PLN - Polski złoty
CHF
4,61
sobota, 14 lutego, 2026

Krzysztof Stanowski „pokazał pismo” od banku. Kwota ugody zwala z nóg, ale eksperci ostrzegają!

W związku z ryzykiem wejścia w fazę masową sporów sądowych o kredyty złotowe z oprocentowaniem zmiennym na bazie WIBOR-u, banki chcą jak najszybciej zakończyć spory sądowe z Frankowiczami. Dlatego zintensyfikowały działania w kierunku namawiania kredytobiorców frankowych na ugody. Sektor bankowy czuje presję czasu, dlatego banki składają kredytobiorcom coraz bardziej korzystne finansowo propozycje ugód. Do Frankowiczów kuszonych coraz to lepszymi propozycjami ugód zalicza się znany dziennikarz Krzysztof Stanowski. Spore pieniądze oferowane przez banki mogą rzeczywiście wyglądać kusząco, ale eksperci prawni sugerują aby osoby będące już w sporach sądowych z bankami albo twardo negocjowały warunki ugód, albo czekały do końca procesu na zgarnięcie pełnej puli. Chodzi o zwrot przez bank całości dochodzonych roszczeń, powiększonych o odsetki za opóźnienie (ok. 10% za każdy rok procesu). Odsetki za opóźnienie stanowią niebagatelną rekompensatę za czas czekania na wyrok (zwykle jest to ekstra kilkadziesiąt tysięcy złotych).

  • Banki przyspieszyły z ugodami dla Frankowiczów. Za cenę pozbycia się problemu kredytów frankowych są teraz w stanie zaproponować znacznie korzystniejsze warunki.
  • Niektóre banki (mBank) postanowiły nakłaniać Frankowiczów do ugód metodą „kija i marchewki”. Rozsyłają dokumentację typu 2w1, tj. wezwanie do zapłaty kapitału oraz propozycję zawarcia ugody.
  • Prawnicy sugerują aby nie ulegać presji. Chociaż doręczonego przez bank wezwania do zapłaty nie należy bagatelizować (trzeba przygotować odpowiedź do banku), to nie ma potrzeby bać się takich działań banków, zwłaszcza w kontekście ostatniego wyroku TSUE do sprawy C-902/24.
  • Pierwszej propozycji ugodowej od banku nie warto w ogóle brać pod uwagę. Osoby nastawione na ugody powinny twardo negocjować z bankami albo czekać aż bank sam zmięknie (tak jak w przypadku dziennikarza Krzysztofa Stanowskiego).
  • Osoby pozostające już dłuższy czas w sporze sądowym z bankiem powinny uzbroić się w cierpliwość i czekać do końca aby zgarnąć pełną pulę plus niemałe odsetki za opóźnienie.

Znany dziennikarz Krzysztof Stanowski pokazuje na własnym przykładzie do jakich ustępstw są skłonne banki w sprawach frankowych

Krzysztof Stanowski to znany dziennikarz, publicysta i przedsiębiorca, współzałożyciel Kanału Sportowego oraz założyciel Kanału Zero. Był kandydatem na urząd Prezydenta RP w czasie wyborów w 2025 roku. Jednak jego udział w wyborach miał bardziej charakter happeningu niż rzeczywistej rywalizacji o najwyższy urząd w państwie. Celem było ukazanie braków systemu wyborczego w Polsce i słabości kandydatów.

Okazuje się, że popularny dziennikarz zalicza się do grona Frankowiczów, podobnie jak inni celebryci, w tym Doda Rabczewska (wygrała już sprawę z Bankiem Millennium), Borys Szyc czy Paweł Deląd.

W dniu 28 stycznia br. Krzysztof Stanowski zamieścił na portalu X wpis, w którym poinformował, że kiedyś wytoczył bankowi sprawę frankową, po latach otrzymał propozycję ugody w wysokości 27 tys. zł, którą odrzucił, a teraz bank mu zaproponował 100.000 zł. Sytuację tę dziennikarz skomentował wpisem „szybko idzie”.

Emocjonalne wypowiedzi internautów pod wpisem Stanowskiego

Ujawnienie przez Krzysztofa Stanowskiego faktu, że przed laty zaciągnął kredyt frankowy, a później pozwał bank, wywołało falę negatywnych komentarzy w sieci. Niektórzy internauci określili dziennikarza mianem „cwaniaka” albo osoby, która na potrzeby procesu sądowego udaje „analfabetę ekonomicznego”.

To efekt szerszego zjawiska – czarnego PR stworzonego Frankowiczom przez banki w celu zantagonizowania poszczególnych grup klientów (Frankowicze „cwaniaki” vs. „rozsądni” Złotówkowicze). Dodatkowo wiele osób ma błędne przekonanie, że kredyty frankowe zaciągały tylko osoby zamożne, celebryci, politycy, dziennikarze. Statystyki mówią zupełnie coś innego. Przeciętny Frankowicz szukał zwykłego mieszkania (nie willi czy apartamentu), często na rynku wtórnym. Decyzję o zaciągnięciu kredytu frankowego podejmował pod presją doradców bankowych – bierzesz kredyt we franku albo nie dostajesz żadnego kredytu i mieszkasz „pod mostem”. Banki często twierdziły, że kredytobiorcy nie mają wystarczającej zdolności kredytowej w złotówkach, ale mają taką zdolność we frankach szwajcarskich.

Nie wiemy co zmotywowało Pana Krzysztofa Stanowskiego do zaciągnięcia kredytu we franku szwajcarskim, ani jakie były dokładne okoliczności jego decyzji. To nie internauci, ale wyłącznie sąd ma prawo i obowiązek zbadać jak wyglądało przekazanie kredytobiorcy informacji o ryzyku walutowym. Powszechnym zjawiskiem w czasie kiedy udzielane były kredyty we franku było zapewnianie, że kredyt powiązany z kursem CHF jest bezpieczny, bo frank jest najstabilniejszą walutą świata. Na dowód przedstawiane były symulacje kursu CHF za wybrany krótki okres czasu, kiedy kurs tej waluty nie wykazywał większych wahań. Każdy mógł się na to nabrać, skoro takie symulacje pochodziły od „instytucji zaufania publicznego”.

Krzysztof Stanowski – poza tym że jest dziennikarzem – jest też konsumentem i ma pełne prawo dochodzenia od banku nieprawnie pobranych kwot wraz z odsetkami za opóźnienie. Orzecznictwo TSUE jasno mówi, że banki są zobowiązane do rzetelnego wywiązania się z obowiązku informacyjnego na temat ryzyka po stronie klienta (czy to walutowego, czy zmiennej stopy procentowej), także jeśli kredytobiorcą jest ekonomista, prawnik albo pracownik banku. Dotyczy więc to także dziennikarzy, którzy w świetle orzecznictwa TSUE – również są konsumentami, jeśli dokonywali czynności (zaciągali kredyt), bez związku z prowadzoną przez nich działalnością zawodową lub gospodarczą.

Oprócz negatywnych komentarzy pod wpisem Krzysztofa Stanowskiego znalazło się też kilka cennych rad. Użytkownik „Niefrankowski” zasugerował, że nie ma potrzeby zawierania szybkiej ugody. Inni internauci podawali przykłady, kiedy banki składały im po siedem różnych propozycji ugodowych, przy czym każda kolejna była bardziej korzystna. Radca prawny Wojciech Bochenek stwierdził, że warto negocjować z bankiem, zamiast godzić się na pierwszą lepszą ofertę. Każdą ofertę i treść ugody trzeba koniecznie skonsultować z pełnomocnikiem prawnym. W sytuacji gdy proces sądowy trwa kilka lat, lepiej jest poczekać na wyrok i odebrać pełną pulę tj. całość dochodzonych roszczeń, powiększoną o odsetki za opóźnienie w wymiarze ok. 10% za rok.

Banki wywierają presję w sprawie ugód

Przykład Krzysztofa Stanowskiego, któremu bank po pewnym czasie przedstawił prawie czterokrotnie lepszą ofertę ugody, pokazuje jak mocno zależy bankom na zakończeniu sporów frankowych. Dla banku ugoda jest znacznie korzystniejszym wyjściem niż przegranie sprawy sądowej, bo generuje niższe straty.

Istotą ugody jest pójście na ustępstwa przez obie strony sporu, tak więc kredytobiorca musi znaleźć się w gorszej sytuacji niż gdyby uzyskał wyrok sądu unieważniający umowę. Z drugiej strony ugodę można zawrzeć szybciej niż uzyskać wyrok sądu. Niektóre banki wywierają na kredytobiorcach presję psychologiczną aby skłonić ich do ugód.

mBank rozsyła pisma do Frankowiczów z wezwaniem do zwrotu kapitału (przysłowiowy „kij”) oraz namawia do zawarcia ugody (wątpliwa „marchewka”)

Jedna z kancelarii frankowych poinformowała, że w ostatnim czasie mBank rozsyła do Frankowiczów, którzy jeszcze nic nie zrobili ze swoim kredytem (nie zawarli ugody ani nie wnieśli pozwu do sądu) nietypową korespondencję. Jest tam wezwanie do zwrotu kapitału oraz propozycja zawarcia ugody. Najpierw bank wywiera presję jeśli chodzi o zwrot kapitału a następnie proponuje „kompromis”. Podobną akcję przeprowadzał niedawno bank PKO BP.

Z informacji, które podał portal xyz.pl wynika, że mBank w ostatnim roku dokonał dużego skoku jeśli chodzi o spadek liczby toczących się przeciwko niemu spraw sądowych. W poprzednich latach zawsze plasował się w niechlubnej czołowej trójce najczęściej pozywanych przez Frankowiczów banków (obok PKO BP i Banku Millennium). Tymczasem na koniec III kwartału 2025 roku uplasował się na miejscu piątym (jeszcze za Santander BP i bankiem PEKAO) z liczbą zaledwie 7,4 tys. spraw sądowych, podczas gdy rok wcześniej miał ich jeszcze 19,5 tys.

mBank pozbył się znacznej części problematycznych kredytów (miał pierwotnie takich umów 85,5 tys.), doprowadzając do ugód sądowych lub przedsądowych. Na koniec września 2025 r. bank miał podpisane 30,7 tys. ugód frankowych. Teraz problemem dla mBanku są toczące się wciąż w sądach sprawy, ale także nieobjęte procesami sądowymi umowy aktywne (jest ich 1,96 tys.) oraz kredyty spłacone w całości w liczbie prawie 34 tys., z czego na razie tylko 5% jest przedmiotem sporu sądowego.

mBank zaczyna poodejmować dosyć kontrowersyjne działania w celu załatwienia szybko problemu frankowego. Wspomniana wyżej korespondencja (wezwanie do zapłaty + propozycja ugody) trafia też do osób, które potulnie spłacają zawyżone raty. Jest to przemyślana strategia procesowa banku, która ma na celu zabezpieczenie roszczeń o zwrot kapitału przed przedawnieniem, wywarcie presji psychologicznej na kredytobiorcach oraz skłonienie ich do rezygnacji z drogi sądowej.

Wezwanie do zwrotu kapitału wraz z odsetkami za opóźnienie (np. w terminie 14 dni) to element zastraszania kredytobiorców. Bank raczej nie liczy na to, że kredytobiorca spełni to świadczenie w wyznaczonym terminie, bo dotyczy to ogromnych sum. Tym niemniej nie należy lekceważyć takiego wezwania, bo teoretycznie może ono wywołać określone konsekwencje, takie jak naliczanie odsetek za opóźnienie, wniesienie przez bank kontrpozwu do sądu o zwrot kapitału, a w razie przegranej obciążenie kredytobiorcy kosztami procesu i kosztami egzekucji oraz wpis do rejestru BIK, co może wpłynąć negatywnie na zdolność kredytową danej osoby. Dlatego każdorazowo trzeba skonsultować się z prawnikiem z kancelarii wyspecjalizowanej w sporach z bankami i przygotować odpowiedź do banku.

Jeśli chodzi o składane przez banki warunkowe (na wypadek gdyby sąd uznał umowę za nieważną) wezwania do zapłaty kapitału wraz z odsetkami za opóźnienie, to kilka dni temu TSUE wydał korzystny dla kredytobiorców wyrok do sprawy C-902/24 (Herchoski). Trybunał stwierdził, że dopóki bank utrzymuje że umowa jest ważna, doręczone przez niego wezwanie do zwrotu kapitału nie odnosi skutków prawnych aż do momentu prawomocnego unieważnienia umowy, w szczególności w zakresie zapłaty odsetek za opóźnienie. Zobaczymy jak wyrok ten przełoży się na praktykę orzeczniczą sądów. Wielu ekspertów twierdzi, że rozsyłane przez banki wezwania do zwrotu kapitału w związku z nieważnością umowy – przy jednoczesnym podtrzymywaniu że umowa jest ważna – są nieskuteczne. Nie zachęcamy jednak aby bagatelizować tego typu korespondencję z banku, bo podejście sądów może być różne.

Propozycje ugodowe banków tylko pozornie są korzystne dla Frankowiczów

mBank i inne banki rozsyłające korespondencję zawierającą wezwanie do zapłaty i propozycję ugody liczą na to, że wywołają u kredytobiorcy lęk co do potencjalnych konsekwencji i skłonią go do rozmów nad ugodą. Uwaga: nie należy podpisywać żadnych ugód ani dokumentacji przedłożonej przez bank bez uprzedniej konsultacji z prawnikiem. Pochopne podpisanie ugody może definitywnie zamknąć drogę do uzyskania znacznie większych korzyści z unieważnienia umowy kredytowej w sądzie. Bankowi chodzi o to aby klient działał pod wpływem stresu i podpisał ugodę korzystną wyłącznie dla banku.

Banki bardzo rzadko godzą się na rozliczenie roszczeń „na zero” (bank zwraca wszystko co klient wpłacił a kredytobiorca oddaje kapitał), co jest rozwiązaniem zbliżonym do skutków unieważnienia umowy w sądzie. Z reguły proponują przeliczenie kredytu na złotówki z oprocentowaniem typowym dla kredytów w PLN (znacznie wyższym niż oprocentowanie kredytów frankowych), przeliczenie reszty zadłużenia po niższym niż rynkowy kursie albo obniżenie zadłużenia o określoną kwotę.

Bardzo często na tym etapie sporów kredytobiorcy mają nadpłacony kapitał kredytu. Jednak banki w ramach ugód nie chcą się zgodzić na zwrot nadpłaty. Nawet jeśli kredytobiorcy uda się wynegocjować zwrot części lub całości nadpłaty, to i tak traci wysokie odsetki za opóźnienie w wymiarze ok. 10% za każdy rok sporu.

W porównaniu do unieważnienia umowy kredytowej w sądzie, ugody jawią się jako rozwiązania szybkie ale zdecydowanie mniej korzystne finansowo. Około 97 proc. spraw sądowych kończy się unieważnieniem umowy frankowej – znika więc kredyt, raty oraz obciążenie nieruchomości hipoteką, a dodatkowo kredytobiorca otrzymuje zwrot wszystkich wpłaconych do banku świadczeń (albo nadwyżki ponad kapitał) wraz z odsetkami za opóźnienie.

SO Warszawa-Praga unieważnił i rozliczył umowę frankową. W wyniku potrącenia roszczeń zasądził na rzecz kredytobiorców po połowie nadpłaty plus odsetki za opóźnienie (po ok. 25 tys. zł dla każdego kredytobiorcy).

Aby zobrazować jaka jest skala korzyści z wygranej w sądzie podamy na koniec przykład sprawy (sygn. III C 2618/23), która znalazła pozytywny dla kredytobiorców finał w dniu 21 października 2025 roku. W tym dniu Sąd Okręgowy Warszawa-Praga ustalił nieważność umowy kredytu frankowego zawartej w 2006 roku i rozliczył strony postępowania po uwzględnieniu zarzutu potrącenia.

Sąd potrącił wzajemne wierzytelności banku i kredytobiorców oraz zasądził na rzecz każdego z powodów połowę nadwyżki ponad kapitał (po 13.826,98 zł) wraz z odsetkami za okres od dnia doręczenia pozwu bankowi, tj. od 10 listopada 2023 roku do daty zgłoszenia przez bank zarzutu potrącenia tj. do 17 czerwca 2024 rok. Okres naliczania odsetek wyniósł zatem ok. 8 miesięcy, a podstawą była suma kwot 353.611 zł plus 13.826,98 zł

W wyniku takiego rozstrzygnięcia każdy z kredytobiorców otrzymał rekompensatę za czas oczekiwania na wyrok w wysokości po ok. 25 tys. zł. W razie wynegocjowania nawet najlepszych warunków ugody kredytobiorcy nie mieliby szans na uzyskanie od banku odsetek za opóźnienie, które w tym przypadku wyniosły łącznie ok. 50 tys. zł.

Podsumowanie

Banki prą do przodu z propozycjami ugodowymi. Zmianę w zachowaniu banków dostrzegł znany dziennikarz Krzysztof Stanowski, który jest Frankowiczem. Ostatnio bank zaproponował mu w ramach ugody prawie 4-krotnie wyższą sumę niż w poprzedniej propozycji, którą odrzucił.

Sektor bankowy chce jak najszybciej zakończyć problem kredytów frankowych, bo na horyzoncie majaczy kolejne ryzyko związane z kredytami z WIBOR-em. Niektóre banki (np. mBank) próbują nakłaniać kredytobiorców do zawierania ugód metodą „kija i marchewki”. Rozsyłają do Frankowiczów korespondencję zawierającą wezwanie do zwrotu kapitału i propozycję zawarcia ugody. Liczą na to, że pod wpływem stresu kredytobiorcy przystaną na zaproponowane warunki ugód.

Prawnicy nie bagatelizują potencjalnych negatywnych konsekwencji doręczenia przez bank wezwania do zapłaty i sugerują aby porozumieć się z prawnikiem co do odpowiedzi do banku. Z drugiej strony, najnowszy wyrok TSUE do sprawy C-902/24 stanowi, że wezwania do zapłaty zgłaszane przez banki w sytuacjach gdy podtrzymują one, że umowy są ważne, nie wywołują skutków prawnych, w szczególności w zakresie odsetek za opóźnienie.

Nie należy podejmować pochopnych decyzji co do zawarcia z bankiem ugody, zwłaszcza pod wpływem stresu. Przykład Krzysztofa Stanowskiego i wielu innych Frankowiczów dowodzi, że warto z bankiem negocjować albo po prostu czekać na lepszą propozycję ugody. Z tyłu głowy trzeba jednak mieć, że nawet najlepsza ugoda nie da takich korzyści jak unieważnienie umowy w sądzie. Z reguły banki nie oddają nadwyżek ponad kapitał a o odsetkach za opóźnienie kredytobiorcy mogą tylko pomarzyć.

Dziękujemy za lekturę.
Publikujemy najważniejsze i aktualne informacje dla kredytobiorców:
WIBOR, raty, wyroki sądów i praktyczne wskazówki.

Bądź na bieżąco — obserwuj FrankNews:

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze