TERAZ banki proponują LEPSZE UGODY dla Frankowiczów DOPIERO KIEDY dostaną pozew? Zobacz warunki

Czas czytania: 5 minut

Ostatnio miesiące pokazują, że banki przekonały się do ugód frankowych. Rozwiązania, na które wpierw reagowały obojętnością (zwłaszcza gdy swoje rekomendacje wydał szef KNF), obecnie są przyjmowane z entuzjazmem, po stronie bankowców oczywiście, bo klienci ugód jak nie chcieli, tak nie chcą. Namawianie kredytobiorców na ugody staje się coraz bardziej nachalne, ale klienci pozostają nieugięci – w zdecydowanej większości wybierają pozew i unieważnienie umowy, a nie konwertowanie kredytu na złotówki z WIBORem jako stawką oprocentowania. Problemem jest też to, że banki nierzadko są gotowe usiąść do prawdziwych negocjacji dopiero wtedy, gdy otrzymają pozew sądowy. Ile można wywalczyć na drodze ugody sądowej i czy warto się na nią godzić?

  • Wg aktualnych statystyk banki zawarły łącznie ponad 40 tys. ugód frankowych ze swoimi klientami

  • Znaczna część z tych ugód to porozumienia zawarte poza salami sądowymi, które gwarantują frankowiczom minimalne korzyści

  • Klient, który chce, aby bank był bardziej skłonny do negocjacji, powinien złożyć pozew – wówczas otworzą się przed nim zupełnie nowe możliwości

  • Banki przekonują, że na polu zawierania ugód radzą sobie świetnie, co jest sprzeczne z opinią samych sędziów, którzy zauważają, że liczba uzyskanych porozumień jest marginalna.

Ugody promowane w mediach przez banki nie są dość dobre dla frankowiczów

Konwersja kredytu na złotówki, tak jakby zobowiązanie było od samego początku wyrażone w tej walucie, a także przejście z oprocentowania stawką SARON na WIBOR. To bazowe założenia ugód frankowych według rekomendacji Nadzoru Finansowego. Jeszcze w grudniu 2020 roku, gdy szef KNF wydawał swoje zalecenia, banki nie garnęły się do konstruowania programów wg tych wytycznych.

Sytuacja zmieniła się, gdy WIBOR zaczął rosnąć – wówczas perspektywa bankowców się odmieniła i zapragnęli oni konwertować kredyty frankowe na złote, i to najlepiej masowo.

Obecnie banki z największą bazą hipotek frankowych bardzo chętnie zawrą ugodę, a nawet dorzucą do niej bonusy: częściowe umorzenie salda oraz „promocję” na oprocentowanie w postaci stałej stawki 4,99 proc. na okres 5 lat.

Korzyści te jednak są iluzoryczne i bezlitośnie podsumowywane przez prawników. Umorzenie części salda kredytu doceni tylko kredytobiorca, który zamierza jednorazowo spłacić resztę zobowiązania. W innym przypadku ta proponowana przez bank korzyść zostanie zniwelowana, najczęściej do zera, przez wyższe koszty odsetkowe, które wpłyną na całkowity koszt kredytu.

Z kolei stała, preferencyjna stawka oprocentowania wypada blado, gdy zostanie zestawiona z RRSO – ta w tych ofertach może wynosić nawet powyżej 8 proc. Wygląda więc na to, że banki pod pozorem dogadywania się z kredytobiorcami jak zwykle chcą wyjść na swoje.

Mimo tego, że ugody są dla kredytobiorców mało korzystne, bankom udało się dopiąć swego w przypadku ponad 40 tys. umów. Tak wygląda dotychczasowa statystyka ugód. Warto wspomnieć, że banki proponują ugody wyłącznie aktywnym frankowiczom, a umów frankowych, które są wciąż spłacane, jest w Polsce ok. 350 tys.

W sądach toczy się z kolei ok. 110 tys. indywidualnych spraw o te kredyty. Nietrudno więc zauważyć, że klienci preferują pozwy, a nie ugody, i to mimo usilnych starań bankowców, którzy wysyłają propozycje nawet do tych frankowiczów, z którymi pozostają już w sporze sądowym.

Szacuje się, że podpisując ugodę z bankiem, można uzyskać od 10 do 40 proc. korzyści, jakie daje unieważnienie umowy.

Znacznie korzystniejsze od ugód pozasądowych są te, które są zawierane już w trakcie procesu. Tu bank jest rzeczywiście gotów na ustępstwa, zwłaszcza gdy sędzia zasugeruje, że skłania się ku unieważnieniu umowy.

Z informacji podawanych przez kancelarie frankowe jednak nawet warunki ugody proponowane w czasie trwania postępowania sądowego przez banki w większości przypadków nie są godne uwagi. 

Wówczas też świadomi już Frankowicze nie chcą nawet lepszej wersji ugody ponieważ wiedzą, że są na dobrej drodze aby odzyskać naprawdę duże pieniądze a szansa na sukces gdy sprawę prowadzi dobra kancelaria jest niemal 100 procentowa. 

Banki wciąż próbują zachować pozory i, pytane przez dziennikarzy, rozpływają się nad swoimi sukcesami w konwertowaniu kontraktów frankowych na złotówki. Inny pogląd mają na to sędziowie. Ci, pytani przez przedstawicieli mediów o to, jak idzie podpisywanie ugód w sądach, wskazują, że zainteresowanie kredytobiorców tymi propozycjami jest niewielkie.

Klienci, którzy idą do sądu, zwykle znają swoje prawa, a także aktualne statystyki i wiedzą, że mają 98 proc. szans na korzystny dla siebie wyrok. Bank z kolei proponuje rozłożenie kosztów po połowie, czyli cały czas zachowuje się tak, jak gdyby miał 50 proc. szans na wygraną.

Kto decyduje się na ugody (te pozasądowe i te zawierane przed sędzią)? Przede wszystkim osoby, które chcą szybko pozbyć się hipoteki banku ustanowionej na swojej nieruchomości. Gdy ktoś chce szybko sprzedać mieszkanie, a stoi przed perspektywą zawarcia ugody (zwykle w 2-3 miesiące po kontakcie z bankiem) lub pozwania banku (co wiąże się z kilkuletnim procesem) może jednak wybrać tę pierwszą opcję.

Utraci w ten sposób korzyści, które stałyby się jego udziałem, gdyby unieważnił umowę, ale w niektórych, choć bardzo rzadkich sytuacjach jest to rozwiązanie, które może się kalkulować – zwłaszcza gdy kredytobiorca jest w stanie uregulować całość pozostałego zobowiązania za jednym razem, nie wystawiając się na wysokie koszty odsetkowe.

We wszystkich pozostałych przypadkach lepiej jest postawić na pozew sądowy, a powodów tego jest wiele:

  • unieważniając umowę, kredytobiorca może uzyskać korzyści nieporównywalne z jakąkolwiek ugodą – jego kredyt po prostu przestaje istnieć, tak jakby nigdy nie został zawarty
  • strony unieważnionej umowy rozliczają się tylko z tego, co od siebie dostały. Kredytobiorca rozlicza się więc z kapitału, a bank – z otrzymanych przez lata rat kapitałowo-odsetkowych
  • sąd może uznać, że kredytobiorcy należą się ustawowe odsetki za zwłokę, a wówczas jego korzyść może zostać powiększona od kilku do nawet kilkudziesięciu procent
  • jeżeli kredytobiorca spłacał swoje raty w CHF, a nie PLN, to w ramach rozliczenia od banku otrzyma tę samą walutę. Rzecz w tym, że dziś frank jest dużo droższy niż przez lata, w których klient spłacał swój kredyt, a więc stwarza to dodatkową sposobność zarobku na różnicach kursowych
  • za parę miesięcy zapadnie wyrok TSUE w sprawie C-520/21 (prokonsumencka opinia Rzecznika Generalnego tej instytucji jest już znana), a eksperci są zdania, że odbierze on bankom prawo do wynagrodzenia za korzystanie z kapitału i jednocześnie pozostawi w gestii krajowych sędziów to, czy o podobne korzyści (waloryzację roszczeń) będą mogli ubiegać się sami frankowicze.

Jakie decyzje zapadają w sprawach frankowych?

O tym, że sądy doskonale radzą sobie z rozpatrywaniem spraw o franki, świadczy liczba zapadających wyroków. Niemal co roku liczba wydanych orzeczeń powiększa się nawet trzykrotnie, nie inaczej było w roku ubiegłym, a eksperci wskazują, że obecny może być pod tym względem naprawdę rekordowy, przynosząc frankowiczom gigantyczne korzyści.

Dobrym przykładem tego, dlaczego pozew i unieważnienie umowy są tak opłacalne, jest prawomocny już wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi, który orzekł w sprawie I ACa 215/22. Sąd Apelacyjny dnia 29 listopada 2022 roku zmienił postanowienia sądu I instancji (który jedynie wyeliminował z umowy mechanizm denominacji) i uznał umowę zawartą przez kredytobiorców z PKO BP za nieważną. Sprawa trwała łącznie 30 miesięcy i przyniosła powodom ogromne korzyści: w wyniku unieważnienia umowy oszczędzili oni łącznie 1,2 mln zł. Z czego wynika tak duży profit?

Kredytobiorcy zaciągnęli w PKO BP kredyt denominowany kursem CHF w kwocie 1.186 815,16 zł. Po 11 latach spłaty i oddaniu na rzecz banku ok. 600 tys. zł, saldo ich kredytu nadal wynosiło 1.729 861,42 zł.

Unieważnienie umowy oznacza, że kredytobiorcy muszą dopłacić bankowi różnicę pomiędzy tym, ile pożyczyli, a tym, ile spłacili. W ten sposób nie spłacą PKO BP gigantycznych odsetek, a jedynie oddadzą sam kapitał kredytu. Trudno wyobrazić sobie bardziej korzystne rozwiązanie. Wyrok jest już prawomocny.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Franknews.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach dla Frankowiczów. Odwiedź nas także na Facebooku oraz Twitter i ZAWSZE otrzymuj jako pierwszy najważniejsze informacje! 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze