Banki spóźniły się z pozwami do Frankowiczów. Wypadła im z rąk ostatnia tarcza

Czas czytania: 9 minut

Coraz goręcej robi się wokół kwestii przedawnienia bankowych roszczeń o zwrot kapitału. Zaczęło się 2 lipca 2026 roku – tego dnia Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w połączonych sprawach C-261/25 i C-262/25, przedstawiając swoje stanowisko w kwestii liczenia rzeczonego biegu terminu przedawnienia. Teoretycznie wyrok ten nie jest druzgocący dla sektora: zdaniem unijnych sędziów prawo europejskie nie stoi na przeszkodzie, by sąd krajowy liczył bieg tego terminu od dnia, w którym konsument po raz pierwszy zakwestionował związanie go abuzywnymi warunkami umowy kredytowej. Tym samym bankowcy uniknęli najgorszego scenariusza, w którym ich roszczenia okazują się w całości przedawnione już w trzy lata od momentu publikacji stosowanej przez nich klauzuli przeliczeniowej w rejestrze klauzul niedozwolonych. Niestety dla sektora, unijny wyrok wyraźnie koliduje z kolportowaną przez banki narracją, wg której zgłoszone po terminie roszczenia dotyczące zwrotu kapitału powinny być uznawane na podstawie art. 117(1) kc, czyli tzw. względów słuszności. Jak pokazuje postanowienie Sądu Najwyższego z 9 lipca 2026 roku, bankowcy nie mają co liczyć na pochwałę swojej opieszałości. Czy nieuczciwy kredytodawca powołujący się na względy słuszności powinien mieć prawo do odzyskania przedawnionego roszczenia?

Z tekstu dowiesz się:

  • Co orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 2 lipca 2026 roku (sprawy C-261/25 i C-262/25)
  • Jakie stanowisko zaprezentował Sąd Najwyższy w odniesieniu do skargi kasacyjnej złożonej przez bank, walczący o zwrot przedawnionego kapitału kredytu
  • Czy wyrok TSUE i postanowienie Sądu Najwyższego dają szansę niektórym kredytobiorcom frankowym na „darmowe” mieszkanie
  • Na jakie pokusy powinni uważać sądzący się z bankiem frankowicze po lipcu 2026 roku.

Wyrokiem z 2 lipca 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości UE zapobiegł katastrofie w polskim sektorze bankowym? To tylko pozory

Na początku zeszłego miesiąca Trybunał Sprawiedliwości UE przypomniał polskim bankom, że wciąż ma wiele do powiedzenia w kwestii abuzywnych umów frankowych. Dnia 2 lipca unijni sędziowie zajęli stanowisko w sprawach C-261/25 i C-262/25. Obie sprawy zostały skierowane do TSUE pytaniami prejudycjalnymi Sądu Okręgowego w Warszawie. Pozwanymi w tych sprawach byli kredytobiorcy, natomiast powodami – banki. W pierwszym przypadku chodziło o bank BPH S.A., w drugim zaś o Raiffeisen Bank International AG.

Pytanie przedstawione przez sąd odsyłający dotyczyło tego, czy prawo UE (art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13, art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz zasady skuteczności, równoważności, proporcjonalności, pewności prawa i prawa do sądu) nie stoi na przeszkodzie takiej wykładni sądowej krajowych przepisów, która zakłada, że bieg terminu przedawnienia roszczenia banku, skierowanego przeciwko konsumentowi i dotyczącego zwrotu świadczeń nienależnych spełnionych na podstawie abuzywnej i w konsekwencji nieważnej umowy, rozpoczyna się od daty zakwestionowania przez konsumenta związania go warunkami umowy?

Krótko mówiąc, organ odsyłający zapytał, czy nie będzie kolidowała z unijnym prawem taka sytuacja, w której sąd krajowy liczy trzyletni termin przedawnienia roszczeń banku od momentu, w którym konsument po raz pierwszy zakwestionował abuzywne warunki obecne w umowie kredytowej. W odpowiedzi na to pytanie TSUE wyjaśnił, że wymienione przez warszawski sąd przepisy oraz zasady nie stoją na przeszkodzie przedstawionemu schematowi liczenia biegu terminu przedawnienia roszczeń przedsiębiorcy.

Jest to rzadki przypadek wyroku, który może pod pewnym kątem satysfakcjonować zarówno sektor bankowy, jak i samych konsumentów. Bankowcy cieszą się, że TSUE nie wydał wyroku, który otwierałby pole do zadawania pytań prejudycjalnych o to, czy bieg terminu przedawnienia roszczeń banku nie powinien przypadkiem startować w momencie, w którym kwestionowana przez konsumenta klauzula umowna została umieszczona w prowadzonym przez UOKiK rejestrze klauzul niedozwolonych (przed kwietniem 2016 roku abuzywny charakter klauzul umownych był stwierdzany wyrokami SOKiK). Względnie od daty samej wypłaty kapitału kredytu. Taki scenariusz byłby dla banków druzgocący, albowiem oznaczałby w wielu przypadkach, że ich roszczenia z tytułu udzielonego kredytobiorcy kapitału przedawniły się nierzadko jeszcze zanim sprawa o nieważność umowy wpłynęła do sądu. Tak się jednak nie stało.

Kredytobiorcy, w większości przypadków, również nie mają powodów do niezadowolenia z wyroku. Przeciętnego frankowicza idącego po sprawiedliwość do sądu interesuje rozliczenie umowy w taki sposób, jak gdyby nigdy nie została zawarta. A to jest już raczej standard w krajowym orzecznictwie, dosładzany dodatkowo odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Wyrok TSUE tego nie zmienia – wręcz przeciwnie, wzmacnia konstrukcję, na której opierają się aktualnie te rozliczenia.

Co wyrok TSUE w sprawach C-261/25 i C-262/25 oznacza dla kredytobiorców, wobec których bank spóźnił się z pozwem o zwrot kapitału?

Wyrok TSUE z 2 lipca br. jest szczególnie interesujący dla tych kredytobiorców, wobec których bank zbyt późno, bo po upływie 3 lat od otrzymania wezwania do zapłaty, wystosował pozew o zwrot kapitału kredytu. W takich sporach bankowcy upierają się, że ich roszczenie, mimo podniesienia go po terminie, powinno zostać uznane na podstawie art. 117(1) kodeksu cywilnego. Na mocy tego przepisu sąd, w wyjątkowych okolicznościach, może nie uznać upływu terminu przedawnienia roszczeń, które przedsiębiorca kieruje pod adresem konsumenta.

Sęk w tym, że przepis krajowy, na który powołują się banki, zawiera precyzyjne wskazówki dla sądu, w zakresie tego, czym powinien się on kierować, rozważając zastosowanie względów słuszności w konkretnej sprawie. Wymienione kryteria to długość terminu przedawnienia, długość okresu zwłoki w podniesieniu roszczenia, a także charakter okoliczności, które doprowadziły do tego, że przedsiębiorca zgłosił roszczenie po terminie (w tym również wpływ na to opóźnienie zachowania samego zobowiązanego).

Dla reprezentantów krajowego rynku finansowego opisywane przepisy stanowią wręcz wymarzoną tarczę ochronną, którą można zasłonić się przed argumentami strony przeciwnej o niemożliwych do wyegzekwowania roszczeniach. Przedstawiciele sektora wyraźnie pomijają ten fragment art. 117(1), który mówi o wyjątkowości przypadków podlegających pod zastosowanie względów słuszności. Dla wzmocnienia głoszonych tez, bankowcy posługują się, zresztą dość wybiórczo, pojedynczymi wyrokami Sądu Najwyższego, uznającymi zasadność zastosowania w danej sprawie art. 117(1).

Frankowicze nadal padają ofiarą koncepcji trwałej bezskuteczności umowy

Przykładową sygnaturą, dość często pojawiającą się w uzasadnieniach sądów, uznających przedawnione roszczenie o zwrot kapitału, jest II CSKP 1062/23 – wyrok zapadł 15 stycznia 2026 roku, a Sąd Najwyższy odwołał się w nim do uchwały III CZP 6/21 i ukutej w niej koncepcji trwałej bezskuteczności umowy. Zdaniem Sądu Najwyższego bank, bazując na tej uchwale, miał prawo wierzyć, że wymagalność jego roszczenia powstanie dopiero po tym, jak konsument odmówi w sądzie związania go niedozwolonymi warunkami zawartymi w umowie. SN przyznaje wprawdzie, że koncepcja ta została później porzucona, w dużej mierze dzięki wyrokom TSUE, nie przeszkadza to jednak w uznaniu, że bank działał w sposób w pełni usprawiedliwiony, zwlekając z dochodzeniem swojego roszczenia.

Trzeba przyznać, że mamy do czynienia z dość kuriozalną sytuacją: nim koncepcja zawarta w uchwale III CZP 6/21 trwale odeszła do lamusa, w tysiącach spraw o nieważność i zapłatę przyniosła skutek w postaci pozbawienia konsumentów dużej części należnych im odsetek ustawowych za opóźnienie (te były naliczane przez sądy nie od przedsądowego wezwania do zapłaty, a dopiero od momentu, w którym sąd odebrał od konsumenta oświadczenie o świadomości skutków stwierdzenia nieważności umowy). Obecnie, gdy sądy rozliczają już strony, także w kontekście wspomnianych odsetek, zgodnie z unijnym orzecznictwem, uchwała III CZP 6/21 powraca niczym czarny charakter w sequelu kina akcji i… ma stanowić dla banków przepustkę do otrzymania zwrotu kapitału kredytu, stanowiącego przedmiot przedawnionego roszczenia.

Dobra wiadomość jest jednak taka, że i ta praktyka może wkrótce dobiec końca lub chociaż może zostać dość mocno ograniczona. Wskazuje na to postanowienie Sądu Najwyższego z 9 lipca 2026 roku, w sprawie I CSK 735/26.

 

Lipcowe postanowienie Sądu Najwyższego I CSK 735/26 może pokrzyżować plany bankom. Frankowicze mogą zawalczyć o darmowe mieszkania?

W sprawie I CSK 735/26, zakończonej przez Sąd Najwyższy 9 lipca 2026 roku, skarga kasacyjna została wniesiona przez bank, niezadowolony z wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy (który orzekł w sprawie jako sąd II instancji), wydanego 30 czerwca 2025 roku. W prawomocnym wyroku Sąd Okręgowy w Świdnicy uznał bankowe roszczenie o zwrot kapitału za przedawnione. I trudno się temu dziwić – kredytobiorczyni złożyła swoją reklamację na abuzywne klauzule przeliczeniowe w 2016 roku, tymczasem bank wystąpił z żądaniem zwrotu kapitału dopiero w grudniu 2023 roku.

W odpowiedzi na negatywny wyrok świdnickiego sądu bank postanowił wnieść skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Ten jednak odmówił jej przyjęcia, uznając tym samym, że w sprawie nie występuje istotne zagadnienie prawne, wymagające zaangażowania SN. Skarga kasacyjna złożona przez bank była w ocenie SN polemiką ze stanowiskiem Sądu Okręgowego w Świdnicy, wyrażonym w wyroku. Co więcej, w swoim postanowieniu Sąd Najwyższy powołał się zarówno na uchwałę frankową III CZP 25/22, jak i na wyrok TSUE z 2 lipca 2026 roku.

Jakie niejasności prawne przedstawił bank w złożonej skardze kasacyjnej? Pierwsza z nich dotyczyła tego, czy szczególną okolicznością, uzasadniającą zastosowanie art. 117(1) kc, mogą być zmiany w orzecznictwie sądów powszechnych, TSUE i SN, w odniesieniu do skutków uznania umowy kredytowej za nieważną. W pytaniu drugim bank dążył do ustalenia, na czym tak właściwie polega zakwestionowanie przez konsumenta związania go postanowieniami umowy, czyli zdarzenie inicjujące bieg terminu przedawnienia roszczeń przedsiębiorcy o zwrot kapitału. Chodzi o to, czy do zakwestionowania związania konsumenta warunkami umowy wystarczy już, że konsument zakwestionuje samo postanowienie niedozwolone, czy musi powołać się na nieważność umowy, by termin przedawnienia roszczeń banku rozpoczął swój bieg.

Choć oficjalnie Sąd Najwyższy nie przyjął skargi kasacyjnej do rozpatrzenia, to w uzasadnieniu zawarł szereg informacji rozwiewających wątpliwości banku, jak i samej strony konsumenckiej. Przede wszystkim z uzasadnienia wynika, że bieg terminu przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału rozpoczął się już w dzień po otrzymaniu przez bank pisma od pozwanej kredytobiorczyni. Ponadto Sąd Najwyższy skorygował wcześniejsze podejście, wprowadzone ustawą III CZP 6/21. Zdaniem SN, postanowienie niedozwolone wprowadzone przez przedsiębiorcę do umowy z konsumentem nigdy tego konsumenta nie wiązało, nie możemy zatem mówić o uczynieniu takiego postanowienia trwale bezskutecznym. Ponadto Sąd Najwyższy wyjaśnił, że kwestionując umowę, konsument wcale nie musi korzystać z jakiejś szczególnej formy sprzeciwu wobec związania go klauzulami abuzywnymi, np. pozwu sądowego. Do wyrażenia intencji konsumenta wystarczy w tym przypadku reklamacja czy wezwanie do zapłaty. To właśnie od tego momentu należy liczyć trzyletni termin przedawnienia bankowych roszczeń o zwrot kapitału.

Najciekawsze rozważania dotyczą natomiast samego stosowania 117(1) kc. Zdaniem Sądu Najwyższego, brak wiedzy banku w zakresie tego, jak będzie się w przyszłości kształtować linia orzecznicza, nie stanowi uzasadnienia do zastosowania wspomnianego przepisu. W ocenie SN to, że wcześniejsze orzecznictwo sądów było korzystne dla przedsiębiorcy, nie może stanowić dla banku usprawiedliwienia dla zbyt późnego podejmowania działań, zmierzających do przerwania biegu terminu przedawnienia roszczeń.

Ponadto, Sąd Najwyższy przypomniał, że celem wprowadzenia do krajowych przepisów art. 117(1), czyli względów słuszności, było wzmocnienie pozycji konsumenta. W związku z tym rozważając zastosowanie art. 117(1) kc, należy wziąć pod uwagę uczciwość samego przedsiębiorcy, który się na ten przepis powołuje. Czy możemy mówić o uczciwości w przypadku banku, który z pełnym rozmysłem wprowadził do umowy z konsumentem klauzulę niczym nieograniczonego ryzyka? Szczerze w to wątpimy.

Czego powinni spodziewać się frankowicze po wyroku TSUE i postanowieniu SN z lipca 2026 roku?

Sytuacja, w której Sąd Najwyższy, odrzucając skargę kasacyjną banku, powołuje się na wyrok TSUE z 2 lipca 2026 roku, jest niebezpieczna dla sektora finansowego, generuje bowiem ryzyko, że lipcowe orzeczenie Trybunału zostanie podobnie zinterpretowane przez sądy powszechne. Zagrożeniem dla banków jest scenariusz, w którym sądy przestają uznawać zmianę orzecznictwa jako podstawę do zastosowania względów słuszności i uwzględnienia przedawnionego roszczenia przedsiębiorcy. Jeżeli zjawisko przybrałoby charakter masowy, skutkiem byłoby znaczne zwiększenie kosztów ryzyka prawnego generowanego przez spory z frankowiczami.

Jeżeli bank przegapił termin na zgłoszenie roszczenia, to nie jest w stanie tego w żaden sposób naprawić. Dlatego aktywnie działa na rzecz „wypromowania” w przestrzeni publicznej poglądu, wg którego charakter sporów wynikłych na tle kredytów frankowych jest tak wyjątkowy, że już sam w sobie uzasadnia zastosowanie art. 117(1) kc. Ta koncepcja legła w gruzach w lipcu. Co więc może teraz zrobić sektor celem przeciwdziałania materializacji ryzyka przedawnienia własnych roszczeń?

Oczywiście może postawić na aktualizację programów ugodowych. Kredytobiorcy będący stroną postępowań o nieważność i zapłatę, w przypadku których bank spóźnił się z pozwem o zwrot kapitału, mogą liczyć na „propozycje nie do odrzucenia”, czyli na warunki ugodowe uwzględniające roszczenie wskazane w pozwie, obejmujące nieważność umowy i zwrot nienależnie spełnionego świadczenia.

Celem banku będzie w takim przypadku oczywiście uchronienie się przez dalej idącymi konsekwencjami finansowymi stwierdzenia nieważności umowy, w postaci przedawnienia roszczeń o zwrot kapitału. Co więcej, ewentualne propozycje ugodowe, obmierzone na taki skutek, będą zapewne wysyłane z pominięciem kancelarii reprezentującej konsumenta. Apelujemy zatem do naszych Czytelników o niepodpisywanie żadnych propozycji ugodowych tudzież innych dokumentów podsyłanych przez bank bez konsultacji tej decyzji z pełnomocnikiem prawnym.

Bierzmy pod uwagę, że opieszałe podejście banków do kierowania roszczeń o zwrot kapitału było w pewnym momencie normą, a nie odstępstwem od reguły. Przypadków, w których bank spóźnił się z pozwem, jest w skali kraju wiele, a to oznacza, że zagrożone świadczenia banków mogą być warte setki milionów, być może nawet kilka miliardów złotych. Banki mają to zapewne dobrze policzone, ale jest mało prawdopodobne, że podzielą się tą wiedzą z opinią publiczną.

O skali ryzyka będziemy się zatem dowiadywać stopniowo, z kolejnych sprawozdań finansowych, które będą ujawniać kwoty bieżącej rezerwy na frankowe ryzyko, mimo pokrycia tego ryzyka, w odniesieniu do aktywnych hipotek, w niemal 200 proc. Przyczyną, nie będą wyłącznie odsetki za opóźnienie czy ex-frankowicze, idący do sądów po swoje. W tych odpisach banki będą uwzględniać skutki wyroku w sprawach C-261/25 i C-262/25, jak również lipcowego stanowiska Sądu Najwyższego, tym samym szykując się na negatywne orzeczenia w przedmiocie roszczeń o zwrot kapitału, odrzucane skargi kasacyjne i „drożejące” ugody.

PODSUMOWANIE:

Wyrok TSUE z 2 lipca 2026 roku w połączeniu z postanowieniem Sądu Najwyższego z 9 lipca 2026 roku wyraźnie wzmacnia pozycję kredytobiorców w kierowanych przeciwko nim sprawach o zwrot kapitału. Jeżeli bank spóźnił się z podjęciem czynności zmierzających do przerwania biegu terminu przedawnienia własnych roszczeń, nie może usprawiedliwiać się w sądzie zmianą linii orzeczniczej. Bank, jako przedsiębiorca, powinien był zachować należytą staranność w przestrzeganiu obowiązujących terminów na zgłoszenie roszczenia. Ponieważ sam nie był wobec konsumenta uczciwy, wprowadzając abuzywne klauzule do umowy kredytowej, nie może liczyć na specjalne traktowanie, którego przejawem byłoby uwzględnienie przedawnionego roszczenia na podstawie art. 117(1) kodeksu cywilnego.
Wobec malejących szans na uznanie roszczenia dotyczącego zwrotu kapitału kredytu w przypadkach, gdy owo roszczenie zostało skierowane po upływie ustawowego terminu, banki mogą próbować minimalizować powstałe ryzyko za pomocą działań ugodowych. W związku z powyższym, nim kredytobiorca podejmie decyzję o zawarciu takiej ugody na etapie procesu sądowego, powinien przedyskutować jej skutki z doświadczonym adwokatem lub radcą prawnym. Może się bowiem okazać, że nawet pozornie korzystna ugoda, w której bank akceptuje nieważność umowy i konieczność zwrotu świadczenia nienależnego, pozbawia kredytobiorcę prawa do „darmowego mieszkania”, czyli do nierozliczania się z bankiem z przedawnionego kapitału.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze