Projekt ustawy z mocą wsteczną? Resort chciał ochronić banki przed wyrokami TSUE

Czas czytania: 9 minut

Zamieszania wokół sankcji kredytu darmowego ciąg dalszy: w rządzie trwają gorączkowe próby znalezienia środka zaradczego na masowe roszczenia konsumentów, kierowane przeciwko bankom. Problem polega na tym, że możliwości są bardzo mocno ograniczone: w sprawie SKD zapadły już dwa wyroki TSUE (C-472/23 i C-744/24), z których wiemy, że jednolita sankcja przewidziana w polskim prawie nie koliduje z prawem UE, a także, że bankom nie wolno pobierać odsetek od skredytowanych kosztów kredytu. Wszelkie przedsięwzięcia natury legislacyjnej, ukierunkowane na wygaszenie spraw o SKD, musiałyby być zgodne z dotychczasowym unijnym orzecznictwem, co wcale nie jest takie proste, zwłaszcza że w Trybunale Sprawiedliwości UE toczy się jeszcze kilka spraw o sankcję, które w krótkim czasie mogą znacząco wpłynąć na polski krajobraz orzeczniczy. Nie dziwi więc, że Ministerstwo Sprawiedliwości chwyta się niekonwencjonalnych metod, by zbadać tolerancję polskiego konsumenta na systemowe „naprawienie” wadliwych umów. Czy ten pomysł ma szansę w ogóle chwycić, biorąc pod uwagę, że prawo, co do zasady, nie może działać wstecz?

Z tekstu dowiesz się:

  • Na czym polega pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości, obmierzony na przeciwdziałanie fali pozwów o sankcję kredytu darmowego
  • Jakie są obecnie szanse na to, że kwestia sankcji kredytu darmowego zostanie uregulowana odrębną ustawą
  • Co wiemy na temat ustawy o kredycie konsumenckim, projektowanej w Ministerstwie Sprawiedliwości
  • Czy resort sprawiedliwości konsultuje na obecnym etapie projekt ustawy o kredycie konsumenckim z przedstawicielami środowiska bankowego.

Sankcja kredytu darmowego stała się kluczowym wyzwaniem sektora bankowego. Problem został wzięty pod lupę przez resort sprawiedliwości

Wystarczyło zaledwie kilkanaście miesięcy, by sankcja kredytu darmowego z absolutnie marginalnej kwestii urosła do rangi jednego z najważniejszych wyzwań stojących przed krajowym systemem finansowym. Do tego, by zarówno rządzący, jak i bankowcy, inaczej spojrzeli na tę sankcję, potrzebne były… dwa wyroki TSUE. Pierwszy, wydany 13 lutego 2025 roku, potwierdził, że jednolita sankcja, z jaką mamy do czynienia w art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, nie stoi w sprzeczności z unijnym prawem. Dzięki drugiemu wiemy, że banki postępowały niezgodnie z prawem, naliczając konsumentom odsetki od skredytowanych kosztów kredytu, takich jak np. prowizje czy składki na ubezpieczenie. Ale tu uwaga: unijni sędziowie w wyroku C-744/24 nie określili wprost, że tego rodzaju naruszenie powinno skutkować pozbawieniem kredytodawcy całości zarobku na wadliwej umowie. Dziś jest to najważniejszy argument banków w medialnej walce z pełnomocnikami prawnymi strony przeciwnej. Jaka jest siła tego argumentu? Widać to świetnie po statystykach.

Przełom lipca i sierpnia jest okresem, w którym banki giełdowe upubliczniają swoje sprawozdania za I półrocze. Dzięki danym zawartym w tych sprawozdaniach możemy przekonać się, jaki wpływ na krajowe orzecznictwo wywarł kwietniowy wyrok Trybunału: przykładowo, z raportów mBanku, Millennium Banku i Pekao S.A. wynika jasno, że w II kwartale br. krajowe sądy, rozpatrując sprawy o SKD, znacznie częściej orzekały na korzyść konsumenta, niż miało to miejsce jeszcze kwartał wcześniej. Zmiana ta jest podyktowana najprawdopodobniej wspomnianym unijnym wyrokiem C-744/24, dotyczącym odsetek od skredytowanych kosztów. W odpowiedzi na to orzeczenie część banków (w tym m.in. mBank i Millennium Bank) zapowiedziała zaprzestanie naliczania i pobierania odsetek od finansowanych kosztów. Banki pomniejszają oczekiwane przychody z odsetek, a w przynajmniej dwóch przypadkach (Alior Bank, PKO BP) ich władze zdecydowały się pójść o krok dalej i rozpoczęły księgowanie rezerw na ryzyka prawne związane z SKD.

Na koniec marca br. w sądach toczyło się ponad 23 tys. spraw o tę sankcję, z kolei liczba reklamacji zgłoszonych przez konsumentów w bankach wynosiła niemal 105 tys. Potencjalna skala problemu może być większa niż w przypadku franków: w obrocie pozostaje ok. 25 mln umów, z których duża część, zdaniem ekspertów, zawiera błędy bądź uchybienia możliwe do zakwestionowania w sądzie. Dla porównania, łączna liczba kredytów mieszkaniowych we franku szwajcarskim, udzielonych polskim klientom, szacowana jest na 700 do 800 tys.

Jeżeli co dziesiąty posiadacz objętej ryzykiem prawnym umowy zdecydowałby się skierować roszczenie na drogę sądową, w polski wymiar sprawiedliwości mogłaby uderzyć fala 2,5 mln powództw. Kryzys dotarłby przede wszystkim do sądów rejonowych, z uwagi na relatywnie niską, w porównaniu do spraw frankowych, wartość przedmiotu sporu: w postępowaniach o SKD wartość ta nie przekracza przeciętnie 40 tys. zł. Ministerstwo Sprawiedliwości jeszcze nie w pełni poradziło sobie z frankami, a już musi mierzyć się z kolejnym wyzwaniem. Rządzący doskonale wiedzą, że czekanie na rozwój sytuacji jest w tym przypadku najgorszym możliwym rozwiązaniem: postąpiono tak w przypadku spraw frankowych, co skutkowało wpływem do sądów ok. pół miliona spraw i utworzeniem przez banki ponad 100 mld zł rezerw na ryzyka prawne.

Rząd po latach przymiarek w końcu doprowadził do końca proces legislacyjny obmierzony na usprawnienie frankowych procesów: specustawa weszła w życie 7 sierpnia 2026 roku. Obecnie resort pracuje nad kolejnym dużym projektem – mowa oczywiście o ustawie o kredycie konsumenckim, której stworzenie wcześniej powierzono UOKiK. Urząd stracił upoważnienie do kontynuowania prac nad ustawą w maju br. Rozwiązania powstałe w UOKiK były krytykowane ze względu na mocno prokonsumencki charakter. UOKiK chciał znieść górną granicę limitu dla kredytu konsumenckiego oraz planował rozszerzyć sankcję kredytu darmowego, co było szczególnie krytykowane przez Komisję Nadzoru Finansowego, zatroskaną o potencjalne skutki nowych regulacji (Nadzór obawiał się, że ustawa w takim kształcie wręcz zachęciłaby kolejne grupy kredytobiorców do sądzenia się).

Ministerstwo Sprawiedliwości wypuszcza „balon próbny” w sprawie SKD? Media głównego nurtu znów rozpisują się na temat zmian w sankcji

Na początku czerwca br., podczas Europejskiego Kongresu Finansowego, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek podzielił się ze zgromadzonymi dość zaskakującym przemyśleniem: wyjawił bowiem, że jego zdaniem niezbędne jest wprowadzenie osobnej ustawy, regulującej kwestię sankcji kredytu darmowego. W swojej wypowiedzi nawiązał do kredytów frankowych:

Moim zdaniem przegapiliśmy czas z frankami i tutaj winię za to i polityków i tych, którzy agresywnie wspierali konsumentów, ale także banki”

Powyższy cytat brzmi dość kuriozalnie, gdy zestawimy go z faktem, że minister Żurek sam był frankowiczem, który walczył z bankiem o sprawiedliwość na drodze sądowej. Swoim pozwem dołożył więc cegiełkę do kryzysu polskiego sądownictwa, a mimo to uważa się za osobę uprawnioną do recenzowania decyzji polityków w przedmiocie ustawy (tak jakby zapomniał, komu najbardziej zależało na jej storpedowaniu, nim doszło do zmiany w orzecznictwie), a także do rozliczania kancelarii z prowadzonej przez nie akcji edukacyjnej skierowanej do konsumentów.

Przez niemal całe wakacje Ministerstwo Sprawiedliwości wyświadczało nam grzeczność i nie powracało w mediach do kwestii regulowania SKD osobną ustawą. Temat został wywołany ponownie z inicjatywy Business Insider, którego redakcja postanowiła przeprowadzić w resorcie małe śledztwo w tej sprawie. Portal cytuje anonimowych informatorów, wypowiadających się w przedmiocie ustawowych zapędów resortu, ujawnia też, że ustawa miała mieć charakter materialnoprawny. Zamysł był podobno taki, by z mocą wsteczną rozstrzygnąć kwestię pobranych odsetek od skredytowanych kosztów kredytu, portal jednak nie ujawnia szczegółów, spekuluje jedynie, że celem tych rozwiązań miałoby być prawdopodobnie zapobieżenie fali powództw.

Pierwszy informator portalu, reprezentujący Ministerstwo Sprawiedliwości, przedstawia pogląd, zgodnie z którym ustawa miałaby pomóc w ustabilizowaniu sytuacji pod kątem orzecznictwa, jak również napływu spraw do sądów. Dodaje jednak, że obecnie szanse na jej wprowadzenie są małe. W dalszej części cytowanej wypowiedzi pojawia się wątek… kancelarii odszkodowawczych, które, zdaniem informatora portalu, w licznych sprawach o SKD upatrują swoich szans na zarobek. To z kolei powoduje, że podmioty te reagują niechęcią na wszelkie propozycje, które są zgodne z prawem UE, ale nie aż tak prokonsumenckie, jakby sobie tego życzyły. Wg informatora, do wprowadzenia ustawy regulującej SKD zabraknie raczej politycznej woli.

Wypowiedź drugiego informatora jest krótsza i dużo ostrożniejsza – deklaruje on, że resort analizuje zarówno napływ spraw o SKD do sądów, jak i samą reakcję banków. Dodaje, że nic nie jest przesądzone.

Brak wiary w ustawowe uregulowanie kwestii sankcji jest widoczny także w sektorze bankowym. Business Insider cytuje anonimowego bankowca, który tłumaczy, z czego wynika defetyzm w tym środowisku: „W Ministerstwie Sprawiedliwości był przygotowywany wstępny projekt ustawy w tej sprawie, ale zmieniły się okoliczności. Resort stał się gospodarzem prac nad nowelizacją ustawy o kredycie konsumenckim i to one stały się priorytetem ”

Przy okazji warto przypomnieć, że z informacji ujawnionych przez Tomasza Chróstnego, prezesa UOKiK (w rozmowie z money.pl), wynika, iż przedstawiciele sektora, ze Związkiem Banków Polskich na czele, urządzają „pielgrzymki” do resortu sprawiedliwości i resortu finansów, a ich celem jest doprowadzenie do usunięcia z ustawy o kredycie konsumenckim sankcji kredytu darmowego, pod pretekstem braku proporcjonalności. Nie jest to pierwsza medialna informacja świadcząca o możliwości usunięcia SKD z ustawy. Kilka miesięcy wcześniej Puls Biznesu cytował wypowiedź szefa Komisji Nadzoru Finansowego, Jacka Jastrzębskiego, z której wynikało, że dopuszcza on możliwość, iż sankcja zniknie z krajowych przepisów. Niewykluczone, że był to pierwszy „balon próbny”, wypuszczony z inicjatywy rządzących, celem zbadania reakcji społeczeństwa na plan rozprawienia się z sankcją przy okazji implementacji dyrektywy CCD2 do krajowego prawa.

Z drugim balonem próbnym mamy do czynienia w przypadku wspomnianego artykułu Business Insider, podającego informację o materialnoprawnym charakterze ustawy regulującej SKD oraz o tym, że zawarte w niej rozwiązania miałyby działać wstecznie.

W tym miejscu warto się na chwilę zatrzymać i zastanowić, czy prawo może w ogóle działać wstecz.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Rządzący zmienią zasady naliczania odsetek za pomocą ustawy? Jest małe ALE

Czy Ministerstwo Sprawiedliwości może stworzyć, a następnie przeprowadzić przez proces legislacyjny projekt, którego rozwiązania ingerują w umowy już wprowadzone do obrotu prawnego? Sprawa wcale nie jest taka prosta. Co do zasady – prawo nie może działać wstecz, ale nie jest to zakaz absolutny. Zdarzają się wyjątki od tej reguły, co jest wprost przewidziane w art. 3 kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym artykułem, prawo może działać wstecz, jeśli treść lub cel ustawy wyraźnie na to wskazują. Dzięki tej furtce ustawodawca może usunąć istniejące luki prawne lub występujące w przepisach nieprawidłowości.

Dopuszczalne jest również zastosowanie nowych przepisów z mocą wsteczną, gdy jest to uzasadnione ochroną innych wartości konstytucyjnych, w tym porządku publicznego, równości społecznej czy praw obywatelskich. Bardzo ważne jest jednak, by wprowadzenie przepisów z mocą wsteczną nie skutkowało pogorszeniem sytuacji osób, których te przepisy mają dotyczyć. I tu dochodzimy do sedna: ustawodawca przy pomocy nowego prawa nie może bezpodstawnie odbierać czy ograniczać obywatelowi praw, które zostały przez niego legalnie nabyte w przeszłości.

Pytanie, które nasuwa się w związku z doniesieniami Business Insider, dotyczy oczywiście szczegółów rozwiązań zaprojektowanych w resorcie. Czy ustawodawca chciałby oprzeć plan „uzdrowienia” umów o retroakcję, np. poprzez ustalenie, że odsetki pobrane przez banki w konkretnym przedziale czasu uznaje się za zasadne, czy zdecydowałby się jednak na wprowadzenie nowych reguł gry dla trwających stosunków umownych (tzw. retrospektywność). Biorąc pod uwagę krótki czas na zgłoszenie oświadczeniu o skorzystaniu z SKD (12 miesięcy, licząc od dnia wykonania umowy, co rozumie się jako całkowitą spłatę kredytu), rządzącym może bardziej zależeć na uregulowaniu wciąż wykonywanych umów, które generują największe ryzyko. Skąd o tym wiemy?

Wystarczy spojrzeć na sprawy frankowe, spośród których zdecydowana większość została zainicjowana w czasie, gdy sporna umowa wciąż pozostawała w obrocie. Do pozwu zawsze najbardziej zdeterminowany jest ten kredytobiorca, który wciąż musi spłacać dług wobec banku. Mając to na uwadze, Ministerstwo Sprawiedliwości mogłoby się pokusić zatem o ustawowe uregulowanie kwestii odsetkowych dla umów pozostających w obrocie. Jak? Podmioty takie jak mBank i Millennium przetarły już szlaki, odpowiadając na apel Rzecznika Finansowego i częściowo uznając reklamacje kredytobiorców, przy jednoczesnym wyrażeniu gotowości do zwrotu nadpłaconych odsetek. Pełnomocnicy kredytobiorców wskazują, że podobną drogą podążają też Alior Bank i Velo Bank. Pekao S.A., poprzez przeprowadzoną korektę wyniku odsetkowego również dał wyraźnie do zrozumienia, że szykuje się do zmiany swoich procedur reklamacyjnych. Powoli więc możemy mówić o zmianie systemowej, która generuje po stronie rządzących pokusę nadania tym zmianom rangi ustawy.

Wiewiórowska-Domagalska o ustawie i SKD: rząd postawi na miarkowanie sankcji?

Ciekawe wątki do dyskusji o ustawie wniosła dr Wiewiórowska-Domagalska, pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta. W najnowszym wywiadzie, udzielonym Dziennikowi Gazecie Prawnej, pani pełnomocnik daje do zrozumienia, że opracowanie specustawy dotyczącej SKD nie będzie zadaniem prostym, przede wszystkim ze względu na różnorodność naruszeń oraz wciąż niepełne orzecznictwo TSUE. Resortowa ekspertka jest zdania, że „SKD to nie franki”, wysyła też do środowiska konsumenckiego zawoalowany komunikat, że walka z bankiem nie będzie łatwa. Zwraca ponadto uwagę na zmianę podejścia Trybunału do spraw napływających z Polski: „W ostatnich czterech czy pięciu orzeczeniach TSUE widać tendencję do ograniczania praw konsumentów. ”

Co do wyroku C-744/24 Wiewiórowska przyznaje, że jest on przełomowy, ale w tym kontekście, że po raz pierwszy zwraca uwagę na interes finansowy kredytodawcy. W odniesieniu do rozwiązań ustawowych ujawnia, że Ministerstwo planuje utrzymać sankcję kredytu darmowego przy jednoczesnym wprowadzeniu innych mechanizmów sankcyjnych. Jasno wskazuje to na plan miarkowania sankcji lub jak kto woli, uczynienia jej proporcjonalną do skali naruszenia. Jeśli resort zamieni słowa na czyny, sektor bankowy będzie mieć powody do zadowolenia – wprowadzenia takich regulacji jego przedstawiciele domagają się od miesięcy.

W dalszej części wywiadu ze strony Wiewiórowskiej padają dość zaskakujące słowa: „W obecnym kształcie art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim narusza jednak prawo unijne. Mamy po prostu do czynienia z nadtranspozycją. Sankcją kredytu darmowego objęte są naruszenia, które trybunał uznał za nieproporcjonalne do tej sankcji. Jeżeli więc mamy nadtranspozycję, należy ją wyeliminować.”

Jest to ciekawy pogląd, zwłaszcza w kontekście wyroku z 13 lutego 2025 toku, w którym TSUE, jak już wcześniej podkreślaliśmy, nie sprzeciwił się temu, by państwo członkowskie stosowało jednolitą sankcję za naruszenia, których dopuścił się bank w relacji z konsumentem. Pani pełnomocnik dodaje również, że rządzący chcą „usunąć błąd polegający na tym, że jedyną sankcją przewidzianą w ustawie jest SKD. Będziemy wzorować się na istniejących sankcjach w prawie unijnym.”

Na koniec rozmowy Wiewiórowska zaprzeczyła, jakoby Ministerstwo Sprawiedliwości spotykało się z przedstawicielami sektora bankowego w sprawie przepisów dotyczących SKD. Z jej słów wynika, że resort przyjął zasadę niespotykania się z przedstawicielami zainteresowanych ustawą instytucji, dopóki prace nad projektem nie dobiegną końca.

W tym miejscu pragniemy zwrócić uwagę na fakt, że urzędnicy resortu wcale nie muszą spotykać się z bankami, by wiedzieć, jakie są ich oczekiwania względem tej ustawy. Podkreślenia wymaga również to, że Związek Banków Polskich (publicznie zidentyfikowany przez szefa UOKiK jako podmiot urządzający pielgrzymki w interesie usunięcia SKD z ustawy) nie jest jedynym rzecznikiem bankowych interesów, który potencjalnie mógłby komunikować się z resortem sprawiedliwości czy z resortem finansów w sprawie projektu. Nie zapominajmy, że gorących zwolenników wykreślenia SKD z polskiego prawa znajdziemy w Komisji Nadzoru Finansowego. Jesteśmy pewni, że entuzjastów tego pomysłu nie brakuje także w samym resorcie finansów, któremu, przy okazji spraw toczących się przed TSUE, zdarzało się już zajmować probankowe i zarazem antykonsumenckie stanowisko.

Fakt, że Ministerstwo Sprawiedliwości zamknęło się na razie na konsultacje z interesariuszami, nie oznacza zatem, że ci interesariusze nie będą mieć wpływu na ostateczny kształt ustawy.

PODSUMOWANIE:

  • Z informacji, do których nieoficjalnie dotarł portal Business Insider, wynika, że Ministerstwo Sprawiedliwości pracowało nad ustawą o sankcji kredytu darmowego o charakterze materialnoprawnym, której postanowienia miały działać wstecznie
  • Jeśli wierzyć anonimowemu bankowcowi, na którego powołuje się Business Insider, obecnie są małe szanse na specustawę poświęconą SKD, z uwagi na trwające w Ministerstwie Sprawiedliwości prace nad ustawą o kredycie konsumenckim
  • Ze słów pełnomocniczki ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta wynika, że SKD znajdzie się w nowej ustawie o kredycie konsumenckim, obok innych mechanizmów sankcyjnych. Tworząc rozwiązania sankcyjne, resort będzie się wzorował na sankcjach istniejących w prawie unijnym
  • Na chwilę obecną resort sprawiedliwości nie spotyka się z bankami celem przedyskutowania rozwiązań zawartych w ustawie o kredycie konsumenckim. Rozmowy z instytucjami będą możliwe dopiero po zakończeniu prac nad projektem.

 

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze