Jeżeli bank nie dopełnił istotnych obowiązków informacyjnych wobec konsumenta lub oparł umowę z nim o nieuczciwe postanowienia, powinien zostać ukarany sankcją o wymiarze na tyle dotkliwym, by zniechęciła go do powtórzenia podobnego błędu w przyszłości. Znamy to już ze spraw frankowych, w których orzecznictwo ukształtował TSUE, rozkładając dyrektywę konsumencką 93/13 na czynniki pierwsze. Banki nie chcą, by podobny model kar znalazł zastosowanie w sporach o sankcję kredytu darmowego, dlatego już dziś próbują oswoić polskie społeczeństwo z proponowaną przez siebie wersją sankcji: chcą, aby karą za wprowadzenie do umowy nieuczciwego warunku było po prostu… naprawienie szkody. Taki wariant zdaje się odpowiadać nie tylko bankom, ale również Ministerstwu Sprawiedliwości, które intensywnie pracuje nad nową ustawą o kredycie konsumenckim. Z publicznych wystąpień przedstawicielki resortu wiemy, że projektodawca chce wprowadzić inne mechanizmy sankcyjne poza SKD – zmierzamy więc nieuchronnie w stronę proporcjonalizacji sankcji, o którą od dawna zabiegają banki. Czy w 2028 roku sankcja znana nam z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim przejdzie do historii, zastąpiona wersją light?
Z tekstu dowiesz się:
- Jak, wg banku, powinno przebiec rozliczenie z kredytobiorcą, któremu naliczono odsetki od skredytowanych kosztów kredytu
- Co wiemy o sankcji kredytu darmowego, projektowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości w nowej ustawie
- Co o sankcjach nakładanych na instytucje finansowe mówi sama dyrektywa CCD2, którą Polska powinna zaimplementować do 20 listopada 2026 roku
- Czy polski rząd może wprowadzić w nowej ustawie sankcję polegającą na „naprawieniu szkody”, w odpowiedzi na roszczenia wywodzone przez konsumentów na tle dyrektywy CCD2.
Banki forsują swoją wersję sankcji za pobranie odsetek od skredytowanych kosztów. Czy konsumenci na to pójdą?
120 tys. reklamacji i 34 tys. pozwów o sankcję kredytu darmowego – tak według Związku Banków Polskich prezentują się najnowsze statystyki, zebrane z 15 banków. W sektorze panuje opinia, że popyt na pozwy powoli się normuje. Zdaniem reprezentantów strony konsumenckiej mamy do czynienia nie z wypłaszczeniem liczby roszczeń, a ze zmianą profilu typowego powoda. Do niedawna ok. 3/4 nowych powództw o SKD składały kancelarie odszkodowawcze, które weszły w posiadanie wierzytelności konsumenckich na skutek odpłatnej cesji. Obecnie obserwowana jest zmiana trendu: kredytobiorcy coraz częściej wolą złożyć pozew we własnym imieniu, we współpracy z adwokatem czy radcą prawnym, po to, by po wygranej zatrzymać uzyskane w sądzie korzyści dla siebie.
Podczas gdy banki liczą, że największa fala powództw jest już za nimi, kredytobiorcy czekają na rozwój sytuacji – przede wszystkim na kolejne wyroki TSUE, rozwiewające wątpliwości polskich sądów, powstałe w toku procedowania spraw o SKD. Podkreślenia wymaga, że bank dowiaduje się o pozwie konsumenta ze sporym opóźnieniem: czas potrzebny na doręczenie pozwu stronie pozwanej wynosi od 2 tygodni do nawet 3 miesięcy, licząc od momentu złożenia sprawy w sądzie. W szczególnie obłożonych pracą jednostkach czas ten może być jeszcze dłuższy i przekroczyć pół roku. Wniosek? Tak naprawdę nie wiemy, ile pozwów o SKD faktycznie trafiło do sądów po wyroku TSUE z 23 kwietnia 2026 roku.
Wiemy natomiast, że po wspomnianym wyroku banki zaczęły modyfikować swoje podejście do otrzymywanych reklamacji. W tym kontekście najczęściej mówi się o trzech podmiotach: Alior Banku, Pekao S.A. i Velo Banku. W Internecie można znaleźć skany odpowiedzi na reklamacje, w których te podmioty częściowo uznają roszczenie konsumenta, wskazane w oświadczeniu o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego, i wyrażają chęć rozliczenia odsetek pobranych od skredytowanych kosztów, takich jak prowizje i składki na ubezpieczenie. Przypominamy, że w unijnym wyroku C-744/24 Trybunał jasno wskazał, że bank nie ma prawa do pobierania odsetek od takich kwot: oprocentowaniem mogą być obłożone wyłącznie kwoty, które zostały faktycznie udostępnione konsumentowi.
PKO Bank Polski nie będzie czekał na akcję ze strony klienta. Automatycznie rozliczy nadmiarowe odsetki, pobrane po wyroku TSUE
Nieco inną strategię przyjął PKO Bank Polski, który na bieżący miesiąc zaplanował akcję automatycznego rozliczania odsetek od skredytowanych kosztów, ale tylko tych, które zostały naliczone od 23 kwietnia. Tym samym kredytobiorca, który chce odzyskać nadmiarowe odsetki pobrane przez bank w okresie poprzedzającym wyrok TSUE, nadał musi ubiegać się o to w procedurze reklamacyjnej. Trudno tylko przewidywać, z jakim skutkiem.
W tym miejscu warto się na chwilę zatrzymać, by w pełni docenić pokrętną logikę, którą kierują się przedstawiciele sektora bankowego. Banki, jak i inne instytucje z rynku finansowego, na masową skalę kredytowały prowizje i składki ubezpieczeniowe, doliczały je do kwoty kredytu, a następnie od tak powiększonej podstawy oprocentowania pobierały zawyżone odsetki. TSUE potępił tę praktykę w swoim wyroku, wprost wskazując, że jest ona nieuczciwa. Co robią banki? W większości czekają, aż klient złoży reklamację i upomni się o zwrot nienależnie pobranego świadczenia. PKO BP, jako lider rynku, postawił sobie poprzeczkę naprawdę wysoko, osiągając wręcz wyżyny hipokryzji: chce oddawać klientom nadmiarowe odsetki od wyroku TSUE, tak jakby to, co wydarzyło się przed wyrokiem, nie miało znaczenia.
Czy w świetle unijnego prawa wystarczy, by bank naprawił wyrządzoną konsumentowi szkodę?
Przedstawiciele sektora dążą do tego, by sankcja za pobranie odsetek od skredytowanych kosztów polegała jedynie na naprawie szkody. Problem z opisywaną sankcją jest taki, że stoi ona w sprzeczności z unijnym prawem, w tym z obowiązującą dyrektywą 2008/48/WE, regulującą kwestie związane z kredytami konsumenckimi. Zgodnie z zapisami tejże dyrektywy (art. 23), sankcja powinna być skuteczna, proporcjonalna i odstraszająca. Czy sankcja polegają na oddaniu nienależnie pobranych kwot może zostać uznana za wpisującą się w te założenia?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, wyobraźmy sobie następującą sytuację: złodziej kradnie w pociągu portfel jednemu z pasażerów. Złapany i postawiony przed sądem, zostaje zobowiązany do zwrotu przedmiotu kradzieży, a następnie puszczony wolno, bez żadnych dalszych reperkusji. Czy jako społeczeństwo możemy liczyć, że opisany wyżej kontakt z wymiarem sprawiedliwości skutecznie zniechęci takiego drobnego rzezimieszka do dalszego grasowania w pociągach? To dość wątpliwe. Zadziała tu najprawdopodobniej prosta reguła: uda się to uda, nie uda to trudno. Do stracenia jest tylko to, co zostało zagrabione, a zatem potencjalny zysk z procederu jest wart ryzyka.
Banki, pytane przez media o SKD, bronią swojego podejścia. Twierdzą, że obowiązująca jednolita sankcja jest nieadekwatna do skali naruszeń i napędza biznes kancelarii prawnych, instrumentalnie wykorzystujących specyfikę unijnych przepisów. Wg tej narracji sankcja znana nam z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim jest zbyt surowa i wymaga pilnej zmiany, nie tylko polegającej na miarkowaniu, ale także na uzależnieniu możliwości zastosowania sankcji od tego, czy po stronie konsumenta wystąpiła faktyczna krzywda.
Resort sprawiedliwości pracuje nad nową ustawą o kredycie konsumenckim. Przepisy mają wejść w życie przed końcem kadencji
Na głosy płynące z sektora nie są obojętni przedstawiciele strony rządowej, która intensywnie pracuje nad projektem nowej ustawy o kredycie konsumenckim. W teorii nowe przepisy powinny zacząć obowiązywać od 20 listopada br. W praktyce wiadomo, że Ministerstwo Sprawiedliwości, będące gospodarzem projektu, nie wyrobi się w terminie. Kilka dni temu pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, ujawniła, że prawdopodobny termin wprowadzenia nowej ustawy to przyszły rok, przed końcem bieżącej kadencji. Wydaje się zatem, że ustawa potencjalnie może wejść w życie jesienią 2027.
Oznaczałoby to, że obecna wersja sankcji zostanie z polskimi konsumentami (i ze zdesperowanymi bankowcami) na co najmniej kilkanaście miesięcy. W tym czasie wiele się może zdarzyć – np. TSUE może wydać kolejne wyroki, w których ustosunkuje się do kwestii związanych z biegiem terminu przedawnienia roszczeń o SKD i nieprawidłowo wyliczoną RRSO. Wśród pytań prejudycjalnych zarejestrowanych w TSUE i czekających na odpowiedź są też takie, które dotykają problematyki stosowania sankcji w oderwaniu od szkody powstałej po stronie konsumenta. Nie musimy chyba dodawać, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie może wdrożyć przepisów sprzecznych z unijnym orzecznictwem – cokolwiek więc ustali TSUE, będzie musiało zostać wzięte pod uwagę w tworzeniu ustawy.
Sankcja wobec banku powinna być skuteczna, proporcjonalna i odstraszająca. Czy taka będzie nowa SKD?
Choć nie znamy jeszcze stanowiska Trybunału co do przedstawionych problemów, wskazać trzeba, że treść unijnej dyrektywy CCD2 nie pozostawia złudzeń co do charakteru sankcji, którą powinny wprowadzić państwa członkowskie jako prewencję dla naruszeń obowiązków informacyjnych. Nowa dyrektywa odwołuje się dokładnie do tych samych cech sankcji, co jej poprzedniczka. Wciąż aktualny pozostaje zatem wymóg skuteczności, proporcjonalności i odstraszania.
Unijny prawodawca idzie jeszcze dalej i w motywie 52 dopuszcza zastosowanie takich środków ochrony konsumenta, jak odszkodowanie, obniżenie całkowitego kosztu kredytu, a także rozwiązanie stosunku umownego. Wynika z tego oczywiście, że Unia Europejska dopuszcza stopniowanie dotkliwości sankcji, co teoretycznie idzie w parze z zapędami polskiego ustawodawcy (o czym więcej za chwilę). To, jak podkreśliliśmy, tylko teoria – w praktyce wszystko sprowadza się do tego, czy zastosowana sankcja odnosi oczekiwany skutek, jest proporcjonalna do rangi naruszenia i zniechęca przedsiębiorcę do powtarzania podobnych praktyk w przyszłości.
Ramy legislacyjne, w których musi zmieścić się polski ustawodawca są zatem bardzo sztywne. Jak Ministerstwo Sprawiedliwości może uregulować sankcję, by uczynić ją proporcjonalną i jednocześnie skuteczną? Na podstawie dotychczasowych doniesień strony rządowej trudno zbudować obraz przyszłej sankcji – dostępnych w przestrzeni publicznej informacji jest po prostu zbyt mało. Dr Wiewiórowska-Domagalska podzieliła się do tej pory z mediami kilkoma ważnymi spostrzeżeniami – wynika z nich, że rząd chce zachować obowiązującą sankcję przy jednoczesnym wprowadzeniu dodatkowych mechanizmów sankcyjnych.
Rządzący rezygnują z pomysłu zniesienia górnego limitu kwotowego dla kredytów konsumenckich, zaproponowanego przez UOKiK. Polski projektodawca chce zastosować ten sam limit, który wskazano w dyrektywie CCD2, czyli 100 tys. zł. Groźnie zaczyna się robić dopiero w momencie, w którym pani pełnomocnik publicznie przedstawia pogląd, jakoby dotychczasowa sankcja była niezgodna z unijnymi wytycznymi.
Zakres obecnej SKD jest niezgodny z prawem UE? Tak sugeruje przedstawicielka resortu sprawiedliwości…
Przedstawicielka rządu daje do zrozumienia, że część uchybień kwalifikujących się obecnie do objęcia SKD, nie powinna być w ogóle karana w ten sposób. Nie precyzuje niestety, o jakich uchybieniach mowa. W medialnych wypowiedziach rządzących nie ma też ani słowa o tym, jaka wg nich powinna obowiązywać sankcja w przypadku pobrania odsetek od skredytowanych kosztów. Czy konsument mógłby domagać się w takiej sytuacji darmowego kredytu? A może bank zostałby ukarany częściowym pozbawieniem go zarobku na umowie, np. straciłby połowę przysługujących mu odsetek?
A co z innymi naruszeniami, np. tym polegającym na doliczeniu skredytowanych kosztów do całkowitej kwoty kredytu? TSUE negatywnie wypowiedział się o tej praktyce już 10 lat temu, w wyroku C-377/14, a tymczasem wiemy, że była ona niezwykle powszechnie stosowana w instytucjach finansowych funkcjonujących nad Wisłą, do tego stopnia, że w jednej z broszur informacyjnych Komisji Nadzoru Finansowego, pochodzącej z 2021 roku, pojawił się nawet opis mechanizmu wyliczania RRSO, oparty o taką konstrukcję.
Konsumenci, poszukujący odpowiedzi na to i na podobne pytania, muszą uzbroić się w cierpliwość. Ministerstwo Sprawiedliwości wyraźnie nie chce rozmawiać z mediami o konkretnych rozwiązaniach przed ukończeniem projektu. Z zapewnień pełnomocniczki szefa resortu wynika wręcz, że na tym etapie prac projektodawca nie prowadzi rozmów z interesariuszami, konsekwentnie odsyłając ich z kwitkiem. Takie rozmowy oczywiście się odbędą, służyć temu będą między innymi konsultacje publiczne. Potencjalny termin ich przeprowadzenia nie jest jeszcze znany. Bazując na doświadczeniu z procesu legislacyjnego nad ustawą frankową, możemy jedynie przewidywać, że może to być przełom 2026 i 2027 roku.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Czy działanie restytucyjne może okazać się skuteczną sankcją?
Rozpatrzmy teraz hipotetycznie scenariusz, w którym Ministerstwo Sprawiedliwości forsuje w projekcie ustawy sankcję usuwającą uchybienie – i nic ponadto. Czy naprawienie umowy poprzez eliminację z niej części warunku może zostać w ogóle uznane za sankcję? Oczywiście nie. Byłoby to działanie czysto restytucyjne, które trudno rozpatrywać w kategoriach skuteczności i proporcjonalności, nie wspominając o aspekcie odstraszania. Tu znów warto posłużyć się przykładem spraw frankowych, w których podstawą linii orzeczniczej są stanowiska TSUE.
Umowy, w których bank umieścił abuzywne klauzule przeliczeniowe, nie mogą być naprawiane poprzez usunięcie części warunku umownego czy podmianę abuzywnego elementu na inny, zgodny z prawem. Tym samym sąd, bez zgody konsumenta, nie może „naprawić” umowy poprzez wprowadzenie do niej średniego kursu NBP. Jeśli w umowie stwierdzono abuzywny warunek, po którego usunięciu umowa ta nie może dalej obowiązywać, rezultat jest prosty: umowa powinna zostać całkowicie wyeliminowana z obrotu prawnego, co jest w takim przypadku działaniem skutecznym, proporcjonalnym i odstraszającym.
Oczywiście umowy kredytów frankowych były w zdecydowanej większości obciążone hipoteką, należały zatem do zupełnie innej kategorii produktów. Mimo to, jedni i drudzy kredytobiorcy mogą liczyć na podobną ochronę wynikającą z dyrektywy 93/13, a także ze wspomnianej „sztywnej” charakterystyki sankcji, sugerowanej przez unijnego prawodawcę państwom członkowskim.
PODSUMOWANIE:
- Banki chcą, by skutkiem podniesienia przez konsumenta zarzutu SKD było rozliczenie samych nadmiarowych odsetek, pobranych od skredytowanych kosztów. Podmioty różnią się w opinii co do tego, czy rozliczeniu powinny podlegać odsetki pobrane od początku wykonywania umowy, czy tylko te naliczone od 23 kwietnia 2026 roku
- Ministerstwo Sprawiedliwości chce, by w nowej ustawie o kredycie konsumenckim pojawiło się kilka mechanizmów sankcyjnych, pozwalających na uczynienie sankcji proporcjonalną względem rangi naruszenia. Samo to nie jest sprzeczne z dyrektywą CCD2, pod warunkiem, że nowe mechanizmy będą skuteczne, rzeczywiście proporcjonalne i zarazem odstraszające
- Nawet jeśli rządzący chcieliby wprowadzić sankcję ograniczającą się do naprawienia szkód wyrządzonych konsumentowi przez bank, to zagranie nie przejdzie. Sankcja to nie restytucja – by zapewnić konsumentowi właściwą ochronę, nie wystarczy „naprawienie” umowy poprzez eliminację abuzywnego warunku. Dyrektywa CCD2 jest w tym zakresie nawet bardziej precyzyjna od swojej poprzedniczki i nie zostawia polskiemu projektodawcy jakiegokolwiek pola manewru.



