogromny ma wpływ na działania politycznych decydentów. Wystarczyło, że prezes UOKiK użył w kontekście przedstawicieli tego sektora określenia „banksterka”: kilkadziesiąt godzin później projekt ustawy, nad którą urząd pracował dwa lata, przeszedł do historii. Rząd zapowiedział stworzenie nowego projektu, jednak czasu pozostało bardzo niewiele – implementacja unijnej dyrektywy CCD II powinna się odbyć nie później niż 20 listopada 2025 roku, a obowiązek stosowania nowych przepisów powstanie z dniem 20 listopada 2026 roku. Tymczasem na kilka miesięcy przed powstaniem tego obowiązku nasz kraj rozpoczyna prace nad ustawą od nowa, ignorując rozwiązania wypracowane przez jeden z nielicznych prokonsumenckich urzędów w kraju.

Priorytetem rządu jest podobno przeciwdziałanie nadregulacji, a pretekstem do obrania tego kierunku jest rzekomy rozrost w naszym kraju szarej strefy w oferowaniu pożyczek. Tym samym dla politycznych decydentów, jak i dla nadzorców rynku, kluczowym wyzwaniem w tworzeniu nowych przepisów staje się to, by Polska przypadkiem nie objęła konsumentów większą ochroną, niż wymaga tego unijna dyrektywa.

W postawie rządzących nie widać jakichkolwiek przejawów zainteresowania zmotywowaniem sektora bankowego do realizowania wysokich standardów informacyjnych, również wobec klientów zaciągających zobowiązania, których wartość przekracza 100 tys. euro. Cel jest oczywisty: do sądów ma trafiać jak najmniej spraw przeciwko bankom. Co szczególnie niepokojące, rząd w swojej krytyce projektu ustawy autorstwa UOKiK nie podkreśla potrzeby odpowiedniego wyważenia interesów stron, a koncentruje się przede wszystkim na interesie sektora bankowego. Wniosek jest brutalny w swej prostocie.

W tym konflikcie nie ma miejsca na sentymenty: nie chodzi o pojedyncze przypadki kwestionowania postanowień umownych, a o problem systemowy, o trudnym do oszacowania koszcie ryzyka. Rządzący wiedzą, że powtórka ze scenariusza frankowego może wywołać w sądach załamanie o nieznanej skali, a także wygenerować potrzebę zawiązania kolejnych wielomiliardowych rezerw w sektorze. W konsekwencji mogłoby dojść do splotu dwóch negatywnych okoliczności: kryzysu w polskim sądownictwie i krachu w gospodarce – a to gotowy przepis na szybką utratę władzy.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze