Najpierw ustawa frankowa, teraz atak na UOKiK? W co gra dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska?

Czas czytania: 11 minut

Medialne skrytykowanie ważnego urzędnika państwowego, gdy samemu jest się pracownikiem administracji publicznej, bez wątpienia wymaga sporej odwagi. Są jednak wyjątki od tej reguły. Trudno mówić o bezkompromisowości i odwadze, jeśli krytyka jest kierowana pod adresem kogoś, kto jest obrzucany błotem przez największe korporacje w kraju i niektórych prominentnych urzędników. Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przypadku prezesa UOKiK, Tomasza Chróstnego, który jest pod ostrzałem krytycznych komentarzy co najmniej od marca br. Działania Chróstnego były w ostatnim czasie negatywnie recenzowane przez czołowe postacie Komisji Nadzoru Finansowego, przez niektórych ministrów i oczywiście przez bankowców, obrażonych za to, że prezes UOKiK śmiał nazwać sposób ich działania „niekiedy, niestety typową banksterką”. Teraz do krytyków prezesa UOKiK dołącza pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska. Czego dotyczy krytyka Wiewiórowskiej i jakie ukryte motywy mogą stać za jej najnowszym tekstem, opublikowanym w portalu „Rzeczpospolita”?

Z tekstu dowiesz się:

  • Jak pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta ocenia działalność prezesa UOKiK na rzecz ochrony interesów konsumenckich
  • Na czym, wg Wiewiórowskiej, polega wadliwość polskiego systemu ochrony konsumenta i jaki jest w tym udział prezesa UOKiK
  • Czym Tomasz Chróstny „zasłużył sobie” na negatywną recenzję Wiewiórowskiej, jako przedstawicielki Ministerstwa Sprawiedliwości
  • Na ile uzasadnione są pretensje reprezentantki resortu sprawiedliwości kierowane pod adresem prezesa UOKiK, odnoszące się do jego wpływu na ochronę polskiego konsumenta.

Wielki medialny powrót Wiewiórowskiej-Domagalskiej w „Rzeczpospolitej”. Tym razem pełnomocniczka ministra recenzuje aktywność szefa UOKiK

Już 7 sierpnia 2026 roku w życie wejdzie okryta niekoniecznie dobrą sławą ustawa frankowa, nad którą resort sprawiedliwości pracował od 2024 roku. W toku procesu legislacyjnego z ustawy usunięto najmocniej krytykowane przepisy, dotyczące potrącenia. O tym, jak bardzo Ministerstwu Sprawiedliwości zależało na przeforsowaniu tych regulacji, mogliśmy się przekonać w trakcie posiedzeń sejmowych komisji, na których resort był reprezentowany przez Arkadiusza Myrchę. Wielką nieobecną na dwóch pierwszych posiedzeniach komisji w Sejmie była dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, pełnomocniczka ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta.

Śmiało można powiedzieć, że to właśnie ona, a nie wiceminister Myrcha, była medialną twarzą ustawy frankowej – na przełomie 2025 i 2026 roku Wiewiórowska wykazywała się dużą aktywnością w mediach, skupiając się przede wszystkim na krytyce kancelarii prawnych, reprezentujących w sądach stronę konsumencką. Pełnomocniczka ministra miała wyraźny problem z zaakceptowaniem krytycznych słów, płynących pod adresem promowanego przez nią projektu ustawy. Zamiast merytorycznie ustosunkować się do zarzutów ekspertów wyspecjalizowanych w ochronie konsumentów, publicznie prowadziła mało eleganckie dywagacje na temat zarobków kancelarii frankowych i rzekomych przyświecających im motywacji.

W społeczności frankowych prawników dużym echem odbił się wywiad z grudnia 2025 roku, udzielony przez Wiewiórowską portalowi Wyborcza.biz. Pełnomocniczka ministra przekazała wówczas czytelnikom Wyborczej błędne informacje na temat korzyści odsetkowej uzyskiwanej przez stronę konsumencką w wyniku przewlekłego procesu sądowego. Szkodliwy wydźwięk wypowiedzi resortowej ekspertki był tym większy z uwagi na silną polaryzację w społeczeństwie, związaną z różnicami w odbiorze motywów kierujących frankowiczami, walczącymi w sądach o sprawiedliwość. Krótko mówiąc, nieprawidłowy sposób liczenia odsetek ustawowych za opóźnienie przedstawiony w Wyborczej przez Wiewiórowską mógł wywołać w przeciętnym odbiorcy niechęć do kredytobiorców walczących o unieważnienie swoich umów. Za swoją pomyłkę Wiewiórowska nie przeprosiła publicznie ani konsumentów, których interes rzekomo reprezentuje w Ministerstwie, ani kancelarii prawnych, za prowadzoną przeciwko tym podmiotom hejterską kampanię.

Medialne działania pełnomocniczki, wycelowane w kancelarie prawne, zostały niezwykle dosadnie skomentowane przez prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, Przemysława Rosatiego, o czym pisaliśmy 26 listopada 2025 roku tutaj. Wiewiórowska nie odniosła się w żaden sposób do słów szefa NRA, nie stonowała także charakteru swoich wypowiedzi w mediach. Co warte podkreślenia, pani pełnomocnik miała w międzyczasie liczne okazje do publicznej polemiki z krytykowanymi przez nią podmiotami – chociażby podczas wspomnianych prac komisji sejmowych nad ustawą frankową. Nie stawiała się na tych komisjach, być może z obawy o to, że ewentualna polemika pogrąży doszczętnie jej autorytet w środowiskach konsumenckich. Na trzecim i jedynym posiedzeniu komisji z udziałem Wiewiórowskiej resortowa ekspertka ograniczyła swoją aktywność do wypowiedzenia jednej krótkiej kwestii. Dotyczyła ona… możliwej złej wiary konsumenta w kontekście zwolnienia go z kosztów sądowych.

W II kwartale 2026 roku aktywność medialna Wiewiórowskiej wyraźnie osłabła. Ekspertka ograniczyła także swój udział w dyskusjach na platformie x.com, gdzie wcześniej bardzo chętnie wchodziła w polemikę z przeciwnikami ustawy frankowej. Można było wręcz wywnioskować, że pełnomocniczka przemyślała swoje zachowanie i uznała, że niektóre z jej wypowiedzi mogły przynieść ministerstwu więcej szkody niż pożytku. Minęło trochę czasu, a dr Wiewiórowska-Domagalska postanowiła bezlitośnie rozwiać wątpliwości obserwatorów jej medialnych poczynań. Dnia 4 sierpnia 2026 roku na łamach portalu „Rzeczpospolita” ukazał się tekst jej autorstwa, opatrzony wiele mówiącym nagłówkiem: „Konsument w Polsce stał się towarem ”.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Koniunkturalizm czy rzeczowy osąd sytuacji: jak interpretować słowa Wiewiórowskiej na temat szefa UOKiK?

Omawiany artykuł jest w przeważającej części krytyczną recenzją stanu polskiego systemu ochrony konsumenta. Już sama zajawka tej publikacji świetnie opisuje to, co znajdziemy w tekście:

Lukę w systemie ochrony konsumentów, powstałą na skutek braku właściwej aktywności prezesa UOKiK, zajęły kancelarie zajmujące się dochodzeniem roszczeń konsumenckich. Skutek? Ochrona – na bardzo wysokim poziomie – istnieje tylko tam, gdzie jest to opłacalne. ”

Wiewiórowska poszła więc po linii najmniejszego oporu i uderzyła w urzędnika, którego atakowanie stało się ostatnimi czasy bardzo modne. Zaczęło się w I kwartale br., w trakcie prac nad nową ustawą o kredycie konsumenckim, której UOKiK był projektodawcą. Pomysły legislacyjne UOKiK, zwłaszcza te dotyczące rozszerzenia ochrony konsumenta i doprecyzowania sankcji kredytu darmowego, nie spodobały się Komisji Nadzoru Finansowego, były też krytykowane przez Ministerstwo Finansów. Propozycje UOKiK nie zachwyciły oczywiście bankowców, którzy podzielali obawy zgłaszane przez Nadzór.

W maju br. prezes UOKiK, Tomasz Chróstny, naraził się sektorowi w rozmowie z Onetem. To właśnie wtedy nazwał wprost działania sektora bankowego w relacjach z konsumentami „niekiedy, niestety typową banksterką”. Słowa te były szeroko komentowane przez samych bankowców, jak i ich pełnomocników – głos w sprawie zajął między innymi prof. Michał Romanowski, czyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych bankowych prawników. Niedługo później media podały informację o odebraniu prezesowi UOKiK upoważnienia do prowadzenia prac legislacyjnych nad ustawą o kredycie konsumenckim. Projekt został przejęty przez Ministerstwo Sprawiedliwości. To samo, którego pracownikiem jest Wiewiórowska-Domagalska.

To niejedyne powody, dla których sektor bankowy i kluczowe ministerstwa nie darzą Chróstnego szczególną sympatią. Prezes UOKiK wykazał się dużą bezkompromisowością w nakładaniu na banki dotkliwych kar finansowych za stosowanie klauzul abuzywnych w umowach z konsumentami. Na początku br. bardzo głośno było o decyzji administracyjnej wydanej przez UOKiK w sprawie PKO Banku Polskiego, w związku ze stosowaniem przez ten podmiot nieuczciwych postanowień w aneksach dotyczących zmiany oprocentowania w kredytach konsumenckich. Kara nałożona przez prezesa UOKiK opiewała na prawie 80 mln zł.

W lipcu br. ogólnopolskie media obiegł news na temat przeszukań, przeprowadzonych przez pracowników UOKiK w siedzibach Biura Informacji Kredytowej, a także mBanku, mBanku Hipotecznego oraz ING Banku Śląskiego. Działania, prowadzone w asyście policji, podjęto z uwagi na podejrzenie nieprawidłowości, dotyczących między innymi oceny przez banki zdolności kredytowej konsumentów. Postępowanie wyjaśniające w tej sprawie jest prowadzone przez UOKiK od 2025 roku.

Opinia prezesa UOKiK ośmieszyła rząd w TSUE? Chodzi o słynną sprawę o SKD

Dlaczego aktywność Tomasza Chróstnego przestała być wygodna dla polskiego rządu? Przyczyn zmiany podejścia rządzących do prezesa UOKiK należy szukać chociażby w opinii sporządzonej na potrzeby jednej ze spraw toczących się przed TSUE. Chodzi o postępowanie zainicjowane pytaniami sądu w Białymstoku, który dąży do ustalenia, czy sąd krajowy, badając sprawę o SKD, powinien ograniczyć się do analizy argumentów wskazanych w pozwie, czy może jednak powinien skontrolować treść całej kwestionowanej przez konsumenta umowy w poszukiwaniu wszelkich podstaw do zastosowania sankcji. Portal money.pl dotarł do czterech opinii sporządzonych na potrzeby stanowiska strony polskiej, należących kolejno do Ministerstwa Sprawiedliwości, Komisji Nadzoru Finansowego, UOKiK i Rzecznika Finansowego. O ile opinia MS i KNF była korzystna dla banków, tj. sugerowała ograniczenie się sądu krajowego do badania zarzutów wskazanych przez konsumenta w pozwie, o tyle ocena RF i UOKiK była zgoła odmienna.

Jak pisze portal money.pl w tekście z 4 sierpnia br.:

Prezes UOKiK uznał, że sąd ma obowiązek z urzędu sprawdzić, czy bank naruszył również przepisy, których klient nie wskazał, oraz wyciągnąć z tego wszystkie konsekwencje. Bez względu na to, czy konsument jest powodem, czy pozwanym, i czy reprezentuje go prawnik.”

Bardzo podobną opinię przedstawił Rzecznik Finansowy. Nie wiadomo natomiast, jaka była treść stanowiska rządu polskiego, przesłana do TSUE. Niezależnie od tego, jaki pogląd przyjęła strona polska, wyrok w sprawie zainicjowanej pytaniami białostockiego sądu jest już właściwie formalnością. Dnia 11 czerwca br. opinię w sprawie C-831/24 przedstawił Rzecznik Generalny TSUE, który opowiedział się za badaniem przez sąd krajowy całej umowy, a nie tylko naruszeń wskazanych w pozwie. Opinia Rzecznika Generalnego była zbieżna z tą przedstawioną przez UOKiK, reprezentowany przez Chróstnego. Dotychczasowa praktyka dowodzi, że wyroki TSUE są zwykle zgodne z opiniami prezentowanymi wcześniej przez Rzecznika.

Bierność prezesa UOKiK dała paliwo do działania kancelariom odszkodowawczym? Tak sugeruje resortowa ekspertka

Nieprzypadkowo przytaczamy wybrane zasługi prezesa UOKiK na rzecz przywrócenia przyzwoitości i normalności w polskim sektorze bankowym. W swoim najnowszym tekście Wiewiórowska-Domagalska wyraźnie próbuje obarczyć UOKiK odpowiedzialnością za to, że frankowicze poszli po sprawiedliwość do sądów. Skoro poszli, to znaczy, że zawiódł… prezes UOKiK. Wypowiedź, do której się odnosimy, prezentuje się następująco:

Konsument dochodzący praw w sądzie oznacza jednak, że nie zadziałała żadna inna ścieżka realizacji wymaganego prawem standardu rynku konsumenckiego. Że zawiodła działalność prezesa UOKiK, a także kształtowanie standardu przez samoregulację, mediację czy arbitraż. Spór sądowy to porażka z punktu widzenia efektywności systemu ochrony konsumenta, szczególnie w przypadku naruszeń o charakterze systemowym – a takim były sprawy frankowe.”

To jednak nie wszystko. W ocenie Wiewiórowskiej, bierność prezesa UOKiK doprowadziła do powstania luki rynkowej, która została zagospodarowana przez kancelarie odszkodowawcze – w jej mniemaniu ciężar walki o prawa konsumentów został przeniesiony na sądy. Pani pełnomocnik, nie pierwszy raz zresztą, kreśli obraz polskiego rynku pomocy prawnej nastawionego na zysk podmiotów oferujących te usługi.

W efekcie zaniedbań UOKiK mamy, jak daje do zrozumienia pani pełnomocnik, do czynienia z sytuacją, w której prawdziwa ochrona praw konsumenta jest utożsamiana z ochroną maksymalną, realizowaną w indywidualnym sporze sądowym, w którym ów konsument jest reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika. Skutkiem jest wybiórczość tej ochrony – Wiewiórowska prezentuje pogląd, zgodnie z którym na wysoką ochronę mogą liczyć tylko ci konsumenci, w przypadku których opłacalne jest dochodzenie roszczeń ze wsparciem kancelarii. Tam, gdzie podmioty te nie widzą dla siebie interesu, nie dążą do poprawienia jakości ochrony praw konsumenta.

Absolutnie nie jest tak, że negujemy całkowicie zasadność spostrzeżeń poczynionych przez panią pełnomocnik. Istotnie, kancelarie odszkodowawcze, działające jako spółki z o.o. i niepodlegające pod jakikolwiek nadzór samorządów zawodowych, „wchodzą” w te kategorie spraw, które są dla nich w stanie wygenerować najlepsze zyski. Są to podmioty gospodarcze nieróżniące się zasadniczo swoimi celami od innych korporacji. Pytanie tylko, dlaczego ustawodawca w ogóle dopuścił do sytuacji, w której świadczeniem pomocy prawnej na rzecz konsumentów zajmują się podmioty niebędące kancelariami adwokackimi i radcowskimi, w dodatku nieobjęte żadną zinstytucjonalizowaną kontrolą.

Problem jest przecież znany od lat – Naczelna Rada Adwokacka wielokrotnie apelowała o uregulowanie tego rynku, jak dotąd bezskutecznie. Ministerstwo Sprawiedliwości, którego reprezentantką jest Wiewiórowska-Domagalska, miało podjąć odpowiednie kroki celem opracowania ustawy regulującej rynek pomocy prawnej. Po dziś dzień resort nie podjął jednak działań zmierzających do usunięcia z tego rynku oczywistych patologii, które aktualnie służą pani pełnomocnik za pretekst do krytykowania profesjonalnych pełnomocników prawnych.

Wróćmy jednak do krytycznych uwag Wiewiórowskiej czynionych pod adresem UOKiK.

Kto odpowiada za masowe spory sądowe przeciwko bankom? Tego nie mówi nam Wiewiórowska

Zadziwia nas wybiórcze pojmowanie przez panią pełnomocnik kluczowych przyczyn, stojących u podstaw masowych sporów o franki. Wiewiórowska albo nie zauważa, albo celowo pomija to, że:

  • w sprawie kredytów frankowych zawiódł przede wszystkim Nadzór Finansowy (wówczas Komisja Nadzoru Bankowego), która wbrew sugestiom samych bankowców nie zabroniła oferowania takich umów polskim konsumentom – gdyby KNB (obecnie KNF) zareagowała na frankowy proceder odpowiednio szybko, dziś nie mielibyśmy 150 tys. postępowań w sądach
  • to właśnie miejscy rzecznicy konsumentów, ustawowo współdziałający z UOKiK, byli pierwszymi reprezentantami frankowiczów, zakładającymi bankom sprawy z powództwa grupowego, świadczyli ponadto bezpłatne porady prawne i występowali z interwencjami do instytucji finansowych, celem wypracowania polubownego rozwiązania sporu. Nie trzeba chyba przypominać, jak w tamtym czasie reagowały banki na jakiekolwiek propozycje zawarcia ugody
  • kompetencje dotyczące uznawania klauzuli umownej za abuzywną zostały przekazane UOKiK dopiero w kwietniu 2016 roku, czyli w okresie, w którym banki bardzo intensywnie działały na rzecz storpedowania jakichkolwiek zmian legislacyjnych obmierzonych na skonwertowanie kredytów w CHF na PLN. UOKiK prowadził rejestr klauzul niedozwolonych przez 10 lat – w tym czasie do rejestru wpisano ok. 7,5 tys. nieuczciwych postanowień umownych. W kwietniu 2026 roku, zgodnie z wcześniejszą wolą ustawodawcy, działanie rejestru zostało zakończone. Stało się tak wbrew apelom pełnomocników prawnych, konsumentów, a także samego UOKiK
  • nim ukształtowała się jednolita linia orzecznicza sądów w sprawach frankowych, UOKiK wspomagał frankowiczów w walce o sprawiedliwość na wielu płaszczyznach. Sporządzał między innymi tzw. istotne poglądy w sprawach spornych, które stanowiły dla sądów materiał pomocniczy w ocenie zasadności roszczeń strony konsumenckiej. Działał też bardziej doraźnie, nakładając wielomilionowe kary na banki za stosowanie klauzul abuzywnych w umowach z frankowiczami – już w 2015 roku prezes UOKiK inicjował postępowania wyjaśniające w sprawach banków oferujących takie kredyty. W niektórych przypadkach finałem było nałożenie sankcji finansowej – tak stało się np. w sprawie mBanku, który został obłożony karą w wysokości 6,5 mln zł za nieuwzględnianie ujemnego oprocentowania frankowych kredytów. Na przestrzeni lat podobne kary za abuzywne praktyki w relacjach z frankowiczami zostały wymierzone niemal wszystkim dużym bankom.

Trudno zatem uznać krytykę UOKiK i jej prezesa za uzasadnioną – instytucja ta działała wówczas tak, jak pozwalały na to dostępne narzędzia. Urząd nie mógł unieważniać frankowych umów – taką mocą dysponował i nadal dysponuje wyłącznie sąd. Nawet dziś, gdy jest zupełnie jasne, że abuzywność klauzuli indeksacyjnej skutkuje nieważnością całej umowy, konsument musi iść do sądu, by uzyskać jednoznaczną, prawomocną decyzję, zwalniającą go z długu wobec banku i pozwalającą na wykreślenie hipoteki z księgi wieczystej.

Dlaczego Wiewiórowska-Domagalska atakuje prezesa UOKiK? Możliwe przyczyny

Rozsądnie rzecz biorąc, w historii sporów o franki było kilka momentów, w których podjęcie odpowiednich działań przez uprawnione do tego organy skutkowałoby najpewniej wygaszeniem konfliktu klientów z bankami jeszcze na etapie przedprocesowym. Pierwszy z nich został przegapiony przez Nadzór Finansowy, drugi – przez rządzących, którzy w 2016 roku nie zdecydowali się na ustawową konwersję hipotek frankowych na złotówki. Podsumowując ten wątek, UOKiK nie jest odpowiedzialny za to, że frankowicze masowo poszli do sądów. Jest natomiast jednym z ojców sukcesu kredytobiorców w sądach, gdyż właściwie od początku konsekwentnie wspierał ich w walce o sprawiedliwość.

W tym miejscu warto się zastanowić, dlaczego dr Wiewiórowska-Domagalska w ogóle dołączyła do chóru krytyków prezesa UOKiK. Być może powody są prozaiczne, a pełnomocniczce nie spodobał się po prostu otwarcie prokonsumencki kurs obrany przez UOKiK w pracach nad projektem ustawy, wdrażającej do polskiego prawa dyrektywę CCD2. Może też chodzić o coś zupełnie innego. Jak zostało wcześniej wspomniane, UOKiK wydaje opinie na potrzeby spraw toczących się przed TSUE, także w odniesieniu do sankcji kredytu darmowego. Opinia w sprawie zainicjowanej pytaniami sądu białostockiego okazała się zgodna z późniejszym stanowiskiem Rzecznika Generalnego TSUE. Fakt, że RG nie podzielił poglądu zaprezentowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości, stanowi kompromitację dla tego resortu, który wyszedł przed szereg, by wziąć w obronę banki, a w rezultacie został ograny w Luksemburgu jak małe dziecko.

Obserwując poczynania resortu sprawiedliwości w zakresie spraw spornych pomiędzy konsumentami a bankami, nietrudno dojść do wniosku, że priorytetem dla przedstawicieli tej instytucji nie jest dobro polskiego obywatela, a jedynie udrożnienie sądów i jednoczesne obniżenie kosztów ich pracy – obecnie koszty te są wysokie, ponieważ konsumenci składają pozwy przeciwko bankom w preferencyjnej „cenie” 1 000 zł, i większość tych spraw wygrywają. Pełnomocnicy konsumentów od dawna zwracają uwagę, że koszty sądowe zasądzane od przegrywających procesy banków nijak się mają do faktycznych wydatków związanych z procedowaniem tych spraw przez polski wymiar sprawiedliwości.

Oczywiście sądy mogłyby „zachęcić” banki do polubownego rozwiązywania sporów poprzez zwielokrotnienie opłaty sądowej zasądzanej od banku. Z sobie tylko znanych przyczyn tego nie robią. Zamiast tego resort stawia na legislacyjne rozwiązania, czyli ustawę frankową, w której znalazł się zapis pozwalający bankowi na odzyskanie połowy opłaty sądowej w przypadku cofnięcia pozwu, apelacji lub skargi kasacyjnej do pół roku od wejścia w życie ustawy.

Co dalej z karierą Wiewiórowskiej po 2026 roku?

Niewykluczone też, że pobudki, którymi kieruje się pełnomocniczka ministra w swojej krytyce prezesa UOKiK są dużo niższe, a u ich podstaw stoi interes własny. Weźmy pod uwagę, że w przyszłym roku odbędą się wybory parlamentarne, po których może się zmienić układ sił na polskiej scenie politycznej. Sondaże wskazują, że Koalicja Obywatelska, rządząca obecnie ze współkoalicjantami, wciąż może liczyć na największe poparcie. Problem w tym, że partie, które wraz z KO wchodzą w skład rządu, cieszą się aktualnie dużo niższą popularnością niż jeszcze 3 lata temu.

Polska 2050 i PSL, które do wyborów w 2023 roku szły jako Trzecia Droga, od wielu miesięcy znajdują się pod progiem wyborczym. W siłę rosną natomiast partie opozycyjne – w tym prawicowe Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej. Dużym zainteresowaniem konserwatywnej części elektoratu cieszy się także nowo powstała siła polityczna Rozwój Plus, której szefuje Mateusz Morawiecki. Może więc dojść do sytuacji, w której Koalicja Obywatelska, mimo uzyskania najwyższego wyniku wyborczego, nie będzie w stanie uformować rządu.

Jak na ironię, powtórzyłaby się wówczas sytuacja z 2023 roku, gdy podobnej zdolności zabrakło Prawu i Sprawiedliwości. Jeżeli w 2027 roku dojdzie do zmiany władzy w Polsce, to możemy być pewni, że w Ministerstwie Sprawiedliwości nie ostanie się nikt z politycznych nominatów KO. Pytanie, jak dalej potoczy się kariera dr Wiewiórowskiej-Domagalskiej, która wyraźnie przestała się cieszyć zaufaniem środowisk konsumenckich. Czy nie jest przypadkiem tak, że pani pełnomocnik, atakując już nie tylko urzędującego prezesa UOKiK, ale i sam urząd, przygotowuje sobie grunt pod ewentualne ubieganie się o stanowisko, które dziś obejmuje Tomasz Chróstny?

Pozostawiamy naszym Czytelnikom tę kwestię do poważnego rozważenia.

PODSUMOWANIE:

Dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska w tekście opublikowanym w Rzeczpospolitej negatywnie ocenia dotychczasowe działania prezesa UOKiK, ukierunkowane na ochronę konsumenta przed skutkami abuzywnych postanowień zawartych w umowach bankowych. W swojej krytyce całkowicie pomija rolę Nadzoru Finansowego, polskiego rządu i samych banków, których bierna postawa w decydującym stopniu przyczyniła się do tego, że do sądów trafiło ponad pół miliona spraw frankowych.

Wg pełnomocniczki ministra sprawiedliwości ds. ochrony praw konsumenta, bierność szefostwa UOKiK doprowadziła do powstania luki, którą zagospodarowały kancelarie zajmujące się dochodzeniem roszczeń konsumenckich. Działalność tych kancelarii Wiewiórowska utożsamia z wybiórczym realizowaniem ochrony, tam, gdzie kancelariom się to opłaca. Po raz kolejny więc przedstawicielka ministerstwa uderza w podmioty zajmujące się dochodzeniem roszczeń przeciwko bankom, pomijając przy tym wkład swojego resortu w to, jak obecnie wygląda rynek usług prawnych w Polsce.

Dziwić może to, że tym razem Wiewiórowska połączyła atak na kancelarie frankowe z otwartą krytyką prezesa UOKiK. Świadczyć to może o koniunkturalizmie pani pełnomocnik i dopasowywaniu poglądów do panującej sytuacji. Obecnie prezes UOKiK jest celem ataków ze strony sektora prywatnego, jak i instytucji publicznych. Dołączenie do chóru krytyków pozwala Wiewiórowskiej powrócić na nagłówki poczytnych portali i zaakcentować swoją obecność w strukturach rządowych.

Możliwe też, że Wiewiórowska-Domagalska myśli już o przyszłości, a konkretnie o tym, jak potoczy się jej kariera w przypadku przegrania wyborów przez obecną koalicję rządzącą. Jako prezes UOKiK mogłaby realizować swoją własną wizję ochrony konsumenckiej i zamieniać teorię w praktykę. Biorąc jednak pod uwagę efekty pracy pani pełnomocnik przy ustawie frankowej, trudno jej szczerze życzyć objęcia tego czy jakiegokolwiek innego stanowiska, dającego realny wpływ na sytuację konsumentów w Polsce.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze