W czwartek, 23 kwietnia, TSUE po raz kolejny pokazał bankom, gdzie kończy się swoboda umów, a zaczyna twarda ochrona konsumenta. Okazuje się, że sektor nie miał racji, twierdząc, że kredytowanie kosztów kredytu i pobieranie z tego tytułu odsetek jest w pełni legalną, akceptowaną przez prawo praktyką. W wyroku dla sprawy C-744/24 unijni sędziowie orzekli jasno: niedopuszczalne jest pobieranie przez przedsiębiorcę odsetek od kwot, które nie zostały wydane konsumentowi do jego dyspozycji. Owszem, bank może kredytować koszty kredytu, takie jak prowizje czy składki na ubezpieczenie, ale nie może pobierać żadnych odsetek od tych dodatkowych kwot. Jak to zwykle bywa, tuż po wydaniu wyroku banki zaczęły podejmować desperackie próby wpłynięcia na medialną narrację. Tym razem wyjątkowo trudno będzie przekonać opinię publiczną, że TSUE miał na myśli coś innego, niż twierdzą pełnomocnicy kredytobiorców i Rzecznik Finansowy. Co wyrok w sprawie C-744/24 oznacza dla polskich kredytobiorców, sądów i sektora bankowego? I na co powinni teraz szczególnie uważać konsumenci, będący stroną umowy kredytu gotówkowego?
Z tekstu dowiesz się:
- Czego dotyczyła sprawa C-744/24 i co orzekł w niej Trybunał Sprawiedliwości UE
- Jak unijne orzeczenie zostało przyjęte przez pełnomocników strony konsumenckiej, a jak przez sektor bankowy
- W jaki sposób banki próbują zniekształcić odbiór społeczny wyroku C-744/24 i czemu służy podjęta przez nie akcja dezinformacyjna
- Czy po wyroku C-744/24 „sprzedawanie” prawa do pozwania banku o SKD ma jeszcze jakikolwiek sens.
Kredytobiorcy wygrali z Pekao S.A. przed TSUE. Wyrok C-744/24 to przełom w sprawie sankcji kredytu darmowego
To koniec kłamliwej narracji banków na temat kredytowania kosztów kredytu. Praktyka, którą pełnomocnicy konsumentów krytykują od lat w sądach, została jednoznacznie zweryfikowana przez Trybunał Sprawiedliwości UE. W czwartek, 23 kwietnia 2026 roku, w godzinach przedpołudniowych, unijni sędziowie wydali długo wyczekiwany przez stronę konsumencką wyrok w sprawie C-744/24. Sprawa ta została zainicjowana pytaniami prejudycjalnymi Sądu Rejonowego we Włodawie, który chciał poznać pogląd TSUE na dwa zagadnienia, niezwykle istotne z perspektywy posiadaczy kredytów gotówkowych.
Po pierwsze, sąd odsyłający był zainteresowany tym, czy instytucja udzielająca kredytu konsumenckiego ma prawo objąć oprocentowaniem kwotę wyższą niż ta oddana konsumentowi do dyspozycji. W tym konkretnym przypadku przedmiotem sporu była kwota ubezpieczenia, którą bank doliczył klientowi do kwoty kredytu, a następnie zaczął naliczać od tej kwoty odsetki.
Po drugie, sąd chciał wiedzieć, jakie obowiązki informacyjne spoczywają na banku, który pobiera odsetki od pozaodsetkowych kosztów kredytu. Sąd spytał, czy wystarczy, by bank ujawnił konsumentowi jedynie stopę oprocentowania i wyrażoną kwotowo łączną wartość skapitalizowanych odsetek, bez tłumaczenia, że podstawą oprocentowania jest kwota wyższa od tej wydanej konsumentowi do dyspozycji.
Ekspresowa pożyczka wg Pekao S.A.: dwie kwoty kredytu i pobieranie odsetek od kosztów pozaodsetkowych
Tłem unijnej sprawy C-744/24 jest sprawa krajowa (sygnatura I C 153/23), w której kredytobiorcy sądzą się z jednym z największych banków w Polsce, Pekao S.A. Sporna umowa dotyczy pożyczki ekspresowej i została zawarta przez strony w maju 2022 roku. Kwota, którą bank wypłacił konsumentowi, to 133 214,92 zł – jest to całkowita kwota kredytu, od której instytucja finansowa powinna naliczać oprocentowanie. Tymczasem w umowie z klientem bank posługuje się jeszcze jednym, pokrewnym terminem.
Chodzi o kwotę udzielonego kredytu, opiewającą na 150 tys. zł. Jak się okazuje, to właśnie ta kwota jest dla banku podstawą do objęcia oprocentowaniem. Różnica pomiędzy całkowitą kwotą kredytu a kwotą udzielonego kredytu wynosi 16 785,08 zł. To kwota ubezpieczenia, której bank nie wypłacił klientowi do ręki, a jedynie doliczył mu ją do kwoty kredytu, bezprawnie zwiększając w ten sposób podstawę oprocentowania.
Kredytobiorca, korzystając z prawa przysługującego mu na mocy art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, w sierpniu 2023 roku złożył w Pekao S.A. oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego.
Jest to sankcja, która uprawnia konsumenta do spłaty bankowi „czystej” kwoty użyczonego kapitału, bez jakichkolwiek odsetek i opłat dodatkowych. Konsument wskazał w tym oświadczeniu kilka podstaw do zastosowania ww. sankcji, w tym powołał się na art. 30 ust. 1 pkt 6 i 10 ustawy o kredycie konsumenckim (bank nie wskazał w sposób jednoznaczny, która z opisywanych kwot stanowi podstawę do naliczania odsetek) oraz art. 30 ust. 1 pkt 7 tej samej ustawy (bank podał błędną RRSO i źle wyliczył całkowitą kwotę do zapłaty, z uwagi na objęcie odsetkami kosztów pozaodsetkowych kredytu).
Do tej pory w podobnych sprawach sądy wydawały bardzo różne wyroki, jednak linia orzecznicza w przeważającej większości (jak twierdzi sektor bankowy, w ok. 85 do 90 proc.) była korzystna dla banków. Scenariusz wyglądał podobnie jak kilkanaście lat temu w sprawach frankowych: materia, której dotykały sprawy o SKD, była dla sądów nowa, a banki w tych procesach korzystały z usług prawniczej elity, której przedstawiciele jak nikt inny potrafią przekonać, że czarne jest białe, a białe jest czarne.
Ale to już przeszłość. Unijny wyrok, który został wydany 23 kwietnia, kończy wszelkie spekulacje na temat legalności czy też dopuszczalności w świetle europejskiego prawa praktyki polegającej na pobieraniu odsetek od kwoty wyższej niż ta wydana klientowi do dyspozycji, w tym od pozaodsetkowych kosztów kredytu.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Konsumenci nie mogą liczyć na automatyczne zastosowanie SKD, ale ich szanse na wygraną w sądzie znacząco rosną
TSUE uznał, że odpowiedź na pierwsze z dwóch zadanych mu pytań prejudycjalnych jest zupełnie wystarczająca – i trudno z tym polemizować. Skoro bank nie ma prawa pobierać odsetek od kredytowanych kosztów kredytu, to trudno mówić o jakichkolwiek obowiązkach informacyjnych względem konsumenta, które mogłyby uczynić ten proceder legalnym.
Co wyrok C-744/24 oznacza dla kredytobiorców i pożyczkobiorców, którym bank skredytował koszty kredytu i zaczął od tych kwot pobierać odsetki? Ich szanse na wygraną w sądzie i na zastosowanie sankcji kredytu darmowego diametralnie wzrosły. Podkreślamy jednak stanowczo, że ów wyrok, choć niewątpliwie korzystny dla strony konsumenckiej, nie oznacza, że sądy będą od teraz „automatycznie” stosować SKD w podobnych sprawach. Mechanizm będzie podobny jak w sprawach frankowych – kredytobiorca, który zechce skorzystać z przysługujących mu uprawnień, będzie musiał najprawdopodobniej wejść z bankiem na drogę sądową. Wariant, w którym banki masowo, dobrowolnie uznają roszczenia po otrzymaniu oświadczenia o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego, uważamy niestety za nierealny.
Czwartkowe orzeczenie TSUE zostało entuzjastycznie przyjęte zarówno przez stronę konsumencką, jak i przez prawników wyspecjalizowanych w sprawach przeciwko bankom. W kwestii sankcji kredytu darmowego nie działo się ostatnio zbyt wiele. Pierwszy i aż do minionej środy ostatni wyrok TSUE odnoszący się do zagadnień związanych z SKD został wydany w lutym 2025 roku. Po drodze do Trybunału trafiło kilka podobnych spraw, ale jedna po drugiej znikały z unijnej wokandy, o co postarały się same banki. Najjaskrawszym przykładem desperackiej strategii banków było uznanie przez Santander roszczeń powoda w sprawie krajowej, stanowiącej podstawę do zadania Trybunałowi pytań, zarejestrowanych pod sygnaturą C-566/24.
Podkreślić należy, że wyrok w sprawie C-744/24 dotyczy popularnego wzorca umownego stosowanego przez Pekao S.A. i nienegocjowanego z klientami. Podobnych umów z portfela tego podmiotu może być w obrocie prawnym wiele – być może setki, być może tysiące. Co niezwykle istotne, bliźniaczo podobne klauzule były stosowane również przez inne giełdowe banki oraz przez instytucje pozabankowe wyspecjalizowane w pożyczkach gotówkowych.
To, czy dana umowa zawiera zapisy kwalifikujące ją do objęcia sankcją kredytu darmowego, jest niezwykle proste do sprawdzenia. Posiadacz takiej umowy może zweryfikować ją online, zupełnie za darmo, poprzez inteligentne narzędzie kontrolowane przez profesjonalny zespół prawny. Mowa o skdomat.pl – to skaner umów kredytowych, który wyszukuje w dokumentach elementy naruszające obowiązujące przepisy, a następnie sporządza raport z analizy, przesyłany użytkownikowi. W przypadku pozytywnej weryfikacji umowy (znalezienia w niej uchybień) użytkownik ma prawo do bezpłatnej konsultacji z doświadczonym adwokatem. Co ważne, narzędzie jest udostępniane przez Kancelarię Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni, jeden z wiodących zespołów prawnych, wyspecjalizowanych w sprawach przeciwko bankom.
Wróćmy jednak do reakcji na wyrok TSUE w sprawie C-744/24.
Bankowcy przechodzą sami siebie, reinterpretując wyrok C-744/24: kredytobiorcy wygrali, ale nie mają szans na SKD?
W sprawach frankowych dość często bywa tak, że sukces świętują, przynajmniej w mediach, obie strony konfliktu. Tak było np. po wyroku w sprawie Lubreczlik, który został pozytywnie oceniony zarówno przez banki, jak i przez stronę konsumencką. Tym razem banki nie mają powodów do radości, bo tak przedstawionego stanowiska TSUE nie da się obrócić o 180 stopni. Ale można próbować obrócić je o nieco mniejszy kąt, chociażby po to, by wygasić oczekiwania konsumentów i zniechęcić ich do składania oświadczeń o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego.
Co o wyroku TSUE mają do powiedzenia bankowcy? Na plus należy zaliczyć to, że nie próbują negować faktu, iż Trybunał uznał za niedozwolone obejmowanie oprocentowaniem pozaodsetkowych kosztów kredytu. Wskazują jednak na inny aspekt wyroku, a konkretnie na to, że TSUE nie sprzeciwił się samemu kredytowaniu kosztów kredytu. Przeciwnie, uznał taką praktykę za dopuszczalną, podobnie jak dopuścił możliwość stosowania przez kredytodawcę proporcjonalnie wyższej stopy oprocentowania w stosunku do wypłaconej konsumentowi kwoty kredytu. Takie stanowisko po unijnym wyroku zaprezentował między innymi sam pozwany, czyli Pekao S.A. Podmiot podkreślił, że ewentualne zastosowanie SKD będzie wymagało szczegółowej, indywidualnej oceny sądu.
Niektórzy znani „bankowi” prawnicy próbują przekonać opinię publiczną, że choć TSUE zanegował praktykę pobierania odsetek od kosztów pozaodsetkowych, to w przypadkach, w których doszło do zastosowania w umowie takiego mechanizmu, nie ma podstaw do skorzystania przez konsumenta z sankcji kredytu darmowego. Bankowi eksperci zaczynają wręcz uprawiać prawniczą ekwilibrystykę, twierdzą bowiem, że skoro umowa kredytowa przewidywała odsetki od kredytowanych kosztów kredytu, to RRSO i całkowita kwota kredytu wskazane w umowie zostały wyliczone w sposób prawidłowy. Wg tej wersji kredytobiorca kwestionujący przed sądem postanowienie dotyczące skredytowanych i objętych oprocentowaniem kosztów kredytu będzie mógł domagać się jedynie zwrotu sumy niesłusznie pobranych odsetek, naliczonych od tych właśnie kosztów. W ten sposób bankowi prawnicy sugerują, że konsument, który skieruje swoje roszczenie na drogę sądową, może liczyć na znacznie mniejszą korzyść finansową niż w przypadku zastosowania sankcji kredytu darmowego.
Zauważyliśmy, że ta narracja wyraźnie spodobała się Związkowi Banków Polskich, który wplótł już ten element do swojej strategii informacyjnej po czwartkowym wyroku.
Rzecznik Finansowy na długo przed wyrokiem C-744/24 zajął stanowisko w sprawie pobierania odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu
Zastanówmy się, czy to, co twierdzą bankowcy w odniesieniu do możliwości zastosowania sankcji w przypadku pobierania odsetek od kosztów pozaodsetkowych, ma jakikolwiek sens. Odłóżmy na bok ocenę przedstawianą przez kancelarie prawne zajmujące się sprawami przeciwko bankom i sprawdźmy, co w kwestii interesującego nas zagadnienia ma do powiedzenia przedstawiciel ważnego w Polsce urzędu, którego trudno posądzić o stronniczość czy celowe wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Mamy oczywiście na myśli dr Michała Ziemiaka, sprawującego urząd Rzecznika Finansowego.
W grudniu 2025 roku, na kilka miesięcy przed wydaniem wyroku TSUE w sprawie C-744/24, Rzecznik Finansowy wydał ogólny istotny pogląd w sprawie sankcji kredytu darmowego. Wątek kredytowanych kosztów kredytu pojawia się w tym dokumencie wielokrotnie, w kontekstach, które z pewnością nie spodobają się bankom. RF pisze wprost, że konsekwencją zastosowania przez bank konstrukcji polegającej na naliczaniu odsetek kapitałowych od kwot innych niż rzeczywiście udostępnione konsumentowi, jest błędne wskazanie całkowitej kwoty kredytu oraz podanie błędnego wskaźnika RRSO.
RF powołuje się na definicję RRSO podaną w ustawie o kredycie konsumenckim i wskazuje, że naliczanie odsetek od kredytowanej prowizji daje efekt w postaci zwiększenia całkowitego kosztu kredytu, a to z kolei powoduje błędne wyliczenie rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania. Podanie przez bank błędnej RRSO stanowi naruszenie art. 30 ust. 1 pkt 7 ustawy o kredycie konsumenckim. Podkreślenia wymaga to, że jest to jeden z tych przepisów, których naruszenie, zgodnie z art. 45 ustawy, uprawnia konsumenta do skorzystania z sankcji kredytu darmowego.
Kto w takim razie ma rację – banki, mające oczywisty interes w tym, by konsumenci uwierzyli w brak możliwości skorzystania z sankcji kredytu darmowego, czy może jednak niezależny urząd, który, nawet jeśli reprezentuje interesy klientów rynku finansowego, to stara się w swojej działalności zachować obiektywizm i ściśle trzymać litery prawa?
Pytanie jest z gatunku retorycznych.
Co wyrok C-744/24 zmienia dla banków, kredytobiorców i sądów?
Wyrok C-744/24 niewątpliwie wpłynie na sytuację zarówno samych kredytobiorców, banków, jak i… sądów. Czwartkowe orzeczenie Trybunału wzmocni w zauważalny sposób stanowisko strony konsumenckiej, która zyskała jasne potwierdzenie tego, że bank nie może pobierać odsetek od kredytowanych kosztów. Z kolei pozycja procesowa banków została wyraźnie osłabiona, a erystyczne popisy współpracujących z bankami prawników tylko to potwierdzają.
Co zrobią banki po tym wyroku? Oczywiście w mediach nadal będą twierdzić, że nie przyznaje on konsumentom żadnych nowych możliwości. Po cichu będą jednak dążyć do zneutralizowania ryzyka. W nowo zawieranych umowach nie znajdziemy już zapisów przewidujących pobieranie odsetek od kosztów pozaodsetkowych. Część banków zaczęła rezygnować z tych konstrukcji na kilka miesięcy przed wydaniem unijnego wyroku. Teraz odchodzenie od dotychczasowej praktyki stanie się w sektorze standardem. Osobną kwestią pozostają umowy, które już są w obrocie prawnym.
Banki będą starały się „zalegalizować” relację z konsumentem i utrudnić mu dochodzenie roszczeń przed sądem. Jak? Najkrótsza droga do tego celu wiedzie przez… konsolidację kredytu i rozmaite aneksy. Banki będą proponować klientom kredyty na nowych zasadach, zachęcając ich do spłaty dotychczasowych umów przy pomocy kolejnego finansowania. Warunki w tych ofertach z pewnością będą atrakcyjne – wszak sektor musi jakoś zachęcić klientów do podjęcia decyzji. Nawet jeśli przyjmiemy, że spłata starej umowy nie powoduje wygaśnięcia roszczenia, to wciąż powinniśmy wziąć pod uwagę krótki okres na złożenie oświadczenia o skorzystaniu z SKD. Konsument ma możliwość zgłosić się do banku z tym oświadczeniem maksymalnie do 12 miesięcy od całkowitego wykonania umowy, czyli – wg dominującego poglądu – od spłaty kredytu.
Fala konsolidacji to niejedyny efekt, jakiego powinniśmy spodziewać się po wyroku. W następnych kwartałach możemy oczekiwać zmiany podejścia banków do kalkulowania ryzyka prawnego w sprawach spornych o kredyty i pożyczki gotówkowe. Do tej pory tylko Alior Bank zdecydował się na utworzenie rezerwy na to ryzyko prawne – za prawdopodobne uważamy, że jeszcze w tym roku w ślad za Aliorem pójdą kolejne giełdowe spółki. Wyrok C-744/24 z całą pewnością nie pozostanie bez wpływu na sytuację krajowych sądów, zwłaszcza tych rejonowych, które muszą się liczyć z napływem kolejnych powództw o SKD.
Przypomnijmy, że wg bankowych wyliczeń sektor otrzymał do tej pory ok. 100 tys. reklamacji dotyczących sankcji kredytu darmowego, podczas gdy sporów sądowych z tej kategorii jest kilkukrotnie mniej. Konsumenci zwlekali z oficjalnym wejściem na drogę sądową do wyroku Trybunału, w obawie o to, że ich sprawa trafi do sędziego, który ulegnie argumentacji strony bankowej. Z pozwem zwlekały również spółki, które na drodze odpłatnej cesji, często za ułamek wartości roszczenia, weszły w posiadanie wierzytelności konsumenta. A skoro już jesteśmy przy tym wątku: czy wyrok C-744/24 powinien wpłynąć na podejście konsumentów do sprzedawania wierzytelności dotyczących SKD? Naszym zdaniem, zdecydowanie tak. Po 23 kwietnia 2026 roku szanse na wygraną w sprawie o sankcję kredytu darmowego znacząco rosną, przynajmniej w takiej, gdzie spór dotyczy pobrania przez bank odsetek od kwoty wyższej niż ta udostępniona konsumentowi.
Sprzedawanie wierzytelności przestaje mieć zatem sens, zwłaszcza że na drodze cesji wierzytelności konsument nie pozbywa się długu wobec banku. Nie znajdujemy więc żadnych zalet odpłatnej cesji wierzytelności na rzecz spółek, profesjonalnie zajmujących się pozywaniem banków, i odradzamy naszym Czytelnikom korzystanie z proponowanych przez nie rozwiązań.
PODSUMOWANIE:
Wyrok TSUE w sprawie C-744/24 jest jednoznacznie korzystny dla strony konsumenckiej i wzmacnia pozycję procesową kredytobiorców w walce o sankcję kredytu darmowego. Nie bez znaczenia jest to, że analizowany przez TSUE przypadek dotyczy popularnej umowy jednego z największych banków giełdowych w Polsce. Nie ma więc mowy o tym, że podobne zapisy, zakwestionowane przez Trybunał, występują w umowach kredytów i pożyczek gotówkowych sporadycznie lub wręcz bardzo rzadko. Tego rodzaju konstrukcje istnieją w tysiącach umów wciąż pozostających w obrocie prawnym. Kredytobiorcy, którzy chcą skorzystać z przysługującego im uprawnienia i odzyskać od banku nienależnie pobrane odsetki oraz inne opłaty, powinni się jednak śpieszyć. Czasu na skorzystanie z sankcji kredytu darmowego jest niewiele: konsument może złożyć oświadczenie o skorzystaniu z SKD do 12 miesięcy, licząc od całkowitej spłaty umowy.


