W czwartek 12 marca 2026 roku o godzinie 18.00 członkowie dwóch sejmowych komisji mieli zebrać się po raz drugi celem przeprowadzenia dyskusji nad rządowym projektem ustawy frankowej (druk 1758) – posiedzenie zostało jednak w ostatniej chwili odwołane, co wprawiło frankowiczów w niemałą konsternację. Prace nad projektem trwają już niemal dwa lata i przez pewien czas wydawało się, że Ministerstwo Sprawiedliwości wiąże ze specustawą ogromne nadzieje. Dlaczego zatem, skoro przypisano jej priorytetowe znaczenie, ustawa wciąż nie została poddana pod głosowanie? W tekście przedstawiamy możliwe przyczyny i próbujemy odpowiedzieć na pytanie, kiedy prace legislacyjne nad tym kontrowersyjnym projektem mogą dobiec końca.
Z tekstu dowiesz się:
- Czego można się było spodziewać po drugim posiedzeniu sejmowych komisji w sprawie ustawy frankowej i jak mogło to potencjalnie wpłynąć na kierunek publicznej debaty
- Kto, prócz samych kredytobiorców, w ostatnim czasie głośno sprzeciwiał się wprowadzaniu ustawy w kształcie zaproponowanym przez Ministerstwo Sprawiedliwości
- Komu rzeczywiście jest dziś potrzebna ustawa frankowa: sądom, bankom, a może obozowi rządzącemu?
Posiedzenie sejmowych komisji w sprawie projektu ustawy frankowej odwołane. Jaka może być tego przyczyna?
Około 2 tygodnie temu informowaliśmy na łamach naszego portalu, że już 12 marca ma się odbyć drugie posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Gospodarki i Rozwoju w sprawie rządowego projektu ustawy usprawniającej postępowania sądowe dotyczące kredytów frankowych. Planowaliśmy publikację szczegółowej relacji z tego wydarzenia, podobną do tej, która pojawiła się u nas po pierwszym posiedzeniu, w grudniu ubiegłego roku. Nieoczekiwanie okazało się, że posiedzenie zostało odwołane – co więcej, póki co na stronie Sejmu brak informacji o wyznaczeniu nowego terminu.
Szukając informacji na temat przyszłych posiedzeń Komisji Gospodarki i Rozwoju, możemy natrafić na komunikat, zgodnie z którym w najbliższym czasie nie jest planowane żadne posiedzenie. Z kolei Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zbierze się 25 marca br. o godzinie 8.00, ale nie po to, by rozmawiać o frankowiczach. Przedmiotem dyskusji będą zmiany w dwóch ustawach, tej o radcach prawnych i tej o adwokaturze. Wzmianek o innych spotkaniach komisji, zaplanowanych w ramach nadchodzącego posiedzenia Sejmu, brak.
W związku z powyższym nasuwają się dwa pytania. Po pierwsze, dlaczego posiedzenie zostało w ostatniej chwili odwołane, a po drugie, dlaczego nie jest znana nowa data wydarzenia.
Powód odwołania posiedzenia w sprawie franków może być prozaiczny i dotyczyć np. zmiany harmonogramu prac Sejmu lub nagłej sytuacji losowej, skutkującej nieobecnością ważnego członka bądź członków komisji (albo samego wnioskodawcy). Oczywiście, przyczyny mogą być też bardziej złożone i dotyczyć np. braku porozumienia członków komisji w przedmiocie procedowanego projektu. Mogło też dojść do sytuacji, w której posiedzenie zostało odwołanie z powodu niedostarczenia przewodniczącemu komisji odpowiednich dokumentów, w tym oczekiwanych opinii prawnych, bez których prowadzenie merytorycznej dyskusji byłoby trudne bądź też wręcz niemożliwe.
Zastanówmy się, czy opisywany scenariusz jest prawdopodobny w przypadku odwołanego frankowego posiedzenia. W naszym przekonaniu wariant, w którym posłowie nie są w stanie osiągnąć konsensusu, brzmi przekonująco. Rozsądek podpowiada jednak, że brak porozumienia wręcz powinien motywować członków komisji do pogłębionej dyskusji nad projektem. Weźmy jednak pod uwagę, że posiedzenia komisji są transmitowane, a następnie komentowane, między innymi przez nasz portal, zaś projekt którego posiedzenie miało dotyczyć, powstał w Ministerstwie Sprawiedliwości. Entuzjazm, z jakim posłowie obozu rządzącego podejdą do propozycji legislacyjnych stworzonych w resorcie, jest w jakimś stopniu miernikiem jakości pomysłów wychodzących z tego urzędu.
Jakie ma to znaczenie? Przypominamy, że już podczas pierwszego posiedzenia w sprawie projektu u wielu członków komisji, w tym u obu przewodniczących i wiceprzewodniczącego z Polski 2050, było widać wyraźny sceptycyzm wobec najbardziej kontrowersyjnych zapisów projektu (chodzi między innymi o pomysł wydłużenia terminu na zgłaszanie potrącenia). Media od dawna spekulują, że obóz rządzący chwieje się w posadach, a wiodąca w tym układzie Koalicja Obywatelska stara się zmarginalizować znaczenie partii satelickich. Przejawem kryzysu wewnątrz obozu rządzącego może być niedawny rozłam w Polsce 2050, w wyniku którego powstał nowy klub parlamentarny o nazwie Centrum. Skoro napięcia w obozie rządzącym są obecnie jednym z głównych tematów debaty publicznej, członkom koalicji z pewnością nie zależy na podsycaniu plotek. Jak w takim razie wyglądałoby posiedzenie, w trakcie którego koalicjanci „roastują” projekt hodowany miesiącami przez jeden z kluczowych resortów w Polsce? Nietrudno się domyślić, że ten wątek szybko posłużyłby mediom głównego nurtu do kolportowania dalszych, niewygodnych dla rządu spekulacji.
Teoria z niedostarczeniem opinii prawnych jest równie daleka od spiskowej – weźmy bowiem pod uwagę, że jednym z argumentów frankowiczów za niewprowadzaniem ustawy była niekonstytucyjność niektórych jej zapisów. Kredytobiorcy, wspierani przez swoich pełnomocników prawnych, twierdzili i nadal twierdzą, że sytuacja, w której bank podnosi zarzut potrącenia na chwilę przed wydaniem wyroku w II instancji, godzi w ich prawo do sądu. Wszak kontrola zasadności potrącenia będzie w takim przypadku jednoinstancyjna, a od wyroku wydanego w apelacji przysługuje już tylko skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego, której złożenie jest możliwe wyłącznie, gdy wartość przedmiotu zaskarżenia przekracza 50 tys. zł.
Czy jest zatem możliwe, że rządzący zamówili po cichu ekspertyzę prawną, której nie udało się uzyskać przed 12 marca? Jak najbardziej. Co więcej, istnieje możliwość, że taka ekspertyza nadeszła, ale okazała się… niekorzystna dla wnioskodawcy, w związku z czym posiedzenie zostało odwołane bez wyznaczania nowego terminu. Wszak trudno podawać nową datę bez dysponowania wiedzą, ile zajmie dostosowywanie projektu do wskazówek zawartych w nadesłanej opinii.
Dziękujemy za lekturę.
Publikujemy najważniejsze i aktualne informacje dla kredytobiorców:
WIBOR, raty, wyroki sądów i praktyczne wskazówki.
Bądź na bieżąco — obserwuj FrankNews:
Czego należało się spodziewać po drugim posiedzeniu komisji w sprawie projektu ustawy frankowej?
Grudniowe posiedzenie sejmowych komisji było skoncentrowane wokół kontrowersyjnych zapisów projektu, oprotestowanych przez frankowiczów. Nie można się temu dziwić – na kilka dni przed posiedzeniem frankowicze przeprowadzili akcję informacyjną wśród posłów wszystkich sejmowych ugrupowań, tłumacząc, z czego wynikają ich obawy związane z ustawą. Efekt tej zmasowanej akcji był taki, że posłowie przyszli na posiedzenie znakomicie przygotowani, wręcz nastawieni na obronę interesów zaniepokojonych obywateli. Choć większość posłów zrzeszonych w komisjach obstawała za kontynuowaniem prac nad projektem, mimo jego oczywistych wad, było widać jak na dłoni, że entuzjazm wobec pomysłów Ministerstwa Sprawiedliwości jest, delikatnie mówiąc, umiarkowany.
Wrażenie zostało spotęgowane przez znakomite wystąpienia przedstawicieli społeczności frankowiczów. W trakcie grudniowego posiedzenia głos zabrali m.in. mec. Karolina Pilawska, mec. Wojciech Bochenek, mec. Marcin Lizurek i mec. Daniel Szczubełek. Nasze zdziwienie wzbudziło natomiast bardzo słabe przygotowanie prawników reprezentujących sektor bankowy, którzy nie potrafili w sposób sensowny i przekonujący odpowiedzieć na najprostsze pytania przewodniczących komisji.
Warto nadmienić, że przed rozpoczęciem posiedzenia członkom komisji rozdano listę zawierającą trzy poprawki do projektu, które oczywiście były przedmiotem dyskusji, tyle że nie poświęcono im szczególnie wiele miejsca z uwagi na liczne inne zagadnienia konieczne do omówienia. Gdyby planowane w marcu posiedzenie odbyło się zgodnie z harmonogramem prac Sejmu, spodziewamy się, że jednym z dominujących wątków byłaby właśnie niekonstytucyjność niektórych zapisów (w tym. art. 5 i 18), a także potencjalne przedawnienie niektórych roszczeń banków. Dlaczego? Choć jedna z poprawek do projektu zakłada przyznanie konsumentowi gwarancji dotyczącej należnych mu odsetek ustawowych za opóźnienie, nie rozwiązuje to kwestii uznania zarzutu potrącenia w przypadku przedawnionego roszczenia banku. Jesteśmy przekonani, że rządzącym nie zależy na dawaniu konsumentom gwarancji, iż przepis pozwalający sędziemu na uwzględnienie przedawnionego roszczenia z uwagi na „względy słuszności” nie będzie stosowany w sprawach o kredyty frankowe. Nie można natomiast wykluczyć, że jeden lub kilku posłów, chociażby celem odróżnienia się od reszty, wystąpiłoby z takim właśnie postulatem. A to mogłoby odmienić kierunek publicznej debaty w sposób wybitnie niekorzystny dla sektora bankowego.
Banki już nie chcą ustawy frankowej, bo wiedzą, że nie będzie dla nich korzystna?
Co ciekawe, bezpośrednio przed pierwszym posiedzeniem sejmowych komisji w sprawie projektu ustawy frankowej, banki zmieniły swoje nastawienie do proponowanych zmian legislacyjnych. 20 listopada 2025 roku prezes Związku Banków Polskich, Tadeusz Białek, wysłał list do marszałka Sejmu, prezentując aktualny pogląd sektora na rozwiązania zawarte w projekcie. Z listu wynika, iż bankowcy obawiają się potencjalnej niezgodności ustawy z nadchodzącymi wyrokami TSUE. Jednocześnie nadal obstają za tym, że najlepszym sposobem rozliczeń stron nieważnej umowy jest teoria salda. Wg bankowców, nie występują przeszkody prawne do rozliczania stron według teorii salda – w swojej ocenie posiłkują się starannie wyselekcjonowanymi ubiegłorocznymi postanowieniami Sądu Najwyższego, które stanowią potwierdzenie głoszonej tezy.
Niewykluczone, że krytyka projektu pochodząca ze strony środowiska bankowego w pewnym stopniu zniechęciła rządzących do wciągania specustawy po kolejnych szczeblach drabiny legislacyjnej. Skoro ani frankowicze, ani nawet banki nie chcą tej ustawy, to komu w takim razie jest ona potrzebna? W teorii potrzebują jej sądy, tyle że statystyki jasno wskazują, że polski wymiar sprawiedliwości radzi sobie z opanowaniem frankowego wpływu zaskakująco dobrze, i to bez zmian w legislacji. Dane z 2025 roku mówią same za siebie: wskaźnik opanowania frankowego wpływu w sądach przekroczył 135 proc., a w samych sądach okręgowych wynosi już ponad 200 proc. Dla przypomnienia, wskaźnik opanowania wpływu w sądach I instancji w I kwartale 2025 roku wynosił 179,1 proc., a w analogicznym okresie roku 2024 było to 96,3 proc.
Czy resort sprawiedliwości zdobędzie się na odwagę i przerwie prace nad projektem ustawy frankowej?
Można pokusić się o stwierdzenie, że w okresie, w którym Ministerstwo Sprawiedliwości rozpoczęło prace nad ustawą, sytuacja w sądach wyglądała zupełnie inaczej niż obecnie, gdy projekt jest przedmiotem prac sejmowych komisji. Jeśli resort liczył, że ustawę da się wprowadzić szybko, to oczekiwania te zostały rozwiane przez rzeczywistość. Tym samym rządzący nie ogrzeją się już w blasku coraz lepszych frankowych statystyk i nie przypiszą sobie sukcesu, który w 100 proc. należy do polskich sądów. Czy jednak możemy liczyć na to, że prace nad projektem zostaną odłożone na półkę? Na tym etapie podchodzimy do takiej możliwości dość ostrożnie – należy mieć bowiem na uwadze trzy kwestie:
- resort sprawiedliwości poświęcił projektowi wiele czasu i energii, a zatem i pieniędzy z kieszeni podatnika – jeśli prace zostaną porzucone na tak zaawansowanym etapie, to ta porażka bardzo szybko może się okazać politycznym paliwem dla przeciwników rządu, a nie zapominajmy, że skuteczność działań reformatorskich prowadzonych przez Ministerstwo Sprawiedliwości i tak stoi na dość niskim poziomie
- choć banki nie chcą już ustawy frankowej w bieżącym kształcie, to nadal mają nadzieję, że Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadzi jednoznaczne regulacje materialnoprawne, wskazujące teorię salda na prawidłowy sposób prowadzenia rozliczeń stron nieważnej umowy – niewykluczone zatem, iż będą namawiać rząd, by właśnie takie rozwiązanie znalazło się w poprawionym projekcie
- choć współczynnik pokrycia wpływu w sądach I instancji stoi na bardzo wysokim poziomie, dużo gorzej wygląda sytuacja sądów apelacyjnych, które wciąż mają problem z opanowaniem frankowego wpływu – kryzys może się pogłębić, jeśli do II instancji masowo zaczną trafiać sprawy o zwrot kapitału, których aktualna liczba nie jest znana, ale szacuje się ją, dość ostrożnie, na kilkadziesiąt tysięcy. W związku z tym resort może powrócić do prac nad projektem z nowymi priorytetami, co zapewne wygeneruje nowe wątpliwości prawne po stronie interesariuszy i środowisk eksperckich.
PODSUMOWANIE:
Odwołanie drugiego posiedzenia sejmowych komisji w sprawie projektu ustawy frankowej może świadczyć o tym, że zmasowany sprzeciw obywateli wobec planowanych rozwiązań przyniósł oczekiwane rezultaty. Rządzący przekonali się, że nie mają do czynienia z tymi samymi frankowiczami, co 11 lat temu. Kredytobiorcy nie próżnowali i wykorzystali ten czas na doedukowanie się – dziś potrafią znacznie lepiej walczyć o swoje prawa niż w 2015 roku, są też wspierani przez wykwalifikowanych prawników, prezentujących ekspercki poziom wiedzy w dziedzinie prawa europejskiego.
Polityczni decydenci bardzo długo zwlekali z wprowadzeniem ustawy frankowej, co przyniosło dość nieoczekiwany skutek: w międzyczasie TSUE zdążył wydać kilkanaście wyroków bezpośrednio odnoszących się do umów pseudowalutowych oferowanych polskim klientom. Rządzący, opracowując nowe akty prawne, nie mogą ignorować wskazówek unijnych sędziów, co w sposób znaczący utrudnia stworzenie przepisów upraszczających postępowania z poszanowaniem przywilejów strony konsumenckiej.
Na chwilę obecną trudno przewidywać, jak potoczą się dalsze losy projektu – z pewnością rządzący stracili pierwotną motywację i impet, bez których realizacja tak ambitnego przedsięwzięcia może się okazać trudna, niewykluczone, że wręcz niemożliwa. Z drugiej jednak strony wciąż występuje potrzeba udrożnienia sądów II instancji, które zaczynają się dopiero mierzyć z falą frankowych odwołań – problem tylko w tym, że rozwiązania proponowane przez resort sprawiedliwości w pierwotnym tekście projektu mogą wręcz wydłużyć postępowania apelacyjne z uwagi na zmianę terminów na zgłoszenie potrącenia.


