120 tysięcy reklamacji zalało banki. Zaczęły oddawać pieniądze bez sądu

Czas czytania: 9 minut

Banki potrzebowały dwóch unijnych wyroków w „polskich” sprawach o SKD, by ruszyć z pierwszymi działaniami, obmierzonymi na minimalizację ryzyka prawnego. Szczególne znaczenie ma tu oczywiście wyrok TSUE z 23 kwietnia, który pozbawił bankowców złudzeń co do tego, że będzie im nadal wolno zarabiać na odsetkach od skredytowanych kosztów kredytu. Mobilizacja w sektorze jest potężna, natomiast środki ochrony przed roszczeniami kredytobiorców są bardzo różne. Sprawdźmy zatem, na co mogą liczyć klienci poszczególnych banków, chcący odzyskać nienależnie pobrane od nich odsetki. Czy na tym etapie reklamacja załatwia sprawę? A może po sprawiedliwość wciąż trzeba iść do sądu?

Z tekstu dowiesz się:

  • Jak giełdowe banki zmieniły swoje podejście do roszczeń o sankcję kredytu darmowego po 23 kwietnia 2026 roku
  • Które banki już teraz zawiązują rezerwy na ryzyko prawne SKD, a które póki co korygują wyniki
  • Który bank jest gotów do automatycznego rozliczenia nadmiarowych odsetek, pobranych od wyroku TSUE
  • Czy kredytobiorcy powinni zadowolić się zwrotem części nienależnie pobranych odsetek, czy może mają prawo oczekiwać od banków czegoś więcej.

W sądach trwa wojna o darmowe kredyty. Po wyroku TSUE banki są gotowe uznać część zgłaszanych roszczeń

Spór o sankcję kredytu darmowego nabiera tempa, a przyczynił się do tego Trybunał Sprawiedliwości UE, który w wyroku C-744/24 z 23 kwietnia 2026 roku potwierdził to, o czym prawnicy, reprezentujący w sądach konsumentów, wiedzieli od dawna: bank (ani inna instytucja finansowa) nie może pobierać od konsumenta odsetek od kwot, których mu nie udostępnił. Jeśli bank postanowił skredytować prowizję bądź inne koszty kredytowe, nie może tych skredytowanych kosztów obciążać oprocentowaniem.

Taki wyrok to dla banków spory problem, ponieważ praktyka kredytowania kosztów kredytu i pobierania od nich odsetek była w sektorze bardzo powszechna. Banki zaczęły od niej odchodzić dopiero na przełomie 2023 i 2024 roku, czyli wówczas gdy w sprawie SKD zaczęło się już robić gorąco. Obecnie na rynku usług finansowych próżno szukać produktów, w których bank jest gotów skredytować prowizję i pobrać z tego tytułu odsetki. Nie wystarczy jednak, by banki usunęły takie kredyty i pożyczki ze swojej oferty. Kredytobiorcy mają prawo żądać zwrotu nienależnie spełnionych świadczeń – i robią to na masową skalę.

Jak wynika z ustaleń Związku Banków Polskich, do końca II kwartału 2026 roku 15 banków otrzymało łącznie 120 tys. reklamacji i 34 tys. pozwów o SKD. Kredytobiorcy nie domagają się jedynie zwrotu samych odsetek od skredytowanej prowizji czy składki na ubezpieczenie. Powołując się na art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, oczekują zastosowania wobec kwestionowanych umów wspomnianej sankcji kredytu darmowego. Banki ani myślą przystawać na te roszczenia, ale po wyroku z 23 kwietnia nie mogą już sobie pozwolić na odsyłanie klientów z kwitkiem.

Szukają zatem złotego środka, a tym wydaje się częściowe uznanie reklamacji i rozliczenie samych tylko odsetek, które zostały pobrane od skredytowanych kosztów. Od kilku miesięcy taką strategię w odpowiedzi na reklamacje testują Alior Bank, Pekao S.A. i Velo Bank. Jak to działa?

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

W II kwartale 2026 roku banki mają mniejsze szanse na oddalenie roszczenia dotyczącego SKD. Prezentujemy najnowsze statystyki

Klient składa reklamację wraz z oświadczeniem o skorzystaniu z SKD, a bank odpowiada, że częściowo uznaje zastrzeżenia i proponuje zwrot wspomnianych odsetek. Jednocześnie informuje, że nie znajduje podstaw do objęcia umowy sankcją kredytu darmowego, dając w ten sposób klientowi do zrozumienia, że ten nie ma czego szukać w sądzie.

Problem w tym, że po wyroku TSUE sytuacja procesowa banków pogarsza się, na co mamy bezsporne dowody. Kilka dużych giełdowych banków ujęło w swoich sprawozdaniach finansowych za I półrocze szczegółowe dane dotyczące prawomocnie zakończonych spraw o SKD, które pozwalają na precyzyjne wyliczenie skali prokonsumenckich wyroków dla II kwartału br.

W omawianym okresie mamy do czynienia z bardzo interesującym zjawiskiem: banki, które dotąd wygrywały zdecydowaną większość spraw o SKD, uczą się właśnie, czym jest porażka. Świetnym przykładem jest mBank, który do tej pory przegrywał tylko 5,8 proc. spraw o SKD. W drugim kwartale aż 26,5 proc. wyroków wydawanych w sprawach dotyczących SKD, inicjowanych przeciwko mBankowi, było niekorzystnych dla tego podmiotu.

Z podobnym problemem zmaga się Millennium Bank, dotąd wygrywający 85 proc. postępowań o SKD. W II kwartale posiadacze kredytów konsumenckich wygrywali z tym podmiotem 35,5 proc. postępowań.

Ten sam trend można zaobserwować w statystykach Pekao S.A., czyli banku, który występował w sprawie C-744/24 jako pozwany. Łącznie Pekao przegrał 18,7 proc. prawomocnie zakończonych procesów o sankcję, jednak w samym II kwartale skala porażek była znacznie większa – wynosiła po stronie banku aż 38 proc.

Zmianę tę widać nie tylko w statystykach, ale i w zachowaniu samych kredytobiorców. Zwraca na to uwagę adwokat Jacek Sosnowski, którego kancelaria prowadzi kilka tysięcy spraw przeciwko bankom.

– Po wyroku TSUE obserwujemy znaczący zwrot orzecznictwa w stronę prokonsumencką. Klienci to dostrzegają – osoby, które już wcześniej dysponowały analizami swoich umów, wracają teraz z nimi, by wystąpić przeciwko bankowi na drogę sądową – mówi adwokat Jacek Sosnowski z Kancelarii Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

Jak wyjaśnia, nie jest to przypadkowa grupa kredytobiorców.

– To osoby świadome zarówno tego, że kwoty możliwe do odzyskania są znaczne, jak i konkretnych wad występujących w ich umowach. Widzą, że te same uchybienia są dziś wprost wskazywane w wyrokach jako podstawy zastosowania przez sądy sankcji kredytu darmowego – dodaje prawnik.

PKO BP od września zamierza automatycznie rozliczać nienależnie pobrane odsetki. Jest jednak małe ALE…

W kontekście zmian orzeczniczych nie może dziwić, że banki zaczynają szukać sposobu na polubowne rozwiązywanie sporów. Prekursorem szeroko zakrojonych działań będzie najprawdopodobniej PKO BP, który poinformował niedawno, że od tego miesiąca rusza z akcją automatycznych rozliczeń nienależnie pobranych odsetek. Rozliczenia obejmą jedynie okres od wyroku TSUE. Oczywiście doceniamy dobre chęci PKO BP, wszak negocjacje z kredytobiorcami od czegoś trzeba zacząć.

Nie do końca jednak rozumiemy, dlaczego przedmiotem rozliczeń mają być jedynie te odsetki, które zostały pobrane od 23 kwietnia. Przecież wyrok wydany przez Trybunał Sprawiedliwości UE nie obowiązuje jedynie świadczeń nienależnych, spełnionych po jego publikacji. Gdyby tak było, frankowicze nie uzyskiwaliby w sądach masowych unieważnień swoich umów – wyroki, które Trybunał wydał w odniesieniu do klauzul przeliczeniowych, powodują, że klauzule te nie wiążą konsumentów od początku, a nie dopiero od momentu prezentacji stanowiska w przedmiotowej sprawie.

Wątpliwości co do przyjętej przez bank cezury czasowej podziela mec. Sosnowski.

– Wyrok TSUE ma charakter interpretacyjny: wyjaśnia, jak przepisy dyrektywy należało rozumieć od początku ich obowiązywania, a nie tworzy nowego stanu prawnego od daty publikacji orzeczenia. Jeżeli pobieranie odsetek od skredytowanych kosztów było niedozwolone, to było takie także przed 23 kwietnia 2026 roku. Rozliczenie ograniczone do okresu po wyroku należy więc traktować jako punkt wyjścia, a nie jako pełne usunięcie skutków zakwestionowanej praktyki – ocenia adwokat.

Banki przestają naliczać odsetki od skredytowanych kosztów, ale kredytobiorcy i tak pójdą do sądów

PKO BP najprawdopodobniej doskonale rozumie, że rozliczenie niewielkiej części nadpłaconych przez klienta odsetek nie załatwia sprawy. Dlatego dowiązuje rezerwy na sankcję kredytu darmowego (4 mln zł w I kwartale, 5 mln zł na koniec 2025 roku) oraz koryguje wynik za II kwartał o 173 mln zł. To w dalszym ciągu kropla w morzu potrzeb: PKO BP jest stroną 7 666 postępowań o SKD, a przeciętna wartość przedmiotu sporu wynosi w tym banku niemal 29 tys. zł. Konsumenci, mając perspektywę odzyskania takich kwot, nie rzucą się na ochłap w postaci kilku tysięcy złotych. Nie, kiedy wiedzą, że kwota, którą bank proponuje na etapie przedprocesowym, stanowi zaledwie kilkanaście procent należnego im świadczenia.

Banki nie zaoferują jednak same z siebie opcji maksimum. Będą „licytować się” z kredytobiorcami, tak jak robiły to z frankowiczami, sprawdzając, gdzie leży faktyczna granica pomiędzy ofertą nie do przyjęcia a tą, która jest warta rozważenia.

Strategia ta jest widoczna między innymi w mBanku i Millennium – te podmioty zapowiedziały, że z dniem 23 kwietnia 2026 roku kończą z naliczaniem i pobieraniem odsetek od skredytowanych kosztów kredytu. Trudno jednak, aby kredytobiorca, przez lata spłacający swój kredyt konsumencki, zadowolił się po wyroku TSUE zaprzestaniem pobierania przez podmiot części raty odsetkowej. Jest właściwie pewne, że deklaracja banku nie powstrzyma kolejnej fali reklamacji – kredytobiorcy zaczną domagać się rozliczenia świadczeń pobranych przed unijnym wyrokiem, co jest absolutnie zrozumiałe: w końcu dlaczego bank ma zatrzymywać sobie środki, których nigdy nie powinien był pobrać?

Na chwilę obecną wydaje się, że rozpatrywanie tych reklamacji korzystnie dla konsumentów jest wręcz w interesie sektora bankowego. Odmowa w wielu przypadkach skutkować będzie pozwem – a w sądzie kredytobiorca zawalczy już o „nagrodę główną”, czyli o sankcję kredytu darmowego. Oczywiście samo uznanie reklamacji w części dotyczącej odsetek od skredytowanych kosztów, pobranych przed wyrokiem Trybunału, nie oznacza automatycznej rezygnacji kredytobiorcy z dalszych roszczeń. W takim przypadku bank zyska jednak ważny argument w sądzie – uznając reklamację, jest w stanie wykazać w procesie, że już na etapie przedsądowym przyjął ugodowe podejście i próbował załatwić spór bez angażowania w to wymiaru sprawiedliwości.

Erste Bank i BNP Paribas jeszcze nie zdecydowały o swojej strategii w kwestii SKD?

Nie wszystkie banki deklarują wprost gotowość do uczciwego zmierzenia się z powstałym problemem. Podczas gdy mBank i Millennium oficjalnie wstrzymują pobieranie odsetek od skredytowanej prowizji, a PKO BP wręcz zapowiada automatyczne rozliczenie nienależnych świadczeń, spełnionych od dnia wyroku, Erste Bank i BNP Paribas nie zdradzają publicznie swoich planów na zażegnanie konfliktu z klientami. Nie oznacza to, że podmioty te całkowicie zignorowały wyrok TSUE: Erste skorygował wartość bilansową kredytów o ponad 71 mln zł, a także przychody netto z tytułu odsetek, a BNP Paribas zawiązał rezerwę w wysokości 2,5 mln zł i oszacował wpływ wyroku TSUE na rachunek zysków i strat na prawie 43 mln zł.

W sprawozdaniach finansowych tych instytucji nie znajdziemy jednak informacji o tym, że zamierzają one dostosować już wykonywane umowy do wyroku TSUE. Na co czekają te dwa banki, nie wiadomo. Jasne jest natomiast, że zarówno BNP Paribas, jak i Erste mają poważny problem z pozwami o SKD: ten pierwszy ma w sądach 2 035 spraw, a drugi 3 774. Oba banki unikają podania statystyk dotyczących prawomocnych wyroków. Nie dowiemy się zatem, w ilu sprawach o sankcję ponoszą porażkę, ani jak zmieniła się linia orzecznicza w postępowaniach z ich udziałem w II kwartale br.

Wyrok C-744/24 kosztował dotąd banki giełdowe 620 mln zł. To, ile stracił cały sektor, wciąż pozostaje tajemnicą

Pomiędzy sprawami o SKD a tymi frankowymi jest jedna bardzo wyraźna różnica. Duża część umów, w których zastosowano mechanizm kredytowania kosztów pozaodsetkowych, została wprowadzona do obrotu prawnego przez różnego rodzaju instytucje pozabankowe, w tym duże firmy pożyczkowe, wyspecjalizowane w szybkim finansowaniu konsumentów. To o tyle istotne, że firmy te nie są zobowiązane do przedstawiania raportów kwartalnych, nie dzielą się więc z opinią publiczną informacjami na temat skali powództw o SKD.

Dane zaprezentowane przez ZBP, w odniesieniu do liczby reklamacji i powództw, dotyczą tylko wybranych banków. Na rynku funkcjonuje cała masa mniejszych podmiotów, których nie uwzględniono w statystykach. Oficjalnie wiadomo, że koszt poniesiony w I półroczu przez banki komercyjne celem dostosowania się do kwietniowego wyroku to ok. 620 mln zł. Należy jednak uznać, że jest to kwota niepełna, nie uwzględnia bowiem kosztów poniesionych przez pozostałe podmioty z rynku.

Krótka „instrukcja obsługi” SKD, czyli od czego zacząć odzyskiwanie świadczenia nienależnego

Wiemy, że wiele osób trafiających do nas po raz pierwszy nie do końca orientuje się, jak w ogóle zweryfikować swoją umowę pod kątem występowania w niej klauzul abuzywnych, a następnie, jak upomnieć się w banku o zwrot świadczenia. Przedstawiamy zatem krótką instrukcję, która wyjaśnia najważniejsze kroki w całej procedurze odzyskiwania środków.

Krok 1: Skompletowanie dokumentacji kredytowej i sprawdzenie umowy – dokumenty kredytowe mogą zostać wstępnie zweryfikowane online, zupełnie za darmo. Coraz więcej doświadczonych kancelarii adwokackich i radcowskich udostępnia narzędzia pozwalające na przeprowadzenie tej czynności z poziomu komputera. Przykładem jest https://skdomat.pl/, czyli internetowy skaner umowy, korzystający z technologii AI i umożliwiający zidentyfikowanie najpopularniejszych naruszeń we wzorcu umownym

Krok 2: Kontakt z kancelarią – jeśli umowa zawiera zapisy abuzywne, pora na rozmowę z profesjonalnym pełnomocnikiem prawnym, celem opracowania strategii. Prawnik przedstawi kredytobiorcy istniejące możliwości pozasądowego, jak i sądowego rozwiązania sporu. Niezależnie od ostatecznego wyboru kredytobiorcy, następny krok pozostaje taki sam

Krok 3: Sporządzenie oświadczenia o skorzystaniu z SKD – kredytobiorca doręcza bankowi oświadczenie, w którym wskazuje te elementy swojej umowy, które są niezgodne z ustawą o kredycie konsumenckim, i domaga się dla siebie ochrony wynikającej z tejże ustawy. Ważne jest, aby oświadczenie zostało doręczone bankowi najpóźniej w rok od całkowitej spłaty kredytu

Krok 4: Złożenie pozwu sądowego – jeżeli bank nie uzna roszczenia kredytobiorcy, odzyskanie świadczenia nienależnego będzie możliwe już tylko na drodze sądowej. Tu ważna uwaga: jeśli bank uzna roszczenie kredytobiorcy częściowo, tj. co do odsetek pobranych od skredytowanych kosztów, kredytobiorca nadal ma prawo iść do sądu i domagać się dla siebie pełnej sankcji kredytu darmowego. Ważne jest jednak, by bez konsultacji z prawnikiem nie podpisywał w banku żadnych aneksów czy dokumentów – przedkładając do podpisu „pilny” załącznik, bank może próbować wymusić podstępem na swoim kliencie zrzeczenie się roszczeń. Nawet i w takim przypadku pozwanie banku o SKD wciąż może być wykonalne, jednak pozycja procesowa kredytobiorcy w takim sporze będzie już wyraźnie mniej pewna.

Kwestię dokumentów podsuwanych kredytobiorcom przy okazji częściowych zwrotów komentuje także mec. Sosnowski.

– Samo przyjęcie od banku zwrotu odsetek nie pozbawia konsumenta prawa do dochodzenia pełnej sankcji kredytu darmowego. Inaczej może być, gdy wraz z rozliczeniem kredytobiorca podpisze oświadczenie o zrzeczeniu się dalszych roszczeń. Spodziewam się przy tym, że wraz z utrwalaniem się prokonsumenckiej linii orzeczniczej propozycje banków będą w kolejnych kwartałach rosły – punktem odniesienia dla oceny każdej z nich powinna jednak pozostać pełna wartość roszczeń wynikających z ustawy o kredycie konsumenckim – zastrzega adwokat.

PODSUMOWANIE:

  • Wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 roku diametralnie zmienił podejście banków do otrzymywanych reklamacji. Obecnie duża część podmiotów z rynku jest gotowa częściowo uznać roszczenie kredytobiorcy w przedmiocie nienależnie pobranych odsetek. Przed wyrokiem takie przypadki były niezwykle rzadkie i zwykle ich bezpośrednią przyczyną było skierowanie w sprawie pytań prejudycjalnych do Trybunału
  • PKO Bank Polski, Millennium Bank, Alior Bank i BNP Paribas zawiązały już pierwsze rezerwy na ryzyko prawne sankcji kredytu darmowego. Velo Bank, Pekao S.A. i Alior Bank częściowo uznają reklamacje klientów, a Millennium Bank i mBank poinformowały, że od 23 kwietnia 2026 roku przestają naliczać odsetki od skredytowanych kosztów. Z kolei PKO BP od września automatycznie rozlicza odsetki od kosztów pozaodsetkowych, które pobrał po wyroku TSUE
  • Kredytobiorca, który chce, by jego umowa została objęta sankcją kredytu darmowego, wciąż musi iść do sądu – wyrok TSUE tego nie zmienia. Na drodze pozasądowej może co najwyżej uzyskać częściowy zwrot nienależnie pobranych świadczeń – przeważnie to zaledwie kilkanaście procent korzyści, które potencjalnie czekają na niego w sądzie. Statystyki z II kwartału wskazują na wyraźną zmianę orzeczniczą, spowodowaną kwietniowym wyrokiem. Jest wysoce prawdopodobne, że zmiana ta pogłębi się w kolejnych kwartałach, zmuszając banki do kolejnych ustępstw.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze