Sankcja kredytu darmowego zbyt skuteczna i zbyt kosztowna dla banków, by pozostać w prawie?

Czas czytania: 9 minut

Polskiemu ustawodawcy zostało naprawdę niewiele czasu na implementację unijnych regulacji zawartych w dyrektywie CCD2. Jako państwo członkowskie UE powinniśmy zacząć stosować nowe prawo najpóźniej od 20 listopada 2026 roku, zaś cały proces wdrożeniowy ma zostać przeprowadzony przy pomocy nowej wersji ustawy o kredycie konsumenckim. Tymczasem w maju br. polskie władze podjęły decyzję o odebraniu upoważnienia do prowadzenia prac nad ustawą dotychczasowemu projektodawcy, na którego ponad 2 lata temu wyznaczono UOKiK. W czerwcu media poinformowały, że upoważnienie do opracowania nowej ustawy o kredycie konsumenckim otrzymało Ministerstwo Sprawiedliwości. Rząd postawił sprawę jasno: nowy projekt ma być wolny od jakichkolwiek nadregulacji względem dyrektywy CCD2, w tym od przepisów, które mogłyby w przyszłości zachęcić konsumentów do kierowania przeciwko bankom kolejnych powództw, tym razem o sankcję kredytu darmowego. Przedstawiciele „wolnego rynku” dbają o to, by projektodawca nie zapomniał o tych wytycznych – troska ta przejawia się m.in. publikacjami w poczytnych mediach z pogranicza ekonomii i polityki. Warto dziś zadać sobie pytanie: gdzie kończy się wolny rynek usług bankowych, a zaczyna bankowe bezprawie?

Z tekstu dowiesz się:

  • W jaki sposób sympatycy sektora bankowego starają się wywrzeć wpływ na ustawodawcę w kwestii nowych przepisów regulujących sankcję kredytu darmowego
  • Dlaczego polski rząd odebrał prezesowi UOKiK upoważnienie do prowadzenia prac nad ustawą o kredycie konsumenckim
  • Czy kredytobiorcy mogą się czuć bezpieczni, wiedząc, że rząd jest przeciwny nakładaniu na banki nowych obowiązków, których niedopełnienie mogłoby skutkować zastosowaniem SKD
  • Jak poważnym wyzwaniem dla polskiego sektora finansowego są dziś pozwy o sankcję kredytu darmowego i jaka jest dynamika konfliktu pomiędzy bankami a ich klientami.

Trwa przeciąganie liny w sprawie nowej ustawy o kredycie konsumenckim. Czy w Ministerstwie Sprawiedliwości powstanie naprawdę SPRAWIEDLIWY projekt?

Teoretycznie już za niespełna cztery miesiące Polska powinna zacząć stosować nowe regulacje dotyczące kredytów konsumenckich, wynikające z unijnej dyrektywy CCD2. Samo wdrożenie przepisów miało nastąpić do 20 listopada 2025 roku, zaś termin graniczny na ich zastosowanie w praktyce upłynie rok później. Dziś jest już niemal pewne, że nasz kraj wdroży nowe przepisy z opóźnieniem – rząd, między innymi pod naciskiem Komisji Nadzoru Finansowego i Ministerstwa Finansów, zdecydował się wyrzucić do kosza efekty dwuletnich prac UOKiK i rozpocząć tworzenie przepisów implementujących unijną dyrektywę od nowa.

Nie jest żadną tajemnicą, że w toku prac legislacyjnych prowadzonych przez UOKiK pod adresem ustawy pojawiało się wiele negatywnych uwag. Podstawowe zarzuty dotyczyły tego, że UOKiK projektuje rozwiązania zbyt szczegółowe i radykalne, wykraczające poza ramy dyrektywy CCD2. Przykładowo, urząd zdecydował o zniesieniu maksymalnej kwoty kredytu dla objętych ustawą zobowiązań konsumenckich, podczas gdy unijny prawodawca wprowadził dyrektywą nowy limit, w wysokości 100 tys. euro. Zarówno banki, jak i strona rządowa, obawiały się, że zniesienie jakichkolwiek limitów kwotowych dla kredytów objętych ochroną konsumencką doprowadzi do sytuacji, w której przedmiotem procesów sądowych staną się umowy warte miliony złotych.

To jednak nie wszystko. Gdy ruszały prace UOKiK nad ustawą, sektor bankowy wyraźnie zgłaszał potrzebę miarkowania sankcji kredytu darmowego, czyli kary dla banku za wprowadzenie do umowy zawieranej z konsumentem postanowień o charakterze niedozwolonym, niezgodnych z ustawą. UOKiK poniekąd wsłuchał się w te postulaty, ale zrealizował je w swoim stylu, a nie tak, jak życzyłyby sobie tego banki. Prócz „klasycznej” SKD, urząd zdecydował się wprowadzić do ustawy sankcję kredytu „półdarmowego”, przewidzianą dla naruszeń niższej wagi, a także sankcję kredytu darowanego, czyli szczególnie dotkliwą karę, która miałaby objąć przypadki udzielenia kredytu bez wyraźnej zgody konsumenta.

Ponadto UOKiK postanowił poszerzyć wachlarz uchybień kwalifikujących umowę do objęcia jej sankcją, między innymi o sytuacje, w których bank nie zbadał należycie zdolności kredytowej konsumenta. W kulminacyjnym momencie projekt był krytykowany nie tylko przez KNF i resort finansów, ale również przez organy i instytucje nieszczególnie dotąd kojarzone ze sprzyjaniem bankom – mowa tu między innymi o Rzeczniku Finansowym i Rządowym Centrum Legislacji, a także Ministerstwie Rozwoju i Technologii oraz Ministerstwie Sprawiedliwości, któremu ostatecznie powierzono stworzenie ustawy od podstaw.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Rynek sprzeciwia się gold platingowi i nadregulacjom względem unijnych przepisów. Tylko czy polskie banki są na to gotowe?

Gdy prezes UOKiK, Tomasz Chróstny, stracił upoważnienie do prowadzenia prac nad projektem, w mediach pojawiły się jasne deklaracje przedstawicieli strony rządowej, z których wynika, że polskie władze nie życzą sobie jakichkolwiek nadregulacji względem unijnej dyrektywy. Wydawałoby się, że tak jednoznaczne postawienie sprawy uspokoi rynek i pozwoli resortowi sprawiedliwości na tworzenie nowych przepisów w zrównoważonej atmosferze. Nic z tego. Gra toczy się o zbyt wysoką stawkę, by przedstawiciele rynku pozwolili projektodawcy po prostu robić swoje. W dużych mediach coraz częściej pojawiają się „przypominajki”, pisane eksperckim tonem i ubrane w formę niezależnego komentarza. Przykładem może być tekst, który opublikowano w zeszłą niedzielę na łamach portalu „Rzeczpospolita”.

Mowa o komentarzu Marka Tatały, ekonomisty i prezesa Fundacji Wolności Gospodarczej, wg którego „aby poprawiać ochronę konsumentów, trzeba równolegle dbać o konkurencję, jakość regulacji i neutralność zasad gry”. Wg Tatały warto trzymać się zasady „UE plus zero”. W ten wysublimowany sposób autor komentarza popiera niechętne podejście rządu do nadregulacji względem unijnego prawa. Jego zdaniem, rozpoczęcie prac nad ustawą od nowa jest dobrym kierunkiem, dodaje też, że uwagi kierowane do poprzedniego projektu miały wspólny mianownik. Zdaniem krytyków, projekt nie tylko był miejscami niespójny z unijną dyrektywą, ale i mógł generować nadmierne ryzyka prawne, a także zwiększać obciążenie w sektorze finansowym.

Wg Tatały problem nie dotyczył pojedynczych artykułów – kontekst był znacznie szerszy, dotykał bowiem sposobu stanowienia prawa. Autor tekstu w „Rzeczpospolitej” ma tu na myśli rozszerzanie zakresu regulacji i dopisywanie kolejnych obowiązków (jak rozumiemy, po stronie sektora finansowego), ponadto niedostateczną analizę skutków oraz obciążanie ryzykiem rynku i sądów. Wydźwięk jest oczywisty: tworząc krajowe przepisy, nie wychodźmy poza unijne ramy. To nic, że specyfika sektora finansowego w Polsce nijak ma się do tej znanej z krajów Europy Zachodniej. Zapomnijmy o tym, że w latach 2004-2011 banki wprowadziły na polski rynek ponad 700 tys. abuzywnych umów kredytowych powiązanych z kursem franka szwajcarskiego, dziś masowo unieważnianych w sądach. Pomińmy fakt, że banki latami, na skalę masową, pobierały od konsumentów odsetki od kredytowanych kosztów pozaodsetkowych, czyli stosowały praktykę, którą w kwietniu br. TSUE wprost ocenił jako niedozwoloną. Udajmy, że rynek usług finansowych w naszym kraju nie był latami napędzany przez patologiczne, abuzywne praktyki, i budujmy nowe regulacje, ufając w to, że przedstawiciele sektora bankowego będą od teraz zachowywać się wobec swoich klientów wyłącznie przyzwoicie.

Jest to wizja równie wzniosła i piękna, co nierealna. Bankowcy doskonale o tym wiedzą, ale nie chcą zmieniać swojego podejścia do klienta, bo to wiązałoby się z udoskonaleniem procedur informacyjnych, które wyjątkowo kiepsko współgrają ze skutecznym marketingiem. Jeśli klient w pełni pozna ryzyko zaszyte w długoterminowym produkcie kredytowym, niewykluczone, że zmieni swoją decyzję zakupową. Niekoniecznie musi to oznaczać całkowitą rezygnację z zaciągnięcia zobowiązania. Wystarczy, że konsument zmierzy siły na zamiary i weźmie mniejszy kredyt lub odłoży zaciągnięcie finansowania w czasie, z myślą o dozbieraniu większego wkładu. Żadna z tych decyzji nie jest korzystna dla banku, który w najgorszym wariancie nie zarobi na takim kliencie nic, a w najlepszym – zarobi mniej niż zakładał.

To zrozumiałe, że przedstawiciele polskiego rynku usług finansowych nie chcą dopuścić do zmaterializowania się scenariusza, w którym dochodzi do ustawowego rozszerzenia sankcji darmowego kredytu, jak i samej ochrony konsumenckiej. Próbują zatem wpływać na toczący się proces legislacyjny w sposób pośredni – poprzez opinie eksperckie kolportowane w mediach głównego nurtu. Tym kanałem mogą dotrzeć zarówno do politycznych decydentów, jak i do opinii publicznej, którą trzeba przecież przekonać, że nadregulacje nie są dobre dla nikogo: ani dla banków, ani dla strony konsumenckiej. Konsumentowi powinno przecież zależeć na stabilnym rynku, który jest najwyraźniej dobrem wyższego rzędu, znacznie istotniejszym niż skuteczna ochrona przed abuzywnymi postanowieniami umownymi.

Co jest ważniejsze: stabilność sektora bankowego czy bezpieczeństwo kredytobiorcy? Rząd już wybrał

Sposób, w jaki strona rządowa potraktowała projekt ustawy o kredycie konsumenckim powstały w UOKiK, świadczy o jednym. Władz nie interesuje perspektywa urzędu, który jako jeden z nielicznych zajmuje się w Polsce ochroną konsumentów przed abuzywnymi praktykami silniejszych uczestników rynku. Doświadczenie UOKiK potraktowano w tym przypadku jako zupełnie nieistotne dla materii tworzonych przepisów. O podejściu rządu do implementacji dyrektywy CCD2 wiele mówią dwie decyzje. Po pierwsze, ta o zignorowaniu efektów dwuletniej pracy UOKiK – wszak nowy projektodawca będzie tworzył ustawę od początku. Po drugie, powierzenie upoważnienia do prowadzenia prac legislacyjnych Ministerstwu Sprawiedliwości, które z oczywistych względów przyjmie w tym procesie perspektywę sądów – a nie konsumentów.

Priorytety resortu sprawiedliwości są znane od dawna: wśród nich wymienić należy udrożnienie polskich sądów i usunięcie z nich setek tysięcy spraw przeciwko bankom. O determinacji ministerstwa niech świadczy w tym przypadku to, z jakim uporem jego przedstawiciele dążyli do przeforsowania ustawy frankowej, i to mimo wyraźnego sprzeciwu środowisk konsumenckich. Ustawa ta, nawet po poprawkach naniesionych w sejmowych komisjach, nadal wzbudza poważne wątpliwości kredytobiorców. Czy naprawdę możemy liczyć, że w przypadku ustawy o kredycie konsumenckim będzie inaczej? Naszym zdaniem nie. Tym bardziej, że już na początku czerwca, przy okazji EKF, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek wyraźnie wskazał, że sankcja kredytu darmowego powinna zostać uregulowana odrębną ustawą.

Może to sugerować, że nowy projekt ustawy o kredycie konsumenckim, tworzony w Ministerstwie, w ogóle nie będzie zawierał przepisów odnoszących się do SKD, a usprawiedliwieniem dla ich wyrzucenia może być właśnie plan napisania dodatkowej specustawy. Nasuwa się pytanie, czy taka ustawa rzeczywiście wówczas powstanie, i czy zostanie pomyślnie przeprowadzona przez proces legislacyjny. Konsument ma prawo w to wątpić, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak wielkim zagrożeniem już dziś jest sankcja kredytu darmowego dla sektora bankowego. I jakim wyzwaniem sprawy jej dotyczące mogą stać się w przyszłości dla polskiego sądownictwa.

Kredytobiorcy przegrywają 80 proc. spraw o SKD, a mimo to ślą do sądów kolejne pozwy. W powietrzu wisi zmiana orzecznicza

Ponad 3 miesiące temu Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w sprawie C-744/24, przesądzając o tym, co pełnomocnicy strony konsumenckiej wiedzieli od dawna: bank, kredytując koszty pozaodsetkowe, takie jak prowizje czy składki na ubezpieczenie, nie może pobierać od tych skredytowanych kosztów jakichkolwiek odsetek. Oprocentowanie kredytu powinno być liczone wyłącznie od kwot oddanych kredytobiorcy do jego dyspozycji. Gdy decyzja TSUE ujrzała światło dzienne, w środowisku konsumentów pojawiła się nadzieja na rychły przełom w krajowym orzecznictwie.

Ten wciąż nie nadszedł, a przynajmniej nie na taką skalę, jak oczekiwali tego kredytobiorcy. Z danych Związku Banków Polskich wynika, że przed wyrokiem TSUE banki wygrywały ok. 85 procent spraw o sankcję kredytu darmowego. Po wyroku skala ich sukcesów zmniejszyła się jedynie o 5 pp. Oznacza to, że obecnie szanse konsumenta na uwolnienie się od kosztów abuzywnego kredytu gotówkowego wynoszą 1:5. Logika podpowiada, że brak radykalnej zmiany kursu orzeczniczego zniechęci klientów sektora do formułowania kolejnych roszczeń. Nic bardziej mylnego.

Jak podaje PAP Biznes, bazując na informacjach przekazanych przez wiceprezeskę ZBP, Agnieszkę Wachnicką, od kwietniowego orzeczenia Trybunału banki otrzymały kolejne 6,6 tys. reklamacji. Jeszcze niedawno w przestrzeni publicznej mówiło się o łącznej liczbie 100 tys. reklamacji złożonych przez klientów w związku z roszczeniem SKD. Na koniec marca br. liczba ta przekroczyła 104,7 tys., zaś liczba spraw w toku wzrosła do ponad 23 tys. (skok o ok. 2 tys. spraw od końca 2025 roku).

Banki wyraźnie nie wierzą w scenariusz, w którym problem spraw o SKD wygasa w naturalny sposób, wskutek niekorzystnego dla konsumentów orzecznictwa. Przedstawiciele sektora aktywnie działają na rzecz minimalizacji ryzyka. Przykładem mogą być Pekao S.A., Alior Bank i Velo Bank, które zaczynają już podejmować pierwsze próby polubownego porozumienia się z kredytobiorcami. Próby te ukierunkowane są na dostosowanie treści już wykonywanych umów do wyroku TSUE z kwietnia br. Banki, w odpowiedzi na reklamacje, częściowo uznają pretensje klientów i proponują zwrot odsetek pobranych od skredytowanych kosztów kredytu. Jednocześnie informują, że nie znajdują podstaw do uznania roszczeń klientów w pozostałej części.

Co więcej, niektóre banki już tworzą rezerwy na ryzyka prawne SKD. Do tej pory o utworzeniu odpisów na ten cel informowały Alior Bank i PKO Bank Polski. Należy oczekiwać, że w ciągu nadchodzących kwartałów drogą księgowania rezerw pójdą także pozostałe giełdowe banki.

Czemu służą opisywane działania? To proste. W sprawie sporów o sankcję kredytu darmowego sektor bankowy przyjął odmienną strategię niż w konflikcie frankowym. Tam banki utrzymywały, że ich umowy są pozbawione wad, i tę samą strategię realizowały w bezpośrednim kontakcie z klientem, także na etapie procesu. Strategia ta w perspektywie długoterminowej przyniosła bankom spektakularną klęskę, która do tej pory pociągnęła za sobą koszt przekraczający 100 miliardów złotych.

Gdyby banki w porę wdrożyły działania obmierzone na skonwertowanie kredytów frankowych do złotówki, dziś problem tych kredytów nie istniałby ani w sądach, ani w sprawozdaniach finansowych sektora. Właśnie dlatego tym razem banki stawiają na działania prewencyjne, wiedzą bowiem, że ryzyko zmiany orzeczniczej w obszarze spraw o SKD jest wysokie, a materializacja tego ryzyka może przyjść nagle, wraz z kolejnym wyrokiem TSUE.

PODSUMOWANIE:

Treść nowej ustawy o kredycie konsumenckim będzie mieć kluczowe znaczenie dla przyszłej stabilności sektora finansowego. Jeśli Ministerstwo Sprawiedliwości ugnie się pod naporem banków i usunie z ustawy przepisy dotyczące sankcji kredytu darmowego, kredytobiorcy stracą ważny argument prawny w procesach sądowych. Dla resortu sprawiedliwości taki scenariusz jest o tyle atrakcyjny, że mniejsza liczba spraw o SKD przełożyłaby się na skrócenie kolejek w wydziałach cywilnych i tym samym na udrożnienie sądownictwa.

Można więc pokusić się o stwierdzenie, że interesy banków i rządzących są w tym względzie zbieżne, co powinno wzbudzić wzmożoną czujność strony konsumenckiej. Ta musi bacznie przyglądać się pracom nad nową ustawą i alarmować media oraz opinię publiczną, ilekroć w toku konsultacji bądź eksperckich ustaleń do projektu będą wprowadzane zapisy krzywdzące dla kredytobiorcy. Polski konsument nie ma w tej chwili wielu sprzymierzeńców w swojej walce o dostęp do sankcji kredytu darmowego. UOKiK, który wyraźnie liczył się z interesem kredytobiorcy, został wyeliminowany z gry przez rządzących.

W zupełnie innej sytuacji są banki, które mogą liczyć na wsparcie z wielu stron. Przychylnie na postulaty sektora patrzą zarówno kluczowe resorty, jak i przedstawiciele Nadzoru Finansowego. Ponadto, są one popierane przez „niezależnych” ekspertów wolnego rynku, gotowych do krytyki nadregulacji na łamach poczytnych mediów. Opór tak wielu środowisk wobec prokonsumenckich zmian orzeczniczych, inspirowanych dyrektywą CCD2, świadczy o jednym: banki, podpisując z klientami umowy kredytów konsumenckich, w sposób masowy i absolutnie oczywisty popełniały błędy dotyczące obowiązków informacyjnych.

W sprzyjających okolicznościach ujawnienie i osądzenie tych błędów może kosztować sektor dziesiątki miliardów złotych i wygenerować tysiące spraw w sądach. Skutki materializacji tego ryzyka dla gospodarki są wprost trudne do oszacowania, a ponieważ na masowych sporach skorzystać mógłby wyłącznie konsument, polityczni decydenci są gotowi poświęcić jego dobro w imię „wyższego” celu, jakim jest stabilność systemu i sprawne działanie sądownictwa.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze