To koniec pobierania odsetek od skredytowanych kosztów kredytu – w sprawozdaniu za I półrocze 2026 roku Millennium Bank zapowiada zmianę podejścia, inspirowaną rzecz jasna wyrokiem TSUE z 23 kwietnia. Jedną decyzją władz Millennium przychody odsetkowe banku zostają pomniejszone o 35 mln zł. A to dopiero początek kosztów związanych z sankcją kredytu darmowego: w swoim najnowszym raporcie Millennium Bank prezentuje nam pełne spektrum wyzwań niesionych przez sprawy sporne z tej kategorii, jak również podaje szczegółowe statystyki dotyczące postępowań sądowych o SKD. W raporcie nie zabrakło też interesujących informacji o frankowiczach i sporach „wiborowych”. Czy zmiana podejścia władz Millennium Banku do ryzyka kredytów gotówkowych pomoże wygasić jeden z trzech głównych frontów konfliktu z klientami?
Z tekstu dowiesz się:
- Ile spraw o SKD przegrywa Millennium Bank i jakie jest jego podejście do tworzenia rezerw na ryzyka prawne kredytów i pożyczek konsumenckich
- Jakie kwoty może potencjalnie odzyskać od Millennium Banku kredytobiorca gotówkowy na etapie postępowania reklamacyjnego
- W jaki sposób pełnomocnicy prawni banków próbują zniechęcać konsumentów do wstępowania na drogę sądową z roszczeniami SKD
- Co słychać u frankowiczów sądzących się z Millennium Bankiem o nieważność abuzywnych umów.
Millennium Bank przestaje pobierać odsetki od skredytowanych kosztów. Start programu ugodowego jest już tylko kwestią czasu?
Najnowsze sprawozdanie półroczne Millennium Banku zawiera interesujące informacje dotyczące sankcji kredytu darmowego. Okazuje się bowiem, że posiadacze pożyczek i kredytów konsumenckich, w przypadku których ten bank dopuścił się pobrania odsetek od skredytowanych kosztów, mają szansę odzyskać powstałą nadpłatę. W sprawozdaniu Millennium Bank wprost zapowiada zaprzestanie naliczania i pobierania odsetek od finansowanych kosztów kredytu. Podmiot informuje, że konsekwencją tej decyzji będzie obniżka przyszłych przychodów odsetkowych. Bank ujął szacowany negatywny wpływ opisywanej zmiany w wynikach za II kwartał: przychody odsetkowe spółki zostały skorygowane o kwotę 35 mln zł.
Ponadto Millennium Bank poinformował w sprawozdaniu o tworzeniu rezerw na sprawy o SKD – odpisy są księgowane w przypadku spraw spornych, w których występuje większe prawdopodobieństwo sądowej porażki niż wygranej. W II kwartale wartość utworzonych odpisów to 4 mln zł. Ciekawostką jest to, że bank podjął decyzję o obniżeniu kwartalnego wyniku brutto o dodatkowe 61 mln zł, co było spowodowane „niepewnością sytuacji”. Tłumacząc z bankowego na ludzki: Millennium Bank już w tej chwili czuje potrzebę zbrojenia się na wypadek nagłej zmiany orzeczniczej, ale nie chce tych odkładanych kwot wprost nazywać rezerwami, by nie wzbudzać nadmiernego entuzjazmu wśród środowisk konsumenckich.
Czy bank rzeczywiście ma się czego bać? Z opublikowanych statystyk wynika, że póki co Millennium wygrywa zdecydowaną większość postępowań. Do końca czerwca br. sądy zdążyły wydać 513 prawomocnych wyroków w sprawach SKD, w których stroną był Millennium. Podmiot informuje, że wygrał 437 spraw, a przegrał 76. Wynika z tego, że dotychczasowa skuteczność pełnomocników prawnych Millennium Banku w postępowaniach o SKD wynosi ponad 85 proc. Oczywiście należy mieć na uwadze, że jest to statystyka łączna, w której większość stanowią sprawy zakończone prawomocnym wyrokiem jeszcze przed unijnym orzeczeniem w sprawie C-744/24.
A jak wygląda statystyka za sam drugi kwartał? Możemy to dość łatwo policzyć.
W II kwartale 2026 roku Millennium Bank przegrywał 35,5 proc. postępowań o SKD
W sprawozdaniu za I kwartał władze Millennium Banku podały, że do końca marca sądy wydały 437 prawomocnych wyroków, w tym 388 na korzyść banku i 49 na korzyść kredytobiorcy. Wynika z tego, że w II kwartale 2026 roku bank otrzymał 76 prawomocnych wyroków, z czego 27 to wygrane kredytobiorców. Dzięki temu wiemy, że w II kwartale 2026 roku klienci banku wygrywali 35,5 proc. postępowań. Jest to dla środowisk konsumenckich niezwykle cenna informacja, chociażby dlatego, że dane te radykalnie odbiegają od statystyk prezentowanych w mediach przez Związek Banków Polskich.
Przed kilkoma dniami PAP Biznes opublikował wypowiedź wiceprezeski ZBP, Agnieszki Wachnickiej, która poinformowała, że po wyroku TSUE z kwietnia br. banki nadal wygrywają 80 procent postępowań. Albo więc te statystyki mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, albo przypadek Millennium Banku jest szczególny i wymyka się standardom.
Jeśli spojrzymy na sprawy SKD wyłącznie przez pryzmat statystyk z II kwartału, przestanie nas dziwić, dlaczego Millennium Bank zaczął tworzyć odpisy na sankcję kredytu darmowego. I to nie byle jakie: na koniec czerwca br. przeciwko podmiotowi toczyło się 2 530 spraw sądowych o SKD, w których łączna wartość przedmiotu sporu to 67,6 mln zł. Jeśli zsumujemy kwartalne koszty poniesione przez Millennium Bank w związku z ryzykami SKD (4 mln zł rezerw plus 61 mln zł tytułem obniżenia wyniku), zrozumiemy, że łączna kwota, która nam wyjdzie, pokrywa wartość przedmiotu sporu w toczących się postępowaniach w ponad 96 procentach. Czy zatem władze Millennium Banku zakładają, że będą przegrywać sprawy o SKD z podobną częstotliwością, co te frankowe?
Należy uznać to za prawdopodobne. Bank, nauczony na błędach popełnionych w trakcie wojny o franki, nie czeka z polubownym rozwiązywaniem sporu do momentu, aż orzecznictwo krajowych sądów stanie się jednoznacznie prokonsumenckie. Fakt zaprzestania pobierania odsetek od skredytowanych kosztów świadczy naszym zdaniem dobitnie o tym, że Millennium Bank szykuje się do ugód. Nie mamy tu jeszcze na myśli systemowego rozwiązania, znanego ze spraw frankowych. Millennium pójdzie zapewne tą samą drogą co Pekao S.A., Alior Bank i Velo Bank, i zacznie częściowo uznawać reklamacje swoich klientów oraz proponować im zwrot nadwyżki pobranych odsetek. Szacunki kancelarii prawnych wskazują, że na drodze uznania reklamacji w przedmiocie nieprawidłowo naliczonych odsetek kredytobiorca może odzyskać przeciętnie ok. 15 procent kwoty, którą bank byłby zobowiązany mu oddać po prawomocnym zasądzeniu sankcji kredytu darmowego.
Praktykę częściowego uwzględniania reklamacji, którą stosuje już kilka dużych banków, komentuje adwokat Jacek Sosnowski, prowadzący ze swoim zespołem kilka tysięcy spraw przeciwko instytucjom finansowym.
– Zwrot odsetek pobranych od skredytowanych kosztów w trybie reklamacyjnym jest dla banku rozwiązaniem tanim: oddaje kilkaset albo kilka tysięcy złotych i liczy na to, że klient uzna sprawę za zamkniętą. Alior, Pekao i VeloBank wyznaczyły tu schemat, który w mojej ocenie w ciągu kilku kwartałów powtórzy większość rynku, bo dla sektora to sposób na wygaszenie sporu, zanim ten trafi do sądu. Rzecz w tym, że częściowe uznanie reklamacji nie wyczerpuje roszczenia konsumenta i samo w sobie nie pozbawia go prawa do złożenia oświadczenia o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego – mówi adwokat Jacek Sosnowski z Kancelarii Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni.
Prawnik zwraca uwagę na dysproporcję kwot, a także na termin, o którym w trakcie korespondencji z bankiem łatwo zapomnieć.
– Skuteczne powołanie się na art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim oznacza zwrot wszystkich odsetek i pozaodsetkowych kosztów kredytu, a więc korzyść wielokrotnie wyższą niż to, co bank proponuje w odpowiedzi na reklamację. Trzeba przy tym pamiętać, że uprawnienie do złożenia oświadczenia wygasa po upływie roku od dnia wykonania umowy, a postępowanie reklamacyjne biegu tego terminu nie wstrzymuje. Ostrożności wymaga też podpisywanie porozumień, w których obok zwrotu nadpłaty pojawia się klauzula o zrzeczeniu się dalszych roszczeń – to jedyna sytuacja, w której przyjęcie pieniędzy od banku faktycznie może utrudnić drogę do sankcji – zastrzega mec. Sosnowski.
Pełnomocnicy prawni banków odpowiadają na działania marketingowe „patokancelarii”. Oto ich argumenty
Rozwijając wątek spraw spornych wynikłych na tle art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, warto wspomnieć o tym, co dzieje się obecnie w przestrzeni medialnej na linii banki – kancelarie odszkodowawcze. Bankowcom od dawna przeszkadza rozmach i skuteczność, z jakimi te podmioty prowadzą swoje działania marketingowe. Spółki z rynku finansowego zauważyły już, że większość spraw o SKD znajduje się właśnie w rękach kancelarii odszkodowawczych, a nie adwokatów czy radców prawnych.
Część pozwów otrzymywanych przez banki jest wynikiem odpłatnej cesji wierzytelności (kancelaria skupuje roszczenia konsumentów i sama, w swoim imieniu, zakłada sprawę o SKD), część to klasyczne pozwy konsumentów, reprezentowanych przez pełnomocników wybranych im przez kancelarię odszkodowawczą. Wg banków, spraw, w których kredytobiorcy faktycznie współpracują z kancelarią adwokacką bądź radcowską, jest ledwie promil. Bankowi prawnicy próbują wykorzystać ten fakt do zasiania niepokoju w środowisku konsumenckim.
Wskazują między innymi, że wynik sprawy o SKD jest bardzo niepewny, a większość tych procesów wygrywają banki, o czym patokancelarie informują bardzo niechętnie, bo to nie współgra z ich propagandą sukcesu. Pełnomocnicy banków przypominają kredytobiorcom, że przegranie sprawy o SKD wiąże się z poniesieniem kosztów postępowania sądowego, które wynoszą co najmniej kilka tysięcy złotych, a w sprawach z dużą wartością przedmiotu sporu mogą być pięciocyfrowe. W ocenie ekspertów prawnych współpracujących z sektorem bankowym, konsument, który nawiąże współpracę z „patokancelarią” staje się narzędziem w jej rękach. Zgodnie z tą narracją, pozew wytaczany bankowi nie służy doprowadzeniu do sprawiedliwych rozliczeń kredytodawcy z konsumentem, a zamiast tego jest obmierzony na maksymalizację zysku samej kancelarii.
Argumentem bankowych prawników za rezygnacją z pozwu jest fakt, że w wyroku z 23 kwietnia 2026 roku TSUE nie przesądził o tym, czy pobranie przez bank odsetek od skredytowanych kosztów powinno skutkować pozbawieniem przedsiębiorcy zarobku na takiej umowie. Wskazują ponadto, że we wcześniejszym wyroku dotyczącym SKD, opublikowanym w lutym 2025 roku, unijni sędziowie orzekli, że nie każde niedopełnienie obowiązku informacyjnego skutkuje uruchomieniem sankcji.
Wg TSUE, sankcja znajduje zastosowanie w przypadkach, w których wskutek niedopełnienia przez bank obowiązku informacyjnego konsument nie był w stanie zrozumieć zakresu ciążącego na nim zobowiązania. Prawnicy banków przypominają więc, że SKD nie jest karą, którą sąd będzie stosował niejako automatycznie po stwierdzeniu, że kredytodawca nie zrealizował któregoś z obowiązków informacyjnych. Sąd krajowy każdorazowo będzie analizował indywidualny przypadek będący przedmiotem sporu, dążąc do ustalenia, czy naruszenie, którego dopuścił się bank, przełożyło się na zdolność konsumenta do oceny zakresu zobowiązania.
Argument o braku automatyzmu sankcji nasz rozmówca uznaje za trafny, ale wyciąga z niego inny wniosek niż pełnomocnicy sektora.
– To prawda, że sankcja kredytu darmowego nie działa automatycznie. To jednak argument za rzetelną analizą konkretnej umowy przed wystąpieniem z roszczeniem, a nie za rezygnacją z niego. W znakomitej większości umów kredytu konsumenckiego, które trafiają do analizy w naszej kancelarii, znajdujemy uchybienia mogące uzasadniać zastosowanie sankcji – najczęściej dotyczą one sposobu wyliczenia RRSO i całkowitej kwoty kredytu przy skredytowanej prowizji, opisu warunków zmiany oprocentowania albo zasad rozliczenia przy wcześniejszej spłacie – ocenia adwokat.
Jak dodaje, przywoływana przez sektor statystyka wygranych wymaga czytania z kalendarzem w ręku.
– Zdecydowana większość prawomocnych rozstrzygnięć, na które powołują się banki, zapadła w sprawach wszczętych i przeprowadzonych przed kwietniowym wyrokiem TSUE. Odsetek spraw przegrywanych przez banki w kolejnych kwartałach będzie moim zdaniem rósł, a dane Millennium za drugi kwartał są pierwszym twardym potwierdzeniem tego kierunku – prognozuje mec. Sosnowski.
Millennium Bank kontra frankowicze: jak wygląda sytuacja na tym froncie? I co z pozwami „wiborowymi”
Półroczne sprawozdanie Millennium Banku zawiera obszerny fragment poświęcony ryzykom prawnym z tytułu walutowych kredytów hipotecznych. Możemy się dowiedzieć z niego między innymi, że na koniec czerwca 2026 roku:
- w toku pozostawały sprawy sądowe obejmujące 12 546 umów z portfela Millennium Banku i 1 997 umów z portfela dawnego Euro Banku, w których roszczenia dotyczą klauzul indeksacyjnych powiązanych z kursem waluty obcej. Całkowita wartość roszczeń w tych postępowaniach wynosi 2 737,5 mln zł oraz 225,6 mln CHF
- 314 spośród 12 546 umów, których legalność jest kwestionowana w postępowaniach indywidualnych, jest też przedmiotem pozwu zbiorowego (łączna liczba umów objętych powództwem zbiorowym to 1 354)
- w 31 proc. przypadków wniesienia pozwu roszczenie zostało skierowane już po całkowitej spłacie kredytu, a w kolejnych 760 przypadkach kredyt został spłacony już w toku postępowania sądowego
- Millennium Bank miał na koncie 23 825 prawomocnych wyroków, z czego 23 668 dotyczyło spraw z powództwa klientów. Bank zawarł z klientami 6 565 ugód, wygrał 99 postępowań, a przegrał 17 009. Kolejne 152 sprawy zostały umorzone
- bank posiadał 10 827 aktywnych umów kredytów hipotecznych powiązanych z walutą obcą.
Millennium Bank poinformował również że koszt rezerw na sprawy sporne z tytułu walutowych kredytów hipotecznych wyniósł dla II kwartału 2026 roku prawie 180 mln zł. W całym I półroczu rezerwy na ten cel wyniosły 405,5 mln zł. Kwartalny koszt „frankowego” ryzyka spadł w Millennium Banku o niemal 69 proc. w ujęciu rok do roku. Zauważyć należy, że wspomniane rezerwy nie dotyczą wyłącznie spraw powiązanych z kursem franka. Bank wyraźnie pisze w sprawozdaniu ogólnie o kredytach walutowych, co oznacza oczywiście, że odpisy są księgowane również z myślą o postępowaniach przeciwko abuzywnym klauzulom przeliczeniowym znajdującym się w umowach indeksowanych bądź denominowanych kursem innej waluty obcej, w tym euro. Choć banki przyznają to bardzo niechętnie, eurowicze wygrywają z sektorem w sądach, i to na masową skalę.
To już nie te czasy, gdy sądy oddalały roszczenia dotyczące kredytów w euro, tłumacząc to relatywnie niewielkim, w porównaniu do franka, wzrostem kursu. Zgodnie z najnowszym orzecznictwem, eurowicz ma takie same podstawy do walki o unieważnienie umowy, co kredytobiorca frankowy. Efekt? Kontynuowanie przez banki cyklu dowiązywania rezerw, mimo ponad 100 proc. pokrycia odpisami wartości aktywnych hipotek w CHF.
Millennium Bank o ustawie frankowej. Czy podmiot zmieni strategię ugodową?
Twórcy raportu odnotowali w dokumencie fakt uchwalenia przez Parlament RP tzw. ustawy frankowej. Czy nowe przepisy wpłyną jakkolwiek na sposób działania Millennium w relacjach z kredytobiorcami? Jeśli wierzyć zapewnieniom zawartym w sprawozdaniu, tak się nie stanie. Millennium utrzymuje w raporcie, że wejście w życie ustawy nie zmieni strategicznego podejścia banku. Podmiot, tak jak dotychczas, będzie się koncentrował na polubownym rozwiązywaniu spraw spornych z klientami, czyli na zawieraniu frankowych ugód. W naszej ocenie ustawa frankowa, wbrew deklaracjom Millennium Banku, może wpłynąć na jego strategię procesową, a to dlatego, że zgodnie z nowymi przepisami, złożenie pozwu skutkuje automatycznym zawieszeniem spłaty kwestionowanego kredytu.
Bank nie będzie więc zarabiał na wadliwych umowach w trakcie procesu sądowego. Zamiast tego będzie się musiał liczyć z tym, że każdy kolejny dzień trwania sporu wpłynie na łączną wysokość odsetek ustawowych, które sąd zasądzi w sprawie na rzecz konsumenta po uznaniu nieważności umowy. Należy zatem oczekiwać, że po wejściu w życie ustawy Millennium Bank zacznie rozważać masowe rezygnacje z apelacji i wyjdzie naprzeciw frankowiczom z ofertami porozumienia kompensacyjnego.
Millennium Bank a sprawy o hipoteki złotowe: w sądach nadal bez przełomu
W odniesieniu do spraw o kredyty hipoteczne w PLN podmiot podał, że do końca I półrocza 2026 roku otrzymał 318 pozwów. Ze sprawozdania wynika, że do tej pory sądy wydały 11 prawomocnych, korzystnych dla Millennium Banku wyroków. W sprawozdaniu nie ma ani słowa o wygranych kredytobiorców, prawomocnych bądź nie.
Także i w tym przypadku bank zaznacza, że dokonuje indywidualnej oceny szans procesowych w każdym z takich postępowań. Tam, gdzie – zdaniem podmiotu – występuje większe prawdopodobieństwo przegrania sprawy niż jej wygrania, tworzone są rezerwy, których wysokość wynika z oczekiwanego wypływu środków pieniężnych. Niestety, podmiot nie podaje, w ilu przypadkach doszło do zawiązania takich rezerw, ani jakie kwoty zaksięgowano na ten cel.
PODSUMOWANIE:
Półroczne sprawozdanie Millennium Banku pokazuje, że sankcja kredytu darmowego przestaje być abstrakcyjnym zagadnieniem, zajmującym głównie działy marketingowe kancelarii odszkodowawczych. Wbrew temu, co twierdzą bankowcy, wyrok TSUE z 23 kwietnia 2026 roku w znacznym stopniu wpłynął na zmianę linii orzeczniczej w krajowych sądach. Dane z II kwartału mówią same za siebie: klienci Millennium Banku wygrali w tym okresie już nie 15, a 35,5 proc. spraw o SKD. W efekcie bank zaczął nie tylko księgować oficjalne rezerwy na ryzyka prawne kredytów gotówkowych, ale pomniejszył też swój kwartalny wynik o dodatkowe 61 mln zł, tłumacząc to niepewną sytuacją. Ponadto bank zdecydował, że zaprzestanie naliczania odsetek od sfinansowanych kosztów kredytu, co przekłada się na kolejne wydatki, tym razem skutkujące obniżeniem przychodów odsetkowych.
Podkreślenia wymaga fakt, że dla Millennium Banku wciąż większym kosztem są przegrywane sprawy frankowe – w samym tylko II kwartale bank doksięgował na ten cel niemal 180 mln zł. Co bardzo istotne, wydatki związane z przegrywanymi sprawami frankowymi dynamicznie spadają, o niemal 69 proc. w ujęciu rok do roku. Niewykluczone, że już za kilka kwartałów nastąpi „mijanka”, i to właśnie sprawy o SKD staną się dla Millennium Banku głównym kosztownym ryzykiem, podczas gdy franki będą już co najwyżej średnio miłym wspomnieniem.


