Koniec zasady 12 miesięcy? TSUE może otworzyć drogę do darmowych kredytów po latach

Czas czytania: 11 minut

Naprawdę niewiele było trzeba, by banki zaczęły poważnie traktować roszczenia kredytobiorców, powstałe na tle art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Dwa unijne wyroki, ze szczególnym wskazaniem na ten z kwietnia 2026 roku, spowodowały, że sektor zaczął „zbroić się” z myślą o masowych sporach. Bankowcy wciąż jednak mają nadzieję, że ryzyko SKD „przejdzie bokiem”, a większość uprawnionych odpuści sobie pozew z uwagi na dużo niższą (niż w przypadku kredytów frankowych) kwotę do uzyskania w sądzie. Jednocześnie banki liczą, że większość roszczeń konsumenckich wygaśnie jeszcze przed radykalną zmianą orzeczniczą. Termin na złożenie oświadczenia o skorzystaniu z SKD to tylko 12 miesięcy od dnia wykonania umowy. A co, jeśli ten termin wciąż może jeszcze ulec zmianie? Do Trybunału Sprawiedliwości UE wpłynęły właśnie bardzo interesujące pytania prejudycjalne, z których jedno dotyczy kwestii przedawnienia roszczeń wynikających z błędów w umowie kredytu konsumenckiego. Co się stanie, jeśli TSUE w odpowiedzi na to pytanie uczyni roszczenia konsumentów „nieprzedawnialnymi”?

Z tekstu dowiesz się:

  • Czego dotyczą pytania prejudycjalne wysłane do TSUE w sprawach C-821/26 i C-889/26
  • Jak odpowiedź na te pytania może się przełożyć na sytuację procesową konsumentów, walczących o darmowe kredyty
  • Co warto wiedzieć na temat terminu przedawnienia roszczeń wywodzonych z faktu pobrania przez bank odsetek od skredytowanych kosztów
  • Czy jest możliwe, że TSUE przywróci termin przedawnienia roszczeń w przypadku spłaconych kredytów konsumenckich, opartych o abuzywne klauzule umowne.

TSUE weźmie pod lupę terminy przedawnienia roszczeń o SKD. Banki mają powody do niepokoju

Obowiązująca od 2011 roku ustawa o kredycie konsumenckim, stanowiąca implementację unijnej dyrektywy 2008/48/WE, wkrótce przejdzie do historii. Zastąpi ją nowy akt prawny, nad którym prace wciąż trwają – Ministerstwo Sprawiedliwości, będące gospodarzem tego projektu, ma niewiele czasu na stworzenie gotowego pakietu rozwiązań, albowiem nowe przepisy powinny być stosowane od 20 listopada 2026 roku. Skąd ten sztywny termin? Wynika to oczywiście z faktu, że nowa ustawa powstaje w związku z koniecznością wdrożenia regulacji zawartych w nowej dyrektywie o kredycie konsumenckim, nazywanej skrótowo CCD2.

Nowy projekt, podobnie jak obowiązująca ustawa, będzie zawierał regulacje dotyczące sankcji przewidzianych za niedopełnienie przez bank obowiązków informacyjnych względem konsumenta. Obecnie sankcja ta jest jednolita i opisana w art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Zasada jest prosta: jeżeli instytucja finansowa dopuściła się jednego z istotnych uchybień wskazanych w ustawie, konsument ma prawo złożyć oświadczenie, w którym powołuje się na sankcję kredytu darmowego, uprawniającą go do zapłaty na rzecz banku „czystej” kwoty kapitału, niepowiększonej o odsetki i inne opłaty.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, konsument ma na złożenie takiego oświadczenia 12 miesięcy, licząc od dnia wykonania umowy. Zgodnie z dominującą linią orzeczniczą, poprzez wykonanie umowy należy rozumieć dzień rozliczenia kredytu, co w praktyce oznacza zazwyczaj spłatę ostatniej raty. Nietrudno zauważyć, że sytuacja kredytobiorcy gotówkowego jest pod tym względem dużo gorsza niż np. posiadacza hipoteki frankowej. Ten drugi ma na wysunięcie roszczeń aż 6 lat, licząc od dnia, w którym dowiedział się o wadach istniejących w umowie. W praktyce frankowicz może pozwać bank po wielu latach od całkowitej spłaty kredytu. Konsument, który zaciągnął kredyt bądź pożyczkę gotówkową, nie ma tego luksusu.

Jeśli zastanowimy się nad tym głębiej, szybko dostrzeżemy niesprawiedliwość tego mechanizmu. Prowadzi on do sytuacji, w której bank może korzystać finansowo na braku odpowiedniej wiedzy po stronie konsumenta. Jeżeli ów konsument spóźni się ze złożeniem oświadczenia, w praktyce nie będzie mógł dochodzić przysługujących mu praw na drodze sądowej. Bank będzie mógł zatrzymać nienależnie pobrane świadczenia, co prowadzi polski rynek usług finansowych w patologicznym kierunku: z perspektywy banku najlepszy klient, to klient niedoinformowany, z ograniczonym dostępem do profesjonalnego wsparcia prawnego i naiwnie ufający swojemu kredytodawcy. 12-miesięczny termin, po którego upływie roszczenie konsumenta ulega przedawnieniu, wyraźnie „gryzie się” z art. 23 dyrektywy 2008/48/WE, zgodnie z którym sankcje wprowadzane przez państwa członkowskie do krajowego prawa muszą być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające. Czy możemy mówić o skuteczności sankcji i jej odstraszającym efekcie, jeśli roszczenie konsumenta, wynikające z popełnionych przez bank uchybień, może się przedawnić, nim zda on sobie sprawę z abuzywnego charakteru zobowiązania?

Na ten właśnie węzłowy problem uwagę zwraca adwokat Jacek Sosnowski, którego kancelaria prowadzi kilka tysięcy spraw przeciwko bankom.

– Warto pamiętać, że roczny termin z art. 45 ust. 5 nie jest wymogiem prawa unijnego – to konstrukcja czysto krajowa, dopisana przez polskiego ustawodawcę. Dyrektywa 2008/48 zobowiązuje państwa członkowskie wyłącznie do tego, by sankcje za naruszenie obowiązków informacyjnych były skuteczne, proporcjonalne i odstraszające. Tymczasem sankcja, która gaśnie, zanim przeciętny konsument w ogóle zorientuje się, że jego umowa jest wadliwa, z funkcją odstraszającą ma niewiele wspólnego. W praktyce sądowej ten dysonans jest coraz częściej dostrzegany przez samych sędziów – pytania z Białegostoku nie wzięły się znikąd – mówi adwokat Jacek Sosnowski z Kancelarii Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

Wątpliwości w tym zakresie udzielają się również sędziom, o czym świadczyć może jedno z pytań prejudycjalnych, zadanych w sprawie C-821/26.

Pytania zadane w sprawie C-821/26 mają szansę zmienić bieg procesów o SKD

Sprawa została zarejestrowana w TSUE w sierpniu br. Sąd odsyłający porusza w niej trzy istotne zagadnienia. Nim przejdziemy do omówienia samych pytań, przedstawimy pokrótce zarys sprawy krajowej, stanowiącej bodziec do wysłania wniosku o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym. Przedmiotem sporu w tej sprawie jest pożyczka, która przestała być spłacana przez konsumenta, w związku z czym bank postanowił upomnieć się o zapłatę na drodze prawnej. Kredytodawca miał jednak problem z doręczeniem pozwanemu odpisu pozwu, w efekcie czego w sprawie ustanowiono kuratora, którego zadaniem było reprezentowanie interesów nieobecnej strony w toku postępowania.

Rolą kuratora jest m.in. podejmowanie czynności obronnych, składanie pism procesowych, a także uczestnictwo w posiedzeniach. Wyznaczony w niniejszej sprawie kurator wniósł sprzeciw od nakazu zapłaty, powołując się na dobrze nam znaną sankcję kredytu darmowego. Co ważne, zarzut SKD został podniesiony po upływie rocznego terminu, przewidzianego w ustawie o kredycie konsumenckim, a kurator zgłosił go nie za pomocą oświadczenia, złożonego bezpośrednio w banku, tylko w piśmie procesowym, którego adresatem był sąd. I teraz przechodzimy do sedna sprawy – sędzia rozpatrujący tę sprawę postanowił odesłać do TSUE trzy zagadnienia budzące jego wątpliwości.

Po pierwsze, sąd zapytał, czy do skorzystania z SKD, czyli sankcji wprowadzonej do polskiego prawa na skutek implementacji dyrektywy 2008/48/WE, niezbędne jest złożenie przez konsumenta stosownego oświadczenia, którego bezpośrednim odbiorcą byłby kredytodawca. Po drugie, czy do złożenia oświadczenia o skorzystaniu z SKD upoważniony jest kurator, reprezentujący nieobecną stronę postępowania. Po trzecie, i najważniejsze, czy uprawnienie konsumenta wynikające z SKD wygasa po upływie 12-miesięcznego terminu także wtedy, gdy konsument powołuje się na tę sankcję w obronie przed roszczeniem kredytodawcy, dotyczącym zapłaty odsetek lub innych kosztów kredytu (lub gdy sąd uwzględnia tę sankcję jako środek obrony przed takim roszczeniem).

Niezwykle interesujące jest uzasadnienie do tego pytania: sąd odsyłający wskazuje bowiem, że jego wątpliwości nie dotyczą jedynie długości terminu na złożenie oświadczenia czy sposobu liczenia jego biegu. Wynikają one z kwestii zasadniczej: sąd zastanawia się, czy w świetle art. 23 dyrektywy 2008/48 możliwe staje się ustanowienie jakiegokolwiek terminu, po którego upływie dochodzi do wygaśnięcia sankcji, nakładanej na instytucję finansową za niedopełnienie obowiązków wynikających z przepisów krajowych, stanowiących implementację wspomnianej dyrektywy. W wyniku upływu terminu przewidzianego w ustawie o kredycie konsumenckim, kredytodawca nie musi już obawiać się utraty prawa do odsetek i innych kosztów kredytu, wywołanej popełnionym naruszeniem.

Po upływie wspomnianego rocznego terminu taki podmiot może zachować wszystkie ekonomiczne korzyści wynikające z umowy – może też skutecznie dochodzić tych korzyści od konsumenta. W konsekwencji sąd krajowy, rozpatrujący taką sprawę, nie może zastosować wobec kredytodawcy sankcji, nawet gdy posiada wszelkie informacje niezbędne do stwierdzenia naruszenia. W związku z powyższym sąd odsyłający zastanawia się, czy sankcję, której zastosowanie może zostać wyłączone przez wzgląd na upływ czasu, można nadal uznać za skuteczną i odstraszającą.

Banki sabotują unijne postępowania o SKD. Krajowi sędziowie mówią „stop”

Powyższe trzy pytania zostały zadane przez Sąd Rejonowy w Białymstoku. Wyroku w sprawie możemy się spodziewać najwcześniej za kilkanaście miesięcy. Niewykluczone, że przed wydaniem orzeczenia TSUE poprosi o opinię Rzecznika Generalnego. Oczywiście trzeba brać pod uwagę scenariusz, w którym kredytodawca, pod presją tych pytań, decyduje się wycofać pozew, celem zakończenia sporu, zarówno na arenie krajowej, jak i unijnej. Przypominamy, że Trybunał odpowiada na zagadnienia odnoszące się do konkretnych spraw – nie stanowi organu doradczego dla sądów krajowych, prezentującego stanowisko w odniesieniu do kwestii hipotetycznych. Banki z powodzeniem wykorzystują tę lukę do eliminowania niewygodnych spraw z unijnej wokandy. Tam, gdzie sąd krajowy zadaje ryzykowne pytania, bank często woli uznać roszczenie kredytobiorcy i zapłacić, byleby Trybunał nie przedstawiał już stanowiska dla przedłożonych mu zagadnień prawnych.

Skala tego zjawiska wyraźnie zaczyna irytować samych sędziów – jeden z nich, orzekający w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia, walczy o reasumpcję postępowania, zakończonego przez TSUE właśnie w następstwie uznania przez bank roszczenia powoda. Chodzi o sprawę C-566/24, w której stroną pozwaną był Santander Bank Polska. TSUE umorzył to postępowanie w marcu br., natomiast w maju sędzia, który był autorem pytań prejudycjalnych, wysłał do Luksemburga wniosek o uchylenie wcześniejszego rozstrzygnięcia i ponowne zajęcie się przedstawionymi kwestiami.

Krytycznie o tej taktyce sektora wypowiada się mec. Sosnowski.

– Cofnięcie pozwu czy uznanie roszczenia to w pełni legalne instrumenty procesowe i nikt bankom prawa do nich nie odbierze. Problem zaczyna się wtedy, gdy sięga się po nie wyłącznie w sprawach, w których sąd krajowy zadał Trybunałowi niewygodne pytanie. Trudno tego nie odczytywać jako próby zarządzania orzecznictwem, a nie zwykłej decyzji biznesowej. Sektor, który publicznie deklaruje pewność swoich racji, nie powinien tak konsekwentnie uciekać przed rozstrzygnięciem – ocenia prawnik. – Spodziewam się, że odpowiedzią sędziów będzie dokładnie to, co obserwujemy w Łodzi: podtrzymywanie pytań prejudycjalnych niezależnie od losów sporu krajowego. Ten spór o granice dopuszczalnej taktyki procesowej dopiero się zaczyna – prognozuje.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Tak wyrok w sprawie C-821/26 może wpłynąć na sprawy o sankcję kredytu darmowego. Bank zastanowi się dwa razy, zanim wypowie umowę

Zastanówmy się teraz, jak wyrok w sprawie C-821/26 może wpłynąć na krajowe orzecznictwo. Co stanie się w przypadku uznania przez TSUE, że roczny termin, przewidziany w ustawie o kredycie konsumenckim, nie ma zastosowania do sankcji kredytu darmowego, podnoszonej jako środek obrony w sprawach z powództwa banku? Prokonsumencki wyrok postawiłby banki w bardzo trudnej sytuacji: już samo wypowiedzenie klientowi umowy i złożenie powództwa o zapłatę wygenerowałoby podwyższone ryzyko podniesienia przez tegoż konsumenta zarzutu sankcji kredytu darmowego w odpowiedzi na pozew.

Taki wyrok TSUE mógłby wręcz zmusić banki do zmiany strategii w przypadku niesolidnych dłużników – niewykluczone, że bank zacząłby dostrzegać interes we współpracy ze spóźnialskim klientem, celem nieprzenoszenia sporu na drogę sądową. Jeszcze ciekawiej wyglądałaby sytuacja, gdyby sąd krajowy mógł „z automatu” zasądzić SKD w przypadku stwierdzenia, że kredytodawca nie wypełnił w sposób należyty obowiązków informacyjnych względem konsumenta.

Wyobraźmy sobie następującą sytuację: konsument zaciąga w banku bądź instytucji pozabankowej pożyczkę na skrajnie nieuczciwych zasadach. Pożyczkodawca dolicza kredytowane koszty do kwoty kredytu, pobiera od tych kosztów odsetki i błędnie wylicza RRSO. Gdy konsument przestaje spłacać swoje zobowiązanie, przedsiębiorca składa przeciwko niemu pozew sądowy. Sąd z kolei dostrzega wadliwość postanowień umownych i uchybienia obowiązkom informacyjnym, kwalifikujące tę umowę do objęcia sankcją kredytu darmowego. Konsument nie wie nawet, że umowa zawiera takie wady i że może ubiegać się o zwolnienie go z płacenia odsetek oraz wszelkich kosztów przekraczających wysokość użyczonej kwoty. Sąd orzeka na korzyść konsumenta, przyznając mu SKD, mimo że tego rodzaju zarzut nie został w ogóle podniesiony w toku postępowania. Brzmi jak fikcja? Niekoniecznie.

Taka sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Białymstoku, który wysłał do TSUE pytanie prejudycjalne, zarejestrowane pod sygnaturą C-889/26. Sąd odsyłający pyta unijny Trybunał dokładnie o to, o czym piszemy: czy w sprawie z powództwa kredytodawcy o zapłatę powinno dojść do zasądzenia SKD z urzędu w przypadku stwierdzenia, że wspomniany kredytodawca dopuścił się naruszenia obowiązków informacyjnych względem konsumenta. W uzasadnieniu do wniosku prejudycjalnego sędzia prowadzący sprawę pisze tak:

Sąd odsyłający ma wątpliwość, czy uzależnienie zastosowania sankcji od aktywności konsumenta i brak obowiązku działania sądu z urzędu są zgodne z art. 23 dyrektywy 2008/48”.

W ocenie mec. Sosnowskiego kierunek, w którym zmierza Trybunał, jest bardziej przewidywalny, niż mogłoby się wydawać.

– Badanie umowy konsumenckiej z urzędu nie byłoby żadną rewolucją. Już w wyroku Radlinger, w sprawie C-377/14, Trybunał przesądził, że sąd krajowy ma obowiązek samodzielnie zbadać, czy kredytodawca dopełnił obowiązków informacyjnych z dyrektywy 2008/48 – i wyciągnąć z ewentualnych naruszeń konsekwencje przewidziane w prawie krajowym. W tym samym duchu wypowiedział się w czerwcu rzecznik generalny w polskiej sprawie C-831/24 – zwraca uwagę adwokat. – Muszę jednak uczciwie zastrzec: dopóki wyroki w sprawach białostockich nie zapadną, art. 45 ust. 5 obowiązuje i sądy co do zasady go stosują. Odradzałbym konsumentom bierne czekanie na Luksemburg w nadziei, że termin sam upadnie. Kto podejrzewa wady w swojej umowie, powinien liczyć czas według reguł obowiązujących dzisiaj – zastrzega.

Jeżeli efektem tego pytania będzie prokonsumencki wyrok, potwierdzający, że SKD w przypadkach takich jak opisywany powinna być stosowana z urzędu, wzmocni to tylko obawę banków przed pozywaniem klientów o zapłatę. Jest wręcz prawdopodobne, że bank, przed podjęciem decyzji o pozwie, dokona szczegółowego audytu własnej umowy, celem sprawdzenia, czy zawiera ona klauzule kolidujące z ustawą o kredycie konsumenckim i zagrożone sankcją. Im bardziej wadliwa będzie umowa, którą konsument przestał spłacać, tym z większą rezerwą bank podejdzie do decyzji o wypowiedzeniu umowy i złożeniu pozwu. Z klientem, który spóźnia się z zapłatą, ale nie wie, że umowa jest abuzywna, wciąż można negocjować – na przykład zaproponować mu lepsze warunki spłaty i rozliczyć nienależnie pobrane odsetki od skredytowanych kosztów. Gdy spór trafi do sądu, wyjdą wszelkie wady umowy i braki informacyjne, skutkiem czego bank z wierzyciela sam może stać się dłużnikiem.

 

Banki twierdzą, że pobranie odsetek od skredytowanych kosztów nie skutkuje zastosowaniem SKD. Ten argument może obrócić się przeciwko sektorowi…

Na koniec ciekawostka: niezależnie od tego, jakie wyroki zapadną w sprawach C-821/26 i C-889/26, pełnomocnicy prawni konsumentów kierują uwagę sądów na jeszcze inną kwestię. Mianowicie na to, co powinniśmy tak właściwie rozumieć poprzez wykonanie umowy. Czy możemy mówić o pełnym wykonaniu umowy, gdy bank pobrał od konsumenta świadczenie nienależne? Załóżmy, że w trakcie wykonywania umowy doszło do naliczenia i zaksięgowania odsetek od skredytowanych kosztów kredytu. Konsument spłacił ostatnią ratę ponad rok temu, nie wystąpił z oświadczeniem o SKD, a teraz dowiaduje się, że podmiot nie miał prawa objąć oprocentowaniem pozaodsetkowych kosztów. Czy zatem umowa rzeczywiście została w pełni wykonana, a roczny termin na skorzystanie z SKD zdążył upłynąć? W środowisku pełnomocników prawnych nie ma pełnej zgodności w tej kwestii.

Ponadto, prawnicy wskazują, że roszczeniom wywodzonym z faktu pobrania przez bank odsetek od skredytowanych kosztów, nie należy pochopnie przypisywać rocznego terminu przedawnienia, zarezerwowanego dla SKD. W takich przypadkach występują podstawy do uznania, że termin przedawnienia jest sześcioletni, co wynika wprost z kodeksu cywilnego. Oznacza to, że posiadacze w całości spłaconych umów, od których bank pobrał odsetki od skredytowanej prowizji, nie stoją na straconej pozycji. Tacy ex-kredytobiorcy mogą skutecznie dochodzić swoich roszczeń w sądach, powołując się na wyrok C-744/24 z 23 kwietnia 2026 roku. Przypominamy, że banki, komentując ten wyrok, wielokrotnie podkreślały, że TSUE nie powiązał tej niedozwolonej praktyki z koniecznością zastosowania sankcji kredytu darmowego. Ich argumentacja może się okazać bronią obosieczną – skoro podstawą roszczeń nie jest SKD, to konsumenci mogą już teraz powoływać się na sześcioletni termin przedawnienia, nie czekając na to, co TSUE orzeknie w sprawach skierowanych przez sąd białostocki.

Że temat spłaconych kredytów żyje własnym życiem, potwierdza mec. Sosnowski.

– Zainteresowanie sankcją kredytu darmowego jest dziś ogromne i coraz wyraźniej wykracza poza umowy aktywne. Konsumenci dosłownie odkopują z szuflad kredyty spłacone pięć czy osiem lat temu i pytają, czy z takiej umowy da się jeszcze odzyskać od banku jakieś pieniądze – podkreśla adwokat.

Jak tłumaczy, odpowiedź nie jest zero-jedynkowa i zawsze wymaga spojrzenia w konkretną umowę.

– Tam, gdzie roczny termin z art. 45 ust. 5 rzeczywiście upłynął, sama sankcja kredytu darmowego może być dziś poza zasięgiem. Ale jeżeli bank naliczał odsetki od skredytowanych kosztów, w grę wchodzi roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia, dla którego terminy przedawnienia wynikają z kodeksu cywilnego – a to zupełnie inna rozmowa. Dlatego każdą taką umowę analizujemy indywidualnie, bo w części przypadków realne możliwości działania istnieją mimo upływu lat od spłaty. Kluczowe jest zachowanie dokumentów: umowy, harmonogramu i potwierdzenia rozliczenia kredytu – dodaje mec. Sosnowski.

Konsumentom życzymy pięknej „złotej” jesieni w sądach. Bankom doradzamy, by nie czekały, aż zima „zamrozi” im kapitały na poczet rezerw, i by już dziś zaczęły opracowywać programy ugodowe.

PODSUMOWANIE:

Pytania zadane przez białostocki sąd w sprawach C-821/26 i C-889/26 mają strategiczne znaczenie dla przedstawicieli środowiska konsumenckiego. Poruszają zagadnienia związane z ochroną praw konsumenta w sytuacji, gdy ten konsument zostaje pozwany przez bank o zapłatę, a podstawą roszczeń jest wadliwa umowa kredytowa. Sąd krajowy dąży do ustalenia, czy możliwe jest „automatyczne” zastosowanie SKD, mimo że konsument nie podniósł tego zarzutu w obronie przed roszczeniami banku. Chce też, by TSUE ustosunkował się do rocznego terminu przewidzianego w polskim prawie dla roszczeń wywodzonych z art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Istotnym zagadnieniem poruszonym przez białostocki sąd jest to, czy do skorzystania z SKD rzeczywiście niezbędne jest bezpośrednie złożenie w banku oświadczenia, czy może wystarczy, że sankcja zostanie podniesiona podczas postępowania sądowego.

Jeżeli Trybunał podejdzie do przedstawionych mu zagadnień w sposób prokonsumencki, możemy się spodziewać przełomu w sprawach z powództwa banków o zapłatę, w których podstawą roszczenia jest wadliwie skonstruowana umowa. W efekcie banki mogą zacząć podchodzić z dużo większą ostrożnością do wypowiadania umów i pozywania dłużników o zapłatę. W przypadku zakwestionowania przez TSUE rocznego terminu na skorzystanie z SKD, jako sprzecznego z art. 23 dyrektywy 2008/48/WE, otwartą drogę do roszczeń będą mieć kredytobiorcy, których umowy zostały w całości wykonane nawet kilka lat temu. Taki scenariusz znacząco podniesie skalę ryzyka systemowego, na które wyeksponowany jest polski sektor bankowy. Zagrożone będą nie tylko umowy pozostające w obrocie prawnym i te, które zamknięto w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W efekcie ryzyko prawne zostanie rozszerzone na kolejne miliony umów – i mamy tu na myśli kontrakty, których nie da się już „naprawić” na drodze konsolidacji czy aneksowania.

W związku z powyższym należy się spodziewać, że banki uwikłane w unijne procesy będą blokować wydawanie wyroków. Mogą dążyć do umorzenia tych spraw, chociażby poprzez cofnięcie swoich powództw i uznanie roszczeń w toczących się procesach krajowych. Jeśli spór przed polskim sądem zostanie zakończony przed wydaniem wyroku TSUE, są duże szanse na umorzenie unijnego postępowania. Cała nadzieja w polskich sędziach, którzy zaczynają wysyłać do Luksemburga wnioski z prośbą o ustosunkowanie się do pytań prejudycjalnych, niezależnie od losów postępowania krajowego. Z jakim skutkiem, na razie nie wiadomo.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze