Miliony polskich kredytów mogą stać się darmowe. Wyrok TSUE w drodze, w czwartek 11 czerwca opinia rzecznika w sprawie C-831/24 (Machski)

Czas czytania: 9 minut

Po bardzo długim okresie, w którym, w kontekście sankcji kredytu darmowego, działo się przed TSUE naprawdę niewiele, przyszedł sezon zmian. Początkiem tego sezonu był oczywiście kwietniowy wyrok Trybunału w sprawie C-744/24. Kredytobiorcy dopiero co zdążyli ochłonąć po tym niezwykle korzystnym dla nich orzeczeniu, a TSUE szykuje im kolejną porcję emocji. Już w czwartek, 11 czerwca 2026 roku, Rzecznik Generalny TSUE wypowie się w sprawie C-831/24, zainicjowanej pytaniami prejudycjalnymi Sądu Rejonowego w Białymstoku. Oczywiście, opinia Rzecznika Generalnego to nie to samo, co wyrok, niemniej jednak będzie ważną przesłanką dla rządzących (i dla samych banków), mającą wpływ na przyszłe działania w obszarze SKD. Najważniejsze pytanie brzmi dzisiaj: czy rząd pozwoli, by sprawy o sankcję kredytu darmowego toczyły się naturalnym biegiem, czy jednak zdecyduje się na ustawową ingerencję, której zabrakło, gdy do sądów trafiały pierwsze pozwy frankowe?

Z tekstu dowiesz się:

  • Czego dotyczą pytania prejudycjalne sądu odsyłającego w sprawie C-831/24 i w jaki sposób mogą wpłynąć na sytuację konsumentów w procesach z bankami
  • Na co już teraz mogą liczyć polscy kredytobiorcy, sądzący się o SKD, i na ile ich sytuację zmienił wyrok Trybunału z 23 kwietnia br.
  • Jaką strategię obierają przedstawiciele sektora bankowego, ze Związkiem Banków Polskich na czele, po głośnych słowach prezesa UOKiK, skierowanych pod ich adresem.

W ponad miesiąc od wyroku C-744/24 pozycja procesowa konsumentów w sprawach SKD wciąż jest niepewna. To może się zmienić już niebawem

Nawet 30 tys. spraw o sankcję kredytu darmowego mogło trafić do tej pory do krajowych sądów. Oficjalne dane niestety nie są znane, a te, które są w ostatnich tygodniach podawane przez przedstawicieli sektora bankowego, cechuje dość duża rozbieżność. Nie sama liczba toczących się spraw jest jednak najistotniejsza. Ważne jest to, że klienci sektora złożyli do tej pory ok. 100 tys. reklamacji, w których powołują się na wspomnianą sankcję. Reklamacje te mogą wkrótce przełożyć się na falę powództw. Póki co jednak większość kredytobiorców (i firm skupujących od nich wierzytelności) spokojnie czeka na wyklarowanie się krajowej linii orzeczniczej w kwestii SKD. Ta aktualnie wciąż jest niejednolita, i trudno się temu dziwić – wszak nierozwianych wątpliwości interpretacyjnych dotyczących sankcji nadal jest cała masa.

Doświadczeni prawnicy, wyspecjalizowani w sprawach przeciwko bankom, spodziewają się, że wyrok Trybunału w sprawie C-744/24, wydany 23 kwietnia 2026 roku, doprowadzi do przełomu w orzecznictwie – na to jednak trzeba czasu. Pierwsze zmiany są już widoczne, choć oczywiście przedstawiciele sektora mówią o nich zupełnie inaczej niż reprezentanci strony konsumenckiej.

Wg banków piłka wciąż pozostaje po ich stronie. Przykładowo Piotr Bodył Szymala, doradca prezesa Erste Banku (następcy prawnego Santander Banku) stwierdził w rozmowie z PAP Biznes, że po wspomnianym wyroku TSUE „minimalnie pogorszyła się statystyka wygrywalności tych spraw przez banki na poziomie sądu w drugiej instancji, ale cały czas ponad dwie trzecie wygrywają banki”. W podobne tony uderza również mec. Wojciech Wandzel, znany prawnik reprezentujący w sądach interesy banków. Wg niego pozwy o SKD nadal są przez sądy masowo oddalane, zaś sami orzecznicy stają na stanowisku, zgodnie z którym naliczanie przez kredytodawcę oprocentowania od kredytowanych kosztów nie pociąga za sobą sankcji w postaci darmowego kredytu.

Odmiennie sytuację przedstawiają prawnicy konsumentów, których pogląd na sprawę został zaprezentowany w tekście serwisu prawo.pl z 8 czerwca br. Zamieszczono w nim między innymi wypowiedź adwokat Karoliny Pilawskiej, znanej „frankowej” prawniczki, prowadzącej również sprawy o sankcję kredytu darmowego. W ocenie mec. Pilawskiej po wyroku C-744/24 banki nadal uzyskują korzystne rozstrzygnięcia w istotnej liczbie spraw, trend zaczyna się jednak wyraźnie zmieniać na korzyść strony konsumenckiej. Co istotne, w prowadzonych przez siebie sprawach prawniczka zauważa zmianę podejścia sędziów, którzy jeszcze niedawno oddalali pozwy kredytobiorców, obecnie zaś coraz częściej uwzględniają ich roszczenia.

Z kolei mec. Bartosz Czupajło zwraca uwagę na ubiegłotygodniową serię prokonsumenckich wyroków wydanych w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Mowa o II instancji tego sądu, gdzie rozpoznano apelacje złożone przez kredytobiorców, w których odwoływali się oni od niekorzystnych dla nich wyroków wydanych przez sąd rejonowy.

Konsument ma rok na złożenie oświadczenia o skorzystaniu z SKD… ale od kiedy?

Choć wyrok z 23 kwietnia 2026 roku bez wątpienia jest korzystny dla strony konsumenckiej, to w kwestii stosowania sankcji kredytu darmowego wciąż pozostaje wiele wątpliwości. Sądy nie wiedzą przede wszystkim, jak liczyć termin przedawnienia roszczeń kredytobiorcy. Przypominamy, że zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami, konsument, posiadacz umowy kredytu gotówkowego, może złożyć w banku oświadczenie o skorzystaniu z SKD maksymalnie do 12 miesięcy od… no właśnie. Od jakiego momentu? Logika (i szereg argumentów prawnych, regularnie przytaczanych przez pełnomocników kredytobiorców) podpowiada, że ów termin powinien być liczony od momentu całkowitego wykonania umowy, co należy rozumieć, jako rozliczenie się stron ze świadczeń. Najprościej rzecz ujmując, kredytobiorca powinien mieć na skorzystanie z sankcji rok, licząc od daty spłacenia ostatniej raty.

Banki przyjmują jednak inną perspektywę. Według nich termin na zgłoszenie oświadczenia o SKD powinien być liczony od uruchomienia kredytu, czyli od udostępnienia klientowi kapitału. W takim przypadku oczywiście okazałoby się, że większość roszczeń kredytobiorców jest już przedawniona. I ta kwestia niebawem powinna zostać wyjaśniona przez TSUE. W kwietniu br. do Trybunału wpłynęły bowiem pytania krakowskiego sądu, z których jedno dotyczy właśnie rocznego terminu na skorzystanie przez konsumenta z sankcji. Ponieważ jest to sprawa niedawno zarejestrowana, wyroku w niej powinniśmy spodziewać się w perspektywie kilkunastu miesięcy.

Znacznie wcześniej Trybunał wypowie się na temat zagadnień zawartych w pytaniach zarejestrowanych pod sygnaturą C-831/24 (przydomek Machski). Opinia Rzecznika Generalnego TSUE w niniejszej sprawie została zaplanowana na 11 czerwca 2026 roku. Praktyka pokazuje, że odstęp pomiędzy opinią RG a samym wyrokiem TSUE wynosi zwykle kilka miesięcy. O co pyta sąd odsyłający w sprawie C-831/24?

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Rzecznik Generalny TSUE oceni, czy sąd krajowy powinien z urzędu badać treść kwestionowanej przez konsumenta umowy kredytowej

W pytaniu pierwszym organ dąży do ustalenia, jaki jest zakres obowiązków krajowego sądu rozpatrującego sprawę o SKD, wytoczoną przez konsumenta instytucji finansowej. Czy sąd ma obowiązek zbadać całą umowę pod kątem wszelkich naruszeń prawa krajowego, kwalifikujących ją do objęcia SKD, czy powinien ograniczyć się jedynie do zbadania tych naruszeń, na które powołuje się sam konsument w przesłanym kredytodawcy oświadczeniu? Jeżeli Rzecznik Generalny, a następnie sam Trybunał, opowie się za gruntownym zbadaniem treści umowy, banki będą mieć bardzo poważny problem. Nie wystarczy wówczas, że przygotują kompleksową linię argumentacyjną dotyczącą zastrzeżeń konsumenta wyrażonych w oświadczeniu (a następnie w pozwie). Będą musiały liczyć się z wystąpieniem scenariusza, w którym sąd dostrzega w umowie zupełnie inne braki informacyjne czy uchybienia, i w efekcie zasądza na rzecz powoda sankcję kredytu darmowego, niezależnie od tego, czy użyta przez niego argumentacja była poprawna.

W tym miejscu należy podkreślić, że część kredytobiorców na etapie przedprocesowym nie korzysta z pomocy profesjonalnego pełnomocnika prawnego. Oświadczenia o skorzystaniu z SKD, które otrzymują banki, często są więc sporządzone w sposób amatorski, lakoniczny, bez wyszczególnienia pełnego katalogu naruszeń i odniesienia się do stosownych przepisów. Fakt ten bezlitośnie wykorzystują banki, które na etapie procesu sądowego starają się obalić takie oświadczenie, co niestety, w części przypadków się udaje. Prokonsumencka odpowiedź TSUE na pytanie pierwsze znacząco wzmocniłaby ochronę polskich konsumentów i upewniła sędziów co do istnienia obowiązku analizy całej umowy kredytowej z urzędu. Wielu doświadczonych prawników, wyspecjalizowanych w reprezentowaniu konsumentów, uważa, że tak się właśnie stanie.

Dwa pozostałe pytania sądu odsyłającego dotyczą przedterminowej spłaty kredytu konsumenckiego. Sąd dopytuje Trybunał o obowiązki informacyjne spoczywające na banku, związane z tą procedurą, a także o potencjalne konsekwencje niedopełnienia tych obowiązków przez przedsiębiorcę. Od odpowiedzi na te pytania zależeć będzie, czy konsumenci zyskają szanse na darmowy kredyt w przypadku niedostatecznie szczegółowej informacji o wspomnianej procedurze.

Banki dostosowują swoją strategię komunikacyjną po głośnej wypowiedzi prezesa UOKiK. Sektor apeluje o dialog

Przed trzema tygodniami w mediach wybuchła głośna afera, zapoczątkowana przypływem niekontrolowanej i zupełnie niedyplomatycznej szczerości prezesa UOKiK. Tomasz Chróstny w rozmowie z Onetem bardzo krytycznie wypowiedział się o polskim sektorze bankowym, nazywając go banksterką. Dał też do zrozumienia, że w trakcie prowadzonych przez urząd prac nad ustawą o kredycie konsumenckim pojawiały się sugestie od niektórych resortów, wg których projektodawca nadmiernie wsłuchuje się w głos strony społecznej, podczas gdy powinien prowadzić dialog bezpośrednio z interesariuszami.

Po tak ostrych, pozbawionych pudru słowach prezesa UOKiK, sektor musiał przemodelować swój przekaz medialny. Gdyby bankowcy w rozmowach z dziennikarzami zaczęli atakować szefa UOKiK, sprowadziliby na siebie niepotrzebną uwagę polskiego konsumenta. Banki wiedzą doskonale, ile straciły na bezpardonowym atakowaniu kredytobiorców w okresie masowego wpływu spraw sądowych o kredyty frankowe. Dodatkowo mają świadomość tego, że polscy konsumenci nie odbierają słów prezesa UOKiK jako niewłaściwych czy nielicujących z powagą urzędu. Tego rodzaju krytyka posypała się natomiast z organów administracji publicznej, w tym ze strony Komisji Nadzoru Finansowego i Ministerstwa Finansów. Prezes UOKiK był za swoje słowa krytykowany również przez ministra Macieja Berka, odpowiedzialnego za nadzór nad wdrażaniem polityki rządu.

Banki uznały najwyraźniej, że w odbiorze opinii publicznej wypadną korzystniej, jeśli zaczną tonować nastroje. Nie mają już zresztą większych powodów do wojowania z prezesem UOKiK – decyzja o odebraniu mu upoważnienia do prowadzenia prac nad ustawą o kredycie konsumenckim zapadła 18 maja, na kilka dni przed jego rozmową z Onetem. Obecnie wiadomo, że prace nad projektem rozpoczną się od nowa i będą prowadzone w Ministerstwie Sprawiedliwości, któremu pomagać będzie resort finansów. Banki nie muszą obawiać się intencji obu tych ministerstw: podczas gdy pierwsze jest zainteresowane tym, by Polacy nie bombardowali sądów masowymi sprawami o abuzywne kredyty, drugie ma podobne priorytety co KNF. Chce po prostu, by pozycja polskich banków pozostała niezagrożona, bo stan tych instytucji przekłada się w sposób bezpośredni na kondycję krajowej gospodarki.

W zakresie sankcji banki „oczekują odpowiedzialności proporcjonalnej”. Sektor walczy o miarkowanie SKD

Wyrazem nowej strategii sektora bankowego są ostatnie wypowiedzi prezesa ZBP, Tadeusza Białka, publikowane w mediach. Przykładem niech będzie komunikat opublikowany w Business Insider dnia 3 czerwca br. Czytamy w nim, że prezes Związku Banków Polskich nie chce spierać się z szefem UOKiK, uważa przy tym, że w sprawie kredytu konsumenckiego, zamiast eskalacji napięć między instytucjami, potrzebna jest rzeczowa rozmowa. Białek broni roli banków w konsultacjach publicznych nad ustawą, wskazując, że konsultacje są właśnie po to, aby wszystkie zainteresowane podmioty, organizacje i instytucje, jak również przedstawiciele strony eksperckiej, mogli zająć głos w sprawie praktycznych skutków generowanych przez projektowane rozwiązania.

Prezes ZBP wziął w obronę Komisję Nadzoru Finansowego, która jego zdaniem patrzy na rynek szerzej niż tylko z perspektywy ochrony praw konsumenta, uwzględniając przy tym stabilność systemu finansowego. W ocenie Tadeusza Białka „profesjonalny proces legislacyjny powinien polegać właśnie na ważeniu różnych wartości: ochrony konsumenta, pewności prawa, stabilności rynku, sprawności sądów i dostępności finansowania.”

Szef ZBP polemizuje też z opinią, jakoby sektorowi bankowemu zależało na unikaniu odpowiedzialności za naruszenia. Przedstawia pogląd, zgodnie z którym banki „oczekują odpowiedzialności proporcjonalnej”, dając do zrozumienia, że występują znaczące różnice pomiędzy sytuacją, w której doszło do poważnego naruszenia interesu konsumenta, a taką, w której pomiędzy stronami toczy się spór interpretacyjny lub gdy chodzi o „uchybienie techniczne”, pozostające bez realnego wpływu na decyzję klienta czy na możliwość oceny zakresu zobowiązania.

O samej sankcji prezes Związku Banków Polskich mówi, że „powinna być realna i skuteczna, ale nie może być instrumentem automatycznym, oderwanym od charakteru naruszenia.” Jest to oczywiste nawoływanie do wprowadzenia w Polsce przepisów miarkujących sankcję, w zależności od skali naruszenia, co nie jest w tym środowisku żadną nowością. Bankowcy apelują o wprowadzenie takiego rozwiązania legislacyjnego od wielu miesięcy. Bardzo liczyli zresztą, że podobne zapisy znajdą się w ustawie o kredycie konsumenckim, projektowanej przez UOKiK, srogo się jednak zawiedli. Urząd przygotował bowiem projekt rozszerzający katalog naruszeń objętych sankcją, rezygnując przy tym z dodania w ustawie górnej granicy wartości kredytu konsumenckiego. Gdyby te przepisy weszły w życie, ochrona wynikająca z SKD zostałaby rozciągnięta na zobowiązania wykraczające poza kwotę 255 550 zł (jest to górna granica kwotowa dla kredytu konsumenckiego, wpisana do obowiązującej ustawy) czy 100 tys. euro (tak ma wyglądać górny limit przewidziany dla kredytów konsumenckich w dyrektywie unijnej CCD2, która, w teorii, ma zostać zaimplementowana do krajowych przepisów maksymalnie do 20 listopada 2026 roku).

Teraz prace nad ustawą rozpoczną się na nowo, nie dziwi zatem, że banki chcą mieć wpływ na ostateczny kształt projektu. Wiedzą przecież doskonale, że od treści tej ustawy zależeć będzie skala przyszłych ryzyk prawnych i finansowych, związanych z kredytami i pożyczkami gotówkowymi. Co więcej, istnieje realna szansa, że w nowej ustawie nie będzie precyzyjnych regulacji odnoszących się do sankcji kredytu darmowego. Z zapowiedzi przedstawicieli rządu jasno wynika, że nowy projekt ma być wolny od jakichkolwiek nadregulacji względem przepisów unijnych. Jeżeli więc dyrektywa CCD2 nie uwzględnia jakiegoś narzędzia bądź mechanizmu, najprawdopodobniej nie pojawi się on w krajowym akcie prawnym.

Minister sprawiedliwości chce ustawy o sankcji kredytu darmowego. To kolejna wielka szansa dla banków?

Przed kilkoma dniami, podczas Europejskiego Kongresu Finansowego, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek dał do zrozumienia, że istnieje potrzeba wprowadzenia ustawy o sankcji kredytu darmowego. Mowa o odrębnym do ustawy o kredycie konsumenckim akcie prawnym, który regulowałby kwestie związane z SKD. Szef resortu nie kryje, że potrzeba stworzenia zbioru takich przepisów jest motywowana chęcią zapobieżenia kolejnej fali powództw przeciwko bankom. Słysząc taką argumentację, bankowcy są spokojni o kształt przyszłych przepisów, wiedzą bowiem, że ich interes jest w tym przypadku zbieżny z interesem samego ministerstwa.

Na chwilę obecną nie wiadomo, kiedy miałaby ewentualnie powstać ta ustawa, kto miałby zostać zaproszony do prac nad nią i jakie miałyby być jej główne założenia. Chcemy wierzyć, że projektodawca zadba o przeprowadzenie rzetelnych konsultacji publicznych i wysłucha zdania strony konsumenckiej, czego wyraźnie zabrakło podczas prac nad ustawą frankową.

PODSUMOWANIE:

Jeden prokonsumencki wyrok TSUE odnoszący się do sankcji kredytu darmowego to za mało, by linia orzecznicza krajowych sądów zmieniła się z dnia na dzień. Zmiany w polskim wymiarze sprawiedliwości, jak zwykle, zachodzą powoli. W kilka tygodni od orzeczenia C-744/24 niektórzy sędziowie, sceptycznie nastawieni do roszczeń konsumenckich, zrewidowali swoje podejście do spraw o SKD i zaczęli wydawać korzystne dla kredytobiorców wyroki. Zmiana trendu orzeczniczego jest szczególnie widoczna w wydziale odwoławczym Sądu Okręgowego w Warszawie, w którym rozpatrywane są apelacje konsumentów w sprawach o SKD.

Banki bagatelizują oczywiście skalę sukcesów strony konsumenckiej, dbając w ten sposób o utrwalenie w mediach przekazu, zgodnie z którym, wyrok TSUE z 23 kwietnia br. nic tak naprawdę nie zmienia. Tymczasem do Luksemburga wpływają kolejne pytania prejudycjalne, w tym dotyczące rocznego terminu na zgłoszenie w banku oświadczenia o skorzystaniu z SKD. Sprawa otrzymała sygnaturę C-433/26, a wyrok w niej może zapaść już w przyszłym roku.

Znacznie wcześniej, 11 czerwca br., Rzecznik Generalny TSUE wypowie się w sprawie C-831/24, prezentując między innymi swój pogląd w kwestii tego, czy sąd krajowy ma obowiązek zbadania wszystkich istniejących w umowie przesłanek do zastosowania sankcji kredytu darmowego. Wyrok ten będzie mieć szczególne znaczenie dla kredytobiorców, którzy złożyli swoje oświadczenia w bankach, posiłkując się gotowymi wzorcami bądź bazując na wiedzy własnej. Na chwilę obecną profesjonalnie sporządzona treść oświadczenia o skorzystaniu z SKD może mieć znaczący wpływ na szanse kredytobiorcy w procesie z bankiem. Wyrok TSUE zdecyduje o tym, czy tak powinno pozostać, czy wręcz przeciwnie.

Kierunek orzeczniczy obrany przez unijny Trybunał w sprawach SKD przełoży się najprawdopodobniej na determinację, z jaką Ministerstwo Sprawiedliwości będzie dążyć do legislacyjnego uregulowania tej sankcji. Celem nadrzędnym resortu zdaje się nie, o ironio, sprawiedliwość, czy ochrona polskiego obywatela przed nieetycznymi praktykami banków. Chodzi o to, by sądy otrzymywały mniej spraw przeciwko bankom – a tego, niestety, nie da się osiągnąć, przyjmując prokonsumencką postawę.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze